cytaty z książki "Umbra"
katalog cytatów
Puszczane przez kierowcę gruzińskie sialalajki rysowały mi mózg jak cyrkiel.
Wszystko wskazywało na to, że moja dzisiejsza towarzyszka mogła zaśpiewać najwyżej: "Stary niedźwiedź mocno śpi".
Gdybym miał zgadywać, co robi w życiu, to powiedziałabym, że jest agentem ubezpieczeniowym. Ewentualnie pracownikiem banku. Z twarzy był podobny zupełnie do nikogo, żadnych znaków charakterystycznych. Gdyby kosmici zapytali mnie, jak wygląda statystyczny Ziemianin, to wskazałbym tego typa bez cienia wahania.
Powiedzenie, że za nią nie przepadam, byłoby takim samym niedomówieniem jak stwierdzenie, że Donald i Jarek nie pałają do siebie miłością. Natomiast w przeciwieństwie do polityków zarządzających zwaśnionymi plemionami tego kraju ja miałem dodatkowe utrudnienie.
Moje stosunki z Arturem Cieniowskim można było określić jako skomplikowane, jeśli ktoś był delikatny.
Baliście się pokazywać ludziom swą prawdziwą twarz, żeby nie potracić zębów. Słusznie się baliście. Dopiero kiedy zobaczyliście, że jesteście bezkarni, to do was dotarło, rozpasaliście się jak dziadowski bicz.
Jeśli Raskolnikow był takim gnojkiem, by zabić kogoś niewinnego, to powinien nim być dalej i siedzieć cicho. A jak nie był, to trzeba było się nie wychylać. A tak wyszedł ni pies, ni wydra. Ani tego bronić, ani to utopić.
Kiedy ktoś zrobi coś sprzecznego z własnym systemem wartości, na przykład kogoś skrzywdzi, to pojawia się napięcie wewnętrzne i to jest właśnie ten dysonans. Przyznanie się do winy działa wtedy jak ulga psychiczna, pozwala przywrócić spójność między przekonaniami a zachowaniem.
Szkoda, bardzo chciałam usłyszeć, że mój klient jest pierdolnięty jak małpa na rowerze.
Kompleks Batmana to zjawisko psychologiczne, które nie jest oficjalną diagnozą kliniczną - wyjaśniła. - To metafora na opis pewnego typu osobowości i motywacji.
Nie zamierzałam z nią o tym gadać i wywalone miałam na to, że zachowuję się jak pyskujące, rozwydrzone dziecko.
Najwyraźniej chciała mnie podejść. Starego misia na sztuczny miód? Prychnąłem w duchu.
Miałam ochotę się popłakać i gdybym była tu z jakimkolwiek innym facetem, to pewnie bym to zrobiła. Ale nie przy nim. Gówno mi pomoże, a na dodatek będzie miał satysfakcję. Wolałabym wycisnąć sobie jelita przez nos, niż mu jej dostarczyć.
Może to jakaś prowokacja organów ścigania? Cholera ich wie, choć wątpię, by mieli na to środki i by ktokolwiek przy zdrowych zmysłach im to klepnął. Choć wystrojem kontener pasował do prokuratury, która też była obleśna jak Dom Partii w Irkucku.
Jakoś przeżyję brak jego sympatii. To zarozumiały baran stosujący bandziorskie metody.
- I co, jak trzydzieści osób jej napisało, że jest popierdolona, to poczuła się lepiej?
- Lepiej być nielubianym niż niewidzialnym - odparłam. - Ta niewidzialność bolała ją najbardziej.
A potem mówił, że "to tylko słowa", "to przecież internet" i że "wszyscy faceci chodzą na kurwy, to normalne, a dziewczyny to wiedzą i dlatego zawsze się puszczają dla korzyści".
Lenart patrzył raz na mnie, raz na niego, jakby się zastanawiał, który z nas jest bardziej pieprznięty.
Problem ze mną był taki, że faceci nie umieli mnie zostawiać. Nie umieli też ze mną wytrzymać. W konsekwencji tego zawsze prędzej czy później kończyłam z rogami...
A potem powie: "Synku, mówiłam ci, że to jest zła kobieta. Teraz masz lepszą". Lepszą, czyli taką, której będzie mogła wejść na łeb i zamienić ją w swoje popychadło. Wybitnie się do tego nie nadawałam.
W odróżnieniu od osoby z chorobą psychiczną psychopata nie traci kontaktu z rzeczywistością, doskonale wie, co robi. Zwykle działa świadomie i celowo.
Człowiek chory cierpi, nie rozumie swego stanu. A psychopata nie cierpi, tylko zadaje cierpienia innym.
Po czym poznasz, że ktoś jest naprawdę twoim najlepszym kumplem? Potraficie drzeć łacha nawet z własnych problemów psychicznych.
Psychopatii wyleczyć się nie da. To trwała cecha osobowości; terapie nie działają, bo osoby o cechach psychopatii potrafią manipulować terapeutycznym procesem.
Prędzej spodziewałabym się, że Szczepan założy sobie na głowę majtki i zatańczy przede mną oberka, niż takiej deklaracji.
A układ nerwowy to niewdzięczna dziwka, która zawsze upomni się o swoje. Jakiego kozaka byśmy nie zgrywali.
Uśmiechnął się złośliwie.
- Naprawdę powinieneś mieć na imię Kutas, a na nazwisko...
- Chuj - powiedziałem równo z nim.
Zorza i Morze byli trochę jak yeti. Nikt ich w życiu na oczy nie widział. Te pseudonimy przewinęły się jednak w sprawie zabójców spod znaku trójkątów, zatem wisiały nad nami, niczym Buka nad Doliną Muminków.
- Wiesz, czemu Harry Potter to film fantasy? - zapytałem.
- Bo rudy nie ma przyjaciół - dobiegł mnie głos od drzwi.