-
Artykuły
Czytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać287 -
Artykuły
Za nami Gala Książka Roku 2025 – rekordowe głosy i zwycięzcy 11. edycji Plebiscytu Lubimyczytać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Od królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać6
Premiera filmu „Cudowny chłopak. Biały Ptak”: weź udział w konkursie i wygraj wejściówki do kina!
Świat pokochał „Cudownego chłopaka". Zarówno powieść R. J. Palacio, jak i film o tym samym tytule. Na podstawie „Białego ptaka”, nowej książki autorki wydawniczego fenomenu, powstał film Helen Mirren i Gillian Anderson. Specjalnie dla użytkowników Lubimyczytać przygotowaliśmy konkurs, w którym do wygrania jest aż 40 dwuosobowych wejściówek!
Materiały promocyjne Monolith Films

Ekranizacja światowego bestsellera „Cudowny chłopak” porwała 1,5-milionową widownię w każdym wieku, dostarczając nie tylko znakomitej rozrywki, ale także wielkich wzruszeń i okazji do przemyśleń. Jej kontynuacja to kolejna niezwykła opowieść o potrzebie akceptacji, odwadze, miłości i walce o przetrwanie.
O czym opowie „Biały ptak”?
Minęło kilka lat od wydarzeń znanych z „Cudownego chłopaka”. Julian usunięty ze szkoły za niekoleżeńskie traktowanie małego Auggiego, próbuje odnaleźć się w liceum. Rozgoryczony, wściekły na cały świat, nie potrafi nawiązać kontaktu z rówieśnikami. Na życzliwość reaguje niechęcią, nie umiejąc sobie poradzić z poczuciem winy izoluje się od szkolnej społeczności.
Jego nieco ekscentryczna babcia wie jednak, że każdy zasługuje na drugą szansę. Postanawia podzielić się z Julianem poruszającą historią swojej młodości. Jej niezwykłe losy są dowodem na to, że ten kto ma w sercu odwagę, życzliwość i otwartość na drugiego człowieka potrafi dokonać rzeczy, o które sam by siebie nie podejrzewał. Czy ta niezwykła historia miłości i walki o przetrwanie odmieni Juliana?
Weź udział w konkursie
Dla użytkowników Lubimyczytać mamy do rozdania aż 40 dwuosobowych kodów elektronicznych - wejściówek na film „Biały ptak" w kinach Cinema City, do wykorzystania w terminie od 2 do 15 lutego 2024.
Żeby wziąć udział w konkursie wystarczy, że pod tym artykułem umieścicie odpowiedź na pytanie konkursowe:
Wściekły na cały świat Julian nie potrafi nawiązać kontaktu z rówieśnikami. Na życzliwość reaguje niechęcią. Dręczony poczuciem winy izoluje się od społeczności. Jak pomoglibyście komuś będącemu w podobnej sytuacji?
Prosimy o dodawanie odpowiedzi w komentarzach pod tym artykułem.
Konkurs trwa od 25 do 31 stycznia. Jego regulamin znajduje się pod tym linkiem.
Życzymy powodzenia!
---
Artykuł sponsorowany, który powstał przy współpracy z dystrubutorem filmu
Powiązane artykuły
komentarze [48]
Dziękuję LubimyCzytać za wejściówkę. Film jest wspaniały. Historia Sary i Juliana była rozczulająca. Wiem, że zazwyczaj nic nie przebija książki, ale jestem zdania, iż w tym przypadku to właśnie film jest o dużo lepszy. Choćby z samego faktu, że to nie komiks. Nie ważne jak wyglądasz, co mówią o Tobie inni, ale to jaki jesteś w środku. Czy masz dobre serce. Jeśli się go nie ma, to człowiek jest nic niewart. Zupełnie jak Ci naziści, którzy szerzyli terror w czasie wojny. Historia Juliana, który miał problem z akceptacją nowego miejsca i innych. Babcia Sara sprawiła, że zmienił się na lepsze. Ta historia to nic innego, jak lekcja, że gdy popełnimy błąd, to jednak w każdej chwili możemy go naprawić. Trzeba zacząć działać.
Dziękuję LubimyCzytać za wejściówkę. Film jest wspaniały. Historia Sary i Juliana była rozczulająca. Wiem, że zazwyczaj nic nie przebija książki, ale jestem zdania, iż w tym przypadku to właśnie film jest o dużo lepszy. Choćby z samego faktu, że to nie komiks. Nie ważne jak wyglądasz, co mówią o Tobie inni, ale to jaki jesteś w środku. Czy masz dobre serce. Jeśli się go nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejKonkurs został rozwiązany. Zwycięzcy otrzymali informację w wiadomościach w serwisie.
Konkurs został rozwiązany. Zwycięzcy otrzymali informację w wiadomościach w serwisie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamByły już wyniki konkursu?
Były już wyniki konkursu?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Nawiązując do sytuacji Juliana, aż chciałoby się powiedzieć: każdy z nas jest cudem, tylko nie każdy z nas to dostrzega...
