cytaty z książki "Zatańcz ze mną"
katalog cytatów
Czasem mam wrażenie, że całe życie uczę się jednego kroku, a i tak wciąż się potykam. Chcę być silna, niezależna, pewna siebie, ale prawda jest taka, że najczęściej po prostu się boję. Boję się, że jeśli pokażę, jak bardzo mi zależy, ktoś to wykorzysta. A jednak za każdym razem, gdy patrzę w jego oczy, zapominam o wszystkich obietnicach składanych samej sobie.
Myślałam, że miłość powinna być prosta. Że jeśli jest prawdziwa, nie boli, nie męczy i nie każe wątpić. Dziś wiem, że to nieprawda. Miłość potrafi być chaotyczna, nieidealna i trudna — ale jeśli jest szczera, daje siłę, której wcześniej w sobie nie widziałam. Nawet wtedy, gdy serce drży bardziej niż nogi podczas tańca na nieznanym parkiecie.
Zrozumiałam, że nie muszę być perfekcyjna, żeby być kochana. Mogę się mylić, płakać, gubić drogę i wciąż być wystarczająca. Jeśli ktoś zostaje mimo moich pęknięć, to właśnie wtedy wiem, że to coś więcej niż chwilowe zauroczenie.
— Dlaczego zawsze uciekasz, kiedy robi się poważnie? — zapytał cicho, ale w jego głosie było więcej zmęczenia niż złości.
Spojrzałam na niego, udając obojętność.
— Nie uciekam. Po prostu nie lubię dramatów.
Uśmiechnął się krótko.
— Kłamiesz. I oboje o tym wiemy.
Zacisnęłam dłonie.
— A ty? Myślisz, że jesteś taki odważny? Że zawsze mówisz, co czujesz?
— Nie — odpowiedział bez wahania. — Ale przynajmniej nie udaję, że nic mnie nie obchodzi.
Zapadła cisza. Ta niewygodna, ciężka, która boli bardziej niż krzyk.
— Boję się — przyznałam w końcu. — Jeśli zostanę, jeśli pozwolę ci być blisko… a ty odejdziesz, to nie wiem, czy dam radę się podnieść.
Podszedł bliżej.
— A jeśli odejdziesz pierwsza, to będzie łatwiej?
Nie odpowiedziałam. Bo oboje znaliśmy odpowiedź.
— Nie umiesz tańczyć — powiedziałam, patrząc na jego stopy.
— Umiałem — odparł. — Kiedyś. Potem przestałem ufać, że ktoś mnie nie puści w połowie kroku.
Spojrzałam na niego zaskoczona.
— Myślałam, że ty się niczego nie boisz.
Zaśmiał się cicho.
— Każdy się boi. Różnica jest taka, że niektórzy wciąż wychodzą na parkiet.
Wyciągnął do mnie rękę. Wahałam się.
— Jeśli mnie puścisz… — zaczęłam.
— Nie puszczę — przerwał mi. — Ale jeśli to ty to zrobisz, będę wiedział, że przynajmniej spróbowaliśmy.
Położyłam dłoń w jego dłoni.
— Nie obiecuj niczego, czego nie możesz spełnić.
— Nie obiecuję przyszłości — powiedział. — Obiecuję teraz.
— Dlaczego akurat ja? — zapytałam, siedząc obok niego w ciszy. — Przecież wiesz, jaka jestem. Zbyt emocjonalna. Zbyt zamknięta. Zbyt poplątana.
Odwrócił się w moją stronę.
— Właśnie dlatego.
— To nie jest odpowiedź.
— Jest — powiedział spokojnie. — Bo nie szukam kogoś prostego. Szukam kogoś prawdziwego.
Westchnęłam.
— A jeśli cię zawiodę?
— Wszyscy zawodzimy — odparł. — Pytanie brzmi: czy potem wracamy do siebie, czy uciekamy.
Spojrzałam na niego długo.
— Nie wiem, czy potrafię zostać.
— Nie musisz wiedzieć — powiedział. — Wystarczy, że spróbujesz nie uciekać.
— Dlaczego mi nie powiedziałeś? — zapytałam.
— Bo bałem się, że odejdziesz.
Zaśmiałam się gorzko.
— Więc postanowiłeś mnie okłamać?
— Postanowiłem cię nie stracić — poprawił mnie.
— Kłamstwo to też strata — powiedziałam, czując, jak drży mi głos.
— A prawda czasem zabija szybciej.
Zrobiłam krok w tył.
— Nie chcę być z kimś, kto wybiera za mnie.
— A ja nie chcę być z kimś, kto odchodzi przy pierwszym pęknięciu.
Zamilkliśmy. Bo oboje wiedzieliśmy, że żadne z nas nie jest bez winy.