Zuchwały plan. Zielone pastwiska

Okładka książki Zuchwały plan. Zielone pastwiska
Weronika Kurosz Wydawnictwo: Nowa Baśń Seria: Zielone pastwiska literatura dziecięca
244 str. 4 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Seria:
Zielone pastwiska
Data wydania:
2021-09-15
Data 1. wyd. pol.:
2021-09-15
Liczba stron:
244
Czas czytania
4 godz. 4 min.
Język:
polski
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zuchwały plan. Zielone pastwiska w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zuchwały plan. Zielone pastwiska



książek na półce przeczytane 772 napisanych opinii 758

Oceny książki Zuchwały plan. Zielone pastwiska

Średnia ocen
7,3 / 10
19 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
696
576

Na półkach: , ,

Książka opowiada historię klaczy Akila, która wraz z innymi końmi jedzie na rzeź. Klacz ta jako jedyna nie chce się poddać i postanawia zmotywować pozostałe konie do ucieczki. Książka napisana jest głównie z perspektywy Akili, ale przeplata się także z drugą historią - z perspektywy dziewczynki, której historia na pozór odrębna z czasem okazuje się mieć związek z historią Akili.

Sięgając po książkę zdawałam sobie sprawę, że jest to literatura dziecięca, którą notabene jako 31-latka lubię, jednakże tutaj czuć to za bardzo i trochę mnie to męczyło. Czy dorosły ją polubi zależy od własnych preferencji, ale dla dzieci myślę, że jest idealna! Do czytania samodzielnie jak i wspólnie, aby razem dyskutować nad tym co się dzieje w książce. Historia ta o odwadze, dążeniu do celu, chęci poczucia bezpieczeństwa i wolności to zdecydowanie dobry pomysł na książkę dla młodszego pokolenia, a dziewczynki lubiące konie będą z tej książki zachwycone! I w taki sposób ją polecam zdecydowanie 😊

Książka opowiada historię klaczy Akila, która wraz z innymi końmi jedzie na rzeź. Klacz ta jako jedyna nie chce się poddać i postanawia zmotywować pozostałe konie do ucieczki. Książka napisana jest głównie z perspektywy Akili, ale przeplata się także z drugą historią - z perspektywy dziewczynki, której historia na pozór odrębna z czasem okazuje się mieć związek z historią...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

40 użytkowników ma tytuł Zuchwały plan. Zielone pastwiska na półkach głównych
  • 23
  • 16
  • 1
11 użytkowników ma tytuł Zuchwały plan. Zielone pastwiska na półkach dodatkowych
  • 5
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Zuchwały plan. Zielone pastwiska