W okresie dorastania często widzimy wszystko w krzywym zwierciadle - wydaje nam się, że wszystko sprzysięgło się przeciwko nam, że nikt nas nie rozumie, że nikomu na nas nie zależy. Prawda jest bardzo często inna - wyolbrzymiamy problemy, które wcale nie są takie duże, takie poważne. Uważam, że Julian w tym trudnym dla siebie czasie powinien przebywać jak najwięcej i jak najczęściej z ludźmi.
Z przyjemnością zaoferowałabym mu zatem swoją szczerą przyjaźń i mój czas wolny. Jeśli by tylko chciał, wyprowadzalibyśmy razem moje psy, a na tych spacerach opowiadalibyśmy sobie bez limitów o naszych marzeniach, planach i celach. Bo dobrze je mieć - w sensie: psy też, ale akurat myślałam teraz o konkretnych planach, celach i marzeniach! 😊
Moglibyśmy też składać puzzle, które nawiasem mówiąc są moim konikiem (nabyta przy nich cierpliwość przydaje się w życiu, w tym także w relacjach międzyludzkich). Zapytałabym też Juliana o jego zainteresowania. Może jeździ na nartach i chciałby z kimś pojeździć? Albo uwielbia oglądać "Park Jurajski" i chciałby z kimś zobaczyć każdą z części jeszcze raz? Jestem chętna! 😉
Wierzę, że wściekłość na świat to tylko przejściowy moment w życiu Juliana i że z moją pomocą zobaczy, że są na tym świecie fajni ludzie - pełni pasji, chęci do działania, a przede wszystkim pełni empatii i bezinteresowni! Zawsze byłam zdania, że szklanka jest zawsze do połowy pełna - chciałabym, żeby Julian też tak na nią spojrzał i z nadzieją spojrzał w przyszłość.
Nawiązując do sytuacji Juliana, aż chciałoby się powiedzieć: każdy z nas jest cudem, tylko nie każdy z nas to dostrzega...
W okresie dorastania często widzimy wszystko w krzywym zwierciadle - wydaje nam się, że wszystko sprzysięgło się przeciwko nam, że nikt nas nie rozumie, że nikomu na nas nie zależy. Prawda jest bardzo często inna - wyolbrzymiamy problemy, które wcale...
Osobie, która niechętnie reaguje na życzliwość innych trudno pomóc. Przede wszystkim należy zdobyć zaufanie. A to można osiągnąć przez towarzyszenie takiemu człowiekowi, zwłaszcza w trudnych momentach. Nie należy jednak narzucać się ze swoją obecnością, lecz spokojnie czekać, aż będzie potrzebna. Nie zagadywać, nagabywać i namawiać, lecz po prostu być. Wydaje się to bardzo łatwe, lecz często jest niesamowicie trudne.
Osobie, która niechętnie reaguje na życzliwość innych trudno pomóc. Przede wszystkim należy zdobyć zaufanie. A to można osiągnąć przez towarzyszenie takiemu człowiekowi, zwłaszcza w trudnych momentach. Nie należy jednak narzucać się ze swoją obecnością, lecz spokojnie czekać, aż będzie potrzebna. Nie zagadywać, nagabywać i namawiać, lecz po prostu być. Wydaje się to bardzo...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Wiek nastoletni to trudny okres w życiu każdego człowieka. Etap dorastania, chociaż ważny i na swój sposób piękny, jest jednocześnie czasem pełnym wyzwań. Mierzenie się z wymaganiami - nieraz sprzecznymi - ze strony otoczenia , próby zapanowania nad burzą hormonów oraz dopasowania się do rówieśników to tylko niektóre z trudności, na jakie napotyka się nastolatek. Zatem w trakcie rozmów z chłopcem znajdującym się w położeniu Juliana nie zapominałabym, że znajduje się w trudnym wieku i cześć jego kłopotów może wynikać z dorastania. Najpierw starałabym się dowiedzieć, co postawiło chłopca w takiej sytuacji - czy to efekt presji rówieśniczej, kłopotów szkolnych czy domowych, a może to rezultat nieradzenia sobie z własną psychiką. Kolejne działania uzależniłabym właśnie od tych powodów.
Po zdobyciu zaufania Juliana beż naciskania na niego (co zapewne udałoby się po wielu próbach) podjęłabym temat emocji, które w wieku nastoletnim potrafią przysporzyć wiele kłopotów. Wyjaśniłabym, że to zupełnie normalne, że czasami rozpiera nas radość i ekstytacja, szalejemy ze szczęścia i odczuwamy zadowolenie. Równie naturalne jest to, że niekiedy- czasem i bez powodu- ogarnia nas smutek i złość, jesteśmy zniechęceni i rozczarowani, a byle błahostka wyprowadza nas z równowagi. Podkreśliłabym jednak, że chociaż emocje same w sobie to nic złego, to absolutnie nie można ich wyrażać w sposób raniący innych. Pokazałabym, jak można sobie z nimi radzić i je okiełznać. Dałabym Julianowi okazję rozwijania jego zainteresowań. Razem z nim odgrywałabym scenki, dzięki którym spojrzałby na swoje zachowanie z innej perspektywy. Zapewniałabym go, ciągle i ciągle, że jest dobrym, tylko zagubionym dzieckiem. Może wolontariat albo terapia też byłyby tu pomocne?
Co ważne, nie stosowałabym przymusu. Dałabym Julianowi czas na uporanie się z jego demonami. Nie osądzałabym go ani nie potępiała - starałabym się go zrozumieć.
Wiek nastoletni to trudny okres w życiu każdego człowieka. Etap dorastania, chociaż ważny i na swój sposób piękny, jest jednocześnie czasem pełnym wyzwań. Mierzenie się z wymaganiami - nieraz sprzecznymi - ze strony otoczenia , próby zapanowania nad burzą hormonów oraz dopasowania się do rówieśników to tylko niektóre z trudności, na jakie napotyka się nastolatek. Zatem w...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Wściekłość Juliana na świat na pewno ma jakieś imię. Może to rozczarowanie, może żal, może poczucie niesprawiedliwości? Na pewno chciałbym z nim porozmawiać, tak od serca i dowiedzieć się, co czuje. Rozmowa potrafi otworzyć wiele drzwi, wiele furtek, o których istnieniu nawet nie wiedzieliśmy. Rozmowa jest najlepszym dowodem, że chcemy być przy kimś. Że nie jest nam obojętne co ta druga osoba czuje.
Kiedy mnie jest smutno, kiedy jest mi źle, staram się nie "zakopać" z tym problemem, a stawić mu czoła. Tego też chciałbym nauczyć Juliana oraz nauczyć go tego, że każdy problem da się rozwiązać.
Wiadomo, nie zawsze ludzie będą dla nas życzliwi, ale warto być życzliwym i otwartym na ludzi - jest naprawdę mnóstwo wartościowych osób, którym na nas zależy. W otoczeniu Juliana też prawodpodobnie są takie osoby. Wspólnie z nim spróbowałbym zawiązać przyjaźnie - pozytywni ludzie obok zawsze dodają skrzydeł, nie pozwalają nam się zamknąć w swojej "skorupie".
A może Julian miałby ochotę nawiązać również przyjaźnie z rówieśnikami żyjącymi np. w innym kraju, na innym kontynencie, ucząc się przy okazji innego języka? Pisanie listów to kolejny sposób otwierania się, wychodzenia do ludzi. Opisywanie prostych, codziennych czynności pozwala zauważyć, że nasze życie ma wiele kolorów. I że wcale nie jest nudne czy nijakie, jak być może być Julian.
Myślę, że przed Julianem wiele dobrego. Liczę, że pozwoli sobie pomóc i że już niebawem powie: WARTO ŻYĆ, ŻYCIE JEST SUPER!!!!!!!!! Bo tak jest, tak jest!
Wściekłość Juliana na świat na pewno ma jakieś imię. Może to rozczarowanie, może żal, może poczucie niesprawiedliwości? Na pewno chciałbym z nim porozmawiać, tak od serca i dowiedzieć się, co czuje. Rozmowa potrafi otworzyć wiele drzwi, wiele furtek, o których istnieniu nawet nie wiedzieliśmy. Rozmowa jest najlepszym dowodem, że chcemy być przy kimś. Że nie jest nam...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
"- Tak Prosiaczku? - Nic - powiedział Prosiaczek biorąc Puchatka za łapkę - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś." Kocham ten cytat, bo zawiera odpowiedź na pytanie jak pomóc Julianowi.
Pomocą jest BYCIE BLISKO. Nie potrzeba do tego słów, sztucznego pocieszania, a szczególnie NIE potrzeba tekstu "weź się w garść", bo to nie pomaga, tylko złości.
Potrzeba zwykłego towarzystwa. Czasem milczenia, czasem zrobienia czegoś od serca. Ale trwania. Trwania blisko. Nie można pomóc nie uczestnicząc w czyimś życiu.
To dlatego towarzyszyłabym Julianowi w jego codzienności. Wiedziałabym co go martwi, czym się przejmuje. Motywowałabym go w codziennych wyzwaniach. Doradzałabym mu jak matka/przyjaciółka.
Nie pozwoliłabym mu się zamknąć na świat, ani patrzeć na świat przez czarne okulary - podsuwałabym mu regularnie te różowe, bo w nich wszystko jest piękniejsze! Tak jak piękniejsze jest życie, kiedy możemy na kogoś liczyć.
Przyjaciele to dar, a ja cieszyłabym się z daru przyjaźni Juliana! I on miałby we mnie przyjaciela!
"- Tak Prosiaczku? - Nic - powiedział Prosiaczek biorąc Puchatka za łapkę - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś." Kocham ten cytat, bo zawiera odpowiedź na pytanie jak pomóc Julianowi.
Pomocą jest BYCIE BLISKO. Nie potrzeba do tego słów, sztucznego pocieszania, a szczególnie NIE potrzeba tekstu "weź się w garść", bo to nie pomaga, tylko złości.
