cytaty z książki "Rosyjski zabójca"
katalog cytatów
Nie ważne, jak dużą ścianę spróbujesz postawić między nami i tak będzie bolało. Cierpię. Biorę wszystko, co mogę. Miesiąc. Dzień. Kilka minut. Oddam życie za chwilę spędzoną z tobą.
Jej twarda skorupa jest po prostu zwykłą skorupą. Wewnątrz jest wrażliwa, delikatna. Skrzywdzona. Jest w niej miękka strona, opiekuńcza i troskliwa, która przyciąga mnie jak płomień ćmę.
Jestem mężczyzną, którego kocha, szanuje i ufa całym sercem. Nigdy jej nie zawiodę. Będę chronić jej serce. Dam jej bezpieczną przystań, miejsce, w którym będzie sobą, miejsce, w którym nigdy nie będzie wątpiła we własny powab i wartość. Miała już moje oddanie i podziw, a teraz dam jej również wolność, którą obiecałem. Wolność bycia sobą. Przede wszystkim zawsze będę ją kochać. Bezwarunkowo.
To może wydawać się pokręcone, ale teraz uważam, że zasługuję zarówno na ból, jak i przyjemność. Ten człowiek, ten zabójca jest karą i równocześnie nagrodą, moim mrocznym prezentem za dotarcie tak daleko.
Muszę być kimś więcej niż jego kolejną zdobyczą. Chcę być kimś wyjątkowym, zanim to wszystko się skończy. Chcę coś dla niego znaczyć.
Sprytne dziewczyny wiedzą, że słowa niewypowiedziane są czasami ważniejsze niż te powiedziane.
Nikt nie jest tylko słodki i uroczy jak tęcza albo szczenięta. Wszyscy nosimy w sobie mrok, ale niektórzy mają ten luksus, że nigdy się o tym nie dowiedzą. W każdym razie normalność jest nieprecyzyjną i trudną do zdefiniowania koncepcją.... Jesteś inna, co nie oznacza, że gorsza lub nienormalna.
Podążając za jego spojrzeniem, widzę czerwień plamiącą jego dłonie.
Zaczynam rozumieć prawdę.
Kocha mnie.
Moje wady i grzechy.
Moje pokręcone ja.
Kocha mnie za to, kim jestem.
W plątaninie moich myśli i uczuć, bicie jego serca jest nieregularnym, acz dziwnie kojącym dźwiękiem.
Ponieważ mnie kocha. [...] moje serce szybuje w górę. To najczystsza część mojego życia.
Myślałam, że moje ciało jest martwe dla wszystkich mężczyzn, ale złamałeś zaklęcie. Sprawiłeś, że ożyłam.
Czuję jego wzrok na mojej twarzy, ale nie potrafię na niego spojrzeć. Wspomnienia są zbyt haniebne, zbyt niszczące. Nie zniosę kolejnego świadka mojego upokorzenia, a szczególnie nie chcę, aby zobaczył w moich oczach ślad dnia, który nadal rzuca się cieniem na moją duszę.
Po raz pierwszy w życiu czuję się pokonany. Całkowicie pobity. Moją duszą miotają uczucia, których do tej pory nie znałem.
Mroczne i brzydkie poczucie porażki.
Wyrzuty sumienia.
Poczucie winy i strach.
Jestem przerażony, że zniknie z mojego życia. Nie mogę jej stracić.
Moje szczytowanie przypomina porażenie prądem. Rozpadam się. Yan nieruchomieje z jękiem. Wypełnia mnie ciepło, które sięga znacznie głębiej. Miłość, która nie miała być moim udziałem, rozchodzi się po moich żyłach, roztapiając ostatnie okruchy lodu w moim sercu.
Ten mężczyzna przedostaje się przez moje tarcze, przenikając wygodne odrętwienie, w które popadłam po śmierci rodziców. Lepiej uważać. Zakochanie się w nim byłoby cholernie głupim krokiem. Nie chcę umierać ze złamanym sercem. Wystarczy, że będę jego więźniem, aż nie wydam ostatniego oddechu.
Kobieta nie może przyjąć od mężczyzny więcej, a mężczyzna nie może ofiarować kobiecie więcej.
Oddychając ciężko, przyciskam czoło do jej czoła. Splatam nasze palce i całuję ją w usta, wlewając w pocałunek całego siebie i wszystko, co pragnę jej ofiarować. Razem wychodzimy z mojego szaleństwa, czy jak, miałbym nazwać to, co właśnie zrobiłem.
