🖤"Nie każdemu pisane jest życie w słońcu, pośród róż. Niektórzy skazani są na egzystencję w ciemnych miejscach pozbawionych ciepła i najeżonych kolcami. Co nie oznacza, że nie mogą kochać".
.
.
Nasączona mrokiem, krwią, śmiercią, bólem, brutalnością; chwilami wywołująca niesmak oraz oburzenie. Utrzymana w dusznej, ciężkiej, napiętej atmosferze. Nieprzewidywalna, pokręcona, przerażająca, chaotyczna, pozbawiona realności historia wprost idealna dla wielbicieli mocniejszych wrażeń. Snuta dynamicznie, obfitująca w zaskakujące zwroty akcji, intrygi, sekrety, tajemnice opowieść obrazująca jak trudno pogodzić się ze stratą najbliższych nam osób.
.
“Władca Londynu” to tekst, który dosyć ciężko mi się śledziło. Tak naprawdę trudno mi określić, czy podobała mi się ta lektura, czy wręcz przeciwnie. W moim odczuciu Tillie Cole lekko ją przekombinowała, a także pozbawiła kluczowych emocji. Zresztą myślę, że losy Cheski i Arthura o wiele bardziej przypadłyby mi do gustu, gdybym sięgnęła po nie jakieś dwa lata temu. Wtedy lubiłam takie pokręcone, surowe, wypełnione erotyzmem tytuły, natomiast teraz w mojej biblioteczce królują już głównie lekkie romanse. Momentami męczyła mnie ta książka, przerażała swoją brutalnością, a chwilami ciągnęła mi się niczym flaki z olejem. Ogromnym minusem okazał się dla mnie fakt, iż nie zdołałam poczuć więzi z bohaterami. Nie polubiłam ich zbytnio, ale może właśnie taki był zamysł autorki na te postacie?
.
Arthur Adley to sadystyczny, uparty, opętany złem, mający mroczną, tajemniczą, skomplikowaną osobowość mężczyzna. To bezwzględny morderca, brutal, władca całego Londynu. W wieku trzynastu lat przeżył swój chrzest bojowy – tym samym stał się prawdziwym Adleyem, pełnoprawnym członkiem firmy zajmującej się przemytem narkotyków, handlem bronią, a także różnymi przekrętami. W wyniku dziwnego zbiegu okoliczności tego samego dnia zginęła jego mama i siostra. Pozostały po nich tylko zęby, gdyż ogień pożarł ich ciała jak demon z piekła rodem. Arthur pragnął dowiedzieć się, kto był odpowiedzialny za tę tragedię, a następnie zamierzał go zamordować. Strażnicy twierdzili, że wybuchł pożar instalacji elektrycznej, ale jego to nie obchodziło. Ktoś po prostu musiał zapłacić za to, iż stracił dwie najważniejsze w jego życiu kobiety. Wszystko jedno kto. Potrzebował kozła ofiarnego, ale jednocześnie nie potrafił uwierzyć w przypadek. Od tej chwili chłopak został sam z ojcem oraz nowymi braćmi, którzy będą mu towarzyszyć przez całe życie. Musieli w końcu egzystować dalej bez rozpamiętywania przeszłości. Mieli biznes do poprowadzenia, dlatego nie mogli pozwolić, żeby coś ich osłabiło. Tata uczył Arthura od dziecka, by nie okazywał emocji, by w każdej sytuacji zachowywał obojętność. Teraz dwudziestotrzylatek zabijając nie czuł kompletnie nic. Wszystkie jego uczucia zniknęły w dniu, w którym jego mama i siostra zmarły w płomieniach. Był pusty w środku, zostało w nim tylko pragnienie zabijania, zadawania bólu. Aczkolwiek wiele zmieniło się w momencie, gdy poznał Cheskę – dziewczynę z Chelsea. Jedyną osobę, która potrafiła przedrzeć się przez mrok spowijający jego martwe serce.
.
Cheska Harlow–Wright to osoba krucha, delikatna, inteligentna, ale i ciut naiwna. To bohaterka, która nie bała się mroku, która zrezygnowała z poprzedniego życia, by dzielnie trwać przy Władcy Londynu. Dla mnie jej postać była jakaś taka nijaka, sztuczna, pozbawiona charakteru. Nagle ze słodkiej, niewinnej dziewczyny stała się twardą babką stojącą u boku króla. Szczerze mówiąc w ogóle nie kupiłam jej przemiany.
.
“Diabeł to dobre słowo na określenie Arthura. Większość ludzi się go bała, ale miał w sobie niebezpieczny powab. Wokół niego koncentrowały się grzechy i pokusy. Pobudzał w niej pragnienia, których nigdy wcześniej nie odczuwała. A jeśli plotki mówiły prawdę był niczym Szatan – zły do szpiku kości”.
.
Główni bohaterowie spotkali się po raz pierwszy w wieku trzynastu lat. Od tego momentu Cheska myślała o Arthurze częściej niż o kimkolwiek innym. Nie znała go. Widziała go tylko raz, lecz tamte kilka chwil już na zawsze wyryło się w jej pamięci. Po pięciu latach Adley pojawił się w jej rzeczywistości ponownie i całkowicie niespodziewanie ocalił jej życie. Oddychała wyłącznie dzięki niemu, dzięki człowiekowi, którego wszyscy kazali jej unikać. Panna Harlow–Wright nabawiła się obsesji na punkcie Arthura, ale on również w głębi serca o niej pamiętał. Była dla niego niczym heroina, uzależnił się od niej. Od lat nic go nie ruszało, uodpornił się na cierpienie. Jedyne, co jeszcze potrafił odczuwać to gniew oraz żądza zemsty, ale losem Cheski naprawdę się przejmował. Siedziała mu w głowie, odkąd po raz pierwszy ją zobaczył. Stała się jego największą słabością. Przez nią wylewały się z niego uczucia, które należało trzymać zamknięte. Ta dziewczyna okazała się jedyną na całym świecie osobą zdolną tak namieszać mu w głowie. Za jej sprawą w jego granitowym sercu pojawiło się pęknięcie na tyle duże, żeby do środka wpadało trochę światła. Natomiast Cheska czuła się przy Adleyu bezpieczna. Wiedziała, że przy nim nic jej nie groziło, mimo iż zabił on na jej oczach wielu ludzi. Pragnęła przedostać się przez wysoki mur, który ten mężczyzna wzniósł wokół siebie. Bez wątpienia Arthur ściągał ją w dół, do tego piekła, w którym sam rezydował. Chciał ją upodlić, zniszczyć, złamać, ale ona w głębi serca też tego chciała.
.
“Pragnęłam smoka, który spali każdego innego zalotnika i weźmie mnie jako swoją własność. Królowa chciała smoka. Chciała ognia i ostrych pazurków. Chciała wiecznego mroku. Chciała zasiąść obok króla na jego tronie z kości”.
.
Cheska i Arthur to osoby złożone, nieprzewidywalne, skomplikowane. To duet tworzony przez skrajnie różne osobowości, które mimo wszystko idealnie do siebie pasowały. Ona była światłem, a on mrokiem. Ona była naiwna, delikatna, a on szorstki, brutalny. Oboje w wyniku pewnych wydarzeń przeszli przemianę, zmienili się pod wieloma względami, ale czy ich metamorfoza okazała się w moich oczach wiarygodna? Nie powiedziałabym. Relacja protagonistów z romantyzmem nie miała nic wspólnego. Jawiła mi się jako pokręcona, intensywna, a także obfitująca w mnogie ilości odważnych, erotycznych zbliżeń.
.
Nie ukrywam, że w pewnym momencie tej lektury czułam przesyt brutalnymi, wręcz makabrycznymi scenami. Opisy dotyczące obcinania przyrodzenia, patroszenia człowieka, palenia ludzi żywcem to było dla mnie zbyt wiele. Niezwykle zniesmaczyły mnie te obrazy i wywołały mdłości.
.
Czytając książkę zawsze robię z niej notatki. Zapisuję sobie też interesujące cytaty, aby potem użyć ich w recenzji. Z tego względu dostrzegam teraz gołym okiem, jak wiele opisów, dialogów czy myśli bohaterów zostało niepotrzebnie w treści powtórzonych. Gdyby się ich pozbyć ta historia odchudziłaby się o co najmniej pięćdziesiąt stron.
.
“Władca Londynu” to dzieło, które z pewnością przypadnie do gustu fanom mrocznych romansów z wątkiem mafijnym. Niestety osobiście czuję się nim ciut rozczarowana, aczkolwiek pomimo tego zachęcam Was do sięgnięcia po ten tytuł. Mam nadzieję, iż spodoba się on Wam o wiele bardziej niż mnie!
Opinia
Coś na totalne odstresowanie i nazaspokojenie potrzeby literatury lekkiej łatwej i przyjemnej.
Choć tematy w książce są mega trudne (samotne rodzicielstwo, opieka nad osobą z alzhaimerem, dbanie o gospodarstwo, gwałt) to i tak sposób narracji sprawia, że wszystko jest do przeżycia.
Coś na totalne odstresowanie i nazaspokojenie potrzeby literatury lekkiej łatwej i przyjemnej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChoć tematy w książce są mega trudne (samotne rodzicielstwo, opieka nad osobą z alzhaimerem, dbanie o gospodarstwo, gwałt) to i tak sposób narracji sprawia, że wszystko jest do przeżycia.