rozwiń zwiń

„Inspiracja zawsze spływa na mnie z zaskoczenia”. Wywiad z K.N. Haner

Sonia  Miniewicz Sonia Miniewicz
13.02.2023

Z K.N. Haner rozmawiamy z okazji premiery jej czterdziestej pierwszej (!) powieści, zatytułowanej „Dyrektor generalny”. Autorkę pytamy o to, jak zaczęła przygodę z pisaniem, czy pisanie pikantnych scen nastręcza jej trudności i dlaczego woli osadzać fabułę w zagranicznych realiach. Opowiada nam też o sytuacji w branży i mrocznych stronach swojego zawodu.

„Inspiracja zawsze spływa na mnie z zaskoczenia”. Wywiad z K.N. Haner Materiały Wydawnictwa

Okładka książki [Opis – Wydawnictwo Agora] Olivia żyje w związku bez miłości. Z partnerem łączą ją tylko seks i niezdrowy finansowy układ. Kocha swoją pracę i spełnia się jako asystentka wiekowego szefa. Nie jest szczęśliwa, lecz ukrywa to za wyuczonym przez lata uśmiechem.

Harry jest wnukiem szefa Olivii i jego spadkobiercą. Właśnie wrócił z podróży po świecie, by pomóc dziadkowi rozkręcić firmę.

Okazuje się, że na pozór niedostępny i oschły mężczyzna trafia na godną siebie przeciwniczkę. Wskutek niefortunnego spotkania w windzie on ma wobec niej dług wdzięczności, a ona musi dochować tajemnicy.

Jeden wyjazd do Paryża zmienia wszystko.

Pełna seksualnego napięcia i niepożądanych emocji relacja nieomal doprowadza Harry’ego do szaleństwa. Zakazana namiętność ma jednak swoją cenę.

Romans, seks, pieniądze, intrygi – mieszanka wybuchowa!

Przeczytaj wywiad z K.N. Haner

Sonia Miniewicz: W młodości czytałaś niewiele, a wcześniej nie marzyłaś o literackiej karierze. Podobno impulsem, by zacząć pisać, była dla ciebie lektura „Pięćdziesięciu twarzy Greya”. Zdałaś się zupełnie na instynkt czy może przeglądałaś poradniki o pisaniu, analizowałaś książki znanych pisarzy, brałaś udział w jakichś kursach?

K.N. Haner: Nigdy nie czytałam żadnych poradników o pisaniu ani nie wzięłam udziału w żadnym kursie. Pisanie było i jest dla mnie przyjemnością i po prostu robię to po swojemu, jednocześnie dojrzewając i rozwijając się z każdą kolejną napisaną powieścią.

K.N. Haner to twój pseudonim literacki – K.N. to oczywiście inicjały, nazwisko Haner pożyczyłaś zaś od ulubionego gitarzysty. Dopiero w 2020 roku wydałaś książkę „Skandal” podpisaną twoimi prawdziwymi personaliami. Dlaczego na samym początku zdecydowałaś się ukryć swoją tożsamość? Bałaś się, że twoje utwory są zbyt kontrowersyjne?

Mój pseudonim miał być formą zabawy i na początku faktycznie chciałam się może odrobinę ukryć pod jego osłoną, ale to szybko stało się po prostu dobrym chwytem marketingowym, a ja nie miałam problemu z tym, by pokazywać swoją tożsamość. Początki są różne, ja nie wiedziałam, jak to wszystko się potoczy, więc pseudonim wydał mi się dobrym rozwiązaniem.

Akcje swoich powieści osadzasz głównie poza Polską. „Dyrektor generalny” rozpoczyna się na przykład w Nowym Jorku, potem akcja przenosi się do Paryża. Dlaczego decydujesz się na tak odległe realia? Nasz kraj wydaje ci się mniej „seksi”?

Niekoniecznie mniej seksi, ale uwielbiam puszczać wodze fantazji i przenosić bohaterów w odległe, nieznane mi, zakątki świata. Dla mnie jako autorki jest to większe pole do popisu, bo mogę sobie wszystko wyobrazić, wymyślić – to dobry trening dla wyobraźni i głowy.

Kobiety coraz częściej sięgają po książki erotyczne – z różnych powodów. Jedne chcą przeżyć niesamowitą przygodę, nawet jeśli tylko w wyobraźni, inne szukają pomysłów na urozmaicenie życia łóżkowego. Pisanie pikantnych momentów przychodzi ci z łatwością? W twoim domu seks nie był tematem tabu?

Pisanie scen seksu jest dla mnie jak pisanie sceny posiłku czy kłótni między bohaterami. Podchodzę do tego normalnie, na luzie. Jestem raczej otwartą osobą i nigdy nie miałam problemów, by rozmawiać o seksie. Wychowałam się w bardzo tolerancyjnym i otwartym domu i pewnie stąd takie moje podejście.

