Gdybym miał styczność z tym w oryginalnej formie - krótkich historyjek w intranecie firmy, był by to miły dodatek do kawy, pretekst do krótkiej rozmowy przy ekspresie w pracy.
Odsłuchiwane w drodze do pracy, po kilka historyjek na raz bardziej męczyło niż bawiło, przez ciągłe powtórzenia.
Gdybym miał styczność z tym w oryginalnej formie - krótkich historyjek w intranecie firmy, był by to miły dodatek do kawy, pretekst do krótkiej rozmowy przy ekspresie w pracy.
Odsłuchiwane w drodze do pracy, po kilka historyjek na raz bardziej męczyło niż bawiło, przez ciągłe powtórzenia.
Dałam ocenę bardzo dobrą bo....pracowałam w banku. Felietony ukazywały się kiedyś w gazecie bankowej Banku Zachodniego i pewnie cieszyły czytelników-pracowników. Ja akurat słuchałam audiobooka, który doskonale czytał Tomasz Kammel. Super relaks. Słuchając jednak więcej w jednym dniu troszkę nuży, gdyż rozmowy między pracownikami banku chociaż dowcipne są(wiem z autopsji) monotematyczne. Polecam więc dawkować sobie przyjemność po parę felietonów dziennie. Polecam lekturę. Może znajdziecie tam odpowiednik pani Zosi, pani Jadzi czy Pana Leszka w swojej pracy. Miłej zabawy.
Dałam ocenę bardzo dobrą bo....pracowałam w banku. Felietony ukazywały się kiedyś w gazecie bankowej Banku Zachodniego i pewnie cieszyły czytelników-pracowników. Ja akurat słuchałam audiobooka, który doskonale czytał Tomasz Kammel. Super relaks. Słuchając jednak więcej w jednym dniu troszkę nuży, gdyż rozmowy między pracownikami banku chociaż dowcipne są(wiem z autopsji)...
Myślę, że pracownicy większych firm z rozbudowaną poziomą strukturą mogą doskonale się wczuć w klimat felietonów. Sportretowane zostały najróżniejsze kategorie pracowników i ludzi, postacie są nieco mniej lub bardziej skarykaturowane na potrzeby podkręcenia dowcipu. Tomasz Kamel jako lektor sprawdził się doskonale i na pewno przysporzył dodatkowych walorów książce swoją niezwykle dobrą interpretacją, zatem warto przyjąć w wersji audio.
Myślę, że pracownicy większych firm z rozbudowaną poziomą strukturą mogą doskonale się wczuć w klimat felietonów. Sportretowane zostały najróżniejsze kategorie pracowników i ludzi, postacie są nieco mniej lub bardziej skarykaturowane na potrzeby podkręcenia dowcipu. Tomasz Kamel jako lektor sprawdził się doskonale i na pewno przysporzył dodatkowych walorów książce swoją...
Z tyłu okładki tego audiobooka wyczytałam, iż te felietony były drukowane po raz pierwszy w wewnętrznej sieci banku. I ten fakt, świetnie podkreśla ich autentyczność. Są celne, trafnie portretują ludzi, chociaż niekiedy szablonowo. Jest zatem urocza sekretarka prezesa Jadzia, jest pan Jareczek, który skłania się ku mężczyznom, jest pan Leszek, pracujący w banku już wtedy, gdy dinozaury wysiadywały swoje jaja, stateczna i powściągliwa pani Maria, pan Krzysztof, który złośliwie komentuje rzeczywistość, a nawet i prezesa, ale szeptem. Jest też pan Karol, doradca prawny, który jest żywą ilustracją wszystkich kawałów o prawnikach oraz młoda mężatka, pani Ania. No i oczywiście, sam pan prezes. Teksty są śmieszne, fakt, czasami bazują na schematach lub starych dowcipach, lecz trudno być wiecznie odkrywczym. Można by nawet rzec, cytując autora, że potrafią być „jedwabiste”. Rewelacyjnie komentują współczesną rzeczywistość, unikając jednocześnie wkraczania na grząski grunt polityki. Powiem tyle, już dawno się tak dobrze nie bawiłam podczas lektury audiobooka. Jest tylko jeden mankament tego wydania, śmiech w miejscach publicznych budzi czasami niepokój otoczenia. No i jest tych felietonów zdecydowanie za mało. Przesłuchałabym z chęcią drugie tyle. Z ręką na sercu polecam.