Potrzeba zwykłego...
Moim zdaniem kluczem do wszystkiego jest (u)śmiech! 😀 Jeśli nauczę się wzbudzać go u Juliana, nauczę się jak mu pomóc. A będę próbować na wiele sposobów: będę zabierać go w nowe miejsca, pokazując mu piękno przyrody! :) Będę rozmawiać z nim o codziennych małych radościach, bo każdemu z nas zawsze zdarza się coś, co potraktować możemy jako pozytyw. Zimą będziemy rzucać się śnieżkami, a latem puszczać latawce. Będę mu śpiewać - podobno nie mam za bardzo talentu muzycznego, więc tym bardziej może wyjść śmiesznie! 😅 Będziemy wspólnie malować wszystko to, co przyjdzie nam do głowy - to doskonały pomysł na odstresowanie. Będę zawsze blisko Juliana, żeby czuł, że mi na nim zależy. I będę mu to powtarzać, aż uwierzy! ;)
Moim zdaniem kluczem do wszystkiego jest (u)śmiech! 😀 Jeśli nauczę się wzbudzać go u Juliana, nauczę się jak mu pomóc. A będę próbować na wiele sposobów: będę zabierać go w nowe miejsca, pokazując mu piękno przyrody! :) Będę rozmawiać z nim o codziennych małych radościach, bo każdemu z nas zawsze zdarza się coś, co potraktować możemy jako pozytyw. Zimą będziemy rzucać się...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejChciałabym pomóc Julianowi w w trudnych chwilach poprzez pisanie do niego listów. Są one bezpieczne oraz prywatne, przez co idealnie pasują do dzielenia się myślami. Listy pozwalają na refleksję, zrozumienie własnych uczuć i eliminują presję czasu. Julian mógłby odpowiadać wtedy, gdy byłby gotowy, co daje pełną kontrolę nad tempem komunikacji (oraz to on wtedy by zdecydował, kiedy będzie chciał porozmawiać twarzą w twarz! :). Do tego pisanie umożliwiałoby precyzyjne wyrażenie emocji oraz trudniejszych dla nas sytuacji. Z czasem myślę, że odwzajemniłby się otwartością i albo by odpisał, albo odpowiedział. A do tego szczypta cierpliwości, empatii oraz chęci, a na pewno rezultat będzie warty wysiłku!
Chciałabym pomóc Julianowi w w trudnych chwilach poprzez pisanie do niego listów. Są one bezpieczne oraz prywatne, przez co idealnie pasują do dzielenia się myślami. Listy pozwalają na refleksję, zrozumienie własnych uczuć i eliminują presję czasu. Julian mógłby odpowiadać wtedy, gdy byłby gotowy, co daje pełną kontrolę nad tempem komunikacji (oraz to on wtedy by...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Mój sposób pomocy? W takiej relacji postawiłabym na cierpliwość. 😇
Co to znaczy w praktyce?
Na pewno byłabym przy Julianie, nie zostawiłabym go - to przede wszystkim.
Trwałabym przy nim, interesowałabym się nim, nawet gdy reagowałby niechęcią.
Zapewniałabym o tym, że może na mnie polegać w każdej sytuacji, o każdej porze.
"Działałabym" nie tylko słowem, ale i czynem, bo nawet drobne gesty i przejawy serdeczności wiele zmieniają.
Potrafiłabym milczeć i słuchać z uwagą Juliana - to dwie bardzo cenne umiejętności, z których nie każdy korzysta.
Przytuliłabym go - przytulenie ma wielką moc, potrafi zburzyć najwyższy mur.
Pozwoliłabym mu się wyżalić, bo zawsze łatwiej przechodzić coś we dwoje.
Obecność ma wiele imion, a każde jest równie istotne - Julian czułby moją obecność.
Wierzę, że razem przełamalibyśmy tak jego niechęć do świata i nieufność do ludzi!
Bo RAZEM można więcej! 😊
Mój sposób pomocy? W takiej relacji postawiłabym na cierpliwość. 😇
Co to znaczy w praktyce?
Na pewno byłabym przy Julianie, nie zostawiłabym go - to przede wszystkim.
Trwałabym przy nim, interesowałabym się nim, nawet gdy reagowałby niechęcią.
Zapewniałabym o tym, że może na mnie polegać w każdej sytuacji, o każdej porze.
"Działałabym" nie tylko słowem, ale i...
Jeśli spotkałabym kogoś, kto czuje się tak jak Julian, przede wszystkim chciałabym dać mu poczucie, że jest rozumiany i że jego uczucia są ważne. Powiedziałabym mu, że to normalne, że czuje się wściekły i odizolowany. Zachęcałabym do dzielenia się emocjami i myślami, bez oceniania czy krytyki. Pomocne może być również, aby ta osoba zaczęła identyfikować źródła swojej złości. Czy jest to coś, co wydarzyło się w jej życiu, czy może jest to bardziej ogólny stan frustracji? Starałabym się być wsparciem w identyfikowaniu korzeni trudności oraz wspólnie szukać rozwiązań, podejmując małe kroki w kierunku nawiązywania relacji.
Jeśli spotkałabym kogoś, kto czuje się tak jak Julian, przede wszystkim chciałabym dać mu poczucie, że jest rozumiany i że jego uczucia są ważne. Powiedziałabym mu, że to normalne, że czuje się wściekły i odizolowany. Zachęcałabym do dzielenia się emocjami i myślami, bez oceniania czy krytyki. Pomocne może być również, aby ta osoba zaczęła identyfikować źródła swojej...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejByłabym po prostu sobą - czekała na "okazję" aby nawiązać nić porozumienia i z czasem "oswoiła" taką osobę jak lis Małego Księcia( albo Mały Książę lisa). Wtedy- gdy już bylibyśmy sobie potrzebni, mogłabym pójść o krok dalej i zgłębić "przyczynę" antyspołecznego zachowania takiej osoby i poszukać metody na pokochanie ludzkości przez tą osobę. Przecież to np. że zostaliśmy skrzywdzeni przez kogoś kiedyś nie znaczy że wszyscy będą nas krzywdzić. W życiu wszystko przemija- po burzy wychodzi słońce i każdy z nas ma szansę na "lepsze" dni. Czasem trzeba tylko ( albo aż)wziąć kogoś za rękę i pokazać mu kierunek wyjścia z mroku.
Byłabym po prostu sobą - czekała na "okazję" aby nawiązać nić porozumienia i z czasem "oswoiła" taką osobę jak lis Małego Księcia( albo Mały Książę lisa). Wtedy- gdy już bylibyśmy sobie potrzebni, mogłabym pójść o krok dalej i zgłębić "przyczynę" antyspołecznego zachowania takiej osoby i poszukać metody na pokochanie ludzkości przez tą osobę. Przecież to np. że zostaliśmy...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJa bym powiedziała takiej osobie, że czasami to jest okej nie mieć ochoty na kontakty z ludźmi. Nic na siłę i wbrew sobie. Ważne, żeby nikogo nie ranić, nie odrzucać tylko wytłumaczyć co się dzieje i czego potrzebujemy. Trzeba też nauczyć się być asertywnym.
Ja bym powiedziała takiej osobie, że czasami to jest okej nie mieć ochoty na kontakty z ludźmi. Nic na siłę i wbrew sobie. Ważne, żeby nikogo nie ranić, nie odrzucać tylko wytłumaczyć co się dzieje i czego potrzebujemy. Trzeba też nauczyć się być asertywnym.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie chciałabym się bawić w terapeutę, ponieważ nie mam takiej (specjalistycznej) wiedzy w tym temacie, jak też obawiam się, że tym sposobem mogłabym bardziej skrzywdzić, pogłębić urazę, niżeli zdziałać coś dobrego. Myślę, że najodpowiedzialniejszym działaniem byłoby więc zapewnienie takiej osobie specjalistycznej pomocy. Poinformowanie o takiej możliwości i zapewnienie, że jestem obok i można na mnie liczyć w każdym momencie - nieważne ile (ta osoba) będzie potrzebowała na to czasu, zawsze służyłabym jej pocieszającym słowem czy też milczeniem we wspólnym towarzystwie.
Nie chciałabym się bawić w terapeutę, ponieważ nie mam takiej (specjalistycznej) wiedzy w tym temacie, jak też obawiam się, że tym sposobem mogłabym bardziej skrzywdzić, pogłębić urazę, niżeli zdziałać coś dobrego. Myślę, że najodpowiedzialniejszym działaniem byłoby więc zapewnienie takiej osobie specjalistycznej pomocy. Poinformowanie o takiej możliwości i zapewnienie, że...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
"Rację miał ten ktoś, kto twierdził, że obecność jest jednym z
najwspanialszych prezentów, jaki można podarować drugiemu człowiekowi" - te słowa rezonują w mojej głowie odkąd przeczytałam je w jednej książce i są prawdą uniwersalną, według której staram się żyć. To nie zbędne słowa, drogie prezenty, przekonywania czy wręcz krzyk ratują człowieka przed samotnością i popadaniem w coraz głębsze przygnębienie. To właśnie świadomość, że jest ktoś obok, na kogo można liczyć daje poczucie, że nie wszystko jest stracone. Sprawa z młodym człowiekiem jest o tyle trudna, że dopiero zdobywa on życiowe doświadczenie, a każdy dorosły to potencjalny wróg. Obecność to nie narzucanie się, ale umiejętne przypominanie o sobie. Na początek zapewniłabym obecność kogoś, kto potrafi być wiernym i bezinteresownym przyjacielem i zawsze pomaga przełamywać lody - kupiłabym psa. Opieka nad nim to stworzenie dialogu, to radość i poczucie bliskości. Pies potrafi słuchać, ale nie ocenia. Posiada za to magiczne moce zbliżania ludzi do siebie. A potem? Wymyśliłabym obecność kogoś kolejnego, aż trafiłby w końcu w moje objęcia.
