cytaty z książek autora "Tomasz Brewczyński"
Gdy idzie się krętą ścieżką, zawsze popełnia się błędy. Zdarzają się częściej, kiedy ścieżka nie ma końca i kroczy się po niej latami. Moja droga nie jest usłana różami. Nigdy taka nie była. Jest kamienista, stroma i, niestety, bardzo wyboista. Dlatego właśnie ja, mimo drobnych potknięć, nigdy nie odpoczywam.
Słowami można manipulować lub w ogóle ich nie wypowiadać. Uczuć i myśli nie da się jednak zagasić. Może tylko na chwilę. I tak zawsze wracają, gdyż są wierniejsze od ludzi.
Oparł się tyłem o wysoką ladę. Przymknął oczy, rozluźnił napięte mięśnie, oddychał coraz spokojniej. Poczuł, że zmęczenie ulatuje z niego z każdą dawką intensywnej woni, która skutecznie łagodziła stres.
I dlatego dzisiaj… już nie musimy uciekać. Przeciwnie, chcemy gonić życie. Brać je pełnymi garściami. Odrzucać złe myśli, weryfikować podszepty, podpowiedzi serca, które nie zawsze idą w parze z naszym przeznaczeniem. Czasami warto się zastanowić, pomyśleć dwa razy, zanim dokona się złego wyboru, który może uruchomić serię niefortunnych zdarzeń.
Rany zadane fizycznie goją się dość szybko. Te, które pojawiają się w sercu, są bardzo głębokie i proces zabliźniania będzie długi i bolesny.
P S Y C H O P A T A. Kiedy słyszymy to słowo, często wyobrażamy sobie potwora, który morduje z zimną krwią, znęca się fizycznie nad swoimi ofiarami i dopuszcza się makabrycznych czynów. Mamy przed oczami bestię – kogoś pozbawionego uczuć oraz człowieczeństwa. Ale nie zastanawiamy się nad tym, że taka osoba żyje obok nas i – choć tego w ogóle nie widać – dręczy kogoś, kogo dobrze znamy: sąsiada, przyjaciela, a nawet członka rodziny. Może krzywdzić na wiele sposobów: fizycznie i psychicznie, okaleczając ciało, umysł, duszę. Manipuluje i kłamie, stopniowo i z premedytacją pozbawia swoją ofiarę własnego zdania, pewności siebie, a w końcu również godności.
To co zbudowałam przez te wszystkie lata… myślę, że właśnie to pozwoliło mi przetrwać. Przeżyć piekło, którego rozmiary do tej pory potrafią mnie jeszcze zaskoczyć. Piekło, którego mordercza pożoga w mojej duszy nigdy nie wygaśnie. Będzie się w niej żarzyć. Już do końca, do mojej śmierci. Niestety(...) Spalił mnie. Zniszczył mnie jako kobietę. I o mały włos zniszczył jako człowieka. Nie… wcale nie mówię o ogniu, ale o kimś, kto go we mnie w tamtym dniu rozpalił.
Pierwszy raz przekonałam się na własnej skórze, co to znaczy depresja oraz ból psychiczny. Że depresja boli. Tak fizycznie. Miałaś wrażenie, że chodzę po ścianach. Że tłukę w nie głową, taranuję je każdą częścią ciała. Że kaleczę się o wystające z niej gwoździe.