Zawał

Okładka książki Zawał autora Miron Białoszewski, 9788367950978
Okładka książki Zawał
Miron Białoszewski Wydawnictwo: Estymator Cykl: Miron Białoszewski. Utwory zebrane (tom 6) literatura piękna
Kategoria:
literatura piękna
Format:
audiobook
Cykl:
Miron Białoszewski. Utwory zebrane (tom 6)
Data wydania:
2025-01-11
Data 1. wyd. pol.:
1977-01-01
Język:
polski
ISBN:
9788367950978
Długość:
6 godzin 5 minut
Lektor:
Marcin Popczyński
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Zawał w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zawał



książek na półce przeczytane 983 napisanych opinii 185

Oceny książki Zawał

Średnia ocen
6,9 / 10
149 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Zawał

avatar
189
181

Na półkach:

Zapisać sobą. Genialny.

Zapisać sobą. Genialny.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
486
323

Na półkach:

Zaskakująco słabe (jak na Mirona) opisy i mało ciekawej zabawy słowem. Tak jakby autor pisał po jakiejś przebytej chorobie ;)

Zaskakująco słabe (jak na Mirona) opisy i mało ciekawej zabawy słowem. Tak jakby autor pisał po jakiejś przebytej chorobie ;)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
694
535

Na półkach:

Zdania przypominają wykres EKG. Góra - dół. Urywane. Celne.
Szybkie. Jak to u Mirona. Powróciłem do tej ksiązki po latach.
I dobrze :)

Zdania przypominają wykres EKG. Góra - dół. Urywane. Celne.
Szybkie. Jak to u Mirona. Powróciłem do tej ksiązki po latach.
I dobrze :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

317 użytkowników ma tytuł Zawał na półkach głównych
  • 191
  • 124
  • 2
56 użytkowników ma tytuł Zawał na półkach dodatkowych
  • 38
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Zawał

