cytaty z książek autora "Ryszard Grzebyk"
Definicją szaleństwa jest wykonywanie w kółko tej samej rzeczy i spodziewanie się uzyskania innych rezultatów.
Dobry lekarz zapobiega chorobie, zanim pokażą się jej pierwsze objawy; podrzędny lekarz pomaga, kiedy choroba już zaistniała; lekarz, który pomaga, kiedy choroba już się zaczęła, jest ignorantem.
Ćwicz syna, dopóki jest nadzieja (...).
To, co jest tanie, nigdy nie jest przez ludzi szanowane i tak też jest z plastikami – są tanie oraz niezwykle wygodne w użyciu i równie łatwo zarzuca się nimi cały świat. Przez takie podejście dzisiaj na Oceanie Spokojnym czy Atlantyku znajdują się całe skupiska wszelkiego rodzaju plastików, które powoli uwalniają do wody tak bardzo niekorzystne dla istot żywych substancje, jak Bisfenol A (BPA) powodujący m.in.uwalnianie sztucznych estrogenów, a jednocześnie tak efektywny, że samce zmieniają płeć lub stają się obojnakami. Nietrudno się domyślić, że jeśli ta sytuacja nie ulegnie po prawie, to drastycznie zmniejszy się populacja stworzeń morskich, a my jesteśmy następni w kolejce. Dotyczy to zarówno mórz, jak i jezior oraz rzek.
Współczesna medycyna bazuje na eliminowaniu objawów, a nie leczeniu przyczyn, dlatego nie ma co się dziwić, że nastąpił niesamowity rozwój takich chorób i dolegliwości jak nowotwory, cukrzyca typu II, wylewy, astma itp.
tam, gdzie jest jednomyślność, tam nikt nie myśli.
Im słabsza tarczyca, tym wyższy poziom cholesterolu.
Należy doceniać rozwój nowoczesnej chirurgii, ponieważ wiele osób zawdzięcza jej życie. Nie można mimo to wkładać do jednego worka stosowania operacji niezbędnych (ratujących życie) i zalecanych, lecz niezwykle dochodowych dla lekarzy i szpitali (jak w większości operacje wszczepienia bypassów czy w przypadku raka piersi okaleczanie kobiet przez amputację). To całkowicie nielogiczne działanie nawet z punktu widzenia zdrowego rozsądku. Czy aż tak trudno sobie wyobrazić, że komórki nowotworowe podczas wycinania guza wydostają się z ich macierzystego miejsca, które jest otoczone ochronnym płaszczem zabezpieczającym je przed atakiem systemu immunologicznego do innych części organizmu? Jednocześnie ten sam płaszcz ochronny zapobiega rozlewaniu się komórek rakowych po organizmie. Przecięcie tego płaszcza powoduje ich niekontrolowany wyciek do krwi, która roznosi je do reszty organizmu.
Obecne podejście nazywa się leczeniem, ale może powinno się je określać jako zabijanie na raty? Według międzynarodowego kodeksu karnego, jak mi powiedział w prywatnej rozmowie jeden z sędziów ze Strassburga, nie powinno być w zasadzie przeszkód, aby tego typu działalność i ludzi postępujących w ten sposób podciągnąć pod paragraf zbrodni przeciwko ludzkości. Tak by było, gdyby nie to, że mafia farmaceutyczna i przemysł chemiczny mają w kieszeni rządy poszczególnych państw, a te z kolei – bezstronny ponoć system sprawiedliwości. Kto kiedykolwiek obserwował sprawy skierowane przeciwko państwu, wie, jak ten ,,bezstronny'' system potrafi sprawiedliwie działać. Chociaż ponoć istnieje wolność słowa, to takich słów, jak ja tu napisałem, nie powinno się głosić, bo podważają WIARĘ(a nie fakty, bo tych nie da się podważyć) w bezstronność sądownictwa. Jaka jest ta niezależność sądów, skoro są opłacane ze skarbu państwa? Czy zarządzający tym państwem nie mają zatem wpływu na decyzje sędziów przez przydzielających im pieniądze zarządców? Sędziowie dobrze to rozumieją, tak dobrze, że prawie nigdy nie mają odwagi wydać wyroku skazującego na ludzi promujących ten obecny, ,,jedynie słuszny'' system. Co prawda od czasu do czasu orzekają okaże niekorzystnej dla rządzącej elity, ale bardziej po to, by zachować pozory równości przed prawem, a nie dlatego, że faktycznie ta równość jest przestrzegana. Chcąc pozbyć się złudzeń co do równości i wolności, dobrze o tym wiedzieć, by w razie wpadnięcia w tarapaty nie zabiło cię spostrzeżenie, że nadal są równi i równiejsi...
Odrzucanie przez środowisko medyczne potwierdzonych przez naukę wielu czynników destabilizujących zdrowie i system hormonalny jest kolejną przyczyną nieradzenia sobie przez medycynę akademicką z chorobami przewlekłymi. Chodzi o to, że nie mając tej wiedzy, lekarze rzadko potrafią te choroby wyleczyć, zadowalając się najczęściej jedynie ich podleczeniem. Kolejnym powodem są oczywiście pieniądze, w co uczciwemu człowiekowi trudno uwierzyć. Codzienne stosowanie częściowo skutecznych środków i terapii, a rzadko wysoko skutecznych zapewnia lekarzom nieustanny przypływ pieniędzy- tym sposobem zdrowie pacjenta zostało zamienione na zyski. Oczywiście (całe szczęście) istnieje małe grono niezwykle oddanych lekarzy; niestety nie mają oni wpływu na politykę medyczną, ale przynajmniej nie trują ludzi w obłędny sposób lekami chemicznymi i starają się leczyć przyczynę choroby, za co należy się im wielkie podziękowanie.
Czy zauważyłeś u siebie, z jakim przekonaniem i wręcz nabożeństwem podchodzisz do badań lekarskich? (Mam nadzieję, że taki łatwowierny nie jesteś). Czy jednak wiesz, że dane opublikowane przez Center for Disease Control wyraźnie pokazują, że średnia statystyczna wszystkich badań jest obarczona błędem niedokładności w wysokości około 22%? Wyobraź sobie teraz, że wykonałeś badanie na cholesterol i normalnie znajdowałbyś się na górnej granicy (która zresztą i tak jest zaniżona, ale o tym w drugiej części książki), a mylne wyniki pokazały, że masz cholesterol podwyższony o 22%. Lekarz oczywiście natychmiast przepisuje ci statyny na jego obniżenie i tak właśnie bardzo często zaczyna się początek twoich problemów zdrowotnych. Niestety lekarze są wytrenowani w leczeniu wyników laboratoryjnych, a nie pacjenta. Doświadczony lekarz zawsze bazuje na samopoczuciu pacjenta i objawach chorobowych, a badania jedynie mają potwierdzić jego podejrzenia. Lekarz z grupy, która nie mieści się nawet w chińskim podziale lekarzy, robi dokładnie odwrotnie, czyli bazuje na badaniach, nie zwracając uwagi na skargi pacjenta. Unikaj takich lekarzy jak czarnej ospy...
Problem tkwi w tym, że leków roślinnych nie można opatentować, w związku z tym jak niektórzy mieliby na nich zarobić? Po co wpływowi ludzie mają dopuścić do rozwoju medycyny naturalnej, skoro trzymają polityków w kieszeni, a Ty jesteś bierny w swojej wiedzy i oczekiwaniach? Oni nie są idiotami, żeby działać wbrew własnym interesom i robić to, co tobie jest obojętne, bo jedynie chciałbyś być zdrowy! Warto sprawdzić w Biblii, co ma być lekarstwem dla ludzi i jak te słowa odnoszą się do dzisiejszej medycyny.
,,Ich owoce będą służyć za pokarm, a ich liście za lekarstwo''.
Księga Ezechiela 47,12.
Szczepionka na malarię, wymyślona przez Polaka, jest praktycznie w 100% skuteczna, ale nie jest produkowana, bo Polak zastrzegł, że każdy może ją wyprodukować, ale nie może na niej zarabiać... W tak prosty sposób wyszło na jaw, jakie intencje mają producenci i propagatorzy szczepionek. Im zupełnie nie zależy na wyleczeniu ludzi z chorób i znalezieniu skutecznych leków, ich interesuje jedynie zarobek, a im więcej chorych, tym więcej pieniędzy. Więc cała zdolność pracujących w ich firmach ludzi jest nastawiona na szukanie – gdy na dole zostanie znalezione coś skutecznego, ci na górze natychmiast chowają to do sejfu na własny użytek, a sprzedają coś, co powoduje coraz większy rozwój chorób.
Zapytasz – jak to na własny użytek?
A ilu znasz właścicieli czy kierowników firm farmaceutycznych, polityków czy przemysłowców należących do różnych tajnych organizacji masońskich, jak chociażby Skull and Bonnes, którzy zmarli na raka, mają cukrzycę czy inną ciężką chorobę? Myślisz, że to przypadek, że oni prawie nie chorują? To nie tylko pieniądze, to również dostęp do leków, który w żadnym razie nie jest jednakowy dla wszystkich.
Nasz Stwórca wyraźnie określił, co jest dla nas dobre! Ale pieniądze potrafią zmienić poglądy, zwłaszcza gdy od szkoły podstawowej jest się bombardowanym ewolucją, śmiertelnym czy śmiertelnie poważnym obowiązkiem płacenia podatków itd. Słyszy się nieustannie o konieczności osiągnięcia sukcesów w biznesie oraz odbywa się niszczenie w ludziach poczucia własnej odpowiedzialności i kwestionowanie korzystania ze zdrowego rozsądku, a chwalenie bezkrytycznego uznawania autorytetów. Chociaż na każdym kroku mamy aż za dużo przykładów kompetencji tych, którzy mają być dla nas tymi autorytetami, to ciągle niewiele osób zauważa te sprawy. To świadczy tylko o tym, jak dobrze rządzący wykonali swoją pracę, by z ludzi rzeczywiście kreatywnych uczynić grupę myślącą, że wykazuje się kreatywnością.
Działając według tego schematu ,,leczenia'', nasza psychika jest zadowolona, gdy w przypadku choroby pacjent otrzyma od lekarza tabletki, które zdecydowanie poprawią samopoczucie w ciągu kilku dni. Wówczas podświadomie uważasz, że lekarz jest dobry, lekarstwa są właściwe i ten kierunek leczenia jest prawidłowy. Jednak w tym momencie zupełnie nikt Cię nie informuje o skutkach ubocznych leków, o tym, że są one chemikaliami, nierzadko jedynie częściowo wyrzucanymi z organizmu. Nie wiesz też o tym, że pozostałe w organizmie chemikalia niszczą Twoje narządy wewnętrzne i gruczoły dokrewne, inicjując w ten sposób powstawanie wszelkich możliwych chorób.
Czy wiesz, że jeżeli matka w czasie ciąży stosowała tylko 500 mg paracetamolu podczas drugiego trymestru ciąży, to 2 – krotnie zwiększała szansę na bezpłodność synów? Jeżeli stosowała więcej niż jeden środek przeciwbólowy, to ryzyko wzrastało do 1600%, co pokazały badania przeprowadzone w Danii.
Wszyscy o wiele łatwiej coś przyjmujemy, gdy dzieje się to wręcz na naszych oczach. Jeżeli coś odbywa się w dłuższym czasie, to przejawiamy tendencję do bagatelizowania danego zjawiska. Prostym przykładem może być wojna za wschodnią granicą naszego kraju. Najpierw bardzo wszystko przeżywamy i śledzimy informacje, a po kilkunastu miesiącach wydaje nam się, że te walki nigdy nie będą nas dotyczyć. Najczęściej takie podejście kończy się wielkim zaskoczeniem, że jednak ta wojna wpływa też na nas. Podobnie jest z zagrożeniami zdrowia i tym, że wiele osób wokół umiera z powodu nowotworów. Po pierwszym przejęciu się sytuacją innych osób, może bliskich Tobie, zaczynasz się z nią oswajać i w końcu uważasz, że przecież Ty na raka nie umrzesz. Na czym, jeśli mogę zapytać, opierasz swoje przypuszczenie, skoro nadal otaczasz się szkodliwymi toksynami w każdym momencie dnia?
Najgorsze jest to, że daliśmy się wszyscy przekonać (wbrew uderzającym faktom, dającym się zaobserwować dopiero po wielu latach), że lekarze są tymi, w których ręce powinniśmy bez żadnych wręcz zastrzeżeń oddać nasze zdrowie, a nawet życie. Nie chcę, byś stracił wiarę w umiejętności lekarzy. Zależy mi na tym, abyście wiedzieli – Ty i lekarz- na czym polega leczenie przyczynowe, dlatego używam czasem może zbyt ostrych porównań. Miłym słowem można zagłaskać na śmierć, a tu trzeba czegoś, co wybudzi Cię z drzemki...
Obecne metody leczenia raka są gorsze niż sam rak, który nie jest przecież rozsiewany przez Marsjan, tylko jest wynikiem przekazanych nam przez rodziców informacji genetycznych oraz wchłoniętych przez nas chorobotwórczych substancji, których nie szczędzi nam przemysł chemiczny, rolniczy, żywnościowy i medyczny. Sama zmiana genetyczna może się najczęściej w pełni uaktywnić w organizmie, który jest nieustannie i na różne sposoby faszerowany toksynami – gdy jedna z nich lub cała grupa odpowiednio stymuluje dany gen, wówczas może nastąpić jego pełna aktywacja w złym kierunku. Życie w środowisku jak najmniej zanieczyszczonym oraz spożywanie zdrowej żywności i czystej wody, a także stosowanie leków naturalnych zdecydowanie ogranicza ekspresję takiego genu.
W latach 60. XX wieku opublikowano wiele prac na temat śmierci dzieci lub o dzieciach urodzonych bez rąk czy nóg, gdyż na zalecenie lekarzy (a jakże!) kobiety na poranne mdłości w 1. i 2. trymestrze ciąży brały lek talidomid.
A gdyby tak potraktować nowotwór nie jako wroga, ale jako przyjaciela ostrzegającego nas o tym, że źle obchodzimy się z naszym organizmem? Czy to by nam w czymś pomogło? Jeżeli skręcisz sobie kostkę, to czy nadal biegniesz? Czy leczenie mnie jest zmiana aktywności na jakiś czas i nie przeciążanie stawu? Dlaczego przy pojawieniu się nowotworu nie zmienisz aktywności, nie zmniejszysz stresu, nie będziesz więcej odpoczywał, lepiej się odżywiał? Może w końcu zajmiesz się też Innymi przyczynami guza? Dlaczego panikujesz, zgadzasz się natychmiastową operację, chemioterapię i inne metody, skoro wyżej przytoczyłem przykład, jak długo żyją kobiety zupełnie nieleczące się metodami akademickimi w porównaniu z korzystającymi z tych terapii?
Traktując guza w taki sposób, jak bolącą kostkę, mógłbyś szybko i w zasadzie bezstresowo poprawić to, co robisz niewłaściwie, zaś zmniejszenie się guza tylko potwierdziłoby, że jesteś na właściwej drodze. Problem w tym, abyś wiedział, co powoduje powstawanie nowotworu, bo dopiero wówczas będziesz mógł skorygować swoje postępowanie.
Pamiętajcie - najlepiej jest poznać każdego człowieka, w tym lekarza, po efektach jego pracy, tak jak mówi Biblia:
, Po owocach ich poznacie. Czy zbiera się winogrona ś z ciernia albo z ostu figi?''
Ewangelia według świętego Mateusza 7,16.
Wydaje się, że ze względu na potężne pieniądze środowisko medyczne nie chce niczego zmienić, powtarzając w kółko te same błędy, a spodziewając się lepszych wyników. Stary medyczny chiński tekst Nei Ching dokładnie rozróżnia poziom umiejętności i wiedzy lekarskiej: ,,Dobry lekarz zapobiega chorobie, zanim pokażą się jej pierwsze objawy; podrzędny lekarz pomaga, kiedy choroba już zaistniała; lekarz, który pomaga, kiedy choroba już się zaczęła, jest ignorantem''.
Przeciwnicy tzw.medycyny alternatywnej głośno krzyczą, że jest ona nienaukowa i nieskuteczna, a jednocześnie wycofują niektóre właśnie skuteczniejsze leki homeopatyczne czy ziołowe. Dlaczego są one wycofywane, skoro ponoć nie działają, czyli nie szkodzą, a osoby je stosujące czują się z nimi dobrze? Niech takie przeciwne naturalnemu leczeniu osoby mi nie wmawiają, że to w trosce o nas, bo mogłyby ją okazać w inny sposób, chociażby wycofując leki chemiczne, co do których istnieje sporo zastrzeżeń!
