rozwiń zwiń

Zabawa w kotka i myszkę z czytelnikiem. Stefan Ahnhem o kryminale „Prawda i tylko prawda”

Ewa Cieślik Ewa Cieślik
04.07.2024

Dostarcza wskazówek, które później okazują się prowadzić w ślepą uliczkę. Tworzy zwroty akcji i trzyma czytelnika w napięciu. Nic dziwnego – jak podkreśla, takie mylenie tropów to jego zdaniem jeden z najważniejszych paragrafów w umowie z czytelnikami. Stefan Ahnhem, dobrze znany czytelnikom z serii z Fabianem Riskiem, tym razem konstruuje zupełnie inną opowieść, w której nic nie jest takie, jakim się wydaje.

Zabawa w kotka i myszkę z czytelnikiem. Stefan Ahnhem o kryminale „Prawda i tylko prawda” Materiały wydawnictwa

[Opis: Wydawnictwo Marginesy] Wszystko, co oczywiste, jest fasadą Carl i Helene przeżywają kryzys w związku i wierzą, że długie wakacje z dala od sztokholmskiego zgiełku pomogą im na nowo się odnaleźć. Dlatego zamieniają się domami z parą z Kalifornii – Scarlett i Adamem – która przygotowuje się do wyjazdu do Szwecji, gdzie mężczyzna będzie miał wystawę. Jednak gdy tylko docierają do Santa Cruz, rozpoczyna się seria dziwnych wydarzeń.

Czy Carlowi szwankuje pamięć, czy dom na zdjęciach wyglądał zupełnie inaczej? Czy ktoś naprawdę stuka nocą w rury grzewcze, czy to tylko koszmarne omamy? Co robi para w ich szwedzkim domu – i dlaczego ktoś wyłączył zainstalowane przez Carla kamery? Oraz czy Scarlett coś sobie wyobraża, czy też Helene naprawdę zostawiła jej tajną wiadomość w garderobie?

Mnożą się pytania – w końcu nikt nie ma odwagi uwierzyć własnym oczom. Gdy elementy układanki łączą się w całość, staje się jasne, że marzenia i fantazje mogą zostać obrócone przeciwko nam. I że wszystkim byłoby lepiej, gdyby wyznali prawdę. I tylko prawdę.

Wywiad ze Stefanem Ahnhemem, autorem ksiązki „Prawda i tylko prawda”

Ewa Cieślik: Pozwól, że zacznę od stwierdzenia, że „Prawda i tylko prawda” to naprawdę idealny thriller na lato. Przyprawia o dreszcze nawet w najgorętsze dni! Czy jesteś dumny ze swojej książki? I jak podchodzisz do napisanych już powieści – zamykasz projekt z satysfakcją czy wciąż uważasz, że pewne sceny można było napisać inaczej?

Stefan Ahnhem: Przede wszystkim cieszę się, że moja nowa powieść tak bardzo przypadła ci do gustu! I tak, jestem z niej bardzo dumny. Podczas procesu pisania odkryłem o wiele więcej warstw w tej historii. Warstw, których nie byłem świadomy, gdy zaczynałem prace nad książką. Jak dotąd jako autor miałem to szczęście, że byłem bardzo zadowolony, gdy książka trafiała do druku. Niemniej zawsze są rzeczy, które można zmienić, a kiedy znajduję coś, co moim zdaniem mogłoby poprawić jakość lektury, zawsze rozmawiam z moim redaktorem i sprawdzam, czy możliwe jest wprowadzenie jakichś modyfikacji, zanim nadejdzie czas na dodruk.

Do tej pory napisałeś już sześć popularnych książek z Fabianem Riskem. Teraz jednak opublikowałeś samodzielną powieść. Czy potrzebowałeś przerwy, nowego wyzwania?

Wraz z szóstą książką z serii o Risku zakończyłem wiele wątków, które rozpocząłem w czwartej części, zatytułowanej „Ofiara bez twarzy”. Było to więc dla mnie naturalne, że piszę historię z definitywnym zakończeniem na ostatniej stronie. Poza tym bardzo interesujące wydało mi się również napisanie historii bez policjanta czy detektywa jako głównego bohatera. Zamiast tego mamy do czynienia z ofiarami i złoczyńcami.

„Prawda i tylko prawda” to opowieść o dwóch parach, które zamieniają się domami. Czy mógłbyś opowiedzieć nam więcej o inspiracjach stojących za tą fabułą? Pod koniec książki wspominasz o swoich wakacjach w Dixon w USA.

To prawda, inspiracją była jedna z moich podróży po Stanach. Chciałem wrócić i zamienić mój własny dom na archipelagu sztokholmskim na dom gdzieś na zachodnim wybrzeżu Kalifornii. Ale potem wydarzyła się pandemia i pomysł ewoluował do tej historii.

A zatem odważyłbyś się na taki eksperyment i zamieniłbyś się z kimś domami?

