Marta Kisiel - "Jak długo mieszać bigos?" To opowiadanie, niestety, nie przypadło mi do gustu. Brak w nim spójności i przypadkowość scen, sprawiają, że trudno uznać je za satysfakcjonujące. Ocena: 2/10
Milena Wójtowicz - "Kołtun zimowy" Opowiadanie to łączy elementy folkloru, codzienności i magii. Według mnie jest to przeciętne opowiadanie, nie wyróżniające się ani pozytywnie, ani negatywnie. Ocena: 5/10
Aneta Jadowska - "Morderstwo i białe święta" Najlepsze opowiadanie w zbiorze, charakteryzujące się intrygującą fabułą i wciągającym śledztwem. Czytelnik zostaje pochłonięty historią od pierwszej do ostatniej strony. Ocena: 10/10
Magdalena Kubasiewicz - "Wymarzone święta domownika" Opowiadanie to ma ciekawy punkt wyjścia i przykuwa uwagę. Przypomina mi trochę coś na kształt współczesnej „Opowieści wigilijnej”. Ocena: 6/10
Średnia ocena: 5,75/10, co zaokrąglone daje 6/10
Podsumowując, zbiór opowiadań oferuje mieszankę stylów i jakości. Chociaż nie wszystkie opowiadania są równie udane, to obecność perełki autorstwa Anety Jadowskiej sprawia, że całość jest warta uwagi. Czytelnicy poszukujący różnorodności i chętni do eksploracji różnych podejść do gatunku fantastyki i kryminału znajdą tu coś dla siebie.
Marta Kisiel - "Jak długo mieszać bigos?" To opowiadanie, niestety, nie przypadło mi do gustu. Brak w nim spójności i przypadkowość scen, sprawiają, że trudno uznać je za satysfakcjonujące. Ocena: 2/10
Milena Wójtowicz - "Kołtun zimowy" Opowiadanie to łączy elementy folkloru, codzienności i magii. Według mnie jest to przeciętne opowiadanie, nie wyróżniające się ani...
4 autorki, których twórczość mi pasuje stworzyły coś naprawdę przyjemnego. Z wielką radością powitałam powrót przede wszystkim Jagody Wilczek od Magdaleny Kubasiewicz. Reszta opowiadań również trzyma poziom. Polecam, jeśli lubisz styl pisania autorek. Ja przyznaję, że cieszyłabym się z każdej książki napisanej przez te panie.
4 autorki, których twórczość mi pasuje stworzyły coś naprawdę przyjemnego. Z wielką radością powitałam powrót przede wszystkim Jagody Wilczek od Magdaleny Kubasiewicz. Reszta opowiadań również trzyma poziom. Polecam, jeśli lubisz styl pisania autorek. Ja przyznaję, że cieszyłabym się z każdej książki napisanej przez te panie.
Cztery autorki, cztery opowiadania, cztery trupy w świątecznej scenerii.
Różne style pisania, różne poczucie humoru, różne światy ale wszystkie warte przeczytania.
Cztery autorki, cztery opowiadania, cztery trupy w świątecznej scenerii.
Różne style pisania, różne poczucie humoru, różne światy ale wszystkie warte przeczytania.
Aneta Jadowska, Marta Kisiel, Magdalena Kubasiewicz, Milena Wójtowicz
„Cztery pory magii”
„Cztery żywioły magii”
„Cztery trupy w barszcz”
Zaczęłam od końca (świąteczne w Święta, dla spójności estetycznej), co nie powinno być żadnym problemem, bo to są przecież antologie opowiadań. W trakcie okazało się, że opowiadania Marty Kisiel stanowią chronologiczny, rozkosznie absurdalny serialik o trzech damach, może i z tej ziemi, ale na pewno nie z tych czasów. Ale w sumie też nie szkodzi: każde opowiadanie samodzielnie też się broni, a czytając w kolejności odwrotnej, byłam zaciekawiona, jak się te damy ze swoimi wybrankami poznały, a jak już dwa miesiące później dotarłam od pierwszego opka antologii nr 3 do ostatniego opka antologii nr 1 (czyta się świetnie, tak długo trwało, bo mam mało czasu na czytanie), więc wtedy akurat uznałam, że dobrze by było sobie przypomnieć opka chronologicznie kolejne, znając już kontekst. No, samograj!
Okazuje się, że to w antologii nr 1 jest to słynne opeczko Mileny oparte o zacny koncept hitów weselnych – a jednak obrazek druhny wyłaniającej się jak topielicze zombie z jeziora oraz strzygi Sabinki z piłą łańcuchową to coś, czego nie należy przegapić. W antologii żywiołów jest jeszcze jeden tekst Mileny z Sabinkowego uniwersum, z mocniejszym i bardziej skłaniającym do refleksji przesłaniem, niż się z pozoru w tym lekkim jak piórko świecie należało spodziewać (konkretnie o wyznaniach, które zmieniają wszystko i zostają tylko zgliszcza, i czy prawda zawsze nas wyzwoli).
Aneta Jadowska jest znana z tylu powieści, a ja na razie czytałam tylko próbki jej twórczości w postaci opowiadań z różnych antologii. Tutaj najbardziej podobało mi się listopadowo ponure z tomu o porach roku/magii. Niby klasyczny kryminał z nową szansą na rozwiązanie starej sprawy, ale prawie od razu moją uwagę chwycił przede wszystkim inny trop – jakoś założyłam, że ten tekst będzie miał nieco inaczej rozłożone akcenty, o czym tak naprawdę jest.
Z opowiadań Magdy Kubasiewicz wygrywa dla mnie chyba Sanika i południca, ale to głównie dlatego że lubię i Sanikę, i motyw południc, bo pozostałe też ciekawe. Zwłaszcza to o magicznej strażaczce.
No i właśnie – trudno powiedzieć, że są to zbiorki „cozy”. Nie są wcale tylko miłe, lekkie i przyjemne, bo w zasadzie poza komediową serią Marty Kisiel każda autorka ma tu co najmniej jedno opowiadanie smutne lub poważniejsze. Ale to nie jest taki drastyczny, rozrywający bebechy smutek. To nadal są – wszystkie trzy – książki, które można bezpiecznie dać w prezencie i spokojnie czytać pod choinką.
No i są absolutnie śliczne. Uwielbiam sobie siedzieć i obracać książki w rękach – ludzie wąchają papier, ja macam okładki, co być może zresztą wyjaśnia, czemu czytam tak powoli ;)
Nie wszystkie opowiadania podobały mi się tak samo, żadne mi się nie Nie Podobało, jeżeli już to po prostu szybko się zatarły. Ostatnio zaczynam rozdawać książki, które mi się już naprawdę nie mieszczą, a nie czuję zdecydowanej potrzeby zostawienia ich sobie (oddałam też trochę takich, które oceniałam na plus) – ale antologie Sabatu zostają, nie tylko dlatego, że są tak cudnie wydane.
Aneta Jadowska, Marta Kisiel, Magdalena Kubasiewicz, Milena Wójtowicz
„Cztery pory magii”
„Cztery żywioły magii”
„Cztery trupy w barszcz”
Zaczęłam od końca (świąteczne w Święta, dla spójności estetycznej), co nie powinno być żadnym problemem, bo to są przecież antologie opowiadań. W trakcie okazało się, że opowiadania Marty Kisiel stanowią chronologiczny, rozkosznie...
Zbiór opowiadań czterech czołowych fantastek? Pozycja nierówna , pierwszy utwór trudny do czytania i polubienia - nie wyszło , trzy następne wspaniałe i znakomicie przy nich spędziłam czas. Trochę za mało fantastyki i trupów, ale nie można mieć wszystkiego. Mile spotkania z dawnymi znajomymi. Czekam na następne wspaniałe prace Sabatu.
Zbiór opowiadań czterech czołowych fantastek? Pozycja nierówna , pierwszy utwór trudny do czytania i polubienia - nie wyszło , trzy następne wspaniałe i znakomicie przy nich spędziłam czas. Trochę za mało fantastyki i trupów, ale nie można mieć wszystkiego. Mile spotkania z dawnymi znajomymi. Czekam na następne wspaniałe prace Sabatu.
Zaczyna się od urodzin Seby i urodzinowego larpa. Niestety mimo iście dickensowskiej atmosfery bigos trzeba mieszać, a sposób mieszania może mieć wpływ na rzeczywistość.
Drugie opowiadanie to wiedźma od włosów, która rozwiązuje tuż przed świętami zagadkę zaginione w wakacje chłopaka.
Następnie przenosimy się pod Łódź (chyba?) do ciotki policjantki Grety. Kobietę czeka po wypadku komisja lekarska, więc z chęcią wyjeżdża, by pomóc dawno niewidzianej ciotce oczyścić jej znajomego z zarzutu morderstwa.
Na koniec trafiamy do Jagody Wilczek, która mieszka z Sonią w swojej prywatnej enklawie. Sonia chce urządzić prawdziwie filmowe święta i szybko okazuje się, że przekonanie do nich domowika jest najmniejszym problemem czarownic.
Cztery opowiadania, cztery autorki, jak zawsze świetny poziom i świetna zabawa. Słuchało mi się tego z prawdziwą przyjemnością (wynikającą również ze znajomości niektórych postaci) i czekam na kolejny wspólny projekt pań autorek.
Zaczyna się od urodzin Seby i urodzinowego larpa. Niestety mimo iście dickensowskiej atmosfery bigos trzeba mieszać, a sposób mieszania może mieć wpływ na rzeczywistość.
Drugie opowiadanie to wiedźma od włosów, która rozwiązuje tuż przed świętami zagadkę zaginione w wakacje chłopaka.
Następnie przenosimy się pod Łódź (chyba?) do ciotki policjantki Grety. Kobietę czeka po...
Cudowny zbiór opowiadań kryminalnych z klimatem świątecznym w tle. Są nowi bohaterowie, ale też i dobrze znani jak Jagoda Wilczek. I oczywiście super moc "Last Christmas", przekonajcie się sami!
Cudowny zbiór opowiadań kryminalnych z klimatem świątecznym w tle. Są nowi bohaterowie, ale też i dobrze znani jak Jagoda Wilczek. I oczywiście super moc "Last Christmas", przekonajcie się sami!
Cztery opowieści w klimacie świąt. Podobały mi się trzy. Pierwsza chaotyczna, i w fabule, dialogach i postaciach. Nie nadążałam za akcją i tokiem myślenia postaci. Druga o wiedźmie-fryzjerce i problemach społeczności wsi. Trzecia o ofiarze, pozostawionej w księgarni i o tym, co jest ważne w czasie świąt. Oraz ostatnia czwarta o Jagodzie Wilczek, co tu dużo pisać, kto zna ten zna. Wszystkie mają w sobie klimat świąt, jedne bardziej, drugie mniej, o klasycznym spędzaniu świąt.
Cztery opowieści w klimacie świąt. Podobały mi się trzy. Pierwsza chaotyczna, i w fabule, dialogach i postaciach. Nie nadążałam za akcją i tokiem myślenia postaci. Druga o wiedźmie-fryzjerce i problemach społeczności wsi. Trzecia o ofiarze, pozostawionej w księgarni i o tym, co jest ważne w czasie świąt. Oraz ostatnia czwarta o Jagodzie Wilczek, co tu dużo pisać, kto zna...
Kolejna przyjemna książka od ukochanych autorek polskiej fantastyki. Świetna w świątecznym lub zimowym czasie, zachęca już samą okładką by w tym właśnie czasie po nią sięgnąć.
Pani Marta Kisiel kolejny raz uchyla nam rąbka z życia pewniej himery, nocnicy i syreny. Uwielbiam to trio ❤️
Pani Wójtowicz, w innej niezależnej od uniwersum bhp odsłonie, również w bardzo ciekawej pięknie napisanej historii. Uwielbiam i ubóstwiam ten sposób pisania autorki.
Pani Aneta Jadowska przedstawia nam, a jakże policjantkę, historia niezależna od spraw pewniej pani Wilk 😉 ciepła historia z lekkim zabarwieniem kryminalnym.
Pani Magdalena Kubasiewicz pisze kolejną odsłonę o wiedzmie Jagodzie. W całości antologii czyta się dobrze. Dla mnie są to najmniej ulubione historie, ze względu na swój angielski, surowy charakter
Kolejna przyjemna książka od ukochanych autorek polskiej fantastyki. Świetna w świątecznym lub zimowym czasie, zachęca już samą okładką by w tym właśnie czasie po nią sięgnąć.
Pani Marta Kisiel kolejny raz uchyla nam rąbka z życia pewniej himery, nocnicy i syreny. Uwielbiam to trio ❤️
Pani Wójtowicz, w innej niezależnej od uniwersum bhp odsłonie, również w bardzo ciekawej...
Ponownie cztery autorki, tworzące tak zwany Sabat zebrały się i przedstawiły nam swoje opowiadania. Zimowe, świąteczne, czytane tym razem do barszczu z uszkami. Ale nie miłe i otulające, gdyż tematem przewodnim jest trup. Zwłoki pojawiają się więc tu i tam, niekiedy okraszone humorem, zawsze w magicznym towarzystwie, ze słowiańską duszą. Dla mnie to mieszanka, którą uwielbiam.
"Jak długo mieszać bigos" to opowiadanie pani Marty Kisiel. Spotykamy ponownie pewne pradawne istoty ukryte pod postacią urokliwych kobiet. A każda z nich ma swojego mężczyznę wielbiącego niemożebnie. Choć znamy ich z poprzednich opowiadań, jeszcze wielu rzeczy o nich nie wiemy. Co tym razem wykombinują? No cóż, mamy jednak święta, w zimowej odsłonie, w dziwnym domku, w głuszy. A do tego bigos zamieszany sześć razy w lewo. Oj, będą kłopoty, z trupem w tle.
"Kołtun zimowy" pani Mileny Wójtowicz pokazuje, że warto uważać na ludzi, bo krzywe spojrzenie, zawiść, niechęć, potrafią nieźle namieszać. Splątać włosy w wielki kołtun, rzucić kłody pod nogi, postawić na drodze trupa. Dobrze mieć wtedy pod ręką odpowiednią wiedźmę.
"Morderstwo i białe święta" - jakże dobrze wypadł ten kryminał pani Anety Jadowskiej. Bez bohaterski z nieziemskimi mocami, ba, tym razem nawet nieco ułomnej. Choć los lekko robił jej pod górkę, jednak działała i to skutecznie.
"Wymarzone święta domowika" pani Magdaleny Kubasiewicz nawiązują do Wilczej Jagody, więc lepiej poznać ten cykl, by wiedzieć, kim są bohaterowie i jakie łączą ich relacje. Niemniej, przyjemnie było powrócić do tego świata i przekonać się, że z domowikiem nie ma żartów.
"Cztery trupy w barszcz" to wspaniały zbiór opowiadań autorek, które lubię czytać zarówno w ich osobnych książkach, jak i w pakiecie. Nie ukrywam, że czekam na kolejny ich wspólny projekt.
Ponownie cztery autorki, tworzące tak zwany Sabat zebrały się i przedstawiły nam swoje opowiadania. Zimowe, świąteczne, czytane tym razem do barszczu z uszkami. Ale nie miłe i otulające, gdyż tematem przewodnim jest trup. Zwłoki pojawiają się więc tu i tam, niekiedy okraszone humorem, zawsze w magicznym towarzystwie, ze słowiańską duszą. Dla mnie to mieszanka, którą...
Jak zwykle w tego typu opracowaniach niektóre powieści świetne wciągające niektóre nudne. W mojej ocenie najlepsza historia jest Pani Jadowskiej, pomimo tego że brakowało mi tam magi.
Jak zwykle w tego typu opracowaniach niektóre powieści świetne wciągające niektóre nudne. W mojej ocenie najlepsza historia jest Pani Jadowskiej, pomimo tego że brakowało mi tam magi.
Dwie poprzednie antologie z serii „Cztery…” pokochałam całym sercem. Wypatrywałam zatem części kolejnej, zaciekawiona, co tym razem okaże się inspiracją. Zapowiedź „Czterech trupów w barszcz” w klimacie świąt Bożego Narodzenia zaskoczyła, ale bardzo pozytywnie :) Niby zwłoki nie wydają się niczym śmiesznym, jednak jako fanka Joanny Chmielewskiej (pamiętacie „Wszystko czerwone”? Ja tam płakałam ze śmiechu), jakoś odnajduję się w takiej stylistyce. Święta wprawdzie w międzyczasie minęły, ale w ostatnich dniach przynajmniej mieliśmy prawdziwą zimę.
„Cztery trupy w barszcz” oferują czytelnikowi dokładnie to, do czego zdążyły go przyzwyczaić wcześniejsze zbiorki. Jest to więc przede wszystkim pozycja dla fanów Anety Jadowskiej, Marty Kisiel, Mileny Wójtowicz i Magdaleny Kubasiewicz. Jeśli natomiast komuś seria „Czterech…” się nie spodobała, nie ma tu raczej czego szukać. Ej… ale poważnie, są tacy ludzie??? 🤷♀️
Autorki z zapałem zabrały się do kreowania bożonarodzeniowej atmosfery, przez co antologia wpasowuje się między inne okolicznościowe książki dla kobiet w stylu „magia świąt dla opornych”.
Zbiorek otwiera „Jak długo mieszać bigos?” Marty Kisiel, w którym czytelnik spotyka bohaterów znanych z opowiadań zamieszczonych w częściach poprzednich. Tak, jak i wcześniej, humor wynika tu ze stylu oraz postaci, zaś fabuła jest pretekstowa. Czytało mi się ten tekst lekko i przyjemnie, bywały momenty gdy śmiałam się w głos. Dla mnie jedno z lepszych opowiadań w tym zbiorze. Głównym napędem wydarzeń był LARP, który miał polegać na w miarę dokładnym odtwarzaniu treści „Opowieści wigilijnej”.
Drugim utworem w antologii jest „Kołtun zimowy”. W odróżnieniu od koleżanek, Milena Wójtowicz nie skupiła się na odmalowywaniu cukierkowo-świątecznej atmosfery. Jej tekst (tym razem nie dotyczący brzeskich nienormatywnych), choć nie jest ponury, uderza w ton melancholijno-refleksyjny. Wójtowicz oparła to opowiadanie na zwyczajach, przesądach i podaniach z Warmii i Mazur, a najlepszym bohaterem jest dla mnie Kłobuk. Pewnie żadne zaskoczenie jak ktoś już poznał moje preferencje. Niestety, przy całej mojej miłości do Mileny, to opowiadanie jak dla mnie wypadło najsłabiej.
Motyw zalet życia w małej miejscowości pojawia się w „Morderstwie i białych świętach”. Aneta Jadowska dosłodziła święta, mnożąc opisy dekoracji, potraw oraz rodzinnej atmosfery, a w charakterze wisienki na torcie wprowadzając przystojnego kolegę z dzieciństwa, którego spotyka główna bohaterka, odwiedzająca dawno niewidzianą ciocię. I mamy gotowy przepis na typową świąteczną komedię romantyczną. Nowi bohaterowie, ale już zdążyłam ich polubić i chcę więcej!
Antologię zamykają „Wymarzone święta domowika”. Magdalena Kubasiewicz przedstawia tu świąteczny epizod z życia Jagody Wilk (hura, znów Jaga w akcji!). Wątek nadgorliwego skrzata okazał się dość zabawny. Ja się tylko pytam – gdzie jest Caleb? – i czy to przez jego nieobecność Jaga była taka smutnawa jakaś???
