cytaty z książki "Z genealogii moralności"
katalog cytatów
Jesteśmy sobie nieznani, my poznający, my sami samym sobie; ma to słuszną przyczynę. Nie szukaliśmy siebie nigdy, – jakże stać się miało, byśmy się kiedyś znaleźli?
Wysoko urodzeni czuli się właśnie szczęśliwymi; swego szczęścia nie musieli dopiero sztucznie konstruować, spoglądając na swych wrogów, czy wmawiać, wkłamywać go sobie (jak zwykli czynić wszyscy ludzie resentymentu); i potrafili również, jako pełni, przeładowani siłą, a zatem nieuchronnie aktywni, nie oddzielać szczęścia od działania (...) - wszystko to w całkowitym przeciwieństwie do "szczęścia" na szczeblu ludzi pozbawionych mocy, pognębionych, ropiejących od jadowitych i wrogich uczuć, u których szczęście występuje jako narkoza, ogłuszenie, spoczynek, pokój, "szabas", odprężenie umysłów i członków, krótko mówiąc: jako pasywność.
Lecz nie mogłoby być większego i fatalniejszego nieporozumienia, niż gdyby szczęśliwi, udani, mocni na ciele i duszy poczęli wątpić o swym prawie do szczęścia.
Tak samo bowiem, jak lud oddziela błyskawicę od jej światła i to ostatnie uważa jako jej czynność, jako działanie podmiotu, który się zwie błyskawicą, tak moralność tłumu także oddziela siłę od zewnętrznych siły objawów, jak gdyby poza silnym istniało obojętne podścielisko, któremu jest pozostawione do woli objawiać siłę lub też nie. Lecz nie ma takiego podścieliska; nie ma żadnego „bytu” poza czynieniem, działaniem, stawaniem się; „czyniciel” jest tylko zmyśleniem do czynienia dodanym – czynność jest wszystkim. Tłum podwaja w gruncie czynność, każąc błyskawicy świecić; jest to czynczyn: to samo zdarzenie stawia raz jako przyczynę, a potem jeszcze raz jako jej skutek.
Chwilowo zamknąć drzwi i okna naszej świadomości; nie być napastowanym przez wrzawę i walkę, wśród której podziemny świat naszych służebnych organów pracuje dla siebie i przeciw sobie wzajemnie; nieco ciszy, pewna tabula rasa świadomości, aby znów znalazło się miejsce dla czegoś nowego, przedewszystkiem dla dostojnych funkcyi i funkcyonariuszów, dla rządzenia, przewidywania, rozwiązywania z góry (bo nasz organizm urządzony jest oligarchicznie) - oto korzyść, jak się rzekło, czynnej zapominawczości, odzwiernej niejako, strażniczki duchowego ładu, spokoju, etykiety.
Który wielki filozof dotychczas był żonaty? Heraklit, Platon, Kartezjusz, Spinoza, Leibniz, Kant, Schopenhauer - nie byli żonaci; co więcej, nie można ich sobie wyobrazić jako żonatych. Żonaty filozof występuje w komedii, to moje zdanie: a wydaje się, że ów wyjątek Sokrates ożenił się ironice wyłącznie po to, aby udowodnić tę tezę.
Jednak zawróćmy: problemat i n n e g o początku »dobrego«, dobrego, jak go wymyślił sobie człowiek opanowany przez ressentiment, domaga się skończenia. – Że jagnięta czują urazę do wielkich ptaków drapieżnych, to nie dziwota: lecz to jeszcze nie powód, by brać za złe wielkim ptakom drapieżnym, że porywają małe jagnięta. A jeśli jagnięta mówią między sobą: »te ptaki drapieżne są złe; a kto jest jak najmniej ptakiem drapieżnym, owszem jego przeciwieństwem, jagnięciem – nie miałżeby być dobry?«, to nie można takiemu postawieniu ideału nic zarzucić, jakkolwiekby ptaki drapieżne nieco szyderczo na to spoglądały i może mówiły sobie: »my nie gniewamy się na nie, na te dobre jagnięta, kochamy je nawet: niema nic smaczniejszego nad delikatne jagnię«.
Wszystkie wielkie rzeczy niszczeją same sobą, przez akt unicestwienia samych siebie. Tak chce prawo życia, prawo koniecznego samoprzezwyciężenia się w istocie życia – zawsze zwraca się w końcu do samego prawodawcy wołanie: patere legem, quam ipse tulisti [poddaj się prawu, któreś sam ustanowił].