Cóż, nie wiem… Zdecydowanie zastanowiłbym się jeszcze raz, zanim oddałbym klucze do domu zupełnie obcej osobie. Myślę, że to dość dziwne, że w naszym zwykłym życiu mamy coraz więcej zabezpieczeń w postaci rozpoznawania twarzy, haseł i tak dalej, a jednocześnie nie mamy żadnego problemu z oddaniem kluczy do domu, będąc na wakacjach.

Na początku lektury można odnieść wrażenie, że Carl i Helene oraz Adam i Scarlett chcą po prostu odpocząć, zresetować się, zdystansować od codzienności, dać sobie szansę na bliskość w związku. Szybko jednak okazuje się, że tak naprawdę „Prawda i tylko prawda” to powieść o fasadach, które utrzymujemy, i kłamstwach, które rozpowszechniamy. A czy mógłbyś powiedzieć, o czym dla ciebie jest ta książka?

Dokładnie o tym. Dla mnie głównym tematem jest gaslighting – sytuacja, w której ktoś tobą manipuluje dopóty, dopóki nie zaczniesz kwestionować samego siebie. Myślę, że jest to obecnie jeden z największych problemów na świecie. Wszyscy jesteśmy manipulowani i nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy nasze poglądy polityczne są rzeczywiście nasze, czy tylko oparte na algorytmie.

W miarę odkrywania fabuły czytelnik zdaje sobie sprawę, że nic nie jest takie, jakim się wydaje. Lubisz taką zabawę w kotka i myszkę z czytelnikiem?

Uwielbiam. Właściwie myślę, że to jeden z najważniejszych paragrafów w mojej umowie z czytelnikami. Nie wszystko należy rozumieć od samego początku. Historia i postacie są tak samo pokręcone, nieprzewidywalne i zadziwiające, jak w prawdziwym życiu. Zakończenie nie zależy ode mnie, musi naturalnie wynikać z historii, co oznacza, że może iść w różne strony.

Bohaterowie twojej książki to złożone postaci, opisane z pogłębionym rysem psychologicznym. W jaki sposób nad nimi pracowałeś? Czy opierałeś się na dokładnym planie kto jest kim?

W moim przypadku postacie ożywają podczas pisania. Nie potrafię ich sobie wyobrazić jako trójwymiarowych istot ludzkich – najpierw muszę je spotkać, usłyszeć, jak rozmawiają, i zobaczyć, jak się zachowują. W tej historii zawsze starałem się iść w przeciwnym kierunku z postaciami.

Tę powieść trudno jest odłożyć, zatem zasadne jest pytanie – jakie cechy powinien mieć idealny kryminał?

Chodzi o to, by książkę uczynić tak wciągającą, by czytelnik musiał przejść do następnej strony i czytać dalej. Dla mnie niekoniecznie interesująca musi być krew i przemoc – może to być próba dowiedzenia się, co właściwie się dzieje i jakie są tego przyczyny.

Ta książka doskonale sprawdziłaby się jako serial telewizyjny. Czy mógłbyś zdradzić, kto twoim zdaniem najlepiej pasowałby do zagrania głównych ról?

Ha, ha! Dużo się o tym mówiło, ale w tej chwili nie mogę nic zdradzić. Musimy więc do tego tematu jeszcze wrócić.

Na koniec pytanie o współczesną kondycję skandynawskich kryminałów. Jak duża jest konkurencja między pisarzami ze Skandynawii?

Uważam, że istnieje zarówno konkurencja, jak i wzajemna pomoc. Gdyby nie moi koledzy, nie byłoby mnie nigdzie. To dzięki nim ten gatunek stał się pewnym ruchem, a każda powieść czymś więcej, niż tylko kolejną książką. Z drugiej strony, kiedy jesteś w księgarni, możesz kupić tylko jedną czy dwie książki, więc naturalnie chcę, żeby to były moje! (śmiech)

O autorze

Stefan Ahnhem to szwedzki scenarzysta telewizyjny i filmowy, który pracował m.in. przy takich produkcjach jak „Wallander” czy „Inspektor Irene Huss”. Jako pisarz zadebiutował w 2014 roku doskonale przyjętym thrillerem „Ofiara bez twarzy”, który stanowił początek serii o Fabianie Risku. Otrzymał za niego CrimeTime Specsavers Award. Rok później ukazał się jej drugi tom, „Dziewiąty grób”, a w następnych latach „Osiemnaście stopni poniżej zera”, „Motyw X”, „X sposobów na śmierć” oraz „Ostatni gwóźdź”. „Prawda i tylko prawda” zostanie opublikowana w 14 krajach.

---

Chcesz kupić tę książkę w cenie, którą sam/-a wybierzesz? Ustaw dla niej alert LC.

Książka jest już w sprzedaży online

Artykuł sponsorowany, który powstał przy współpracy z wydawnictwem


komentarze [2]

Sortuj:
więcej
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
RavenBooks - awatar
RavenBooks 07.07.2024 10:18
Czytelniczka

czuje się zaintrygowany chętnie się zapoznam 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
LubimyCzytać - awatar
LubimyCzytać 04.07.2024 13:00
Administrator

Zapraszamy do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam