... nie uznaję niczyjego prawa do ani jednej minuty mojego życia. Ani do najmniejszej cząstki mojej energii. Ani do żadnego mojego osiągnięcia. Niezależnie od tego, kto rościłby sobie takie prawo, jak wiele byłoby tych osób i w jaki wielkiej byliby potrzebie.
Nie zamierzam przepraszać za swój talent, za swój sukces ani za swoje pieniądze.
Lubię widok człowieka stojącego u stóp drapacza chmur - powiedział. - Jest jak mrówka. Czy nie wydaje ci się to żartem stosownym do okoliczności? Przeklęci głupcy! Przecież to człowiek stworzył tę niewiarygodną masę kamienia i stali. Nie czyni go to małym, lecz wynosi ponad tę konstrukcje, ujawnia światu jego prawdziwą wielkość.
Ilekroć ktoś oskarża kogoś o to, że jest pozbawiony uczuć, chce przez to powiedzieć, że jest sprawiedliwy. Chce powiedzieć, że osoba nie żywi bezpodstawnych emocji i nie obdarzy ich uczuciem, na które nie zasługują. Chce powiedzieć, że "czuć", znaczy sprzeciwiać się rozsądkowi, wartościom moralnym i rzeczywistości.
- Nie nienawidzę cię.
- No właśnie. Dlaczego zatem nie nienawidzisz mnie?
- A dlaczego miałbym cię nienawidzić?
- Żeby dać mi choć tyle. Wiem, że nie potrafisz mnie polubić. Nikogo nie potrafisz polubić. Więc byłoby z twojej strony oznaką życzliwości, gdybyś przynajmniej okazywał ludziom, że istnieją, poprzez nienawiść do nich.
- Nie jestem życzliwy, Peter.
Przez wielki bitwa o moralność toczyła się pomiędzy tymi, którzy twierdzili, że życie należy do Boga, i tymi, którzy twierdzili, że należy do sąsiadów - pomiędzy orędownikami doktryny, że dobro polega na poświęceniu się na rzecz duchów w niebie i orędownikami doktryny, że dobro polega na poświęceniu się na rzecz miernot na ziemi. Nie pojawił się nikt, kto by powiedział, że życie należy do was i że dobro polega na przeżywaniu go.
Panie Rearden — rzekł Francisco z uroczystym spokojem — gdyby zobaczył pan Atlasa,
olbrzyma, który dźwiga na ramionach świat, stojącego z krwią spływającą po piersi, zgiętymi
kolanami, drżącymi rękoma, lecz wciąż ostatkiem sił dźwigającego świat, choć ten staje się tym
cięższy, im większy jego wysiłek — co by mu pan powiedział?
— Nie wiem. Co mógłby zrobić? A co pan by mu powiedział?
— Żeby dał sobie z tym spokój.
Mistyk to ktoś, kto wyrzekł się własnego umysłu przy pierwszym zetknięciu z umysłami innych. Gdzieś w dzieciństwie, gdy jego pojmowanie rzeczywistości zderzyło się z cudzymi twierdzeniami, arbitralnymi rozkazami i sprzecznymi żądaniami, ogarnął go tak przemożny lęk przed niezależnością, że wyrzekł się rozumu. Mając wybór między "ja wiem" a "oni mówią", wybrał autorytet innych, wolał się podporządkować, niż zrozumieć, wolał wierzyć, niż myśleć. Wiara w nadprzyrodzoność zaczyna się od wiary w wyższość innych. Jego poddanie się przybrało formę uczucia, że musi ukryć brak zrozumienia, że inni posiadają jakąś tajemną wiedzę, której sam jest pozbawiony i że w jakiś niedostępny mu sposób potrafią tak zaczarować rzeczywistość, by odpowiadała ich życzeniom.
Nigdy nie czułem się winien swoich umiejętności. Nigdy nie czułem się winien swojego umysłu. Nigdy nie czułem się winien bycia człowiekiem (...). Odkąd pamiętam, czułem, że zabiłbym człowieka, który żądałby, abym żył dla zaspokojenia jego potrzeb - i wiedziałem, że moje uczucia są przejawem najwyższej moralności.
... moje życie jest największą wartością, zbyt wielką, by ją oddawać bez walki.
Jeśli istnieje coś, czym się brzydzę, to opowiadanie o własnym cierpieniu - ono nie powinno interesować nikogo oprócz mnie.
John Galt to Prometeusz, który zmienił zdanie. Przez wieki rozdzierany przez sępy za to, że przyniósł ludziom ogień bogów, zerwał w końcu łańcuchy i odszedł, zabierając ze sobą ogień - do czasu, gdy ludzie zabiorą sępy.
