Miały być piękne święta i radosna nowina dla narzeczonego... Tymczasem rzeczywistość okazuje się bardzo okrutna - Michalina zostaje sana, w dodatku w ciąży. Z pomocą spieszy jej Kamil, przyjaciel z pracy. Czy relacja zbudowana na niedopowiedzeniach i kłamstwach ma szansę przetrwać? Czy cień utraconej miłości nie przesłoni widoków na szczęśliwą przyszłość? Przekonajcie się sami...
Muszę zacząć od tego, że nie polubiłam Michaliny. Każda kolejna jej decyzja utwierdzała mnie w przekonaniu, że się nie zaprzyjaźnimy. Ale... też bardzo jej współczułam - działając pod wpływem emocji, podejmując pochopne działania, bez przemyślenia - sama sobie rzuciła wiele kłód pod nogi i skomplikowała życie. Dzięki takiej kreacji jest bardzo prawdziwa. Tak jak i ta historia. Bo tu nie ma lukru - jest codzienne życie, problemy. I brak rozmowy. Jak bardzo ważna jest ona w związku - widzimy na przykładzie Michaliny i Kamila. Wiele spraw potoczyłoby się inaczej, gdyby po prostu szczerze że sobą porozmawiali. Kamila było mi żal, Maciej mnie denerwował... Ale dzięki temu bardzo tę książkę przezywalam, towarzyszyły mi silne emocje. Czasami potrzeba takiej historii - która "ruszy", nie będzie sielankową opowieścią, ale taką z życia, której bohaterowie - niedoskonali, czasami frustrujący - będą prawdziwi, moglibyśmy ich spotkać na ulicy.
Bardzo lubię sięgać po książki Arlety, są życiowe, napisane prosto, ale przyjemnie, poruszają problemy, z którymi spotkać się może każda z nas. Być może Michalina nie jest (przynajmniej dla mnie) "do polubienia", ale jej historia - już jak najbardziej- "do przeczytania". Jeśli szukacie życiowej, poruszającej historii - ta jest dla Was.
Miały być piękne święta i radosna nowina dla narzeczonego... Tymczasem rzeczywistość okazuje się bardzo okrutna - Michalina zostaje sana, w dodatku w ciąży. Z pomocą spieszy jej Kamil, przyjaciel z pracy. Czy relacja zbudowana na niedopowiedzeniach i kłamstwach ma szansę przetrwać? Czy cień utraconej miłości nie przesłoni widoków na szczęśliwą przyszłość? Przekonajcie się...
Życie Michaliny jeszcze niedawno przypominało idealny obrazek. Miała u boku narzeczonego, wymarzoną posadę i głowę pełną marzeń. Wszystko runęło w jednej chwili, gdy Maciej po powrocie z wyjazdu zburzył jej świat bezlitosnym wyznaniem: ślubu nie będzie, bo w jego życiu pojawiła się inna kobieta.
Złamane serce i niespodziewana ciąża stawiają dziewczynę pod ścianą. Gdy mrok rozpaczy staje się nie do zniesienia, pomocną dłoń wyciąga Kamil. Przyjaciel, na którego zawsze mogła liczyć, składa jej propozycję, która wydaje się jedyną deską ratunku przed samotnością.
•••
„Alibi na kłamstwo” to książka przesycona emocjami. To historia pełna melancholii, ale też nadziei, która tli się nawet w najtrudniejszych momentach. Styl pisania Arlety Tylewicz sprawia, że przez tę historię się płynie, a dylematy moralne bohaterów zostają z czytelnikiem na długo po odłożeniu książki.
Michalina to bohaterka, z którą z pewnością niejedna z kobiet mogłaby się utożsamić. Nie jest wyidealizowaną personą, lecz kobietą z krwi i kości. Jej życie nie jest usłane różami, to raczej droga przez bolesne kolce, która uczy ją odporności.
„Alibi na kłamstwo” nie daje prostych odpowiedzi, ale zmusza do refleksji. Arleta Tylewicz stworzyła historię, która porusza serce i potrafi mocno wzruszyć. Każda strona niesie ze sobą emocjonalny ciężar, ale i subtelne światło, które prowadzi bohaterów i czytelnika, ku nadziei.
Jest to książka bolesna, ale piękna. Przypomina, że zdrada i kłamstwa nie muszą definiować naszej przeszłości. Jeśli szukacie historii, która wzrusza i inspiruje do walki o własne „ja”, to jest to pozycja obowiązkowa!
Ogromnie dziękuję Arlecie i Wydawnictwu Chaos za to, że mogę patronować tak cudownej i życiowej historii!
Życie Michaliny jeszcze niedawno przypominało idealny obrazek. Miała u boku narzeczonego, wymarzoną posadę i głowę pełną marzeń. Wszystko runęło w jednej chwili, gdy Maciej po powrocie z wyjazdu zburzył jej świat bezlitosnym wyznaniem: ślubu nie będzie, bo w jego życiu pojawiła się inna kobieta.
Złamane serce i niespodziewana ciąża stawiają dziewczynę pod ścianą. Gdy mrok...
Kobietki, czy pytacie kolegów, szwagrów czy braci o radę lub o to co oni by czuli gdyby byli na miejscu waszych mężów/partnerów w danej sytuacji ?
Bo, ponownie, okazuje się że panowie myślą, odczuwają i interpretują zupełnie inaczej niż panie 🤭
Zazwyczaj podejmujemy decyzje w oparciu o swoje przekonania i odczucia i nie zastanawiamy się co na to druga strona/osoba... często są to decyzje podejmowane w silnych emocjach i dopiero po czasie okazuje się czy były trafne czy nie.
Michalina tak właśnie zrobiła-podjęła najważniejszą decyzję swojego życia pod wpływem chwili i bardzo silnych emocji-czy decyzja była tą dobrą ?
