Najnowsze artykuły
Artykuły„Nasze ciało to mapa lęków, której umysł nie potrafi ukryć” – wywiad z Sebastianem Fitzkiem, autorem thrillera „Mimika”
Marcin Waincetel2
ArtykułyKalafiory, czarownice i zbrodnia w rezydencji. Sprawdź, co kryje się w tych książkach Nowości pod patronatem Lubimyczytać.
LubimyCzytać1
ArtykułyZ czego żyje pisarz?
Orbitowski29
ArtykułyCzytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać348
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Robert Rogoń

Pisze książki: historia
Najpopularniejsza książka

Stones River 31 grudnia 1862 – 3 stycznia 1863. Walki w Kentucky i Tennessee
5,3 z 4 ocen
10 czytelników 2 opinie
Robert Rogoń autor książki Stones River 31 grudnia 1862 – 3 stycznia 1863. Walki w Kentucky i Tennessee w kategorii historia.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
5,3/10średnia ocena książek autora
4 przeczytało książki autora
6 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Stones River 31 grudnia 1862 – 3 stycznia 1863. Walki w Kentucky i Tennessee
Robert Rogoń
Cykl: Bitwy/Taktyka (tom 194)
5,3 z 4 ocen
10 czytelników 2 opinie
2025
Najnowsze opinie o książkach autora
Stones River 31 grudnia 1862 – 3 stycznia 1863. Walki w Kentucky i Tennessee Robert Rogoń 
5,3

Temat wojny secesyjnej jest w Polsce tematem niszowym, dla tego na wstępie warto pochwalić autora za próbę przybliżenia nam jednego z etapów tej wojny.
Co do samej książki mam mieszane uczucia. Z jednej strony dużo informacji z drugiej forma bardziej przypominjąca raport niż książkę. Myślę że czasami parę stron więcej zwłaszcza na wstępnie nadałoby tej pozycji głębi i trochę lekkości. Dla czytelnika znającego geografie i teatr wojenny oraz samych dowódców obu stron przyswojenie wiedzy nie stanowi problemu natomiast dla czytelnika który dopiero poznaje wojnę secesyjną może to nie być miła lektura a wręcz trochę męcząca.
Mimo wszystko dla osób chcących poznać ten konflikt polecam 6/10
P.S liczę że mimo tej może nie do końca satysfakcjonującej oceny autor przybliży nam kolejną odsłonę, frontu zachodniego wojny secesyjnej tym razem z trochę łagodniejszym piórem :)
Stones River 31 grudnia 1862 – 3 stycznia 1863. Walki w Kentucky i Tennessee Robert Rogoń 
5,3

W mojej subiektywnej ocenie nie jest to najlepsza pozycja serii, która ma charakter popularno-naukowy. Czyli narzuca zachowanie pewnych elementów warsztatu historyka, a jednocześnie narracja winna być adresowana do możliwie szerokiego kręgu czytelników. I zakładać, że spora część z nich niekoniecznie ma pogłębioną wiedzę na temat historycznego kontekstu, do którego jest przypisany temat książki. Autor zdaje się o tym zapominać, jakby wychodził z założenia, że mają oni solidną i ugruntowaną wiedzę o wojnie secesyjnej. Niewielki wstęp o pojemności jednej strony trudno uznać za satysfakcjonujący.
Książka nie jest szczególnie dużej pojemności – po odliczeniu map to ok. 183 stron. Z tego zasobu 48 stron zajmuje ok. 100 krótkich biogramów dowódców jednostek obu walczących stron, począwszy od szczebla brygady. Trudno to się czyta, a jeszcze trudniej to zapamiętać. Sądzę, że właściwy miejscem dla tej wyliczanki byłby aneks na końcu książki.
Następujący potem rozdział V to mocna skrótowy opis wydarzeń, czy raczej militarnych starć, bezpośrednio poprzedzających samą bitwę. Napisane suchym językiem trochę jak wojskowe raporty. Od 110 strony mamy opowieść o tytułowej bitwie. To ta część książki, którą najlepiej oceniam, choć nie czyta się jej zbyt łatwo. Brakuje syntezy poszczególnych fragmentów bitwy. Od razu następuje przejście do szczegółowych opisów. To tak jakby układać puzzle szczegółowych elementów starcia, z których czytelnik powinien sam zrobić sobie syntezę. Można to osiągnąć rozszyfrowując tekst na załączonych mapach, których jest 12. Dwie pierwsze pokazują ogólne położenie stron. Pozostałe ilustrują poszczególne fragmenty pola bitwy. Nie ma map obejmujących cały obszar bitwy w kolejnych jej etapach. Tutaj uwaga – większość mapy jest zorientowana zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami: północ jest u góry strony, zachód z lewej strony, wschód z prawej, a południe na dole. Nie wiedzieć czemu dwie mapy (3 i 7) mają zmienioną o 90 stopni orientację – północ jest z lewej strony. W pierwszym momencie, kiedy w toku książkowej narracji sięgnąłem do tej 3 mapy, miałem taki mały dysonans poznawczy. Nic mi się z tekstem nie zgadzało. Na szczęście popatrzyłem na różę wiatrów dolnym rogu mapy…
I jeszcze dwie uwagi.
Autor dość konsekwentnie unika przypisania konkretnych oddziałów do stron konfliktu. Zamiast tego identyfikuje je używając nazwisk ich dowódców lub nazw stanów, z których rekrutowano żołnierzy. W pierwszym przypadku trzeba pamiętać litanię dziesiątków nazwisk z przypisaniem do właściwej strony walczących, a w tym drugim, jeśli czytelnik nie ma w głowie stanowej geografii Unii i Konfederacji, to może mieć problem.
I druga uwaga – styl narracji autora nie jest łatwy w czytaniu, taki trochę żmudny, suchy i wymagający skupienia. Nie jest to porywająca literatura. Dla ilustracji jeden z przypadkowo wybranych fragmentów (s. 94):
„Potyczka pod Trenton 20 grudnia 1862 roku. 19 pkaw z Tennessee i 2 bkaw z Tennessee 20 grudnia uderzyły na garnizon w Trento. Dowódca 61 pp z Illinois pułkownik Frey miał do dyspozycji 250 żołnierzy z 122 pp z Illinosi i 7 pkaw z Tennessee i rekonwalescentów z różnych pułków. Fry skupił obrońców magazynie na stacji kolejowej, ściany magazynu były obłożone belami bawełny i zwojami tytoniu. Biffle jednak miał artylerię, szesnaście pocisków wystarczyło, aby Fry skapitulował.”
I tak dalej… Zdarzenie po zdarzeniu. Jeżeli czytając stracisz koncentrację to szybko pogubisz się w wyliczance nazwisk i numerów jednostek.
Podsumowując – jeśli jest się w miarę oblatany (i mocno zainteresowany) w tematyce wojny secesyjnej to można przeczytać tę książkę, choć bez entuzjazmu. Jeśli jest inaczej to raczej odradzam.



























