Najnowsze artykuły
ArtykułyCzytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać401
ArtykułyPrzeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1
ArtykułyTylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać3
ArtykułyJak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska11
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Józef Łoziński

Józef Łoziński autor książki Holding i reszta w kategorii literatura piękna.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
6,1/10średnia ocena książek autora
54 przeczytało książki autora
50 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Najnowsze opinie o książkach autora
Paulo Apostolo Mart. Józef Łoziński 
7,2

Paweł Łoziński należy grona zapomnianych pisarzy polskich drugiej połowy XX wieku. Trudno się nie dziwić, przy takim zalewie książek, które nie wymagają żadnego wysiłku intelektualnego, to jego proza jest trudna, wymaga skupienia, dużo w niej rozważań filozoficznych.
”Paulo Apostolo Mart.” Nie jest typową biografią św. Pawła, a jeżeli już to biografią duchową i filozoficzna, chociaż dokładnie przedstawione jest jego życie. Książka rozpoczyna się historią Szczepana, który przybywa do Jerozolimy, przywiedziony snami. Nie wie, kim jest, osoba pokazująca się w snach i wskazująca na przebity bok. U bram miasta spotyka Lazariusza i prowadzą długą dysputę o historii ludu żydowskiego. Lazariusz znał dobrze Jezusa i od razu domyśla się, o kim śni Szczepan i organizuje spotkanie z Piotrem. Piotr opowiada całą historię jego powołania i swoją drogę z Jezusem. Dopiero później poznajemy Szawła.
Szaweł pochodził z dalekiego Tarsu, był synem faryzeusza, ale miał obywatelstwo rzymskie. Wychowywał się, co prawda w diasporze żydowskiej, ale miał też greckich nauczycieli. Jako młody faryzeusz nauczył się też tkać płachty namiotowe, a więc nieobca mu była praca fizyczna. Szaweł przyjechał do Jerozolimy prawdopodobnie w celu dalszych studiów. Jednak według książki nie miał przyjaciół ani znajomych wśród jerozolimskich faryzeuszy. Jedynym jego przyjacielem był Mateusz, lekarz grecki, u którego leczył chore oczy. Autor przedstawia ich ciekawe dyskusje o filozofii i religii. Może dlatego, że był obcy, powierzono mu to niewdzięczne zadanie śledzenia, oskarżenia i zabicia Szczepana. Na ten temat też dyskutuje z Mateuszem i później w drodze do Damaszku, gdyż Mateusz przyłączył się do niego. W nawróceniu Szawła uczestniczy też Mateusz. Szaweł ucieka w góry, gdyż czuje się osamotniony i nierozumiany przez obie strony. Dopiero po przyjęciu go przez Piotra rozpoczyna nauczanie i znów spotyka Mateusza, który także się nawrócił. Mateusz staje się narratorem tej części powieści i przedstawia kontrowersje wśród wyznawców Jesusa, jakie budzi już wtedy Paweł, a także dyskusje, czy nowi, nieżydowscy wyznawcy mają przestrzegać Prawa Mojżeszowego. Oczywiście z Mateuszem prowadzą dalsze dyskusje, jak pogodzić wiarę z osiągnięciami greckiej nauki. Powieść kończy się śmiercią Pawła.
Książka nie jest dokładnym kalendarium życia Szawła, raczej skupia się na najważniejszych momentach jego życia, które mają wpływ na postawę Pawła. Nie jest to lektura łatwa w odbiorze, gdyż dużo w niej rozważań filozoficzno-teologicznych. Autor przedstawia ciekawe i inne spojrzenie na życie Szawła, a potem Pawła. Interesujące jest przedstawienie Piotra, który nie wydaje się opoką, skałą, który często się waha. Ciekawa, ale nieporywająca powieść.
Statek na Hel Józef Łoziński 
8,0

