O tym jak Adelina przeżywała swój pierwszy burzliwy romans z człowiekiem o niezapamiętywalnym nazwisku, Renny sprzeciwiał się planom rozbudowy okolicy, Alina czekała z utęsknieniem aż starzy wujowie umrą i nie będą już psuć jej humoru rozlewaniem herbaty na dywan, a rodzina pomniejszyła się o kolejnego członka.
Zdaje się, że cykl przy finiszu zaczął trochę łapać zadyszkę. Część akcji znów dzieje się w Irlandii i jak zwykle jest to część jakoś najmniej ciekawa - cóż poradzić, że Whiteoakowie poza Jalną jakoś tak tracą na wyrazistości. Sporo miejsca zajmują też, niestety, miłosne perypetie Adeliny. Jak już wiadomo, romantyczne wątki autorce nigdy nie wychodziły szczególnie dobrze, a tutaj jeszcze przy okazji kompletnie to wypacza charakter bohaterki, do której taka ckliwość nie bardzo pasuje. Trochę też brak tu jakichś wyrazistych wątków dramatycznych, obecnych w poprzednich tomach - tutaj fabuła wydaje się nieco mdła. Do końca zostały już tylko dwa tomy i daje się już wyczuć taką atmosferę schyłkowości, końca pewnej epoki - coraz wyraźniej widać, że Jalna nie będzie już zbyt długo mogła być takim rodzinnym gniazdem i niezależną ostoją, wolną od wpływów zewnętrznych, jaką była zawsze - i bohaterowie również zdają sobie z tego sprawę.
O tym jak Adelina przeżywała swój pierwszy burzliwy romans z człowiekiem o niezapamiętywalnym nazwisku, Renny sprzeciwiał się planom rozbudowy okolicy, Alina czekała z utęsknieniem aż starzy wujowie umrą i nie będą już psuć jej humoru rozlewaniem herbaty na dywan, a rodzina pomniejszyła się o kolejnego członka.
Zdaje się, że cykl przy finiszu zaczął trochę łapać zadyszkę....
Przedstawiająca dzieje starej kanadyjskiej rodziny opowieść, bardzo szybko się czytająca i to chyba największy plus. Rodzina przedstawiona jest dośc hermetyczna i na tym bazuje całość - pojawiają się przez wszystkie tomy outsajderzy i albo są zaakceptowani/wpasowują się w to grono (bodajże tylko 1 osobie się to udało, jeśli dobrze pamiętam, druga męczyła się cały czas), albo odfruwają szybko niczym paproszek po zderzeniu z potężną masą. A masa ta jest niemrawa, zatwardziała, hołdująca swym tradycjom wbrew rozsądkowi, zapleśniała wręcz ze starości i na dodatek spoglądająca na wszystko z góry. Dodatkowo wredna i toksyczna, okrutna dla własnych członków, nawet najmłodszych, a czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starośc trąci. Okropna, okropna rodzina, oszalałabym gdyby przyszło mi mieszkać z nimi choćby parę miesięcy.
Ostatnie tomy dość wysilone, najprzyjemniej czytało się do około 8.-10. tomu.
Ocena zbiorcza wszystkich 16 tomów sagi.
Przedstawiająca dzieje starej kanadyjskiej rodziny opowieść, bardzo szybko się czytająca i to chyba największy plus. Rodzina przedstawiona jest dośc hermetyczna i na tym bazuje całość - pojawiają się przez wszystkie tomy outsajderzy i albo są zaakceptowani/wpasowują się w to grono (bodajże tylko 1 osobie się to udało, jeśli dobrze...
O tym jak Adelina przeżywała swój pierwszy burzliwy romans z człowiekiem o niezapamiętywalnym nazwisku, Renny sprzeciwiał się planom rozbudowy okolicy, Alina czekała z utęsknieniem aż starzy wujowie umrą i nie będą już psuć jej humoru rozlewaniem herbaty na dywan, a rodzina pomniejszyła się o kolejnego członka.
Zdaje się, że cykl przy finiszu zaczął trochę łapać zadyszkę. Część akcji znów dzieje się w Irlandii i jak zwykle jest to część jakoś najmniej ciekawa - cóż poradzić, że Whiteoakowie poza Jalną jakoś tak tracą na wyrazistości. Sporo miejsca zajmują też, niestety, miłosne perypetie Adeliny. Jak już wiadomo, romantyczne wątki autorce nigdy nie wychodziły szczególnie dobrze, a tutaj jeszcze przy okazji kompletnie to wypacza charakter bohaterki, do której taka ckliwość nie bardzo pasuje. Trochę też brak tu jakichś wyrazistych wątków dramatycznych, obecnych w poprzednich tomach - tutaj fabuła wydaje się nieco mdła. Do końca zostały już tylko dwa tomy i daje się już wyczuć taką atmosferę schyłkowości, końca pewnej epoki - coraz wyraźniej widać, że Jalna nie będzie już zbyt długo mogła być takim rodzinnym gniazdem i niezależną ostoją, wolną od wpływów zewnętrznych, jaką była zawsze - i bohaterowie również zdają sobie z tego sprawę.
O tym jak Adelina przeżywała swój pierwszy burzliwy romans z człowiekiem o niezapamiętywalnym nazwisku, Renny sprzeciwiał się planom rozbudowy okolicy, Alina czekała z utęsknieniem aż starzy wujowie umrą i nie będą już psuć jej humoru rozlewaniem herbaty na dywan, a rodzina pomniejszyła się o kolejnego członka.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdaje się, że cykl przy finiszu zaczął trochę łapać zadyszkę....
Wspaniała opowieść
Wspaniała opowieść
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem fabuła skupia się na Adelinie, młodej dziewczynie u progu życia.
Tym razem fabuła skupia się na Adelinie, młodej dziewczynie u progu życia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOcena zbiorcza wszystkich 16 tomów sagi.
Przedstawiająca dzieje starej kanadyjskiej rodziny opowieść, bardzo szybko się czytająca i to chyba największy plus. Rodzina przedstawiona jest dośc hermetyczna i na tym bazuje całość - pojawiają się przez wszystkie tomy outsajderzy i albo są zaakceptowani/wpasowują się w to grono (bodajże tylko 1 osobie się to udało, jeśli dobrze pamiętam, druga męczyła się cały czas), albo odfruwają szybko niczym paproszek po zderzeniu z potężną masą. A masa ta jest niemrawa, zatwardziała, hołdująca swym tradycjom wbrew rozsądkowi, zapleśniała wręcz ze starości i na dodatek spoglądająca na wszystko z góry. Dodatkowo wredna i toksyczna, okrutna dla własnych członków, nawet najmłodszych, a czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starośc trąci. Okropna, okropna rodzina, oszalałabym gdyby przyszło mi mieszkać z nimi choćby parę miesięcy.
Ostatnie tomy dość wysilone, najprzyjemniej czytało się do około 8.-10. tomu.
Ocena zbiorcza wszystkich 16 tomów sagi.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzedstawiająca dzieje starej kanadyjskiej rodziny opowieść, bardzo szybko się czytająca i to chyba największy plus. Rodzina przedstawiona jest dośc hermetyczna i na tym bazuje całość - pojawiają się przez wszystkie tomy outsajderzy i albo są zaakceptowani/wpasowują się w to grono (bodajże tylko 1 osobie się to udało, jeśli dobrze...