rozwiń zwiń

Stoner

Okładka książki Stoner
John Williams Wydawnictwo: Wydawnictwo Filtry literatura piękna
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Stoner
Data wydania:
2023-02-22
Data 1. wyd. pol.:
2014-10-08
Data 1. wydania:
2006-06-20
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788396674821
Tłumacz:
Maciej Stroiński

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Stoner w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Stoner



książek na półce przeczytane 1425 napisanych opinii 1425

Oceny książki Stoner

Średnia ocen
7,9 / 10
3770 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
219
99

Na półkach: ,

★★★☆ Styl i narracja
★★★☆ Historia, fabuła, temat
★★★★ Postacie i dialogi
★★★★ Antagoniści
★★★★ Motywacje i psychologia
★★★☆ Budowa świata
★★★★ Klimat i atmosfera
★★★★ Fun i przyjemność z czytania
★★★★ Satysfakcja z zakończenia
★★★★ Warta polecenia

Pierwsza połowa: 7,5
Druga połowa: 9,5

Gdy pojawia się Lomax .., książka zaczyna wciągać bez reszty.

★★★☆ Styl i narracja
★★★☆ Historia, fabuła, temat
★★★★ Postacie i dialogi
★★★★ Antagoniści
★★★★ Motywacje i psychologia
★★★☆ Budowa świata
★★★★ Klimat i atmosfera
★★★★ Fun i przyjemność z czytania
★★★★ Satysfakcja z zakończenia
★★★★ Warta polecenia

Pierwsza połowa: 7,5
Druga połowa: 9,5

Gdy pojawia się Lomax .., książka zaczyna wciągać bez reszty.

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

9461 użytkowników ma tytuł Stoner na półkach głównych
  • 4 956
  • 4 400
  • 105
1127 użytkowników ma tytuł Stoner na półkach dodatkowych
  • 642
  • 141
  • 91
  • 82
  • 76
  • 51
  • 44

