Szachownice nad Berlinem

Okładka książki Szachownice nad Berlinem
Edward Chromy Wydawnictwo: Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej Seria: Pamiętniki militaria, wojskowość
340 str. 5 godz. 40 min.
Kategoria:
militaria, wojskowość
Format:
papier
Seria:
Pamiętniki
Data wydania:
1982-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1967-01-01
Liczba stron:
340
Czas czytania
5 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
8311068488
Średnia ocen

                6,0 6,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Szachownice nad Berlinem w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Szachownice nad Berlinem

Średnia ocen
6,0 / 10
19 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
448
87

Na półkach: ,

Opowieść o formowanie się polskiego lotnictwa myśliwskiego, oraz jego szlak bojowy od momentu rozpoczęcia szkolenia aż do zakończenia wojny. Relacja ma charakter pamiętnika z elementami beletrystyki. Autor opisuje dość szczegółowo szlak bojowy pułku. Brakuje mu jednak bezstronnego podejścia politycznego takiego jak choćby znany wszystkim "Dywizjon 303". Wiele trudnych spraw jak najazd Związku Sowieckiego na Polskę 17.09.1939 zostaje pominięta, tak jak by w ogóle nie miała miejsca. Poza tym autor zapomina, że Ludowe Wojsko Polskie zaczęło formować się po raz pierwszy nie nad Oką ale w stepach Kazachstanu i ci ochotnicy z armii Andersa nie mieli innego wyjścia jak tylko wiać do Iranu niż dać się zagłodzić Rosjanom. O Powstaniu Warszawskim i walkach na przyczółku Czerniakowskim wspomina autor chętnie ale chyba konfabuluje na temat ilości zrzutów wykonanych przez LWP i pomija kwestię zakazu lądowań wprowadzoną przez Stalina dla samolotów Aliantów Zachodnich. Lotnicy państw zachodnich opisani zostają jako ludzie nie umiejący latać i walczyć. Oczywiście w ostatnim rozdziale dostaje się polskiemu podziemiu antykomunistycznemu, bandom i Andersowi. Pojawia się bardzo epizodycznie Świerczewski. Ale tak chyba trzeba było pisać w tamtym czasie mając na uwadze cenzurę. Tym niemniej przytłacza ilość użytych przez Sowietów sił powietrznych. Ma się wrażenie, że lecą masy samolotów a o zastrzelenie jest trudno z uwagi na konkurencję panującą w powietrzu. Ilość, ilość i jeszcze raz ilość. Ponadto widać też różnicę w podejściu do zarówno taktycznego jak i strategicznego wykorzystania lotnictwa w walce. Rosjanie działają blisko, na niewielkim pułapie ale ostro taktycznie przy wsparciu własnych oddziałów naziemnych. I to jest główny atut tej powieści. Chociaż jak już wspomniałem nie brakuje w niej komunistycznej retoryki.

Opowieść o formowanie się polskiego lotnictwa myśliwskiego, oraz jego szlak bojowy od momentu rozpoczęcia szkolenia aż do zakończenia wojny. Relacja ma charakter pamiętnika z elementami beletrystyki. Autor opisuje dość szczegółowo szlak bojowy pułku. Brakuje mu jednak bezstronnego podejścia politycznego takiego jak choćby znany wszystkim "Dywizjon 303". Wiele trudnych spraw...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

48 użytkowników ma tytuł Szachownice nad Berlinem na półkach głównych
  • 31
  • 17
27 użytkowników ma tytuł Szachownice nad Berlinem na półkach dodatkowych
  • 17
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Broń precyzyjna Marek Czerwiński
Broń precyzyjna
Marek Czerwiński
Książka dostaje 8 - mimo tego, że jest bardzo nierówna - za bardzo udane rozdziały dotyczące karabinów z którymi autor miał do czynienia (sporo broni na szkodniki). Ta część pracy jest jak dla mnie wręcz wybitna. Natomiast część będąca rysem historycznym jest baaardzo nierówna. Sowiecka interwencja i chwalenie pod niebiosa SMLE to jakaś pomyłka. Zaś stwierdzenie, ze na dystansie 200m SMLE miał jakąś zdecydowaną przewagę nad sowieckimi kałachami (w tym momencie już na amunicje 5.45 mm) to brednia. Każdy kto mógł porównywac i strzelać z obu karabinów wie, że AK na nowszą, mniejszą amunicję, na tym dystansie jest bardzo celny i strzela równie celnie co SMLE a za to dużo szybciej. Różnice zaczynają się pojawiać na 400m gdy dużo lżejszy pocisk kałasznikowa jest bardziej podatny na podmuchy wiatru i spowodowany tym znos. Nota bene autor twierdzi, że celność brytyjskiej konstrukcji jest jakaś nadzwyczajna ale parę -naście stron dalej porównuje ze sobą Mosina (jedną z gorszych konstrukcji tego typu) i Mausera - porównanie wykazuje, ze oba karabiny na dystansie 200m nie różnią się zasadniczo celnością (a wręcz SMLE z którego strzelał autor wypadło najgorzej!). Baa sam autor też przyznaje, ze Afgańczycy nie dysponowali nowymi karabinami a starymi, mocno zużytymi - co nie poprawia celności. Jak ktoś nie miał okazji strzelać z obu broni może poszukać np na YT kanału 9 holes review. Panowie, zawsze ci sami, strzelają przy użyciu stałych przyrządów do celów ustawionych na dystansach, 150, 200, 250, 300, 350, 400, 450 i 500m i każdy trzeba trafić dwa razy. Daje to minimum 16 strzałów. W tym teście SMLE musiało oddać No4 Mk1 musiało oddać 25 strzałów by wykonać zadanie, AK 74 30 strzałów a dla ciekowści - wedle autora mniej celne niż SMLE SWD Dragunowa na tym samym dystansie zużyło 18 strzałów. Mówiąc krótko jakaś nadzwyczajna celność starych, zużytych SMLE, z co najmniej starą amunicją to bujda na resorach i mit. Celność ta zapewne nie odbiegała (a pewnie i ustępowała) nowym AK 74 i dalece ustępowała SWD Dragunowa. Zresztą sami mudżahedini o tym wiedzieli i jak tylko mogli się dozbroić na sowieckich żołnierzach (czy poprzez zabranie broni trupowi, czy poprzez kradzież z bazy albo zakup) to to robili. Pod koniec interwencji trudno jest znaleźć bojownika bez sowieckiego karabinu a przecież na tym etapie dostawali wsparcie z USA w postaci najnowszych pocisków ziemia-powietrze więc i amunicje typu 303 British mogli sobie zażyczyć. Kolejną dziwnostką jest stwierdzenie, ze karabin to po rosyjsku "pur". Otóż karabin to po rosyjsku wintowka. SWT-40 to samozariadna wintowka tokariewa czyli samoładujący karabin tokariewa (literalnie). SWD to samozariadna wintowka dragunowa etc etc. KM to puljemiot. Pistolet maszynowy to pistoletnyj puljemiot. Skąd autorowi wziął się ten "pur" to naprawdę nie wiem. Mimo tych wpadek we wstępie w momencie w którym autor przechodzi do opisu karabinów które zna lepiej i którymi posługiwał się częściej (a przynajmniej takie odnoszę wrażenie) praca staje się diablo lepsza. Dlatego myślę, ze mimo wszystko warto ją polecić.
Ignac - awatar Ignac
ocenił na 8 6 lat temu
W żołnierskim siodle Stanisław Piotrowski
W żołnierskim siodle
Stanisław Piotrowski
Książka, która tak naprawdę stanowi relację uczestnika Kampanii Wrześniowej od zmobilizowania i pierwszych bojów granicznych aż do... no właśnie? Nie było kapitulacji, była za to determinacja i chęć walki z najeźdźcą, poszukiwanie miejsca do przegrupowania i kontruderzenia. Nie wprost ale doskonale opisane jest zderzenie doświadczeń I Wojny Światowej i Wojny z Bolszewikami z Blitzkriegiem. Relacja wstrząsająca, "bo nie ma szarż na czołgi z lancami i szabelkami" tak jak chcą nam to wmówić "sojusznicy i uczeni". Jest za to biedne państwo, które zamiast czołgów ma tankietki, zamiast piechoty zmotoryzowanej i grenadierów pancernych ma kawalerię (bo jesteśmy biedni) i kilka okopanych armatek przeciwpancernych. Ale za to nie brak odwagi, determinacji, sprytu i woli walki. Tak naprawdę w czytaniu przeszkadza na początku i końcu lektury "politykowanie" autora i czasem "luki w pamięci" które pewnie powstały na skutek działania cenzury. W dzisiejszych czasach książka niezwykle potrzebna, żeby uświadomić zarówno młodszym jak też i starszym, że były czasy w których honor, ojczyzna i męstwo naprawdę wiele znaczyły, ani były tylko pustymi frazesami. Polecam każdemu kto chciałby poczuć jak zimny potrafi być Wrzesień pomimo świecącego słońca. No i jeszcze jedno. Na Zachodzie pewnie postarano by się o ekranizację chociażby w postaci serialu. A u nas? Moda na M jak sami wiecie co. Polecam nie tylko miłośnikom historii.
drobnypijaczek - awatar drobnypijaczek
ocenił na 8 12 lat temu

Cytaty z książki Szachownice nad Berlinem

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Szachownice nad Berlinem