cytaty z książek autora "Magdalena Winnicka"
Po każdej nocy następuje dzień, ale nie każdemu dane jest się obudzić, by go zobaczyć. Linia życia nie jest prosta ani przewidywalna. Przeciwnie – wszystko się może zdarzyć.
Nigdy nie przepraszaj za radość. Masz prawo do szczęścia. Możesz jednocześnie cieszyć się życiem i nosić w sercu ludzi, którzy nie mogą dłużej tu być. Powinnaś to robić choćby dla nich”.
Najseksowniejszy jest inteligentny mężczyzna z pasją i teraz miałam do czynienia właśnie z takim okazem.
Wielka miłość zniknęła razem z wizją, a ja nie wiedząc czemu, nie potrafiłam przestać płakać...
Alex wydał dyspozycje, by traktować cię jak wroga numer jeden.
- Kocham smak zimnej zemsty... - użyłem uniwersalnego tekstu.
- Doskonała odpowiedź, gdy zabraknie pomysłu na ripostę, panie Tirona.
Przejrzała mnie. Małe to, rude, przebiegłe i bystre. Moja dziewczynka.
W poniedziałek kochał mnie nad życie, a już w środę upodlił, upokorzył i zdeptał jak karalucha.
- Ten, którego imienia nie można wypowiadać, zaraz wkurwi się tak bardzo, że awansuje na tego, któremu nie można patrzeć w oczy.
,, Boże, błagam, oddaj mi go żywego ".
Już raz naprawiłem twoją głowę, zrobię to znowu, pomału. […] Obiecuję.
Motor, jedzenie, wino, pływanie, namiętność. Przeżyłam dzisiaj tyle pierwszych razów, że zamierzałam często wąchać ten T-shirt, by wracać do wspomnień.
Przy takim mężczyźnie opinia innych nie ma dla mnie znaczenia. Czuję nawet, jak wzbierają we mnie siły, żeby stawić jej czoła.
Dlaczego masz taki problem z pieniędzmi? Nie rozumiesz, że są nic niewarte. Nie rozumiesz, że cię kocham. Nie rozumiesz, że wszystko co mam, chcę dzielić z tobą. Nie rozumiesz, że urodziłaś się bez niczego i umrzesz bez niczego. Ważne jest tylko to, co przeżyjesz.
Alexander miał rację, jak zawsze miał rację, mówiąc, że pewnego dnia się obudzę i zrozumiem, że sama się wykończyłam. Mimo że leżałam w szpitalu, ponieważ wyskoczyłam z jadącego samochodu, umierałam przez to, jaka byłam w ostatnich miesiącach.
Zabiłaś Alexandra. Pokażę ci teraz piekło, do którego go wysłałaś – warknął. – Własna żona. – Pokręcił głową, zawiedziony. – I jako żonę cię zabiję – dodał.
Ty nic nie rozumiesz, bo nie chcesz zrozumieć. Nie słuchasz mnie. Nie pierdol mi, że nie wiesz, gdzie jest. Zastanów się. – Spojrzałam na nią pytająco, a Wera kiwnęła głową, pokazując za mnie. – Przecież ten wariat jest zawsze tam, gdzie ty, mała.
Ta mała, krucha kobieta była inteligentniejsza niż wszyscy moi ludzie (...).
- Jesteś popieprzony – wysyczałam.
- I nigdy w to nie wątp – odpowiedział groźnie i szarpnął mną w kierunku samochodu.
Przeproszone, wybaczone, zapomniane!
W miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone.
-Jesteś chory
-Jestem oszustem, skurwielem i biznesmenem, ale na zdrowie nie narzekam.
Teraz, kiedy karty zostały wyłożone na stół, nie było już żadnych wątpliwości, że podobam mu się naprawdę. I nie zamierzałam udawać, że to nieodwzajemnione.
To bolało jak nic innego na świecie. Pojąłem w końcu, że ta kobieta przysporzyła mi więcej cierpienia niż radości, ale wciąż jeszcze ta radość była cenniejsza niż cokolwiek, co miałem. Traciłem ją, obiecując sobie, że nigdy nie powiem – „straciłem”.
- Wyróżnia się cztery klauzule tajności.
- Ściśle Tajne
- Tajne
- Poufne
- I ostatnia: zastrzeżone. Teraz już chyba dosadnie wyjaśniłem, że ostatnie kilka minut powinno zostać między nami.
Z prawie stoickim spokojem grałem przy podwładnych, że mam wszystko pod kontrolą, że nie jestem wcale załamany. Ale byłem. Byłem kurewsko załamany, jakbym miał więcej ludzkich uczuć niż pozostali śmiertelnicy. Żałowałem, że tak ją kocham, że nie jestem w stanie wyzbyć się człowieczeństwa, jak inni mafiosi.
Pan da 3, panie profesorze.
Skoro nie czujesz, to nie będziesz mieć problemu. Ja kocham cię tak bardzo, że mimo iż nie jestem w stanie bez ciebie żyć, pozwolę ci odejść.
O ile łatwo jest złościć się na kogoś, o tyle rzadko bywałem niezadowolony z siebie. Zawsze w pełni akceptowałem swoje decyzje, nie roztrząsałem przeszłości. Nie karciłem się nawet za dzień, w którym moja żona została postrzelona. To nie miałoby sensu, byłoby destrukcyjne, a ja z natury potrzebowałem mieć kontrolę nad swoim życiem. Ale dzisiaj coś się zmieniło. Straciłem armię, straciłem George’a, straciłem ją, a kiedy uniosła na mnie wzrok, wiedziałem, że straciłem również siebie. Pierwszy raz zmęczyła mnie moja pozycja, pomyślałem o emeryturze.
Cierpiałam tak, że gdyby chodziło o sam mój ból, umarłabym. Ale nie mogłam, bo najbardziej bolał ból, który zadałam jemu. Musiałam naprawić szkody, uwolnić miłość mojego życia od cierpienia, którego byłam przyczyną. Ja, ta, której nigdy by nawet o to nie podejrzewał. Nie zawiodłam go tak bardzo jak samej siebie.
- Mogę zabrać pani pięć minut?- dodał profesor
Możesz zabrać mi wszystkie minuty z życia.