-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać357 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska11
Listy bestsellerów nie mają sensu? Znany dziennik rezygnuje z tradycji
Czy listy bestsellerów wciąż mają znaczenie? To pytanie nasuwa się po decyzji redakcji dziennika „The Wall Street Journal”, która postanowiła zakończyć tworzenie listy bestsellerowych książek. Te pojawiają się w amerykańskiej prasie od ponad 120 lat.
Photo by Bartosz Kwitkowski on Unsplash
Na początek ustalmy: historia list bestsellerów w Ameryce to rzecz poważna. Sięga bowiem XIX wieku.
Po raz pierwszy została opublikowana przez dziennik „The Bookman”, w 1895 roku. W poniedziałek, 12 października 1931 roku, świat poznał z kolei listę bestsellerów „New York Timesa”, która ukazuje się do dziś. Na pierwszej z nich znalazło się dziewięć tytułów – pięć beletrystycznych i cztery niebeletrystyczne. Dane dotyczyły jednak tylko Nowego Jorku. Ogólnokrajowa lista bestsellerów nowojorskiego „Timesa” została utworzona 9 kwietnia 1942 roku i pojawiła się w niedzielnym „New York Times Book Review”.
W latach 50. zestawienie „New York Timesa” – wraz z listą „Publishers Weekly” – stało się wiodącym dla specjalistów od rynku książki. W latach 60. i 70. sieciowe księgarnie zaczęły zmieniać swój model biznesowy, wykorzystując status bestsellerów do promowania książek, a nie tylko jako miernik sprzedaży.
W kolejnych latach „bestseller” wyrósł na najważniejsze słowo na wydawniczym rynku.
„The Wall Street Journal” rezygnuje z listy bestsellerów
Nie dziwi więc, że gdy „The Wall Street Journal”, jeden z najważniejszych amerykańskich dzienników, który ukazuje się nieprzerwanie od 1889 roku, postanowił zerwać z długoletnią tradycją i na początku listopada ogłosił, że rezygnuje z publikowania cotygodniowej listy bestsellerów, decyzja ta wywołała niemałe zamieszanie.
Paul Gigot, redaktor dziennika, poinformował, że kontrakt z Circana BookScan, firmą zajmującą się analizą sprzedaży na amerykańskim rynku wydawniczym, wygasł, a gazeta nie zamierza go odnowić.
Ostatnie zestawienie bestsellerów „The Wall Street Journal” opublikowano tym samym 2 listopada. Listę zdominowała głośna autobiografia Britney Spears. „Kobieta, którą jestem” była numerem jeden we wszystkich trzech kategoriach literatury faktu. Na szczycie zestawienia pozycji beletrystycznych znalazł się „No Brainer” Jeffa Kinneya, najnowszy tom cyklu „Dziennik cwaniaczka”, który na razie nie doczekał się polskiego przekładu.
Nie można wykluczyć, że „The Wall Street Journal” w przyszłości przywróci listę (podobnie było w przypadku zestawienia „USA Today”). Jak i tego, że decyzja dziennika może zwiastować pewne przeobrażenia rynku książki.
Jeśli przyjrzymy się reakcjom amerykańskiej prasy, zauważymy, że rezygnacja z publikowania zestawienia wywołała dyskusję dotyczącą nie tylko widocznej zmiany podejścia do statusu bestsellera, ale i szerzej – sensu tworzenia podobnych list.
Bestsellery bez znaczenia?
Powiedzieć, że każdy może trafić na listę bestsellerów, byłoby zbyt dużym uproszczeniem, ale warto wspomnieć tu choćby przypadek Marka Dawsona, brytyjskiego pisarza, który w połowie 2020 roku ze swoim thrillerem „Sprzątacz” zajął ósme miejsce na liście „Sunday Times” wśród książek w twardej oprawie.
Sukces? Oczywiście. Dawson zrobił jednak coś niezwykłego: kupił 400 egzemplarzy własnej książki. Na znalezienie się w pierwszej dziesiątce wydał 3600 funtów.
W swoim podcaście wyjaśnił potem, że kiedy Nielsen opublikował cotygodniową listę najlepiej sprzedających się książek, „Sprzątacz” uplasował się na 13. miejscu z 1300 sprzedanymi egzemplarzami. „Chcieliśmy dostać się do pierwszej dziesiątki”, powiedział, „i próbowaliśmy wymyślić sposoby, w jakie moglibyśmy to zrobić”. Wystarczyło na własną rękę dokupić 400 egzemplarzy „Sprzątacza”.
Moralna strona zagadnienia to jedno. Podobnie jak sens tworzenia list, na które książka może trafić, zaliczywszy ledwie jeden dobry (pod względem sprzedażowym) tydzień. Moją uwagę przykuwa przede wszystkim fakt, że do pochwalenia się statusem bestsellera „Sunday Times” Dawsonowi wystarczyło 1700 sprzedanych egzemplarzy.
Choć im bardziej zagłębiam się w temat, tym bardziej nabieram przekonania, że to całkiem imponujący wynik.
Bestseller za kilka dolarów
Komentując decyzję „The Wall Street Journal” o zakończeniu publikowania listy, Jacquelyn Lynn, amerykańska autorka, ghostwriterka i konsultantka do spraw self-publishingu, wspomina znane jej praktyki prowadzące do osiągnięcia statusu bestsellera. W jej tekście opublikowanym na amerykańskiej platformie blogowej Medium czytam:
Wiele lat temu jedna z książek, którą napisałam jako ghostwriterka, trafiła na listę bestsellerów „Wall Street Journal”. Obserwowałam zakulisowe manipulacje, jakich dokonał zespół marketingowy autora, aby tak się stało. Wysłali tysiące e-maili z prośbą o zakup książki w określonym dniu i zaoferowali nagrody dla tych, którzy to zrobili („wyślij nam kopię paragonu, a my wyślemy ci bonus”). Mój klient kupił tysiące egzemplarzy książki za pośrednictwem firmy, która miała sposób na zgłoszenie tych zakupów jako zwykłej sprzedaży detalicznej.
Kiedy to zrobiono, wydawca mógł umieścić na okładce hasło „bestseller Wall Street Journal”, a mój klient dodał tytuł „bestsellerowy autor” do swojej biografii.
Ciekawiej robi się, gdy przyjrzymy się statusowi bestsellera na stronie giganta rynku e-commerce. Amazon jest zdecydowanie największym sprzedawcą zarówno fizycznych, jak i elektronicznych książek, kontrolującym ponad połowę sprzedaży w Stanach Zjednoczonych i – według niektórych szacunków – ponad 80% rynku e-booków.
Lynn wspomina, że przed kilkoma laty jedna z książek z serii jej autorstwa, „My Book About”, zajęła pierwsze miejsce w rankingu Hot New Releases Amazona.
