cytaty z książki "44 Scotland Street"
katalog cytatów
Szczególnie mali chłopcy potrafią być bardzo obcesowi w stosunku do otaczającego ich świata z całym tym ich kopaniem, rozpychaniem się, niszczeniem przedmiotów, całkiem jak dorośli mężczyźni. Nic dziwnego, że odruchowo chce się ich utemperować nakazami i zakazami.
Dzieciństwo to krótki i przemijający okres niewinności, kiedy nie dosięgły nas jeszcze troski życia. Ambitni rodzice niepotrzebnie ingerują w ten niewinny świat. Wywołują u dziecka stany lękowe.
Ściągnął koszulę przez głowę i wrzucił do wiklinowego kosza na brudną bieliznę. Znowu zaczął wpatrywać się w lustro, napinając jednocześnie bicepsy. Własny wizerunek zdecydowanie mu się podobał. Następnie trochę przykucnął, jakby szykował się do startu, a mięśnie idące wzdłuż tułowia - nie znał ich nazw, lecz mógł sprawdzić na wykresach, które dostał od swego osobistego trenera - więc mięśnie te naprężyły się jak muldy na stoku narciarskim. Muldy, niezłe słowo. Bicepsy, pektorale, muidy.
Zdjął resztę ubrania i znów spojrzał w lustro. Bardzo zadowalający widok, pomyślał, bardzo zadowalający.
Ojciec stracił już nadzieję na to, że Matthew kiedykolwiek osiągnie sukces w interesach. Pomagał mu w przeróżnych przedsięwzięciach, niestety, za każdym razem bez powodzenia. Najpierw były dwa sklepy doprowadzone przez Matthew na skraj bankructwa, potem ojciec usadowił go w dobrze prosperującym biurze podróży, które jednak pod kierownictwem młodego człowieka w błyskawicznym tempie zaczęło tracić klientelę. Było to dla ojca prawdziwą zagadką, lecz w końcu doszedł do wniosku, że nie lenistwo potomka stanowiło problem, tylko jego kompletna nieumiejętność kierowania ludźmi i motywowania personelu. Po prostu nie umiał wydawać poleceń. Nie nadawał się na zarządcę. Ojcu nie było łatwo zaakceptować tej gorzkiej prawdy i pogrzebać nadziei na to, że Matthew będzie kontynuować jego dzieło i dalej rozwijać niewielkie szkockie imperium biznesu, budowane latami ciężkiej pracy. Zdecydował więc pogodzić się z faktami i umieścić syna w takim interesie, gdzie jego ograniczenia nie będą tak istotne, czyli tam, gdzie nie będzie musiał kierować personelem i gdzie działalność gospodarcza będzie minimalna - innymi słowy, postanowił załatwić mu synekurę. Galeria była idealnie stworzona do tego celu.
Wyobrażała sobie zawsze, że najgorszą rzeczą dla dziecka jest sieroctwo. Lecz, być może, rzeczą jeszcze gorszą jest posiadanie rodziców, którzy cię nie kochają. Osierocone dziecko zawsze może sobie myśleć, że rodzice kochaliby je, gdyby żyli, natomiast wiedza o niekochających rodzicach jest nieodwracalnie okrutna.
Kolacja w towarzystwie sześćdziesięciojednoletniej sąsiadki mogła się wydawać nieciekawą propozycją, a tymczasem okazała się frapująca. Niektóre osoby w tym wieku były zapewne dość nudne, lecz czy tak trudno spotkać również nudnych dwudziestolatków? Nie wiadomo nawet, czy przypadkiem nie przeważają liczbowo, jakby się tak nad tą kwestią dobrze zastanowić. A może wiek nie ma tu nic do rzeczy? Dwudziestoletni nudziarz będzie nudny również jako sześćdziesięciolatek.
Rozejrzała się po winiarni. Było to długie wąskie wnętrze, urządzone w obowiązkowym duńskim stylu minimalistycznym, co znaczyło brak jakichkolwiek mebli. Mogłoby to komuś sugerować, że to styl bardzo tani, lecz byłby to błąd. To styl najdroższy. Puste minimalistyczne wnętrza kosztują wielkie pieniądze.
Wszyscy stali przy długim barze pokrytym blatem z nierdzewnej stali. Nad barem wisiały na prawie niewidocznych prętach minimalistyczne lampki oświetlające z bliska zebranych, którzy wyglądali przez to dość ponuro, co potęgowały jeszcze czarne ubrania, jakie prawie wszyscy mieli na sobie.
Piękno nas odurza. Pragniemy być blisko niego. Chcemy je mieć. To na prawdę nic dziwnego, choć oczywiście często spada to na człowieka jak grom. Zawsze tak było, od wieków. Intelekt tu nie pomaga. Możemy zdawać sobie sprawę, że schodzimy na manowce, ale mimo to piękno urzeka, zwodzi z prostej drogi, podbija. Czarująca twarz zawsze nas przyciągnie, mimo wszelkich oporów.
Przedtem był w tym miejscu antykwariat z książkami, znany bywalcom z ekscentrycznego ułożenia woluminów, niepodlegającego żadnym zwyczajowym regułom. Książki z dziedziny topografii sąsiadowały z poezją, dzieła o rybołówstwie i innych sportach na łonie przyrody stały obok Hegla i Habermasa; przy czym nie było aż tak abstrakcyjnej tematyki, by zabrakło dla niej miejsca na półkach owej księgarni, nawet jeśli nie mogła liczyć na nabywcę. Nie było chętnych, nie wiedzieć czemu, na przewodnik pieszych wędrówek po Kalabrii, stojący obok wydanego na czerpanym papierze, spoczywającego tam w całkowitym zapomnieniu, tomu pod tytułem “Wiatr z Południa” autorstwa niejakiego Normana Douglasa, z własnoręcznym podpisem tegoż.
Właściciel księgarni kochał swe zbiory tak mocno i zaborczo, że odstraszał potencjalnych nabywców.
Oczywiście, de gustibus non disputandum est, co zawsze należy pamiętać! Bez tego nie dałoby się przeżyć! Przyznają państwo, prawda?
Pociąg seksualny, myślał Matthew. Mroczna, bezwolna siła. Potężniejsza niż wszystko inne, zawsze aktywna.
Wyznaję pogląd, że pewna doza dowcipu pomaga w życiu. Humor ma kathartyczne właściwości, nieprawdaż?
Dosyć tego biadolenia. Swego czasu ojciec dał jej wykład na temat niepożądanych myśli, takich, co nachodzą człowieka ni stąd, ni zowąd. Bywają to często myśli niepokojące, szokujące, zaskakujące. Nie należy się nimi zbytnio przejmować, nie prowadzą do czynu, bo nie wyrażają prawdziwych intencji człowieka. W końcu nie biegamy nago po ulicy, nie rzucamy się w nurt wodospadu ani w przepaść, mimo iż bardzo łatwo o tym pomyśleć - że się spada coraz niżej i niżej, aż na dno. Bardzo łatwo.