Inne książki autora

John Williams
John Williams
John Edward Williams (1922–1994) – amerykański pisarz, poeta, redaktor, wykładowca akademicki. Urodził się w Clarksville w Teksasie. Ukończył wydział anglistyki na Uniwersytecie w Denver, po czym został doktorantem i asystentem na znanym ze „Stonera” Uniwersytecie Missouryjskim. Dorastał w przeświadczeniu, że jego ojciec był dozorcą na lokalnej poczcie, dopóki matka nie powiedziała mu, że jego biologiczny rodziciel zginął w strzelaninie podczas napadu na bank. Williams jednak sprawdził w archiwach miejscowych gazet, że żadne takie wydarzenie nie miało miejsca i najprawdopodobniej ojciec opuścił rodzinę dla innej kobiety. Kłamstwa te nie pozostały bez wpływu na jego twórczość i utwierdziły go w przekonaniu, że to siła słowa kreuje rzeczywistość. W swoich książkach poruszał problemy inicjacji młodych chłopców, bezwzględnej męskiej rywalizacji, subtelnych napięć w relacjach między kobietami i mężczyznami, pisał o poczuciu rozczarowania i niespełnienia. Williams zmagał się z alkoholizmem (potrafił przyjść na ciężkim kacu na zajęcia ze studentami), był też nałogowym palaczem. Zmarł na niewydolność oddechową w swoim domu w Fayetteville w stanie Arkansas. Zapytany kiedyś w wywiadzie, czy literatura powinna bawić, odparł: „Absolutnie. Mój Boże, głupotą jest czytanie, które nie sprawia radości”. Opublikowana w 1972 roku książka „Augustus” przyniosła mu najważniejszą amerykańską nagrodę literacką, The National Book Award, jednak międzynarodową sławę zyskał dopiero dwadzieścia lat po śmierci za sprawą powieści „Stoner”, która po raz pierwszy ukazała się w roku 1965 i przeszła w zasadzie bez echa, sprzedając się w zaledwie dwóch tysiącach egzemplarzy. Cztery dekady od premiery, w 2005 roku, prestiżowy dwutygodnik „The New York Review of Books” umieścił „Stonera” na liście klasyki. I to nadało powieści drugie życie. W 2011 przetłumaczyła ją znana francuska pisarka Anna Gavalda i „Stoner” szybko trafił na listę bestsellerów we Francji. Prawa do jego wydania zakupiło natychmiast kilkanaście krajów, a bestsellerem stał się również we Włoszech, Wielkiej Brytanii, Holandii, Niemczech, Izraelu i sprzedał łącznie w blisko półmilionowym nakładzie. Powieść zebrała entuzjastyczne recenzje – w „Guardianie”, który okrzyknął ją książką 2013 roku, jej fenomen omówił sam Julian Barnes, a „The New Yorker” napisał: „to największa amerykańska powieść, o której nie słyszeliście”. Zakupiono też prawa do ekranizacji; tytułową rolę ma zagrać Casey Affleck. W Polsce powieść ukazała się w 2014 roku pod tytułem „Profesor Stoner” w tłumaczeniu Pawła Cichawy (wyd. Sonia Draga), natomiast Wydawnictwo Filtry wydało ją pod tytułem „Stoner” w przekładzie Macieja Stroińskiego.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wszystkie me daremne żale Miriam Toews
Wszystkie me daremne żale
Miriam Toews
Czytałem opinie innych czytelników i można dostrzec, że opinie są podzielone. Mnie ta książka wciągnęła od pierwszych stron. Jest poruszająca i porywająca. Pomimo iż porusza trudny temat samobójstwa, to nie zawiera nadmiernego dramatyzmu. I ma w sobie pewną lekkość. Zachęciła mnie do sięgnięcia po inne tytuły tej kanadyjskiej pisarki. Dziękuję panu Mariuszowi Gądkowi za tłumaczenie tej książki i wydawnictwu Czarne za jej wydanie. I choć uwielbiam reportaże, to rozumiem dlaczego tak wiele osób lubuje się w powieściach. Przyjemnie jest zanurzyć się, choć na chwilę w rzeczywistości innego człowieka. Człowieka, który początkowo jest nam obcy, ale jeśli powieść jest dobrze napisana, staje się bliższy i bliższy. Kilka cytatów: "Przyjaciółka oznajmiła, że bardzo się o mnie martwi, że to wszystko, przez co przeszłam, musi być okropne i że w jej opinii "śmierć z własnej ręki" to zawsze grzech. Zawsze. Z powodu cierpienia, jakie sprawia żyjącym. Zapytałam ją, co w takim razie z wszystkimi ludźmi cierpiącymi z powodu dupków, którzy żyją. Czy te dupki popełniają grzech, nie kończąc ze sobą?" "Żyć z moją matką to jak żyć z Kubusiem Puchatkiem. Przeżywa