Zaproszenie na egzekucję

Okładka książki Zaproszenie na egzekucję
Vladimir Nabokov Wydawnictwo: W.A.B. Seria: [Vladimir Nabokov w W.A.B.] literatura piękna
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
[Vladimir Nabokov w W.A.B.]
Tytuł oryginału:
Приглашение на казнь
Data wydania:
2022-03-23
Data 1. wyd. pol.:
1990-01-01
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328092662
Tłumacz:
Leszek Engelking
Średnia ocen

                7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zaproszenie na egzekucję w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zaproszenie na egzekucję



książek na półce przeczytane 3106 napisanych opinii 464

Oceny książki Zaproszenie na egzekucję

Średnia ocen
7,6 / 10
999 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
89
7

Na półkach:

Kocham groteskę! Prosze państwa, groteskowa powiesc o absurdach rządzenia, o wolności wewnętrznej i zewnętrznej w bardzo przystępnym języku. Momentami zalatuje Kafkowskim oparem. Nie wiem jak to się dzieje ale ostatnio trafiam na dobre książki. Być może to dzięki Państwu, takze dzięki za wszelkie opinie dobrych pozycji. Wracając, może nie jest to arcydzieło ale fragmenty z zaproszenia na egzekucję zostaną ze mną na zawsze (mam nadzieję). Cyncynacik, moj ty boroku.

Kocham groteskę! Prosze państwa, groteskowa powiesc o absurdach rządzenia, o wolności wewnętrznej i zewnętrznej w bardzo przystępnym języku. Momentami zalatuje Kafkowskim oparem. Nie wiem jak to się dzieje ale ostatnio trafiam na dobre książki. Być może to dzięki Państwu, takze dzięki za wszelkie opinie dobrych pozycji. Wracając, może nie jest to arcydzieło ale fragmenty z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

4595 użytkowników ma tytuł Zaproszenie na egzekucję na półkach głównych
  • 3 239
  • 1 321
  • 35
423 użytkowników ma tytuł Zaproszenie na egzekucję na półkach dodatkowych
  • 260
  • 61
  • 34
  • 27
  • 15
  • 15
  • 11

Tagi i tematy do książki Zaproszenie na egzekucję

Inne książki autora

Vladimir Nabokov
Vladimir Nabokov
Rosyjski i amerykański pisarz, tworzący do mniej więcej 1938 roku głównie w języku ojczystym, potem głównie w języku angielskim, autor kilku tekstów w języku francuskim. Z wykształcenia filolog (romanista i rusycysta), krótko studiował zoologię, przez całe życie zajmował się lepidopterologią (liczne artykuły w czasopismach specjalistycznych, praca w harwardzkim muzeum), hobbystycznie układał zadania szachowe, w latach 1941–1959 był wykładowcą literatury na uczelniach amerykańskich. Szeroką sławę przyniosła mu powieść Lolita (opublikowana w Paryżu, 1955). Urodził się 10 kwietnia 1899 według stosowanego wówczas w Rosji kalendarza juliańskiego. Odpowiednikiem tego dnia w kalendarzu gregoriańskim jest 22 kwietnia, co można obliczyć dodając 12 dni do daty według kalendarza juliańskiego. Niektóre źródła podają błędnie wyliczoną datę 23 kwietnia uzyskaną poprzez nieprawidłowe zastosowanie 13-dniowej różnicy między dwoma kalendarzami, która jednak mogła być używana tylko po 28 lutego 1900. We wspomnieniowej książce Speak, Memory Nabokov wyjaśnił powód pomyłki i potwierdził, że właściwą datą jest 22 kwietnia. Nabokov pochodził ze szlacheckiej rodziny rosyjskiej. Po utracie majątku w wyniku rewolucji październikowej w Rosji jego rodzina wyjechała do zachodniej Europy. Na początku lat dwudziestych Nabokov studiował romanistykę i slawistykę w Cambridge, po ukończeniu studiów w 1923 zamieszkał w Berlinie (Niemcy oraz środowisko emigrantów rosyjskich w Niemczech nierzadko występują w utworach Nabokova z tamtego okresu). 15 kwietnia 1925 Nabokov ożenił się z Verą Slonim, 10 maja 1936 urodził im się syn Dimitri. W 1937 przenieśli się do Paryża, a w 1940 popłynęli transatlantykiem do USA, gdzie Nabokov między innymi pracował w muzeum oraz jako profesor literatury na uczelni. Po sukcesie finansowym Lolity, w 1961 Nabokov z rodziną przeprowadził się do Montreux w Szwajcarii. Od 1964 aż do śmierci mieszkał w hotelu Montreux-Palace w Montreux.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Notatki z podziemia Fiodor Dostojewski
Notatki z podziemia
Fiodor Dostojewski
🧠 Człowiek kontra 2×2 – Rozum vs. Wola 🧠 📍 Ocena: 8/10 – za odwagę, bezkompromisowość i psychologiczno-filozoficzny rezonans, który odbija się echem do dziś. Houellebecq? Czułby się tu jak w domu. Kafka? Zaznaczyłby jako inspirację. Camus? Poklepałby podziemnego brata po ramieniu. ❓ O czym to właściwie jest ❓
 O człowieku, który wie za dużo. O bólu istnienia, który nie szuka ulgi – bo ta byłaby zbyt banalna. O buntowniku, który nie rzuca koktajli Mołotowa – bo jego rewolucja to złośliwy uśmiech rzucony logice, postępowi i wszystkim "kryształowym pałacom". 🎭 Styl i forma 🎭
 Monolog neurotycznego, zgryźliwego, autoironicznego inteligenta. Bezczelny, samo-poniżający się, cierpko błyskotliwy. Dostojewski wciska czytelnika w fotel – i każe mu tam zostać, nawet jeśli się wierci. A potem jeszcze poprawia cytatem o „rozkoszy bólu zęba”. 🧩 Motywy i refleksje 🧩 🔹 Wolność jako prawo do samookaleczenia (emocjonalnego i moralnego) 🔹 Samoświadomość jako przekleństwo 🔹 Sprzeczność między racjonalnością a kaprysem duszy 🔹 Sarkazm jako akt (ostatniego?) oporu 📚 Dlaczego to wciąż działa? 📚
 Bo współczesność nadal próbuje zbudować pałac kryształowy – idealny świat oparty na kalkulacjach, poprawności i algorytmach. A podziemny człowiek? On chichocze z kąta i mówi: „nie, dziękuję – ja wolę żyć na własnych warunkach, choćby absurdalnych”. 🏁 Finalnie 🏁 To literatura, która nie przymila się do czytelnika. Cyniczna, prowokacyjna, świadoma swej ohydy. I właśnie dlatego – mocna. Wolę takiego Dostojewskiego niż wielu dzisiejszych samozwańczych buntowników. Styl i myśl – ostre jak brzytwa.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na 8 8 miesięcy temu
Zamek Franz Kafka
Zamek
Franz Kafka