"Rację miał ten ktoś, kto twierdził, że obecność jest jednym z
najwspanialszych prezentów, jaki można podarować drugiemu człowiekowi" - te słowa rezonują w mojej głowie odkąd przeczytałam je w jednej książce i są prawdą uniwersalną, według której staram się żyć. To nie zbędne słowa, drogie prezenty, przekonywania czy wręcz krzyk ratują człowieka przed samotnością i...
Pomoc wymaga cierpliwości i wysłuchania bądź wspólnego milczenia. Pomoc będzie rozłożona w czacie, będzie postępować małymi kroczkami wręcz tip-topkami. Pomoc to obecność, niekiedy ciche wsparcie. Pomoc to oswojenie aby nie spłoszyć i pomóc w delikatnym otwarciu się na innych. Pomoc w ostatnim etapie to przytulenie i zapewnienie, że Julianie jesteś wysłuchany i zawsze będziesz słuchany z powagą...
Pomoc wymaga cierpliwości i wysłuchania bądź wspólnego milczenia. Pomoc będzie rozłożona w czacie, będzie postępować małymi kroczkami wręcz tip-topkami. Pomoc to obecność, niekiedy ciche wsparcie. Pomoc to oswojenie aby nie spłoszyć i pomóc w delikatnym otwarciu się na innych. Pomoc w ostatnim etapie to przytulenie i zapewnienie, że Julianie jesteś wysłuchany i zawsze...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Empatia,wrażliwość na potrzeby innych,zrozumienie,wspólne spędzenie czasu,bezinteresowna pomoc.... Te gesty i zachowania czasem znaczą więcej niż tysiąc słów.
Każdy z nas potrzebuje drugiego człowieka,by istnieć. I choć czasem ktoś nas początkowo odpycha,to z pewnością jest w nim ciepło i dobro- czasem pod maską agresji,niechęci czy złości na cały świat.
Swoim zachowaniem i wrażliwym sercem człowiek potrafi dotrzeć do drugiego człowieka,a nawet zauważyć w nim to,czego nie dostrzegają inni...
Poczucie winy zawsze zabija od środka, ale gdy już do tego kogoś- tak jak do Juliana- uda się zblizyc, potrafi ta druga osoba powoli otworzyć się,wyżalić i z czasem przeżyć katharsis,które jest koniecznym warunkiem do samoakceptacji.
Trudne? Być może...Ale warto próbować! Na pewno się uda!
Empatia,wrażliwość na potrzeby innych,zrozumienie,wspólne spędzenie czasu,bezinteresowna pomoc.... Te gesty i zachowania czasem znaczą więcej niż tysiąc słów.
Każdy z nas potrzebuje drugiego człowieka,by istnieć. I choć czasem ktoś nas początkowo odpycha,to z pewnością jest w nim ciepło i dobro- czasem pod maską agresji,niechęci czy złości na cały świat.
Swoim zachowaniem...
Wszystko zależy od tego, kim byłaby dla mnie taka wzburzona osoba. Jeśli łączyłaby mnie z nią jakaś więź, zapewne starałabym się zacząć wszystko od (choćby zdawkowej) rozmowy, próbując przy tym nie zrazić jej do siebie. Zaoferować możliwość pomocy, zapewnić, że w każdej chwili mogę z nią porozmawiać i przede wszystkim wysłuchać.
Wszystko zależy od tego, kim byłaby dla mnie taka wzburzona osoba. Jeśli łączyłaby mnie z nią jakaś więź, zapewne starałabym się zacząć wszystko od (choćby zdawkowej) rozmowy, próbując przy tym nie zrazić jej do siebie. Zaoferować możliwość pomocy, zapewnić, że w każdej chwili mogę z nią porozmawiać i przede wszystkim wysłuchać.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMoim zdaniem najważniejsza jest w takiej sytuacji rozmowa, bo słowami można czynić cuda (ale i również niestety ranić bardziej niż czynem). Musimy użyć odpowiednich argumentów by przemówić do rozsądku i przestawić twarde dowody na dobry wpływ życia we wspólnocie, wraz z rówieśnikami.
Moim zdaniem najważniejsza jest w takiej sytuacji rozmowa, bo słowami można czynić cuda (ale i również niestety ranić bardziej niż czynem). Musimy użyć odpowiednich argumentów by przemówić do rozsądku i przestawić twarde dowody na dobry wpływ życia we wspólnocie, wraz z rówieśnikami.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamW takiej sytuacji jest na prawdę ciężko coś zrobić by nie zaszkodzić, trzeba być delikatnym by dziecko się już całkiem nie odizolowało od społeczeństwa i nie odsunęło od najbliższych. Wydaje mi się, że na wszystko najlepszy jest czas, czas goi rany. Musimy naprowadzić młodego człowieka na dobrą ścieżkę, że w życiu nie można być samym i trzeba choć próbować zbliżyć się do rówieśników i otworzyć na najbliższe otoczenie.
