cytaty z książek autora "John Varley"
Co to, do cholery, jest dzień ostatni? Było to zarówno dość jasne, jak i przejmująco zagadkowe. Musiałam przyjąć, że rozpoznam ten dzień, kiedy nadejdzie.
W pierwszej chwili nie możesz uwierzyć, że to wszystko suę naprawdę wydarzyło. Czasem okazuje się, że faktycznie się nie wydarzyło. Po powrocie okazuje się, że baranki w zagrodzie, po cichu, zniknęły, bo kontinuum czasoprzestrzenne nie chce zaakceptować zmian i paradoksów, które do niego wprowadziliście.
Ludzie są najbardziej bezbroni, kiedy leżą po szyję w wannie.
Chrześcijanie byli najistotniejszym elementem hierarchicznej i opartej na ucisku struktury władzy. Gdy weseli poganie wpadali im w ręce, byli faszerowani prochami i poddawani ohydnym torturom psychicznym i fizycznym. Nie było ucieczki, nie było nadziei. Ich straszne obrzędy wypaczały umysł w sposób nieodwracalny i dopiero wtedy takiego nawróconego zarażano bezimienną chorobą, która trawiła łono. Ich kobiety do końca swoich dni musiały w męce rodzić dzieci.
Cegła leżała po drugiej stronie sali na przezroczystym stole. Wydawało się, że mogłabym podejść i złapać ją, ale wiedziałam, że to pozory. Zostałabym unieruchomiona trzy razy, zanim zbliżyłabym się na odległość dwudziestu metrów, i zabita, gdybym podeszła na pięć metrów.
Gdyby nie pożar, mogłyby zachować się i twarze. Bez wątpienia w ostatnich sekundach było to niezwykłe widowisko. Czy naprawdę wolelibyście umrzeć w łóżku? Może. Pewnie każdy sposób umierania jest równie dobry.
Wiedziałem, że Komisja ma czyste sumienie. W każdym razie na papierze. Mieliśmy na swoje usprawiedliwienie tony raportów i zaleceń. Ostrzegaliśmy o przestarzałych komputerach. Mówiliśmy, że powinny zostać zastąpione nowymi.
Mężczyźni byli czymś abstrakcyjnym i rozmazanym w mgle niepamięci, potworami, którymi straszyło się dzieci, i to potworami raczej nieciekawymi. (...) Eugenika stała się łatwa w tym znaczeniu, że płód męski dawało się wcześnie wykryć i zniszczyć w zarodku.