mnóstwo przygód, za sprawą swojej prostoduszności pakuje się w przeróżne kłopoty, a wszystkim jej perypetiom towarzyszy zwykle łagodna dawka filozofii." Chciałbym też podzielić się czymś więcej, wiem, że są ludzie, którzy uważają samobójców za egoistów. Nie uważam, żeby samobójstwo było wyjściem i nie pochwalam go. Znam jednak to uczucie niekończącego się bólu, i wiem jak to jest chcieć przestać istnieć, bo ten ból jest nie do wytrzymania, nawet jeśli nie jest fizyczny. Nie wszystkie rany są w końcu dla oka widoczne. Niektórym udaje się, przynajmniej w jakimś stopniu pokonać, na tyle, że mogą żyć i pracować dalej, niektórym nie. Ocenianie jest czymś najprostszym w takim przypadku. Zrozumienie, a przynajmniej brak oceny i choć trochę empatii wymaga wysiłku. Wielka szkoda, że nie każdego na to stać i niektórzy tak łatwo dają sobie prawo do oceniania takich osób.
Blue - awatar Blue
ocenił na 7 2 miesiące temu
Tysiąc księżyców Sebastian Barry
Tysiąc księżyców
Sebastian Barry
Świetna tematyka, ale nie będzie to moja ulubiona powieść tego irlandzkiego pisarza. Czasy po wojnie secesyjnej, stan Tennessee, trafiamy na jedną z farm, gdzie żyją bohaterowie powieści, a więc Winona Cole, która pochodzi z plemienia Lakotów i jest narratorką w tej książce, są wyzwoleni niewolnicy, są też i byli żołnierze. W ogóle w tej powieści widzimy całą amerykańską mozaikę ludnościową, z naszej perspektywy warto chociażby wspomnieć o jednym z bohaterów, czyli Jasiu Jońskim, który jest Polakiem. Jak to u Barry'ego, jest ciężka i duszna tematyka związana z zemstą i wyrównaniem rachunków ("Czas starego Boga" mi się przypomniał). Skoro widzimy Amerykę drugiej połowy XIX wieku, to oczywiście za każdym rogiem czai się zło, drogami poruszają się bandy maruderów i bandytów, mnożą się napady i morderstwa, na drzewach wiszą powieszeni ludzie, a prawo jest egzekwowane w sposób delikatnie mówiąc średni. Nie trudno się domyśleć, że w tej sytuacji niektórzy nasi bohaterowie ze względu na kolor skóry nie znajdują się w dobrym położeniu i spotykają ich niemiłe rzeczy. Mój największy zarzut jest taki, że kiedy Barry sugeruje nam, że za chwilę będzie wielkie starcie, to czytelnik jednak liczy na jakieś fajerwerki w akcji, a tutaj kończy się to wszystko kapiszonem. Sporo jest tu takich meandrów, sugestii, że postać x zrobiła coś y, ale w sumie to nie wiadomo czy to faktycznie ona czy ktoś inny, trochę jak w nienajwyższej jakości kryminale. Bohaterowie mierzą się z demonami, ale jest to w dużej mierze walka wewnętrzna, związana z przebytymi traumami. Zakończenie jest pozytywne, ale jednocześnie tak prostolinijne i na zasadzie, że na ostatnich trzech stronach autor nam wyjaśni wszystkie tajemnice, więc wydaje mi się, że niektórzy czytelnicy będą zgrzytać zębami. Ta książka ma bardzo fajny, taki mętny i brudny klimat Ameryki, pełnego zła, alkoholu, niesprawiedliwości i przestępstw. Jednocześnie fajny jest zabieg, że narratorka mówi niezbyt wyrafinowanym językiem z jakimś tam specyficznym słownictwem, a już na przykład bogatsza warstwa miasteczka włada łaciną. Mimo wszystko, fabularnie był tu chyba potencjał na coś więcej.
Balcar - awatar Balcar
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Chwile wieczności Kjersti Anfinnsen
Chwile wieczności
Kjersti Anfinnsen
Prawdziwa. Niepozostawiająca złudzeń. Przygnębiająca. O starości. I nieodłącznych jej towarzyszach. Samotności. Codziennej utracie cząsteczki siebie. Rosnącej bezradności. „Znikaniu kolejnych dni”. Narastających ograniczeniach. I walce o godność w świecie, który nie jest światem dla starych ludzi. Ta starość nie jest ładna. Ani sentymentalna. Choć jest tu, wydaje się, wszystko (lub bardzo wiele), co bohaterka mogła z tego stanu „wyciągnąć” dla siebie. Króciutkie rozdziały. Jak przepływające myśli. Raz dotyczące tu i teraz, innym razem skupiające się na jakimś fragmencie przeszłości. Czasami zajmujące kilkanaście sekund, czasem kilka minut. Słownictwo proste, surowe. Obraz bezradności człowieka wobec czasu. Mnie poruszył. „Upływ czasu jest trudnym zagadnieniem. I wcale nie robi się coraz łatwiej.” „Gdzie się podziało to wszystko - śmiech, łzy, krzyki? Wszystko już beze mnie.” „Nigdy nie potrafiłam wstrzelić się w obowiązującą modę. Gdy byłam dzieckiem, nikt nie uznawał dzieci za ważne. Kiedy studiowałam i pracowałam, stawiano raczej na mężczyzn. A teraz, gdy dożyłam prawdziwej starości, na świecie liczy się najwyraźniej młodość.” „Samotność to jedna z najbardziej odrażających rzeczy na świecie. Człowiek zatraca siebie. W moim otoczeniu nie ma nic, co wcielałoby mnie w szeregi jakiejkolwiek wspólnoty. Sąsiedzi, ludzie w sklepach i innych przybytkach, których jestem klientką, widzą tylko starą kobietę.” „Gdy ktoś porzuca bliskich, umierając ze starości, to jest w tym przynajmniej jakaś przyzwoitość. Cóż, czasem to nawet wybaczalne. Okazuje się, że miłość bywa z wiekiem jeszcze mniej bezwarunkowa.” „Śmierć kładzie przynajmniej kres starości. Lepiej o parę lat za wcześnie niż parę lat za późno.” „Luki w pamięci są niczym mocne ciosy w twarz, duże fragmenty moich wspomnień zostały oderwane i przepadły, na jakimś etapie pamięta się właściwie tylko to, że jest się strasznie starym. Poznikały mi gdzieś całe pory roku, zwłaszcza lato. Długa jesień, krótka wiosna, nie wiem już nic poza tym, że czas się rozpuszcza i ginie.” „Ludzie nie słuchają tego, co mówią im starcy, tylko kiwają głowami, przybierając pełną empatii minę, i udają, że do nich dociera, ale tak naprawdę myślą o czymś zupełnie innym. Mam dość bycia niewidzialną i niedocenianą. Mam dość tego, że nikt mnie nie słucha. Nie mam już ochoty być zupełnie sama.” „Aby zupełnie nie zwariować z bezsilności, wytwarzamy sobie filtr ochronny, który umieszczamy między sobą a beznadzieją świata. W ten sposób dochodzi do stopniowego znieczulenia.” „Na szczęście nadal potrafimy się trochę okłamywać. Inaczej życie stałoby się nie do wytrzymania.” „Któryś raz zawsze musi być ostatni.” 7/10 w kategorii: Literatura
beata - awatar beata
oceniła na 7 2 miesiące temu
Pieśń prorocza Paul Lynch
Pieśń prorocza
Paul Lynch
Gdy wybieram audiobook, to jednym z kryteriów, które stosuję jest nazwisko lektora. Nawet świetna książka przeczytana, przez kogoś kogo interpretacja do mnie nie trafia traci większość walorów. Filip Kosior nie zawiódł mnie nigdy, jednak wybierając książkę na chybił trafił nie wiedziałam, że trafię na taką perełkę. "Pieśń prorocza" Paula Lyncha, bo o tej lekturze mowa, to jedna z najlepszych pozycji, jakie ostatnie przeczytałam. Zostaje w człowieku na długo a jej przesłanie jest uderzająco aktualne, szczególnie w dzisiejszych niespokojnych czasach. Autor stworzył wizję świata, która przeraża dlatego, że wydaje się wielce prawdopodobna. Akcja powieści osadzona jest w Dublinie w niedalekiej przyszłości. Czytelnik śledzi losy Eilish Stack, mikrobiolożki i matki czwórki dzieci, której życie rozpada się, gdy jej mąż związkowiec zostaje zatrzymany przez nowo powstałą tajną policję. Irlandia niema niezauważalnie kroczy w stronę tyranii. Kraj pogrąża się w wojnie domowej a bohaterka musi dokonywać niemożliwych wręcz wyborów, by ocalić swoją rodzinę w świecie, gdzie prawo przestało istnieć a sąsiedzi stają się dla siebie obcymi ludźmi. To co w książce uderza najbardziej to sposób w jaki Paul Lynch opisuje stopniowe odbieranie praw i wolności. Jest to proces przypominający gotowanie żaby - temperatura podnoszona jest tak powoli, że bohaterowie niemal do samego końca łudzą się, że wróci normalność, że to co ich otacza to przejściowy kryzys. Autor pokazuje jak łatwo przyzwyczaić się do niektórych ograniczeń i jak niepostrzeżenie to co wcześniej nie do zaakceptowania staje się codziennością. Towarzysząc Eilish Stack w jej walce o godne i bezpieczne życie dla swoich dzieci czujemy ten sam narastający lęk, który towarzyszy bohaterce. To nie jest powieść o upadku państwa, ale przede wszystkim o kruchości nasze z pozoru poukładanego i spokojnego świata, w którym przecież nie może przydarzyć się nic złego. "Pieśn prorocza" pokazuje, że wolność nie znika nagle i z hukiem, lecz wyparowuje powoli, kropla po kropli, aż obudzimy się w rzeczywistości, w której na ucieczkę jest już za późno. Gorąco polecam tę książkę Waszej uwadze. Audiobook (czytał Filip Kosior)
