cytaty z książek autora "Weronika Marczak"
- Jestem jak obca.
- Jesteś jak skarb. [...] Zagubiona i odnaleziona, jesteś jak skarb. - Kciukiem przejechał po moim mokrym policzku. - I tak masz się czuć, dziewczynko. Wyjątkowo. Jasne?".
(...) najlepszy prezent, jaki możemy podarować komuś na urodziny czy w święta, to czas.
,, W końcu książki są o niebo lepsze od chłopaków" .
Chcesz być dobrym starszym bratem?[...] To przestań ograniczać jej garderobę i zacznij wykorzystywać swoją energię, by żaden ze zboczeńców, o których mówisz, jej nie skrzywdził. Masz do niej pretensje o to, co sobie pomyślą inni? Serio, Dylan?
Obecnie bowiem byłam największą hejterką relacji damsko-męskich. Ponownie wróciłam do romansowania z książkami.One nigdy nie powiedziały do mnie „nic".
- I pamiętaj, niektóre marne szkolne znajomości nie mogą się równać z więziami rodzinnymi. Twoja koleżanka, Audrey, o tym wie i zawsze weźmie stronę swojego brata. Z kolei twoją tronę wezmę ja.
- Co, jeśli ktoś naprawdę mnie porwie?
- Wtedy osobiście go zabiję.
- Takie jest życie.
- W takim razie jest do dupy.
- Nic wielkiego, to sałatka na winie.
- Na czym? - zapytał podejrzliwie Dylan.
- Zrobiona z tego, co się nawinie - wyjaśniła spokojnie Balanche.
Nie ma silniejszego człowieka od tego, za którym stoi rodzina.
- Dlaczego nie powiedziałeś mi wcześniej, że mam ochroniarza?
- Żeby cię nie wystraszyć.
- Dlaczego więc mówisz mi o tym teraz?
- Żeby cię wystraszyć.
- Ja też mogę się przytulić? (...)
- Spierdalaj.
Nieważne, jakiej wagi ciężarki podniesiesz na siłowni lub jak często zapłaczesz w samotności. Siła to coś więcej, to determinacja, a ty, moja królewno, determinację masz we krwi. Jesteś Monet.
Nie zasługujesz na to, by poświęcać
swoją energię na okazywanie wsparcia
osobie, która świadome je odrzuca.
- Co, do cholery, przecież ona się nawet nie może w tym schylić bez pokazania gaci! - oburzył się Dylan
- To pilnuj, żeby nie musiała się schylać.
- Co wy, przepraszam bardzo, robicie?[...]
- Przepraszać to ty jeszcze będziesz.[...]
- Co proszę?[...]
- Prosić, kurwa, też.
To ten moment.
To właśnie ten moment, w którym poczułam, że ja tu naprawdę należę.
- Po co niby Sonny wszędzie za mną chodzi? Co on , jest do ozdoby?
Jeśli twoja wizja relacji ogranicza się do kupowania mi kwiatków i zabierania na kolacje, ale jednocześnie zatajania przede mną swoich problemów, bo są zbyt poważne, by zawracać nimi moją słodką małą główkę, to przepraszam, ale nie ma szans, byśmy się dogadali. Nie szukam kolejnego starszego braciszka, mam już takich pięciu.
A ja nie stałam gdzieś obok niczym zabłąkana sierotka, tylko wśród nich jak prawdziwa siostra braci Monet. I to było absolutnie wspaniałe uczucie.
Szanuj się, Hailie Monet. Inaczej nikt nie będzie cię szanował.
Zrozumiałam, że oni są moją jedyną rodziną, a rodzina jest najważniejsza.
-Co masz na myśli, że cię słuchał?-zapytał marszcząc brwi.-A kto cię nie słucha?
-Był kimś, kto lubił ze mną rozmawiać.
-Ja przecież też mogę z tobą rozmawiać...
-Ale on...
-No co on?
-On chciał.
Jesteś jak skarb. Zagubiona i odnaleziona, jak skarb. I tak masz się czuć, dziewczynko. Wyjątkowo. Jasne?".
Osiemnaście nieodebranych połączeń od Dylana.
Sześć nieodebranych połączeń od Willa.
Jedno od Vincenta.
Tak trzepoczesz tymi rzęsami, że zaraz nam stąd odfruniesz.
Miłość od pierwszego rzutu nożem? To zdecydowanie nie było to. A szkoda, bo brzmi dobrze.
Chodzi o to, że wolność to pojęcie względne. Dorośli ludzie też wcale nie są wolni. Ogranicza ich, chociażby, praca. Muszą pracować, żeby zarabiać, a muszą zarabiać, żeby zjeść i zapłacić rachunki. Życie i społeczeństwo, w którym żyjemy, to więzienie dla nas wszystkich.
Możesz czynić dobro, nie ujmując swojemu własnemu sukcesowi. Im więcej sama osiągniesz, tym bardziej będziesz w stanie pomóc innym. W normalny sposób, a nie poświęcając swoje własne zwycięstwa.