Książkę oczywiście i jak zwykle polecam :)
Dwie poprzednie antologie z serii „Cztery…” pokochałam całym sercem. Wypatrywałam zatem części kolejnej, zaciekawiona, co tym razem okaże się inspiracją. Zapowiedź „Czterech trupów w barszcz” w klimacie świąt Bożego Narodzenia zaskoczyła, ale bardzo pozytywnie :) Niby zwłoki nie wydają się niczym śmiesznym, jednak jako fanka Joanny Chmielewskiej (pamiętacie „Wszystko...
“Cztery trupy w barszcz” to fantastyczno-kryminalna antologia świąteczna, dla której teksty stworzyły Aneta Jadowska Magdalena Kubasiewicz, Marta Kisiel, Milena Wójtowicz. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa SQN IMAGINATIO.
Jak sam tytuł wskazuje “Cztery trupy w barszcz” to zbiór czterech tekstów lubianych i cenionych autorek. Wśród opowiadań znajdziemy historie zarówno z gatunku fantastyki, ale też coś dla fanów kryminałów, w których jedyną magią będzie magia świąt. Spotykamy bohaterów, którzy swój debiut mają już za sobą, a także całkowite świeżynki, pojawiające się pierwszy raz.
Na pierwszy ogień dostajemy tekst Marty Kisiel pt. “Jak długo mieszać bigos”. To ponowne spotkanie z syreną Kirą, chimerą Filomeną i nocnicą Tomirą. Ostatnim razem musiały radzić sobie z żarem i piaskami pustyni, zaś tym, przyszło im się zmierzyć z możliwościami świątecznych potraw. Jedno machnięcie łyżką w nieodpowiednim kierunku i tytułowy bigos sprawia, że atmosferę świętowania zakłócają wtem denat i nagle trup <wink wink>.
Jak zwykle w historiach stworzonych przez Martę Kisiel i w tej nie zabrakło humoru i dobrej zabawy. Choć stosunkowo krótkie, opowiadanie ma w sobie świąteczny klimat okraszony tym, co powinno w ten czas być najważniejsze – spędzaniem czasu bliskim w taki sposób, który wszystkim sprawia radość. Bez pośpiechu, narzuconych konwenansów i sztywno wyprasowanych koszul.
Natomiast Milena Wójtowicz z historii “Kołtun zimowy” pozwala swoim czytelnikom poznać Patrycję, wiedźmę… włosingową. To zupełnie nowa bohaterka i miejsce i przyznaję, że trochę było mi żal z powodu nieobecności nienormatywnych z Brzegu. Ale nic to, gdyż ta przygoda również była niesamowita i szczególnie bogata w lokalny folklor oraz wierzenia. Nie mogę nie wspomnieć o chowańcach i ich intrygujących umiejętnościach. Bawiłam się dobrze podczas lektury tego pełnego nie tylko świątecznej magii tekstu. Nie obraziłabym się z możliwości korzystania z zawodowych usług Patrycji, bo kto nie chciałby mieć fryzjerki, która potrafi z włosami zrobić cuda?
“Morderstwo i białe święta” Anety Jadowskiej to najdłuższy spośród zebranych w antologii “Cztery trupy w barszcz” tekstów i jednocześnie jedyny, w którym nie znajdziemy na ani odrobiny fantastyki.
Główna bohaterka, Greta Kozera, jest policjantką, która po nieszczęśliwym wypadku w pracy musi zmierzyć się z wymogami komisji lekarskiej pozwalającej jej wrócić na służbę. A szanse na pomyślne wyniki są mniejsze niż małe. Dlatego, gdy dawno niewidziana ciotka prosi kobietę o pomoc, ta rusza do rodzinnej miejscowości, w której nie była od czasów dzieciństwa. Dalej jest już tylko trup, oskarżenia o morderstwo i zbrodnia sprzed lat sięgająca teraźniejszości. Wszystko to w hallmarkowym klimacie odnajdywania utraconych więzi, swojego miejsca na świecie oraz miłości.
“Wymarzone święta domowika” Magdaleny Kubasiewicz to powrót do świata Jagody Wilczek. Tym razem wiedźma klątw wraz z Sonią, swoją uczennicą, przebywa w enklawie w Bromierzyku. I choć sama niespecjalnie planuje obchodzić święta, to jej uczennicy marzy się świąteczna atmosfera. Oraz dostęp do Internetu. Na jedno i drugie szanse są marne, lecz wszystko zmienia się, gdy mieszkający z nimi domowik towarzyszy Sonii w oglądaniu filmu w bożonarodzeniowym klimacie. Jednak efekty tego seansu wykraczają poza możliwości wyobraźni wszystkich mieszkańców enklawy, gdyż domowik nie bierze jeńców i angażuje 200% swoich możliwości. A jeśli ktoś chciałby się sprzeciwić? Cóż, jak nie prośbą go, to groźbą, poza tym, nie warto zadzierać z istotą, która dba o dom i pełni rolę gosposi przez 365 dni w roku, a wszystko to za miskę ryżu. Znaczy mleka.
Magdalena Kubasiewicz w swojej historii skupia się nie tylko na świątecznych przygotowaniach. Gdy domowik puszcza wodze fantazji, a Sonia umiarkowanie skutecznie próbuje nad nim zapanować, Jagoda zajmuje się sprawą niebezpiecznej klątwy, która w brutalny sposób odbiera ludziom życie.
Podobało mi się to połączenie kryminalnej sprawy z nieco humorystycznymi zamieszaniem wywołanym przez domowika. W tym tekście zdecydowanie nie brakuje magii i ma ona różne, nie zawsze jasne, odcienie.
“Cztery trupy w barszcz” to przyjemny zestaw okołoświątecznych historii, w których każdy znajdzie coś dla siebie. Teksty są zróżnicowane – od tych pełnych humoru po poważniejsze w wyrazie, od tych pełnych fantastycznych elementów po całkiem przyziemne. Ja bawiłam się świetnie w trakcie lektury, więc i Wam polecam tę antologię.
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem SQN
“Cztery trupy w barszcz” to fantastyczno-kryminalna antologia świąteczna, dla której teksty stworzyły Aneta Jadowska Magdalena Kubasiewicz, Marta Kisiel, Milena Wójtowicz. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa SQN IMAGINATIO.
Jak sam tytuł wskazuje “Cztery trupy w barszcz” to zbiór czterech tekstów lubianych i cenionych autorek. Wśród opowiadań znajdziemy historie...
Antologia całkiem przyjemna, jednak do gustu tak na prawdę przypadła mi tylko jedna, przedostatnia historia, była wciągająca, ładnie poprowadzona, pozostałe były po prostu w porządku.
Antologia całkiem przyjemna, jednak do gustu tak na prawdę przypadła mi tylko jedna, przedostatnia historia, była wciągająca, ładnie poprowadzona, pozostałe były po prostu w porządku.
Trzeci tom opowiadań naszych czterech autorek, w którym są cztery opowiadania okołoświąteczne, okołowalmarkowe i okołotrupowe. Z barszczykiem i bigosem w tle. I odrobiną magii, słowiańskich wierzeń i ciepła świąt Bożego Narodzenia.
Marta Kisiel zdradza tajemnicę mieszania bigosu i dlaczego to takie ważne.
Milena Wójtowicz rozprawia się z kołtunem rękami wiedźmy, a potem pojawia się kolejny rezultat przekleństw i klątwy.
Aneta Jadowska wprowadza nową bohaterkę policjantkę, która na święta jedzie do ciotki na prowincję - zauroczyłam się i pragnę więcej Kozery, byłby spoko cykl!
Magdalena Kubasiewicz wraca do Jagody i Bromierzyka, a domowik bardzo się stara okołoświątecznie, jednak trzeba w tym miejscu uważać o czym się marzy.
Ogólnie co tu dużo mówić, bardzo lubię ten cykl antologii i polecam!
Recenzja również tu: https://www.instagram.com/naila.czyta/
Trzeci tom opowiadań naszych czterech autorek, w którym są cztery opowiadania okołoświąteczne, okołowalmarkowe i okołotrupowe. Z barszczykiem i bigosem w tle. I odrobiną magii, słowiańskich wierzeń i ciepła świąt Bożego Narodzenia.
Marta Kisiel zdradza tajemnicę mieszania bigosu i dlaczego to takie ważne.
Milena Wójtowicz rozprawia się z kołtunem rękami wiedźmy, a potem...
Bardzo przyjemny zbiór opowiadań idealny na zimowe wieczory, szczególnie w okresie świątecznym, ale nie tylko.
Same opowiadania ciekawe, może w 3 opowiadaniu brakowało mi trochę magii i motywu fantastycznego, ale każda z historii miała ciekawą fabułę i kilka razy nawet zaśmiałam się w głos, co mi się nie zdarza. Są to jednak krótkie formy, więc ciężko mi tu dać wyższą ocenę niż 4/5⭐️
Bardzo przyjemny zbiór opowiadań idealny na zimowe wieczory, szczególnie w okresie świątecznym, ale nie tylko.
Same opowiadania ciekawe, może w 3 opowiadaniu brakowało mi trochę magii i motywu fantastycznego, ale każda z historii miała ciekawą fabułę i kilka razy nawet zaśmiałam się w głos, co mi się nie zdarza. Są to jednak krótkie formy, więc ciężko mi tu dać wyższą...
„Cztery trupy w barszcz” to pozycja obowiązkowa dla każdego fana polskiej fantastyki, który szuka oddechu od codzienności w towarzystwie ulubionych autorek. Choć każde opowiadanie prezentuje inną wrażliwość i różny poziom natężenia magii, wszystkie razem tworzą spójny, barwny i niezwykle apetyczny literacki obraz świąt. To książka, która potrafi rozśmieszyć do łez, by za chwilę skłonić do refleksji nad samotnością i potrzebą bliskości. Autorki po raz kolejny udowodniły, że polska fantastyka ma twarz kobiecą, inteligentną i pełną ironii, a świąteczne trupy wcale nie psują apetytu, lecz dodają całości niezbędnej pikanterii.
