Kim trzeba się stać, żeby przeżyć wojnę? – wywiad z R.A. Olkiem, autorem „Matilde”
Nietuzinkowa fabuła, łącząca elementy kryminału, romansu i powieści historycznej. „Matilde” określana jest jako jeden z najciekawszych debiutów powieściowych ostatnich lat. R.A. Olek opowiada, dlaczego osadził opowieść w czasach II wojny światowej, dlaczego główna bohaterka jest Niemką i jak łączy pisania z pracą zawodową.
[Opis: Wydawnictwo Książnica] Opowieść o miłości, przyjaźni i stracie w czasach, gdy zubożałe i upokorzone Niemcy wstawały z kolan, a pełni nadziei i pychy niemieccy chłopcy i dziewczęta wierzyli, że świat stoi przed nimi otworem… Tymczasem on runął, a pod gruzami legło całe ich dotychczasowe życie.
Krótko przed wybuchem II wojny światowej najlepsza partia w mieście – Matilde Berg, córka majętnego bankiera z Breslau – pragnie poślubić Hansa. Działacz Hitlerjugend, syn cukiernika z okrytej złą sławą dzielnicy, nie podoba się ojcu dziewczyny. Zakochani szukają więc pomocy u gestapowca Lischki, nie dostrzegając jego nieczystych intencji.
Wkrótce Hansa porywa wojenna zawierucha, a rodzice Matilde trafiają do obozu. Pozbawiona bliskich dziewczyna będzie musiała stawić czoła dorosłości i przetrwać koszmar oblężenia Festung Breslau.
Czy jej miłość do Hansa wytrzyma próbę czasu? Czy życie ma sens, kiedy tracisz wszystko, co kochasz? Kim jest Matilde Berg i kim się stanie, żeby przeżyć?
Po wielu latach inna Matylda zada te pytania pewnemu emerytowanemu milicjantowi. Razem odkryją historię tytułowej Niemry, nieodłącznie związaną z niemieckim Breslau i polskim Wrocławiem.
Nazywam się Matylda Górna i jestem martwa. Tak napisano na grobie, na który właśnie patrzę.
Przeczytaj wywiad z R.A. Olkiem
Kim dla pana jest Matilde? Dlaczego właśnie Niemra, a co z Polakami?
R.A. Olek: Jest taka książka Magdaleny Grzebałkowskiej „Wojna i Pokój 1945”. Niezwykle mnie poruszyła i to jeszcze zanim pomyślałem, że zajmę się pisaniem. Interesuję się historią od dzieciństwa, ale na co dzień nie zdawałem sobie sprawy, że patrzę na nią jednostronnie. W książce Grzebałkowskiej zobaczyłem inną perspektywę i to mnie zszokowało. Jak mało wiemy, jak bardzo żyjemy swoją historią, nie dostrzegając, że ma inny wymiar, ten „wrogi” i „obcy”.
Nie widzimy dramatu cywilów, perspektywy ludzi po drugiej stronie konfliktu i jest niezmiernie uderzające, jak bardzo nie chcemy ich zrozumieć. Dlatego wykorzystałem tamtą perspektywę do stworzenia swojej postaci. Ona jest irytująca, obca. Patrząc na świat jej oczami z początku nie chcemy go zaakceptować, odpycha nas. Ale potem zaczynamy ją rozumieć, a nawet o zgrozo – utożsamiać się. Bo życie Matilde to jest świat takich samych namiętności jak nasze, tylko w krzywym zwierciadle i innym, strasznym czasie. Dlatego Matilde jest dla mnie odbiciem każdego z nas, gdyby znalazł się w realiach „tamtej strony”. Chciałem żeby czytelnik tak się właśnie poczuł.
Co z Polakami? To nie jest opowieść o nich. Oczywiście pojawiają się w Niemrze, ale później, w dalszej części opowieści. Ale są też, szczególnie w tomie I Niemry – „Matilde”, w tle. W sytuacjach, o których nie chcemy myśleć w sposób, w jaki myślą moi niemieccy żydowscy, czy rosyjscy bohaterowie. Incydentalnie występujący Polacy, jak choćby niejaki Boć, nie mają w sobie wiele szlachetności. Mamy jednak dla kontrastu Jadzię, postać celowo krystaliczną. O innych nie powiem, żeby nie zdradzać zbyt wiele, ale na pewno więcej polskich realiów pojawi się w kontynuacji „Matilde”. Pisząc „Niemrę” celowo nie unikałem kontrowersji. Chciałem pokazać, że bycie Polakiem, Niemcem, Żydem czy Rosjaninem nie oznacza z automatu bohaterstwa i nie daje patentu na szlachetność.
Niemcy znów będą wielkie. Odbudujemy armię, odzyskamy ziemie na wschodzie, wrócimy do gry o kolonie. Jednym słowem, wywrócimy wersalski porządek i nikt nam w tym nie przeszkodzi!
Ile czasu „rodziła się” Matilde? Co pana skłoniło do napisania tej powieści?
Mniej więcej dwa lata. Zaczęło się od opowiadania pt. „Żadna sprawa” napisanego na Międzynarodowy Festiwal Kryminału w 2023 roku. Miałem już wtedy napisaną powieść, oczywiście kontrowersyjnie oryginalną, którą jeszcze kiedyś zaskoczę rynek.
Do udziału w MFK namówili mnie koledzy tzw. betaczytacze (wtedy), a teraz już pisarze z grupy wsparcia Twarde Pióra. To między innymi Weronika Mathia, która w 2023 debiutowała, gorąco przekonywała mnie do udziału. Siadłem, napisałem opowiadanie, choć nie ukrywam, że z drżeniem palców, bo nie bardzo lubię kryminały. Data, którą podpisałem tamten tekst, to 2 kwietnia 2023.
I nagle BUM, zakwalifikowałem się, zostałem laureatem, zaproszonym na warsztaty, w czerwcu 2023. Na marginesie – z finałowej piętnastki laureatów, jury wyróżniło moje opowiadanie nagrodą za najlepsze opisanie Wrocławia. W efekcie zostałem zaproszony do udziału w warsztatach na MFK z udziałem Macieja Siembiedy, którego wtedy zupełnie nie znałem. Przeczytałem biogram, zobaczyłem poważnego jegomościa, co nie stroni od historycznych tematów i pomyślałem, że to ktoś dla mnie. W drodze na MFK przeczytałem jeszcze jego pierwszą powieść, tzw. „czwórki” i już wiedziałem że chcę z nim pracować. Warsztaty przeszły moje najśmielsze oczekiwania, o nagrodzie już wspomniałem. A na koniec to Maciej przekonał mnie do rozwinięcia wątków z opowiadania w powieść. Tak powstała „Niemra”. Napisałem ją (cały tekst w pierwszej wersji) między lipcem 2023, a marcem 2024. Dalsze prace z redakcją, już oczywiście po podpisaniu umowy z wydawnictwem, to jesień 2024.
Na koniec tytułem podziękowań, mogę chyba powiedzieć, że matką chrzestną „Niemry” jest Weronika Mathia, która była przy poczęciu opowiadania. Za ojca uznaję Macieja Siembiedę, który pierwszy przekonał mnie, że ta powieść powinna powstać i wskazał miejsca, o których chciałby dowiedzieć się więcej.
Ja tylko rozwinąłem oryginalny pomysł opowiadania i napisałem całość.
Nie muszę chyba w tym gronie wspominać, że również fabryki zbrojeniowe pracują pełną parą. Już niedługo będziemy gotowi do wojny. Pardon, do obrony. – Zaśmiał się, a po sali poniósł się rubaszny gwar wielu głosów.
Wcześniej publikował pan opowiadania, i to niekoniecznie historyczne, skąd zatem II wojna światowa?
Jak wspomniałem w kryminale nie radzę sobie najlepiej, więc może stąd ta droga…
Moje opowiadania krążyły wokół fantastyki i współczesnego obyczaju. Paru kolegów, z którymi wydawałem teksty w antologiach, nielicho się zdziwiło widząc że debiutuję powieścią historyczną. A mam jeszcze parę takich tekstów w szufladzie, w klimacie retro, z historią w tle. Zachowałem je jako inspiracje do napisania kolejnych powieści. Skądinąd mój pierwszy wydany tekst – „Kuba”, a także pierwszy wyróżniony (w konkursie Fantazji Zielonogórskich 2022) – „Mirabelki” poruszają tematykę związaną z II WŚ.
Wracając do „Niemry” – po MFK w 2023 i zachęcie Macieja Siembiedy, żebym rozwinął losy Matilde, nie miałem za bardzo wyboru. Nie jestem może specjalistą od II WŚ, ale przy odrobinie researchu i wsparciu redakcji, której jestem ogromnie wdzięczny za pracę nad powieścią, dało się nad tematem zapanować.
Co po Niemrze? Dalej obyczaj-historyczny? Czy planuje Pan napisać powieść osadzoną w czasach współczesnych? A może jest okres historyczny, którego pan nigdy nie „tknie”?
Przed nami kontynuacja „Niemry”, zapewne jeszcze w tym roku. W zeszłym zacząłem pisać następną powieść, z silnym zacięciem historycznym. Nie wiem jeszcze dokąd mnie zaprowadzi, ale planuję skończyć ją w 2025. Chodzi mi po głowie pomysł rozwinięcia „Mirabelek” w większą formę, ale to opowiadanie poruszające nuty, których wydźwięku nieco się obawiam. Na kryminał raczej się nie zanosi, bo jak wiadomo słabo sobie radzę 🙂
A tak zupełnie serio – na MFK 2024 moje opowiadanie „Dziki” zostało ponownie wyróżnione główną nagrodą i nie jest powiedziane, że nie rozwinę go w powieść.
No i jest jeszcze nieutulone w żalu fantasy, do którego planuję kiedyś wrócić. Jego odpryskami są opowiadania rzucone tu i tam w antologiach – na przykład te o gnomie Jarim, czy detektywie BurrK’u.
Czy jest okres, którego nie tknę? Akcję pierwszej, niewydanej powieści umieściłem w XVIII-wiecznej Portugalii, także po czymś takim nie sądzę, żebym się obawiał czegokolwiek.
Obiecywane auto dla ludu na razie istniało tylko w sferze marzeń Führera i składek prostych ludzi. Wbrew szumnej propagandzie cichcem wprowadzano reglamentację, zamrożono cenyi płace. Brakowało też pracowników, a zadłużenie kraju rosło.
Jak pan godzi swoją pracę zawodową z pisaniem?
Z trudem… Piszę (przynajmniej staram się) codziennie między 18 a 20, (czasem „popłynę” do 22) i w weekendy. Chyba że podróżuję z grupami, wtedy nie jestem w stanie przełączyć myśli na nic poza pracą. Na co dzień zajmuję się organizowaniem podróży incentive (głównie egzotycznych i dalekich) dla firm, a to wymaga maksimum skupienia na zadaniach i koordynacji wyjazdów.
Wracając do pisania – często wieczorami i z zaskoczenia, kiedy nachodzą mnie „złote myśli”, zapisuję je w notatniku np. po stronicy przed zaśnięciem. Z takich pomysłów atakujących przy myciu zębów, albo podczas biegania, przelanych ręcznie na jednostronicowy tekst często powstają całe rozdziały. Albo opowiadania.
Co jest najtrudniejsze i… najnudniejsze w pracy nad książką?
Trudno jest utrzymać uwagę na świecie wyobrażonym, kiedy rzeczywistość domaga się uwagi. Trudno utrzymać też tempo, pisać równo i się nie rozpraszać. Szczególnie researchem, który w moim wypadku potrafi przytłoczyć. A w tej konkretnej powieści oczywiście najtrudniej było okiełznać bohaterkę, bo jest kobietą.
