Fault Magdalena Środoń 7,3

ocenił(a) na 102 lata temu ✨Recenzja patronacka✨
,,— Wiem. Wiem, że to zrobisz. Od razu wiedziałem, że złamiesz mi serce.
— Chciałabym powiedzieć to samo, Caiden… Chciałabym, żebyś złamał moje serce, ale nie możesz. Nie możesz złamać mojego serca. Nikt nie może.”
✨Recenzja✨
Wydawać by się mogło, że Vienna Faraday jest szczęśliwa. Bajkowe życie, znani i szanowani rodzice, którzy chcą dla niej jak najlepiej i ona dążąca do swojego celu choćby nie wiem co. Jednak to iluzja, czysta fikcja. A w ukojeniu bólu dziewczyny może pomóc tylko alkohol, daje jej możliwość poczucia czegoś więcej. Nie ma idealnych rodziców, ani szczęśliwego życia. Jedyne co ma to butelka wina. Do czasu aż poznaje Caidena. Chłopaka na przekór zwyczajnego, ale nic w życiu Vienne nie jest proste. A już zwłaszcza w Chicago, gdzie każdy skrywa swój sekret.
Znacie bajkę o ,,Pięknej i bestii”? Gdzie potwór tak naprawde to tylko zwykły człowiek, który popełnił kilka błędów, a cały świat i ludzie go napiętnowali? Wydawać by się mogło, że ,,Fault” ma coś wspólnego z tą piękną bajką, jednak różnią się jednym znacznym szczegółem. W książce zło trwało, aż do końca, a wielka miłość tak naprawdę nie była tą jedyną. Magdalena Środoń to debiutująca autorka, ale mimo to nie odczułam tego. Od razu swoim warsztatem sprawiła, że płynęłam przez powieść, a konstrukcja zdań była niezwykle piękna i wywołująca zbyt wiele emocji. Nie mogłam wyjść ze zdumienia, byłam coraz bardziej zakochana i coraz bardziej urzeczona piórem autorki. To jak oddawała emocje, jak ospiywała ważne problemy i sprawiła, że wszystko wydawało się realne. Każda scena, każdy dialog, a nawet bohaterowie, którzy nie byli wyidealizowani. Byli prawdziwi, mieli gorsze i lepsze cechy, ale odzwierciedlali rzeczywistość. I chyba za to najbardziej pokochałam tą książkę, że nie okłamuje, nie ma w niej fałszu. Jest nadzwyczajnie prawdziwa, tak samo jak my, gdy ją czytamy. Śmiałam się, płakałam, złościłam i rozczulałam. Ta książka była dla mnie nieprzewidywalna pod względem akcji jak i uczuć. Nie wiedziałam co zastanę na następnej stronie, jak dane sceny zacząć na mnie oddziaływać i najważniejsze pytanie czy zdołam to przetrwać? ,,Fault” jest niezwykle bolesną, ale i piękną książką. Opowiada historię dwóch złamanych dusz, którzy nie liczyli na ratunek. Nie chcieli się przyznać, że jedyne czego potrzebują to siebie. Vienna była niczym mur przez, który nie dało się przebić, a Caiden starał zbyt mocno. Byli jak dwa żywioły. Woda i ogień. Mężczyzna był spokojniejszy, ale umiał się odgryźć w potyczkach słownych, ale także pokazać szacunek i uczucie osobie, która była dla niego ważna. Z kolei Vienna była twarda i nie dawała nikomu do siebie dojść, bojąc się, że kolejna osoba mogłaby złamać ją już na dobre. Była czystym ogniem. Nieprzewidywalnym i niszczącym, a mimo to Caiden chciał jej. I za to ich pokochałam. Byli różni, żyli w dwóch innych światach, a mimo to na siebie oddziałowywali nawet jeśli się przed tym bronili. Sprawiali, że warto było wstać z łóżka i żyć, tak po prostu. Jednak jak długo może to potrwać w Chicago? W mieście, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone, a każdy czeka na twoje najmniejsze potknięcie.
,,Fault” to książka, która jest wręcz nie do opisania. Magdalena Środoń stworzyła coś niesamowitego i niepowtarzalnego, coś co pokochałam od pierwszej strony i po skończeniu chciałam tylko więcej. Historia Caidena i Vienne jest jedyna w swoim rodzaju i wiem, że pozostanie ze mną na długo.
Ocena 10/10