Wystarczyło sprzedać pięć egzemplarzy, z których sama kupiłam trzy. (Potrzebowałam tych kopii szybko, więc kupiłam je w sprzedaży detalicznej, zamiast czekać na kopie autorskie, których produkcja trwa dłużej).
I dodaje:
Ważne jest, aby twoja książka wyszła z bramki z silną sprzedażą na Amazon. Uzyskanie wczesnych wyników sprzedaży i recenzji ma kluczowe znaczenie dla uznania przez algorytmy Amazon, że książka powinna zostać wzmocniona w ich systemie. I możesz osiągnąć status bestsellera Amazon na godzinę lub dwie.
Jak to wygląda w Polsce?
Chciałoby się powiedzieć: co kraj, to obyczaj. Podczas gdy w Wielkiej Brytanii przyjęło się, że status bestsellera przysługuje książkom, które sprzedają się w liczbie od 4000 do 25 000 egzemplarzy tygodniowo, w Kanadzie mianem tym określa się pozycje, które w danym tygodniu po prostu sprzedają się najlepiej. A co z USA i jej najbardziej prestiżowym zestawieniem? Według badania EPJ Data Science, w którym zebrano dane z list bestsellerów „New York Timesa” z lat 2008–2016, aby znaleźć się na liście, należy sprzedać od 1000 do 10 000 egzemplarzy książki tygodniowo, w zależności od konkurencji. Ponad jedna czwarta książek (26 proc.) widnieje na liście tylko przez tydzień. Średnia sprzedaż waha się między 4000 a 8000 egzemplarzy w przypadku beletrystyki i między 2000 a 6000 egzemplarzy w przypadku literatury faktu.
By osiągnąć status bestsellera w Polsce – jak się przyjęło – wystarczy sprzedać 10 000 egzemplarzy w ogóle. „Wystarczy” nie jest tu zresztą najodpowiedniejszym słowem. Podobna sztuka udaje się nielicznym polskim autorom. Co więcej, wspomniane 10 000 to tylko umowna liczba i jako że w Polsce nie istnieją sztywne ramy określające, kiedy możemy mówić o bestsellerze, w praktyce osoby odpowiedzialne za promocje książek używają tego terminu dość swobodnie.
Polscy wydawcy z rzadka opowiadają o liczbie sprzedanych egzemplarzy. Chyba że mówimy o prawdziwych hitach – jak doskonałe „Chłopki”, które niedawno przekroczyły granicę 200 tysięcy sprzedanych sztuk. Czy o dołączeniu do wąskiego grona pisarzy i pisarek, którzy sprzedali ponad milion książek (więcej na ten temat przeczytasz w artykule Co łączy Twardocha, Rogozińskiego i autorkę „Kici Koci”? Miliony).
Jako że w polskiej prasie nie znajdziemy list, które swoim prestiżem dorównywałyby zestawieniom „New York Timesa” czy „The Wall Street Journal”, walka rozgrywa się o status bestsellera w największych księgarniach sieciowych. A i wszelkie zestawienia typu top 100 najlepiej sprzedawanych pozycji nie są wolne od pewnych manipulacji. W sieci znaleźć można poradniki w stylu „Jak trafić na listę bestsellerów?”, a ich autorzy – podobnie jak w przypadku amerykańskiego rynku – radzą choćby, że warto kupować własne książki, by piąć się w rankingu i w ten sposób wpływać na układ list, a wydane pieniądze potraktować jako płatną promocję.
Na koniec wróćmy więc do pytania postawionego na początku tekstu: czy listy bestsellerów wciąż mają znaczenie? Najwyraźniej, jeśli przyjrzymy się staraniom, by się na nich znaleźć. Sens? Przy wszystkich swoich wadach potrafią być przecież drogowskazem dla osób nieco mniej uważnie śledzących wydawniczy rynek i zdarza się, że promują dobrą literaturę.
Cóż, odpowiedź pozostawiam wam.
komentarze [112]
Najgłupszy ranking jaki wymyślono. Nie świadczy o wartości książki a jedynie o sprzedaży, która w dużej mierze zależy od tego, jak dobrą reklamę miała książka. W efekcie na pierwszych miejscach często lądują książki nic nie warte. No ale dużo ich się sprzedało. Gdyby zaś zapytać tych którzy zakupili te bestsellerowe książki o to, czy było warto, okazałoby się, że nigdy by jej nie kupili. Wybierając książkę nigdy nie kierowałam się rankingami ani recenzjami, które często są wystawiane pozytywne za darmowy egzemplarz lub umowę z wydawcą. Bardziej wiarygodne są dla mnie oceny czytelników. Jeśli widzę, że dana książka ma 100 opinii i przynajmniej 7/10, wiem, że warto po nią sięgnąć.
Najgłupszy ranking jaki wymyślono. Nie świadczy o wartości książki a jedynie o sprzedaży, która w dużej mierze zależy od tego, jak dobrą reklamę miała książka. W efekcie na pierwszych miejscach często lądują książki nic nie warte. No ale dużo ich się sprzedało. Gdyby zaś zapytać tych którzy zakupili te bestsellerowe książki o to, czy było warto, okazałoby się, że nigdy by...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTo mnie niezmiernie dziwi, czy ludzie nie zaglądają do książki wcześniej w realu (zwłaszcza jeśli o autorze nic nie słyszeli) lub jakiś fragment online? Ranking powinien tylko ewentualnie zwrócić uwagę na jakiś tytuł w całym morzu innych.
To mnie niezmiernie dziwi, czy ludzie nie zaglądają do książki wcześniej w realu (zwłaszcza jeśli o autorze nic nie słyszeli) lub jakiś fragment online? Ranking powinien tylko ewentualnie zwrócić uwagę na jakiś tytuł w całym morzu innych.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZwykle są dwa powody, dla których ta a nie inna książka. Jeden to rekomendacja kogoś, komu ufam. Druga to nazwisko autora, którego już czytałem i spodobał mi się. Rankingi są moze przydatne, by poprawić sobie samopoczucie (czytam coś co i inni czytają a nie jakieś odpady). No wiecie, to parcie na noblistów. Jestem znawcą i członkiem elity intelektualnej, bo czytam coś tej, co nie myje włosów i ma słowiańskie nazwisko..
Zwykle są dwa powody, dla których ta a nie inna książka. Jeden to rekomendacja kogoś, komu ufam. Druga to nazwisko autora, którego już czytałem i spodobał mi się. Rankingi są moze przydatne, by poprawić sobie samopoczucie (czytam coś co i inni czytają a nie jakieś odpady). No wiecie, to parcie na noblistów. Jestem znawcą i członkiem elity intelektualnej, bo czytam coś tej,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejParcie na noblistów może też wynikać z ciekawości za co ten lub tamten Nobla dostał.
Parcie na noblistów może też wynikać z ciekawości za co ten lub tamten Nobla dostał.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Aka
Masz rację. Widocznie niechęć do noblistki oślepia. 😋
Jest wielu noblistów, których czytam i lubię tak jak i są nie-nobliści, których lubię.
@Aka
Masz rację. Widocznie niechęć do noblistki oślepia. 😋
Jest wielu noblistów, których czytam i lubię tak jak i są nie-nobliści, których lubię.
Dlatego lepszym drogowskazem są rankingi, nagrody, a dla mnie naj... są opinie innych czytelników.
I porządne recenzje.. Jasne, można sobie radzić i bez tego, a wymienione powyżej też można oszukać, ale wśród tylu propozycji księgarskich na dobę, warto sobie ułatwić wybór.
Dlatego lepszym drogowskazem są rankingi, nagrody, a dla mnie naj... są opinie innych czytelników.
I porządne recenzje.. Jasne, można sobie radzić i bez tego, a wymienione powyżej też można oszukać, ale wśród tylu propozycji księgarskich na dobę, warto sobie ułatwić wybór.
A może mi się nie chcę czytać Chłopek ??? Może wolę poczytać kryminał lub fantasty ?
A może mi się nie chcę czytać Chłopek ??? Może wolę poczytać kryminał lub fantasty ?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTakie listy mają sens. Dzięki nim wiadomo, czego nie czytać. Zakładając teoretycznie, że są prawdziwe, nie zmanipulowane, to oznacza, że są to książki dla wielu czytelników. A jak coś jest dla wszystkich, to raczej nie jest to pozycja ambitna.
Takie listy mają sens. Dzięki nim wiadomo, czego nie czytać. Zakładając teoretycznie, że są prawdziwe, nie zmanipulowane, to oznacza, że są to książki dla wielu czytelników. A jak coś jest dla wszystkich, to raczej nie jest to pozycja ambitna.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
He he, dobre, naprawdę dobre. Kochane LC, przecież Wy żyjecie z pisania artykułów sponsorowanych i płatnych recenzji na portalu. Nie ma w tym oczywiście niczego zdrożnego - z czegoś portal tzreba utrzymać. Jednak skoro wykupowanie sobie miejsca na liście bestsellerów jest wątpliwe moralnie... to może pisanie płatnych recenzji też jest?
Bo jakoś nie spotkałem się z negatywną płatną recenzją lub artykułem sponsorowanym. Płacący zawsze dostaje to czego chce - pozytywnej oceny, bo rozumie, że to pobudzi mu sprzedaż. Kto chciałby płacić za coś co nie przyniesie mu zysków?
Więc artykuł bardzo mnie rozbawił. Podważa on nie tylko sens i moralność (IMO słusznie) list bestsellerów ale również płatnych recenzji i artykułów sponsorowanych.
He he, dobre, naprawdę dobre. Kochane LC, przecież Wy żyjecie z pisania artykułów sponsorowanych i płatnych recenzji na portalu. Nie ma w tym oczywiście niczego zdrożnego - z czegoś portal tzreba utrzymać. Jednak skoro wykupowanie sobie miejsca na liście bestsellerów jest wątpliwe moralnie... to może pisanie płatnych recenzji też jest?
Bo jakoś nie spotkałem się z...
Obawiam się, że coraz częściej wystarcza sama ekspozycja okładki. Stąd też wzięły się na przykład bookhalle i tbry, którym nie towarzyszą opinie, a sprawiają, że książki lepiej się sprzedają.
Obawiam się, że coraz częściej wystarcza sama ekspozycja okładki. Stąd też wzięły się na przykład bookhalle i tbry, którym nie towarzyszą opinie, a sprawiają, że książki lepiej się sprzedają.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJeżeli ktoś nie czytuje jakiś książek z niszowej dziedziny to ma do wyboru całe morze książek. Pełno jest wszelakich kryminałów, romansów i Blanko-podobnych "arcydzieł". Często nie ma znaczeni co wybierze bo z grubsza są podobne więc czytelnik nie musi zbytnio analizować wyboru i wstępnie dokładnie przeglądać. Nic dziwnego, że wtedy wybierze ładniejszą (według niego okładkę) lub taką którą gdzieś widział i zapadła mu w pamięć.
Jeżeli ktoś nie czytuje jakiś książek z niszowej dziedziny to ma do wyboru całe morze książek. Pełno jest wszelakich kryminałów, romansów i Blanko-podobnych "arcydzieł". Często nie ma znaczeni co wybierze bo z grubsza są podobne więc czytelnik nie musi zbytnio analizować wyboru i wstępnie dokładnie przeglądać. Nic dziwnego, że wtedy wybierze ładniejszą (według niego...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Zgadzam się, to podstawowa zasada marketingu: ludzie kupują oczami. Swego czasu wydawnictwo Amber robiła "przeokładowanie" i sprzedawało tę sama książkę, tylko w innej okładce... raptem rok po wydaniu
https://www.encyklopediafantastyki.pl/index.php?title=Misja_międzyplanetarna
Ja mam jednak odwrotnie, zdecydowanie wolę stare wydania. Najlepiej pierwsze wydania.
Podsumowując: niech sobie każdy czyta jak chce, dobiera lektury według własnych kryteriów. Kto jest podatny na reklamę, nie powinien się skarżyć.
Zgadzam się, to podstawowa zasada marketingu: ludzie kupują oczami. Swego czasu wydawnictwo Amber robiła "przeokładowanie" i sprzedawało tę sama książkę, tylko w innej okładce... raptem rok po wydaniu
https://www.encyklopediafantastyki.pl/index.php?title=Misja_międzyplanetarna
Ja mam jednak odwrotnie, zdecydowanie wolę stare wydania. Najlepiej pierwsze wydania.
...
Jeszcze warto dodać, że miejsce na liście bestsellerów można po prostu wykupić. :)
Jeszcze warto dodać, że miejsce na liście bestsellerów można po prostu wykupić. :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCzy ja wiem? Na każdej liście może się znaleźć coś ciekawego, ale podejrzewam, że wielu bardziej wyrobionych czytelników kieruje się jednak własnym gustem i wszelkie naklejki z informacjami o nagrodach/nakładach/liczbie przekładów i polecajki od innych znanych autorów to tylko dodatek, a nie obietnica fantastycznego dzieła. Ja bywam często sceptyczna i wolę sama się przekonać, czy dana pozycja jest dla mnie.