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na 9 9 dni temu
Pięć ran Kirstin Valdez Quade
Pięć ran
Kirstin Valdez Quade
Mam mieszane uczucia co do tej pozycji. Z jednej strony byłam ciekawa, jak autorka poprowadziła postaci, z drugiej strony nie czytałam tej powieści jednym tchem. Na początku wystraszyłam się czy to nie jest czasami pozycja religijna, ale po niedługim czasie odetchnęłam z ulgą, że nie. Później pomyślałam, że dobrze, że czytałam ją teraz właśnie w okresie wielkopostnym skoro akcja powieści rozgrywa się w ciągu roku, od Wielkiego Tygodnia do Wielkiego Tygodnia. Tak, jak wspomniałam na początku, mam mieszane uczucia. Z żadnym z bohaterów nie umiałam się utożsamić, ani chociażby polubić, chciałoby się krzyknąć: halo czy jest tu jakiś dorosły? Chociaż muszę przyznać, że poczułam smutek czytając z jakimi wyzwaniami zmagają się młode nastolatki powielające zachowania swoich rodziców poprzez wczesne macierzyństwo, później bycia młodą babcią i tak od pokoleń. Ile w nich musi być zaparcia aby się utrzymać na powierzchni, albo poddania się ciężkiemu życiu i iść na zatracenie. W innych aspektach już nie będę się rozpisywać za bardzo bo każdy może się przekonać czy chce przeczytać tą książkę, czy nie. Przemilczę także postać bezrobotnego, niezaradnego ojca czy nauczycielki, która czuła się kimś lepszym i w jakimś stopniu kierowała się sympatiami, czy antypatiami. Właściwie cały czas podczas czytania tej powieści miałam wrażenie, że każdy z bohaterów czegoś żądał: mi się "to" należy, bo przecież tyle wycierpiałem/am i z siebie już dałem/am. Nie siegnę po tą książkę drugi raz.
Sylno12 - awatar Sylno12
ocenił na 6 15 dni temu
Wellness Nathan Hill
Wellness
Nathan Hill
Nathan Hill, autor głośnych „Niksów”, powraca z epicką, wielowątkową powieścią, która bierze pod lupę bodaj najtrudniejszy temat w literaturze: długoletnie małżeństwo. „Wellness” to imponująca, licząca setki stron kronika związku Jacka i Elizabeth, która z chirurgiczną precyzją, a zarazem ogromnym współczuciem, rozkłada na czynniki pierwsze mechanizmy miłości, oszustwa i desperackiej pogoni za optymalizacją własnego życia. To książka, która jest jednocześnie satyrą na współczesność i głębokim dramatem psychologicznym. Historia zaczyna się w latach 90. w Chicago. Jack jest aspirującym artystą fotografem, Elizabeth – studentką psychologii z bogatego domu. Ich spotkanie to moment czystej magii, niemal filmowego przeznaczenia. Hill mistrzowsko buduje ten początkowy optymizm, by następnie przeskoczyć dwadzieścia lat do przodu, gdzie magia dawno wyparowała, a jej miejsce zajęła rutyna, niespłacone kredyty i obsesja na punkcie zdrowego stylu życia. Elizabeth pracuje w instytucie zajmującym się efektem placebo, a Jack utknął w martwym punkcie swojej kariery, próbując jednocześnie sprostać wymaganiom ojcostwa w świecie opanowanym przez algorytmy i media społecznościowe. Tytułowe „Wellness” to nie tylko dbanie o dietę czy sen. To metafora współczesnego lęku przed porażką. Hill z niesamowitą błyskotliwością punktuje nasze zbiorowe szaleństwo: od obsesyjnego monitorowania parametrów życiowych, przez wiarę w pseudonaukowe suplementy, aż po desperackie próby „naprawienia” relacji za pomocą technologii. Autor pokazuje, że w świecie, w którym wszystko można zmierzyć i zoptymalizować, najbardziej cierpi to, co nieuchwytne – autentyczna bliskość. Struktura powieści jest gęsta i dygresyjna. Hill nie boi się przerywać głównego nurtu akcji, by zaserwować nam kilkudziesięciostronicowy wykład o historii algorytmów Facebooka, psychologii tłumu czy architekturze przedmieść. Choć dla niektórych czytelników te fragmenty mogą wydać się zbyt obszerne, to właśnie one nadają książce jej unikalny, encyklopedyczny charakter. Hill udowadnia, że losy jednostki są nierozerwalnie splątane z