„Cztery trupy w barszcz” to pozycja obowiązkowa dla każdego fana polskiej fantastyki, który szuka oddechu od codzienności w towarzystwie ulubionych autorek. Choć każde opowiadanie prezentuje inną wrażliwość i różny poziom natężenia magii, wszystkie razem tworzą spójny, barwny i niezwykle apetyczny literacki obraz świąt. To książka, która potrafi rozśmieszyć do łez, by za...
Po przeczytaniu tej książki utwierdziłam się w przekonaniu, że opowiadania to jednak nie do końca mój format. Za każdym razem, gdy zdążyłam się wciągnąć w historię, poczuć jej klimat i zżyć się z bohaterami, opowiadanie nagle się kończyło – a ja zostawałam z poczuciem niedosytu. Dokładnie tak było przy każdym kolejnym tekście, który zaczynał się obiecująco i urywał w momencie, gdy chciałam jeszcze więcej.
Trzeba jednak uczciwie przyznać, że wszystkie opowiadania trzymały bardzo wysoki poziom. Każde z nich miało w sobie nutę tajemnicy, niepokoju i niedopowiedzeń, które skutecznie budowały napięcie. Szczególnie spodobały mi się wyraźne nawiązania do motywów słowiańskich.
To właśnie one nadawały historiom mrocznego, nieco baśniowego charakteru i sprawiały, że świat przedstawiony wydawał się jednocześnie znajomy i obcy.
Największą siłą tej książki jest jednak współpraca autorek. Razem stworzyły niezwykle spójne i dopracowane kombo – mimo różnych stylów, całość czyta się płynnie, a przechodzenie między kolejnymi opowiadaniami jest naturalne. Widać, że historie wzajemnie się uzupełniają i budują wspólną atmosferę, od której trudno się oderwać.
To lektura, która wciąga, intryguje i zostawia czytelnika z mnóstwem myśli, jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Zdecydowanie polecam sięgnąć po ten tytuł i podzielić się własną opinią jestem ciekawa, czy inni czytelnicy poczują ten sam zachwyt i ten sam niedosyt co ja.
Po przeczytaniu tej książki utwierdziłam się w przekonaniu, że opowiadania to jednak nie do końca mój format. Za każdym razem, gdy zdążyłam się wciągnąć w historię, poczuć jej klimat i zżyć się z bohaterami, opowiadanie nagle się kończyło – a ja zostawałam z poczuciem niedosytu. Dokładnie tak było przy każdym kolejnym tekście, który zaczynał się obiecująco i urywał w...
🎄"Cztery trupy w barszcz" to kolejna antologia opowiadań od naszego ulubionego sabatu autorek: Marty Kisiel, Anety Jadowskiej, Magdaleny Kubasiewicz i Mileny Wójtowicz. Antologie te mają to do siebie, że posiadają jeden bardzo wyraźny motyw przewodni. No i tym razem, z racji tego, że święta już za pasem... No to motyw świąteczny! Więc jeśli drzemie w Was jakiś wewnętrzny Griswold albo Grinch to zasiadajcie do lektury.
✒️Marta Kisiel @marta.kisiel.official zabiera nas na sesje Larp w stylu "Opowieści Wigilijnej" Dickensa. Razem z bohaterami dowiemy się jak nie należy mieszać bigosu oraz jakim soundtrackiem odpędza się starogermańskie demony.
✒️Milena Wójtowicz @milena.wojtowicz.pisarka wprowadza nas do świata, w którym kołtun może być poważnym problemem, nie tylko z powodów stylistycznych.
✒️Aneta Jadowska @jadowska4sure pokazuje nam historię pewnej policjantki, która odkrywa, że czasem warto porzucić wielkomiejski zgiełk i spędzić czas z dawno nie widzianymi krewnymi.
✒️A na koniec Magdalena Kubasiewicz @magdalena_kubasiewicz zabiera nas do świata Wilczej Jagody i pokazuje, że klimat świąt dla tych, którzy nie mieli z nim doczynienia może być zbyt przytłaczający. Szczególnie jeśli tym kimś jest domowik...
🎄 Podsumowując to kolejna dobra antologia. Podobało mi się to, jak każda z autorek inaczej podeszła do tematu, a jednocześnie jak wiele jest punktów wspólnych. Znajdziemy tu historie z morałem, ale i takie typowo do śmiechu. Jak dla mnie warta polecenia i idealna na ten świąteczny czas🎄
Lubicie świąteczny klimat?🤔
🎄"Cztery trupy w barszcz" to kolejna antologia opowiadań od naszego ulubionego sabatu autorek: Marty Kisiel, Anety Jadowskiej, Magdaleny Kubasiewicz i Mileny Wójtowicz. Antologie te mają to do siebie, że posiadają jeden bardzo wyraźny motyw przewodni. No i tym razem, z racji tego, że święta już za pasem... No to motyw świąteczny! Więc jeśli...
Nie jestem fanem cyklów książkowych autorek ale ich krótkie formy osadzone w wykreowanych przez nie uniwersach mocno mnie wciągają. Tak też było i tym razem. W tomie otrzymujemy cztery opowiadania utrzymane w świątecznym klimacie i okraszone sporą dawką humoru. Mnie osobiście dwa czytało się świetnie, jedno trochę rozczarowało zakończeniem a kolejne już tak nie wciągnęło. Jednak nie zdradzę które to było ... sami przeczytajcie, bo ogóle warto, bo jest to przyjemne świąteczną zabawa :)
Nie jestem fanem cyklów książkowych autorek ale ich krótkie formy osadzone w wykreowanych przez nie uniwersach mocno mnie wciągają. Tak też było i tym razem. W tomie otrzymujemy cztery opowiadania utrzymane w świątecznym klimacie i okraszone sporą dawką humoru. Mnie osobiście dwa czytało się świetnie, jedno trochę rozczarowało zakończeniem a kolejne już tak nie wciągnęło....
„Cztery trupy w barszcz” to wyśmienita antologia, która zawiera cztery opowiadania utrzymane w świątecznym klimacie. Każde z nich cechowało się wartką akcją, interesującymi bohaterami i oczywiście niepowtarzalną magią świąt.
Q: Jaka książka przeczytana w grudniu najbardziej was urzekła?
„Jak długo mieszać bigos?” było ciekawe i oryginalne. Nie spodziewałam się, że w tym opowiadaniu spotkamy się z pewnym kimś (zasłona milczenia zamierzona) i myślałam, że bohaterowie znajdą kogoś martwego, więc zdecydowanie udało się autorce mnie zaskoczyć. Na tle pozostałych to opowiadanie najmniej mi się podobało, ale i tak miło spędziłam z nim czas.
„Kołtun zimowy” za to szybciutko trafił do mojego serca. Bardzo polubiłam główną bohaterkę Patrycję oraz jej kuzynkę. Oryginalne i odświeżające podejście do wiedźm i magicznych przypadków - od dziś inaczej będę patrzeć na kołtun we włosach. W dodatku mieszkańcy wyróżniali się i nie byli sztuczni, a takiego sołtysa jak pani Zosia, to ze świecą szukać. Aż żal ścisnął mi serce, gdy opowiadanie się skończyło. Potrzebuję więcej przygód u boku poznanych bohaterów w świecie wykreowanym przez autorkę.
„Morderstwo i białe święta” również okazało się być strzałem w dziesiątkę. Kolejna mieścina i bohaterowie, których opuszczać nie chciałam, i historia, która za szybko się skończyła. Wataha wywołała lawinę uśmiechów na mojej twarzy. Wątek kryminalny: subtelny i przyjemny. Całość okraszona domową atmosferą, której w święta tylko pozazdrościć - podobnie jak towarzystwa, z którym chętnie spędziłabym Wigilię.
„Wymarzone święta domowika” to istna gratka dla fanów Jagody Wilczek. Serce mi puchło od nadmiaru euforii, że chociaż na chwilę mogłam powrócić do ukochanego uniwersum, przeżyć kolejne spotkanie z ulubionymi bohaterami i nową klątwą i zobaczyć domowika w świątecznych przygotowaniach.
Oceniam: 4/5🥃
Marcela 🐝
„Cztery trupy w barszcz” to wyśmienita antologia, która zawiera cztery opowiadania utrzymane w świątecznym klimacie. Każde z nich cechowało się wartką akcją, interesującymi bohaterami i oczywiście niepowtarzalną magią świąt.
Q: Jaka książka przeczytana w grudniu najbardziej was urzekła?
„Jak długo mieszać bigos?” było ciekawe i oryginalne. Nie spodziewałam się, że w tym...
Ogolnie przyjemnie sie czyta/słucha a pierwsze opowiadanie bardzo nudne, zupelnie nie wciągająca akcja, ktora wolno sie toczy. To pierwsze opowiadanie to takie max 3/10 zs co obnizam ocene calosci, pozostale fajne;)
Ogolnie przyjemnie sie czyta/słucha a pierwsze opowiadanie bardzo nudne, zupelnie nie wciągająca akcja, ktora wolno sie toczy. To pierwsze opowiadanie to takie max 3/10 zs co obnizam ocene calosci, pozostale fajne;)
Cztery opowiadania, w których dzieje się magia: ta ze świata czarów i wierzeń, lub ta prawdziwa, międzyludzka wywołana byciem wśród ludzi, którzy sprawiają, że świat nabiera barw. Idealna książka na zimowy, ponury wieczór.
Cztery opowiadania, w których dzieje się magia: ta ze świata czarów i wierzeń, lub ta prawdziwa, międzyludzka wywołana byciem wśród ludzi, którzy sprawiają, że świat nabiera barw. Idealna książka na zimowy, ponury wieczór.