Czy ja wiem? Na każdej liście może się znaleźć coś ciekawego, ale podejrzewam, że wielu bardziej wyrobionych czytelników kieruje się jednak własnym gustem i wszelkie naklejki z informacjami o nagrodach/nakładach/liczbie przekładów i polecajki od innych znanych autorów to tylko dodatek, a nie obietnica fantastycznego dzieła. Ja bywam często sceptyczna i wolę sama się...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTakie działy polecające książki, filmy i muzykę są jak najbardziej ok, ale powinny dotyczyć rzeczy, które zrobiły wrażenie na recenzencie, ale nie są tylko nowościami wydawniczymi.
Takie działy polecające książki, filmy i muzykę są jak najbardziej ok, ale powinny dotyczyć rzeczy, które zrobiły wrażenie na recenzencie, ale nie są tylko nowościami wydawniczymi.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa mam wrażenie, że wrażenie na recenzentach robi wyłącznie suma (w dowolnej walucie) która wpływa na jego konto. I tak z reguły nie kieruje się recenzjami. One pełnią role informacyjną (przynajmniej dla mnie - z dużą nieufnością i ostrożnością).
Ja mam wrażenie, że wrażenie na recenzentach robi wyłącznie suma (w dowolnej walucie) która wpływa na jego konto. I tak z reguły nie kieruje się recenzjami. One pełnią role informacyjną (przynajmniej dla mnie - z dużą nieufnością i ostrożnością).
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Tyle, że wtedy nie będzie to lista bestsellerów, która z samej nazwy wiąże się z wynikami sprzedaży. A to niekoniecznie musi iść w parze z jakością treści, dlatego warto mieć tego świadomość kierując się listami bestsellerów.
A co do recenzentów (pomijając aspekt kupowanie recenzji), to oni też mogą mieć różny gust, niekoniecznie zbieżny z naszym. Dlatego warto kierować się poleceniem osób, o których wiemy, że podobają nam się podobne książki. A i to nie gwarantuje sukcesu, ale jednak ogranicza ryzyko, że zmarnujemy czas i/lub pieniądze.
Tyle, że wtedy nie będzie to lista bestsellerów, która z samej nazwy wiąże się z wynikami sprzedaży. A to niekoniecznie musi iść w parze z jakością treści, dlatego warto mieć tego świadomość kierując się listami bestsellerów.
A co do recenzentów (pomijając aspekt kupowanie recenzji), to oni też mogą mieć różny gust, niekoniecznie zbieżny z naszym. Dlatego warto kierować...
Sam staram się unikac książek, których opisy zaczynają się od wymienia ilości zdobytych nagród i pochwał, bo wielokrotnie zawiodłem się na takich "bestsellerach". Zresztą, mam wrażenie, że ludzie, którzy przyznają nagrody różnym dziełom książkowym, filmowym lub muzycznym to ludzie żyjący w jakiejś innej rzeczywistości.
Sam staram się unikac książek, których opisy zaczynają się od wymienia ilości zdobytych nagród i pochwał, bo wielokrotnie zawiodłem się na takich "bestsellerach". Zresztą, mam wrażenie, że ludzie, którzy przyznają nagrody różnym dziełom książkowym, filmowym lub muzycznym to ludzie żyjący w jakiejś innej rzeczywistości.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamBestseller znaczy dziś tyle samo, co promocja. Znaczy niewiele, bo kiedy szukasz informacji o tej, czy innej książce, to dostajesz po głowie pałką bestsellera, bo okazuje się nim wszystko.
Bestseller znaczy dziś tyle samo, co promocja. Znaczy niewiele, bo kiedy szukasz informacji o tej, czy innej książce, to dostajesz po głowie pałką bestsellera, bo okazuje się nim wszystko.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNo właśnie. Sam powyższy artykuł pokazuje, że wszystkie „top” to czysty marketing wstawiając w tekst owe bestsellery z opcją „kup książkę”. Dlatego nawet sam serwis LC nie jest już dla mnie opiniotwórczy, jest raczej nośnikiem reklamowym.
No właśnie. Sam powyższy artykuł pokazuje, że wszystkie „top” to czysty marketing wstawiając w tekst owe bestsellery z opcją „kup książkę”. Dlatego nawet sam serwis LC nie jest już dla mnie opiniotwórczy, jest raczej nośnikiem reklamowym.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPowiedziałabym też informacyjnym, że akurat na taki temat lub z takim wątkiem się pojawiła. Ktoś kto pasjonuje się działaniem koparek nie kupi nagle romansu historycznego choćby był na samym top of the top. 😊
Powiedziałabym też informacyjnym, że akurat na taki temat lub z takim wątkiem się pojawiła. Ktoś kto pasjonuje się działaniem koparek nie kupi nagle romansu historycznego choćby był na samym top of the top. 😊
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Aka
Ale w sumie dlaczego pasjonat koparek nie może być też wielbicielem historycznych romansów. Jakby te obszary zainteresowań może nie mają ze sobą wiele wspólnego, ale też się wzajemnie nie wykluczają.
@Aka
Ale w sumie dlaczego pasjonat koparek nie może być też wielbicielem historycznych romansów. Jakby te obszary zainteresowań może nie mają ze sobą wiele wspólnego, ale też się wzajemnie nie wykluczają.
Najlepszy seller to seller naciowy. Chrupiący, smaczny i bardzo zdrowy! 😃
Najlepszy seller to seller naciowy. Chrupiący, smaczny i bardzo zdrowy! 😃
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Mam inne zdanie, ale szanuję wszelkie odmienności. Czasem dystans i humor też bywa merytoryczny. Szczególnie w dylemacie pomiędzy literacką jakością a komercyjnym sukcesem. Pisałem o tym już wcześniej, parafrazując z odrobiną humoru, ale i powagi, występ wokalny Jerzego Stuhra:
Pisać każdy może,
Trochę lepiej lub trochę gorzej,
Ale nie o to chodzi,
Jak co komu wychodzi,
Ważniejsze, jak mi się zdaje,
Jak się komu sprzedaje...
Pozdrawiam
Mam inne zdanie, ale szanuję wszelkie odmienności. Czasem dystans i humor też bywa merytoryczny. Szczególnie w dylemacie pomiędzy literacką jakością a komercyjnym sukcesem. Pisałem o tym już wcześniej, parafrazując z odrobiną humoru, ale i powagi, występ wokalny Jerzego Stuhra:
Pisać każdy może,
Trochę lepiej lub trochę gorzej,
Ale nie o to chodzi,
Jak co komu wychodzi,
...
Nie wiem, bo moim zdaniem to nie jest idiotyzm. Wystarczy spojrzeć z odrobiną dystansu na sedno całej sprawy, a wszystko stanie się łatwiejsze. Pięćdziesiąt twarzy Graya było bestsellerem, ale literackiej jakości nie było w tej książce za grosz. Sukces komercyjny nie zawsze idzie więc w parze z literackim talentem. Na merytoryczne rozstrzygnięcie tej kwestii nie wystarczyłoby wielu merytorycznych od pierwszej do ostatniej strony opasłych tomów, napisanych przez głowy mądrzejsze niż Twoja i moja. Tak więc czasem najlepszą receptą na ten problem jest humor. Zabawny tylko dla tych, którzy na codzień lubią się uśmiechać. Dla innych faktycznie już nie. I nie nazywaj wypowiedzi innych ludzi śmieciami, nawet jeśli się z nimi nie zgadzasz, gdyż jest to obraźliwe i zwyczajnie prostackie. Szczerze pozdrawiam.