Inne książki autora

Miron Białoszewski
Miron Białoszewski
Poeta, prozaik, dramatopisarz, dziennikarz i aktor teatralny. W chwili wybuchu wojny był uczniem III klasy gimnazjum. W okresie okupacji zdał maturę na tajnych kompletach, po czym rozpoczął studia polonistyczne na (również tajnym) Uniwersytecie Warszawskim, których nie mógł ukończyć. W czasie okupacji prowadził w latach 1942–1944 razem ze Stanisławem Swenem Czachorowskim konspiracyjny Teatr Swena. Po kapitulacji powstania warszawskiego został wywieziony razem z ojcem do obozu tymczasowego w Lammsdorf, następnie zostali przydzieleni do budowy w gazowni w Opolu, skąd uciekli do Częstochowy i powrócili do Warszawy w lutym 1945. Pracował najpierw na Poczcie Głównej (przy ul. Nowogrodzkiej),potem jako dziennikarz w "Kurierze Codziennym", "Wieczorze Warszawy" i "Świecie Młodych". Współpracował także z redakcjami czasopism dziecięcych i młodzieżowych, dla których pisał wiersze i piosenki wraz z Wandą Chotomską. Należał do tzw. pokolenia Współczesności. Wiosną 1955 Białoszewski wraz z Lechem Emfazym Stefańskim założyli tzw. "Teatr na Tarczyńskiej", gdzie wystawiał swoje cztery programy sceniczne, zawierające m.in. sztuki "Wiwisekcja" i "Osmędeusze". W inscenizacjach tych brał również udział osobiście (jako aktor) wraz z Ludmiłą Murawską. Debiutował w krakowskim "Życiu Literackim" w 1955 w ramach Prapremiery pięciu poetów obok wierszy m.in. Herberta, a pierwszy tom jego wierszy, "Obroty rzeczy", ukazał się rok później. Następnie wydał tomy poetyckie: "Rachunek zachciankowy" (1959),"Mylne wzruszenia" (1961) oraz "Było i było" (1965). W tym czasie zdobył niemały rozgłos. Dzięki temu i dzięki staraniom wpływowych przyjaciół oraz protektorów otrzymał mieszkanie przy pl. Dąbrowskiego 7, w którym zamieszkał wraz z życiowym partnerem, malarzem Leszkiem Solińskim. Ich związek był powodem wyrzucenia Białoszewskiego w 1953 z redakcji "Świata Młodych" za rzekome naruszenie obyczajów. Po rozpadzie Teatru na Tarczyńskiej założył w mieszkaniu przy pl. Dąbrowskiego z Ludwikiem Heringiem i Ludmiłą Murawską "Teatr Osobny", który działał do 1963. W 1970 zasłynął jako prozaik - po wydaniu "Pamiętnika z powstania warszawskiego", w którym 23 lata po koszmarach wojennych spisał swe przeżycia powstańcze. Niebawem ukazały się dalsze tomy prozy: "Donosy rzeczywistości" (1973),"Szumy zlepy, ciągi" (1976) oraz "Zawał" (1977). W 1976 Białoszewski już po raz ostatni zmienił miejsce zamieszkania, przeprowadził się na ul. Lizbońską 2 m 62 na prawym brzegu Wisły. Tam powrócił do poezji, wydał też wówczas nowe tomy wierszy. Zmarł 17 czerwca 1983 po kolejnym zawale serca.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zwierzoczłekoupiór Tadeusz Konwicki
Zwierzoczłekoupiór
Tadeusz Konwicki
Spoiler alert! „Zwierzoczłekoupiór” Tadeusza Konwickiego to pozornie baśniowa opowieść dla dzieci, która kryje głęboką satyrę na rzeczywistość PRL-u. Wysłuchałam jej w formie audiobooka w ciekawej interpretacji Jana Marczewskiego. Głównym bohaterem jest 10-letni Piotr, przemądrzały chłopiec z szarej Warszawy PRL-u, dręczony nocami przez upiorne monstrum - hybrydę człowieka i bestii, symbolizujące lęki epoki. Do jego drzwi puka Sebastian, filozofujący dog wcielony z angielskiego lorda, który zabiera chłopca w magiczną podróż do przedwojennej Wileńszczyzny, by uratować dziewczynkę Ewę; szarość codzienności kontrastuje z fantastycznymi przygodami, pełnymi humoru i absurdu. Finał odkrywa głębsze znaczenie tych wizji, pozostawiając refleksję nad iluzją i traumą. Powieść powstała w 1969 roku jako reakcja na Marzec '68 - kryzys polityczny z protestami studenckimi, represjami władz Gomułki, antysemicką kampanią i emigracją Żydów, co złamało nadzieje na reformy komunistyczne. Konwicki, trafiony czarną listą po wydarzeniach Marca, użył baśniowej konwencji jako kamuflażu przed cenzurą, by ukryć krytykę reżimu; cenzorzy usunęli niecenzuralne aluzje do Gomułki, przywrócone dopiero w późniejszych edycjach. Nostalgia za przedwojenną Wileńszczyzną - utraconym rajem Autora z AK - kontrastuje