cytaty z książki "Rodzina łgarzy"
katalog cytatów
-Czasami coś bywa kruche- warczę. - I właśnie dlatego jest cenne.
- Nie obchodzi mnie, że jest ci przykro - warczę. - Obchodzi mnie, że to zrobiłaś. Nigdy nie zapomnę, jak nisko mnie cenisz. Nigdy.
Nie udawaj, że nigdy nikogo być nie skrzywdziła.
Bułeczki są gorsze od muffinek.
Bułeczki są gorsze od angielskich muffinek.
Bułeczki to kluchowate ciasto.
Uchwalmy prawo przeciwko bułeczkom.
- To prawda, nie lubię rozmawiać o trudnych sprawach - przyznaje. - Ale mam powody.
- Jakie? - pytam, pociągając nosem.
- Uważam, że lepiej iść do przodu. Patrzeć w przyszłość.
- Ale...
- Nie mamy żadnego wpływu na sprawy, o których piszą w gazetach, więc po co się nimi tak obsesyjnie przejmować? I nie możemy odmienić przeszłości, po co więc ją rozpamiętywać?
Człowiek mądry nie udziela właściwych odpowiedzi, lecz zadaje właściwe pytania.
- Traktujesz cierpienie jak wyzwanie czy coś w tym rodzaju. Jakby było tylko trudem. Wysiłkiem.
- Gdy dokonujesz wysiłku, coś dzięki niemu zyskujesz.
Nie każde cierpienie jest wartością. Czasami jest po prostu tylko cierpieniem.
Ale moje wnętrze jest z morskiej wody, spaczonego drewna i zardzewiałych gwoździ.
Teraz, kiedy jestem dorosła, myślę, że wpajamy chłopcom maksymę o nieakceptowaniu odmów, chociaż byłoby dla nich lepiej, gdyby nauczyli się, że "nie znaczy nie".
Myślałam o tych obrazach -
umierających ludzi, zatapianego miasta -
zamiast myśleć o umierającej, tonącej Rosemary.
Pozwalały mi cierpieć bez spoglądania na moje życie. Gdybym nie myślała o nich, nigdy nie przestałabym myśleć o niej.
Nas, dziewczyn, nigdy nie nauczono przeżywania żalu, gniewu czy choćby dzielenia się myślami. Zamiast tego stałyśmy się mistrzyniami powściągliwego milczenia, drobnych uprzejmych gestów, żeglowania, przyrządzania kanapek. Rozprawiamy z zapałem o literaturze i staramy się, żeby wszyscy nasi goście czuli się miło. Nigdy nie poruszamy w rozmowach kwestii medycznych. Okazujemy miłość nie poprzez szczerość czy czułość, lecz poprzez lojalność.
Nie przyszły dowiedzieć się, jak się czuję.
Przyszły powiedzieć mi, żebym przestała się tak czuć.
Pragnęłam być postrzegana jako osoba niepowtarzalna i wartościowa. Pragnęłam tego tak rozpaczliwie, jak tylko może pragnąć ktoś, kogo nigdy nie całowano...
pragnęłam mgliście, lecz namiętnie,
otumaniona fantazjami o pocałunkach, które widziałam w filmach,
oszołomiona opowieściami mojej matki o tańcach, bukiecikach przypinanych do sukienki i wielu oświadczynach mojego ojca.
Tęskniłam do miłości,
i byłam całkiem żywo zainteresowana seksem,
ale pragnęłam również być widziana
i słyszana,
i naprawdę rozumiana przez drugą osobę.
Nikt w tej rodzinie nie potrafi dostrzec tego, co ma przed oczami.
Usiłuję odepchnąć od siebie wspomnienie widoku tej fotografii, zagrzebać je w gęstym zimnym błocie mojego umysłu - błocie ciężkim od rzeczy, o których nie myślę, lecz mimo to dźwigam je ze sobą.
- Kiedy ktoś dostaje ciebie w komplecie z dodatkowymi atrakcjami, nigdy nie wiesz, czy kocha cię dla ciebie samej.
- To cyniczny pogląd.
Nie wiem jeszcze, że trzeba będzie kilku lat i dwóch pobytów w klinikach odwykowych, żebym przestała brać leki.