W takiej sytuacji jest na prawdę ciężko coś zrobić by nie zaszkodzić, trzeba być delikatnym by dziecko się już całkiem nie odizolowało od społeczeństwa i nie odsunęło od najbliższych. Wydaje mi się, że na wszystko najlepszy jest czas, czas goi rany. Musimy naprowadzić młodego człowieka na dobrą ścieżkę, że w życiu nie można być samym i trzeba choć próbować zbliżyć się do...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMyślę, że musiałabym wyzwolić w sobie ogromne pokłady cierpliwości, aby nie zniechęcać się porażką i walczyć dalej o taką osobę, wierząc, że starania prędzej czy później przyniosą jakiś efekt. Pomoc takiej osobie musiałaby być dyskretna, nienachalna, taka, aby nie mogła zostać odrzucona z gniewem, bardzo subtelna, ale odczuwalna. Być może wtedy powoli topniałyby lody niechęci i wrogości...
Myślę, że musiałabym wyzwolić w sobie ogromne pokłady cierpliwości, aby nie zniechęcać się porażką i walczyć dalej o taką osobę, wierząc, że starania prędzej czy później przyniosą jakiś efekt. Pomoc takiej osobie musiałaby być dyskretna, nienachalna, taka, aby nie mogła zostać odrzucona z gniewem, bardzo subtelna, ale odczuwalna. Być może wtedy powoli topniałyby lody...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejDużo miłości, bliskości i dbałości o drugą osobę. Poza tym wrażliwości, uwagi i zorientowania na sposób patrzenia na świat przez Niego. Taka życzliwość i zainteresowanie doda odwagi by na nowo i łaskawiej spojrzeć na siebie oraz innych ludzi.
Dużo miłości, bliskości i dbałości o drugą osobę. Poza tym wrażliwości, uwagi i zorientowania na sposób patrzenia na świat przez Niego. Taka życzliwość i zainteresowanie doda odwagi by na nowo i łaskawiej spojrzeć na siebie oraz innych ludzi.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamOsoba wściekła na cały świat, nie przyjmuje rad i podpowiedzi od innych. Wręcz to pognębia wściekłość i frustrację. Dlatego ważna jest delikatność i wyczucie. A podsuwanie rozwiązań w postaci pewnych zdań, słów i sugestii musi odbyć się w taki sposób, by osoba ta uważała je za swoje myśli, swój pomysł i własne rozwiązanie. Wówczas zacznie powoli otwierać się na siebie, a potem może i na innych. Ten proces nie jest łatwy...ale nie nalezy się poddawać by zburzyć mur który osoba sama sobie postawiła.
Osoba wściekła na cały świat, nie przyjmuje rad i podpowiedzi od innych. Wręcz to pognębia wściekłość i frustrację. Dlatego ważna jest delikatność i wyczucie. A podsuwanie rozwiązań w postaci pewnych zdań, słów i sugestii musi odbyć się w taki sposób, by osoba ta uważała je za swoje myśli, swój pomysł i własne rozwiązanie. Wówczas zacznie powoli otwierać się na siebie, a...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNiełatwa to sytuacja i na pewno wymagałaby dużych nakładów pracy, alby taka osoba była w stanie pokonać złe emocje. Pierwszym i najważniejszym krokiem do pójścia naprzód jest wybaczenie samemu sobie - a to właśnie jest najtrudniejsze. Jak do tego doprowadzić? Naprawdę nie wiem... Chyba jedynie rozmową, przerobieniem sytuacji z przeszłości, rozłożeniem jej na czynniki pierwsze i pogodzeniem się z tym, na co nie mamy już wpływu. Próbowałabym przekonać taką osobę, że może odkupić swoje wcześniejsze winy dobrymi uczynkami w przyszłości, że może zmienić się w każdej chwili i stać nowym, lepszym człowiekiem.
Niełatwa to sytuacja i na pewno wymagałaby dużych nakładów pracy, alby taka osoba była w stanie pokonać złe emocje. Pierwszym i najważniejszym krokiem do pójścia naprzód jest wybaczenie samemu sobie - a to właśnie jest najtrudniejsze. Jak do tego doprowadzić? Naprawdę nie wiem... Chyba jedynie rozmową, przerobieniem sytuacji z przeszłości, rozłożeniem jej na czynniki...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPrzytuliłabym Juliana, a później byłabym przy nim. Tak po prostu. Mówiłabym mu dobre rzeczy o nim, o świecie, o siebie. Ale też była. Tuliłabym go, trzymała za rękę. Zabrałabym na spacer, bo chodzenie jest dobre na wszystko (każdy problem można "rozchodzić"). Byłabym cierpliwa, nie narzucałabym się. Robiłabym aromatyczną herbatkę jak dla siebie co wieczór: zielona herbata sypana zalewana w dzbanku, słodzona przecierem z malin i miodem, z plastrami pomarańczy, imbirem, borówkami i żurawiną, gałązkami rozmarynu. Zapach unoszący się w kuchni daje ogromne ukojenie ;) Julian będzie zadowolony, cudowny chłopak z niego ;)
Przytuliłabym Juliana, a później byłabym przy nim. Tak po prostu. Mówiłabym mu dobre rzeczy o nim, o świecie, o siebie. Ale też była. Tuliłabym go, trzymała za rękę. Zabrałabym na spacer, bo chodzenie jest dobre na wszystko (każdy problem można "rozchodzić"). Byłabym cierpliwa, nie narzucałabym się. Robiłabym aromatyczną herbatkę jak dla siebie co wieczór: zielona herbata...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejSpróbować ułatwić mu nawiązywanie relacji, organizując sytuacje, w których może stopniowo budować więzi, na przykład poprzez małe grupy z podobnymi zainteresowaniami. Ważne jest też wykazywanie cierpliwości i zrozumienia, bez oceniania jego reakcji.
Spróbować ułatwić mu nawiązywanie relacji, organizując sytuacje, w których może stopniowo budować więzi, na przykład poprzez małe grupy z podobnymi zainteresowaniami. Ważne jest też wykazywanie cierpliwości i zrozumienia, bez oceniania jego reakcji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam,,Nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem'', ,,Co sie stalo to sié nie odstanie''. Mozna próbowac naprawic skutki swego postépowania i poddac sie karze, najwazniejsze jednak to zrozumiec swój blád i chciec cos zmienic. Uswiadomic sobie co zle zrobilismy i wiedziec co powinismy zrobic, odszukac w sobie motywacje do dzialania. Nie zamykac sié na innych, wszak kazdy popelnia blédy, a naszym zadaniem jest uczyc sie na nich i wyciágac wnioski. ,,Ten sie nie myli, kto nic nie robi. ''- mówi kolejne przyslowie. Julian musi sobie uswiadomic, ze jest taki sam jak wszyscy inni.
,,Nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem'', ,,Co sie stalo to sié nie odstanie''. Mozna próbowac naprawic skutki swego postépowania i poddac sie karze, najwazniejsze jednak to zrozumiec swój blád i chciec cos zmienic. Uswiadomic sobie co zle zrobilismy i wiedziec co powinismy zrobic, odszukac w sobie motywacje do dzialania. Nie zamykac sié na innych, wszak kazdy popelnia...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Na to jak dzieci będą nawiązywać i utrzymywać przyjaźnie z rówieśnikami mają wpływ m.in. relacje w domu i w rodzinie. Dlatego warto od samego początku:
1. Uczyć dzieci szacunku do innych i do samego siebie
2. Dbać o to, by dzieci czuły się kochane, akceptowane i doceniane
3. Inicjować/ uczyć gier i zabaw wymagających współpracy
4. Dużo rozmawiać z dzieckiem i budować jego zdolności poznawcze
5. Ustalić reguły zachowania, postępowania i je egzekwować - dzięki temu dzieciom będzie łatwiej przestrzegać zasad panujących w szkole
6. Uczyć dzieci wyrażania uczuć i emocji uznawanych za negatywnie (np. złość)
7. Stwarzać okazję do poznawania rówieśników, ale nie zmuszać na siłę do kontaktu.
To moja lista, ale każdy może mieć swoje punkty, które skutecznie wspierają budowanie relacji z rówieśnikami :)
Na to jak dzieci będą nawiązywać i utrzymywać przyjaźnie z rówieśnikami mają wpływ m.in. relacje w domu i w rodzinie. Dlatego warto od samego początku:
1. Uczyć dzieci szacunku do innych i do samego siebie
2. Dbać o to, by dzieci czuły się kochane, akceptowane i doceniane
3. Inicjować/ uczyć gier i zabaw wymagających współpracy
4. Dużo rozmawiać z dzieckiem i budować jego...
Przede wszystkim pozwoliła bym mu odreagować stres i wewnętrzny ból, który w nim aż kipi. Zabrałabym go w miejsce gdzie mógłby dać upust swoim emocjom, żeby się wyżył, zniszczył coś bez konsekwencji, pokazał, że jest wściekły, aż w końcu sam zrozumiałby problem. Skoro izoluje się od reszty i nie potrafi współpracować z rówieśnikami to na pewno na początku nie chciałbym rozmawiać o swoich problemach, a tym bardziej z osobą dorosłą. Dopiero po czasie może dojść do takiej szczerej wymiany zdań, ale najpierw nie może być w nim tych złych emocji i musi sam chcieć. Potem zabrałabym go do świata książek, do opowieści o kimś, kto ma równie ważny powód by tak się zachowywać. Nie od dziś wiemy, że utożsamiamy się ze swoimi ulubionymi bohaterami. Myślę, że moglibyśmy przegadać jego problem na podstawie opowieści kogoś innego. Zawsze łatwiej jest, kiedy ktoś czuje to co ty.
Przede wszystkim pozwoliła bym mu odreagować stres i wewnętrzny ból, który w nim aż kipi. Zabrałabym go w miejsce gdzie mógłby dać upust swoim emocjom, żeby się wyżył, zniszczył coś bez konsekwencji, pokazał, że jest wściekły, aż w końcu sam zrozumiałby problem. Skoro izoluje się od reszty i nie potrafi współpracować z rówieśnikami to na pewno na początku nie chciałbym...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej