cytaty z książek autora "Scott Lynch"
Pewnego dnia spieprzysz coś tak bezprzykładnie, tak niesamowicie , tak.. porażająco, że niebo zapłonie, księżyce zatańczą, a bogowie będą ze śmiechu srali kometami.
Wiesz, o co się naprawdę modlę? Żeby któregoś dnia jeden z was zrozumiał, czym jest miłość, która sięga wyżej niż do rozporka.
żadna wolność nie może się równać ze swobodą człowieka, który jest wiecznie niedoceniany
Lata dokonują swoistej alchemicznej sztuczki, przekształcając ludzkie mamrotanie w szacowne wypowiedzi. Udziel rady, mając czterdziestkę, a będziesz zrzędą. Udziel jej w wieku lat siedemdziesięciu, a uznają cię za mędrca.
- Powtarzam to niemożliwe.
- I znowu pana poprawię. Trudne. A „trudne” i „niemożliwe” to kuzyni, których często się myli, choć mają ze sobą niewiele wspólnego.
[...] Ty zadufku zasmarkany, zaraz ci się...
- No co?!
- ...rzucę do gardła, a ty mnie spierzesz na kwaśne jabłko. I będziesz się z tym paskudnie czuł, ha! Jak ci się to podoba?
Łańcuch mawiał, że życie sprowadza się do stania w kolejce i czekania, aż gówno spadnie ci na głowę. Każdy ma swoje miejsce w kolejce, nie można z niej wyjść, a kiedy zaczynasz sobie gratulować, że przeżyłaś swoją dawkę gówna, stwierdzasz nagle, że kolejka jest zapętlona.
Starych grzechów nie da się pogrzebać tak głęboko, żeby nie wypływały w najmniej oczekiwanych momentach.
W jednej trzeciej składasz się ze złych intencji, w drugiej trzeciej z czystego skąpstwa, w jednej ósmej z trocin. To co zostaje to rzeczywiście twój mózg.
Pierdol się, Cierpliwości. Musisz mnie pocałować w trzy miejsca, zanim uda ci się mnie przestraszyć: w buty, w jaja i w dupę.
- Co jest...? - zdziwił się.
- Miau – odpowiedział kociak, patrząc mu w oczy. Wyglądał jak wszystkie małe koty – czyli jak przyszły tyran. Jak śmiałeś się poruszyć? - pytały nefrytowe ślepia. Było mi tak wygodnie. Za karę zginiesz. Kiedy jednak zdał sobie sprawę, że ważące dwa albo trzy funty ciałko jednak nie wystarczy, żeby jednym potężnym ciosem łapy przetrącić Locke'owi kark, oparł mu się łapkami na ramionach i potarł mokrym noskiem o jego usta.
Wystepny Wartowniku -powiedział Locke- ludzie to głupcy. Chroń nas przed samymi sobą
-Ty pieprzony gnoju, jak mogłeś?! Mam ochotę cię objąć, a jednocześnie najchętniej urwałbym ci ten przeklęty łeb.
-Hm... Wydaje mi się, że to właśnie ludzie nazywają "rodziną".
Ciemna, ciężka sylwetka wylądowała z głośnym plaśnięciem w kałuży piwa – to jeden z
Jeremitów, którzy zaatakowali Locke’a na górze (ten z włócznią), zeskoczył sześć czy siedem
stóp w dół, do ładowni. Piwo jednak okazało się zdradliwe – Odkupiciel pośliznął się i upadł
na wznak. Locke – spokojny i zrezygnowany – zatopił mu szablę w piersi i wyrwał włócznię
z nieruchomiejących rąk.
– Alkohol zabija – mruknął.
Kiedy ktoś ci powie, Locke, że nawyki trudno wykorzenić, wiedz, że kłamie. Bo niektórych nawyków po prostu nie da się wykorzenić.
Chociaż... Wyobraź sobie taką scenę: abordaż, chłopaki przeskakują nad relingiem, kordelasy w garściach i wrzeszczą: "Koty! Oddajcie nam swoje koty!".
Jean parsknął śmiechem.
Ale widzisz, (…) czas jest jak rzeka, która niesie nas zawsze szybciej i dalej, niż nam się wydaje.
Niedola jest piekielnie nudna. Trzeba znaleźć powód do śmiechu, skoro nie można cały czas być pijanym.
W jednej trzeciej składasz się ze złych intencji, w drugiej trzeciej z czystego skąpstwa, w jednej ósmej z trocin. To co zostaje to rzeczywiście twój mózg.
Natura nigdy nas nie oszukuje; to my oszukujemy samych siebie.
Chcesz nauczkę, chłoptasiu? To posłuchaj: jak tylko się zorientujesz, że się urodziłeś, właź z powrotem tam, skąd wyszedłeś, bo życie to jedna wielka otchłań gówna.
Wystarczy odmówić czegoś wystarczającej liczbie ludzi, a prędzej czy później obrośnie to w mistyczną tajemniczość, gęstą jak mgła
Kłamstwa wychodzą, prawda zostaje w domu.
Absolutnie wszystko może wyjść z mody, nawet coś tak praktycznego jak wzgórze pełne nieboszczyków.
...Jest przyjacielem.Takim ,ktory nie pozwala żeby wyrzucono cię samego ze statku.Takim ,w ktorego obronie stajesz , chociaż powiedzialam ,że cię zabiję. -Sprytne-powiedził Locke;rumieniec wyplynąl na policzki.-Więc o to chodziło.-Mniej więcej.Musialam się zorientować,jakim jesteś człowiekiem,nim postanowię co z tobą zrobić.-I co pani postanowiła?- Jesteś nieostrożny, prożny za dwóch i zdecydowanie za sprytny
Kobieta z takim sercem jak twoje nie miewa złego humoru, tylko co najwyżej... intrygujący nastrój. A potem jeszcze bardziej intrygujący.
Ty nie wiesz, gdzie jest kasa, a ja wiem, jak nauczyć ryby pierdzieć ogniem
Mężczyzna! Jakąż myszą staje się w rozmowie! – wyrecytowała Ezri. – Gardzi bogami, rwie się do walki, ale kuli się przed ripostą kobiety! Śmieszek pierwszej lepszej dziewki jest jak sztylet, który rani, i jak sztylet na dobre zagnieżdża się w piersi. Krew zmienia w wodę, odwagę zaś w mgliste wspomnienie.
To niesamowite, jak łatwo bezczelność daje władzę.
-Jestem uosobieniem roztropności.
- Ha! Skoro tak, drogi panie, to mam szczerą nadzieję, że nigdy nie spotkam uosobienia nierozwagi.
- Nie dręcz go, Ibeliusie - jęknął Jean. - Nie wypada tak uprzykrzać mu życia, nie wyszedłszy najpierw za niego za mąż. [...]
- Medykusi bywają pożyteczni - powiedział Locke, obciągając mankiety surduta, który jeszcze do niedawna był własnością Meraggio. - Wydaje mi się jednak, że powinniśmy za dopłatą zamówić sobie wersję niemą.
- Będziecie wtedy mogli sami opatrywać swoje rany, drogi panie, a także samodzielnie przykładać sobie kompresy. Ośmielę się jednak zauważyć, że w wypadku waszej dwójki szybciej i prościej będzie wykopać dwa groby i spocząwszy w nich, oczekiwać nieuniknionego przejścia w spokojniejszy stan istnienia.