Marta Kisiel - "Jak długo mieszać bigos?" To opowiadanie, niestety, nie przypadło mi do gustu. Brak w nim spójności i przypadkowość scen, sprawiają, że trudno uznać je za satysfakcjonujące. Ocena: 2/10
Milena Wójtowicz - "Kołtun zimowy" Opowiadanie to łączy elementy folkloru, codzienności i magii. Według mnie jest to przeciętne opowiadanie, nie wyróżniające się ani pozytywnie, ani negatywnie. Ocena: 5/10
Aneta Jadowska - "Morderstwo i białe święta" Najlepsze opowiadanie w zbiorze, charakteryzujące się intrygującą fabułą i wciągającym śledztwem. Czytelnik zostaje pochłonięty historią od pierwszej do ostatniej strony. Ocena: 10/10
Magdalena Kubasiewicz - "Wymarzone święta domownika" Opowiadanie to ma ciekawy punkt wyjścia i przykuwa uwagę. Przypomina mi trochę coś na kształt współczesnej „Opowieści wigilijnej”. Ocena: 6/10
Średnia ocena: 5,75/10, co zaokrąglone daje 6/10
Podsumowując, zbiór opowiadań oferuje mieszankę stylów i jakości. Chociaż nie wszystkie opowiadania są równie udane, to obecność perełki autorstwa Anety Jadowskiej sprawia, że całość jest warta uwagi. Czytelnicy poszukujący różnorodności i chętni do eksploracji różnych podejść do gatunku fantastyki i kryminału znajdą tu coś dla siebie.
Marta Kisiel - "Jak długo mieszać bigos?" To opowiadanie, niestety, nie przypadło mi do gustu. Brak w nim spójności i przypadkowość scen, sprawiają, że trudno uznać je za satysfakcjonujące. Ocena: 2/10
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMilena Wójtowicz - "Kołtun zimowy" Opowiadanie to łączy elementy folkloru, codzienności i magii. Według mnie jest to przeciętne opowiadanie, nie wyróżniające się ani...
4 autorki, których twórczość mi pasuje stworzyły coś naprawdę przyjemnego. Z wielką radością powitałam powrót przede wszystkim Jagody Wilczek od Magdaleny Kubasiewicz. Reszta opowiadań również trzyma poziom. Polecam, jeśli lubisz styl pisania autorek. Ja przyznaję, że cieszyłabym się z każdej książki napisanej przez te panie.
4 autorki, których twórczość mi pasuje stworzyły coś naprawdę przyjemnego. Z wielką radością powitałam powrót przede wszystkim Jagody Wilczek od Magdaleny Kubasiewicz. Reszta opowiadań również trzyma poziom. Polecam, jeśli lubisz styl pisania autorek. Ja przyznaję, że cieszyłabym się z każdej książki napisanej przez te panie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyjemne, lekkie, momentami śmieszne historie w klimacie świąt i morderstwa:)
Przyjemne, lekkie, momentami śmieszne historie w klimacie świąt i morderstwa:)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorki jak zwykle w super formie. Zbiór opowiadań w najlepszym gatunku
Autorki jak zwykle w super formie. Zbiór opowiadań w najlepszym gatunku
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCztery autorki, cztery opowiadania, cztery trupy w świątecznej scenerii.
Różne style pisania, różne poczucie humoru, różne światy ale wszystkie warte przeczytania.
Cztery autorki, cztery opowiadania, cztery trupy w świątecznej scenerii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRóżne style pisania, różne poczucie humoru, różne światy ale wszystkie warte przeczytania.
Aneta Jadowska, Marta Kisiel, Magdalena Kubasiewicz, Milena Wójtowicz
„Cztery pory magii”
„Cztery żywioły magii”
„Cztery trupy w barszcz”
Zaczęłam od końca (świąteczne w Święta, dla spójności estetycznej), co nie powinno być żadnym problemem, bo to są przecież antologie opowiadań. W trakcie okazało się, że opowiadania Marty Kisiel stanowią chronologiczny, rozkosznie absurdalny serialik o trzech damach, może i z tej ziemi, ale na pewno nie z tych czasów. Ale w sumie też nie szkodzi: każde opowiadanie samodzielnie też się broni, a czytając w kolejności odwrotnej, byłam zaciekawiona, jak się te damy ze swoimi wybrankami poznały, a jak już dwa miesiące później dotarłam od pierwszego opka antologii nr 3 do ostatniego opka antologii nr 1 (czyta się świetnie, tak długo trwało, bo mam mało czasu na czytanie), więc wtedy akurat uznałam, że dobrze by było sobie przypomnieć opka chronologicznie kolejne, znając już kontekst. No, samograj!
Okazuje się, że to w antologii nr 1 jest to słynne opeczko Mileny oparte o zacny koncept hitów weselnych – a jednak obrazek druhny wyłaniającej się jak topielicze zombie z jeziora oraz strzygi Sabinki z piłą łańcuchową to coś, czego nie należy przegapić. W antologii żywiołów jest jeszcze jeden tekst Mileny z Sabinkowego uniwersum, z mocniejszym i bardziej skłaniającym do refleksji przesłaniem, niż się z pozoru w tym lekkim jak piórko świecie należało spodziewać (konkretnie o wyznaniach, które zmieniają wszystko i zostają tylko zgliszcza, i czy prawda zawsze nas wyzwoli).
Aneta Jadowska jest znana z tylu powieści, a ja na razie czytałam tylko próbki jej twórczości w postaci opowiadań z różnych antologii. Tutaj najbardziej podobało mi się listopadowo ponure z tomu o porach roku/magii. Niby klasyczny kryminał z nową szansą na rozwiązanie starej sprawy, ale prawie od razu moją uwagę chwycił przede wszystkim inny trop – jakoś założyłam, że ten tekst będzie miał nieco inaczej rozłożone akcenty, o czym tak naprawdę jest.
Z opowiadań Magdy Kubasiewicz wygrywa dla mnie chyba Sanika i południca, ale to głównie dlatego że lubię i Sanikę, i motyw południc, bo pozostałe też ciekawe. Zwłaszcza to o magicznej strażaczce.
No i właśnie – trudno powiedzieć, że są to zbiorki „cozy”. Nie są wcale tylko miłe, lekkie i przyjemne, bo w zasadzie poza komediową serią Marty Kisiel każda autorka ma tu co najmniej jedno opowiadanie smutne lub poważniejsze. Ale to nie jest taki drastyczny, rozrywający bebechy smutek. To nadal są – wszystkie trzy – książki, które można bezpiecznie dać w prezencie i spokojnie czytać pod choinką.
No i są absolutnie śliczne. Uwielbiam sobie siedzieć i obracać książki w rękach – ludzie wąchają papier, ja macam okładki, co być może zresztą wyjaśnia, czemu czytam tak powoli ;)
Nie wszystkie opowiadania podobały mi się tak samo, żadne mi się nie Nie Podobało, jeżeli już to po prostu szybko się zatarły. Ostatnio zaczynam rozdawać książki, które mi się już naprawdę nie mieszczą, a nie czuję zdecydowanej potrzeby zostawienia ich sobie (oddałam też trochę takich, które oceniałam na plus) – ale antologie Sabatu zostają, nie tylko dlatego, że są tak cudnie wydane.
Aneta Jadowska, Marta Kisiel, Magdalena Kubasiewicz, Milena Wójtowicz
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Cztery pory magii”
„Cztery żywioły magii”
„Cztery trupy w barszcz”
Zaczęłam od końca (świąteczne w Święta, dla spójności estetycznej), co nie powinno być żadnym problemem, bo to są przecież antologie opowiadań. W trakcie okazało się, że opowiadania Marty Kisiel stanowią chronologiczny, rozkosznie...
Zbiór opowiadań czterech czołowych fantastek? Pozycja nierówna , pierwszy utwór trudny do czytania i polubienia - nie wyszło , trzy następne wspaniałe i znakomicie przy nich spędziłam czas. Trochę za mało fantastyki i trupów, ale nie można mieć wszystkiego. Mile spotkania z dawnymi znajomymi. Czekam na następne wspaniałe prace Sabatu.
Zbiór opowiadań czterech czołowych fantastek? Pozycja nierówna , pierwszy utwór trudny do czytania i polubienia - nie wyszło , trzy następne wspaniałe i znakomicie przy nich spędziłam czas. Trochę za mało fantastyki i trupów, ale nie można mieć wszystkiego. Mile spotkania z dawnymi znajomymi. Czekam na następne wspaniałe prace Sabatu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaczyna się od urodzin Seby i urodzinowego larpa. Niestety mimo iście dickensowskiej atmosfery bigos trzeba mieszać, a sposób mieszania może mieć wpływ na rzeczywistość.
Drugie opowiadanie to wiedźma od włosów, która rozwiązuje tuż przed świętami zagadkę zaginione w wakacje chłopaka.
Następnie przenosimy się pod Łódź (chyba?) do ciotki policjantki Grety. Kobietę czeka po wypadku komisja lekarska, więc z chęcią wyjeżdża, by pomóc dawno niewidzianej ciotce oczyścić jej znajomego z zarzutu morderstwa.
Na koniec trafiamy do Jagody Wilczek, która mieszka z Sonią w swojej prywatnej enklawie. Sonia chce urządzić prawdziwie filmowe święta i szybko okazuje się, że przekonanie do nich domowika jest najmniejszym problemem czarownic.
Cztery opowiadania, cztery autorki, jak zawsze świetny poziom i świetna zabawa. Słuchało mi się tego z prawdziwą przyjemnością (wynikającą również ze znajomości niektórych postaci) i czekam na kolejny wspólny projekt pań autorek.
Zaczyna się od urodzin Seby i urodzinowego larpa. Niestety mimo iście dickensowskiej atmosfery bigos trzeba mieszać, a sposób mieszania może mieć wpływ na rzeczywistość.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrugie opowiadanie to wiedźma od włosów, która rozwiązuje tuż przed świętami zagadkę zaginione w wakacje chłopaka.
Następnie przenosimy się pod Łódź (chyba?) do ciotki policjantki Grety. Kobietę czeka po...
Boszeee, jak to się cudownie czytało. Znajomi i nieznajomi bohaterowie. Taka książka w sam raz na każdy nastrój.
Boszeee, jak to się cudownie czytało. Znajomi i nieznajomi bohaterowie. Taka książka w sam raz na każdy nastrój.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCudowny zbiór opowiadań kryminalnych z klimatem świątecznym w tle. Są nowi bohaterowie, ale też i dobrze znani jak Jagoda Wilczek. I oczywiście super moc "Last Christmas", przekonajcie się sami!
Cudowny zbiór opowiadań kryminalnych z klimatem świątecznym w tle. Są nowi bohaterowie, ale też i dobrze znani jak Jagoda Wilczek. I oczywiście super moc "Last Christmas", przekonajcie się sami!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCztery opowieści w klimacie świąt. Podobały mi się trzy. Pierwsza chaotyczna, i w fabule, dialogach i postaciach. Nie nadążałam za akcją i tokiem myślenia postaci. Druga o wiedźmie-fryzjerce i problemach społeczności wsi. Trzecia o ofiarze, pozostawionej w księgarni i o tym, co jest ważne w czasie świąt. Oraz ostatnia czwarta o Jagodzie Wilczek, co tu dużo pisać, kto zna ten zna. Wszystkie mają w sobie klimat świąt, jedne bardziej, drugie mniej, o klasycznym spędzaniu świąt.
Cztery opowieści w klimacie świąt. Podobały mi się trzy. Pierwsza chaotyczna, i w fabule, dialogach i postaciach. Nie nadążałam za akcją i tokiem myślenia postaci. Druga o wiedźmie-fryzjerce i problemach społeczności wsi. Trzecia o ofiarze, pozostawionej w księgarni i o tym, co jest ważne w czasie świąt. Oraz ostatnia czwarta o Jagodzie Wilczek, co tu dużo pisać, kto zna...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna przyjemna książka od ukochanych autorek polskiej fantastyki. Świetna w świątecznym lub zimowym czasie, zachęca już samą okładką by w tym właśnie czasie po nią sięgnąć.
Pani Marta Kisiel kolejny raz uchyla nam rąbka z życia pewniej himery, nocnicy i syreny. Uwielbiam to trio ❤️
Pani Wójtowicz, w innej niezależnej od uniwersum bhp odsłonie, również w bardzo ciekawej pięknie napisanej historii. Uwielbiam i ubóstwiam ten sposób pisania autorki.
Pani Aneta Jadowska przedstawia nam, a jakże policjantkę, historia niezależna od spraw pewniej pani Wilk 😉 ciepła historia z lekkim zabarwieniem kryminalnym.
Pani Magdalena Kubasiewicz pisze kolejną odsłonę o wiedzmie Jagodzie. W całości antologii czyta się dobrze. Dla mnie są to najmniej ulubione historie, ze względu na swój angielski, surowy charakter
Kolejna przyjemna książka od ukochanych autorek polskiej fantastyki. Świetna w świątecznym lub zimowym czasie, zachęca już samą okładką by w tym właśnie czasie po nią sięgnąć.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPani Marta Kisiel kolejny raz uchyla nam rąbka z życia pewniej himery, nocnicy i syreny. Uwielbiam to trio ❤️
Pani Wójtowicz, w innej niezależnej od uniwersum bhp odsłonie, również w bardzo ciekawej...
Przeczytałam dla opowiadania Jadowskiej i czywiście się nie zawiodłam.
Podobała mi się też ostatnia historia.
Pierwsze dwie średnio.
Przeczytałam dla opowiadania Jadowskiej i czywiście się nie zawiodłam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodobała mi się też ostatnia historia.
Pierwsze dwie średnio.
Lekka książka z opowiadaniami osadzonymi w Polsce z postaciami fantastycznymi i nie tylko. Miło spędzone dwa wieczory.
Lekka książka z opowiadaniami osadzonymi w Polsce z postaciami fantastycznymi i nie tylko. Miło spędzone dwa wieczory.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPonownie cztery autorki, tworzące tak zwany Sabat zebrały się i przedstawiły nam swoje opowiadania. Zimowe, świąteczne, czytane tym razem do barszczu z uszkami. Ale nie miłe i otulające, gdyż tematem przewodnim jest trup. Zwłoki pojawiają się więc tu i tam, niekiedy okraszone humorem, zawsze w magicznym towarzystwie, ze słowiańską duszą. Dla mnie to mieszanka, którą uwielbiam.
"Jak długo mieszać bigos" to opowiadanie pani Marty Kisiel. Spotykamy ponownie pewne pradawne istoty ukryte pod postacią urokliwych kobiet. A każda z nich ma swojego mężczyznę wielbiącego niemożebnie. Choć znamy ich z poprzednich opowiadań, jeszcze wielu rzeczy o nich nie wiemy. Co tym razem wykombinują? No cóż, mamy jednak święta, w zimowej odsłonie, w dziwnym domku, w głuszy. A do tego bigos zamieszany sześć razy w lewo. Oj, będą kłopoty, z trupem w tle.
"Kołtun zimowy" pani Mileny Wójtowicz pokazuje, że warto uważać na ludzi, bo krzywe spojrzenie, zawiść, niechęć, potrafią nieźle namieszać. Splątać włosy w wielki kołtun, rzucić kłody pod nogi, postawić na drodze trupa. Dobrze mieć wtedy pod ręką odpowiednią wiedźmę.
"Morderstwo i białe święta" - jakże dobrze wypadł ten kryminał pani Anety Jadowskiej. Bez bohaterski z nieziemskimi mocami, ba, tym razem nawet nieco ułomnej. Choć los lekko robił jej pod górkę, jednak działała i to skutecznie.
"Wymarzone święta domowika" pani Magdaleny Kubasiewicz nawiązują do Wilczej Jagody, więc lepiej poznać ten cykl, by wiedzieć, kim są bohaterowie i jakie łączą ich relacje. Niemniej, przyjemnie było powrócić do tego świata i przekonać się, że z domowikiem nie ma żartów.
"Cztery trupy w barszcz" to wspaniały zbiór opowiadań autorek, które lubię czytać zarówno w ich osobnych książkach, jak i w pakiecie. Nie ukrywam, że czekam na kolejny ich wspólny projekt.
Ponownie cztery autorki, tworzące tak zwany Sabat zebrały się i przedstawiły nam swoje opowiadania. Zimowe, świąteczne, czytane tym razem do barszczu z uszkami. Ale nie miłe i otulające, gdyż tematem przewodnim jest trup. Zwłoki pojawiają się więc tu i tam, niekiedy okraszone humorem, zawsze w magicznym towarzystwie, ze słowiańską duszą. Dla mnie to mieszanka, którą...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak zwykle w tego typu opracowaniach niektóre powieści świetne wciągające niektóre nudne. W mojej ocenie najlepsza historia jest Pani Jadowskiej, pomimo tego że brakowało mi tam magi.
Jak zwykle w tego typu opracowaniach niektóre powieści świetne wciągające niektóre nudne. W mojej ocenie najlepsza historia jest Pani Jadowskiej, pomimo tego że brakowało mi tam magi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDwie poprzednie antologie z serii „Cztery…” pokochałam całym sercem. Wypatrywałam zatem części kolejnej, zaciekawiona, co tym razem okaże się inspiracją. Zapowiedź „Czterech trupów w barszcz” w klimacie świąt Bożego Narodzenia zaskoczyła, ale bardzo pozytywnie :) Niby zwłoki nie wydają się niczym śmiesznym, jednak jako fanka Joanny Chmielewskiej (pamiętacie „Wszystko czerwone”? Ja tam płakałam ze śmiechu), jakoś odnajduję się w takiej stylistyce. Święta wprawdzie w międzyczasie minęły, ale w ostatnich dniach przynajmniej mieliśmy prawdziwą zimę.
„Cztery trupy w barszcz” oferują czytelnikowi dokładnie to, do czego zdążyły go przyzwyczaić wcześniejsze zbiorki. Jest to więc przede wszystkim pozycja dla fanów Anety Jadowskiej, Marty Kisiel, Mileny Wójtowicz i Magdaleny Kubasiewicz. Jeśli natomiast komuś seria „Czterech…” się nie spodobała, nie ma tu raczej czego szukać. Ej… ale poważnie, są tacy ludzie??? 🤷♀️
Autorki z zapałem zabrały się do kreowania bożonarodzeniowej atmosfery, przez co antologia wpasowuje się między inne okolicznościowe książki dla kobiet w stylu „magia świąt dla opornych”.
Zbiorek otwiera „Jak długo mieszać bigos?” Marty Kisiel, w którym czytelnik spotyka bohaterów znanych z opowiadań zamieszczonych w częściach poprzednich. Tak, jak i wcześniej, humor wynika tu ze stylu oraz postaci, zaś fabuła jest pretekstowa. Czytało mi się ten tekst lekko i przyjemnie, bywały momenty gdy śmiałam się w głos. Dla mnie jedno z lepszych opowiadań w tym zbiorze. Głównym napędem wydarzeń był LARP, który miał polegać na w miarę dokładnym odtwarzaniu treści „Opowieści wigilijnej”.
Drugim utworem w antologii jest „Kołtun zimowy”. W odróżnieniu od koleżanek, Milena Wójtowicz nie skupiła się na odmalowywaniu cukierkowo-świątecznej atmosfery. Jej tekst (tym razem nie dotyczący brzeskich nienormatywnych), choć nie jest ponury, uderza w ton melancholijno-refleksyjny. Wójtowicz oparła to opowiadanie na zwyczajach, przesądach i podaniach z Warmii i Mazur, a najlepszym bohaterem jest dla mnie Kłobuk. Pewnie żadne zaskoczenie jak ktoś już poznał moje preferencje. Niestety, przy całej mojej miłości do Mileny, to opowiadanie jak dla mnie wypadło najsłabiej.
