cytaty z książek autora "Maria Krasowska"
Jestem oazą spokoju. Pierdolonym kwiatem lotosu na zajebiście spo- kojnej tafli jebanego jeziora. Jestem puszystym piórkiem delikatnie opada- jącym...
Wypierdalający nie ma obowiązku wskazywać wypierdalającemu kierunku wypierdalania.
[…] Zapomniałam, że masz alergię na słowo pisane. Czy ty kiedykolwiek przeczytałeś jakąkolwiek książkę?
- Tak.
- Czy to była owa instrukcja obsługi pralki?
- Nieważne.
Mogę być martwym bohaterem albo żywym dupkiem, pomyślał, przechwytując sznur. Żywy dupek brzmi lepiej.
Każdy wystarczająco uparty człowiek osiągnie w życiu wszystko, co zechce.
- Podsumowując - wtrąciła Paris - nie znaleźliście niczyich rodziców, zostawiliście skuter, nie udało wam się załatwić działającego telefonu i prawie porwała was druga fala?
Wayan i Elvis wymienili zawiedzione spojrzenia.
- Nie narzekaj - upomniała dziewczynkę Sydney. - Załatwili tonę żarcia. To bardzo dużo.
- Ja nie narzekam, ja podsumowuję.
- A więc dobrze podsumowałaś - przyznał Elvis. - W nagrodę nie dostaniesz kolacji.
- Super, a przy okazji mikrofalówka wybuchła.
Bzdura powtórzona milion razy dalej jest bzdurą.
Do dupy ta bajka.Opowiedz lepszą.
Nigdy nie poczujesz się lepiej,zadając ból innym.
Na świecie roi się od półgłówków, a niestety mózgu przeszczepić się nie da.
- Tylko masz nie puszczać płozy. Jak umrzesz, to cię zabiję.
Jestem oazą spokoju [...] Pierdolonym kwiatem lotosu na zajebiście spokojnej tafli jeziora. Moje ciało wypełnia w chuj pozytywna energia. Kocham tę jebaną harmonijkę. Życie jest, kurwa, pięknie“.
-O cholera - wypalił Elvis, wchodząc do swojego pokoju. Jego drzwi utrzymały się w zawiasach, co było jako takim sukcesem, za to wnętrze prezentowało się równie źle co sypialnia rodziców.
-Na moje oko nic się tu nie zmieniło - wtrąciła Paris. - Wcześniej miałeś chlew i teraz też masz.
-Spieprzaj, dziecko.
Nie planuj życia. Daj mu się po prostu wydarzyć. Podążaj za sercem i łap okazje, kiedy przychodzą.
Wychodzenie że strefy komfortu rozwija człowieka.
-To wulkan - sapnął zszokowany Wayan. - Mount Agung.
-Macie tu aktywne wulkany? - przeraził się Elvis.
Paris spojrzała na niego z politowaniem.
- Jesteś ślepy czy głuchy?
-Żadne z tych dwóch, za to ty jesteś taka sama jak twoja siostra.
-Dzięki za komplement. - Rzuciła mu przebiegły uśmiech.
Och, jak dobrze, że nic wam się nie stalo!
- cieszyła się mama, przytulając mnie mocno.
- Nie martwcie się, dzieci, wróciliśmy na dobre.
Od dziś znów będziemy jedną wielką szczęśliwą rodziną. Musieliśmy być nieźle otumanieni przez emocje, bo wstaliśmy i przytuliliśmy się, zapominając, że nigdy nie byliśmy żadną wielką szczęśliwą rodziną. Potem usiedliśmy z powrotem, śmiejąc się i przekonując rodziców, jak cudownie będzie im się mieszkało z nami na Bali, kiedy nagle Sky wybiegła ze szkółki, wspięła się na kanapę i przytuliła Sydney, patrząc na nią błagalnym wzrokiem.
- Mamo, pójdzies ze mną na selfing? - wypaliła swoim uroczym głosikiem.
Wzrok rodziców: bezcenny.
Domino: przewrócone.
Nowy level kłótni rodzinnych: odblokowany.
Sydney nadstawiła uszu. Potrzebowała informacji.
