cytaty z książki "Arystokratka pod ostrzałem miłości vol. 1"
katalog cytatów
(...) Józef odparł, że człowiek nie ma prawa do niczego, a szczęście to bzdurna iluzja wynaleziona przez masonerię w celu ogłupiania społeczeństwa.
Miłość to przede wszystkim niebotyczna bzdura wymyślona w osiemnastym wieku przez ówczesnych hipisów, którzy po zniesieniu poddaństwa i wprowadzeniu obowiązku edukacji przestali pocić się przy pługu i zaczęli gryzmolić te swoje miłosne wierszydła. Od tego czasu z ludzkością jest coraz gorzej, tym bardziej, że ci sami „poeci” latali po ruinach zamków i jęczeli coś o pięknie, kładąc podwaliny pod turystykę masową.
Przecież nie żyjemy chyba w Afganistanie, gdzie wybór kawalera zależy od liczby posiadanych przez niego kóz i kałasznikowów.
Wszystkim ich najbliżsi działają na nerwy.
A przecież w kółko powtarza, że starzy faceci są jak woda stojąca: nie ruszają się i śmierdzą.
Ja: Moi najbliżsi działają mi na nerwy.
Ksiądz: Wszystkim ich najbliżsi działają na nerwy. Jak myślisz, dlaczego Święty Franciszek rozmawiał tylko ze zwierzętami.
Ja: Nie wiem…
Ksiądz: Bo go słuchały, ale same nic nie mówiły. W zamku jest dużo wypchanych zwierząt, niech panienka spróbuje odreagować na nich.
Jeśli pani Cicha marzy o kimś zadbanym i uczciwym, to niech wybiera wśród trumien w naszych katakumbach. Może tam złowić szlachcica, i to z tą korzyścią, że ów nawet nie pomyśli, żeby się jej w cokolwiek wtrącać.
(...) dziennikarze wiodą prym w kategorii „Najgorsze szumowiny pod słońcem”. (Na marginesie: w pierwszej piątce znajdują się jeszcze obrońcy praw człowieka, turyści, członkowie Greenpeace oraz zwolennicy demokracji, wolności słowa i tego typu bzdur).
Niech ta dziewczyna wychodzi za kogo chce. I tak zaraz zaczną działać sobie nawzajem na nerwy.