Nie wiem, że przez to uzależnienie wylecę z college'u. Ani że nawet po wyleczeniu będę już zawsze piła trochę więcej, niż powinnam, aby zalać szczelinę rozpaczy, którą wcześniej zasypywałam tymi pigułkami.
Nie wiem jeszcze, że pożałuję nadmiernego picia i tego, jak ten nałóg osłabił mi umysł. Zmącił osąd i uczynił ze mnie bardziej samolubną i tępą wersję osoby, jaką mogłabym być. Nie wiem jeszcze, że w wieku czterdziestu kilku lat będę się zastanawiała, czy mój syn Johnny nie żyje po części dlatego, że jestem pijaczką.
Nie wiem tego wszystkiego.
Po prostu śpię.
Gość jest widzącym prawdę, głoszącym prawdę - tym, który dostrzegł i pojął cierpienie, i dzięki temu uwolnił rodzinę. A zatem to ja.
To znaczy, chciałabym być owym gościem.
Ale pozwól, że będę szczera.
Jeżeli opowiadam tę historię właściwie, jeśli naprawdę opowiadam ją tak, jak powinnam, wcale nie jestem gościem. W tej historii - historii, którą ci obiecałam -
to ja jestem
duchem.
Rozdrapywanie starych ran nie przynosi niczego dobrego. Nie ma sensu pogrążać się w przeszłości.
- Nigdy nie chciałaś o niej rozmawiać - łkam. - O niczym nie chciałaś rozmawiać. Wszystkie tematy były zakazane. Nie mam już nawet swojej prawdziwej twarzy, nie wiem, kogo widzę w lustrze.
- Każda decyzja zawsze jest arbitralna - rzuca nonszalancko Harris. - Większość zasad jest arbitralna, lecz mimo to ich potrzebujemy. Inaczej mielibyśmy anarchię.
To się wydaje cudem, że dwoje ludzi tak doskonale niedoskonałych może odnaleźć siebie nawzajem. Że potrafimy jedno w drugim dostrzec niepowtarzalność i upajać się nią, porozumiewając się dotykiem.
- Przed momentem zniszczyłaś moje... zniszczyłaś wszystko, co było dla mnie ważne - mówię. - Myślę, że jesteś mi winna wyjaśnienie.
- Skoro tak łatwo zdołałam to zniszczyć, to nie mogło być czymś bardzo mocnym.
Wierzę, że w końcu spotyka mnie kara.
Tą karą jest śmierć Johnny'ego. A także śmierć jego przyjaciół.
Tych śmierci nigdy nie da się odwrócić. Ta strata jest głęboką ziejącą rozpadliną pełną kamieni, warstw gliny i mułu. Zostałam wrzucona do tej rozpadliny i nigdy nie będę w stanie się z niej wydostać. Muszę przeżyć swoje życie, tkwiąc w tej stracie.
Zasługuję na to.
Nie byłam w pełni jej siostrą. Potrafiła to wyczuć, byłam o tym przekonana. Teraz wiem, że to fałszywa myśl i że więzy rodzinne to coś, co tworzymy i na co musimy zasłużyć, i nie muszą opierać się na biologii.
W swoim mniemaniu byłam kimś gorszym. Kimś niewartym tego, by Penny zdobyła się ze względu na mnie na choćby odrobinę samokontroli.
Nie ma niczego złego w tym, że ona jest po prostu szczęśliwa. Bycie szczęśliwą to lepsze niż... no... pogrążanie się w żalu czy coś takiego. Mam rację?
Nasza rodzina zawsze uwielbiała bajki. Jest w nich coś złowrogiego i prawdziwego. Są dręczące, dziwne, ale nie potrafimy przestać wciąż na nowo ich czytać.
To jest moja historia.
To znaczy, ja jestem Kopciuszkiem.
Jestem dobrą siostrą,
outsiderką,
tą, która obchodzi żałobę.
Podobnie jak ja Kopciuszek przeszła drogę od ułomności do urody i awansu społecznego.
Obie zyskałyśmy nowy wygląd.
Ale jestem także przyrodnią siostrą.
Jestem próżna i skupiona na sobie,
upojona pragnieniem zyskania aprobaty rodziców
desperacko poszukująca miłości i uznania,
samookaleczona,
postrzegająca moje siostry jako rywalki.
Pokrwawiona.