Jeden z wielu milicyjnych kryminałów, wydanych w latach 70-tych XX wieku w ramach różowej serii KAW-u. Ciekawy pomysł: wprowadzenie naukowca w grono głównych postaci powieści z reguły ożywczo wpływa na fabułę. Mam jednak wrażenie, że potencjał książki nie został w pełni wykorzystany. Mało prawdopodobny wydaje się koncept, aby to milicjant wyszukiwał alibi podejrzanym.
Z postaci drugoplanowych na plus wyróżnia się aktorka Bibi Kowalczyk – gdybym w tamtych czasach był reżyserem filmowym z miejsca w tej roli widziałbym Panią Barbarę Brylską. Zastrzeżenia budzi sposób ujawniania istotnych faktów dla akcji – te najczęściej wynikają dopiero z wypowiedzi milicjantów niczym deus ex machina. Nie jest to książka zła, zainteresowała mnie, choć obiektywnie czytałem w przeszłości lepsze historie kryminalne.
Jeden z wielu milicyjnych kryminałów, wydanych w latach 70-tych XX wieku w ramach różowej serii KAW-u. Ciekawy pomysł: wprowadzenie naukowca w grono głównych postaci powieści z reguły ożywczo wpływa na fabułę. Mam jednak wrażenie, że potencjał książki nie został w pełni wykorzystany. Mało prawdopodobny wydaje się koncept, aby to milicjant wyszukiwał alibi podejrzanym.
Z...
Dymitr Możajeff w Wróciłeś, by zginąć serwuje klasyczny kryminał milicyjny, w którym przeszłość i teraźniejszość splatają się w śmiertelną grę. Głównym bohaterem jest major Karol Pleśniewicz, emerytowany funkcjonariusz milicji, który przypadkowo natrafia na dawno niewidzianą twarz w jednym z warszawskich lokali. Palewski, znajomy sprzed wojny, niespodziewanie wrócił do Polski po latach emigracji w Stanach Zjednoczonych. Ich przypadkowe spotkanie prowadzi do serii zdarzeń, które zmienią wszystko.
Wkrótce po tym, jak Palewski odnawia kontakt z dawnym przyjacielem, otrzymuje anonimowy list: "Teraz, kiedy już jesteś, śmierć cię nie ominie". Data umieszczona na wiadomości – 11 marca 1937 roku – budzi jeszcze większe wątpliwości. Co wydarzyło się tego dnia? Kto mógł chcieć jego śmierci po tylu latach? Palewski nie przejmuje się pogróżkami, ale Pleśniewicz, z wyczulonym instynktem śledczego, zaczyna podejrzewać, że sprawa jest poważniejsza, niż się wydaje.
Gdy wkrótce Palewski zostaje zamordowany we własnym domu, Pleśniewicz postanawia włączyć się w śledztwo, wspomagając porucznika Różyckiego, który oficjalnie prowadzi dochodzenie. W willi zamordowanego profesora zaczynają pojawiać się tropy prowadzące do jego przeszłości: tajemnicza kobieta, której tożsamość jest ukrywana, sekretarz naukowca, który wydaje się coś ukrywać, a także zagadkowy zapis w starym dzienniku. Czy to właśnie przeszłość dogoniła Palewskiego? Czy był kimś innym, niż wszyscy sądzili?
Dymitr Możajeff w Wróciłeś, by zginąć serwuje klasyczny kryminał milicyjny, w którym przeszłość i teraźniejszość splatają się w śmiertelną grę. Głównym bohaterem jest major Karol Pleśniewicz, emerytowany funkcjonariusz milicji, który przypadkowo natrafia na dawno niewidzianą twarz w jednym z warszawskich lokali. Palewski, znajomy sprzed wojny, niespodziewanie wrócił do...
Bardzo przyzwoity krótki kryminał osadzony w realiach Warszawy lat 70, tym przyjemniej się czytało że znam te wszystkie miejsca, oczywiście te, które nadal istnieją lub nie są fikcyjne :) klasyka gatunku, zamknięte grono podejrzanych i szukanie winnego.
Bardzo przyzwoity krótki kryminał osadzony w realiach Warszawy lat 70, tym przyjemniej się czytało że znam te wszystkie miejsca, oczywiście te, które nadal istnieją lub nie są fikcyjne :) klasyka gatunku, zamknięte grono podejrzanych i szukanie winnego.
Ot, historyjka :) Kryminalna, PRLowsko milicyjna, żeby nie było. Klasycznie kryminalna, z milicjantem i w zasadzie od początku zamkniętą grupką podejrzanych.
Wielkiego wrażenia nie robi, choć widać, że autorowi na nim zależało. Zadaje się właśnie w klasycznej angielskiej literaturze kryminalnej ceniono ten motyw – jeden szczególik naprowadza na rozwiązanie zagadki, które jest zaskakujące (bo wielu podejrzanych, a winnym jest… ;)), tu pisarz wyraźnie chciał do tego nawiązać. Wyszło tak sobie, mnie to zakończenie bynajmniej w fotel nie wgniotło. Tak samo atmosfery Warszawy nie czuć, choć, a jakże, nazwy ulic migają na kartach książki i nawet Plac Dzierżyńskiego si pojawia. Wkurza za to szczerze podejście śledczych do damskiego boksera, który jest jednym z wytypowanych podejrzanych, jakaś ogólna kurtuazja, podczas gdy naprawdę warto by faceta jakoś przycisnąć. Po prostu dla zasady, bo to damski bokser jest, może coś zapamięta, jak milicja… po prostu nie będzie dla niego demonstracyjnie wręcz uprzejma. Może też warto przy okazji spróbować jakoś pomóc osobom z jego otoczenia? Ale nie, oni badają tylko tę konkretną sprawę zabójstwa i „Tak czy inaczej musimy dać mu do zrozumienia, że sprawa jest poważna. Nawet jeżeli tej panience miałby przybyć jeden siniak więcej.” - a „panienka” z własnej woli i narażając się współpracowała z milicją. Szczęściem to zdaje się jedna ze spraw, które się od tego czasu zmieniły.
Atmosfery knajpek i dancingów też tu nie znalazłem, i też mimo starań autora. Nawet aktoreczka od romansu nie ruszała, choć takie aktoreczki mają przecież w podobnego rodzaju literaturze wielki potencjał ruszania :)
Jeszcze większa w sumie szkoda, że pisarz w tak wielkim stopniu darował sobie możliwą konfrontację: zachód – PRL – przedwojenna Polska, niby coś takiego tu miga, są jakieś scenki z każdego z tych równoległych wymiarów, ale jest to wszystko li tylko muśnięte – i tyle.
Nie powiem, że jakaś wielka szkoda czasu, można się pobawić urokiem ramotki, no i po prostu czyta się lekko i szybko, ale na pewno nie jest to specjalnie dobry kryminał.
I… serio taką kontrowersją dla kogokolwiek było dlaczego winna osoba to zrobiła? W PRL kreowanej w tego typu literaturze oni naprawdę mieli jakiś inny system wartości :) No, ale jak prosty gliniarz (choć wtedy chyba to słowo nie było jeszcze w obiegu, gdy idzie o rodzimych stróżów prawa) czyta w czasie wolnym Tomasza Manna (co nie przeszkadza mu oglądać kryminałów w telewizji) to może i w tym uniwersum istotnie nie ma zastosowania zasada „for money” :)
PS: Wtedy utrudniania śledztwa i mataczenie – skoro tylko nie było dziełem samego winnego – nie podlegało dokładnie żadnej karze? Ano tak, bo im zależy przecież tylko na tym, by znaleźć winnego...
Ot, historyjka :) Kryminalna, PRLowsko milicyjna, żeby nie było. Klasycznie kryminalna, z milicjantem i w zasadzie od początku zamkniętą grupką podejrzanych.
Wielkiego wrażenia nie robi, choć widać, że autorowi na nim zależało. Zadaje się właśnie w klasycznej angielskiej literaturze kryminalnej ceniono ten motyw – jeden szczególik naprowadza na rozwiązanie zagadki, które...
Warszawa, połowa lat 70. Po wielu latach pobytu w Stanach Zjednoczonych wraca do Polski wybitny naukowiec, profesor Palewski. Długotrwała kariera za oceanem obfitowała w liczne sukcesy, profesor wiele publikował, pisał książki. Uzyskiwał oczywiście z tego tytułu znaczne dochody. Po powrocie do ojczyzny Palewski otrzymuje list zapowiadający śmierć…
Więcej na:
http://www.zapomnianabiblioteka.pl/2021/09/wrocies-by-zginac.html
Warszawa, połowa lat 70. Po wielu latach pobytu w Stanach Zjednoczonych wraca do Polski wybitny naukowiec, profesor Palewski. Długotrwała kariera za oceanem obfitowała w liczne sukcesy, profesor wiele publikował, pisał książki. Uzyskiwał oczywiście z tego tytułu znaczne dochody. Po powrocie do ojczyzny Palewski otrzymuje list zapowiadający śmierć…
Zupełnie przyzwoicie napisany kryminał rodem z PRLu.
