Obie musicie zrozumieć jedną rzecz, która dotyczy wszystkich ludzi: was, mnie, Bess, każdego...
- Co to takiego? - zapytała z przejęciem Cat. Georgia, sfrustrowana, odwróciła wzrok.
- To, że wszyscy ludzie popełniają błędy. - Babcia zaczęła zbierać ze stołu talerze i nosić je do zlewu. - Nie ma człowieka, który wszystko robiłby dobrze. Rozumiecie? Nie ma.
- I co z tego? - Ton Georgii świadczył o tym, że nie czuła się usatysfakcjonowana. Za to Cat wpatrywała się w babcię z otwartymi ustami.
- To, że nie możesz od nich oczekiwać, iż będą odgadywać i spełniać wszystkie twoje pragnienia. I że od Ciebie zależy, jak zareagujesz na to, co oni mają ci do zaoferowania. Bo i tak ich nie zmienisz.
- Tylko tyle?
- Tylko tyle.
Georgia oparła się na krześle i westchnęła. Zmarszczyła brwi, myśląc intensywnie. A potem się uśmiechnęła. Skoro jej najbliżsi i tak się nie zmienią, nie ma sensu tracić cennej energii na denerwowanie się, że tego nie robią. W reprymendach babci było coś wyzwalającego, co pozwalało spojrzeć na problem z innej perspektywy: jak przepustka z więzienia, której od dawna się poszukiwało.
Obie musicie zrozumieć jedną rzecz, która dotyczy wszystkich ludzi: was, mnie, Bess, każdego...
- Co to takiego? - zapytała z przejęci...
Rozwiń
Zwiń