szerokim kontekstem socjologicznym i technologicznym. „Wellness” to lektura wymagająca, ale niezwykle satysfakcjonująca. Największą siłą Hilla jest jego zdolność do empatii – nawet gdy wyśmiewa absurdy współczesności, nigdy nie robi tego z wyższością. Jack i Elizabeth są postaciami z krwi i kości, w których lękach i marzeniach każdy z nas odnajdzie kawałek siebie. To opowieść o tym, jak budujemy narracje na temat własnego życia i jak bolesne, a zarazem wyzwalające, może być ich burzenie. Mimo ogromnej objętości, powieść czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem dzięki błyskotliwemu stylowi i poczuciu humoru autora. Hill potrafi przejść od sarkastycznego żartu do wzruszającej refleksji w obrębie jednego akapitu. „Wellness” to ostatecznie książka o nadziei – nie tej naiwnej, z poradników motywacyjnych, ale tej trudnej, wypracowanej w pocie czoła, która polega na akceptacji niedoskonałości drugiego człowieka i samego siebie. To jedna z najważniejszych powieści o współczesności, jaką przeczytacie w tym roku. Nathan Hill potwierdził, że jest jednym z najciekawszych obserwatorów amerykańskiego (i nie tylko) społeczeństwa.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 9 dni temu
Ja to ktoś inny. Septologia III-V Jon Fosse
Ja to ktoś inny. Septologia III-V
Jon Fosse
"I widzę siebie, jak stoję i patrzę na obraz z dwiema kreskami, fioletową i brązową, które krzyżują się pośrodku..." jak refren wybija początek każdego tomu przedziwnej "Septologii" Fossego. Poza Aslem, narratorem i głównym protagonistą, bohaterem tej książki jest też tajemnica. Tajemnica psychologiczna, która kryje się w zarówno w biografii Aslego, jak i w samej narracji. Już to pierwsze zdanie książki i każdego kolejnego tomu sugeruje jakiś rodzaj dysocjacji, którą przeżywa bohater - opowiada o sobie, ale widzi siebie z zewnątrz, jakby stał obok. Jednocześnie doświadcza bardzo realnych flashbacków z przeszłości i w czasie teraźniejszym opowiada je na równi z wydarzeniami dziejącymi się w realnym czasie narracji - w tym samym zdaniu: "(...) a potem idzie do Spółdzielni i zdejmuje z witryny plakat, czy też raczej obraz z napisem Wystawa Sztuki, i wraca do domu z plakatem pod pachą, a ja siedzę w samochodzie i patrzę na śnieg pokrywający przednią szybę, i włączam wycieraczki, a one zgarniają śnieg i mogę zobaczyć białą murowaną ścianę (...)". Każdy tom jest zresztą jednym długim zdaniem. Również przeczucia i przeświadczenia dotyczące zmarłej żony, która przeszła już na drugą stronę, sprawiają, że chwile z życia w jakiś przedziwny sposób splatają przeszłość i teraźniejszość z wiecznością. Z wiecznością (czy też z jakąś bardzo pozaczasową perspektywą) łączą tę narracje katolickie modlitwy, po łacinie zresztą, Pater Noster, Ave Maria, które Asle wypowiada w momentach samotności, lęku czy paniki, której doświadcza co jakiś czas na kartach książki. Fashbacki tworzą swoisty Bildungsroman, opowiadają historię Aslego-nastolatka, który opuszcza dom rodzinny i przenosi się do miasta, najpierw by uczyć się w liceum, potem w Akademii Sztuk Pięknych w Bjørgvin. To również początki jego choroby alkoholowej i pierwsze spotkanie z tajemniczym imiennikiem. I kim jest ten drugi Asle? Sobowtórem, alter ego, jungowskim cieniem, a może jego drugą osobowością powstałą w wyniku dysocjacyjnego zaburzenia na podłożu traumy, o której dowiadujemy się pod koniec pierwszego tomu? A może alternatywną trajektorią życia, która mogłaby się wydarzyć, gdyby się nie nawrócił? Czy też może Asle, który leży w delirium, widzi, jak mogłoby się potoczyć życie, gdyby przestał pić i cała ta główna narracja to tylko fantazja o trzeźwości? I czy te dwie linie, które krzyżują się na obrazie namalowanym przez Aslego - leitmotivie powieści - to właśnie symboliczne spotkanie tych dwóch osobowości?
melizmat - awatar melizmat
ocenił na 9 6 dni temu

Cytaty z książki Stoner

Więcej
John Williams Profesor Stoner Zobacz więcej
John Williams Profesor Stoner Zobacz więcej
John Williams Profesor Stoner Zobacz więcej
Więcej