cytaty z książki "Bułeczka"
katalog cytatów
Szkoda, że trzeba wracać! Do widzenia, wzgórze! Do widzenia, drzewa! Ja tu jeszcze do was przyjdę!
Czaroduszko – szepnęła - słyszysz, jak pociąg pędzi? Jedziemy do pięknego miasta, a tam czeka na mnie siostrzyczka, wiesz?
- Dobrze, proszę pana, tylko troszkę zimno mi w sercu.
– Nie rozumiem?
- Bo to jest po mojemu! - roześmiała się. - Kiedy się martwię albo czegoś boję, to mi zimno o tutaj, w środku. A kiedy wesoło, gdy się cieszę, to mi jest ciepło w sercu.
Bułeczce jest smutno. Wsuwa się z powrotem pod koc, głaszcze ukrytą w łóżku kukiełkę - jej także musi być przykro... No, ale nie warto się długo martwić, lepiej porozmawiać.
– Przespałaś się, to i ładnie. Jak się czujesz?
– Dobrze, proszę pana, tylko troszkę zimno mi w sercu.
– Nie rozumiem?
– Bo to jest po mojemu! – roześmiała się. – Kiedy się martwię albo czegoś boję, to mi zimno o
tutaj, w środku. A kiedy wesoło, gdy się cieszę, to mi jest ciepło w sercu.
– Aha, aha, już wiem. Toż podobnie dzieje się z nami wszystkimi, dziecino!
Wsuwa pulchną łapkę w ciepłą, twardą dłoń gospodyni. Ach, jak przyjemnie tak razem maszerować! Czuć się pod czyjąś opieką jak malutkie dziecko!
- Nigdy nie jeździłam tramwajem, wie pani? Tylko uczyłam się o tym wiersza. O taki: „Już tramwaje dzwonią w mieście, spieszcie się do szkoły, spieszcie!". A czy nasze też dzwonią?
Za oknem spływa wiosenny zmrok. Bronia siedzi bez ruchu, może Dziunia zaśnie? Wygląda teraz jak małe, ukołysane bobo. Drzwi się uchyliły, zajrzała zdziwiona długą ciszą Małgorzata.
- Psst! - zatrzymuje ją Bułeczka. Gospodyni cofa się z uśmiechem. Jak miło uśmiechnęła się do Broni. Pierwszy raz!
Bułeczce robi się „ciepło w sercu".
Gospodyni wyszła. Bronia zebrała klocki, otwiera tekturowe pudło szafki. Po kolei wyjmuje na Wandzi kołdrę: korale z jarzębiny - miękką piłeczkę - srebrny papier - stare kredki - porcelanowego słonika z obtłuczoną trąbą - medalionik blaszany - garść kasztanów - zarysowany zeszyt.
- To mają być zabawki? Przecież to same śmieci!
Bułeczka próbuje wytłumaczyć, dlaczego lubi swoje „skarby". Z każdym przedmiotem związane są inne wspomnienia, przygody, osoby.
- Oj, to dobrze! Poproszę kawy, bo już wypiłam. Pyszny chlebuś! Czy pójdę z panią do miasta? Oj, to dobrze! Czy można jeszcze ździebko sera? O, gryzę jak wiewiórka! Lubi pani wiewiórki? Cudne są, prawda? Więc obetniemy warkocze, tak? Och, jajecznica! Dla mnie? Dziękuję! Proszę nie obierać ziemniaków, ja potrafię! Pani Teresa mnie nauczyła. Ona ma Jasia i malutką Zochnę w kołysce. Cudne są takie bobusie, prawda? Chciałabym mieć własne dzieciątko! A pani ma dzieci? Nie? Szkoda. Babunia pojechała do Jerzego, do syna. Strasznie się cieszyła, więc nie mogę jej żałować, prawda? Muszę napisać list do Sitków. Czy można wziąć kawałek chleba? Dlaczego pani tak dziwnie na mnie patrzy?
Jeżeli człowiek poświęci się za drugiego, to chyba trzeba go kochać przez całe życie?
- Dawno, dawno temu, przed latami, żyła w zamku na skale piękna, ogromnie bogata księżniczka. Ale ciągle była smutna, nic jej nie radowało, bo miała złote serduszko i żal jej było, że tylu biednych ludzi jest na świecie. Książę sprowadzał do córki różnych doktorów, lecz nie potrafili wyleczyć jej ze smutku. Aż razu pewnego przyszedł zgarbiony, siwiutki czarodziej. Rozmawiał z piękną księżniczką i zapytał, czego najwięcej pragnie. A ona odpowiedziała, że chce szczęścia dla wszystkich ludzi. Więc on się spytał: „A co oddałabyś za to, żeby byli szczęśliwi?" „Wszystko!" odpowiedziała. „I bogatość i ładność?" - on się spytał. „Tak”. „A czy zgodzisz się zostać na zawsze małą, brzydką kukiełką?” „Zgodzę się” – odpowiedziała, bo miała złote serce. Wtedy czarodziej wypowiedział tajemnicze zaklęcie i przemienił księżniczkę w gałgankową kukiełkę. „Do kogo pójdziesz, laleczko, temu przyniesiesz radość, dobroć i szczęśliwość" - powiedział czarodziej i znikł.
Bardzo, bardzo „zimno jej w sercu", gotowa się jeszcze rozpłakać.