Motyw zalet życia w małej miejscowości pojawia się w „Morderstwie i białych świętach”. Aneta Jadowska dosłodziła święta, mnożąc opisy dekoracji, potraw oraz rodzinnej atmosfery, a w charakterze wisienki na torcie wprowadzając przystojnego kolegę z dzieciństwa, którego spotyka główna bohaterka, odwiedzająca dawno niewidzianą ciocię. I mamy gotowy przepis na typową świąteczną komedię romantyczną. Nowi bohaterowie, ale już zdążyłam ich polubić i chcę więcej!
Antologię zamykają „Wymarzone święta domowika”. Magdalena Kubasiewicz przedstawia tu świąteczny epizod z życia Jagody Wilk (hura, znów Jaga w akcji!). Wątek nadgorliwego skrzata okazał się dość zabawny. Ja się tylko pytam – gdzie jest Caleb? – i czy to przez jego nieobecność Jaga była taka smutnawa jakaś???
Książkę oczywiście i jak zwykle polecam :)
Dwie poprzednie antologie z serii „Cztery…” pokochałam całym sercem. Wypatrywałam zatem części kolejnej, zaciekawiona, co tym razem okaże się inspiracją. Zapowiedź „Czterech trupów w barszcz” w klimacie świąt Bożego Narodzenia zaskoczyła, ale bardzo pozytywnie :) Niby zwłoki nie wydają się niczym śmiesznym, jednak jako fanka Joanny Chmielewskiej (pamiętacie „Wszystko...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“Cztery trupy w barszcz” to fantastyczno-kryminalna antologia świąteczna, dla której teksty stworzyły Aneta Jadowska Magdalena Kubasiewicz, Marta Kisiel, Milena Wójtowicz. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa SQN IMAGINATIO.
Jak sam tytuł wskazuje “Cztery trupy w barszcz” to zbiór czterech tekstów lubianych i cenionych autorek. Wśród opowiadań znajdziemy historie zarówno z gatunku fantastyki, ale też coś dla fanów kryminałów, w których jedyną magią będzie magia świąt. Spotykamy bohaterów, którzy swój debiut mają już za sobą, a także całkowite świeżynki, pojawiające się pierwszy raz.
Na pierwszy ogień dostajemy tekst Marty Kisiel pt. “Jak długo mieszać bigos”. To ponowne spotkanie z syreną Kirą, chimerą Filomeną i nocnicą Tomirą. Ostatnim razem musiały radzić sobie z żarem i piaskami pustyni, zaś tym, przyszło im się zmierzyć z możliwościami świątecznych potraw. Jedno machnięcie łyżką w nieodpowiednim kierunku i tytułowy bigos sprawia, że atmosferę świętowania zakłócają wtem denat i nagle trup <wink wink>.
Jak zwykle w historiach stworzonych przez Martę Kisiel i w tej nie zabrakło humoru i dobrej zabawy. Choć stosunkowo krótkie, opowiadanie ma w sobie świąteczny klimat okraszony tym, co powinno w ten czas być najważniejsze – spędzaniem czasu bliskim w taki sposób, który wszystkim sprawia radość. Bez pośpiechu, narzuconych konwenansów i sztywno wyprasowanych koszul.
Natomiast Milena Wójtowicz z historii “Kołtun zimowy” pozwala swoim czytelnikom poznać Patrycję, wiedźmę… włosingową. To zupełnie nowa bohaterka i miejsce i przyznaję, że trochę było mi żal z powodu nieobecności nienormatywnych z Brzegu. Ale nic to, gdyż ta przygoda również była niesamowita i szczególnie bogata w lokalny folklor oraz wierzenia. Nie mogę nie wspomnieć o chowańcach i ich intrygujących umiejętnościach. Bawiłam się dobrze podczas lektury tego pełnego nie tylko świątecznej magii tekstu. Nie obraziłabym się z możliwości korzystania z zawodowych usług Patrycji, bo kto nie chciałby mieć fryzjerki, która potrafi z włosami zrobić cuda?
“Morderstwo i białe święta” Anety Jadowskiej to najdłuższy spośród zebranych w antologii “Cztery trupy w barszcz” tekstów i jednocześnie jedyny, w którym nie znajdziemy na ani odrobiny fantastyki.
Główna bohaterka, Greta Kozera, jest policjantką, która po nieszczęśliwym wypadku w pracy musi zmierzyć się z wymogami komisji lekarskiej pozwalającej jej wrócić na służbę. A szanse na pomyślne wyniki są mniejsze niż małe. Dlatego, gdy dawno niewidziana ciotka prosi kobietę o pomoc, ta rusza do rodzinnej miejscowości, w której nie była od czasów dzieciństwa. Dalej jest już tylko trup, oskarżenia o morderstwo i zbrodnia sprzed lat sięgająca teraźniejszości. Wszystko to w hallmarkowym klimacie odnajdywania utraconych więzi, swojego miejsca na świecie oraz miłości.
“Wymarzone święta domowika” Magdaleny Kubasiewicz to powrót do świata Jagody Wilczek. Tym razem wiedźma klątw wraz z Sonią, swoją uczennicą, przebywa w enklawie w Bromierzyku. I choć sama niespecjalnie planuje obchodzić święta, to jej uczennicy marzy się świąteczna atmosfera. Oraz dostęp do Internetu. Na jedno i drugie szanse są marne, lecz wszystko zmienia się, gdy mieszkający z nimi domowik towarzyszy Sonii w oglądaniu filmu w bożonarodzeniowym klimacie. Jednak efekty tego seansu wykraczają poza możliwości wyobraźni wszystkich mieszkańców enklawy, gdyż domowik nie bierze jeńców i angażuje 200% swoich możliwości. A jeśli ktoś chciałby się sprzeciwić? Cóż, jak nie prośbą go, to groźbą, poza tym, nie warto zadzierać z istotą, która dba o dom i pełni rolę gosposi przez 365 dni w roku, a wszystko to za miskę ryżu. Znaczy mleka.
Magdalena Kubasiewicz w swojej historii skupia się nie tylko na świątecznych przygotowaniach. Gdy domowik puszcza wodze fantazji, a Sonia umiarkowanie skutecznie próbuje nad nim zapanować, Jagoda zajmuje się sprawą niebezpiecznej klątwy, która w brutalny sposób odbiera ludziom życie.
Podobało mi się to połączenie kryminalnej sprawy z nieco humorystycznymi zamieszaniem wywołanym przez domowika. W tym tekście zdecydowanie nie brakuje magii i ma ona różne, nie zawsze jasne, odcienie.
“Cztery trupy w barszcz” to przyjemny zestaw okołoświątecznych historii, w których każdy znajdzie coś dla siebie. Teksty są zróżnicowane – od tych pełnych humoru po poważniejsze w wyrazie, od tych pełnych fantastycznych elementów po całkiem przyziemne. Ja bawiłam się świetnie w trakcie lektury, więc i Wam polecam tę antologię.
Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem SQN
“Cztery trupy w barszcz” to fantastyczno-kryminalna antologia świąteczna, dla której teksty stworzyły Aneta Jadowska Magdalena Kubasiewicz, Marta Kisiel, Milena Wójtowicz. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa SQN IMAGINATIO.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak sam tytuł wskazuje “Cztery trupy w barszcz” to zbiór czterech tekstów lubianych i cenionych autorek. Wśród opowiadań znajdziemy historie...
Antologia całkiem przyjemna, jednak do gustu tak na prawdę przypadła mi tylko jedna, przedostatnia historia, była wciągająca, ładnie poprowadzona, pozostałe były po prostu w porządku.
Antologia całkiem przyjemna, jednak do gustu tak na prawdę przypadła mi tylko jedna, przedostatnia historia, była wciągająca, ładnie poprowadzona, pozostałe były po prostu w porządku.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie przepadam za zbiorem opowiadań. Zazwyczaj to zlepek takich sobie historii. Tu podobały mi się wszystkie, klimat świąt z magią w tle zachowany.
Nie przepadam za zbiorem opowiadań. Zazwyczaj to zlepek takich sobie historii. Tu podobały mi się wszystkie, klimat świąt z magią w tle zachowany.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzeci tom opowiadań naszych czterech autorek, w którym są cztery opowiadania okołoświąteczne, okołowalmarkowe i okołotrupowe. Z barszczykiem i bigosem w tle. I odrobiną magii, słowiańskich wierzeń i ciepła świąt Bożego Narodzenia.
Marta Kisiel zdradza tajemnicę mieszania bigosu i dlaczego to takie ważne.
Milena Wójtowicz rozprawia się z kołtunem rękami wiedźmy, a potem pojawia się kolejny rezultat przekleństw i klątwy.
Aneta Jadowska wprowadza nową bohaterkę policjantkę, która na święta jedzie do ciotki na prowincję - zauroczyłam się i pragnę więcej Kozery, byłby spoko cykl!
Magdalena Kubasiewicz wraca do Jagody i Bromierzyka, a domowik bardzo się stara okołoświątecznie, jednak trzeba w tym miejscu uważać o czym się marzy.
Ogólnie co tu dużo mówić, bardzo lubię ten cykl antologii i polecam!
Recenzja również tu: https://www.instagram.com/naila.czyta/
Trzeci tom opowiadań naszych czterech autorek, w którym są cztery opowiadania okołoświąteczne, okołowalmarkowe i okołotrupowe. Z barszczykiem i bigosem w tle. I odrobiną magii, słowiańskich wierzeń i ciepła świąt Bożego Narodzenia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMarta Kisiel zdradza tajemnicę mieszania bigosu i dlaczego to takie ważne.
Milena Wójtowicz rozprawia się z kołtunem rękami wiedźmy, a potem...
Bardzo przyjemny zbiór opowiadań idealny na zimowe wieczory, szczególnie w okresie świątecznym, ale nie tylko.
