cytaty z książki "Zerwać pąki, zabić dzieci"
katalog cytatów
A więc wyrwano mnie z miejsca bez wyjścia, w którym mnie przedtem uwięziono. Ale gdzie indziej też będę ja w więzieniu. I nigdy nie uda mi się uciec. Wszędzie czekają cierpliwie silne palce i potężne ręce, by wycisnąć ze mnie życie, zadusić na śmierć.
Był to ryż gotowany przez kobiety żyjące na wolności na polach, łąkach czy w miastach. I zupa, którą najpierw kosztowały zwykłe gospodynie. Nie były to zimne, mechanicznie, bez czułości wydzielane porcje, to był posiłek jak w normalnym życiu.
Tej nocy nasz schorowany kolega umarł. Wszyscy zbudziliśmy się w tej samej chwili. Nie rozległ się żaden nagły dźwięk, nie poczuliśmy czyjejś obecności, można powiedzieć, że wręcz przeciwnie. Spaliśmy lekko i nagle w tym śnie zabrakło czegoś cichego, coś zniknęło.
Dzieci nie mogą nic poradzić na śmierć.
Obsceniczne chichoty, ochrypłe wrzaski. Ich członki, skąpane w jasnym słońcu, powoli wzwodziły się, powoli opadały, i tak w kółko. Niezależny od nich ruch genitaliów, pozbawionych i obcesowości pożądania, i spokoju spelnienia, trwał na widoku wszystkich przez dłuższy czas, ale tak naprawdę nikogo to nie obchodziło.
Wpadliśmy do mrocznego środka. W milczeniu zsunąłem spodnie i podciągnąłem jej spódniczkę. I rzuciłem się na jej dziewczęce ciało. Jęknąłem, gdy wzwiedziony jak dojrzały szparag członek utknął mi w bieliźnie i prawie zgiął się wpół. A potem dotyk zimnej, suchej, jakby papierowej powierzchni jej łona, i cofanie się z lekkim dreszczem. Odetchnąłem głęboko. I tyle.
Tuż przed drzwiami naszego spichrza utworzyła się wysoka zaspa. Sikaliśmy wprost w jej dziewiczą czystość członek przy członku, skurczony z zimna; miodowej barwy plamy powoli topiły śnieg i zapadały się w głąb. Przypomniałem sobie dotyk zimnej, suchej, jakby papierowej powierzchni lona dziewczynki. Skórę przeszyło mi uczucie zdrowej rozkoszy. I ja, i mój mały, wzwiedziony członek byliśmy pełni młodzieńczej żywotności.
Za kogo ty się masz? Przecież ty nawet nie jesteś człowiekiem. Wy tylko mnożycie się jak robactwo. I tak nic z ciebie nie będzie, kiedy dorośniesz.