Jeśli powiesz pięknej kobiecie, że jest piękna, co jej ofiarowałeś? To zwykły fakt, którego stwierdzenie nic Cię nie kosztowało. Ale jeśli powiesz to brzydkiej kobiecie, ofiarujesz jej wielki hołd w postaci degeneracji pojęcia piękna. Kochać kobietę za jej zalety, nic nie znaczy. Ona na to zarobiła, to zapłata a nie podarunek. Ale kochać ją za jej przywary - oto prawdziwy prezent, niezarobiony i niezasłużony. Kochać ją za jej przywary, to zbezcześcić dla niej wszelkie cnoty - i właśnie to jest prawdziwym hołdem miłości, bo wtedy poświęcasz swoje sumienie, swój rozum, swoją uczciwość i swoje nieocenione poczucie własnej wartości.
Miłość jest naszą odpowiedzią na najwyższe wartości. Nie może być niczym innym. Człowiek, który sprzeniewierzy się własnym wartościom i własnej wizji istnienia i będzie głosił, że miłość to nie radość z własnego ja, lecz jego negacja, że cnotą nie jest duma, lecz litość, ból, słabość lub poświęcenie, że największą miłość rodzi nie podziw, lecz chęć wsparcia, nie odzew na wartości, lecz na skazy - zostanie rozdarty na dwie części. Jego ciało nie będzie mu posłuszne, nie będzie reagować na wdzięki kobiety, którą rzekomo kocha, zamiast tego każąc mu pragnąć najnędzniejszej z mozliwych dziwek. Ciało zawsze będzie się kierować żelazną logiką jego najgłębszych przekonań: jeśli człowiek uwierzył, że wady są zaletami, potępił własne istnienie jako zło, a zatem zło będzie go pociągać. Potępił siebie, więc będzie czuł, że tylko zepsucie może mu dawać radość. Zrównał cnotę z bólem, więc uzna, że jedynym źródłem przyjemności jest występek. A potem będzie wrzeszczał, że jego ciało odczuwa podłe pragnienia, których umysł nie potrafi pokonać, że seks jest grzechem, a prawdziwa miłość czystym stanem ducha. I będzie się zastanawiał, dlaczego miłość potrafi go jedynie nudzić, a seks - zawstydzać.
Money is only a tool. It will take you wherever you wish but it will not replace you as the driver. It will give you the means for the satisfaction of your desires, but it will not provide you with desire.
Ci, którzy współczują winnym, nie współczują niewinnym.
- A zatem sądzi pan, że pieniądze są źródłem zła? [...] - A czy zapytał pan kiedykolwiek, co jest źródłem pieniędzy? Pieniądze są narzędziem wymiany, która nie może istnieć, jeśli nie istnieje produkcja towarów i ludzie, którzy je produkują. Pieniądze są materialną formą zasady mówiącej, że ludzie, którzy chcą załatwiać ze sobą interesy, muszą to robić w formie handlu, płacąc wartość za wartość. [...] Pieniądze są tworzone - zanim będzie można je zagrabić lub wyłudzić - wysiłkiem każdego uczciwego człowieka, wysiłkiem na miarę jego możliwości. [...] Pieniądze pozwalają panu otrzymać za swoje towary i swoją pracę tyle, ile są one warte dla ludzi, którzy je kupują, ale nie więcej. Pieniądze nie pozwalają na żadne transakcje z wyjątkiem tych, które obie strony dobrowolnie uznają za korzystne.
[...] Zbudujemy system polityczny oparty na pojedynczej przesłance moralnej: żaden człowiek nie może uzyskiwać od innych żadnych wartości, uciekając się do siły fizycznej.
I czyż nie to jest źródłem wszelkich nikczemnych działań? Nie egoizm, ale właśnie brak ego. Popatrz na nich. Człowiek, który oszukuje i kłamie, ale zachowuje pozory. Wie, że jest nieuczciwy, ale inni myślą, że jest uczciwy, więc otrzymuję szacunek dla siebie z drugiej ręki.
Zrozumiałem, że zło jest bezsilne - że jest nim irracjonalność, ślepota, antyrzeczywistość - i że jedynym narzędziem jego triumfu jest gotowość dobra do służenia mu.
Potencjalnie rząd jest największym zagrożeniem dla ludzkich praw, gdyż to on ma monopol na użycie przemocy wobec bezbronnych z mocy prawa ofiar. Kiedy więc rząd nie napotyka ograniczeń w postaci praw człowieka, jest jego najgroźniejszym wrogiem. Kartę Praw spisano nie przeciw jednostkowym działaniom, lecz przeciw poczynaniom rządu.