Nie wiem, bo moim zdaniem to nie jest idiotyzm. Wystarczy spojrzeć z odrobiną dystansu na sedno całej sprawy, a wszystko stanie się łatwiejsze. Pięćdziesiąt twarzy Graya było bestsellerem, ale literackiej jakości nie było w tej książce za grosz. Sukces komercyjny nie zawsze idzie więc w parze z literackim talentem. Na merytoryczne rozstrzygnięcie tej kwestii nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejKomentuj cudze wpisy jak chcesz, bylebyś tylko innych przy tym nie obrażał. Tylko tyle i aż tyle. A humor nigdy nie jest błędem ani grzechem. Śmiejmy się nie czekając na szczęście, bo inaczej przyjdzie nam umrzeć, nie uśmiechnąwszy się ani razu. To akurat prawda obiektywna. Przynajmniej moim subiektywnym zdaniem...
Komentuj cudze wpisy jak chcesz, bylebyś tylko innych przy tym nie obrażał. Tylko tyle i aż tyle. A humor nigdy nie jest błędem ani grzechem. Śmiejmy się nie czekając na szczęście, bo inaczej przyjdzie nam umrzeć, nie uśmiechnąwszy się ani razu. To akurat prawda obiektywna. Przynajmniej moim subiektywnym zdaniem...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@kacper Śmieciem to jest ten wpis na górze o zaklęciu miłości dr Omooguna, czy jak mu tam, który nota bene zgłosiłam jako spam, nie wdając się w dyskusje, czy to zaklęcie naprawdę działa 😜 Wg mnie best seller przerobiony na najlepszy seller jest zabawną grą słów. To taka zabawa, którą lubią nawet wyjątkowo poważni (żeby nie powiedzieć nadęci) pisarze w rodzaju rosyjskich klasyków...
@kacper Śmieciem to jest ten wpis na górze o zaklęciu miłości dr Omooguna, czy jak mu tam, który nota bene zgłosiłam jako spam, nie wdając się w dyskusje, czy to zaklęcie naprawdę działa 😜 Wg mnie best seller przerobiony na najlepszy seller jest zabawną grą słów. To taka zabawa, którą lubią nawet wyjątkowo poważni (żeby nie powiedzieć nadęci) pisarze w rodzaju rosyjskich...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejWchodzisz w rolę mentora, która u innych jest Ci nie w smak, ale to Twoje prawo. A obraziłeś mnie w ten sposób, nazywając mój wpis śmieciem, a jego treść idiotyzmem, który to idiotyzm jak rozumiem mógł napisać tylko idiota. To dosłowny cytat z Twojej radosnej twórczości i jeden konkretny przykład, o który prosiłeś. Chcesz - masz. Przewertuj treść regulaminu i skonkluduj, czy coś takiego aby przypadkiem go nie narusza? 🤔
Wchodzisz w rolę mentora, która u innych jest Ci nie w smak, ale to Twoje prawo. A obraziłeś mnie w ten sposób, nazywając mój wpis śmieciem, a jego treść idiotyzmem, który to idiotyzm jak rozumiem mógł napisać tylko idiota. To dosłowny cytat z Twojej radosnej twórczości i jeden konkretny przykład, o który prosiłeś. Chcesz - masz. Przewertuj treść regulaminu i skonkluduj,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNie chodzi o to, że usuniesz wpisy, ani o to, że mamy inną mentalność, a sprawa dotyczy błahostki. Sam jestem recenzentem książek innych ludzi i wielokrotnie komentując cudzą twórczość otwarcie mówię, co mi się w niej nie podoba. Jednak zawsze w granicach kultury i dobrego smaku. Nie mam się za co obrażać, jeśli Ty nazwałeś mój wpis "niemerytorycznym". Podobnie byłoby wówczas, gdybyś nazwał go "nieadekwatnym", "nie na miejscu", "nie pasującym do sytuacji", "zbędnym" lub "niepotrzebnym". Wszystkie te sformułowania, choć krytyczne, nie są jednak obraźliwe. W przeciwieństwie do określenia typu "śmieć" i "idiotyzm". I to nawet, jeżeli Twoim zdaniem, określają one tylko sam wpis, a już nie osobę autora takiego wpisu. Słowo jest narzędziem mojej pracy, więc dbam o to, żeby ono było piękne i absolutnie nikogo nie obrażało, odważnie przy tym broniąc swoich racji i poglądów. Moim zdaniem można te dwie rzeczy ze sobą pogodzić. I chyba przyznasz mi tu rację, prawda? 🤔
Nie chodzi o to, że usuniesz wpisy, ani o to, że mamy inną mentalność, a sprawa dotyczy błahostki. Sam jestem recenzentem książek innych ludzi i wielokrotnie komentując cudzą twórczość otwarcie mówię, co mi się w niej nie podoba. Jednak zawsze w granicach kultury i dobrego smaku. Nie mam się za co obrażać, jeśli Ty nazwałeś mój wpis "niemerytorycznym". Podobnie byłoby...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJako recenzent, a nie badacz, polegam na własnej interpretacji, a nie na naukowej analizie danego zjawiska czy problemu. Ludzie, którzy czytają moje teksty, oczekują ode mnie szczerych wrażeń i emocji, a nie popartej przypisami z wielu uczonych ksiąg mentorskiej mądrości. Coś takiego już po pierwszym akapicie zanudziłoby ich na śmierć. Twoja opinia nie może być miernikiem mojej rzetelności, z tego powodu, że zwyczajne mnie nie znasz i nic o mnie nie wiesz. Każda interpretacja czy analiza, zawsze będzie czyimś subiektywnym i indywidualnym spojrzeniem, której ktoś inny z łatwością zarzuci brak rzetelności, jeśli nie znajdzie w niej treści, które akurat on podziela. Poza tym, nie dyskutujemy w tym miejscu o konkretnym utworze konkretnego autora o konkretnej treści, tylko o tym, jak kulturalnie brać odpowiedzialność za swoje słowa i wypowiedzi, aby nie raniły uczuć innych ludzi.