Najnudniejsze? Pomidor. Nie ma nudy przy pisaniu.
Kogo pan czyta na co dzień? Które powieści poleciłby pan swoim czytelnikom?
Spoglądam w lewo na biblioteczkę i widzę (to nie jest wyreżyserowane): Norman Davies (cały regał), Paweł Jasienica, Ken Follett, Conn Iggulden (obaj w oryginale), Elżbieta Cherezińska. Charles C. Mann, Peter Frankopan. A za pierwszym rzędem jest drugi – Jacek Komuda, Jeff Saara (Trylogia o Wojnie Secesyjnej). J.R.R Tolkiena, George R.R. Martina, Bernarda Cornwella i Marion Zimmer Bradley czytałem jako nastolatek, szlifując angielski. Wszystkich polecam bez wyjątku. Cykl „Północna droga” Elżbiety Cherezińskiej był dla mnie objawieniem. Od czasów Karola Bunscha nie czytałem lepszych powieści historycznych w polskim wydaniu. Do tego łączy fenomenalnie wątki fantastyczne z historycznymi, czyli Cornwell i Bradley w jednym, uwielbiam.
Mam jeszcze drugą biblioteczkę, w której znajdują się wspomniana wcześniej Magdalena Grzebałkowska, Andrzej Sapkowski, Andrzej Pilipiuk, Jacek Dukaj, Ursula Le Quinn, Jack Vance, Terry Pratchett. I oczywiście ostatnie nabytki i fascynacje – Macieja Siembiedę, którego poznałem za późno. Trochę w tym jego winy bo pisze od niedawna :)
Na kryminalistów niestety, zawsze brakuje mi czasu. Siembieda – obowiązkowo. Po koleżeńsku czytam (i polecam) wszystko Weroniki Mathii. Uwielbiam też książki Ewy Przydrygi.
A jeśli ktoś zapyta mnie o top trzy polskiej literatury pięknej, to będzie Szczepan Twardoch, Łukasz Orbitowski i, w sumie poza konkurencją, Olga Tokarczuk.
Jakie jest największe marzenie powieściowego debiutanta?
Mam przewrotne podejście do marzeń. Nie wypowiadam na głos, żeby nie zapeszać. Jakoś tak zawsze w życiu udawało mi się to, czego nie planowałem, tylko robiłem. W ten sposób lepiej mi wychodzi. Może to szczęście, a może dobry los sprawia, że marzenia same mnie znajdują i się spełniają, przy moim skromnym udziale.
Powiem więc zachowawczo, żeby ich nie płoszyć. Życzę sobie, żeby każda następna powieść była taką samą przygodą jak pierwsza. Przede wszystkim dla czytelników, bo jak ładnie napisał ostatnio Andrzej Sapkowski: żeby był bestseller, musi być best buyer.
Matilde przymknęła oczy. Wyobraziła sobie Führera, jak głaszcze jasne główki jej dzieci, wręcza medal i gratuluje Hansiemu wspaniałej rodziny. Niczego więcej nie pragnęła.
O autorze
R.A. Olek – urodzony w Gdyni, wychowany w Koszalinie, obecnie w Poznaniu – „pół góral znad morza”. Z wykształcenia prawnik, z zamiłowania i zawodu – podróżnik. Obserwuje i opisuje ludzi, światy, czasy. Ma sentyment do gór, plaż, wędrówek i historii – tych prawdziwych i tych najbardziej fantastycznych. Wyróżniony za opowiadanie „Mirabelki" w konkursie Fantazji Zielonogórskich (2022) oraz dwukrotnie nagrodą Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu w konkursie na najlepsze opowiadanie kryminalne, za opowiadania: „Żadna sprawa” (2023) i „Dziki” (2024). „Matilde” to pierwszy tom z serii Niemra i jest to debiut powieściowy pisarza.

„Matilde” jest już dostępna w sprzedaży online.
Artykuł sponsorowany
Tagi i tematy
komentarze [1]
Zapraszamy do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam