cytaty z książki "Pod kołami"
katalog cytatów
Jest w człowieku coś dzikiego, nierównego, niekulturalnego, co trzeba złamać, jakiś niebezpieczny płomień, który trzeba zagasić i zadeptać. Człowiek taki, jakim go stwarza natura, jest czymś nieobliczalnym, nieprzejrzystym, niebezpiecznym. Jest on rzeką wypadającą z nieznanych gór, puszczą bezdrożną i bezładną. I tak jak puszczę trzeba przetrzebić, ujarzmić i wytyczyć jej granice, tak szkoła musi człowieka naturalnego złamać, pokonać i włożyć go w jakieś ramy. Jej zadaniem jest przekształcić go w pożytecznego członka społeczeństwa według zasad zalecanych przez zwierzchność i rozbudzić w nim te przymioty, których całkowite ukształtowanie jest ukoronowaniem starannej dyscypliny koszar.
Każde zdrowe istnienie musi mieć treść i cel.
Po dziesięćkroć lepiej jest ponieść uszczerbek na ciele niż skazę na duszy!
Drzewo, któremu odcięto wierzchołek, chętnie puszcza przy korzeniu nowe pędy, i podobnie dotknięta nieuleczalną chorobą w porze swego rozkwitu dusza często cofa się ku owym wiośnianym dniom początku i wyczekiwania, jak gdyby mogła odkryć tam nowe nadzieje i zacząć prząść na nowo zerwaną nić życia.
Niech nikt nie twierdzi, że pedagodzy to ludzie bez serca i skostniali, bezduszni pedanci! O nie! Gdy nauczyciel widzi, jak wybucha u dziecka długo i bezskutecznie pobudzany talent, jak chłopak odkłada drewnianą szabelkę, procę, łuk i inne dziecinne zabawki, jak zaczyna piąć się w górę, jak skupiona praca zamienia nieokrzesanego, pyzatego smyka w subtelnego, poważnego i niemal ascetycznego młodzieńca, jak jego twarz staje się dojrzalsza i uduchowiona, spojrzenie nabiera głębi i świadomości celu, jak dłoń bieleje i się uspokaja - wówczas jego dusza śmieje się z radości i dumy.
Drzewo, któremu odcięto wierzchołek, chętnie puszcza przy korzeniu nowe pędy, i podobnie dotknięta nieuleczalną chorobą w porze swego rozkwitu dusza często cofa się ku owym wiośnianym dniom początku i wyczekiwania, jak gdyby mogła odkryć tam nowe nadzieje i zacząć prząść na nowo zerwaną nić życia. Pędy przy korzeniu pną się soczyście i szybko w górę, ale ich życie jest pozorne i już nigdy nie powstanie z nich prawdziwe drzewo.
Istnieje teologia, która jest sztuką, i istnieje teologia, która jest nauką albo przynajmniej usiłuje nią być. Jest tak od wieków i uczeni ciągnąc wino z nowych bukłaków, zawsze zapominali o starym, podczas gdy artyści, trwając niefrasobliwie przy niejednym błahym błędzie, nieśli pociechę i radość dla wielu. Jest to odwieczna nierówna walka między krytyką a twórczością, nauką a sztuką, przy czym ta pierwsza zawsze ma rację, nie przynosząc tym nikomu żadnego pożytku, druga zaś nieustannie od nowa rozsiewa ziarno wiary, miłości, pociechy oraz piękna i życia wiecznego i zawsze znajduje podatną glebę. Życie bowiem jest silniejsze od śmierci, a wiara potężniejsza od zwątpienia.