cytaty z książek autora "Malwina Chojnacka"
Ofiary nie zawsze są potulne, zamknięte w sobie. Czasem atakują na oślep. Złość kierują w stronę zupełnie niewinnych osób.
Nic w życiu nie jest czarno-białe. Awers i rewers. Ludzie grają, żeby się chronić, żeby ukryć swoje prawdziwe uczucia.
Nie ufam mu. Jest w nim coś, czego nie rozumiem. Jakaś sprzeczność, tak jakby starannie ważył słowa, które wypowiada, jakby starał się do końca zachować pozory.
Cicho gra radio. Kolędy. Nienawidzę świąt. Tego plastiku, zadęcia i udawania, że prezent pod choinką i nieszczere życzenia zrekompensują całą ludzką niesprawiedliwość i głupotę.
Wczorajsza nocna rozmowa z Piotrem w moim pokoju wydaje mi się teraz tak nierealna, że gdyby nie banknoty, które schowałem do walizki, pewnie mogłaby być tylko bezsensownym koszmarem. Obaj sporo wypiliśmy.
Piotr na pewno i tak nie pożyczyłby mi swojego luksusowego audi. Jego zdaniem kobiety w ogóle nie powinny prowadzić. To typowy macho.
Deszcz bębni o szyby. Nie wiem, dlaczego Piotr zdecydował, że spędzimy długi wiosenny weekend w miejscu, gdzie nie ma nic! Tylko las, łąki i ten koszmarny dom, który na pewno kiedyś był wspaniałą rezydencją. Ale teraz to śmierdząca grzybem rudera.
Kiwam głową ze zrozumieniem. Wiem, że nieraz oberwała od męża komisarza. Zresztą ich syn również. To jest tajemnica poliszynela. Wszyscy o tym wiedzieli i wiedzą. Nikt nic z tym nie zrobił. Ona też.
Najpopularniejszy pisarz kryminałów w Polsce chciał mnie zatrudnić i nazywał mnie swoim przyjacielem! Wydawało mi się, że to sen! Że za chwilę powie, że żartował! Przecież nie mam doświadczenia w tego typu pracy!
Dlatego lubię tu przyjeżdżać... od lat. To nie jest normalne miejsce i nigdy nie było. Ale normalność mnie nie kręci. Tak mają artyści.
Pogoda jest nieprzewidywalna. Wiosna w tym roku jest szalona. Lodowata, deszczowa, ale chwilami słońce przebija się przez chmury i przez kilkanaście minut jest upalnie jak latem. A potem znowu wicher i ciemne niebo. Coś się dzieje z umysłem w taką pogodę!
Niech się rozniesie. Nie mam nic przeciwko. Znasz zasady marketingu, stary? Nieważne, jak piszą, ważne, żeby nie przekręcali nazwiska. Będą gównoburze w internecie.
Byłem naiwny, gdy myślałem, że Piotr zapomni, odpuści, zrezygnuje. Jest zboczonym skurwysynem, który zrobi wszystko, żeby sobie popatrzeć, jak inny facet krzywdzi jego dziewczynę!
Oni jeszcze mnie nie widzą. Muszę grać! Nie mogę być sobą Wszyscy tu gramy, żeby się ratować! Żeby prawda nie wyszła na jaw...
Ważne są dla niego tylko książki. A nawet nie tyle książki, bo sam się śmiał, że to chłam i literatura dla zboków, którzy lubią miks flaków i spermy. Dla niego ważna jest kasa, którą dzięki książkom zarabia. Ważne są pierwsze miejsca na listach bestsellerów. To jego obsesja. Bycie pierwszym. Nie bycie najlepszym pisarzem. Ale bycie najbardziej kasowym.