Z tyłu okładki tego audiobooka wyczytałam, iż te felietony były drukowane po raz pierwszy w wewnętrznej sieci banku. I ten fakt, świetnie podkreśla ich autentyczność. Są celne, trafnie portretują ludzi, chociaż niekiedy szablonowo. Jest zatem urocza sekretarka prezesa Jadzia, jest pan Jareczek, który skłania się ku mężczyznom, jest pan Leszek, pracujący w banku już wtedy,...
Momentami zabawny, lekki, niezmuszający do myślenia zbiór historii z życia oddziału banku. Tyle z pozytywów.
Humor bardzo prosty, by nie powiedzieć - prymitywny. Na 50-60 stronie historie robią się nudne, powtarzalne, przestają bawić. Jest mnóstwo powtórzeń, autor często powiela te same żarty i zwroty, przez co ma się wrażenie, jakby wciąż czytało się o tym samym.
Samo poczucie humoru zawarte w tej książce przeterminowało się, czytałem same banały i powielane po tysiąckroć stereotypy. Suche dowcipy rodem z lat 00'.
Sam pracuję w banku i liczyłem na inteligentną satyrę na korporację. A tu temat korporacji został potraktowany powierzchownie i banalnie. Urbanek w korporacji nigdy nie pracował, co widać. Nazwisko autora rokowało pozytywnie. Niestety, stracił on wiele w moich oczach po "Romansie biurkowym". To dość przeciętne czytadło, które nudzi. Zbiór powtarzalnych frazesów.
Momentami zabawny, lekki, niezmuszający do myślenia zbiór historii z życia oddziału banku. Tyle z pozytywów.
Humor bardzo prosty, by nie powiedzieć - prymitywny. Na 50-60 stronie historie robią się nudne, powtarzalne, przestają bawić. Jest mnóstwo powtórzeń, autor często powiela te same żarty i zwroty, przez co ma się wrażenie, jakby wciąż czytało się o tym samym.
Samo...
Książkę czyta się szybko , sporo dialogów , podzielona na 99 rozdziałów - dni , z których każdy ma inny tytuł i traktuje o innych poważnych i tych wydumanych problemach bankowców . W założeniu miało chyba być śmiesznie . Zaczęłam się już niepokoić że z moim poczuciem humoru dzieje się coś złego (przechodzi w jakieś stadium zanikowe , albo co ?) bo dla mnie śmiesznie było średnio , czasem wręcz nudnie , może przez powtórzenia , na które ktoś inny też już zwracał uwagę , a może przez to że wszystko na nutę '' jak to nam bankowcom źle '' . Oceniłam na '' dobra '' chociaż tutaj jest to coś pomiędzy '' dobra '' a '' przeciętna ''. Cytat który jednak mnie rozbawił , który pojawił się w rozdziale o skutecznej reklamie banku i o tak zwanym i modnym obecnie '' lokowaniu produktu '' . '' Aktorzy teraz wynajmują się do wszystkiego , czasem NAWET ! grają w teatrze '' :). Można przeczytać w upalne popołudnie :)
Książkę czyta się szybko , sporo dialogów , podzielona na 99 rozdziałów - dni , z których każdy ma inny tytuł i traktuje o innych poważnych i tych wydumanych problemach bankowców . W założeniu miało chyba być śmiesznie . Zaczęłam się już niepokoić że z moim poczuciem humoru dzieje się coś złego (przechodzi w jakieś stadium zanikowe , albo co ?) bo dla mnie śmiesznie było...
Bardzo szybko się czyta. Wiadomo, że nie jest to literatura wysokich lotów. Powieść całkiem zabawna, aczkolwiek przydługa. Do połowy jest OK, dalej robi się nudnawo, przewidywalnie. Wciąż tego samego rodzaju żarty, te same komentarze na temat pana Leszka czy pani Jadzi.
Bardzo szybko się czyta. Wiadomo, że nie jest to literatura wysokich lotów. Powieść całkiem zabawna, aczkolwiek przydługa. Do połowy jest OK, dalej robi się nudnawo, przewidywalnie. Wciąż tego samego rodzaju żarty, te same komentarze na temat pana Leszka czy pani Jadzi.
Cos w stylu spisanego pamietnika. Nie zawsze zabawna i troche za długa. Njalepsze dla mnie w niej jest sposob postrzegania przez autora poszczegolnych bohaterow i ich podejscia do pracy w firmie :)
Cos w stylu spisanego pamietnika. Nie zawsze zabawna i troche za długa. Njalepsze dla mnie w niej jest sposob postrzegania przez autora poszczegolnych bohaterow i ich podejscia do pracy w firmie :)
Ciekawy, lekki i zabawny "dziennik" z życia banku. Postacie charakterystyczne i interesująco przedstawione. Zwłaszcza sarkastyczny pan Krzysztof, którego poczucie humoru uwielbiam :))Polecam.
Ciekawy, lekki i zabawny "dziennik" z życia banku. Postacie charakterystyczne i interesująco przedstawione. Zwłaszcza sarkastyczny pan Krzysztof, którego poczucie humoru uwielbiam :))Polecam.
Stylizowane na dorosłego Mikołajka Sempe i Goscinnego ;-) z humorem przedstawione perypetie pracowników pewnego banku - ich codzienne problemy i stosunki z prezesem, który co chwila wpada na nowy, genialny pomysł jak by tu ulepszyć strategię marketingową przedsiębiorstwa. Można ubawić się do łez ;-) Polecam ;-)
Stylizowane na dorosłego Mikołajka Sempe i Goscinnego ;-) z humorem przedstawione perypetie pracowników pewnego banku - ich codzienne problemy i stosunki z prezesem, który co chwila wpada na nowy, genialny pomysł jak by tu ulepszyć strategię marketingową przedsiębiorstwa. Można ubawić się do łez ;-) Polecam ;-)
Gdybym miał styczność z tym w oryginalnej formie - krótkich historyjek w intranecie firmy, był by to miły dodatek do kawy, pretekst do krótkiej rozmowy przy ekspresie w pracy.
Odsłuchiwane w drodze do pracy, po kilka historyjek na raz bardziej męczyło niż bawiło, przez ciągłe powtórzenia.
Gdybym miał styczność z tym w oryginalnej formie - krótkich historyjek w intranecie firmy, był by to miły dodatek do kawy, pretekst do krótkiej rozmowy przy ekspresie w pracy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdsłuchiwane w drodze do pracy, po kilka historyjek na raz bardziej męczyło niż bawiło, przez ciągłe powtórzenia.
Dałam ocenę bardzo dobrą bo....pracowałam w banku. Felietony ukazywały się kiedyś w gazecie bankowej Banku Zachodniego i pewnie cieszyły czytelników-pracowników. Ja akurat słuchałam audiobooka, który doskonale czytał Tomasz Kammel. Super relaks. Słuchając jednak więcej w jednym dniu troszkę nuży, gdyż rozmowy między pracownikami banku chociaż dowcipne są(wiem z autopsji) monotematyczne. Polecam więc dawkować sobie przyjemność po parę felietonów dziennie. Polecam lekturę. Może znajdziecie tam odpowiednik pani Zosi, pani Jadzi czy Pana Leszka w swojej pracy. Miłej zabawy.
Dałam ocenę bardzo dobrą bo....pracowałam w banku. Felietony ukazywały się kiedyś w gazecie bankowej Banku Zachodniego i pewnie cieszyły czytelników-pracowników. Ja akurat słuchałam audiobooka, który doskonale czytał Tomasz Kammel. Super relaks. Słuchając jednak więcej w jednym dniu troszkę nuży, gdyż rozmowy między pracownikami banku chociaż dowcipne są(wiem z autopsji)...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMyślę, że pracownicy większych firm z rozbudowaną poziomą strukturą mogą doskonale się wczuć w klimat felietonów. Sportretowane zostały najróżniejsze kategorie pracowników i ludzi, postacie są nieco mniej lub bardziej skarykaturowane na potrzeby podkręcenia dowcipu. Tomasz Kamel jako lektor sprawdził się doskonale i na pewno przysporzył dodatkowych walorów książce swoją niezwykle dobrą interpretacją, zatem warto przyjąć w wersji audio.
Myślę, że pracownicy większych firm z rozbudowaną poziomą strukturą mogą doskonale się wczuć w klimat felietonów. Sportretowane zostały najróżniejsze kategorie pracowników i ludzi, postacie są nieco mniej lub bardziej skarykaturowane na potrzeby podkręcenia dowcipu. Tomasz Kamel jako lektor sprawdził się doskonale i na pewno przysporzył dodatkowych walorów książce swoją...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ tyłu okładki tego audiobooka wyczytałam, iż te felietony były drukowane po raz pierwszy w wewnętrznej sieci banku. I ten fakt, świetnie podkreśla ich autentyczność. Są celne, trafnie portretują ludzi, chociaż niekiedy szablonowo. Jest zatem urocza sekretarka prezesa Jadzia, jest pan Jareczek, który skłania się ku mężczyznom, jest pan Leszek, pracujący w banku już wtedy, gdy dinozaury wysiadywały swoje jaja, stateczna i powściągliwa pani Maria, pan Krzysztof, który złośliwie komentuje rzeczywistość, a nawet i prezesa, ale szeptem. Jest też pan Karol, doradca prawny, który jest żywą ilustracją wszystkich kawałów o prawnikach oraz młoda mężatka, pani Ania. No i oczywiście, sam pan prezes. Teksty są śmieszne, fakt, czasami bazują na schematach lub starych dowcipach, lecz trudno być wiecznie odkrywczym. Można by nawet rzec, cytując autora, że potrafią być „jedwabiste”. Rewelacyjnie komentują współczesną rzeczywistość, unikając jednocześnie wkraczania na grząski grunt polityki. Powiem tyle, już dawno się tak dobrze nie bawiłam podczas lektury audiobooka. Jest tylko jeden mankament tego wydania, śmiech w miejscach publicznych budzi czasami niepokój otoczenia. No i jest tych felietonów zdecydowanie za mało. Przesłuchałabym z chęcią drugie tyle. Z ręką na sercu polecam.
Z tyłu okładki tego audiobooka wyczytałam, iż te felietony były drukowane po raz pierwszy w wewnętrznej sieci banku. I ten fakt, świetnie podkreśla ich autentyczność. Są celne, trafnie portretują ludzi, chociaż niekiedy szablonowo. Jest zatem urocza sekretarka prezesa Jadzia, jest pan Jareczek, który skłania się ku mężczyznom, jest pan Leszek, pracujący w banku już wtedy,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMomentami zabawny, lekki, niezmuszający do myślenia zbiór historii z życia oddziału banku. Tyle z pozytywów.
Humor bardzo prosty, by nie powiedzieć - prymitywny. Na 50-60 stronie historie robią się nudne, powtarzalne, przestają bawić. Jest mnóstwo powtórzeń, autor często powiela te same żarty i zwroty, przez co ma się wrażenie, jakby wciąż czytało się o tym samym.
Samo poczucie humoru zawarte w tej książce przeterminowało się, czytałem same banały i powielane po tysiąckroć stereotypy. Suche dowcipy rodem z lat 00'.
Sam pracuję w banku i liczyłem na inteligentną satyrę na korporację. A tu temat korporacji został potraktowany powierzchownie i banalnie. Urbanek w korporacji nigdy nie pracował, co widać. Nazwisko autora rokowało pozytywnie. Niestety, stracił on wiele w moich oczach po "Romansie biurkowym". To dość przeciętne czytadło, które nudzi. Zbiór powtarzalnych frazesów.
Momentami zabawny, lekki, niezmuszający do myślenia zbiór historii z życia oddziału banku. Tyle z pozytywów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHumor bardzo prosty, by nie powiedzieć - prymitywny. Na 50-60 stronie historie robią się nudne, powtarzalne, przestają bawić. Jest mnóstwo powtórzeń, autor często powiela te same żarty i zwroty, przez co ma się wrażenie, jakby wciąż czytało się o tym samym.
Samo...
Kiepskie, słabe z narnym poczuciem humoru, szkoda...
