cytaty z książki "tylko haj. Opowiadania inspirowane płytą Dawida Podsiadło i Kaśki Sochackiej"
katalog cytatów
Miłość generuje ciepło. Zimno to przecież brak ciepła. A tu jest kurewsko zimno.
-Dawid Podsiadło "kid".
Depresja to nie jest do końca choroba, mówi Kamil, depresja to odpowiedź na pytania bez odpowiedzi.
-Jakub Żulczyk "Mosty".
Mogłem stać się kimkolwiek, żebyś po prostu chciała ze mną dłużej rozmawiać. Ale chciałaś, mimo że byłem tylko sobą.
Nadzieja względem kogoś jest roszczeniem sobie prawa do oceny.
Ale automat do kawy wybrał sobie akurat jego, aby wyświetlić komunikat: PROSZĘ WYCZYŚCIĆ SZUFLADĘ NA FUSY. Nie było się co oszukiwać, automat do kawy był kurwą jebaną.
Dzień jest nie do przeżycia, noc przynajmniej ma swój dramatyzm. W nocy cierpienie ma więcej sensu, nabiera mistycyzmu i stylu. W dzień jest po prostu stukilowym plecakiem pełnym cegieł.
Ludzie w ogóle nie wiedzą, jak postępować z psami, oprawcy! Najchętniej podpaliliby obręcz i jak w cyrku kazaliby biednym dziubelkom skakać tam i nazad. Durnie, nie wiedzą, że to psy powinny kazać nam robić sztuczki i upadlać nas na każdym kroku za to wszystko, co robimy przyrodzie.
-Sylwia Chutnik "Anhedonia".
Wątpię, byśmy umieli precyzyjnie określać skalę wydarzeń w chwili ich trwania.
-Dawid Podsiadło "kid".
Uwielbiam pokoje dzieci w rodzinnych domach. To takie nieśmiertelne sanktuarium, przystań, która niezależnie od tego, w ilu innych miejscach tworzysz nową, zostaje niezmienna. Wszystkie blizny i ślady, które przyjmują ciało i dusza, wszystko to, co dzieje się z nami później, zostaje za drzwiami tych pokoi. Tu jesteśmy zatrzymani w czasie, w pierwotnej, niewinnej formie. Zanim określą i ograniczą nas etykiety czy role. Zanim dla kogoś staniemy się przewodnikami, a dla innych, lub tych samych, staniemy się żartem. Pełni marzeń i wyobrażeń o tym, co czeka nas w trakcie tej długiej przygody.
-Dawid Podsiadło "kid".
Nie można dopuścić do tego, aby ktoś dowiedział się o tym, o czym przecież i tak było wiadomo. Podtrzymywanie status quo podstawą zakłamania każdej polskiej rodziny. Bez tego jeszcze by się komuś wydawało, że można żyć po swojemu.
Dzień jest nie do przeżycia, noc przynajmniej ma swój dramatyzm. W nocy cierpienie ma więcej sensu, nabiera mistycyzmu i stylu. W dzień jest po prostu stukilowym plecakiem pełnym cegieł.
Miał ochotę zniszczyć wszystko, bo wszystko było przeciwko niemu. Każdą rzecz po kolei.
Nawet tabliczkę dali, z numerem alarmowym. Żeby zadzwonić, powiedzieć, że ma się dość. Po co taka tabliczka? To gówno daje, moim zdaniem. Mi się wydaje, że jak tam jesteś, to już tam jesteś. Umocowałeś się w nicości. To trochę jak z wynajęciem albo kupnem mieszkania. Podpisałeś papiery, przelałeś wkład własny, czy tam kaucję, jeszcze tam nie mieszkasz, ale już tam jesteś. I tak samo jest z samobójstwem. To podjęta decyzja, podpisany glejt. I co, i masz gdzieś dzwonić?
Wszystko jest na chwilę, gdy raz się czegoś nie usłyszy, nie usłyszy się tego już nigdy. Nieważne, kto był słyszącym.
Kochał ją, przynajmniej często jej to mówił. Nie zadawał sobie pytań, czy jego miłość to naprawdę miłość. po prostu bardzo bał się ją stracić i utożsamiał ten lęk z miłością.
Może każdy, kto idzie gdziekolwiek, skądkolwiek i dokądkolwiek, jest pewien, że idzie prosto, choć kluczy w najbardziej zawiłych zygzakach?
Kiedy się krzyczy w środku, a ktoś przytakuje temu krzyczeniu z lekko kpiarskim uśmiechem, wtedy można zrobić coś strasznego. A przynajmniej rozumie się tych, którzy robią rzeczy straszne.
Bardzo się bał, że ona zniknie. Że zostanie sam. Zostanie samemu było jeszcze gorsze niż śmierć, bo zostanie samemu było jak bycie martwym, tylko ze świadomością bycia martwym.
Zostanie samemu było jak bycie duchem, a on nie chciał być duchem.
Nuda postarza człowieka.
Każdy ma serce, niektórzy schowali je za ciężkimi, zardzewiałymi drzwiami.
Najoczywistsze puzzle układa się najpóźniej.
Depresja to nie jest do końca choroba. Depresja to odpowiedź na pytania bez odpowiedzi.
tacy ludzie są najgorsi - intruzi, którzy wdzierają się w mir czyjegoś działania tylko po to, aby je podważyć, zepsuć dla samego zepsucia.
Ale po jakimś czasie rozumie coś jeszcze, coś, czego wcześniej nie załapał - wszyscy jesteśmy dziwakami. Wszyscy jesteśmy samotni. Wszystkich nas ktoś kiedyś zostawił.
Ile błędów mogę jeszcze popełnić? To bywa męczące. Jestem czasami tym zmęczona. Rozpamiętywanie, wieczna czujność, wybrałam dobrze, wybrałam źle, zrobiłam to, nie zrobiłam tamtego. Dobrze być tylko częścią.
Tęskniłabym za tobą, nie mogłabym uwierzyć, że ciebie nie będzie, nawet jeśli mnie też miałoby nie być, nie mogę znieść myśli, że już nigdy, rozumiesz? Gdy tylko pomyślę o śmierci bliskich osób, tracę siły i wierzę w życie pozagrobowe. Już nie marudzę i we wszystko wierzę.
Skoro wiemy, że wiemy tak mało, a w dodatku wykorzystujemy namiastkę możliwości naszego mózgu, to może istnieją siły, o których nie mamy pojęcia, a które dziś nazywamy przeznaczeniem?
Każdemu jest coś pisane, każdemu co innego, tyle różnych możliwości, różny mamy czas, ten nam dany.
A gdybyśmy zrozumieli, że wszystkie marzenia, jakie jeszcze mamy, działają wstecz, że nie czekamy na rzeczy, które się mają wydarzyć, tylko odtwarzamy wspomnienia, w myślach przeobrażamy je tak, jakbyśmy dopiero na nie czekali, że każda wyspa, na którą lecimy, jest tylko marnym powidokiem tej pierwszej wyspy, że wyobrażając sobie przyszłość, widzimy w niej wprawdzie siebie, ale to nie my z teraz, tylko my ze zdjęć, ale jeszcze podrasowani o to, czego nigdy nie zrobiliśmy, co zrobiliśmy prawie, co może wtedy było bardzo blisko, ale dziś jest nie do osiągnięcia, może nigdy nie było, ale teraz nie jest na pewno, że każda kolejna podróż i każdy poranek uzmysławiają nam, jak bardzo donikąd zmierzamy i jak bardzo niepotrzebnie się obudziliśmy?