cytaty z książki "Złe dziecko"
katalog cytatów
W pierwszej chwili wzięłam odciętą głowę za coś innego. Ale kiedy podeszłam, uświadomiłam sobie, że to Lucy.
Nie chciałam dotykać łebka mojego ptaszka, nie mogłam patrzeć na cienką brązową linie zakrzepłej krwi w miejscu, w którym odcięto go od ciałka, ani na utkwione we mnie półotwarte oczy.
Bardzo długo czekaliśmy na dziecko. Wiele lat. Specjaliści nie potrafili wyjaśnić, dlaczego nam się nie udaje.
Można by pomyśleć, że stworzenie rodziny to prosta sprawa, a jednak kiedy tracisz tę możliwość, kiedy przyszłość, jaką sobie wyobrażałaś, zostaje ci odebrana, czujesz się, jakbyś umarła.
Wiedziałam, że jest mnóstwo szczęśliwych bezdzietnych kobiet, które prowadzą w pełni satysfakcjonujące życie, ale ja do niech nie należałam. Odkąd pamiętam, marzyłam tylko o własnej rodzinie.
A jednak wiedziałam. W jakimś sensie już wtedy wiedziałam, że z moją córką coś jest nie tak. To był instynkt, najczystszy i najprawdziwszy, taki, dzięki jakiemu zwierzęta wyczuwają, że w ich stadzie dziej się coś złego.
Dzieci krzywdzą się nawzajem, to powszechna sprawa. W każdej grupie przedszkolnej zauważysz, że się biją, gryzą albo kopią. Ale robią to w złości albo dlatego, że inne dziecko wyrządziło im krzywdę, albo żeby zdobyć upragnioną zabawkę. Nie robią tego w taki sposób jak Hannah - dla czystej, rozmyślnej przyjemności.
Widziałam w jej oczach iskierkę radości, kiedy się kłóciliśmy, widziałam, jaka wydawała się szczęśliwa, kiedy jedliśmy posiłki w podszytym urazą milczeniu.
Clara wstała, myśląc o tym, jak okrutne jest życie. Jak to jest możliwe, że złe rzeczy spotykają tych, którzy najmniej na nie zasługują?
Zabawne, jak niepostrzeżenie się to dzieje, jak sporadyczny drink na odprężenie staje się nie wiadomo kiedy czymś potrzebnym, niezbędnym.
Zawsze to my, kobiety, musimy się użerać z syfem, jaki zostawiają po sobie faceci, prawda?
Wokół nas w zakamarkach domu mościła się noc, a ciemność za oknami gęstniała. Księżyc schował się za chmurą. Gdzieś na polach za naszą ulica rozległ się samotny krzyk lisa, a potem on też zamilkł.
Chcę, żeby to było jasne: cały czas próbowaliśmy jakoś do niej dotrzeć, sprawić, żeby poczuła się kochana i chciana. Prawda wyglądała jednak tak, że ona nie potrzebowała naszej miłości.
Rose była miła, ale zaprzyjaźnienie się kogoś takiego jak ja z kimś jak ona wydawało się mało prawdopodobne.
Nigdy niczego nie czułam z jej strony. Choć szczodrze okazywałam jej miłość, nie potrafiłam do niej dotrzeć. Tylko ślizgałam się po jej powierzchni jak woda po ceracie.
Clara pomyślała, że kiedyś musiała to być bardzo zamożna okolica. W każdym ponurym, zwalistym wiktoriańskim budynku mieszkała tylko jedna rodzina ze służbą. Teraz jednak wyczuwało się tam wyraźne zaniedbanie.
Zemsta to mocne słowo, ale być może to rodzaj sprawiedliwości za to, co zrobiła Nadii, i za to, co później spotkało moje dziecko.
To był ostatni dzień składania zeznań i po wyjściu z sądu Clara odwróciła się, żeby jeszcze raz spojrzeć na olbrzymi biały budynek z kamienia, mając nadzieję, że jej noga nigdy więcej w nim nie postanie.
Teraz, pięć miesięcy później, stojąc przed sądem, włożyła komórkę z powrotem do kieszeni. Przyszłość rozciągała się przed nią i pierwszy raz od dłuższego czasu Clara poczuła niezaprzeczalną nadzieję.
Nie było tu tak źle. Miała przecież mnóstwo czasu na myślenie. Niewiele mogli jej zarzucić: napaść, uprowadzenie, stalking, szantaż. Mogło być gorzej. Miało być gorzej. Nawet jeśli zamkną ją na dziesięć lat albo i więcej, to naprawdę bez znaczenia. Lawsonowie, Mac, Clara - w końcu oni wszyscy dostaną to, na co zasłużyli.