Jest dokładnie tym, kim pragnęłam, by był, nawet pomimo jego wad i całego bólu przez niego spowodowanego.
Bólu, który – o dziwo – się ulotnił. Może potrzeba było czasu.
A może wybaczenia, które udało mi się w tym wszystkim odnaleźć.
- To mój ostatni lot, dzieciaku – oznajmia ponuro. Bierze mnie za rękę, a na jego twarzy maluje się dziwny spokój. – I nie mógłbym życzyć sobie, by towarzyszyła mi w nim inna osoba.
Jest dokładnie tym, kim pragnęłam, by był, nawet pomimo jego wad i całego bólu przez niego spowodowanego.
Bólu, który – o dziwo – się...
Rozwiń
Zwiń