Jak twoi bliscy zareagowali, kiedy dowiedzieli się, że jesteś świetnie sprzedającą się autorką powieści „z momentami”?

Byli, są i pewnie zawsze będą niezmiennie dumni. Bardzo mnie w tym wszystkim wspierają i wiem, że zawsze mogę na nich liczyć. To ogromnie dla mnie ważne. Mam wielkie szczęście, że wychowałam się w takiej rodzinie i mam tylu wspaniałych ludzi wokół siebie.

Dostajesz zbulwersowane wiadomości od ludzi, których zszokowały twoje powieści? Spotkałaś się z jakimiś nieprzyjemnymi uwagami ze względu na tematykę podejmowaną w książkach?

Zdarzają się takie sytuacje, ale naprawdę sporadycznie. 99,9% wiadomości, które dostaję, to same komplementy, podziękowania, przemyślenia po lekturze. Ogólnie staram się podchodzić do tego z dystansem, nie przejmować się nieprzyjemnymi uwagami, chyba że to konstruktywna krytyka, wtedy biorę ją do serca. Z hejtem nie walczę, bo to walka z wiatrakami.

Plakat promocyjny

Wspomniałaś kiedyś, że w literackim świecie kobiety są dla siebie bardzo nieprzyjemne, kopią pod sobą dołki i życzą sobie jak najgorzej. Czy ta sytuacja ulega zmianie? Udało ci się nawiązać jakieś pisarskie przyjaźnie?

Jakiś czas temu nieco wycofałam się z tego literackiego świata i w sumie nawet nie wiem, czy coś się zmieniło. Mam nadzieję, że tak. Wiem jednak, że w branży jest wiele świetnych kobiet, życzliwych, miłych, otwartych, i chciałabym na swojej drodze spotykać tylko takie. Wierzę, że wszystko idzie w lepszym kierunku. A co do pisarskich przyjaźni, to mam sporo bliskich koleżanek po piórze, choć ostatnio mocno się do tego literackiego świata zdystansowałam. Niemniej zawsze jestem dla nich, a one dla mnie.

Wcześniej musiałaś łączyć tworzenie z innymi obowiązkami, ale teraz jesteś już pisarką na pełen etat. Dla wielu młodych artystów to spełnienie marzeń: robienie tego, co się kocha, samodzielne dysponowanie czasem, kreowanie nowych historii. Czy dla ciebie ten zawód ma jakieś mroczne strony?

Uważam, że ten zawód ma mnóstwo mrocznych stron, z których nie zdawałam sobie sprawy, gdy wchodziłam do tego świata. Autorzy to często osoby wysoko wrażliwe, w tym ja, a to jest zbawienie i przekleństwo w jednym. Wrażliwe osoby, do tego artyści, nie umieją łatwo poradzić sobie z emocjami, hejtem, tym wszystkim, co dzieje się przy wydaniu książki. Jednocześnie taka wrażliwość daje nam magiczną umiejętność opisywania emocji, wczuwania się w innego człowieka, w bohatera. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Najważniejsze to znaleźć swój osobisty balans.

Masz na koncie tak wiele powieści – i nie wydaje się, że mogłoby ci zabraknąć pomysłów na kolejne. Skąd czerpiesz inspiracje do kolejnych historii? I co było głównym impulsem do napisania „Dyrektora generalnego”?

Dziś się właśnie doliczyłam, że „Dyrektor generalny” to moja czterdziesta pierwsza wydana powieść, nie licząc antologii, w których brałam udział. Inspiracja zawsze spływa na mnie z zaskoczenia i w najmniej oczekiwanych momentach. Czasami inspiracją jest piosenka, teledysk, innym razem zdjęcie lub film. A impulsem do napisania „Dyrektora…” było dla mnie, po raz pierwszy, życie.

Kiedyś wspominałaś, że piszesz kilka książek równocześnie. W jaki sposób udaje ci się to wszystko ogarnąć, nie pogubić wątków, nie pomylić postaci? Musisz być świetnie zorganizowana. Masz ściśle rozpisane plany swoich powieści, harmonogramy?

Kiedyś tak faktycznie było, że pisałam po trzy lub cztery historie naraz, ale teraz ograniczam się do jednej, ewentualnie dwóch, ale na zasadzie, że jedną kończę i drugą zaczynam. Nigdy nie byłam zorganizowana, ale jestem już na takim etapie, że muszę pewne rzeczy planować i trzymać się terminów, by wszystko szło zgodnie z harmonogramem ustalonym z danym wydawnictwem. Inaczej to wszystko się rozjeżdża i robią się obsuwy terminów, a to nie wpływa dobrze na moje pisanie, bo presja czasu to dla pisarza najgorsze, co może być.