Inne książki autora

Weronika Kurosz
Weronika Kurosz
urodziła się w Poznaniu w 1982 roku. Absolwentka filologii hiszpańskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Autorka tekstów dla dzieci, tłumaczka i lektorka języka hiszpańskiego. W latach osiemdziesiątych jej wyobraźnię kształtowały utwory opatrzone ilustracjami takich mistrzów jak Jan Marcin Szancer, Bohdan Butenko czy Tony Wolf. Na studiach zafascynowała się literaturą iberoamerykańską. Kilkanaście lat życia spędziła w szeregach harcerskich. To właśnie z tych doświadczeń zrodziła się jej miłość do przyrody, samodzielności oraz przygody w towarzystwie grupy rówieśniczej, czego wyraz daje w swoich opowiadaniach, w których świat dzieci rządzi się własnymi prawami, a dorośli mają do niego ograniczony dostęp.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wilk, lew i ja Christelle Chatel
Wilk, lew i ja
Christelle Chatel
Siła przyjaźni. Niedawno zekranizowany "Wilk, lew i ja" to niesamowita opowieść o przyjaźni między dwójką dzikich zwierząt i młodą dziewczyną. To poruszająca i pełna ciepła historia przyjaciół, których nic nie może rozdzielić. Pachnie to może troszeczkę wtórnością (ileż bowiem znamy wszyscy opowieści o przyjaźni dzieciaka z jakimś zwierzakiem?), jednak całość ma w sobie bardzo przyjemny powiew świeżości, dla którego warto zaryzykować lekturę. Fabuła przedstawia się mniej więcej następująco. Po śmierci swojego dziadka, młoda, utalentowana pianistka Alma powraca do domu swojego dzieciństwa na malowniczej, kanadyjskiej wyspie, z dala od zgiełku Nowego Jorku. Dziwnym zbiegiem okoliczności zostaje przybraną mamą wilczego szczeniaka i lwiątka. Przyjaźń, która się między nimi rozwija, łączy ich na dobre i na złe, a perypetie to tylko kwestia czasu. Gdy troje przyjaciół zostaje rozłączonych, Alma zrobi wszystko, aby odszukać swoich podopiecznych. Wilk również pragnie odnaleźć swojego przybranego brata. Czy uda im się pokonać dzielące ich przeszkody? Opowieść, nawet jeśli nieco wtórna,. potrafi wzruszyć i sprawi przyjemność niejednemu czytelnikowi - dokładnie w ten sam sposób, w jaki przyjemność mógł sprawić niedawny kinowy film pod tym samym tytułem. Takie opowieści czyta się (i ogląda na dużym ekranie) całkiem przyjemnie, nawet jeśli wszystko jest mniej lub bardziej przewidywalne (i nawet jeśli to wszystko już kiedyś było, tyle że w nieco innych odsłonach). Ostatecznie - warto sięgnąć. Dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina za egzemplarz recenzencki. #wilklewija #mediarodzina #wydawnictwomediarodzina #christellechatel #dladzieci #ksiazkidladzieci #booksforkids #cosnapolce https://cosnapolce.blogspot.com/2022/03/wilk-lew-i-ja-christelle-chatel.html
Northman - awatar Northman
ocenił na 7 4 lata temu
Opowieść nieznajomego Chińczyka Magdalena Wiśniewska
Opowieść nieznajomego Chińczyka
Magdalena Wiśniewska
"Muzeum jest ogromne jak wszechświat, a każdy jego obiekt jest tylko jedną z wielu gwiazd." Ta barwna książka, którą przed sobą widzicie to piękna opowieść o niezwykłej przyjaźni naznaczonej tęsknotą i wyczekiwaniem. To historia pewnego mężczyzny, który zakochał się w widoku pałacu i ptaka, który za wszelką cenę chciał pomóc spełnić mu niedosięgnione marzenie. "Oto słońce znalazło lustro godne swego oblicza..." Czasem niewiele można powiedzieć o książce. Czasem nie liczą się słowa, a uczucia. Ta książka mogła wywołać ich wiele. A ja w dalszym ciągu nie jestem w stanie powiedzieć