„Zamek” Franza Kafki to wyjątkowo specyficzna lektura — wybitnie ambitna i, być może, pisana przez autora dla samego siebie. Można ją jednak próbować odczytać jako rozwinięcie pesymistycznej wizji „Procesu”, ale jednocześnie z wyraźnym przestawieniem akcentów: zamiast historii o wyroku, który wydaje system, dostajemy historię o tym, że system nie daje żadnej odpowiedzi. W obu powieściach Kafka opisuje w istocie ten sam konflikt — CZŁOWIEK KONTRA SYSTEM. O ile w „Procesie” Józef K. zostaje nagle aresztowany i zmuszony do obrony wobec systemu, który działa bez wyjaśnień, o tyle w „Zamku” sytuacja odwraca się zasadniczo. K. przybywa do wsi dobrowolnie, przedstawiając się jako geometra wezwany przez władze. Nie jest ścigany — sam staje się petentem. To przesunięcie zmienia wszystko. Józef K. walczy o uniewinnienie, K. walczy o uznanie. Tamten próbuje uniknąć wyroku, ten – uzyskać potwierdzenie, że w ogóle ma prawo istnieć w obrębie systemu. Jednak właśnie ta aktywna postawa ujawnia głębszy poziom absurdu. Im bardziej K. stara się zalegalizować swój byt, tym wyraźniej okazuje się kimś zbędnym — „ponadliczbowym”, kimś, kto wszędzie przeszkadza, choć nigdzie formalnie nie został odrzucony. W „Procesie” system jest agresywny, osaczający, niemal namacalny. W „Zamku” przeciwnie — pozostaje cichy, rozproszony, nieuchwytny. Nie atakuje, lecz nie odpowiada. Jego przedstawiciele mówią dużo, ale nie rozstrzygają niczego. Nawet momenty pozornej bliskości kończą się fiaskiem: najbardziej wymowna jest nocna rozmowa z Bürglem, podczas której urzędnik mimochodem odsłania mechanizm działania systemu i wskazuje K. możliwą w nim lukę. K. jednak, wyczerpany, zasypia w chwili, która mogłaby stać się przełomem. Szansa istnieje, lecz nie zostaje wykorzystana — i natychmiast znika. Pesymizm „Zamku” jest więc innego rodzaju niż w „Procesie”. Nie polega na nieuchronności wyroku, lecz na jego nieobecności. Bohater nie zostaje skazany — zostaje zawieszony. To zawieszenie znajduje wyraz także w formie utworu: powieść pozostaje niedokończona, co nie jest tylko faktem biograficznym, lecz znaczącym gestem. Być może Kafka celowo nadał „Zamkowi” formę bardziej rozwlekłą, momentami wręcz bardzo nużącą, aby czytelnik sam doświadczył tego stanu przeciągającego się oczekiwania i bezowocnego krążenia wokół nierozwiązywalnej sprawy — doświadczenia, które w „Procesie”, jako powieści bardziej zwartej i skondensowanej, jest znacznie mniej odczuwalne. Łatwo napisać w recenzji, że „Zamek” można odczytać — znacznie trudniej rzeczywiście przez niego przejść: lektura zajęła mi sporo czasu, czytałem ją powoli, po kilka–kilkanaście stron dziennie, z przerwami. W praktyce dopiero obejrzenie spektaklu Teatru Telewizji z 1989 roku w reżyserii Marka Grzesińskiego pomogło mi uporządkować i utrwalić w głowie przebieg powieści — mimo że inscenizacja wprowadza pewne zmiany. Brak zakończenia utworu (celowo lub przypadkiem) staje się częścią jego sensu — K. nie dochodzi do żadnego punktu, bo taki punkt nie istnieje. W obu utworach człowiek ponosi klęskę w starciu z systemem, ale jej charakter jest odmienny. Józef K. ginie gwałtownie, „jak pies”, natomiast K. z „Zamku” nie ginie — jego porażka polega na czymś bardziej rozciągniętym i trudniejszym do uchwycenia: na nieskończonym trwaniu w stanie oczekiwania, które nigdy nie prowadzi do rozstrzygnięcia.
tomollot - awatar tomollot
ocenił na 9 7 dni temu
Mdłości Jean-Paul Sartre
Mdłości
Jean-Paul Sartre
Na początku jest dużo przemyśleń - w moim odczuciu - totalnie o niczym. Rozumiem, że mają to być głębokie rozmyślania egzystencjalne, ale to czy podnieść z ziemii papierek do nich nie należy, choćby nie wiem jaką historię do tego dopisać. W 1/4 w książce dalej nic się nie dzieje - narrator chodzi po ulicach, pracuje w bibliotece i śpi w mieszkaniu. Mam wrażenie, że historia opowiedziana z perspektywy Samouka byłaby ciekawsza. "Będę czytał Eugenię Grandet. Nie dlatego, żeby mi to sprawiało wielką przyjemność, trzeba jednak coś robić". - To, zdaje się motyw przewodni narratora, a to sprawia, że ja mam podobne odczucia do "Mdłości". Bohater jest bardzo spostrzegawczy, dostrzega mnóstwo szczegółów, niewidocznych dla zwykłych śmiertelników, choć mam wrażenie, że na dłuższą metę nic z tych obserwacji nie wynika. Pojawiają się historie relacji z kobietami, ale tak samo nijakie jak wszystko inne. Jest nieco przerażony swoją wolną wolą, nie ma pojęcia, co zrobić ze swoim życiem, choć jak zauważa, jest jeszcze młody i może zacząć od nowa. Na ostatnich 20 stronach w końcu się coś dzieje, a narrator zyskuje mój szacunek. Ostatnia strona daje jednak nadzieję - "można więc uzasadnić swoje istnienie?" - pyta autor. Myślę, że tak. To nie tak, że nie doceniam tych głębokich przemyśleń na temat bezsensu istnienia, czy tym bardziej - ich nie rozumiem. Rozumiem i doceniam. Tylko wydaje mi się, że - zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy mamy epidemię depresji - do niczego konkretnego to nie prowadzi, a wręcz mogą być szkodliwe.
ewea21 - awatar ewea21
ocenił na 6 22 dni temu
Wściekłość i wrzask William Faulkner
Wściekłość i wrzask
William Faulkner
Jak jest z wieloma pisarzami, którzy się "odleżeli", tak samo przy Faulknerze zaskoczyło mnie to jak wybitnym jest pisarzem. To nie ulega żadnym wątpliwością dla mnie, to literatura piękna najwyższej próby, taka jakiej szukam: bardzo gęsta, wymagająca, męcząca nawet, a przy tym, a nie mimo to, wciągająca. Fascynująca językowo, interesująca moralnie i po prostu ciekawa, jako książka do czytania. Od razu zaznaczam, że jestem fanką starych tłumaczeń Faulknera z serii "NIKE", bo te nowe, choć na pewno przejrzane, porządnie przemyślane wydają mi się sterylne, czyste, wymyślne nawet. Mam świadomość problemów starych przekładów (również dzięki lekturze "Trzech tłumaczek" Umińskiego), ale po prostu bardziej pasują według mnie do prozy Faulknera, do deliryczności tego pisania. To powiedziawszy: "Wściekłość i wrzask" to koszmarna i koszmarnie dobra powieść. Kiedy już połapiemy się kto jest kim (a fajnie jest odkrywać to bez pomocy internetu), to przyjemność (i nieprzyjemność, bo taka jest ta książka, pełna paradoksów) czytania jeszcze wzrasta. Poznajemy losy upadłej, upadającej rodziny południowych posiadaczy, którzy z dawnej "wielkości" posiadają tylko "dumę" i jest ona jedną z przyczyn ich upadku. No nie powiem na temat Faulknera pewnie nic co nie zostało powiedziane: drażniąca, fascynująca, wymagająca, piękna proza która mimo upływu lat nie traci na znaczeniu.
dróżniczka - awatar dróżniczka
oceniła na 8 2 miesiące temu
Dramat na polowaniu Anton Czechow
Dramat na polowaniu
Anton Czechow
Dla leniuchów - 7,5 / 10. Bardzo dobra rzecz. *** Anton Czechow ma na swoim koncie wiele sztuk teatralnych, kilkaset opowiadań i - uwaga - tylko jedną powieść! Muszę uczciwie przyznać, że owa powieść Czechowa to dramat. "Dramat na polowaniu" w zasadzie, bo tak brzmi jej pełny tytuł. Jest to quasi-kryminał, z tym że napisany przez mistrza pióra, a nie manufakturę Remigiusza Mroza. Czechow nie był jednak dumny z faktu, że go napisał. Gdyby żył dzisiaj, zapewne wydałby to pod pseudonimem i nie chwalił się okładką na Instastories. Bo czy to wypada poniżać się pisaniem kryminału i schlebiać gustom mas? Czy jego powoli kształtująca się reputacja na tym nie ucierpi? Pytanie zasadne, bo książkę drukowało w odcinkach czasopismo o dość dyskusyjnej reputacji. A sam autor musiał się nieźle napocić (czytaj: nażebrać), by otrzymać należne mu wynagrodzenie. Wszystko to powodowało, że Czechow najzwyczajniej w świecie wstydził się tej książki. Mało tego: uważał ją za najsłabszą rzecz, jaką napisał. Ewidentnie się mylił. Miała być parodia i ośmieszenie kryminału, a wyszła zgrabna, pełnokrwista powieść. Szkatułkowa fabuła w wielkim skrócie: do redakcji jednej z moskiewskich gazet niejaki Kamyszew przynosi rękopis kryminału, który chciałby wydać. Redaktor jest, lekko mówiąc, sceptycznie nastawiony. Rozpoczyna lekturę, której treść kompletnie go zaskoczy… Fabuła momentami przypomina pomysły Agathy Christie, z dwoma różnicami: większą głębią postaci oraz starannie naszkicowanym tłem społecznym. "Dramat na polowaniu" ukazał się w 1884 roku, zaś pierwsza książka Christie trzydzieści sześć lat później. Co znajdziemy u Czechowa? Dramy i łzy jak na streamach Szymona Hołowni, skoki adrenaliny większe niż cła Trumpa na Europę. Bawiłem się świetnie; lubię bardzo czechowskie poczucie humoru, którego jest tu od groma. Są śmieszne zwierzęta (gadająca papuga), śmieszni ludzie (na to zawsze można liczyć), ale też i zabawne didaskalia: "Spojrzeliśmy raz jeszcze na karciarza Franza i wyszliśmy z altanki. Stąd udaliśmy się do wiodącej na pole furtki ogrodowej. Furtki w powieściach z reguły odgrywają doniosłą rolę. Jeżeli państwo sami tego nie zauważyliście, zapytajcie mojego Polikarpa, który pochłonął w swym życiu mnóstwo strasznych i niestrasznych powieści, i on na pewno potwierdzi ten błahy, a jednak charakterystyczny fakt". Nawiasem mówiąc, przewrotnie naszkicowana postać służącego Polikarpa to kolejny diamencik, ale nie będę zdradzać więcej. To była świetna lektura, a Czechow powinien się wstydzić, że się tej książki wstydził. Zasłużone 7,5. "Samobójcą nazywa się człowieka, który pod wpływem cierpień fizycznych lub psychicznych pakuje sobie kulę w łeb; dla tych, którzy dają upust swym nikczemnym, pustoszącym duszę namiętnościom w święte dni wiosny i młodości, nie ma nazwy w języku ludzkim. Po kuli następuje spokój mogiły, po straconej młodości - lata smutku i dręczących wspomnień".
MilczenieLiter - awatar MilczenieLiter
ocenił na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Zaproszenie na egzekucję

Więcej
Vladimir Nabokov Zaproszenie na egzekucję Zobacz więcej
Vladimir Nabokov Zaproszenie na egzekucję Zobacz więcej
Vladimir Nabokov Zaproszenie na egzekucję Zobacz więcej
Więcej