To więcej niż pieprzenie.
To więcej niż uprawianie miłości.
To jest bardziej święte.
Bardziej mroczne.
Wyzwolenie jest gwałtowne. Emocje wstrząsają mną do głębi - potrzeba przynależności, nieskończona studnia bolesnej miłości, daremna wola życia. Kiedy ustawia biodra i wchodzi we mnie, wszystkie uczucia łączą się i po raz pierwszy w życiu jestem kompletna.
Daję mu wszystko, czego pragnie i na co mi pozwala.
Pozwala się rozbroić.
Pozwala się uczynić wrażliwym.
Pozwala się zdobyć, zanim obraca nas i zdobywa mnie. Razem znajdujemy światło w mroku i żar w naszych zimnych sercach.
Jego słowa mnie ranią, bo ma rację. Przetrzymywanie Miny jest samolubne. Sprawia mi przyjemność. Jeśli zależy mi na niej bardziej niż na sobie, wypuszczę ją. Wskaże jej drzwi i uwolnię. Pozwolę jej wyjść i zaryzykuję, że nigdy więcej jej nie zobaczę. Nie spodziewałem się, że sam taki pomysł może mnie zranić bardziej niż nóż wbity w nerkę, ale tak jest. Na samą myśl, że ją stracę, duszę się, nie mogę zaczerpnąć powietrza. Ale przecież zawsze o tym wiedziałem. To mnie gryzie i karmi się moim nowo odkrytym sumieniem.
Kiedy się pieprzy, wkłada w ten akt wszystko, na co go stać, jakby kobieta była jego początkiem i końcem.
Na samą myśl, że ją stracę, duszę się, nie mogę zaczerpnąc powietrza. Ale przecież zawsze o tym wiedziałem. To mnie gryzie i karmie się moim nowo odkrytym sumieniem (...). Mina osiągnęła coś, czego nie udało się nikomu innemu. Zrobiła ze mnie człowieka. Mężczyznę. Mężczyznę, który kocha kobietę. Ta świadomość powala mnie na łopatki. To mnie zabija, ponieważ wiem, co muszę zrobić.
Moja miłość jest mroczna. Nie taka bajkowa, o jakiej marzą kobiety w swoich fantazjach.
Tak. Dla niej to nieistotne. To proste zabezpieczenie, coś, co ludzie tacy jak my przyjmujemy za normalne. Biorę oddech i przypominam sobie, że jest taka jak ja.
Twarda.
Zdolna.
Bezlitosna, kiedy trzeba.
Mam zamiar chwycić to obiema rękami i nie puszczać tak długo, jak żyję.
Magia, która tak niespodziewanie połączyła nas w najmroczniejszych godzinach nocy, jest teraz równie martwa jak spojrzenie zielonych oczu.
Nasz romans nie jest słodki. To jest większe niż miłość. Mroczniejsze niż miłość. I to jest jej. Wszystko należy do niej.
Moje łzy płyną tak szybko, że nie potrafię ich dłużej kontrolować. Mogę tylko patrzeć na niego, a moje serce pęka z miłości. Odrętwienie, które nosiłam przez dziesięciolecia, zniknęło, zmyte przez tsunami emocji atakujące mój umysł. Jednym dotknięcie ożywił moje ciało. Swoimi słowami zrobił tak samo z moją duszą. Nie jestem oziębła, nie odczuwam już pustki. Dzięki niemu czuję tak wiele.
Zapominając o mojej ranie, bierze mnie w ramiona i ściska, aż boli. Nie przeszkadza mi cierpienie, ponieważ wyzwolił moje serce z łańcucha i teraz wznosi się ono jak czerwony balon na pochmurnym niebie.
Mała dziewczynka podnosi się. Cała drży. Już nie czuje głodu, jedynie chłód.
Jest tak bardzo, bardzo zimno.
Jakby śnieg był w niej, wypychał jej brzuch i klatkę piersiową. W pewnym sensie to uczucie jest dobre, bo ją odrętwia. Bolesne bicie serca, przypominające trzepotanie ptasich skrzydeł, cichnie wyparte przez lód wypełniający jej płuca z każdym oddechem.
Dziewczynka nie wie, jak długo stoi, wpatrując się w martwe ciała rodziców. Jest natomiast pewna, że odchodząc, nie czuje już bólu ani strachu.
Jej serce wypełnia śnieg i lód.