o czym dokładnie była. Tak, główne motywy można z łatwością wyłapać, bo sama historia jest prosta. Ale mam wrażenie, że jest tu dużo ukrytego metaforycznego przekazu, który poszukuje rozwiązania. Opowieść można by rozkładać w nieskończoność na czynniki pierwsze znajdując coraz więcej ukrytych symboli. Ale nie wnikając aż tak bardzo w szczegóły, książka jest niezwykle barwna, pełna pięknych, kojących wręcz ilustracji rodem z odległych Chin. Czytając ją, z jednej strony można było odczuć spokój, a z drugiej - narastające napięcie, czyli uczucia tak sobie przeciwstawne, a jednak dopełniające się. Prosty mężczyzna oczarowany pięknem cesarskiego pałacu i niewielki ptaszek, który z pozoru nic dla świata nie znaczy. Dobrana para pełna metafor, w której na pierwszy plan wysuwa się nieoczywista, acz silna i spokojna przyjaźń. Uważam, że książkę trzeba głęboko poczuć, aby dała nam coś od siebie i pokazała to wszystko co się w niej kryje. A jednak to książka dla dzieci. Czyżby ten ukryty przekaz siedział tylko w mojej głowie? Był tak trudny do znalezienia, opowieść wzbudziła tyle niewiadomych, zostawiła pytania bez odpowiedzi i dała ogromny niedosyt, na końcu doprowadzając do łez. Jak myślicie? Co tak naprawdę kryje opowieść nieznajomego Chińczyka? "Nie warto zamykać tego, który nie chciał uciec."
Nietuzinkowy - awatar Nietuzinkowy
ocenił na 6 2 lata temu
Księgi mroku J.A. White
Księgi mroku
J.A. White
Ja dziwię się dzieciom i młodzieży, że nie czytają książek mając taką świetną literaturę jak ta perełka. “Księgi mroku” zahipnotyzowały mnie tak, że ciężko było mi się od nich oderwać. Po prostu chciałem szybko wiedzieć jak dalej potoczy się fabuła. Autor stworzył horror dla dzieci napisany w sposób dla nich przystępny bez udziwnień i bezsensownej brutalności. Posiada fabułę z dwutorowym przekazem. Z jednej strony mamy opowieść o sile akceptacji i walce z własnymi lękami. Pokazuje, że odmienność nie jest niczym złym i nie trzeba być jak inni. A z drugiej ukazuje refleksje o trudach pisarskiego rzemiosła, oraz kilka cennych wskazówek na temat tworzenia porywających fabuła. Ciekawym zabiegiem jest wplątanie krótkich strasznych opowieści przy jednoczesnym ich omawianiu. Aleks to zagubiony nastolatek o nietypowym hobby (uwielbia horrory). Przez odrzucenie społeczeństwa chce stać się “normalny”. Jest to odzwierciedlenie życia wielu nastolatków. Natasza to typowa wiedźma, która potrzebuje dzieci do swoich celów. Jednocześnie staje się wewnętrznym głosem Aleksa. Jej pomocnica Jasmin pogodzona ze swoim losem przechodzi przemianę pod wpływem wydarzeń. Podobnie jak kot Lenore. Zakończenie jest jednym wielkim zwrotem akcji, które potrafi zarówno nieźle wystraszyć jak i zadziwić. Jedno z lepszych jakie do tej pory przeczytałem w książkach. Mimo iż zakłada się, że to literatura dla dzieci i młodzieży to dorośli też się w niej odnajdą. Szczerze polecam. Aleks chce przestać być dziwakiem i postanawia zniszczyć to co doprowadza go do tego stanu. Swoje straszne opowieści. W tym celu chce zjechać do piwnicy by je spalić. Podczas jazdy windą dochodzi do awarii i wysiada na 4 piętrze. Tam mija mieszkanie, które go przyciąga i wpada w pułapkę. Od teraz będzie musiał za cenę życia pisać straszne historie, które spowodowały jego problemy.
Hendoslaw - awatar Hendoslaw
ocenił na 10 1 rok temu
Nieunikniona. Baśnie Matki Śmierci z całego świata Ana Cristina Herreros
Nieunikniona. Baśnie Matki Śmierci z całego świata
Ana Cristina Herreros
Książka jest gruba, duża i ciężka, ma grube kartki, duże litery... i niewiele treści. Jak na swój format, zadziwiająco mało treści (nie tylko ja to zauważyłem) i szczerze mówiąc irytuje mnie to BARDZO i nic tu nie pomoże twarda oprawa i ładne rysunki (one są naprawdę ładne ale niewiele to zmienia). To takie: "zróbmy dwa razy ładniej, weźmy trzy razy więcej" - a takiego czegoś nie popieram. Nie mówiąc już o tym, że nie da się jej czytać na leżąco - jest za ciężka. To wszystko (i to co zaraz napiszę) sprawia, że zupełnie nie jest warta swojej ceny okładkowej - no przykro mi. A jako używana, też nie jest warta cen jakie osiąga. Dobra już, to nie jest najważniejsze (ale mnie irytuje). Zwłaszcza, że treść... też mnie jakoś nie porwała. Dosłownie żadna baśń mnie nie poruszyła (no może ostatnia: "Wiadomość od zająca", i może jeszcze "To, co nieuniknione"), nie zapadła w pamięć (pomijając tą, która przypomina "Kumę Śmierć" braci Grimm, ale tą znam od dziecka i owszem, to jest moja ulubiona baśń braci Grimm). Te baśnie mogłyby być w o czymkolwiek, niewiele by to zmieniło... No może jestem trochę zbyt krytyczny ale po tomiku baśni o śmierci, które miały niby pomóc nam się z nią oswoić, spodziewałem się jednak chyba jakichś głębokich przesłań, a tak naprawdę poza pojedynczymi (jak w tych wyżej wymienionych baśniach), to nie za bardzo tu jakieś są... To po prostu zbiór baśni związanych ze śmiercią. Równie dobrze można by napisać zbiór baśni związanych z roślinami albo z podróżami albo z czymkolwiek innym. Być może moje oczekiwania były zbyt wysokie. To wszystko nie znaczy jednak, że lektura nie dała mi przyjemności - to są baśnie, baśnie zawsze dobrze się czyta ;) Więc mimo wszystko to była przyjemna lektura i jeśli ktoś ma okazje i lubi baśnie - zapraszam. Ale jeśli ktoś nie ma okazji, to nie warto wydawać na nią 30-40zł (o cenie okładkowej nawet nie wspomnę), no chyba że jest się aż tak wielkim fanem baśni ;) "Bez względu na to, jak straszna jest śmierć, życie toczy się dalej. Nieustannie budujemy domy, nasi bracia nieprzerwanie przekazują swe dziedzictwo. Ale jeszcze nigdy nie istniała na ziemi twarz, która bez końca może patrzeć prosto w Słońce." (str.206 - "Gilgamesz z Uruk szuka nieśmiertelności") '"Póki żyję, nie zamierzam umierać." - zasłyszane od staruszka w barze.' (str. 197) (czytana: 1-21.01.2024) 4-/5 [6/10]
lex - awatar lex
ocenił na 6 1 rok temu
Śnieżyczka i Róża Emily Winfield Martin
Śnieżyczka i Róża
Emily Winfield Martin
Za oknem śnieg... Korzystając z tej białej, zimowej aury, która nam w tej chwili towarzyszy przedstawię książkę, która również zawiera w sobie sporo opisów zimy i śniegu, dodatkowo nawet jedna z jej bohaterek ma na imię Śnieżyczka. Zapewne wielu z was zna baśń braci Grimm o Śnieżce i Różyczce. Autorka pokusiła się o przedstawienie swojej ulubionej baśni w bardzo ciekawy sposób. Jest ona także twórcą ilustracji, które zapierają dech w piersiach i współtworzą wraz z tekstem coś niezwykle unikalnego. Zachwyciłam się wspaniałym, a zarazem bardzo niebezpiecznym życiem w leśnej gęstwinie. Opisy natury, magicznych stworzeń oraz zła czyhającego między drzewami zupełnie porywają czytelnika. Chcemy przeżywać te przygody, czuć ten dreszcz emocji, przez które włosy na głowie mogą stanąć nam dęba. Pragniemy wgłębić się w ten leśny świat, pójść w gąszcz, wziąć głęboki oddech i chociaż przez chwilę poczuć zapach mchu, wilgoci, ziemi, grzybów i drzew. Ogromnie zaintrygował mnie krasnal z "odwróconymi nogami". Bibliotekarka również wywarła na mnie spore wrażenie. Autorka stworzyła genialne postacie i niebywałe miejsca. Czy może istnieć biblioteka w środku lasu? Może. Czy może istnieć biblioteka bez ani jednej książki? Może. Czy każda, najdrobniejsza rzecz może być częścią oddzielnej opowieści, a nawet sama ją tworzyć? Może. W tej baśni wszystko jest możliwe - i to jest właśnie piękne.
Basia - awatar Basia
oceniła na 9 1 rok temu
Wyspa Kociej Mgły Agnieszka Zamojska
Wyspa Kociej Mgły
Agnieszka Zamojska
Lubicie koty? Chcielibyście odwiedzić wyspe na której koty rosną na drzewach? Jakiś czas temu przyszła do mnie wspaniała książka: Wyspa Kociej Mgły- Agnieszki Zamojskiej, @wydajemyksiazki Już od pierwszych stron książka bardzo mi się spodobała i mojemu synowi również. Ogólnie całą książka jest cudownie napisana. Wspaniałe odniesienia do emocji, różnych uczuć. Pokazuje jak ważna jest przyjaźń, przywiązanie, ale też strata. Jednak najciekawszym zagadnieniem jest przyciąganie. Autorka bardzo ciekawie bawi się światami, różnicuje je, ale każdy wydaje się tak magiczny i niewyobrażalny, że bardziej się nie da, po czym historia zabiera nas do kolejnego. Jednak książka jest skierowana rączek do bardziej zaawansowanych dzieci niż pięciolatek. Myślę że wiek około 10 lat jest w sam raz, bo po pierwsze w książce jest dużo niezrozumiałych i trudnych słów, a po drugie są miejsca w których trzeba nieco cierpliwości, aby się na spokojnie połapać co, gdzie i dlaczego. Mi osobiście czytało się ją bardzo przyjemnie. Książka opisuje magiczne miejsce. Wyspę na której rodzą się koty. Jest to wyspa bardzo magiczna, pełna uczuć i kotów. Jednak kiedy z wyspy odchodzi Lucia i Alfa, ich nieobecność zaczyna być mocno odczuwalna. Wszyscy wiedzą, że nie wróży to niczego dobrego. Trójka kotów decyduje się na podróż do Krainy magicznych przedmiotów. Oprócz przygody odnajdą mądrości, ale niestety czyhać też będzie na nich wiele niebezpieczeństw. Czy podołają zadaniu?
codzisprzeczytamy - awatar codzisprzeczytamy
ocenił na 10 3 lata temu
Psia chata Ewa Letachowicz
Psia chata
Ewa Letachowicz
Na fali popularności serii Bruce'a Camerona powstaje wiele historii, których bohaterami są nasi czworonożni przyjaciele. Jedną z nich jest sympatyczna historia Ewy Letachowicz, która opisuje przygody swoich pupili. Książka została podzielona na krótkie historie, które czyta się jednym tchem. Uroku dodają im ilustracje namalowane przez męża autorki. Ta pozycja jest jak najbardziej warta polecenia dla młodego czytelnika. Odnajdzie w niej historie piesków opowiedziane z ich perspektywy. Nawet te smutne wydarzenia zostały opowiedziane tak, aby uwrażliwić odbiorcę na krzywdę, jaką wyrządza się naszym braciom mniejszym. Przeplata się to z historiami wesołymi. Jedną z zabawniejszych jest próba pokolorowania szczeniaka na wszystkie kolory tęczy. Ludzie są w tej historii wspominani z miłością. Odkryjmy zatem, ile ciepła potrzebuje taka istotka. My potrzebujemy zwierząt, a one nas. Nie można porzucić ich. Bo jak to zostało powiedziane w "Małym Księciu", jest się odpowiedzialnym za to, co oswoiłeś. A skoro zwierzęta nam ufają, to trzeba się nimi zaopiekować. I one odpłacają z nawiązką. Język jest bardzo przystępny. W książce znajdziemy wiele dialogów, więc można przy czytaniu poczuć się aktorem. Najbardziej wzruszyła mnie historia o umieraniu czworonoga. Przy