Do samego końca nie wiadomo KTO, a gdy już w końcu się dowiadujemy, kolejnym zaskoczeniem jest JAK. Czyta się gładko, chwilami trudno się od lektury oderwać.
Zupełnie przyzwoicie napisany kryminał rodem z PRLu.
Do samego końca nie wiadomo KTO, a gdy już w końcu się dowiadujemy, kolejnym zaskoczeniem jest JAK. Czyta się gładko, chwilami trudno się od lektury oderwać.
Fajnie sie czyta tak stary kriminal, gdzie nie ma jeszcze telefonow komorkowych i komputerow :)Zupelnie inna jakosc pisania porownujac np kryminal Läckberg, ktory dopiero co skonczylam czytac. Ale fajna ksiazka, przede wszystkim do samego konca nie wiadomo kto jest sprawca przestepstwa i to jest wazne ! Takze trzyma w napieciu do samego konca.
Fajnie sie czyta tak stary kriminal, gdzie nie ma jeszcze telefonow komorkowych i komputerow :)Zupelnie inna jakosc pisania porownujac np kryminal Läckberg, ktory dopiero co skonczylam czytac. Ale fajna ksiazka, przede wszystkim do samego konca nie wiadomo kto jest sprawca przestepstwa i to jest wazne ! Takze trzyma w napieciu do samego konca.
Może nie jest to żadne genialne odkrycie, ale z pewnością wciąga - grubość i język sprawiają, że idealnie nadaje się do czytania w autobusie czy pociągu :)
Może nie jest to żadne genialne odkrycie, ale z pewnością wciąga - grubość i język sprawiają, że idealnie nadaje się do czytania w autobusie czy pociągu :)
Jeden z wielu milicyjnych kryminałów, wydanych w latach 70-tych XX wieku w ramach różowej serii KAW-u. Ciekawy pomysł: wprowadzenie naukowca w grono głównych postaci powieści z reguły ożywczo wpływa na fabułę. Mam jednak wrażenie, że potencjał książki nie został w pełni wykorzystany. Mało prawdopodobny wydaje się koncept, aby to milicjant wyszukiwał alibi podejrzanym.
Z postaci drugoplanowych na plus wyróżnia się aktorka Bibi Kowalczyk – gdybym w tamtych czasach był reżyserem filmowym z miejsca w tej roli widziałbym Panią Barbarę Brylską. Zastrzeżenia budzi sposób ujawniania istotnych faktów dla akcji – te najczęściej wynikają dopiero z wypowiedzi milicjantów niczym deus ex machina. Nie jest to książka zła, zainteresowała mnie, choć obiektywnie czytałem w przeszłości lepsze historie kryminalne.
Jeden z wielu milicyjnych kryminałów, wydanych w latach 70-tych XX wieku w ramach różowej serii KAW-u. Ciekawy pomysł: wprowadzenie naukowca w grono głównych postaci powieści z reguły ożywczo wpływa na fabułę. Mam jednak wrażenie, że potencjał książki nie został w pełni wykorzystany. Mało prawdopodobny wydaje się koncept, aby to milicjant wyszukiwał alibi podejrzanym.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ...
Dymitr Możajeff w Wróciłeś, by zginąć serwuje klasyczny kryminał milicyjny, w którym przeszłość i teraźniejszość splatają się w śmiertelną grę. Głównym bohaterem jest major Karol Pleśniewicz, emerytowany funkcjonariusz milicji, który przypadkowo natrafia na dawno niewidzianą twarz w jednym z warszawskich lokali. Palewski, znajomy sprzed wojny, niespodziewanie wrócił do Polski po latach emigracji w Stanach Zjednoczonych. Ich przypadkowe spotkanie prowadzi do serii zdarzeń, które zmienią wszystko.
Wkrótce po tym, jak Palewski odnawia kontakt z dawnym przyjacielem, otrzymuje anonimowy list: "Teraz, kiedy już jesteś, śmierć cię nie ominie". Data umieszczona na wiadomości – 11 marca 1937 roku – budzi jeszcze większe wątpliwości. Co wydarzyło się tego dnia? Kto mógł chcieć jego śmierci po tylu latach? Palewski nie przejmuje się pogróżkami, ale Pleśniewicz, z wyczulonym instynktem śledczego, zaczyna podejrzewać, że sprawa jest poważniejsza, niż się wydaje.
Gdy wkrótce Palewski zostaje zamordowany we własnym domu, Pleśniewicz postanawia włączyć się w śledztwo, wspomagając porucznika Różyckiego, który oficjalnie prowadzi dochodzenie. W willi zamordowanego profesora zaczynają pojawiać się tropy prowadzące do jego przeszłości: tajemnicza kobieta, której tożsamość jest ukrywana, sekretarz naukowca, który wydaje się coś ukrywać, a także zagadkowy zapis w starym dzienniku. Czy to właśnie przeszłość dogoniła Palewskiego? Czy był kimś innym, niż wszyscy sądzili?
Dymitr Możajeff w Wróciłeś, by zginąć serwuje klasyczny kryminał milicyjny, w którym przeszłość i teraźniejszość splatają się w śmiertelną grę. Głównym bohaterem jest major Karol Pleśniewicz, emerytowany funkcjonariusz milicji, który przypadkowo natrafia na dawno niewidzianą twarz w jednym z warszawskich lokali. Palewski, znajomy sprzed wojny, niespodziewanie wrócił do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo przyzwoity krótki kryminał osadzony w realiach Warszawy lat 70, tym przyjemniej się czytało że znam te wszystkie miejsca, oczywiście te, które nadal istnieją lub nie są fikcyjne :) klasyka gatunku, zamknięte grono podejrzanych i szukanie winnego.
Bardzo przyzwoity krótki kryminał osadzony w realiach Warszawy lat 70, tym przyjemniej się czytało że znam te wszystkie miejsca, oczywiście te, które nadal istnieją lub nie są fikcyjne :) klasyka gatunku, zamknięte grono podejrzanych i szukanie winnego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOt, historyjka :) Kryminalna, PRLowsko milicyjna, żeby nie było. Klasycznie kryminalna, z milicjantem i w zasadzie od początku zamkniętą grupką podejrzanych.
Wielkiego wrażenia nie robi, choć widać, że autorowi na nim zależało. Zadaje się właśnie w klasycznej angielskiej literaturze kryminalnej ceniono ten motyw – jeden szczególik naprowadza na rozwiązanie zagadki, które jest zaskakujące (bo wielu podejrzanych, a winnym jest… ;)), tu pisarz wyraźnie chciał do tego nawiązać. Wyszło tak sobie, mnie to zakończenie bynajmniej w fotel nie wgniotło. Tak samo atmosfery Warszawy nie czuć, choć, a jakże, nazwy ulic migają na kartach książki i nawet Plac Dzierżyńskiego si pojawia. Wkurza za to szczerze podejście śledczych do damskiego boksera, który jest jednym z wytypowanych podejrzanych, jakaś ogólna kurtuazja, podczas gdy naprawdę warto by faceta jakoś przycisnąć. Po prostu dla zasady, bo to damski bokser jest, może coś zapamięta, jak milicja… po prostu nie będzie dla niego demonstracyjnie wręcz uprzejma. Może też warto przy okazji spróbować jakoś pomóc osobom z jego otoczenia? Ale nie, oni badają tylko tę konkretną sprawę zabójstwa i „Tak czy inaczej musimy dać mu do zrozumienia, że sprawa jest poważna. Nawet jeżeli tej panience miałby przybyć jeden siniak więcej.” - a „panienka” z własnej woli i narażając się współpracowała z milicją. Szczęściem to zdaje się jedna ze spraw, które się od tego czasu zmieniły.
Atmosfery knajpek i dancingów też tu nie znalazłem, i też mimo starań autora. Nawet aktoreczka od romansu nie ruszała, choć takie aktoreczki mają przecież w podobnego rodzaju literaturze wielki potencjał ruszania :)
Jeszcze większa w sumie szkoda, że pisarz w tak wielkim stopniu darował sobie możliwą konfrontację: zachód – PRL – przedwojenna Polska, niby coś takiego tu miga, są jakieś scenki z każdego z tych równoległych wymiarów, ale jest to wszystko li tylko muśnięte – i tyle.
Nie powiem, że jakaś wielka szkoda czasu, można się pobawić urokiem ramotki, no i po prostu czyta się lekko i szybko, ale na pewno nie jest to specjalnie dobry kryminał.
I… serio taką kontrowersją dla kogokolwiek było dlaczego winna osoba to zrobiła? W PRL kreowanej w tego typu literaturze oni naprawdę mieli jakiś inny system wartości :) No, ale jak prosty gliniarz (choć wtedy chyba to słowo nie było jeszcze w obiegu, gdy idzie o rodzimych stróżów prawa) czyta w czasie wolnym Tomasza Manna (co nie przeszkadza mu oglądać kryminałów w telewizji) to może i w tym uniwersum istotnie nie ma zastosowania zasada „for money” :)
PS: Wtedy utrudniania śledztwa i mataczenie – skoro tylko nie było dziełem samego winnego – nie podlegało dokładnie żadnej karze? Ano tak, bo im zależy przecież tylko na tym, by znaleźć winnego...
Ot, historyjka :) Kryminalna, PRLowsko milicyjna, żeby nie było. Klasycznie kryminalna, z milicjantem i w zasadzie od początku zamkniętą grupką podejrzanych.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWielkiego wrażenia nie robi, choć widać, że autorowi na nim zależało. Zadaje się właśnie w klasycznej angielskiej literaturze kryminalnej ceniono ten motyw – jeden szczególik naprowadza na rozwiązanie zagadki, które...
Dobra pozycja. Jeżeli nie jesteś miłośnikiem tego gatunku być może Cię nie porwie, ale na pewno wieczór umili i żałować nie będziesz.
Dobra pozycja. Jeżeli nie jesteś miłośnikiem tego gatunku być może Cię nie porwie, ale na pewno wieczór umili i żałować nie będziesz.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarszawa, połowa lat 70. Po wielu latach pobytu w Stanach Zjednoczonych wraca do Polski wybitny naukowiec, profesor Palewski. Długotrwała kariera za oceanem obfitowała w liczne sukcesy, profesor wiele publikował, pisał książki. Uzyskiwał oczywiście z tego tytułu znaczne dochody. Po powrocie do ojczyzny Palewski otrzymuje list zapowiadający śmierć…
Więcej na:
http://www.zapomnianabiblioteka.pl/2021/09/wrocies-by-zginac.html
Warszawa, połowa lat 70. Po wielu latach pobytu w Stanach Zjednoczonych wraca do Polski wybitny naukowiec, profesor Palewski. Długotrwała kariera za oceanem obfitowała w liczne sukcesy, profesor wiele publikował, pisał książki. Uzyskiwał oczywiście z tego tytułu znaczne dochody. Po powrocie do ojczyzny Palewski otrzymuje list zapowiadający śmierć…
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWięcej...
Ciekawy koniec , zaskakujący ,polecam .
Ciekawy koniec , zaskakujący ,polecam .
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyzwoity peerelowski kryminał. Polecam miłośnikom gatunku.
Przyzwoity peerelowski kryminał. Polecam miłośnikom gatunku.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZupełnie przyzwoicie napisany kryminał rodem z PRLu.
Do samego końca nie wiadomo KTO, a gdy już w końcu się dowiadujemy, kolejnym zaskoczeniem jest JAK. Czyta się gładko, chwilami trudno się od lektury oderwać.
Zupełnie przyzwoicie napisany kryminał rodem z PRLu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo samego końca nie wiadomo KTO, a gdy już w końcu się dowiadujemy, kolejnym zaskoczeniem jest JAK. Czyta się gładko, chwilami trudno się od lektury oderwać.
Typowy PRL'owski kryminał akurat na 2 wieczory. Oczywiście zabójstwo, śledztwo, podejrzani i dedukcja milicji obywatelskiej zakończona sukcesem.
Typowy PRL'owski kryminał akurat na 2 wieczory. Oczywiście zabójstwo, śledztwo, podejrzani i dedukcja milicji obywatelskiej zakończona sukcesem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFajnie sie czyta tak stary kriminal, gdzie nie ma jeszcze telefonow komorkowych i komputerow :)Zupelnie inna jakosc pisania porownujac np kryminal Läckberg, ktory dopiero co skonczylam czytac. Ale fajna ksiazka, przede wszystkim do samego konca nie wiadomo kto jest sprawca przestepstwa i to jest wazne ! Takze trzyma w napieciu do samego konca.
Fajnie sie czyta tak stary kriminal, gdzie nie ma jeszcze telefonow komorkowych i komputerow :)Zupelnie inna jakosc pisania porownujac np kryminal Läckberg, ktory dopiero co skonczylam czytac. Ale fajna ksiazka, przede wszystkim do samego konca nie wiadomo kto jest sprawca przestepstwa i to jest wazne ! Takze trzyma w napieciu do samego konca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoże nie jest to żadne genialne odkrycie, ale z pewnością wciąga - grubość i język sprawiają, że idealnie nadaje się do czytania w autobusie czy pociągu :)
Może nie jest to żadne genialne odkrycie, ale z pewnością wciąga - grubość i język sprawiają, że idealnie nadaje się do czytania w autobusie czy pociągu :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to