z przaśnym PRL-em, oddając frustracje i izolację Polaków. Wysłuchanie audiobooka w interpretacji Jana Marczewskiego podkreśla dowcip, ironię i emocjonalną głębię tekstu - lektor ożywia głosy postaci, od przemądrzałego Piotrka po filozoficznego psa, czyniąc fantastykę bliską i satyrę ostrzejszą. Jego swada idealnie pasuje do przewrotnego stylu Konwickiego, wzmacniając kontrast między humorem a lękiem epoki. Ta wersja to świetny wybór dla miłośników literatury, gdzie głos lektora dodaje warstwę magii. Cała fantastyczna przygoda okazuje się urojeniem umierającego na białaczkę Piotrka w szpitalu - trzy warianty zakończeń (złe, dobre, bardzo złe) podkreślają tragizm jego losu, gdzie marzenia o ratowaniu Ewy i ucieczce do raju pozostają iluzją. Ten zwrot metafikcyjny potęguje gorycz, ukazując, jak reżim PRL-u dusi niewinność i nadzieję, a śmierć chłopca symbolizuje klęskę pokolenia. Interpretacja Marczewskiego czyni ten moment przejmująco autentycznym, wzmacniając emocjonalny cios. „Zwierzoczłekoupiór” to mistrzowska, gorzka baśń, która w audiobooku zyskuje dodatkową magię i prowokuje do głębokiej refleksji nad traumą PRL-u.
jaannuszka - awatar jaannuszka
oceniła na82 miesiące temu
Słoń Sławomir Mrożek
Słoń
Sławomir Mrożek
Wznowiony przez Noir sur Blanc zbiór opowiadań Mrożka "Słoń" z 1957 r. urzeka i rozbawia, zarazem skłaniając do refleksji. Siła tych miniatur polega na ich uniwersalności mimo osadzenia w określonym kontekście społecznym (pierwsza dekada PRL-u). W każdej epoce i wszędzie można spotkać nadgorliwych służbistów, ambitnych karierowiczów czy zwykłych, szarych ludzi próbujących chronić swoje małe światy przed dyktaturą postępu (który to postęp miewa różne oblicza: polityczne, naukowe, kulturowe). Mrożek w sposób mistrzowski posługuje się groteską, ukazując absurd tkwiący u podłoża ludzkich motywacji i działań. W "Dzieciach" malcy lepią bałwana pod oknami kancelarii przewodniczącego Rady Narodowej, co ten odczytuje jako obraźliwą aluzję do własnej osoby. W "Procesie" wszyscy pisarze otrzymują rangi wojskowe i odtąd znika potrzeba wartościowania twórczości artystycznej: wiadomo, który utwór jest lepszy i ważniejszy: zależy od stopnia autora w hierarchii. Pewnego razu generał salutuje szeregowcowi, myląc bożą krówkę na jego czaku z odznaką marszałkowską. Takie upokorzenie nie może ujść bezkarnie: biedronkę czeka proces. W "Cudownym ocaleniu" poborowy z Hamburga zostaje wysłany na front, z czym trudno mu się pogodzić. Jest jednak człowiekiem wierzącym w Opatrzność i nadrzędny sens. Sens ten odsłania się przed nim, gdy w nalotach na Hamburg ginie cała jego rodzina, a on w tym czasie znajduje się na froncie wschodnim. Żołnierz rozumie, że Pan po to stworzył wojnę, Wehrmacht i skazał go na wygnanie, aby teraz mógł doświadczyć łaski ocalenia. W opowiadaniu "W szufladzie" bohater odkrywa w przegródce miniaturową parę narzeczonych wraz z całym mikroświatem. Uświadamia sobie, że jest wobec nich kimś w rodzaju boga. Będąc w dobrym humorze, obiecuje narzeczonym pomoc w ich kłopotach. Wieczorem jednak, wracając z miasta, gdzie wpadł w kałużę i ochlapało go przejeżdżające auto, traci pogodne usposobienie. Sięga do szuflady po szczotkę i jednym ruchem zmiata ów maleńki świat. W utworze "Lew" król zwierząt, mający rozszarpać kolejnych chrześcijan na arenie, rezygnuje z powierzonego mu zadania. Podpowiada dozorcy, że kiedy chrześcijanie przejmą władzę (co może w przyszłości nastąpić) i ludzie całą winą za prześladowania obarczą lwy, on jeden będzie miał szansę na uniknięcie kary. W tytułowym "Słoniu" dyrektor zoo, chcąc wykazać się oszczędnością, nakazuje sporządzić słonia z gumy. Pracownicy dmuchają całą noc, bezskutecznie. Jeden z nich wpada na pomysł napompowania gumowej płachty gazem. Następnego dnia grupa szkolna zwiedzająca zoo, obserwuje zdumiona, jak słoń unosi się w powietrze i znika za wierzchołkami drzew. Dzieje się to w momencie, gdy nauczyciel objaśnia, jak ciężkie i nieruchawe to zwierzę. Lektura owych krótkich, a jakże błyskotliwych i gęstych znaczeniowo tekstów, sprawiła mi mnóstwo przyjemności. Pisarstwo Mrożka wciąż ożywia intelekt, pozostając świeże i aktualne.