młodszych dzieciach może lepiej pominąć, ale dla wyjaśnienia dziecku tej smutnej sytuacji, jak najbardziej się przyda. Wielkie brawa dla autorki za to, że nie pominęła tego wątku. Niby to naturalna kolej rzeczy, ale dla dziecka (i nie tylko!) to jednak wielka tragedia. Psie Biuro Detektywistyczne przynosi humor typowy dla autorki. Zwierzęta szczerze opowiadają o swoich przygodach i wciągają młodego odbiorcę w swój świat. Mieszkają one w Tajemniczym Domie, gdzie jego mieszkańcy odnoszą się do nich z szacunkiem i troską. Oprócz psów spotkamy tutaj "stado" kotów, rybki i każdy jest mile widziany. Opisy nie nużą, gdyż praktycznie ich nie ma. Skupiamy się na akcji. Krótkie rozdziały i wyraźna czcionka pozwalają na samodzielną lekturę dla dzieci. Warto przeczytać tę książkę, ponieważ jest ona optymistyczna i przynosi nadzieję na szczęśliwe życie z ukochanym zwierzakiem.
Bettygreen - awatar Bettygreen
ocenił na 7 1 rok temu
Podwójne mosty Wenisany Linor Goralik
Podwójne mosty Wenisany
Linor Goralik
Linor Goralik zawładnęła moją wyobraźnią w ubiegłym roku. Przygoda z książką, która przyciągnęła mnie do siebie okładką z obrazem genialnego Rocha Urbaniaka, skończyła się na prawdziwej miłości. Niektórzy może pamiętają, że mianowałam się nawet samozwańczą ambasadorką "Zimnych wód Wenisany", tak bardzo urzekła mnie książka. W przypadku "Podwójnych mostów Wenisany" mogę z dumą ogłosić, że tym razem zostałam zaszczycona przez Wydawnictwo Dwukropek oficjalnym patronatem. I nie mogłam odmówić tej roli, bo powieść znów okazała się niesamowita. Linor Goralik wykreowała naprawdę niesamowity świat, w którym z jednej strony znajdziemy powidoki Wenecji, z drugiej całkowicie oryginalną, nigdzie niespotykaną lokację. Wyjątkową, odrealnioną, a jednak tak barwną i niemal namacalną. Powrót do tego świata sprawia, że włoski stają mi na rękach z ekscytacji. Autorka jednak nie cacka się z czytelnikiem, po raz kolejny wrzucając go od razu na głęboką wodę, w sam środek opowieści. Bez asekuracji, bez powtórzeń i przypomnienia fabuły poprzedniego tomu wtłacza nas w historię, koncentrując uwagę na podjętych wątkach. Jednym ten sposób wejścia w lekturę się spodoba, dla innych stanowić będzie trudność, jednak to wymagające podejście do odbiorcy sprawia, że czytelnik bardziej się aktywuje, jest też bardziej samodzielny, a przy tym bardziej skoncentrowany na samej historii. To dlatego polecam książkę raczej dojrzalszym młodym czytelnikom, którym nowe doświadczenia literackie nie są niemiłe. "Podwójne mosty Wenisany" kontynuują wprowadzony w Zimnych wodach... zabieg utraty dziecięcych złudzeń. Tak jak wcześniej bohaterka przekonała się, że świat nie jest do końca taki, jak ją uczono, tak teraz odzierana jest z kolejnych złudzeń - tym razem wobec rodziny. W ten sposób powieść ma w sobie coś z powieści inicjacyjnej, ukazując drogę bohaterki ku dojrzałości. Która wcale nie przychodzi łatwo, a droga do niej bywa bolesna. Jednocześnie jest to powieść o rodzinie, przyjaźni i poświęceniu, o bezsensie wojny. O racjach, które leżą po obu stronach. O kwestionowaniu lojalności. O osamotnieniu, poczuciu winy i szukaniu własnego głosu. Goralik zabiera czytelnika w fascynującą, choć wymagającą podróż, snutą z talentem bajarza i poety, tkaną kunsztownie z elementów zaczerpniętych ze swej bogatej wyobraźni. Pełno w niej literackich doznań i emocji, dusznej atmosfery i swoistej magii wykreowanego świata. To książka, która jednych odbiorców odrzuci, a innych odurzy swym niezwykłym klimatem i niesztampową, bardzo oryginalną opowieścią. Być może jedną z oryginalniejszych w ogóle. Można z niej wiele dla siebie wyciągnąć i interpretować na wielu poziomach, szukać mądrości tak pięknie i nienachalnie wplecionej w tekst. Jest to powieść osobliwa, choć to określenie traktuję jako komplement, a do tego urzekająca i emocjonująca. Nie można pozostać wobec niej obojętnym.
