Ostatni obraz Sary de Vos
- Kategoria:
- powieść historyczna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The Last Painting of Sara de Vos
- Data wydania:
- 2018-09-04
- Data 1. wyd. pol.:
- 2018-09-04
- Liczba stron:
- 400
- Czas czytania
- 6 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788380623392
- Tłumacz:
- Katarzyna Karłowska
W 1631 roku Sara de Vos zostaje przyjęta do cechu malarskiego – Gildii św. Łukasza – i jest w historii Niderlandów pierwszą kobietą, którą spotyka ten zaszczyt. Trzysta lat później Ellie Shipley, młoda, klepiąca biedę studentka godzi się skopiować „Na skraju lasu”, pejzaż przypisywany de Vos.
Najnowsza powieść Smitha to elegancka proza nie tylko dla miłośników sztuki i suspensu, opowiadająca o zagadkach przeszłości i o tajemnicach, jakie skrywają ludzkie serca.
Kup Ostatni obraz Sary de Vos w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Ostatni obraz Sary de Vos
Sztuka ponad wszystkim
Wyobraźcie sobie, że stajecie się właścicielami obrazu, który jest absolutnym arcydziełem. Odziedziczyliście go, ukradliście, wygraliście w „Kole fortuny” – nieważne. Macie go i zachwycacie się nim za każdym razem, gdy tylko wasz wzrok powędruje w stronę cudownie błyszczącej ramy, przepięknej tonacji i niespotykanej faktury. I nagle pewnego dnia odkrywacie, że to falsyfikat, że ktoś musiał w jakimś bliżej nieokreślonym czasie podmienić egzemplarze. Już nie chodzi o to, że właśnie straciliście zabezpieczenie finansowe trzech pokoleń, ale o to, że staliście się ofiarą oszustwa – a tego nikt nie lubi. W takiej właśnie sytuacji znajduje się jeden z bohaterów książki „Ostatni obraz Sary de Vos” Dominica Smitha. Marty de Groot, spadkobierca starej holenderskiej fortuny, bierze sprawy w swoje ręce i postanawia odnaleźć tego, kto (w sposób niemal idealny) podrobił obraz „Na skraju lasu” nieco tajemniczej siedemnastowiecznej malarki Sary de Vos. Śledztwo prowadzi do biednej studentki, która staje się dla de Groota swoistą obsesją.
Akcja powieści toczy się w trzech wymiarach czasowych, co dla mnie zawsze stanowi dodatkowy smaczek. Uwielbiam błądzić między epokami, znajdować ich wspólny mianownik, szukać powiązań między bohaterami. Tutaj niewątpliwie łącznikiem między siedemnastowieczną Holandią, Nowym Jorkiem 1957 roku oraz Sydney 2000 roku jest obraz. „Ostatni obraz Sary de Vos” jest historią niezwykle precyzyjną, przemyślaną i opowiedzianą pięknym literackim językiem. O tej precyzji świadczy nie tylko sam ciąg zdarzeń czy sposób przedstawienia intrygi, ale także wiedza autora na temat sztuki i sposobów jej tworzenia (oraz podrabiania). Dla mnie Ellie Shipley – młoda dziewczyna, która w fenomenalny sposób potrafi sfałszować obraz – zawsze będzie miała twarz Kamilli Baar, grającej jedną z głównych ról w filmie „Vinci” Juliusza Machulskiego. I o ile film był raczej komedią, o tyle książka Smitha nie ma z nią nic wspólnego.
Pierwszy raz w lekturze, która sztukę uczyniła pretekstem do snucia opowieści o miłości, rozczarowaniu i tęsknocie, to właśnie sztuka jest dla mnie najważniejszą jej częścią. Mniej obchodziły mnie perypetie bohaterów, a bardziej sfałszowany obraz i sposób, w jaki autor próbował go opisać. Z jednej strony było to czysto „warsztatowe” podejście, które układało w naszej wyobraźni światłocienie, dobierało kolory, bawiło fakturą. Z drugiej strony była to pełna emocji, indywidualna dla każdej postaci interpretacja obrazu przypisywanego de Vos – „Na skraju lasu”. Wszystko to świetnie zagrało i pochłonęło mnie do tego stopnia, że fabuła poszła w odstawkę. I tu pojawia się mój dylemat z ostateczną oceną tej powieści.
Nie do końca potrafię powiedzieć, gdzie jest jej środek ciężkości. Akcja książki nie toczy się bowiem zbyt wartko, a pod koniec staje się nawet lekko nużąca. Z jednej strony ten brak pośpiechu i sensacji był dla mnie przyjemny, bo tworzył klimat powieści, jednak po pewnym czasie uwierał do tego stopnia, że zaczęłam się zastanawiać nad celem tej historii. Sara de Vos i jej obraz całkowicie zdominowały pozostałych bohaterów, a nie jestem przekonana, czy taki cel przyświecał autorowi. Czego zatem zabrakło? Chyba utrzymania zainteresowania czytelnika, tak bym to nazwała. Pierwszy raz spotykam się z sytuacją, gdy wydaje mi się, że zbyt dobre przygotowanie merytoryczne pisarza zabiło w książce emocje. I pewnie w każdym innym przypadku skrytykowałabym takie podejście, a jednak „Ostatni obraz Sary de Vos” na pewno na taką krytykę nie zasługuje.
Ania Makieła
Opinia społeczności książki Ostatni obraz Sary de Vos
Piękna historia o obrazie, który zdeterminował życie trojga ludzi, żyjących w innych czasach i innych częściach świata. O miłości, która nie miała szansy się ziścić, o bardzo inteligentnym oszustwie i o prawdziwej pasji do malarstwa. Dominic Smith odniósł tą powieścią spektakularny sukces: książka świetnie się sprzedawała, została uznana za Powieść Roku w Australii, a prawa autorskie sprzedano do kilkunastu krajów. Nic dziwnego, bo jej konstrukcja i sposób opowiadania tej historii to gotowy materiał na filmowy scenariusz. Świetnie wykreowani bohaterowie, atrakcyjna intryga i coś w rodzaju zagadki kryminalnej oraz dużo informacji o sytuacji kobiet- malarek w XVII- wiecznej Holandii powoduje, że jest to książka, od której trudno się oderwać. Autor przenosi się wraz z czytelnikiem na zmianę do połowy XVII wieku do Holandii, do końca lat 50. na Manhattan oraz do roku 2000 do Sydney. Celem tej wędrówki jest rekonstrukcja losów obrazu „Na skraju lasu” namalowanego przez Sarę do Vos- pierwszą kobietę przyjętą do gildii malarskiej w Amsterdamie. Śledzimy historię tego dzieła od jego stworzenia aż do wyjaśnienia tajemnicy jego powstania oraz fałszerstwa na nim dokonanego. Okazuje się, że przypadkowy nabywca płótna na aukcji komorniczej po bankructwie rodziny de Vos sprawił, że w roku 1958 młoda studentka historii sztuki i konserwacji obrazów zostaje uwikłana w sprawę kradzieży, co z kolei spowoduje, że pozna ona człowieka, który wpłynie na jej całe życie. Sara i Ellie, mimo że nie mogły się nigdy spotkać, są połączone pasją do tego obrazu. Są też w pewien sposób podobne- obie niezależne, walczące o swoją pozycję w świecie zdominowanym przez mężczyzn i obie wyjątkowo wrażliwe na piękno. Do tego stopnia, że falsyfikat został stworzony tak misternie, z taką czułością i dbałością o detale, że gdyby nie mały gwoździk w ramie i wykorzystanie pewnego odcienia żółci, byłby nie do odróżnienia od oryginału. Fascynująca jest relacja pomiędzy autorką kopii obrazu a właścicielem skradzionego oryginału. Marty, wiedząc, że to Ellie namalowała falsyfikat, wciąga ją w wyrafinowaną grę, której efektem jest skomplikowane uczucie. Zamiast dochodzić swoich praw, zgłosić sprawę na policję, mężczyzna wprowadza 25-letnią ubogą dziewczynę w świat zbytku, a ona tłumaczy mu sztukę i pomaga w budowaniu kolekcji obrazów. Każde z nich daje coś temu drugiemu, choć relacja między nimi jest oparta na ustawicznym kłamstwie. Dominic Smith pięknie opisuje dzieła malarskie, które oglądają bohaterowie. Od razu widać, że zgłębił temat zarówno od strony technicznej (gdybym znała się na malowaniu mogłabym potraktować jego opisy jak wskazówki dla fałszerza), jak i artystycznej (niektóre opisy to poetyckie mini- poematy). Szczególnie dużo uwagi poświęcił analizie światła i kolorów, które ono wydobywa. Aż by się chciało zobaczyć te obrazy na własne oczy. Doskonale opowiedziana historia- polecam.
Oceny książki Ostatni obraz Sary de Vos
Poznaj innych czytelników
433 użytkowników ma tytuł Ostatni obraz Sary de Vos na półkach głównych- Chcę przeczytać 271
- Przeczytane 156
- Teraz czytam 6
- Posiadam 43
- 2019 8
- Ulubione 5
- 2018 5
- 2022 4
- Chcę w prezencie 3
- E-booki 3
Opinia
Moim zdaniem powieść nieudana. Zapełniają ją długie, nudne, drobiazgowe i nic nie wnoszące opisy. I niestety, gdybyż chodziło o opisy dzieł sztuki… ale nie, mamy tu wszystko i nic: kilkanaście stron o przyjęciu, opisy wnętrz, budynków, czy wyglądu napotkanych na ulicach ludzi, a także rozmyślania głównych bohaterów na tematy wszelakie. Nie raz mimowolnie myślałam: „co mnie to obchodzi?”. Nie ma tu żadnych emocji, ani ciekawej intrygi (choć Marty de Groot usilnie stara się takową stworzyć). Zmarnowany potencjał na opowiedzenie o sztuce w taki sposób, by czytelnikowi nie zamykały się oczy. Jedyne, co mnie zatrzymywało przy lekturze to szczątkowe opisy dotyczące rzemiosła malarskiego oraz wątek historyczny. Jednak ów wątek XVII-wiecznej malarki jest tylko appendixem do nieciekawych losów dwójki współczesnych bohaterów. A wszystko sprowadza się do tego, że przez kilkadziesiąt lat międlą oni jedną sprawę, nie potrafiąc zostawić przeszłości za sobą. „Vinci” to to nie jest.
Moim zdaniem powieść nieudana. Zapełniają ją długie, nudne, drobiazgowe i nic nie wnoszące opisy. I niestety, gdybyż chodziło o opisy dzieł sztuki… ale nie, mamy tu wszystko i nic: kilkanaście stron o przyjęciu, opisy wnętrz, budynków, czy wyglądu napotkanych na ulicach ludzi, a także rozmyślania głównych bohaterów na tematy wszelakie. Nie raz mimowolnie myślałam: „co mnie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to