Jako recenzent, a nie badacz, polegam na własnej interpretacji, a nie na naukowej analizie danego zjawiska czy problemu. Ludzie, którzy czytają moje teksty, oczekują ode mnie szczerych wrażeń i emocji, a nie popartej przypisami z wielu uczonych ksiąg mentorskiej mądrości. Coś takiego już po pierwszym akapicie zanudziłoby ich na śmierć. Twoja opinia nie może być miernikiem...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTen słaby recenzent wielokrotnie wygrywał swoimi słabymi tekstami ogólnopolskie konkursy, które zapewne też były słabe. Tak sobie wymyśliłem teraz.
Ten słaby recenzent wielokrotnie wygrywał swoimi słabymi tekstami ogólnopolskie konkursy, które zapewne też były słabe. Tak sobie wymyśliłem teraz.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamW tym miejscu, na tym forum, nie piszę przecież literackich recenzji, tylko wygłaszam swoje opinie na dany temat, podobnie jak Ty. Jako dziecko wygrałem konkurs recytatorski. I tak, to był Mam Talent. Może w przyszłości zostanę nawet drugim Hołownią, he, he...😜
W tym miejscu, na tym forum, nie piszę przecież literackich recenzji, tylko wygłaszam swoje opinie na dany temat, podobnie jak Ty. Jako dziecko wygrałem konkurs recytatorski. I tak, to był Mam Talent. Może w przyszłości zostanę nawet drugim Hołownią, he, he...😜
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Nie za bardzo wiem jaka ideologia ze mnie wyłazi, ale widocznie nie jestem na tyle światłym i oczytanym umysłem, żeby dogłębnie zrozumieć tę trudną i skomplikowaną kwestię. Co innego ludzie, którzy przeczytali, a przede wszystkim prawidłowo zrozumieli "Zarys teorii literatury". Ta książka to Biblia tych, którzy zajmują się literaturą i śmiertelnym grzechem jest jej nie znać. Nawet jeżeli to tylko zarys, a więc zaledwie fundament i podstawa, nie do końca dowiedzionych teorii, które ktoś inny zawsze zdoła zakwestionować i przedstawić opozycyjne argumenty względem nich. Inny mądry profesor zatytułuje swoją książkę dokładnie tak samo, przedstawi skrajnie odmienne wnioski i tezy, i bądź tu mądry, który z nich ma rację? 🤔
Widzisz Kacper, Twój problem polega na tym, że ustawicznie przykładasz swoją miarę do życia innych ludzi. Nie dajesz innym w pełni należnej im autonomii, do własnego przeżywania swojego życia, tak jak sami chcą. Nie posiadłeś mądrości wszelakiej, bowiem jest to zwyczajnie niemożliwe dla nikogo. Dla Twojej wiadomości nigdy nie aspirowałem do roli mędrca, co to zawsze ma rację i pozjadał w międzyczasie wszystkie mądre rozumy, starannie unikając przy tym tych głupich. Z tej prostej przyczyny, że jak pisał Seneka: "Nie pragnij zrozumieć wszystkiego, bo wszystko stanie się dla Ciebie niezrozumiałe".
Nie za bardzo wiem jaka ideologia ze mnie wyłazi, ale widocznie nie jestem na tyle światłym i oczytanym umysłem, żeby dogłębnie zrozumieć tę trudną i skomplikowaną kwestię. Co innego ludzie, którzy przeczytali, a przede wszystkim prawidłowo zrozumieli "Zarys teorii literatury". Ta książka to Biblia tych, którzy zajmują się literaturą i śmiertelnym grzechem jest jej nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@kacper Prosimy o więcej dystansu i radości. 😁 Komentarz
@Krzysztof Gromadzki jest dla mnie ciekawą grą słów, która sprawiła, że na mojej twarzy pojawił się niewielki uśmiech. @kacper zobacz, że wytknąłeś zaśmiecanie, a sam wpadłeś w błędne koło i dyskusja zeszła na inne tory (poza tym spójrz na ilość "popieram" przy swoich i Krzysztofa wypowiedziach). Bądźmy dla siebie milsi, to jedyny portal gdzie jako tako można podyskutować o książkach lub tematach około książkowych.
@kacper Prosimy o więcej dystansu i radości. 😁 Komentarz
@Krzysztof Gromadzki jest dla mnie ciekawą grą słów, która sprawiła, że na mojej twarzy pojawił się niewielki uśmiech. @kacper zobacz, że wytknąłeś zaśmiecanie, a sam wpadłeś w błędne koło i dyskusja zeszła na inne tory (poza tym spójrz na ilość "popieram" przy swoich i Krzysztofa wypowiedziach). Bądźmy dla siebie...
Nikogo nie obrażam wymieniając jego nazwisko. Było to krzywe zwierciadło Twojego wpisu o programie "Mam Talent", który przecież Szymon Hołownia prowadził w telewizji i jest to fakt powszechnie znany. Już prędzej Ty to robisz, nazywając innego człowieka Pinokiem. Bo chyba nie jest to miły epitet, prawda? Więc na pożegnanie cytat z Gogola: "Nie przyganiaj do lustra, jak masz gębę krzywą". Do Ciebie pasuje jak ulał. Tak myślę...
Nikogo nie obrażam wymieniając jego nazwisko. Było to krzywe zwierciadło Twojego wpisu o programie "Mam Talent", który przecież Szymon Hołownia prowadził w telewizji i jest to fakt powszechnie znany. Już prędzej Ty to robisz, nazywając innego człowieka Pinokiem. Bo chyba nie jest to miły epitet, prawda? Więc na pożegnanie cytat z Gogola: "Nie przyganiaj do lustra, jak masz...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Krzysztof Gromadzki nie przejmuj się Kacperkiem, ten użytkownik już się Ciebie czepiał jakiś czas temu. Najwyraźniej po skasowaniu konta zrobiło mu się nudno i założył nowe. Wcześniej miał ksywkę "skalny". A przynajmniej przypomina tamtego nicponia.
@Krzysztof Gromadzki nie przejmuj się Kacperkiem, ten użytkownik już się Ciebie czepiał jakiś czas temu. Najwyraźniej po skasowaniu konta zrobiło mu się nudno i założył nowe. Wcześniej miał ksywkę "skalny". A przynajmniej przypomina tamtego nicponia.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
"Najlepszy seller, to seller naciowy" - zgoda.
Najlepiej smakuje z humusem. Smacznego! ;-)
"Najlepszy seller, to seller naciowy" - zgoda.
Najlepiej smakuje z humusem. Smacznego! ;-)
Sellera naciowego lubię sobie pochrupać, ale z humusem jeszcze jego nie próbowałem. Muszę to zmienić! 😃 Pozdrawiam! 😃
Sellera naciowego lubię sobie pochrupać, ale z humusem jeszcze jego nie próbowałem. Muszę to zmienić! 😃 Pozdrawiam! 😃
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie będziesz żałował, gwarantuję :-)
Nie będziesz żałował, gwarantuję :-)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Krzysztof Gromadzki Krzysiu potwierdzam i zgadzam się z tym co mówi @Apelajda Sękliwa z hummusem pycha:)
@Krzysztof Gromadzki Krzysiu potwierdzam i zgadzam się z tym co mówi @Apelajda Sękliwa z hummusem pycha:)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Apelajda Sękliwa To prawda LC nie jest speluną, a miejsce żółci nie jest na innych ludziach, ale Kacper zdaje się nie rozumieć.