-Czego jeszcze się dowiedziałaś? Ma dwadzieścia dwa lata, trzy siostry i kota. Lubi grać w warcaby, kocha źelki, nie umie surfować, a jego ulubiony kolor to zielony. Bardzo kocha swoją babcię, nie ma dziewczyny ani samochodu, za to jeździ skuterem marki Honda. Obiecał nauczyć mnie prowadzić, gdy podrosnę.
Sydney przeszyła siostrę spojrzeniem.
-Zartujesz sobie?
-Nie, na serio! Tak powie...
-Paris! Jesteśmy w niebezpieczeństwie! W wyspę uderzyło gigantyczne tsunami, które prawie nas zabiło, a ty pytasz się gościa, czy lubi żelki?!
Dziewczynka uśmiechnęła się przepraszająco, jakby uśmiech mógł naprawić wszystko.
-Na świecie od ośmiu lat nie wyprodukowano ani jednego Kinder jajka. To naprawdę smutne.
- Spałaś z nim! Z tym swoim durnym chłopakiem! O matko święta! O Boże! O Jezu!
-Ta, odkryłeś sekret rozmnażania, gratulacje. A teraz spadaj.
-Szatan tobą kieruje! Potrzebujesz nawrócenia! - wykrzykiwał chłopak.
- A ty mózgu- odparła spokojnie.
Wypierdalający nie ma obowiązku wskazywać wypierdalanemu kierunku wypierdalania.
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła - przypomniał mi ostrzegawczo.
-W takim razie diabeł już dawno przyszykował dla mnie pokój VIP.
To nie wiek łączy ludzi, tylko wspólne problemy".
Trzy rzeczy, które kocham: gorzka czekolada, gra w „Monopoly” i ciemność. (Z tą ciemnością to bez przesady: muszę widzieć, gdzie stawiam hotele oraz gdzie sięgać po czekoladę).
Trzy rzeczy, których nienawidzę: guwernantki, nuda i jeszcze raz guwernantki. Jeśli sądzicie, że bywają fajne guwernantki to znaczy, że jeszcze żadnej nie mieliście.
- Brzuch mnie boli - jęknął do Wayana, licząc, że mężczyzna zwolni go z wyprawy do miasta. Marzył, aby w końcu wyschnąć i już nigdy nie wychodzić na deszcz.
- To się nazywa wyrzuty sumienia. Cieszę się, że jednak masz to w sobie. Jedziesz z nami.
Kiedyś ktoś cię pokocha tak, jak na to zasługujesz. Ale to nie będę ja. Moje serce należy do Sydney. (...) Nigdy nie poczujesz się lepiej, zadając ból innym. Sam byłem kiedyś stuprocentowym dupkiem i dopiero gdy przestałem nim być, życie zaczęło bywać przyjemne. Takie... satysfakcjonujące, ale w lepszy sposób niż utarcie komuś nosa. Takie... pełne. Nie umiem tego wyjaśnić. Spróbuj być dobra dla ludzi, to sama się przekonasz, a jak ci się nie spodoba, to zawsze możesz wrócić do wkurwiania wszystkich dookoła.
Zabrał Paris do swojego pokoju i otworzył laptopa.
-Ale tu wali-wygarnęła mu dziewczynka. - Wiesz, że skarpety się pierze?
Elvis zmroził ją spojrzeniem.
- Jak ci nie pasuje, to spieprzaj. Nie mów tak brzydko! Bo co? Powiesz moim rodzicom? Powodzenia. Nawet bym się ucieszył, bo to by oznaczało, że się znaleźli.
Paris spojrzała na niego niezadowolona, ale zamilkła i wdrapała się na łóżko. Chłopak dziwnie się czuł, gdy siedziała z nim ramię w ramię. Nie był przyzwyczajony do towarzystwa dzieci. Ona jest jak pies, rozmawiał ze sobą. Pogłaszcz, daj jeść i rzuć kij do zabawy. A teraz skup się na zgraniu plików.
Drodzy rodzice, oto, co się dzieje, gdy zabraniacie swoim dzieciom robić coś, na czym im zależy: znajdują inne wyjście, o którym nie macie pojęcia.
- Nie zamierzam iść do łóżka z Tobim!
- A, czyli z Chase'em już poszłaś - rzucił Elvis, bawiąc się w najlepsze.