Podobno pisarze często piszą takie książki, jakie sami chcieliby przeczytać. Tworzysz powieści obyczajowe, romanse, erotyki – czy w wolnych chwilach sięgasz również po taką literaturę? Jakich pisarzy wyjątkowo sobie cenisz? Co masz teraz w czytelniczych planach?

Tak, zdecydowanie. Od dawna mówię, że piszę takie powieści, jakie sama jako czytelnik chciałabym przeczytać. Najbardziej lubuję się w gatunku romans, erotyk, ale uwielbiam również kryminały, thrillery. Cenię sobie wielu pisarzy, zawsze się boję wymieniać po nazwiskach, by kogoś nie pominąć. W planach czytelniczych mam obecnie kilka powieści. Czasami jestem proszona o zapoznanie się z tekstem w celu napisania polecajki. W ten sposób łączę miłe z pożytecznym, czytam i wspieram koleżanki po piórze.

Wydawnictwo Ale! – imprint Wydawnictwa Agora specjalizujący się w literaturze obyczajowej oraz new adult. Marka zadebiutowała na rynku w styczniu 2023 roku. W portfolio wydawnictwa znajdują się powieści autorek tj. K.N. Haner („Dyrektor generalny”) czy Weronika Jaczewska (Niegrzeczny prezes”, „Niepokorny driver”, „Shameless”). W pierwszym półroczu br. ukażą się m.in.: pierwsza powieść Ivy Owens, znanej polskim czytelniczkom jako połówka duetu pisarskiego Christina Lauren, a także debiutanckie powieści obyczajowe i romanse N. S. Perkins oraz Jen Devon. Tytuły Wydawnictwa Ale! dostępne są m.in. na Kulturalnysklep.pl oraz w formie e-booków i audiobooków na Publio.pl. 

Książka „Dyrektor generalny” jest dostępna w sprzedaży.

---
Artykuł sponsorowany, który powstał przy współpracy z wydawnictwem.


komentarze [10]

Sortuj:
więcej
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
lourdes - awatar
lourdes 17.02.2023 23:38
Czytelniczka

Nie wiem czy dałabym radę przeczytać książkę, która posiada okładkę z nagim torsem, piersiami, pupą obleczoną w bieliznę... czasem ma się ochotę na coś "gorącego", ale wiem, że w tego typu powieściach będzie masa dla mnie niestosownych sformułowań począwszy od części ciała, po ich opisy. Mnie nie trzeba tak szczegółowo i "obrazowo" wyjaśniać, opisywać... mam wyobraźnię i...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej
arantxa - awatar
arantxa 15.02.2023 23:43
Czytelniczka

A najwięcej fanek mają książki Jane Austen, ponadczasowe dzieła, w których bohaterowie się nawet nie dotknęli (oprócz tańców). Gdyby nie ten artykuł, to pewnie nigdy bym o autorce nie usłyszała. Jakoś mam wrażenie, że ludzie mają już dość epatowania seksem i np. pod teledyskami z lat 80 czy 90 na yt jest pełno komentarzy w stylu: no sex, no scandal, no nudity, 100% talent i...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej
arantxa - awatar
arantxa 16.02.2023 14:47
Czytelniczka

Moim zdaniem autorka nie wpasowuje się w gusta, ale te gusta tworzy. Jeszcze ze 20 albo 30 lat temu, może nawet 10 lat temu, Massimo albo Grey byliby czarnymi charakterami. W żadnym romansie nie użyto słowa k***s albo ci****. Dziś takie słownictwo w książkach to norma, a degeneraci to bohaterzy romantyczni, bo autorki przedstawiły ich w przystępny sposób i tyle wystarczyło,...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej
arantxa - awatar
arantxa 16.02.2023 18:02
Czytelniczka

@kachna Na twoje zarzuty odpowiedziałam wyżej, ale wyraźnie nie czytasz co piszę, a ja nie zamierzam się powtarzać. Tak, życzę autorce talentu, żeby potrafiła napisać coś więcej niż opisy seksu. Czytam czasami recenzje na LC i przeczytałam, że w jednej z książek jakaś autorka literatury tego rodzaju, napisała, że bohaterka nie założyła majtek i cytuję "wietrzy ci***". No...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
odrobina_literatury - awatar
odrobina_literatury 14.02.2023 15:04
Czytelnik

41 książek, ale nadal do Pana Mroza daleko XD

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
LubimyCzytać - awatar
LubimyCzytać 13.02.2023 15:00
Administrator

Zapraszamy do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam