Urban. Reguły gry

Okładka książki Urban. Reguły gry
Luc BrunschwigRoberto Ricci Wydawnictwo: Taurus Media Cykl: Urban (tom 1) komiksy
52 str. 52 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Urban (tom 1)
Tytuł oryginału:
Urban. Les règles du jeu
Data wydania:
2013-11-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-11-01
Liczba stron:
52
Czas czytania
52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364360046
Tłumacz:
Wojciech Birek
Średnia ocen

                6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Urban. Reguły gry w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Urban. Reguły gry

Średnia ocen
6,5 / 10
32 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
16
15

Na półkach: , ,

Świetna seria SF z wątkiem kryminalnym i politycznym. Bohaterem jest tu pewien młody policjant, który uwikłany zostaje w  ściganie płatnego zabójcy. Kim jest? Na czyje zlecenie działa? I dlaczego wykonuje te wyroki? - to pytania, z którymi czytelnik pozostaje do ostatniego, piątego tomu. 

Bardzo ciekawy jest ten świat, w którym rozgrywa się akcja. Miasto Montplasir jest naszpikowane najnowszymi technologiami, a jego celem jest maksymalne dawanie przyjemnosci turystom z innych planet. Tu króluje płatna miłość, hazard, najlepsze jedzenie, uśmiechnięta obsługa, zawsze gotowa spełniać marzenia. To Las Vegas przyszłości zostało zaprojektowane dla zapomnienia od codziennej rutyny. Ma dawać permanentną uciechę. Mamy tu wątek wpływu rozwoju sztucznej inteligencji i robotów na przyszłe życie. 

Ale jest też pokazana druga, ciemna strona tego miasta. Cześć ludzi mieszka na ulicach, walcząc codziennie o przetrwanie. Wszędobylska sztuczna inteligencja nastawiona jest na kontrolę i dbanie o interesy właścicieli, a nie na dobro zwykłych ludzi. Jest to świat sprywatyzowanej władzy, wykorzystujacej zdobycze technologii do inwigilacji. Ludzie, pomimo świadomości swojego położenia nie buntują się. Wystarczy im zapomnienie jakie oferuje przemysł rozrywki. Horyzont ich marzeń to indywidualna kabina mieszkalna, zamiast pryczy w zbiorowej noclegowni. Ich praca czasem polega na uprzedmiotowione dawaniu przyjemnosci innym, których na to stać W tym świecie gdzie ludzie traktują się zupełnie przedmiotowo, bycie miłym stanowi wyjątek. 

Bardzo atrakcyjna kreska, świetnie ukazująca postaci i przestrzenie miejskie. Bohaterowie mają twarze delikatnie odrealnione. Zdarza się golizna. Niektóre rozwiązania technologiczne sugerują inspirowanie się "Piątym elementem" Luca Bessona. 

Delikatnie rozczarowało mnie zakończenie tej serii, ale wybaczam bo cała reszta jest kapitalna.

Świetna seria SF z wątkiem kryminalnym i politycznym. Bohaterem jest tu pewien młody policjant, który uwikłany zostaje w  ściganie płatnego zabójcy. Kim jest? Na czyje zlecenie działa? I dlaczego wykonuje te wyroki? - to pytania, z którymi czytelnik pozostaje do ostatniego, piątego tomu. 

Bardzo ciekawy jest ten świat, w którym rozgrywa się akcja. Miasto Montplasir jest...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

69 użytkowników ma tytuł Urban. Reguły gry na półkach głównych
  • 43
  • 26
39 użytkowników ma tytuł Urban. Reguły gry na półkach dodatkowych
  • 16
  • 12
  • 6
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Urban. Schizo robot Luc Brunschwig, Roberto Ricci
Ocena 7,5
Urban. Schizo robot Luc Brunschwig, Roberto Ricci
Okładka książki Conan z Cymerii - Tom 2 Luc Brunschwig, Étienne Le Roux, Robin Recht
Ocena 7,8
Conan z Cymerii - Tom 2 Luc Brunschwig, Étienne Le Roux, Robin Recht
Okładka książki XIII Mystery: Jonathan Fly Luc Brunschwig, Olivier Ta
Ocena 5,8
XIII Mystery: Jonathan Fly Luc Brunschwig, Olivier Ta
Okładka książki Nieruchome śledztwo Luc Brunschwig, Roberto Ricci
Ocena 7,3
Nieruchome śledztwo Luc Brunschwig, Roberto Ricci
Okładka książki Niech się stanie światłość Luc Brunschwig, Roberto Ricci
Ocena 7,4
Niech się stanie światłość Luc Brunschwig, Roberto Ricci
Okładka książki Idący na śmierć Luc Brunschwig, Roberto Ricci
Ocena 6,9
Idący na śmierć Luc Brunschwig, Roberto Ricci

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Silas Corey - 1 - Siatka Aquili 1/2 Fabien Nury
Silas Corey - 1 - Siatka Aquili 1/2
Fabien Nury Pierre Alary
Najbardziej znanym komiksem ze scenariuszem Fabiena Nury’ego jest „Śmierć Stalina”, która doczekała się komediowej ekranizacji. W latach 2013 r. napisał też krótką serię sensacyjno-kryminalną. W Polsce całość została opublikowana przez Taurus Media w latach 2014-2016. Czy warto zainteresować się tym tytułem? Tytułowy Silas Corey to prywatny detektyw działający w Paryżu w czasie I wojny światowej. W tym tomie zostaje wynajęty, aby rozwiązać zagadkę zaginionego reportera. Reporter ten zajmował powiązaniami francuskiego premiera z Prusami… Postacie w tej historii to znane archetypy. Główny bohater to utalentowany awanturnik, który jest nielubiany przez swoich przełożonych, ale też jest zbyt kompetentny, aby z niego zrezygnować. Pomaga mu orientalny sługa, który oczywiście zna się na sztukach walki. Doceniam jednak, że nieszczęśliwa miłość jaka tu się pojawia jest czymś więcej niż jedynie obiektem westchnień. Również fabuła składa się z typowych elementów sensacyjno-kryminalnych. Wraz z postępami śledztwa na jaw wychodzą kolejne elementy, a sprawa okazuje się mieć większy zasięg niż można przypuszczać. Mimo to jednak nie ma tutaj nudy czy przesady, a jest solidnie poprowadzona fabuła. Rysunki Pierre'a Alary’ego na pierwszy rzut oka podobały mi się. Doceniam dynamikę scen akcji, a kreskówkowa aparycja postaci sprawia, że mają swój charakter. Niestety szkoda, że czasami bohaterowie wyglądają zbyt podobnie do siebie, nawet jeśli mają być przedstawicielami różnych ras. Pierwszy tom nie jest zbyt oryginalny. Korzysta ze znanych motywów, aby opowiedzieć solidną fabułę. Na pewno zachęca do sięgnięcia po kolejny tom.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 7 2 lata temu
Undertaker - 1 - Pożeracz złota Xavier Dorison
Undertaker - 1 - Pożeracz złota
Xavier Dorison Ralph Meyer
Za lekturę tej serii zabierałem się blisko rok. Zawsze znajdowałem bowiem wymówkę, od kiedy nabyłem ją od kumpli. A to przyszło coś wydawców, a to kupiłem inną serię komiksową, a to nie było czasu, a to coś innego. W końcu jednak zebrałem się w sobie i sięgnąłem po pierwszy tom z czterech, które leżały na mojej półce z dopiskiem "Regał wstydu". Przyznaję, że Xavier Dorison odpowiedzialny za scenariusz, ponownie mnie nie zawiódł. Tak, pierwszy tom Undertaker to naprawdę bardzo porządny komiks, zarówno jako western, ale też opowieść obyczajowa. Nie dziwię się, czemu zebrał taką popularność w Polsce, bo po prostu miło się go czyta. Czy jednak okazał się dla mnie olśnieniem? No cóż, nie, choć z drugiej strony, czy musiał? Głównym bohaterem jest grabarz imieniem Jonas Crow. Już sam ten pomysł, aby pokazać Dziki Zachód z punktu widzenia osoby bez wątpienia mającej tam sporo pracy, jest dla mnie ciekawy. Crow zauważa zresztą, że ludzie ogólnie go omijają, chyba że muszą skorzystać z jego usług. Nie istnieje dla społeczeństwa, bo przecież zarabia na śmierci, a jaki porządny obywatel chce się zadawać z takim człowiekiem. Nie. On jest dla nich niewidzialny. Gdy pewnego razu otrzymuje zlecenie pochowania bogacza z miasteczka Anoki City, nie przypuszcza, że wpadnie po szyję w kłopoty. Denat bowiem jeszcze nie pożegnał się z tym światem i osobiście zamówił swój pochówek. Po uzgodnieniu ceny z grabarzem, delikwent nakazuje swej guwernantce Pani Rose wykonać jego testament. A jest on przerażający. Tak naprawdę wiele elementów tego westernu, dla mnie okazało się dość unikalnych. Główny bohater, tajemnicza Pani Rose, czy naprawdę dziwne zlecenie niedoszłego nieboszczyka. Ostatecznie facet naprawdę ląduje w trumnie i to dość szybko, ale nie to jest najdziwniejsze. Prawdziwym szokiem dla mnie był powód jego odejścia z tego świata i sposób w jaki tego dokonał. Powiedzmy, że jest z niego niezły kawał sukinkota, co pasuje do wyobrażeń o Dzikim Zachodzie. Z drugiej strony ciężko uznać mi to za przerysowaną opowieść, bowiem każda kolejna scena jest reakcją na wydarzenia mające miejsce wcześniej. Działa tutaj wręcz efekt domina, choć kilka rzeczy bardzo mnie zastanawia. Pierwszą z nich jest oczywiście przeszłość Jonasa Crow, bowiem widać, że facet musiał być kiedyś kimś więcej niż zwykłym grabarzem. Rzeczywiście rąbek tego sekretu zostaje w tym albumie ujawniony, choć pewnie więcej dowiem się w drugim tomie. To co jest dla mnie jednak prawdziwą zagadką, to wręcz zabójcze oddanie Pani Rose dla swego byłego pracodawcy, który obecnie jest klientem naszego grabarza. Kobieta zdaje się szczerze nienawidzić gościa, jakby zamienił jej życie w piekło. Zresztą potem natrafiamy w komiksie na dość osobliwą scenę. Mimo wszystko postanawia spełnić jego ostatnią wolę. Teoretycznie jest wyjaśnione czemu to robi, ale jakoś tego nie kupuję. Zbyt to... naiwne na tle całej opowieści. Pierwszy tom ma otwarte zakończenie i cieszę się, że w tym momencie mam na półce aż cztery tomy. Szlag by mnie trafił gdybym miał czekać kilka miesięcy na kontynuację, bo za bardzo chce wiedzieć, co będzie dalej. Przyznam, że opcji jest kilka, bowiem na scenie występuje wiele postaci drugoplanowych, o których celowo tutaj nie wspominałem. Ruszam zatem dalej tropem ponurego grabarza, któremu towarzyszy sęp ze zwichniętym skrzydłem. Coś czuję, że pokocham tą serię całym sercem, o ile utrzyma swój poziom tajemnicy i nietuzinkowej przygody.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu
Orbital #01: Blizny Sylvain Runberg
Orbital #01: Blizny
Sylvain Runberg Serge Pelle
Zanim omówię ten komiks - krótkie ostrzeżenie: "Blizny" to żaden tom 1 Orbitalu, tylko 1.1. Narracja kończy się niezgorszym cliffhangerem w samym środku historii, więc upewnijcie się przed lekturą, że macie dostęp do tomu 1.2 "Pęknięcia". Przy pierwszym pobieżnym przeglądaniu tego tomu zwróciłem uwagę na bardzo oszczędną paletę, operującą przede wszystkim tonami szarości i brązów. Jednym z najjaskrawszych kolorów zdaje się być pewien rodzaj rdzawoburej czerwieni. Muszę jednak przyznać, że taka kolorystyka bardzo dobrze się sprawdza, zwłaszcza przy przedstawianiu otoczenia o dużej wilgotności powietrza i małym nasłonecznieniu (mocny opad śniegu, rzęsisty deszcz, kopalniane podziemia). Ponieważ Serge Pellé przeszedł do komiksu ze świata reklamy, gdzie rysował często przeróżne gadżety, nie ma on żadnych problemów z przedstawieniem techniki światów Orbitala - czasami ma się nawet wrażenie oglądania rysunków technicznych. Kreska tego Francuza łączy takie elementy z pracą z flamastrami, co daje czasami bardzo ciekawe efekty przy teksturach. Nie zawsze wychodzi mu to perfekcyjnie, ale ogólnie jest dobrze. Scenariusz zapożycza typowy dla space-opery setting: Para nowych agentów à la Valerian & Laurelina zostaje świadomie wysłana na bardzo trudną misję, podczas której pojawiają się kolejne, przyjazne lub wrogie postaci. Całość kończy się bardzo dramatycznie, ale, jak wspominałem, jest to tylko cliffhanger do następnego tomu. Sylvain Runberg wykreował interesujący plot i ciekawych protagonistów. Na razie widzę tutaj naszą Unię Europejską w krzywym zwierciadle SF, co jest obiecującym początkiem historii. Ludzie jako rasa nie są tutaj bynajmniej świętoszkami, ale i wśród innych ras znajdzie się sporo złoczyńców. Aby jednak sprawiedliwie ocenić scenariusz trzeba koniecznie przeczytać tom 1.2.
Zoltar - awatar Zoltar
ocenił na 7 5 lat temu
Dżinn - 1 - Faworyta / 30 dzwoneczków Jean Dufaux
Dżinn - 1 - Faworyta / 30 dzwoneczków
Jean Dufaux Ana Miralles
Kobiety w haremie w powszechnym rozumieniu uważane są za niewolnice w pełni podległe swojemu panu. Jednakże spotkałem się z tezą, że tak naprawdę kobiety w haremach miały sporą władzę. Właśnie ten motyw eksplorowany jest w serii „Dżinn”. Akcja serii rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. W warstwie współczesnej młoda kobieta Kim Nelson przybywa do Stambułu, aby uzyskać informacje na temat jej babki, która była faworytą sułtana. Różne wpływowe osoby również są zainteresowane tymi informacjami. Druga warstwa czasowa osadzona jest w 1912 r. i opowiada o tym jak Jade, faworyta sułtana, uwodzi małżonkę lorda Nelsona w celu wcielenia jej do haremu. Fabuła warstwy współczesnej wydała mi się bardzo pretekstowa. Jest tu wprawdzie pewna intryga pełna tajemnic, ale wydaje się ona jedynie uzasadnieniem, aby wpędzać główną bohaterkę w sytuacje o charakterze erotycznym. Niestety wiele postaci, które bohaterka spotyka na swojej drodze są bardzo jednowymiarowe. Wyjątkami wydają mi się Malek czyli tajemniczy sprzymierzeniec oraz Amin Doman czyli wyrachowany złoczyńca w białych rękawiczkach. Bardziej interesujące wydały mi się wątki z 1912 r. Pokazane tu jest w jaki sposób można stać się częścią haremu, a także ówczesna sytuacja geopolityczna. Poza tym zarówno Jade, jak i lord Nelson są bardzo interesującymi postaciami i intryguje mnie w jakim kierunku zostanie poprowadzony ich wątek, który w finale splata się ze sobą. Mam mieszane odczucia co do rysunków Any Mirales. Dobrze udaje jej się narysować zmysłowe kobiety czy mężczyzn, a także oddać bogactwo architektoniczne czy stroje z danej epoki. Jednakże rysunki są zbyt statyczne jak dla mnie. Jak dla mnie jest to bardzo nierówny tom. Warstwa współczesna nie wciągnęła mnie, ale fabuła z roku 1912 r. już tak. Mam nadzieję, że kolejne tomy zaskoczą mnie pozytywnie.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 6 10 miesięcy temu
Krwawe gody Jean Van Hamme
Krwawe gody
Jean Van Hamme Hermann Huppen
Van Hamme jest wielkim pisarzem, podobnie jak Hermann rysownikiem. Pewnego razu obaj panowie wpadli na pomysł napisania dość dziwnej powieści, w której dwoje upartych mężczyzn, w wyniku głupiej sprzeczki, doprowadziło do śmierci kilkorga ludzi. Brzmi trywialnie, a mimo to Krwawe gody zawierają pewną unikalną prawdę. Pokazują jak mały spór może przerodzić się w otwartą wojnę, w której giną niewinni. Tylko dlatego, że dwoje upartych ludzi, nie umie odpuścić i każdy musi postawić na swoim, ciągle się usprawiedliwiając. Wplątują wtedy oni w ten konflikt nie tylko swych bliskich oraz podwładnych, ale również osoby, które pojawiły się na arenie w nieodpowiednim miejscu i czasie. Sam Van Hamme zwraca na to uwagę czytelnika już na pierwszej karcie komiksu, gdzie opowiada długą, wręcz blisko dziesięciu letnią, historię jego powstania. A wszystko zaczęło się od imprezy, na której pewien nieznajomy opowiedział pisarzowi wesoła anegdotę o weselu i pomidorach nadziewanych nieświeżymi krewetkami. Jean Van Hamme opisuje na początku przyczyny powstania Krwawych godów oraz, tak jak w sztuce teatralnej do której stale się odnosi, przedstawia wszystkich bohaterów tej tragedii. W sumie jest ich trzydzieścioro, włącznie z psem odgrywającym krótką, ale jakże istotną rolę w całym tym przedstawieniu. Dwadzieścia dziewięć osób oraz pies, wiejski hotel w którym odbywa się wesele oraz nieudana przystawka, od której rozpoczął się cały ten konflikt. Autorzy jednak już na początku zadają nam pytanie. Czy opisane tutaj wydarzenia nastąpiły z powodu głupiego incydentu, a może chodziło zwyczajnie o ludzką głupotę? Dramat rozgrywa się na wsi w małym pensjonacie o ciekawej nazwie Farma mańkuta. Odbywa się tam właśnie skromny obiad weselny, który sponsoruje ojciec pana młodego Jean Maillard. Człowiek majętny, wpływowy w lokalnej gminie, ale jednocześnie bardzo wybuchowy, agresywny i nieustępliwy. Jak sam przyznaje nigdy nie waha się sprowokować wojny, zawsze będąc pewnym swych racji oraz wygranej. Po drugiej stronie barykady mamy właściciela pensjonatu, Franza Bergera, Luksemburczyka z pochodzenia, który również nie grzeszy cierpliwością oraz łagodnym usposobieniem. Na początku posiłku pomiędzy dwoma mężczyznami dochodzi do kłótni o świeżość jednej z przystawek - pomidorów faszerowanych krewetkami. Każdy obstawia przy swoim, żaden nie chce ustąpić, zatem Maillard docyduje o zmianie lokalu. Akurat w tej chwili jego synowa oraz żona są w łazience, co wykorzystuje Berger i je tam zamyka. Kiedy goście opuszczają pensjonat, zatrzaskuje im bramę i mówi Maillardowi, że odda mu kobiety, kiedy ten zapłaci czek za obiad weselny. To doprowadza do serii wydarzeń, które zakończa się śmiercią kilku oraz milionowymi stratami. Komiks w rewelacyjny sposób pokazuje kolejne etapy rodzące wojnę. Od początkowej sprzeczki, podszytą uporem z obu stron, przez powolne zaognianie sytuacji, podczas których dochodzi do nieporozumień oraz popełniania błędów przez oba obozy, po tragiczny finał w formie otwartej wojny, podczas której zawsze giną niewinni. Autorzy umiejętnie pokazali to na hotelowych gościach, z których każdy ma inne podejście do całego konfliktu. Małżeństwo akademickich naukowców, nie chcące brać udziału w sprzeczce pokazuje dwie skrajności - on ma na wszystko filozoficzną teorię i się upija, ona stara się być mediatorem, którego i tak niemal wszyscy lekceważą. Kongresmen spędzający weekend z kochanką, stara się nie mieszać, aby nie zdradzić miejsca swego pobytu i nie daj Bóg pobrudzić ręce. Były angielski wojskowy staje po jednej ze stron, jednocześnie każąc swej rodzinie się nie mieszać, co oczywiście nie ma szans na zaistnienie, skoro głowa rodziny wtrąca się w cały konflikt. Każda z tych osób odgrywa mała, jednak za każdym razem niezwykle istotną rolę w całym dramacie, popychając trwający spór w stronę otwartej wymiany ognia. Jednak największą winę ponoszą za to dwaj przywódcy - Maillard oraz Berger. Żaden nie umie pójść na kompromis, żaden nie myśli o kapitulacji i stawia na szali wszystko aby tylko udowodnić światu, że to on jest lepszy, zmyślniejszy i ma rację. Angażują zatem wszystkie siły oraz środki jakie posiadają, jednak w gorączce przygotowań zapominają o drobiazgach. To powoli zaczyna doprowadzać do sytuacji gdzie tracą kontrolę nad osobami jeszcze bardziej narwanymi od nich, mającymi spore skłonności ku przemocy, szczególnie wobec słabszych. Finał tego typu nieporozumień oraz pomyłek może być tylko jeden - śmierć. Krwawe gody to naprawdę dopracowane dzieło, co zresztą widać na każdym kroku. Typowy dla Hermanna rysunek, zmyślnie napisana przez Van Hamme'a fabuła oraz umiejętnie dobrana kompozycja barw sprawiają, że album czyta się niezwykle szybko. Co więcej zapada on w pamięci, w szczególności zaś ostatnia karta, która w milczeniu podsumowuje cały ten koszmar, jaki rozegrał się na naszych oczach. Mawiają że ludzka głupota nie zna granic i chyba udało się to ładnie zilustrować. Krwawe gody to swego rodzaju manifest antywojenny, ale przede wszystkim ostrzeżenie przed naszą arogancją, uporem oraz zwykłą, najzwyklejszą głupotą.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 8 3 lata temu
Pewnego razu we Francji. Tom pierwszy Fabien Nury
Pewnego razu we Francji. Tom pierwszy
Fabien Nury Sylvain Vallée
Józef Joanovici był kontrowersyjną postacią żyjąca w latach 1905-1961. Większość życia spędził we Francji i w czasie II wojny światowej zarówno kolaborował z nazistami, jak i wspierał ruch oporu. Po wojnie był podejrzewany o współpracę z gangsterami oraz ze Związkiem Radzieckim. Jest to na tyle ciekawa postać, że postanowiono stworzyć komiks o jego życiu. Akcja tomu przedstawiana jest niechronologicznie. Pokazane są przyczyny, dla których Józef musiał opuścić Rosję, początki jego działalności w handlu, a także „obecna” sytuacja. Jest to bardzo specyficzny zabieg narracyjny, przez który czytelnicy mogą się pogubić. Niestety dodatkowym utrudnieniem jest brak podanych dat przy przeskokach czasowych. Ten tom skupia się głównie na negatywnych cechach Józefa. Pokazane jest, że handel jest dla niego wszystkim. Nie waha się wykiwać przy tym najbliższych czy narobić sobie najbliższych wrogów. Przy tym jednak dla niektórych osób w dalszym ciągu jest bohaterem, co zapewne będzie dokładniej opisane w drugim tomie. Za rysunki odpowiada tutaj Sylvain Vallee. Kreska jest bardzo przyjemna dla oka i z łatwością śledzi się akcję. Niestety czasami różne postacie mają zbyt podobne twarze do siebie. Pomimo pewnych problemów początek tej serii jest bardzo obiecujący. Józef Janovici to bardzo interesująca postać, o której prawdopodobnie nie dowiedziałbym się gdyby nie ten komiks. Mam nadzieję, że kolejne tomy równie mnie wciągną.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 7 1 rok temu
Szklane Miecze #1: Yama Sylviane Corgiat
Szklane Miecze #1: Yama
Sylviane Corgiat Laura Zuccheri
Szklane miecze to czterotomowa seria, która ukazała się w Polsce dzięki wydawnictwu Egmont. Opowiada prostą w założeniu historię, z jaką wielokrotnie czytelnicy mieli do czynienia nie tylko w światach fantasy. Tajemnicza przepowiednia, zemsta, złamane serce, a wszystko toczy się wokoło tajemniczych mieczy ze szkła, które spadły z nieba. Niby nic nowego, a jednak seria posiada w sobie zadziwiającą siłę przyciągania, sprawiającą że wraca się do niej nad wyraz często. Być może to właśnie jej prostota ma taką siłę, a dodawszy do tego wspaniałe rysunki, czerpiące garściami z fantazyjnej kultury Wschodu oraz Ameryki Środkowej, otrzymamy coś wyjątkowego. Historia zaczyna się w spokojnej wiosce, gdzie żyje Yama, młoda córka wodza, będąca jeszcze dzieckiem. Nieopodal ich osady spada z nieba szklany miecz, który wbija się w świętą skałę i zamienia ją w szkło. Wódz wioski uznaje to za znak, że trzeba powstać i zbuntować się przeciw Generałowi Orlandowi, okolicznemu tyranowi, który wraz z swą armią najemników terroryzuje od lat te ziemie, pracując dla monarchów. Jednak w obliczu zagrożenia ze strony tyrana, wieśniacy buntują się i zabijają swego wodza, a jego żonę oddają Orlandowi. Mała Yama ucieka do mrocznego lasu gdzie spotyka samotnego wojownika. Ten dowiedziawszy się o mieczu z nieba rozumie, że przedmiot wybrał dziewczynkę na swego opiekuna. Kierowany prywatnymi pobudkami, postanawia zaopiekować się dzieckiem i wyszkolić Yamę na wojowniczkę. Tytułowa bohaterka nie jest postacią zbyt skomplikowaną i w praktyce przypomina zwykłą nastolatkę, którą pcha żądza zemsty. Dzięki temu wypada ona wyjątkowo realistycznie, gdyż kieruje się prostymi pobudkami. Odnaleźć oprawców jej rodziców po czym wpakować im miecz prosto w bebechy i je wypruć. Nie chce słuchać nauk o wybaczeniu, wyższych planach związanych z tajemniczą bronią czy fatum. Dla niej liczy się tylko to aby Orland leżał u jej stóp, krztusząc się własną krwią i powoli konał. Daje to do zrozumienia przez cały album, ale jednocześnie wie, że porwanie się samotnie, do tego bez przeszkolenia, na tyrana nie ma sensu. Dlatego mimo wewnętrznego oporu oraz buntu słucha się swego mistrza i opiekuna w osobie Miklosa. Jest on postacią tragiczną opartą na znanym z szkolnych lektur schemacie. Wielki generał, który zakochał się z wzajemnością w niewłaściwej kobiecie, co doprowadziło go do zguby, tuła się od lat po świecie, nie mogąc zagrzać nigdzie miejsca na dłużej. Zna jednak przepowiednię, dotyczącą Szklanych mieczy i wie czemu faktycznie mają służyć. Dlatego gdy zorientował się, że jeden z nich wybrał Yamę na swą powierniczkę, postanowił wyszkolić ją na wojowniczkę oraz pomóc jej w dokonaniu aktu zemsty. Nie pała on co prawda do tego wielkim zapałem, jednak zdaje sobie sprawę jak ważna dla niego jest ta młoda osoba. Z czasem staje się wręcz jego przybraną córką, krnąbrną i buntowniczą, ale Miklos kocha ją ponad wszystko. Głównym bohaterom towarzyszą dwa skrzaty oraz nieco groteskowy, przypominający skrzyżowanie tygrysa z małpą, wierzchowiec. Wprowadzają oni nieco humoru sytuacyjnego do opowieści, jednak cała trójka stanowi swoistą pomoc oraz często robi za dodatkowe oczy i uszy głównej pary bohaterów. Niestety w pewnym momencie skrzaty jakby znikały z pola widzenia, przez co czytelnik potrafi kompletnie zapomnieć o tych postaciach. Potem znów wypływają na wierzch i trwają tak do nieco zaskakującego finału. To co jednak najbardziej zapada w pamięci to malowniczy, fantazyjny, a jednocześnie bardzo niebezpieczny świat, w którym przyszło żyć Yamie oraz Miklosowi. Za rysunki odpowiada Laura Zuccheri, która popisała się nie małą wyobraźnią tworząc ten dziwny świat. Widać w nim wiele nawiązań do kultur Ameryki Środkowej i Azji, w szczególności Dalekiego Wschodu z Starożytnymi Chinami na czele. Dotyczy to nie tylko ubioru poszczególnych postaci, ale także architektury budowli oraz fantazyjnie zaprojektowanych stworzeń oraz malowniczego lasu. Sprawia to wrażenie jednocześnie realizmu jak i ulotności krain, które mogłyby kiedyś zaistnieć, ale historia potoczyła się inaczej, nie pozwalając zaistnieć tym gatunkom. Pierwszy tom Szklanych mieczy pokazuje jak umiejętnie można obrobić materiał, z którego wydawałoby się nie da się już nic nowego wycisnąć. A mimo to francuski duet Corgiat-Zuccheri dokonał niemożliwego. Tchnął życie w nowy, z pozoru schematyczny, świat, wykorzystując znane motywy i splatając na tyle umiejętnie, że ich dzieło absorbuje czytelnika. Pierwszy tom przybliża nam ogólny zarys świata oraz przeszłość Miklosa i przyszłość Yamy. Niby zdradza dużo, ale po lekturze mamy sporo pytań i wielu rzeczy nie jesteśmy pewni. Dlatego chcemy sięgnąć po kolejny tom, aby dowiedzieć się jaki sekret skrywają magiczne miecze.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 8 3 lata temu

Cytaty z książki Urban. Reguły gry

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Urban. Reguły gry