Dziewczyna miała wszystko-kochającego narzeczonego, pracę i wielkie plany na przyszłość. Niestety los zmienia te plany, a autorka serwuje nam emocjonalny wstrząs po którym już nie można przestać czytać 🤭
Cała historia to skomplikowane wybory, trudne decyzje i konsekwencje z którymi trzeba się zmierzyć. Prawda, kłamstwa i niedopowiedzenia przeplatają się z momentami szczęścia. Chwilami czujemy mega zdenerwowanie na Michalinę, za to jak postępuje-jak uparta małolata która unosi się honorem i nie dociera do niej co mówią i robią dla niej inni, a jej pochopne działania tylko komplikują jej życie.
Czy Michalina się otrząśnie? Czy z pomocą przyjaciół pójdzie po rozum do głowy a jej życie się ustatkuje i będzie szczęśliwa?
Książka bardzo prosto napisana, bez owijania w bawełnę, bardzo życiowa-polecam wszystkim (ale w szczególności wchodzącym w dorosłość młodym ludziom-może książka uświadomi coniektórym że warto przemyśleć sprawy na chłodno, zanim podejmie się ważne życiowe decyzje) 😉
Kobietki, czy pytacie kolegów, szwagrów czy braci o radę lub o to co oni by czuli gdyby byli na miejscu waszych mężów/partnerów w danej sytuacji ?
Bo, ponownie, okazuje się że panowie myślą, odczuwają i interpretują zupełnie inaczej niż panie 🤭
Zazwyczaj podejmujemy decyzje w oparciu o swoje przekonania i odczucia i nie zastanawiamy się co na to druga strona/osoba......
W literaturze obyczajowej najtrudniejszą sztuką nie jest samo opowiedzenie historii, ale ubranie jej w taką dawkę autentyzmu, by czytelnik poczuł na własnej skórze ciężar decyzji bohaterów. Arleta Tylewicz w swojej powieści „Alibi na kłamstwo” rezygnuje z taniego sentymentalizmu na rzecz bolesnej, wręcz surowej szczerości. To lektura, która nie głaszcze po głowie; ona raczej zmusza do konfrontacji z pytaniem, ile warte jest życie zbudowane na przemilczeniach.
Historia Michaliny to studium kobiety postawionej pod ścianą. Autorka w niezwykle sugestywny sposób kreśli portret bohaterki, której bezpieczny świat rozpada się w ułamku sekundy. Moment, w którym zdrada i porzucenie splatają się z lękiem o przyszłość nienarodzonego dziecka, jest wstrząsający nie przez swoją gwałtowność, ale przez przerażającą życiowość. Tylewicz unika tu pułapki tworzenia ofiary idealnej - Michalina jest postacią z krwi i kości, pełną wahań, szukającą oparcia tam, gdzie grunt jest wyjątkowo grząski. To postać, której kibicuje się odruchowo, choć jej wybory potrafią wywołać w czytelniku wewnętrzny sprzeciw.
Największym kunsztem autorki jest jednak wykreowanie postaci Kamila. To bohater niejednoznaczny, którego walka z własnymi demonami i chorobą alkoholową została opisana bez zbędnego romantyzowania nałogu. Relacja tej dwójki jest gęsta od napięć i niedopowiedzeń. Autorka mistrzowsko oddaje dynamikę związku, w którym chęć niesienia pomocy i budowania czegoś nowego nieustannie ściera się z bagażem przeszłości. Wprowadzenie postaci Macieja oraz trzeźwego, czasem wręcz brutalnie szczerego głosu siostry Michaliny - Agnieszki - domyka tę emocjonalną konstrukcję, tworząc wielowymiarowy obraz ludzkich zależności, gdzie nikt nie jest krystalicznie czysty.
Pod względem warsztatowym Arleta Tylewicz posługuje się stylem konkretnym i bezpośrednim. Rezygnacja z kwiecistych opisów na rzecz emocjonalnej esencji sprawia, że przez książkę płynie się szybko, mimo że tematyka do lekkich nie należy. Autorka potrafi żonglować nastrojem - od momentów głębokiego smutku i bezsilności, po subtelne iskry nadziei, które nie pozwalają odłożyć lektury przed finałem. Mocną stroną jest tu bezkompromisowość w ukazywaniu cieni codzienności, takich jak przemoc czy konsekwencje kłamstw, które zawsze mają krótkie nogi. Z kolei za pewną słabość można uznać fakt, że natężenie tych trudnych tematów bywa momentami tak przytłaczające, że zmusza do odłożenia książki, by zaczerpnąć tchu - choć dla wielu będzie to paradoksalnie dowód na najwyższą jakość tej prozy.
„Alibi na kłamstwo” to książka, która zostaje w człowieku długo po przewróceniu ostatniej strony. Urzekła mnie odwaga autorki do stawiania bohaterów przed wyborami bez dobrych wyjść. To dojrzała proza, która przypomina, że szczerość jest jedynym fundamentem, na którym można wznieść coś trwałego. Arleta Tylewicz udowodniła, że potrafi pisać o emocjach w sposób, który jest jednocześnie intymny i uniwersalny, tworząc historię, która boli, ale i daje nadzieję na nowy początek.
To pozycja obowiązkowa dla każdego, kto w literaturze szuka prawdy o człowieku, a nie tylko ucieczki od rzeczywistości.
W literaturze obyczajowej najtrudniejszą sztuką nie jest samo opowiedzenie historii, ale ubranie jej w taką dawkę autentyzmu, by czytelnik poczuł na własnej skórze ciężar decyzji bohaterów. Arleta Tylewicz w swojej powieści „Alibi na kłamstwo” rezygnuje z taniego sentymentalizmu na rzecz bolesnej, wręcz surowej szczerości. To lektura, która nie głaszcze po głowie; ona...
To nie jest łatwa książka. I mówię to już na starcie, żeby było jasne. Tu nie ma lekkości, nie ma bajkowej historii o miłości. Jest życie. Takie prawdziwe, czasem okrutne i niesprawiedliwe.
Historia Michaliny naprawdę mnie poruszyła. To kobieta, która w jednej chwili traci mężczyznę, którego kochała. I to w najgorszy możliwy sposób bo on po prostu wybiera inną i układa sobie życie gdzie indziej, podczas gdy ona zostaje sama i w ciąży. To boli już na samym początku i potem wcale nie jest lżej.
Michalina to bohaterka, której się kibicuje od pierwszej strony. Serio. Ma w sobie coś takiego, że człowiek chce, żeby w końcu było u niej dobrze. Żeby w końcu los dał jej trochę spokoju. Jej historia nie jest przesłodzona, nie jest podkoloryzowana. To coś, co spokojnie mogłoby wydarzyć się obok nas.
Obserwujemy, jak próbuje poukładać swoje życie na nowo. Obok niej pojawia się Kamil, stary przyjaciel. I tu robi się naprawdę trudno. Bo Kamil to postać skomplikowana. Zmaga się z alkoholizmem, walczy ze sobą, próbuje być lepszy. Ich relacja jest daleka od ideału, pełna napięcia, niedopowiedzeń i emocji.
I właśnie emocje są tutaj najmocniejsze. Jest ich ogrom. Ból, samotność, rozpacz, bezsilność. Momentami aż mnie to przytłaczało. Musiałam odkładać książkę na chwilę, żeby odetchnąć. Ale dla mnie to akurat ogromny plus. Bo jeśli książka aż tak działa na człowieka, to znaczy, że jest dobra.
Autorka nie boi się trudnych tematów. Alkoholizm, przemoc, zdrada, kłamstwa. Wszystko jest pokazane wprost, bez upiększania. Nie ma tu romantyzowania czegokolwiek. To nie jest historia o miłosnym trójkącie, choć na początku można się tego spodziewać. Michalina nie lawiruje między dwoma mężczyznami. Dla niej wybór właściwie nie istnieje. Najważniejsze jest to co buduje tu i teraz, jej dziecko, jej rodzina i to, o co walczy każdego dnia.
Bardzo podobało mi się to, jak Arleta prowadzi tę historię. Życie bohaterów nie toczy się spokojnie. Tu są ostre zakręty, momenty, w których wszystko może się rozsypać. Decyzje, które trzeba podjąć, nie są łatwe i często mają swoje konsekwencje.
Styl autorki jest prosty i przystępny, ale przez to bardzo trafia. Nie ma tu zbędnych ozdobników. Wszystko jest konkretne, szczere i prawdziwe. Dzięki temu książkę czyta się szybko, mimo że tematy są ciężkie.
To historia o potrzebie bliskości, o walce o lepsze jutro, kiedy wszystko się sypie. O tym, jak bardzo kłamstwo potrafi namieszać w życiu. O uzależnieniach i próbie wyjścia z nich. O tym, jak ważna jest rozmowa, szczerość i czasem zwykłe bycie obok drugiej osoby. I o miłości. Nie tylko tej romantycznej, ale też tej do dziecka i rodziny.
To książka, która boli, ale jednocześnie daje nadzieję. Prawdziwa, emocjonalna i bardzo życiowa. Taka, która zostaje w głowie na długo. I nie ukrywam, jestem ogromnie dumna, że mogę być patronką tej historii. To dla mnie coś naprawdę ważnego.
[współpraca reklamowa]
To nie jest łatwa książka. I mówię to już na starcie, żeby było jasne. Tu nie ma lekkości, nie ma bajkowej historii o miłości. Jest życie. Takie prawdziwe, czasem okrutne i niesprawiedliwe.
Historia Michaliny naprawdę mnie poruszyła. To kobieta, która w jednej chwili traci mężczyznę, którego kochała. I to w najgorszy możliwy sposób bo on po prostu wybiera inną i układa...
RECENZJA PATRONACKA 🤓
Cześć wszystkim!
Czy kłamstwo jest kiedykolwiek dobrym rozwiązaniem? A może zawsze lepiej powiedzieć prawdę, nawet gdy boli?
Uważam, że kłamstwo ma bardzo krótkie nogi, a prawda i tak w końcu wychodzi na jaw.
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić mój patronat medialny nad książką „Alibi na kłamstwo” Arlety Tylewicz, wydawnictwo Chaps.
Poznajemy Michalinę – kobietę, która pozornie ma poukładane życie: ciekawą pracę, wsparcie rodziny i narzeczonego u boku. Jednak jedna rozmowa wystarczy, by jej świat rozsypał się jak domek z kart. Zdradzona, porzucona i w dodatku stojąca przed widmem samotnego macierzyństwa – Michalina nie ma łatwego startu. W tym trudnym momencie z pomocą przychodzi jej przyjaciel Kamil, który składa kobiecie nieoczekiwaną propozycję.
Czy intencje Kamila są szczere? Jakie tajemnice skrywa mężczyzna? I czy Michalina odnajdzie swoją drogę w tym emocjonalnym chaosie?
„Alibi na kłamstwo” to moja pierwsza książka Arlety Tylewicz i mam ogromną nadzieję, że nie ostatnia. Od pierwszych stron totalnie się w niej zatopiłam. To bardzo prawdziwa, życiowa historia kobiety, która staje przed trudnymi, brzemiennymi w skutki wyborami. Książka pokazuje, jak kłamstwa, niedomówienia i skrywane tajemnice potrafią zatruwać relacje i komplikować życie. Każdy z bohaterów coś ukrywa, a budowanie zaufania na takich fundamentach jest niezwykle trudne.
Podczas czytania przeżyłam całą gamę emocji – zarówno tych ciężkich i bolesnych, jak i tych cieplejszych, dających nadzieję. Michalina, porzucona przez ukochanego i będąca w ciąży, próbuje ułożyć sobie życie z Kamilem. Jednak ich związek nie jest prosty – mężczyzna zmaga się z poważnymi problemami, przede wszystkim z alkoholem, choć z całych sił stara się walczyć o siebie i nową rodzinę.
Do tego w życiu Michaliny niespodziewanie pojawia się Maciej, który wprowadza jeszcze większy zamęt i zmusza ją do głębokiej refleksji nad podjętymi decyzjami. Którą drogę wybierze? Zostanie z Kamilem i będzie walczyć o to małżeństwo, czy jednak pójdzie inną ścieżką? Nie zazdroszczę jej tej decyzji.
Bardzo mocno wybrzmiewa w książce rola siostry Michaliny – Agnieszki. To postać, która szczerze wspiera siostrę, ale nie boi się też powiedzieć prawdy prosto w oczy, wylać kubeł zimnej wody na głowę i skłonić do poważnego zastanowienia.
Autorka poruszyła wiele trudnych, ważnych tematów: przemoc w rodzinie, uzależnienie od alkoholu, konsekwencje kłamstw i brak szczerych rozmów. Jednocześnie pięknie pokazuje, jak ogromną wartość ma prawda i otwarta komunikacja w budowaniu szczęśliwego domu dla siebie, partnera i dziecka.
Jeśli szukacie książki o poszukiwaniu własnej drogi, walce o szczęście i o tym, że miłość czasem przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie – gorąco polecam „Alibi na kłamstwo”.
Sama z niecierpliwością czekam na ewentualny kolejny tom i dalsze losy bohaterów.
Na koniec chciałabym serdecznie podziękować Arlecie za zaufanie i oddanie swojej książki pod mój patronat medialny.
RECENZJA PATRONACKA 🤓
Cześć wszystkim!
Czy kłamstwo jest kiedykolwiek dobrym rozwiązaniem? A może zawsze lepiej powiedzieć prawdę, nawet gdy boli?
Uważam, że kłamstwo ma bardzo krótkie nogi, a prawda i tak w końcu wychodzi na jaw.
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić mój patronat medialny nad książką „Alibi na kłamstwo” Arlety Tylewicz, wydawnictwo Chaps.
Poznajemy Michalinę...
„Alibi na kłamstwo” to historia, która od pierwszych stron wciąga czytelnika w emocjonalny rollercoaster. Autorka doskonale żongluje uczuciami odbiorcy, sprawiając, że w jednej chwili pojawia się uśmiech, by za moment ustąpił miejsca wzruszeniu, a czasem nawet złości. To opowieść, która nie pozostawia obojętnym.
Fabuła pokazuje, jak kruche potrafią być ludzkie plany i jak jedno wydarzenie może zmienić wszystko. Bohaterowie budują swoją przyszłość z wielką nadzieją, wierząc, że mają wszystko pod kontrolą. Jednak życie bywa nieprzewidywalne.
„Zaplanowali sobie przyszłość niemal w najdrobniejszych szczegółach i wiedziała, że ta ciąża wszystko pokrzyżuje”.
To zdanie doskonale oddaje napięcie i emocje, które towarzyszą całej historii.
Autorka prowadzi czytelnika przez skomplikowane relacje, trudne wybory i momenty, które zmuszają bohaterów do zmierzenia się z własnymi uczuciami oraz konsekwencjami swoich decyzji. W tej powieści znajdziemy wszystko: wzruszenie, ciepło, rozczarowanie i nadzieję.
„Alibi na kłamstwo” to książka, która pokazuje, jak cienka bywa granica między prawdą a kłamstwem oraz jak wielką siłę mają emocje i ludzkie decyzje. To historia, która potrafi rozbawić, doprowadzić do łez, a chwilami także zdenerwować — dokładnie tak, jak dobre powieści obyczajowe powinny.
Jeśli szukasz książki, która wciągnie Cię emocjonalnie i sprawi, że trudno będzie ją odłożyć, ta historia zdecydowanie jest dla Ciebie. 📖💔✨
„Alibi na kłamstwo” to historia, która od pierwszych stron wciąga czytelnika w emocjonalny rollercoaster. Autorka doskonale żongluje uczuciami odbiorcy, sprawiając, że w jednej chwili pojawia się uśmiech, by za moment ustąpił miejsca wzruszeniu, a czasem nawet złości. To opowieść, która nie pozostawia obojętnym.
Fabuła pokazuje, jak kruche potrafią być ludzkie plany i jak...
„Alibi na kłamstwo” Arlety Tylewicz to historia, która zaczyna się od emocjonalnego wstrząsu, a potem długo rezonuje gdzieś pod skórą czytelnika.
Michalina to bohaterka stojąca na rozdrożu pomiędzy przeszłością, która nie chce odejść, a teraźniejszością, która nie daje jej pełnego poczucia bezpieczeństwa. Autorka prowadzi jej losy w sposób bardzo życiowy: bez lukru, za to z całym ciężarem decyzji podejmowanych czasem z lęku, czasem z potrzeby stabilizacji, a niekoniecznie z miłości.
To nie jest tylko opowieść o wyborze między dwoma mężczyznami. To raczej historia o tym, jak łatwo można pomylić odpowiedzialność z uczuciem i jak wysoką cenę płaci się za decyzje podjęte w emocjach. Relacje przedstawione w książce są dalekie od idealnych, pełne niedopowiedzeń, rozczarowań i momentów, w których czytelnik może poczuć frustrację wobec bohaterki. I właśnie to działa na korzyść tej powieści, bo Michalina nie jest papierowa, ale boleśnie prawdziwa.
Najmocniej wybrzmiewa tu pytanie: czy można zbudować szczęście na kompromisie, który od początku nie był szczery wobec samej siebie? Autorka nie daje prostych odpowiedzi, ale wyraźnie pokazuje, że brak odwagi do konfrontacji z własnymi uczuciami potrafi zapętlić życie jak źle zawiązana nić, która niby trzyma, ale w każdej chwili może się rozpaść.
To książka o emocjonalnym chaosie, potrzebie bliskości i konsekwencjach wyborów, które mają „naprawić” życie, a często tylko je komplikują. Zostawia z refleksją, że czasem największym wyzwaniem nie jest wybór między dwojgiem ludzi, ale uczciwość wobec samej siebie.
„Alibi na kłamstwo” Arlety Tylewicz to historia, która zaczyna się od emocjonalnego wstrząsu, a potem długo rezonuje gdzieś pod skórą czytelnika.
Michalina to bohaterka stojąca na rozdrożu pomiędzy przeszłością, która nie chce odejść, a teraźniejszością, która nie daje jej pełnego poczucia bezpieczeństwa. Autorka prowadzi jej losy w sposób bardzo życiowy: bez lukru, za to...
Miały być piękne święta i radosna nowina dla narzeczonego... Tymczasem rzeczywistość okazuje się bardzo okrutna - Michalina zostaje sana, w dodatku w ciąży. Z pomocą spieszy jej Kamil, przyjaciel z pracy. Czy relacja zbudowana na niedopowiedzeniach i kłamstwach ma szansę przetrwać? Czy cień utraconej miłości nie przesłoni widoków na szczęśliwą przyszłość? Przekonajcie się sami...
Muszę zacząć od tego, że nie polubiłam Michaliny. Każda kolejna jej decyzja utwierdzała mnie w przekonaniu, że się nie zaprzyjaźnimy. Ale... też bardzo jej współczułam - działając pod wpływem emocji, podejmując pochopne działania, bez przemyślenia - sama sobie rzuciła wiele kłód pod nogi i skomplikowała życie. Dzięki takiej kreacji jest bardzo prawdziwa. Tak jak i ta historia. Bo tu nie ma lukru - jest codzienne życie, problemy. I brak rozmowy. Jak bardzo ważna jest ona w związku - widzimy na przykładzie Michaliny i Kamila. Wiele spraw potoczyłoby się inaczej, gdyby po prostu szczerze że sobą porozmawiali. Kamila było mi żal, Maciej mnie denerwował... Ale dzięki temu bardzo tę książkę przezywalam, towarzyszyły mi silne emocje. Czasami potrzeba takiej historii - która "ruszy", nie będzie sielankową opowieścią, ale taką z życia, której bohaterowie - niedoskonali, czasami frustrujący - będą prawdziwi, moglibyśmy ich spotkać na ulicy.
Bardzo lubię sięgać po książki Arlety, są życiowe, napisane prosto, ale przyjemnie, poruszają problemy, z którymi spotkać się może każda z nas. Być może Michalina nie jest (przynajmniej dla mnie) "do polubienia", ale jej historia - już jak najbardziej- "do przeczytania". Jeśli szukacie życiowej, poruszającej historii - ta jest dla Was.
Miały być piękne święta i radosna nowina dla narzeczonego... Tymczasem rzeczywistość okazuje się bardzo okrutna - Michalina zostaje sana, w dodatku w ciąży. Z pomocą spieszy jej Kamil, przyjaciel z pracy. Czy relacja zbudowana na niedopowiedzeniach i kłamstwach ma szansę przetrwać? Czy cień utraconej miłości nie przesłoni widoków na szczęśliwą przyszłość? Przekonajcie się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻycie Michaliny jeszcze niedawno przypominało idealny obrazek. Miała u boku narzeczonego, wymarzoną posadę i głowę pełną marzeń. Wszystko runęło w jednej chwili, gdy Maciej po powrocie z wyjazdu zburzył jej świat bezlitosnym wyznaniem: ślubu nie będzie, bo w jego życiu pojawiła się inna kobieta.
Złamane serce i niespodziewana ciąża stawiają dziewczynę pod ścianą. Gdy mrok rozpaczy staje się nie do zniesienia, pomocną dłoń wyciąga Kamil. Przyjaciel, na którego zawsze mogła liczyć, składa jej propozycję, która wydaje się jedyną deską ratunku przed samotnością.
•••
„Alibi na kłamstwo” to książka przesycona emocjami. To historia pełna melancholii, ale też nadziei, która tli się nawet w najtrudniejszych momentach. Styl pisania Arlety Tylewicz sprawia, że przez tę historię się płynie, a dylematy moralne bohaterów zostają z czytelnikiem na długo po odłożeniu książki.
Michalina to bohaterka, z którą z pewnością niejedna z kobiet mogłaby się utożsamić. Nie jest wyidealizowaną personą, lecz kobietą z krwi i kości. Jej życie nie jest usłane różami, to raczej droga przez bolesne kolce, która uczy ją odporności.
„Alibi na kłamstwo” nie daje prostych odpowiedzi, ale zmusza do refleksji. Arleta Tylewicz stworzyła historię, która porusza serce i potrafi mocno wzruszyć. Każda strona niesie ze sobą emocjonalny ciężar, ale i subtelne światło, które prowadzi bohaterów i czytelnika, ku nadziei.
Jest to książka bolesna, ale piękna. Przypomina, że zdrada i kłamstwa nie muszą definiować naszej przeszłości. Jeśli szukacie historii, która wzrusza i inspiruje do walki o własne „ja”, to jest to pozycja obowiązkowa!
Ogromnie dziękuję Arlecie i Wydawnictwu Chaos za to, że mogę patronować tak cudownej i życiowej historii!
Życie Michaliny jeszcze niedawno przypominało idealny obrazek. Miała u boku narzeczonego, wymarzoną posadę i głowę pełną marzeń. Wszystko runęło w jednej chwili, gdy Maciej po powrocie z wyjazdu zburzył jej świat bezlitosnym wyznaniem: ślubu nie będzie, bo w jego życiu pojawiła się inna kobieta.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZłamane serce i niespodziewana ciąża stawiają dziewczynę pod ścianą. Gdy mrok...
Kobietki, czy pytacie kolegów, szwagrów czy braci o radę lub o to co oni by czuli gdyby byli na miejscu waszych mężów/partnerów w danej sytuacji ?
Bo, ponownie, okazuje się że panowie myślą, odczuwają i interpretują zupełnie inaczej niż panie 🤭
Zazwyczaj podejmujemy decyzje w oparciu o swoje przekonania i odczucia i nie zastanawiamy się co na to druga strona/osoba... często są to decyzje podejmowane w silnych emocjach i dopiero po czasie okazuje się czy były trafne czy nie.
Michalina tak właśnie zrobiła-podjęła najważniejszą decyzję swojego życia pod wpływem chwili i bardzo silnych emocji-czy decyzja była tą dobrą ?
Dziewczyna miała wszystko-kochającego narzeczonego, pracę i wielkie plany na przyszłość. Niestety los zmienia te plany, a autorka serwuje nam emocjonalny wstrząs po którym już nie można przestać czytać 🤭
Cała historia to skomplikowane wybory, trudne decyzje i konsekwencje z którymi trzeba się zmierzyć. Prawda, kłamstwa i niedopowiedzenia przeplatają się z momentami szczęścia. Chwilami czujemy mega zdenerwowanie na Michalinę, za to jak postępuje-jak uparta małolata która unosi się honorem i nie dociera do niej co mówią i robią dla niej inni, a jej pochopne działania tylko komplikują jej życie.
Czy Michalina się otrząśnie? Czy z pomocą przyjaciół pójdzie po rozum do głowy a jej życie się ustatkuje i będzie szczęśliwa?
Książka bardzo prosto napisana, bez owijania w bawełnę, bardzo życiowa-polecam wszystkim (ale w szczególności wchodzącym w dorosłość młodym ludziom-może książka uświadomi coniektórym że warto przemyśleć sprawy na chłodno, zanim podejmie się ważne życiowe decyzje) 😉
Kobietki, czy pytacie kolegów, szwagrów czy braci o radę lub o to co oni by czuli gdyby byli na miejscu waszych mężów/partnerów w danej sytuacji ?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBo, ponownie, okazuje się że panowie myślą, odczuwają i interpretują zupełnie inaczej niż panie 🤭
Zazwyczaj podejmujemy decyzje w oparciu o swoje przekonania i odczucia i nie zastanawiamy się co na to druga strona/osoba......
W literaturze obyczajowej najtrudniejszą sztuką nie jest samo opowiedzenie historii, ale ubranie jej w taką dawkę autentyzmu, by czytelnik poczuł na własnej skórze ciężar decyzji bohaterów. Arleta Tylewicz w swojej powieści „Alibi na kłamstwo” rezygnuje z taniego sentymentalizmu na rzecz bolesnej, wręcz surowej szczerości. To lektura, która nie głaszcze po głowie; ona raczej zmusza do konfrontacji z pytaniem, ile warte jest życie zbudowane na przemilczeniach.
Historia Michaliny to studium kobiety postawionej pod ścianą. Autorka w niezwykle sugestywny sposób kreśli portret bohaterki, której bezpieczny świat rozpada się w ułamku sekundy. Moment, w którym zdrada i porzucenie splatają się z lękiem o przyszłość nienarodzonego dziecka, jest wstrząsający nie przez swoją gwałtowność, ale przez przerażającą życiowość. Tylewicz unika tu pułapki tworzenia ofiary idealnej - Michalina jest postacią z krwi i kości, pełną wahań, szukającą oparcia tam, gdzie grunt jest wyjątkowo grząski. To postać, której kibicuje się odruchowo, choć jej wybory potrafią wywołać w czytelniku wewnętrzny sprzeciw.
Największym kunsztem autorki jest jednak wykreowanie postaci Kamila. To bohater niejednoznaczny, którego walka z własnymi demonami i chorobą alkoholową została opisana bez zbędnego romantyzowania nałogu. Relacja tej dwójki jest gęsta od napięć i niedopowiedzeń. Autorka mistrzowsko oddaje dynamikę związku, w którym chęć niesienia pomocy i budowania czegoś nowego nieustannie ściera się z bagażem przeszłości. Wprowadzenie postaci Macieja oraz trzeźwego, czasem wręcz brutalnie szczerego głosu siostry Michaliny - Agnieszki - domyka tę emocjonalną konstrukcję, tworząc wielowymiarowy obraz ludzkich zależności, gdzie nikt nie jest krystalicznie czysty.
Pod względem warsztatowym Arleta Tylewicz posługuje się stylem konkretnym i bezpośrednim. Rezygnacja z kwiecistych opisów na rzecz emocjonalnej esencji sprawia, że przez książkę płynie się szybko, mimo że tematyka do lekkich nie należy. Autorka potrafi żonglować nastrojem - od momentów głębokiego smutku i bezsilności, po subtelne iskry nadziei, które nie pozwalają odłożyć lektury przed finałem. Mocną stroną jest tu bezkompromisowość w ukazywaniu cieni codzienności, takich jak przemoc czy konsekwencje kłamstw, które zawsze mają krótkie nogi. Z kolei za pewną słabość można uznać fakt, że natężenie tych trudnych tematów bywa momentami tak przytłaczające, że zmusza do odłożenia książki, by zaczerpnąć tchu - choć dla wielu będzie to paradoksalnie dowód na najwyższą jakość tej prozy.
„Alibi na kłamstwo” to książka, która zostaje w człowieku długo po przewróceniu ostatniej strony. Urzekła mnie odwaga autorki do stawiania bohaterów przed wyborami bez dobrych wyjść. To dojrzała proza, która przypomina, że szczerość jest jedynym fundamentem, na którym można wznieść coś trwałego. Arleta Tylewicz udowodniła, że potrafi pisać o emocjach w sposób, który jest jednocześnie intymny i uniwersalny, tworząc historię, która boli, ale i daje nadzieję na nowy początek.
To pozycja obowiązkowa dla każdego, kto w literaturze szuka prawdy o człowieku, a nie tylko ucieczki od rzeczywistości.
W literaturze obyczajowej najtrudniejszą sztuką nie jest samo opowiedzenie historii, ale ubranie jej w taką dawkę autentyzmu, by czytelnik poczuł na własnej skórze ciężar decyzji bohaterów. Arleta Tylewicz w swojej powieści „Alibi na kłamstwo” rezygnuje z taniego sentymentalizmu na rzecz bolesnej, wręcz surowej szczerości. To lektura, która nie głaszcze po głowie; ona...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo nie jest łatwa książka. I mówię to już na starcie, żeby było jasne. Tu nie ma lekkości, nie ma bajkowej historii o miłości. Jest życie. Takie prawdziwe, czasem okrutne i niesprawiedliwe.
Historia Michaliny naprawdę mnie poruszyła. To kobieta, która w jednej chwili traci mężczyznę, którego kochała. I to w najgorszy możliwy sposób bo on po prostu wybiera inną i układa sobie życie gdzie indziej, podczas gdy ona zostaje sama i w ciąży. To boli już na samym początku i potem wcale nie jest lżej.