Kiepskie, słabe z narnym poczuciem humoru, szkoda...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę czyta się szybko , sporo dialogów , podzielona na 99 rozdziałów - dni , z których każdy ma inny tytuł i traktuje o innych poważnych i tych wydumanych problemach bankowców . W założeniu miało chyba być śmiesznie . Zaczęłam się już niepokoić że z moim poczuciem humoru dzieje się coś złego (przechodzi w jakieś stadium zanikowe , albo co ?) bo dla mnie śmiesznie było średnio , czasem wręcz nudnie , może przez powtórzenia , na które ktoś inny też już zwracał uwagę , a może przez to że wszystko na nutę '' jak to nam bankowcom źle '' . Oceniłam na '' dobra '' chociaż tutaj jest to coś pomiędzy '' dobra '' a '' przeciętna ''. Cytat który jednak mnie rozbawił , który pojawił się w rozdziale o skutecznej reklamie banku i o tak zwanym i modnym obecnie '' lokowaniu produktu '' . '' Aktorzy teraz wynajmują się do wszystkiego , czasem NAWET ! grają w teatrze '' :). Można przeczytać w upalne popołudnie :)
Książkę czyta się szybko , sporo dialogów , podzielona na 99 rozdziałów - dni , z których każdy ma inny tytuł i traktuje o innych poważnych i tych wydumanych problemach bankowców . W założeniu miało chyba być śmiesznie . Zaczęłam się już niepokoić że z moim poczuciem humoru dzieje się coś złego (przechodzi w jakieś stadium zanikowe , albo co ?) bo dla mnie śmiesznie było...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo szybko się czyta. Wiadomo, że nie jest to literatura wysokich lotów. Powieść całkiem zabawna, aczkolwiek przydługa. Do połowy jest OK, dalej robi się nudnawo, przewidywalnie. Wciąż tego samego rodzaju żarty, te same komentarze na temat pana Leszka czy pani Jadzi.
Bardzo szybko się czyta. Wiadomo, że nie jest to literatura wysokich lotów. Powieść całkiem zabawna, aczkolwiek przydługa. Do połowy jest OK, dalej robi się nudnawo, przewidywalnie. Wciąż tego samego rodzaju żarty, te same komentarze na temat pana Leszka czy pani Jadzi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCos w stylu spisanego pamietnika. Nie zawsze zabawna i troche za długa. Njalepsze dla mnie w niej jest sposob postrzegania przez autora poszczegolnych bohaterow i ich podejscia do pracy w firmie :)
Cos w stylu spisanego pamietnika. Nie zawsze zabawna i troche za długa. Njalepsze dla mnie w niej jest sposob postrzegania przez autora poszczegolnych bohaterow i ich podejscia do pracy w firmie :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPod koniec formuła książki zaczyna się nudzić.Autor powtarza często te same zwroty a nawet te same zdania.
Pod koniec formuła książki zaczyna się nudzić.Autor powtarza często te same zwroty a nawet te same zdania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawy, lekki i zabawny "dziennik" z życia banku. Postacie charakterystyczne i interesująco przedstawione. Zwłaszcza sarkastyczny pan Krzysztof, którego poczucie humoru uwielbiam :))Polecam.
Ciekawy, lekki i zabawny "dziennik" z życia banku. Postacie charakterystyczne i interesująco przedstawione. Zwłaszcza sarkastyczny pan Krzysztof, którego poczucie humoru uwielbiam :))Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStylizowane na dorosłego Mikołajka Sempe i Goscinnego ;-) z humorem przedstawione perypetie pracowników pewnego banku - ich codzienne problemy i stosunki z prezesem, który co chwila wpada na nowy, genialny pomysł jak by tu ulepszyć strategię marketingową przedsiębiorstwa. Można ubawić się do łez ;-) Polecam ;-)
Stylizowane na dorosłego Mikołajka Sempe i Goscinnego ;-) z humorem przedstawione perypetie pracowników pewnego banku - ich codzienne problemy i stosunki z prezesem, który co chwila wpada na nowy, genialny pomysł jak by tu ulepszyć strategię marketingową przedsiębiorstwa. Można ubawić się do łez ;-) Polecam ;-)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to