cytaty z książki "Pokrzepiciel"
katalog cytatów
człowiek to uparta rasa i jeśli nie chce zostać zbawiony, należy go zmusić do zbawienia
Surowo przestrzegaliśmy miłosiernych przykazań Stolicy Apostolskiego, które zabraniały obcinać kończyn heretykom w trakcie przesłuchań, baczyliśmy, aby nie zadręczyć ludzi na śmierć, lecz aby żywi, w pełni władz umysłowych trafiali po torturach przed oblicze sędziów.
Wśród ludzi już wybuchła ta zaraza i chcą pisać, za wszelka cenę pisać. Pragną zobaczyć drukiem własne nazwisko i nawet samemu diabłu zaprzedadzą duszę, jeśli zwęszą pieniądze i sławę. Wystarczyło, żeby przed stu laty jakiś przeklęty Teuton o chytrym rozumie wymyślił ruchome litery.
I obecnie, gdy żyję z tego, że poprawiam treści profanów, zauważam, że prawdziwa umiejętnością wcale nie jest pisanie, lecz wymazywanie. Wszystko trzeba skreślać i wymazywać, jeśli chcemy napisać prawdę.
- Ten Polak nazwiskiem Kopernik był człowiekiem tchórzliwym – rzekł z pogardą. – Możesz powiedzieć kardynałowi, że Rzym mało o niego dbał. Lecz jak wielu w dzisiejszych czasach, także i ten człowiek, którego dzisiaj pochłonęły płomienie… Tak, Bruno... I on zaraził się od tamtego.
Można ogłosić okres odwilży, przejściową, udawaną pokojowość, kiedy rzecznicy wyznających prawdziwą wiarę i heretyków zaczynają obradować o współpracy gospodarczej, na międzynarodowych konferencjach dyskutują o możliwości pokojowej koegzystencji. Lecz nigdy nie może to być niczym innym, jak tylko taktyką. Trzeba zyskać na czasie, byśmy umocnili się w walce.
Zadaniem obrońcy nigdy nie może być nic innego, jak to jedynie, by pomoc obwinionemu w szybkim i bezwarunkowym zredagowaniu przyznania się do winy, przyśpieszyć zeznanie, wszak w taki tylko sposób ocalić może zbawienie duszy.
Zalecane jest nieść pałkę, bo Słowo Boże można zasiać w duszach niekiedy tylko przy pomocy silnej i namacalnej argumentacji.
Poganie mordowali chrześcijan w sposób charakterystyczny dla dzikich ludzi – przy użyciu zwierzęcych bestii, nie tak po ludzku jak obecnie, kiedy to już chrześcijanie zabijają chrześcijan.
Nie słyszałem o ani jednej giustizii, podczas której Jego Świątobliwość papież, mający prawo łaski, skorzystałby z tego prawa w przypadku heretyka.
Po tym, jak heretyk poniesie ziemską karę, jego oczyszczona dusza powędruje prosto do nieba!
Znali tylko jeden obowiązek: wierzyć, z zamkniętymi oczami wierzyć i czynić wszystko, co wspomaga inkwizycję w tym, by z szeregów wiernych przepadli ci, co je robaczywią.
Wszystko można wybaczyć, tylko nie to, żeby ktoś bez odgórnej akceptacji rozpowszechniał własne poglądy. To jest koniec wszystkiego.
Zgadzali się z nim co do tego, że należy spalić każdego, kto o Bogu lub Człowieku, o tym i o tamtym świecie myśli inaczej, aniżeli nakazuje inkwizycja. Ten punkt widzenia podzielali. Ale już tylko mgliście rozumieli to, co padre powiedział o książkach, gdyż większość z nich nie umiała pisać ani czytać i dlatego nie groziła im umysłowa zaraza.
Czasem skuteczne jest, jeśli zatwardziałemu heretykowi pokaże się naocznie to, co po torturach pozostało z innego heretyka.
Trzeba go przekonać, że nie wystarczy, jeśli za życia zapłaci za swe winy, lecz w chwili, gdy wchodzi na stos, niech z pogardą myśli o własnym ciele, duszy, osobowości.
Rzadko zdarzał się taki, co po torturach i ogłoszeniu wyroku ciągle jeszcze sprężystym krokiem, na własnych nogach, potrafił wkroczyć do celi śmierci, gdzie już czekali nań confortatori, by go pokrzepić.
Powiedział, że temu, kto nas uderzy z prawej strony, nie trzeba nadstawiać lewego policzka.
Powtarzał, że człowiek dalej zajdzie z Wiedzą aniżeli z Wiarą.
Stwierdził, że każda Idea, która identyfikuje się z Władzą, staje się skorumpowana i okrutna. Przejawiając cierpliwość, zwróciłem mu uwagę, że przyjść może dzień, gdy i Wiedza będzie się identyfikować z Władzą i wówczas również Nauka stanie się skorumpowana i okrutna.
Nie tylko odmówił pokornego ucałowania krzyża, ale i odwrócił głowę – z tak obojętnym, więcej, z tak znudzonym wyrazem twarzy, z jakim znużony dorosły odpiera żądania dziecka, by wziąć udział w jakiejś zabawie.
Rzadko zdarza się ktoś (…), kto posunąłby się do tego, by nie ucałować krzyża. Jakby krzyż był jakimś pospolitym narzędziem egzekucji niczym szubienica czy koło.
Ten człowiek nie oczekiwał pomocy – ani od nas, ludzi, ani też z Niebios. Jakby nie ufał, że jest tam ktoś, kto może pomóc.
Spojrzał w dół na tłum na rynku i teraz już mogę powiedzieć, że twarz tego człowieka, przywiązanego do słupa, przywołała w tym momencie w mej pamięci udręczone oblicze Pana Naszego Jezusa Chrystusa (…) – twarz człowieka, który przebacza ludziom to, co czynią, lecz równocześnie pyta Boga, dlaczego znosi wszystko to, co z nim, człowiekiem, dzieje się tutaj na Ziemi?
Ten, kto głosi równość pomiędzy wiarą a rozumem, jest zdrajcą. Taki człowiek musi zginąć, bo wcześniej czy później zdradzi wiarę. Albo rozum.
(na Campo di Fiori) Dużo było starszych mężczyzn, ale w znacznej liczbie zebrały się też kobiety, które o świcie, nim udały się na targ, zrobiły sobie tutaj przystanek - były takie, co niosły z sobą dzbany, żeby napełnić je zimną, czystą wodą z pobliskiego źródła, inne targowały się ze sprzedawcami kwiatów na rynku, wesoło gadając i wdając się w sprzeczki.
Nasza ofiarna praca idzie na marne, bo człowiek jest nie taki, jak wyobraża to sobie Santo Ufficio.
Jest w rzymskich kamieniach coś, co przekrzyczeć potrafi głuchotę czasu.
Spokojniej, acz z podejrzliwym naciskiem zapytał: - Nie bał się….?
- Jak sądze - odparłem – mocno gardził tym, co zaszło.
Powątpiewam w to, czy człowiek udał się tak, jak pragnął tego Stworzyciel. A i w to wątpię, czy jest taki, jak zaplanował szatan.