Michalina to bohaterka, której się kibicuje od pierwszej strony. Serio. Ma w sobie coś takiego, że człowiek chce, żeby w końcu było u niej dobrze. Żeby w końcu los dał jej trochę spokoju. Jej historia nie jest przesłodzona, nie jest podkoloryzowana. To coś, co spokojnie mogłoby wydarzyć się obok nas.
Obserwujemy, jak próbuje poukładać swoje życie na nowo. Obok niej pojawia się Kamil, stary przyjaciel. I tu robi się naprawdę trudno. Bo Kamil to postać skomplikowana. Zmaga się z alkoholizmem, walczy ze sobą, próbuje być lepszy. Ich relacja jest daleka od ideału, pełna napięcia, niedopowiedzeń i emocji.
I właśnie emocje są tutaj najmocniejsze. Jest ich ogrom. Ból, samotność, rozpacz, bezsilność. Momentami aż mnie to przytłaczało. Musiałam odkładać książkę na chwilę, żeby odetchnąć. Ale dla mnie to akurat ogromny plus. Bo jeśli książka aż tak działa na człowieka, to znaczy, że jest dobra.
Autorka nie boi się trudnych tematów. Alkoholizm, przemoc, zdrada, kłamstwa. Wszystko jest pokazane wprost, bez upiększania. Nie ma tu romantyzowania czegokolwiek. To nie jest historia o miłosnym trójkącie, choć na początku można się tego spodziewać. Michalina nie lawiruje między dwoma mężczyznami. Dla niej wybór właściwie nie istnieje. Najważniejsze jest to co buduje tu i teraz, jej dziecko, jej rodzina i to, o co walczy każdego dnia.
Bardzo podobało mi się to, jak Arleta prowadzi tę historię. Życie bohaterów nie toczy się spokojnie. Tu są ostre zakręty, momenty, w których wszystko może się rozsypać. Decyzje, które trzeba podjąć, nie są łatwe i często mają swoje konsekwencje.
Styl autorki jest prosty i przystępny, ale przez to bardzo trafia. Nie ma tu zbędnych ozdobników. Wszystko jest konkretne, szczere i prawdziwe. Dzięki temu książkę czyta się szybko, mimo że tematy są ciężkie.
To historia o potrzebie bliskości, o walce o lepsze jutro, kiedy wszystko się sypie. O tym, jak bardzo kłamstwo potrafi namieszać w życiu. O uzależnieniach i próbie wyjścia z nich. O tym, jak ważna jest rozmowa, szczerość i czasem zwykłe bycie obok drugiej osoby. I o miłości. Nie tylko tej romantycznej, ale też tej do dziecka i rodziny.
To książka, która boli, ale jednocześnie daje nadzieję. Prawdziwa, emocjonalna i bardzo życiowa. Taka, która zostaje w głowie na długo. I nie ukrywam, jestem ogromnie dumna, że mogę być patronką tej historii. To dla mnie coś naprawdę ważnego.
[współpraca reklamowa]
To nie jest łatwa książka. I mówię to już na starcie, żeby było jasne. Tu nie ma lekkości, nie ma bajkowej historii o miłości. Jest życie. Takie prawdziwe, czasem okrutne i niesprawiedliwe.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria Michaliny naprawdę mnie poruszyła. To kobieta, która w jednej chwili traci mężczyznę, którego kochała. I to w najgorszy możliwy sposób bo on po prostu wybiera inną i układa...
RECENZJA PATRONACKA 🤓
Cześć wszystkim!
Czy kłamstwo jest kiedykolwiek dobrym rozwiązaniem? A może zawsze lepiej powiedzieć prawdę, nawet gdy boli?
Uważam, że kłamstwo ma bardzo krótkie nogi, a prawda i tak w końcu wychodzi na jaw.
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić mój patronat medialny nad książką „Alibi na kłamstwo” Arlety Tylewicz, wydawnictwo Chaps.
Poznajemy Michalinę – kobietę, która pozornie ma poukładane życie: ciekawą pracę, wsparcie rodziny i narzeczonego u boku. Jednak jedna rozmowa wystarczy, by jej świat rozsypał się jak domek z kart. Zdradzona, porzucona i w dodatku stojąca przed widmem samotnego macierzyństwa – Michalina nie ma łatwego startu. W tym trudnym momencie z pomocą przychodzi jej przyjaciel Kamil, który składa kobiecie nieoczekiwaną propozycję.
Czy intencje Kamila są szczere? Jakie tajemnice skrywa mężczyzna? I czy Michalina odnajdzie swoją drogę w tym emocjonalnym chaosie?
„Alibi na kłamstwo” to moja pierwsza książka Arlety Tylewicz i mam ogromną nadzieję, że nie ostatnia. Od pierwszych stron totalnie się w niej zatopiłam. To bardzo prawdziwa, życiowa historia kobiety, która staje przed trudnymi, brzemiennymi w skutki wyborami. Książka pokazuje, jak kłamstwa, niedomówienia i skrywane tajemnice potrafią zatruwać relacje i komplikować życie. Każdy z bohaterów coś ukrywa, a budowanie zaufania na takich fundamentach jest niezwykle trudne.
Podczas czytania przeżyłam całą gamę emocji – zarówno tych ciężkich i bolesnych, jak i tych cieplejszych, dających nadzieję. Michalina, porzucona przez ukochanego i będąca w ciąży, próbuje ułożyć sobie życie z Kamilem. Jednak ich związek nie jest prosty – mężczyzna zmaga się z poważnymi problemami, przede wszystkim z alkoholem, choć z całych sił stara się walczyć o siebie i nową rodzinę.
Do tego w życiu Michaliny niespodziewanie pojawia się Maciej, który wprowadza jeszcze większy zamęt i zmusza ją do głębokiej refleksji nad podjętymi decyzjami. Którą drogę wybierze? Zostanie z Kamilem i będzie walczyć o to małżeństwo, czy jednak pójdzie inną ścieżką? Nie zazdroszczę jej tej decyzji.
Bardzo mocno wybrzmiewa w książce rola siostry Michaliny – Agnieszki. To postać, która szczerze wspiera siostrę, ale nie boi się też powiedzieć prawdy prosto w oczy, wylać kubeł zimnej wody na głowę i skłonić do poważnego zastanowienia.
Autorka poruszyła wiele trudnych, ważnych tematów: przemoc w rodzinie, uzależnienie od alkoholu, konsekwencje kłamstw i brak szczerych rozmów. Jednocześnie pięknie pokazuje, jak ogromną wartość ma prawda i otwarta komunikacja w budowaniu szczęśliwego domu dla siebie, partnera i dziecka.
Jeśli szukacie książki o poszukiwaniu własnej drogi, walce o szczęście i o tym, że miłość czasem przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie – gorąco polecam „Alibi na kłamstwo”.
Sama z niecierpliwością czekam na ewentualny kolejny tom i dalsze losy bohaterów.
Na koniec chciałabym serdecznie podziękować Arlecie za zaufanie i oddanie swojej książki pod mój patronat medialny.
RECENZJA PATRONACKA 🤓
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCześć wszystkim!
Czy kłamstwo jest kiedykolwiek dobrym rozwiązaniem? A może zawsze lepiej powiedzieć prawdę, nawet gdy boli?
Uważam, że kłamstwo ma bardzo krótkie nogi, a prawda i tak w końcu wychodzi na jaw.
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić mój patronat medialny nad książką „Alibi na kłamstwo” Arlety Tylewicz, wydawnictwo Chaps.
Poznajemy Michalinę...
„Alibi na kłamstwo” to historia, która od pierwszych stron wciąga czytelnika w emocjonalny rollercoaster. Autorka doskonale żongluje uczuciami odbiorcy, sprawiając, że w jednej chwili pojawia się uśmiech, by za moment ustąpił miejsca wzruszeniu, a czasem nawet złości. To opowieść, która nie pozostawia obojętnym.
Fabuła pokazuje, jak kruche potrafią być ludzkie plany i jak jedno wydarzenie może zmienić wszystko. Bohaterowie budują swoją przyszłość z wielką nadzieją, wierząc, że mają wszystko pod kontrolą. Jednak życie bywa nieprzewidywalne.
„Zaplanowali sobie przyszłość niemal w najdrobniejszych szczegółach i wiedziała, że ta ciąża wszystko pokrzyżuje”.
To zdanie doskonale oddaje napięcie i emocje, które towarzyszą całej historii.
Autorka prowadzi czytelnika przez skomplikowane relacje, trudne wybory i momenty, które zmuszają bohaterów do zmierzenia się z własnymi uczuciami oraz konsekwencjami swoich decyzji. W tej powieści znajdziemy wszystko: wzruszenie, ciepło, rozczarowanie i nadzieję.
„Alibi na kłamstwo” to książka, która pokazuje, jak cienka bywa granica między prawdą a kłamstwem oraz jak wielką siłę mają emocje i ludzkie decyzje. To historia, która potrafi rozbawić, doprowadzić do łez, a chwilami także zdenerwować — dokładnie tak, jak dobre powieści obyczajowe powinny.
Jeśli szukasz książki, która wciągnie Cię emocjonalnie i sprawi, że trudno będzie ją odłożyć, ta historia zdecydowanie jest dla Ciebie. 📖💔✨
„Alibi na kłamstwo” to historia, która od pierwszych stron wciąga czytelnika w emocjonalny rollercoaster. Autorka doskonale żongluje uczuciami odbiorcy, sprawiając, że w jednej chwili pojawia się uśmiech, by za moment ustąpił miejsca wzruszeniu, a czasem nawet złości. To opowieść, która nie pozostawia obojętnym.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabuła pokazuje, jak kruche potrafią być ludzkie plany i jak...
„Alibi na kłamstwo” Arlety Tylewicz to historia, która zaczyna się od emocjonalnego wstrząsu, a potem długo rezonuje gdzieś pod skórą czytelnika.
Michalina to bohaterka stojąca na rozdrożu pomiędzy przeszłością, która nie chce odejść, a teraźniejszością, która nie daje jej pełnego poczucia bezpieczeństwa. Autorka prowadzi jej losy w sposób bardzo życiowy: bez lukru, za to z całym ciężarem decyzji podejmowanych czasem z lęku, czasem z potrzeby stabilizacji, a niekoniecznie z miłości.
To nie jest tylko opowieść o wyborze między dwoma mężczyznami. To raczej historia o tym, jak łatwo można pomylić odpowiedzialność z uczuciem i jak wysoką cenę płaci się za decyzje podjęte w emocjach. Relacje przedstawione w książce są dalekie od idealnych, pełne niedopowiedzeń, rozczarowań i momentów, w których czytelnik może poczuć frustrację wobec bohaterki. I właśnie to działa na korzyść tej powieści, bo Michalina nie jest papierowa, ale boleśnie prawdziwa.
Najmocniej wybrzmiewa tu pytanie: czy można zbudować szczęście na kompromisie, który od początku nie był szczery wobec samej siebie? Autorka nie daje prostych odpowiedzi, ale wyraźnie pokazuje, że brak odwagi do konfrontacji z własnymi uczuciami potrafi zapętlić życie jak źle zawiązana nić, która niby trzyma, ale w każdej chwili może się rozpaść.
To książka o emocjonalnym chaosie, potrzebie bliskości i konsekwencjach wyborów, które mają „naprawić” życie, a często tylko je komplikują. Zostawia z refleksją, że czasem największym wyzwaniem nie jest wybór między dwojgiem ludzi, ale uczciwość wobec samej siebie.
„Alibi na kłamstwo” Arlety Tylewicz to historia, która zaczyna się od emocjonalnego wstrząsu, a potem długo rezonuje gdzieś pod skórą czytelnika.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMichalina to bohaterka stojąca na rozdrożu pomiędzy przeszłością, która nie chce odejść, a teraźniejszością, która nie daje jej pełnego poczucia bezpieczeństwa. Autorka prowadzi jej losy w sposób bardzo życiowy: bez lukru, za to...