Ile tu talentu samego EAP a ile błyskotliwości tłumaczy - trudno rozstrzygnąć. By tłumaczyć poezję trzeba być poetą. Ten zbiorek to wspólne dzieło kilku autorów. Autorów albowiem tłumacz, chcąc oddać nie tylko treść ale i formę, staje się twórcą. (Z wyjątkiem Gomulickiego, który spośród tłumaczy najmniejszą finezją obdarzon został.)
Poe, u którego dziś zdiagnozowanoby zapewne przypadłość afektywną dwupolaryzacyjną, w pełnym mroku i tęsknoty za wytchnieniem, świadectwie nieustannych zmagań z przeciwnościami. Ale też wbrew pierwszemu wrażeniu - w duchu nadziei na lepsze życie. Choćby przyszłe.
Wylko dla wybranych.
Ile tu talentu samego EAP a ile błyskotliwości tłumaczy - trudno rozstrzygnąć. By tłumaczyć poezję trzeba być poetą. Ten zbiorek to wspólne dzieło kilku autorów. Autorów albowiem tłumacz, chcąc oddać nie tylko treść ale i formę, staje się twórcą. (Z wyjątkiem Gomulickiego, który spośród tłumaczy najmniejszą finezją obdarzon został.)
Przysiągłbym, że pozostający na usługach wieczności Edgar Allan Poe jest przewodnikiem zdarzeń, ocierających się o nieskończone trwanie w czasie. Ponieważ jego poezja porusza tak wiele nieprzemijającego i nieśmiertelnego, że czasami odnoszę wrażenie o wiekuistym bycie wszystkich opisywanych przez niego wątków. Żeby jednak bez fałszu to wszystko wyrazić, to warto pamiętać o tym, że ten amerykański poeta wcale nie zajmuje się pojęciem wiecznego szczęścia. Oczywiście przedmiotem jego badań nadal jest nieprzemijające piękno, ale ta cudowność zbyt mocno jest spokrewniona ze smutkiem, żebyśmy mogli wnioskować o wesołych rymach jego wierszy. Mało tego, to groza i posępność wyznaczają rytm poezji a patronat nad nimi obejmują opuszczenie i milczenie. Ciężka to cisza, wespół z cieniem kruka oznajmiająca, że "nigdy już", wyryta na skale i obłożona klątwą, jak z książek starych magów.
Czy mi się tylko wydawało, że czytałem wiersze tchnące lodowatym powiewem a bił od nich żar piekła? Tę sprzeczność bardzo łatwo można wytłumaczyć obecnością tłumu bezcielesnych postaci, kłębiących się w wierszach Poego. Tu rządzi chłód a karę za ziemskie życie ponosi się w piekle. Nie do końca jestem pewien czego zauważyłem więcej, materii czy ducha. Jednak rdzeń przesłania pozostał niezależny od formy, jaką przybrał byt. Poe napisał requiem dla życia, powrócił z proroctwami płynącymi z ruin przeszłości. A jego przyszłość ma na imię "boleść", kraina opisywanych przez niego snów ma tyle wspólnego z Eldorado, co dzwony pogrzebowe z wydzwanianiem wesołych melodii. Posłuchajcie sami krótkiej przemowy kruka a dowiecie się, jakie tajemnice skrywa strażnik piekła.
Mrocznymi ścieżkami chadza poezja Poego. Szuka samotności, okazuje ciekawość śmierci i wyraźnie zaznacza swoje melancholijne zainteresowania. Pomimo tego, że spod pióra amerykańskiego poety wychodzą demony wyobraźni, to jednak nie warto się bać tych ponurych środków poetyckiej ekspresji. To wszystko to tylko sen i "jak sen we śnie jeno trwa". Sączone przez słowa trucizny być może szykują już tron dla śmierci, ale dla naszego pełnego witalności życia nadal to pozostanie jedynie zakazanymi rymami. Warto czasami zobaczyć zimne lśnienie, poczuć omotane dziwnym czarem martwe wyrazy. Kto lubi przypatrywać się chłodnym uśmiechom księżyca, ten z pewnością wie, co mam na myśli i nie przepuści okazji do głębokich studiów zawartej w poezji grozy.
Nie mam wątpliwości co do tego, że Edgar Allan Poe jest piewcą idealnego piękna a jego estetyczne teorie są tego potwierdzeniem. Skąpana w krwawiącym zachodzie słońca poezja wykazuje zbyt wiele cech doskonałości, aby można ją było posądzać o sprowadzanie swojego przekazu do poziomu taniego wierszydła. Słusznie Poe jest uznawany za jednego z największych amerykańskich poetów. Można by rzec, że jego wiersze prawdopodobnie czeka wspomniana przeze mnie na początku wieczność, bo już teraz, po ponad półtora wieku widać ich nieprzemijającą popularność. Tak więc zachęcam Was wszystkich do niespiesznego studiowania "Milczenia" lub "Ulalume". Te przykłady wspaniałych pomników poezji Poego z pewnością nigdy już nie ulegną zniszczeniu. Tak jak przepowiedział to sam kruk.
Przysiągłbym, że pozostający na usługach wieczności Edgar Allan Poe jest przewodnikiem zdarzeń, ocierających się o nieskończone trwanie w czasie. Ponieważ jego poezja porusza tak wiele nieprzemijającego i nieśmiertelnego, że czasami odnoszę wrażenie o wiekuistym bycie wszystkich opisywanych przez niego wątków. Żeby jednak bez fałszu to wszystko wyrazić, to warto pamiętać o...
Wylko dla wybranych.
Ile tu talentu samego EAP a ile błyskotliwości tłumaczy - trudno rozstrzygnąć. By tłumaczyć poezję trzeba być poetą. Ten zbiorek to wspólne dzieło kilku autorów. Autorów albowiem tłumacz, chcąc oddać nie tylko treść ale i formę, staje się twórcą. (Z wyjątkiem Gomulickiego, który spośród tłumaczy najmniejszą finezją obdarzon został.)
Poe, u którego dziś zdiagnozowanoby zapewne przypadłość afektywną dwupolaryzacyjną, w pełnym mroku i tęsknoty za wytchnieniem, świadectwie nieustannych zmagań z przeciwnościami. Ale też wbrew pierwszemu wrażeniu - w duchu nadziei na lepsze życie. Choćby przyszłe.
Wylko dla wybranych.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIle tu talentu samego EAP a ile błyskotliwości tłumaczy - trudno rozstrzygnąć. By tłumaczyć poezję trzeba być poetą. Ten zbiorek to wspólne dzieło kilku autorów. Autorów albowiem tłumacz, chcąc oddać nie tylko treść ale i formę, staje się twórcą. (Z wyjątkiem Gomulickiego, który spośród tłumaczy najmniejszą finezją obdarzon został.)
Poe, u którego...
Przysiągłbym, że pozostający na usługach wieczności Edgar Allan Poe jest przewodnikiem zdarzeń, ocierających się o nieskończone trwanie w czasie. Ponieważ jego poezja porusza tak wiele nieprzemijającego i nieśmiertelnego, że czasami odnoszę wrażenie o wiekuistym bycie wszystkich opisywanych przez niego wątków. Żeby jednak bez fałszu to wszystko wyrazić, to warto pamiętać o tym, że ten amerykański poeta wcale nie zajmuje się pojęciem wiecznego szczęścia. Oczywiście przedmiotem jego badań nadal jest nieprzemijające piękno, ale ta cudowność zbyt mocno jest spokrewniona ze smutkiem, żebyśmy mogli wnioskować o wesołych rymach jego wierszy. Mało tego, to groza i posępność wyznaczają rytm poezji a patronat nad nimi obejmują opuszczenie i milczenie. Ciężka to cisza, wespół z cieniem kruka oznajmiająca, że "nigdy już", wyryta na skale i obłożona klątwą, jak z książek starych magów.
Czy mi się tylko wydawało, że czytałem wiersze tchnące lodowatym powiewem a bił od nich żar piekła? Tę sprzeczność bardzo łatwo można wytłumaczyć obecnością tłumu bezcielesnych postaci, kłębiących się w wierszach Poego. Tu rządzi chłód a karę za ziemskie życie ponosi się w piekle. Nie do końca jestem pewien czego zauważyłem więcej, materii czy ducha. Jednak rdzeń przesłania pozostał niezależny od formy, jaką przybrał byt. Poe napisał requiem dla życia, powrócił z proroctwami płynącymi z ruin przeszłości. A jego przyszłość ma na imię "boleść", kraina opisywanych przez niego snów ma tyle wspólnego z Eldorado, co dzwony pogrzebowe z wydzwanianiem wesołych melodii. Posłuchajcie sami krótkiej przemowy kruka a dowiecie się, jakie tajemnice skrywa strażnik piekła.
Mrocznymi ścieżkami chadza poezja Poego. Szuka samotności, okazuje ciekawość śmierci i wyraźnie zaznacza swoje melancholijne zainteresowania. Pomimo tego, że spod pióra amerykańskiego poety wychodzą demony wyobraźni, to jednak nie warto się bać tych ponurych środków poetyckiej ekspresji. To wszystko to tylko sen i "jak sen we śnie jeno trwa". Sączone przez słowa trucizny być może szykują już tron dla śmierci, ale dla naszego pełnego witalności życia nadal to pozostanie jedynie zakazanymi rymami. Warto czasami zobaczyć zimne lśnienie, poczuć omotane dziwnym czarem martwe wyrazy. Kto lubi przypatrywać się chłodnym uśmiechom księżyca, ten z pewnością wie, co mam na myśli i nie przepuści okazji do głębokich studiów zawartej w poezji grozy.
Nie mam wątpliwości co do tego, że Edgar Allan Poe jest piewcą idealnego piękna a jego estetyczne teorie są tego potwierdzeniem. Skąpana w krwawiącym zachodzie słońca poezja wykazuje zbyt wiele cech doskonałości, aby można ją było posądzać o sprowadzanie swojego przekazu do poziomu taniego wierszydła. Słusznie Poe jest uznawany za jednego z największych amerykańskich poetów. Można by rzec, że jego wiersze prawdopodobnie czeka wspomniana przeze mnie na początku wieczność, bo już teraz, po ponad półtora wieku widać ich nieprzemijającą popularność. Tak więc zachęcam Was wszystkich do niespiesznego studiowania "Milczenia" lub "Ulalume". Te przykłady wspaniałych pomników poezji Poego z pewnością nigdy już nie ulegną zniszczeniu. Tak jak przepowiedział to sam kruk.
Przysiągłbym, że pozostający na usługach wieczności Edgar Allan Poe jest przewodnikiem zdarzeń, ocierających się o nieskończone trwanie w czasie. Ponieważ jego poezja porusza tak wiele nieprzemijającego i nieśmiertelnego, że czasami odnoszę wrażenie o wiekuistym bycie wszystkich opisywanych przez niego wątków. Żeby jednak bez fałszu to wszystko wyrazić, to warto pamiętać o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytane:
- W Samotności,
- Pieśń z Al Aaraaf,
- Hymn,
- Kolejka Piw,
- Sonet - Do Nauki,
- Do Frances S. Osgood.
Przeczytane:
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to- W Samotności,
- Pieśń z Al Aaraaf,
- Hymn,
- Kolejka Piw,
- Sonet - Do Nauki,
- Do Frances S. Osgood.