Tylko okłamany i zagubiony będziesz potrzebował ,,nieomylnego'' lekarza, który wszystko wie i bez pytania o zgodę decyduje o twojej terapii. Sam nie wie jednak o tym, że na uczelni, w pracy i na seminariach ciągle jest poddawany finezyjnemu praniu mózgu, a w tym wszystkim, pomimo często szczerych chęci, czuję się zagubiony i oszukany, ale nadal jest przekonany o słuszności danej idei, tak jak i większość społeczeństwa przyjmującego wszystko na wiarę, w tym wiarę w autorytety.
Następne potężne nieporozumienie, na które każdy, kto nie zna realiów biznesowych w medycynie, daje się nabierać. Jak nie wierzyć szanowanym, uznanym w świecie instytucjom, które ogłaszają wyniki jakieś badań naukowych? Ano właśnie...
Praktycznie w latach 80.-90. XX wieku skończyły się tzw.badania obiektywne, co oznacza, że do tego czasu lwia część badań była wykonywana w sposób obiektywny bez względu na to, kto je finansował. Niestety później nastąpiła diametralna zmiana podejścia i badania stały się amunicją wykorzystywaną głównie na potrzeby wielkiego biznesu farmaceutycznego. Dzisiaj, gdy czytam o nowych badaniach naukowych, to dane i wyniki biorę przez pryzmat informacji, kto za te badania zapłacił, gdyż nierzadko widać niestety, że badania potwierdzają to, za co zapłacił zleceniodawca. Wszelkim testom sponsorowanym przez mikroskopijne organizacje lub prywatne osoby bardzo często odmawia się publikacji w dziennikach naukowych. Natomiast każdy bubel farmaceutyczny jest tam zamieszczany bez żadnego problemu.
Dlaczego wyleczony metodami akademickimi rak czasami wraca? Dlatego, że nikt nie pomyślał o sensownym wzmocnieniu systemu odpornościowego. Chemioterapia, radioterapia czy chirurgia usuwają co prawda guz, ale prawdą też jest, że pozostawiają po sobie, zwłaszcza te dwa pierwsze, totalnie zniszczony system odpornościowy.
Nie pamiętam kto, ale ktoś powiedział, że ,,gdy nie ma warunków, by móc zarabiać pieniądze, najlepiej jest sobie te warunki stworzyć samemu''. Przemysł medyczny doskonale to zrozumiał i wprowadził w życie. Problem w tym, że większość ludzi nie rozumie, że jest to działanie głównie w celu zarobienia pieniędzy, co może samo w sobie nie jest złe, bo każdy chce zarabiać, tylko dlaczego firmy farmaceutyczne robią to tak bezwzględnie i z wyrachowaniem?
Mleko matki, podawane systematycznie przez dłuższy czas, działa jak najlepsza szczepionka, najlepsza, bo bez skutków ubocznych. Przepraszam, jest jeden ,,skutek uboczny'', znienawidzony przez producentów leków i konserwatywnych doktorów – powoduje potężną ODPORNOŚĆ organizmu. Pojawia się tu problem, bo jak i na czym oni by w tym momencie zarabiali? Więc coś z tym musieli zrobić i zrobili, przekonali prawie wszystkich, że tylko oni wiedzą, co należy zrobić i jak postępować z noworodkiem.
W taki sposób leczy się choroby stawów, skóry i inne. Jedyne działanie polega na podtrzymaniu w miarę dobrego samopoczucia pacjenta i niepozwalaniu mu umrzeć, gdyż na trupie koncerny i lekarze już nie mogą zarobić. Tymczasem na niedoleczonym człowieku zarabiają doskonale i niestety o to właśnie chodzi w dzisiejszej medycynie. Zwracam tutaj honor tym osobom ze środowiska lekarskiego, które wbrew prześladowaniom ze strony związków lekarskich za stosowanie różnych niekonwencjonalnych metod działają na rzecz pacjenta i dobrze leczą. Na nieszczęście liczba tych lekarzy jest w porównaniu z potrzebami wręcz mikroskopijna.