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na74 miesiące temu
Rozmowy Emil Cioran
Rozmowy
Emil Cioran
Właściwie nazwisko autora mówi o książce wszystko, czyli lekko, miło i przyjemnie nie będzie. Czytelnik musi być gotowy, że przeczyta: wiele rzeczy, po których na usta cisnąć się może jedynie: "O Matko Boska, jak on tak może" ( to o osobach duchowo usposobionych),albo: "o żesz k...", tutaj reakcja jednostek wybitnie laicyzujących. A poza tym lektura dla osób optymistycznie nastawionych do bytu, bo po depresji i katastrofizmie Ciorana przynajmniej średnia wyjdzie jako taka. Dlaczego Cioran może działać na nerwy? Może nie wszystkim, ale wielu na pewno. Pierwsza z brzegu irytująca teza, to ta, że dzieje człowieka to nieustanne awanturnictwo, bo człowiek ze swojej naturalnej zwierzęcości postanowił się wyrwać, postanowił przeżyć przygodę i być człowiekiem. I chociaż na pewno jest zwierzęciem genialnym to cała ta awantura może go doprowadzić tylko i wyłącznie do ruiny. To z kolei opinia o sensie, a właściwie bezsensie historii. Ilustruje to przykładem fal, które bujają się w tę i z powrotem i myślą, że to co robią jest postępem, bo działają przecież dla dobra Morza, a jak jest każdy widzi. I podobnie jest z człowiekiem, który każdemu, nawet najgłupszemu działaniu, nadaje metafizyczny sens. Są też opinie na temat naszego wielkiego wschodniosłowiańskiego brata, które niektórych mogą lekko zirytować. To, że Dostojewski to największy i najgłębszy pisarz wszechczasów to jeszcze nic, ale teza, że Europa ulegnie Rosji może u wielu czytających wzbudzić niepokój. Cioran twierdzi, że "narody Europy Zachodniej, która przestała wierzyć już w siebie, zużyły się". A Rosjanom w to graj, bo oni zawsze wierzyli, że zbawią świat i zaczną zbawiać świat od Europy Zachodniej. Cioran ma też ciekawą, ale i kontrowersyjną radę dla osób chcących zakończyć ze swoim życiem. Otóż twierdzi, że "gdyby nie myślał o samobójstwie dawno by się zabił". Jemu pomogło, czyli warto przećwiczyć na sobie...żartowałem... Warto w dobie niewątpliwej erotyzacji przestrzeni publicznej zapoznać się z Ciorana definicją miłości. Otóż zdaniem Ciorana "miłość to nieskończoność udostępniona pudlowi". Nie wiem, nigdy nie miałem pudla, ale właściciele pudli mogą tę prawdę zweryfikować. I już na koniec ciekawa konstatacja dotycząca "prawdy". Otóż Cioran twierdził, że najbliżej prawdy na temat podstawowych prawd są prości ludzie. Wykształcenie przesłania prawdę. Odwiedzając największa dziury w katolickich Włoszech i Hiszpanii uznał, że mieszkańcy owych miejsc są właśnie właścicielami prawdy, bo nie trzeba naukowych tytułów aby zrozumieć naturę i życie. Swoją drogą Polska też jest katolicka, a ja nawet mieszkam na największym zad..., czyli ścianie wschodniej, czyli kłamstwo powinienem wyczuć na odległość. A poza tym, coraz bardziej lubię Ciorana.
werblista - awatar werblista
oceniła na71 rok temu
Romans Teresy Hennert Zofia Nałkowska
Romans Teresy Hennert
Zofia Nałkowska
Ona jeszcze ładna, już niemłoda mężatka, z przeszłością, którą w dawniejszych czasach warto było dyskretnie odstawić jak szkielet do szafy. On - przystojny, dziarski oficer, nieco zblazowany, z jednej strony cyniczny, z drugiej - żarliwy. I miłość, która przychodzi nagle, zupełnie nie w porę i tak, że nie sposób się przed nią obronić. W tle inny romans - a właściwie miłostka antypatycznego, żonatego oficerka ze skłonnością do malwersacji, ze śliczną ale "diablo drogą" pracownicą pewnego biura. Oględnie mówiąc, żadna z tych miłosnych historii nie zakończy się happy endem. Wszystko rozgrywa się w realiach młodziutkiej Polski z początku lat dwudziestych XX wieku, w środowisku wyższych wojskowych i osób "z towarzystwa". I to tło społeczne wydaje się być ciekawsze niż sam wątek miłosny. Opisy towarzyskich spotkań, trosk i radości opisywanej klasy są całkiem interesującym obrazem epoki, zwłaszcza, że widzianym oczami pisarki - bezpośredniego świadka tych czasów. Nasz