zaczytASY - awatar zaczytASY
ocenił na 8 3 lata temu
Gdzie jesteś, Precelku? Aniela Cholewińska-Szkolik
Gdzie jesteś, Precelku?
Aniela Cholewińska-Szkolik
Prześliczna książeczka świąteczna, właściwie adwentowa dla dzieci. Zaręczam ,że dorosłym też się spodoba, a psiarzom w szczególności. Twarda oprawa i przepiękne ilustracji Oli Krzanowskiej. Treść jest świąteczna pokazana okiem małego tytułowego pieska Precelka. Precelek jest szczeniaczkiem Zuzi. Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia i dla psiaka będą one pierwsze w życiu. Wszyscy są podekscytowani . Piesek nie bardzo rozumie o co chodzi, ale czuje ,że to wyjątkowy czas. Jego mała pani przygotowywała ozdoby choinkowe, robiła łańcuch. A jej mama gotowała przeróżne potrawy w kuchni, unosiło się tysiące zapachów. Gdy łańcuch choinkowy został skończony , wszyscy wybrali się na jarmark świąteczny wieczorową porą. Zabrali ze sobą Precelka na czerwonej smyczy. Na jarmarku panował ogromny rozgardiasz. Precelek wyczuwał tylko zapach grillowanych kiełbasek i uparcie do dążył do jego źródła. Rodzice Zuzi wraz z córeczką dobierali zaś choinkę, a potem dodatkowe świecidełka. Tak byli tym zajęci, że nawet nie zauważyli jak Zuzia wypuściła z rąk smycz. Piesek rozumiał tylko jedno – kiełbaski. Myślał, że zgodzili się go puścić do nich. On zaraz przecież wróci. Jednak tak się nie stało. Piesek się zgubił, a koniec smyczy przytrzasnęła skrzynka pod plandeką ciężarówki. W tym momencie zawalił się świat dla Precelka jak i dla Zuzi. Książka staje się powieścią drogi. Piesek odjechał daleko ciężarówką w inny nieznany świat. Rodzice i Zuzia uruchamiają wszystkie sposoby , by odnaleźć przyjaciela. Dziecko już nic nie chce na święta ,jedyne życzenie-marzenie by piesek do niej wrócił. Książka przypomina ,,Lassie wróć’’ i to bardzo. Przygody są inne ,ale sens podobny. Piesek chce wrócić do Zuzi i zrobi wszystko ,by ją odnaleźć. Zuzia i jej rodzice również. Niestety to długa droga, wyboista, pełna skomplikowanych zdarzeń i zwrotów akcji. Jak wydaje się, że może już jest szansa na 99%, to zaraz cofamy się o 180 stopni i znowu szukamy. Uruchomione wszystkie emocje u bohaterów książki ,jak i przez czytelnika :strach, wzruszenie,niemoc, nadzieja, tęsknota , smutek, żal. Niejedna łezka z oczu popłynie podczas czytania. Utrata przyjaciela w postaci psa i to jeszcze przed świętami wzmaga podwójnie wszystkie uczucia. Czy piesek zdoła znaleźć drogę do prawdziwego domu? Jakie będzie miał przygody po drodze? Czy ktoś pomoże psiakowi i go przygarnie? O tym wszystkim przeczytacie Kochani w tej książeczce. Cudowna. Najpiękniejsza psia miłość . Cieszcie się, że wasze kudłacze lub gładkowłose, są z Wami i mocno je wyściskajcie za to ,że są przy waszym boku. Oby nigdy nie zdarzyło się nikomu z was przeżywać takich katuszy.
Anka - awatar Anka
oceniła na 10 2 lata temu

Cytaty z książki Zuchwały plan. Zielone pastwiska

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zuchwały plan. Zielone pastwiska