@Apelajda Sękliwa To prawda LC nie jest speluną, a miejsce żółci nie jest na innych ludziach, ale Kacper zdaje się nie rozumieć.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Przychodzi taki Kacperek i poucza użytkowników od czego jest LC, pisze od rzeczy, obraża użytkowników.
Kacperku, skasuj konto, brakuje ci wyporności intelektualnej. Zostaw konto by dostarczać nam LOLkontentu.
Przychodzi taki Kacperek i poucza użytkowników od czego jest LC, pisze od rzeczy, obraża użytkowników.
Kacperku, skasuj konto, brakuje ci wyporności intelektualnej. Zostaw konto by dostarczać nam LOLkontentu.
Czego się tutaj wstydzić? Po jej wypowiedzi o konflikcie w Gazie, straciła wielu sympatyków, ergo straciła dochody. Stwierdzenie faktu 😁 Informowały o tym portale informacyjne, pisano o tym na Twitterze.
Tak chcę dalej 😆 Bardzo mnie to bawi 😂
Czego się tutaj wstydzić? Po jej wypowiedzi o konflikcie w Gazie, straciła wielu sympatyków, ergo straciła dochody. Stwierdzenie faktu 😁 Informowały o tym portale informacyjne, pisano o tym na Twitterze.
Tak chcę dalej 😆 Bardzo mnie to bawi 😂
@kacper A dlaczego Ty uważasz, że ktokolwiek ma się Tobie tłumaczyć, podawać jakieś fakty, coś wyjaśniać ect? Za kogo Ty się uważasz?
@kacper A dlaczego Ty uważasz, że ktokolwiek ma się Tobie tłumaczyć, podawać jakieś fakty, coś wyjaśniać ect? Za kogo Ty się uważasz?
@kacper a dlaczego nie pogooglasz? To dosłownie chwilka:
https://www.newsweek.com/mia-khalifa-speaks-out-after-getting-canceled-israel-palestinian-hamas-war-1839024
https://www.independent.co.uk/arts-entertainment/tv/news/mia-khalifa-tweet-israel-playboy-b2428315.html
https://www.dailymail.co.uk/news/article-12610939/mia-khalifa-tweet-israel.html
Czy muszę się znać na branży porno, by czytać Daily Mail, Independent czy Newsweeka?
@kacper a dlaczego nie pogooglasz? To dosłownie chwilka:
https://www.newsweek.com/mia-khalifa-speaks-out-after-getting-canceled-israel-palestinian-hamas-war-1839024
https://www.independent.co.uk/arts-entertainment/tv/news/mia-khalifa-tweet-israel-playboy-b2428315.html
https://www.dailymail.co.uk/news/article-12610939/mia-khalifa-tweet-israel.html
Czy muszę się znać na...
Żadnego polecenia tutaj nie ma. Jest natomiast spostrzeżenie, dotyczące tego jak gwiazdka porno rujnuje sobie karierę.
Żadnego polecenia tutaj nie ma. Jest natomiast spostrzeżenie, dotyczące tego jak gwiazdka porno rujnuje sobie karierę.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZaraz, chwila. Ustawianie po jednej albo drugiej stronie barykady mnie nie bawi. Odnoszę wrażenie jakby kacper dużo pił. Bardzo nie lubię jak ktoś pije. Sama nie piję. Toleruję picie tylko do pewnego momentu, aż się wkurwię, a że się wkurwię to pewne.
Zaraz, chwila. Ustawianie po jednej albo drugiej stronie barykady mnie nie bawi. Odnoszę wrażenie jakby kacper dużo pił. Bardzo nie lubię jak ktoś pije. Sama nie piję. Toleruję picie tylko do pewnego momentu, aż się wkurwię, a że się wkurwię to pewne.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie rozumiem pytania. Nie rozumiem też związku sellera z nacią.
Nie rozumiem pytania. Nie rozumiem też związku sellera z nacią.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWrażenia z bycia pijaną jawią mi się koszmarnie. Wyobrażam sobie, że to coś dużo gorszego niż znalezienie się w centrum akcji horroru ekstremalnego.
Wrażenia z bycia pijaną jawią mi się koszmarnie. Wyobrażam sobie, że to coś dużo gorszego niż znalezienie się w centrum akcji horroru ekstremalnego.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTo ma być życzenie? Proponuję w zamian przyjąć przaśny pocałunek od Sycylijczyka.
To ma być życzenie? Proponuję w zamian przyjąć przaśny pocałunek od Sycylijczyka.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@kacper według ciebie linki do Newsweeka, Independent czy Daily Mail... to linki do pornosów? 😂 Różnie te gazety nazywano, ale pierwszy raz słyszę by ktoś nazwał je pornosami. To jest złoto! 😂
Kacperku, jesteś przezabawny. I taki nie za mądry 😁
@kacper według ciebie linki do Newsweeka, Independent czy Daily Mail... to linki do pornosów? 😂 Różnie te gazety nazywano, ale pierwszy raz słyszę by ktoś nazwał je pornosami. To jest złoto! 😂
Kacperku, jesteś przezabawny. I taki nie za mądry 😁
Pffff, usprawiedliwiam się? 😂 Mam z ciebie jeszcze większą bekę. Newsweek pornosem 😁 Link do lokalnej gazety uważasz za agitkę. Łzy jak grochy kapią mi na koszulę. Łzy ze śmiechu 😂
Pffff, usprawiedliwiam się? 😂 Mam z ciebie jeszcze większą bekę. Newsweek pornosem 😁 Link do lokalnej gazety uważasz za agitkę. Łzy jak grochy kapią mi na koszulę. Łzy ze śmiechu 😂
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Och nie! Odkryłeś moje powiązania z Orlenem... a zatem z Obajtkiem... a zatem z PiSem... a zatem z Rosją i Putinem. Dekonspiracja! Co ja teraz zamelduję prezesowi? 😅 Umówmy się: skasujesz posta i nikomu nic nie powiesz a ja ci załatwię fuchę w Orlenie. Wolisz robić hot dogi czy sprzątać?
Ja? Ja cię obrażam? Kacperku, ja cię szanuję. Wszystkie Kacpry to fajne chłopy 😇
Och nie! Odkryłeś moje powiązania z Orlenem... a zatem z Obajtkiem... a zatem z PiSem... a zatem z Rosją i Putinem. Dekonspiracja! Co ja teraz zamelduję prezesowi? 😅 Umówmy się: skasujesz posta i nikomu nic nie powiesz a ja ci załatwię fuchę w Orlenie. Wolisz robić hot dogi czy sprzątać?
Ja? Ja cię obrażam? Kacperku, ja cię szanuję. Wszystkie Kacpry to fajne chłopy 😇
widzę, że coś mnie ominęło... kacperek... niestety, dokonał autodestrukcji i siem wykasował, więc nie mogę prześledzić jego wyczynów, które zapewne poprawiłyby mi humor... xD
widzę, że coś mnie ominęło... kacperek... niestety, dokonał autodestrukcji i siem wykasował, więc nie mogę prześledzić jego wyczynów, które zapewne poprawiłyby mi humor... xD
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Bardzo fajny i ładnie napisany artykuł. Gratki dla autora.
Na zadane pytanie, myślę iż należy odpowiedzieć przecząco. Popularność pozycji nie świadczy (już?) o jej jakości. Oczywiście, chcąc być "na czasie", trzeba czytać tę bestsellerową topkę, ale czy to coś więcej, niż marketing? Wszelkiego rodzaju "polecjaki", czy "top listy", to nic innego jak reklama. Przypadek wspomnianego wyżej autora, który wykupił własne nakłady, żeby znaleźć się na liście, doskonale pokazuje wartość takich zestawień.
Osobiście podchodzę z wielkim dystansem do bestsellerowych pozycji. Wole poczekać, sprawdzić opinie, być może nawet pobrać fragment książki zanim ją kupie. Wydawanie pieniędzy tylko dlatego, że inni je wydają, nazbyt kojarzy mi się z owczym pędem.
Bardzo fajny i ładnie napisany artykuł. Gratki dla autora.
Na zadane pytanie, myślę iż należy odpowiedzieć przecząco. Popularność pozycji nie świadczy (już?) o jej jakości. Oczywiście, chcąc być "na czasie", trzeba czytać tę bestsellerową topkę, ale czy to coś więcej, niż marketing? Wszelkiego rodzaju "polecjaki", czy "top listy", to nic innego jak reklama. Przypadek...
Zapraszam do dyskusji.
Zapraszam do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Konrad Wrzesiński
Zakładam, że czytasz komentarze i widzisz co jest w nich zamieszczane.
Tyle, że nie ma żadnej reakcji z Twojej strony.
Czy jako "redaktor", autor zamieszczanego artykułu, nie masz możliwości zapanowania nad komentującymi Twój "tekst" ? To nie pierwszy temat, w którym niejaki @kacper/ atencjusz, zaczepia i później obraża jego uczestników. A może to celowy zabieg, żeby napędzać na kontrowersji poszczególne tematy, bo nie ważne co jest pisane, ważne żeby było cokolwiek "nabazgrane"🤔
A że obraża osoby, które wnoszą wartość merytoryczną, to już mało istotne, nieważne wręcz. Poszczególni uczestnicy próbują sobie radzić na własną rękę, w kulturalny sposób, nawet obracając jego zaczepki w żart, ale jak widać to nie skutkuje. Wręcz wywołuje zacietrzewienie u tego "agresora".
Zauważ, że jak tak dalej pójdzie, to pod waszymi artykułami, w dalszej perspektywie, przestaną pojawiać się jakiekolwiek komentarze, a co za tym idzie nikt nie będzie ich czytał, bo nikt nie będzie chciał "spotkać się" z takim osobnikiem, żeby nie zostać zaczepiony i znieważonym.
Radzę przedyskutować z administracją lc możliwości np. "shadowbana" dla takich użytkowników portalu. Może powinno się, takowym indywiduom, przenieść do weryfikacji ich wpisy, albo zablokować ich komentarze na forach na jakiś czas, w razie dalszego naruszania regulaminu permanentnie, z usunięciem konta włącznie. Taka moja mała sugestia, bo nikt nie lubi, nie chce mieć do czynienia z hejterami tudzież trollami. Wszędzie ich pełno, a teraz i tutaj zaczynają się pojawiać, nie chciałabym żeby zaczęli się panoszyć, więc lepiej zapobiegać i może mieć chociaż jakieś narzędzia do tego.
Pozdrawiam 😎
@Konrad Wrzesiński
Zakładam, że czytasz komentarze i widzisz co jest w nich zamieszczane.
Tyle, że nie ma żadnej reakcji z Twojej strony.
Czy jako "redaktor", autor zamieszczanego artykułu, nie masz możliwości zapanowania nad komentującymi Twój "tekst" ? To nie pierwszy temat, w którym niejaki @kacper/ atencjusz, zaczepia i później obraża jego uczestników. A może to...
Rozumiem, że komentarze są następstwem artykułu i z tego powodu wywołała mnie Pani do tablicy, ale nie mam wpływu na tę sekcję. Dyskusjami zajmuje się administracja LC. Ze swojej strony mogę tylko zachęcać do kulturalnej dyskusji.
Nie prowadzimy aktywnej moderacji komentarzy, ale administracja, zaręczam, reaguje na każde zgłoszenie wypowiedzi niezgodnej z regulaminem :)
Rozumiem, że komentarze są następstwem artykułu i z tego powodu wywołała mnie Pani do tablicy, ale nie mam wpływu na tę sekcję. Dyskusjami zajmuje się administracja LC. Ze swojej strony mogę tylko zachęcać do kulturalnej dyskusji.
Nie prowadzimy aktywnej moderacji komentarzy, ale administracja, zaręczam, reaguje na każde zgłoszenie wypowiedzi niezgodnej z regulaminem :)
@Konrad Wrzesiński
Proszę więc aktywnie zachęcać do kulturalnej i konstruktywnej dyskusji. Może zacząć od podpisu pod swoim artykułem i przy okazji "zaproszenia" do jego komentowania, dodanie tam tego jednego słowa "kulturalnej", bo może niektórym trzeba to "czarno na białym" napisać .
Dziękuję za odpowiedź. Właśnie "rozmawiam" z kimś z administracji, więc może to da mi więcej odpowiedzi. A co za tym idzie i jakieś działanie w tej sprawie ze strony serwisu. Pozdrawiam 🙂
p.s.
zapoznałam się z regulaminem a w szczególności z &2 pkt.6 ppkt. 7 i 8.
@Konrad Wrzesiński
Proszę więc aktywnie zachęcać do kulturalnej i konstruktywnej dyskusji. Może zacząć od podpisu pod swoim artykułem i przy okazji "zaproszenia" do jego komentowania, dodanie tam tego jednego słowa "kulturalnej", bo może niektórym trzeba to "czarno na białym" napisać .
Dziękuję za odpowiedź. Właśnie "rozmawiam" z kimś z administracji, więc może to da mi...