Józef Łoziński, autor w zasadzie nie istniejący w świadomości "masowego" czytelnika - liczba opinii dotyczących jego książek o tym świadczy. Pomimo 10 książek na LC, Józef Łoziński - jeżeli chodzi o opinie - do tej pory zachował cnotliwość. Tym pierwszym jestem ja.
Jest to pierwsza moja opinia dotycząca dorobku Łozińskiego, chociaż czytałem również "Sceny myśliwskie..."
Kilka słów o autorze. Łoziński zaliczany jest (był) do "stajni" Henryka Berezy - najwybitniejszego krytyka II poł. XX wieku. Najwybitniejszego, ale i najoryginalniejszego. "Matkował" karierom" Hłaski, Stachury, ale też Nowaka i Myśliwskiego.
Teraz już Łoziński.
Niektórych może dziwić: taki wybitny, a tak o nim cicho. Niestety, przypadek Łozińskiego trochę pokazuje jak funkcjonuje u nas rynek i ranking wydawniczy. Jest jakieś grono (nie będę pisał po nazwiskach)które robi dużo, aby z tego zrobić bohatera i geniusza, ale też sporo aby komuś przyprawić różki, albo uświadomić wydawcom że czyjaś obecność na giełdzie literackiej jest niewskazana.
I przypadek Łozińskiego jest z gatunku tych ostatnich. Gdzie tkwiła przyczyna? Pisał nie tak jak powinien. A to kalał nieco bogobojne środowisko z czasów konspiracji stanu wojennego, a to ośmieszał solidarnościowe elity. I to wystarczyło. Nagrody, laury, pamiątkowe zdjęcia są dla innych. Łozińskim i jego książkami nikt z warszawskich salonów się nie chwalił. Może i czytano, ale na jego twórczość opuszczono środowiskowy szlaban.
I kilka już zdań na temat "Statku na Hel".
Akcja powieści to w zasadzie pamiętnik Mariusza Paska ( być może to trochę aluzja do Jana Chryzostoma) rozpięty między okresem nastoletniej miłości do szkolnej koleżanki Róży i momentu spotkania w Warszawie z x-letnią już dosyć nobliwą Rozalią.
Przy czym Mariusz Pasek i jego perypetie to tak naprawdę zbeletryzowana biografia samego Józefa Łozińskiego, syna swojej... matki i nadużywającego ojca, jak również pierwszego wsiowego bezbożnika, zameldowanych w Srebrnej Górze, a następnie w Ząbkowicach
I umieścił na stronach powieści historię powiatowej księgarni, gdzie dyskusje (niczym na kartach "Czarodziejskiej Góry") toczyli dwaj powiatowi filozofowie, jest też o zachwycie nogami Maryny kojarzonymi z największymi rzeźbami Xawerego Dunikowskiego, o towarzyszce Łucji prowadzącej teatrzyk Wole Oko i o jej amorom ku nastoletnim aktorom. Jest też wątek Klausa, poety przeklętego. Jest oczywiście historia z Różą, ale też adoracja Loli, której jedynym intelektualnym majątkiem były doświadczone uda.
Czyli, życie pełne wrażeń, ale też niedosytu i tylko jedna Utopia pozwala Mariuszowi jako tako egzystować.
Ta Utopia to samotna podróż na Hel i rejs statkiem po "niezbadane istnienie i niezgłębione człowieczeństwo, po ten błysk szaleństwa jakie daruje na morze, aby wyzwolić w nas ukryte".
Później okres studiów we Wrocławiu. I tutaj wplótł w akcje osoby Stachury, Wojaczka, Różewicza, Grotowskiego, Kobieli... z którym jadł obiad w dworcowej restauracji. Na karty książki trafił też teść Pana Prezydenta, czyli Julian Kornhauser.
Jest 1968 rok. Kościelne adoracje warszawskich kościołów przez miejscową inteligencję.
I na koniec jest Hel. Hel miejsce marzeń, które okazuje się być...
Dobra, a nawet bardzo dobra, a narracja Łozińskiego to momentami prawie Gombrowicz...a może i lepszy.






