młody kraj nie wydaje się krainą mlekiem i miodem płynącą. Wielu wojskowych po wojnie idzie w odstawkę, ich pobory nie tylko nie wystarczają na wystawną reprezentację, ale czasem wręcz na skromne życie. Co nie zmienia faktu, że "oficeryje" nie chcą rezygnować z luksusowych przyjemności, niektórzy nawet kosztem wyprzedawania rodzinnych pamiątek i mebli. Czyżby Ojczyzna nie była w stanie odwdzięczyć się jej obrońcom? Sprawy socjalne innych grup społecznych również szorują po dnie, zupełnie jakby Polska uznała osiągnięcie upragnionej niepodległości za szczyt i kres swych celów. Mimo ciekawego kontekstu, książka mnie nie porwała i nie uwiodła. Nałkowska była przez długie lata niesłychanie wpływową osobą w różnych organizacjach związanych ze słowem pisanym. Jednak Jej twórczość zestarzała się raczej nieładnie. "Medaliony" to oczywiście ponadczasowy hit, ale to raczej ze względu na ich tematykę niż urodę narracji. Jeśli mam zwracać się do literatury sprzed II Wojny, wolę już Dołęgę lub Makuszyńskiego.
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na61 rok temu
Huśtawka oddechu Herta Müller
Huśtawka oddechu
Herta Müller
Herta Müller, laureatka Literackiej Nagrody Nobla, przyzwyczaiła swoich czytelników do prozy gęstej, bolesnej i niezwykle wymagającej. Huśtawka oddechu nie jest pod tym względem wyjątkiem. To monumentalna, choć objętościowo skromna, opowieść o przetrwaniu w sowieckim łagrze, która w moim odczuciu zasługuje na ocenę 6/10. Jest to nota odzwierciedlająca głęboki szacunek dla warsztatu autorki, przy jednoczesnym uznaniu, że hermetyczność tej formy może stanowić dla wielu odbiorców barierę nie do przebicia. Głównym bohaterem jest siedemnastoletni Leopold Auberg, rumuński Niemiec, który w 1945 roku zostaje deportowany do obozu pracy na Ukrainie. Müller nie buduje jednak klasycznej narracji obozowej, do której przyzwyczaiła nas literatura faktu czy wspomnienia ocalałych. Zamiast chronologii zdarzeń otrzymujemy strumień obrazów, metafor i neologizmów. Autorka personifikuje głód, nadając mu imię „Anioła Głodu”, który towarzyszy więźniom w każdej sekundzie, dyktując rytm ich oddechów i myśli. To właśnie ten „anioł” huśta losem bohatera, czyniąc z jedzenia jedyny punkt odniesienia w odczłowieczonym świecie. Język Müller jest tu narzędziem chirurgicznym. Autorka operuje słowem w sposób niemal fizyczny – czytelnik czuje ciężar łopaty, chłód cementu i wszechobecny pył węglowy. Opisy przedmiotów codziennego użytku nabierają rangi religijnych relikwii. To proza poetycka w swoim najsurowszym wydaniu, gdzie każde zdanie jest dopracowane do perfekcji. Müller mistrzowsko oddaje stan psychicznego odrętwienia, w którym jedynym sposobem na zachowanie resztek jaźni jest skupienie się na rytmie własnego oddechu. Huśtawka oddechu to książka, która momentami staje się ofiarą własnej doskonałości stylistycznej. Metaforyka jest tak gęsta, że momentami dusi samą opowieść. Czytelnik może odnieść wrażenie, że autorka bardziej celebruje język, niż faktycznie oddaje hołd ofiarom, co sprawia, że emocjonalny dystans do bohatera staje się trudny do skrócenia. Brak tradycyjnej fabuły i powtarzalność motywów sprawiają, że lektura, mimo niewielu stron, bywa nużąca i monotonna – co zapewne było zamierzone, by oddać realia obozowej wegetacji, ale jako doświadczenie czytelnicze okazuje się niezwykle wyczerpujące. To dzieło dla koneserów literatury wysokiej, którzy są gotowi na mozolne przebijanie się przez tekst. Müller stworzyła literacki pomnik cierpienia, który zachwyca formą, ale pozostawia czytelnika emocjonalnie wycieńczonym i nieco zagubionym w gąszczu abstrakcji. To ważna lekcja historii podana w sposób niezwykle specyficzny – dla jednych będzie to arcydzieło, dla innych pozycja zbyt pretensjonalna w swojej konstrukcji. Bez wątpienia jednak jest to książka, której nie da się zapomnieć, nawet jeśli obcowanie z nią nie sprawia czystej przyjemności.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na624 dni temu

Cytaty z książki Zawał

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zawał