Nie chcę, żeby przy pisaniu czerpał z mojego życia. Ale musze być delikatna. Piotr jest bardzo przewrażliwiony na punkcie swojego pisania. I nie znosi krytyki. Dostaje szału, gdy czyta hejterskie recenzje. A ludzie czasem nie mają litości i lubią jeździć po pisarzach. Zwłaszcza tych znanych.
Jestem pewna, że moja obecność jej przeszkadza. Wolałaby siedzieć tu sama i czuwać nad człowiekiem, który nie liczy się z nikim i z niczym.
Jestem jak zawsze poza. Nigdy nietraktowana jak swoja. Tylko jak obca. Przez ten garb i przez to, że jestem niepokorna. Żyję po swojemu i to im się nie podoba.
Obserwuję księdza Marka naprawdę poruszona jego kazaniem. Mówi o młodości, jaka jest krucha, zbuntowana i trwa tylko chwilę. A przecież młodym wydaje się, że zawsze będą tacy szaleni, przekonani, że cały świat należy do nich. Ale świat ich przemieli, zje, a potem wypluje. Zakpi z ich marzeń i pokaże im, gdzie ich miejsce. Ksiądz Marek nie mówi tego głośno, ale można wyczytać to między słowami. W pięknym kazaniu pełnym długich cytatów z Pisma Świętego.
Chcę spojrzeć im w twarze, jak będą wychodzić z kościoła. Wśród nich jest morderca! Może oczy go zdradzą? Może spojrzenie, zachowanie? Czuję, że on tu jest! Ja to wiem!
A skandal? Każda gównoburza zwiększa sprzedaż jego książek. Kontrowersyjny pisarz zawsze sprzedaje się lepiej niż ten w okularkach, w sweterku, nudny i przewidywalny.
Wszystko ma swoją cenę. Zemsta także.
Oblizuje tłuste wargi. Nie mogę na niego patrzeć bez obrzydzenia. Kiedyś nie był tak odrażający. Ale niektórzy mężczyźni starzeją się w najgorszy sposób. Kark zalany tłuszczem, resztki włosów na potylicy, trzy podbródki, brodawki na wielkim czerwonym nosie.
Kilkunastoletnia wersalka z zapoconą kołdrą w sprane fiołki, zagrzybione ściany, na których wisiały kiedyś obrazy należące do zmarłej właścicielki tego domu. Zostały po nich tylko jasne kwadraty. Ciekawe, czy były cenne, skoro syn je zabrał? Na sto procent to były wizerunki świętych, sceny z Biblii.
Zalewa mnie wściekłość, że rozbił dwie szyby. Będę musiał za nie zapłacić z własnej kieszeni, oczywiście jeśli dożyję do rana. Do jutra. Do świtu.
Dziewczyny raczej rozebrane niż ubrane, eksponujące swoje wątpliwe wdzięki z typową dla młodości bezczelnością. Hałaśliwe, poparzone greckim słońcem.
Dlaczego nagle coś mnie wkurwiło? Zazdrość? Bo ta kobieta jest ode mnie atrakcyjniejsza? Znowu Córka Śmieciarza mąci mi umysł. Moje drugie ja. Moje alter ego.
Zazdroszczę mu. Bo lepiej mieć cudowną mamę chociaż przez chwilę, chociaż przez pierwszych osiem lat swojego życia, a nie mieć matkę, która chla... stacza się... i która widziała, co się dzieje z córkami... i nie robiła nic... Raz próbowałam się jej poskarżyć, wyżalić, że już nie mogę znieść tego, co robi mi ojciec. Stukała się w czoło i wrzeszczała, że jestem pierdolnięta i zmyślam.
Jaskinia Melissani. Jedno z najpiękniejszych miejsc w Grecji. Nasza niewielka grupa, stłoczona na małej łodzi popychanej przez gondoliera gigantycznym wiosłem, wydaje z siebie okrzyki zachwytu. Ja także.
Był przerażony. A może grał? Nie ma pojęcia, jak Piotr kocha bawić się ludźmi, ich emocjami, ich strachem.