Same opowiadania ciekawe, może w 3 opowiadaniu brakowało mi trochę magii i motywu fantastycznego, ale każda z historii miała ciekawą fabułę i kilka razy nawet zaśmiałam się w głos, co mi się nie zdarza. Są to jednak krótkie formy, więc ciężko mi tu dać wyższą ocenę niż 4/5⭐️
Bardzo przyjemny zbiór opowiadań idealny na zimowe wieczory, szczególnie w okresie świątecznym, ale nie tylko.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSame opowiadania ciekawe, może w 3 opowiadaniu brakowało mi trochę magii i motywu fantastycznego, ale każda z historii miała ciekawą fabułę i kilka razy nawet zaśmiałam się w głos, co mi się nie zdarza. Są to jednak krótkie formy, więc ciężko mi tu dać wyższą...
„Cztery trupy w barszcz” to pozycja obowiązkowa dla każdego fana polskiej fantastyki, który szuka oddechu od codzienności w towarzystwie ulubionych autorek. Choć każde opowiadanie prezentuje inną wrażliwość i różny poziom natężenia magii, wszystkie razem tworzą spójny, barwny i niezwykle apetyczny literacki obraz świąt. To książka, która potrafi rozśmieszyć do łez, by za chwilę skłonić do refleksji nad samotnością i potrzebą bliskości. Autorki po raz kolejny udowodniły, że polska fantastyka ma twarz kobiecą, inteligentną i pełną ironii, a świąteczne trupy wcale nie psują apetytu, lecz dodają całości niezbędnej pikanterii.
Recenzja: https://kotkawaiksiazki.pl/cztery-trupy-w-barszcz-magdalena-kubasiewicz-aneta-jadowska-milena-wojtowicz-marta-kisiel-recenzja/
„Cztery trupy w barszcz” to pozycja obowiązkowa dla każdego fana polskiej fantastyki, który szuka oddechu od codzienności w towarzystwie ulubionych autorek. Choć każde opowiadanie prezentuje inną wrażliwość i różny poziom natężenia magii, wszystkie razem tworzą spójny, barwny i niezwykle apetyczny literacki obraz świąt. To książka, która potrafi rozśmieszyć do łez, by za...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo przeczytaniu tej książki utwierdziłam się w przekonaniu, że opowiadania to jednak nie do końca mój format. Za każdym razem, gdy zdążyłam się wciągnąć w historię, poczuć jej klimat i zżyć się z bohaterami, opowiadanie nagle się kończyło – a ja zostawałam z poczuciem niedosytu. Dokładnie tak było przy każdym kolejnym tekście, który zaczynał się obiecująco i urywał w momencie, gdy chciałam jeszcze więcej.
Trzeba jednak uczciwie przyznać, że wszystkie opowiadania trzymały bardzo wysoki poziom. Każde z nich miało w sobie nutę tajemnicy, niepokoju i niedopowiedzeń, które skutecznie budowały napięcie. Szczególnie spodobały mi się wyraźne nawiązania do motywów słowiańskich.
To właśnie one nadawały historiom mrocznego, nieco baśniowego charakteru i sprawiały, że świat przedstawiony wydawał się jednocześnie znajomy i obcy.
Największą siłą tej książki jest jednak współpraca autorek. Razem stworzyły niezwykle spójne i dopracowane kombo – mimo różnych stylów, całość czyta się płynnie, a przechodzenie między kolejnymi opowiadaniami jest naturalne. Widać, że historie wzajemnie się uzupełniają i budują wspólną atmosferę, od której trudno się oderwać.
To lektura, która wciąga, intryguje i zostawia czytelnika z mnóstwem myśli, jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Zdecydowanie polecam sięgnąć po ten tytuł i podzielić się własną opinią jestem ciekawa, czy inni czytelnicy poczują ten sam zachwyt i ten sam niedosyt co ja.
Po przeczytaniu tej książki utwierdziłam się w przekonaniu, że opowiadania to jednak nie do końca mój format. Za każdym razem, gdy zdążyłam się wciągnąć w historię, poczuć jej klimat i zżyć się z bohaterami, opowiadanie nagle się kończyło – a ja zostawałam z poczuciem niedosytu. Dokładnie tak było przy każdym kolejnym tekście, który zaczynał się obiecująco i urywał w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubicie świąteczny klimat?🤔
🎄"Cztery trupy w barszcz" to kolejna antologia opowiadań od naszego ulubionego sabatu autorek: Marty Kisiel, Anety Jadowskiej, Magdaleny Kubasiewicz i Mileny Wójtowicz. Antologie te mają to do siebie, że posiadają jeden bardzo wyraźny motyw przewodni. No i tym razem, z racji tego, że święta już za pasem... No to motyw świąteczny! Więc jeśli drzemie w Was jakiś wewnętrzny Griswold albo Grinch to zasiadajcie do lektury.
✒️Marta Kisiel @marta.kisiel.official zabiera nas na sesje Larp w stylu "Opowieści Wigilijnej" Dickensa. Razem z bohaterami dowiemy się jak nie należy mieszać bigosu oraz jakim soundtrackiem odpędza się starogermańskie demony.
✒️Milena Wójtowicz @milena.wojtowicz.pisarka wprowadza nas do świata, w którym kołtun może być poważnym problemem, nie tylko z powodów stylistycznych.
✒️Aneta Jadowska @jadowska4sure pokazuje nam historię pewnej policjantki, która odkrywa, że czasem warto porzucić wielkomiejski zgiełk i spędzić czas z dawno nie widzianymi krewnymi.
✒️A na koniec Magdalena Kubasiewicz @magdalena_kubasiewicz zabiera nas do świata Wilczej Jagody i pokazuje, że klimat świąt dla tych, którzy nie mieli z nim doczynienia może być zbyt przytłaczający. Szczególnie jeśli tym kimś jest domowik...
🎄 Podsumowując to kolejna dobra antologia. Podobało mi się to, jak każda z autorek inaczej podeszła do tematu, a jednocześnie jak wiele jest punktów wspólnych. Znajdziemy tu historie z morałem, ale i takie typowo do śmiechu. Jak dla mnie warta polecenia i idealna na ten świąteczny czas🎄
Lubicie świąteczny klimat?🤔
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🎄"Cztery trupy w barszcz" to kolejna antologia opowiadań od naszego ulubionego sabatu autorek: Marty Kisiel, Anety Jadowskiej, Magdaleny Kubasiewicz i Mileny Wójtowicz. Antologie te mają to do siebie, że posiadają jeden bardzo wyraźny motyw przewodni. No i tym razem, z racji tego, że święta już za pasem... No to motyw świąteczny! Więc jeśli...
Nie jestem fanem cyklów książkowych autorek ale ich krótkie formy osadzone w wykreowanych przez nie uniwersach mocno mnie wciągają. Tak też było i tym razem. W tomie otrzymujemy cztery opowiadania utrzymane w świątecznym klimacie i okraszone sporą dawką humoru. Mnie osobiście dwa czytało się świetnie, jedno trochę rozczarowało zakończeniem a kolejne już tak nie wciągnęło. Jednak nie zdradzę które to było ... sami przeczytajcie, bo ogóle warto, bo jest to przyjemne świąteczną zabawa :)
Nie jestem fanem cyklów książkowych autorek ale ich krótkie formy osadzone w wykreowanych przez nie uniwersach mocno mnie wciągają. Tak też było i tym razem. W tomie otrzymujemy cztery opowiadania utrzymane w świątecznym klimacie i okraszone sporą dawką humoru. Mnie osobiście dwa czytało się świetnie, jedno trochę rozczarowało zakończeniem a kolejne już tak nie wciągnęło....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Cztery trupy w barszcz” to wyśmienita antologia, która zawiera cztery opowiadania utrzymane w świątecznym klimacie. Każde z nich cechowało się wartką akcją, interesującymi bohaterami i oczywiście niepowtarzalną magią świąt.
Q: Jaka książka przeczytana w grudniu najbardziej was urzekła?
„Jak długo mieszać bigos?” było ciekawe i oryginalne. Nie spodziewałam się, że w tym opowiadaniu spotkamy się z pewnym kimś (zasłona milczenia zamierzona) i myślałam, że bohaterowie znajdą kogoś martwego, więc zdecydowanie udało się autorce mnie zaskoczyć. Na tle pozostałych to opowiadanie najmniej mi się podobało, ale i tak miło spędziłam z nim czas.
„Kołtun zimowy” za to szybciutko trafił do mojego serca. Bardzo polubiłam główną bohaterkę Patrycję oraz jej kuzynkę. Oryginalne i odświeżające podejście do wiedźm i magicznych przypadków - od dziś inaczej będę patrzeć na kołtun we włosach. W dodatku mieszkańcy wyróżniali się i nie byli sztuczni, a takiego sołtysa jak pani Zosia, to ze świecą szukać. Aż żal ścisnął mi serce, gdy opowiadanie się skończyło. Potrzebuję więcej przygód u boku poznanych bohaterów w świecie wykreowanym przez autorkę.
„Morderstwo i białe święta” również okazało się być strzałem w dziesiątkę. Kolejna mieścina i bohaterowie, których opuszczać nie chciałam, i historia, która za szybko się skończyła. Wataha wywołała lawinę uśmiechów na mojej twarzy. Wątek kryminalny: subtelny i przyjemny. Całość okraszona domową atmosferą, której w święta tylko pozazdrościć - podobnie jak towarzystwa, z którym chętnie spędziłabym Wigilię.
„Wymarzone święta domowika” to istna gratka dla fanów Jagody Wilczek. Serce mi puchło od nadmiaru euforii, że chociaż na chwilę mogłam powrócić do ukochanego uniwersum, przeżyć kolejne spotkanie z ulubionymi bohaterami i nową klątwą i zobaczyć domowika w świątecznych przygotowaniach.
Oceniam: 4/5🥃
Marcela 🐝
„Cztery trupy w barszcz” to wyśmienita antologia, która zawiera cztery opowiadania utrzymane w świątecznym klimacie. Każde z nich cechowało się wartką akcją, interesującymi bohaterami i oczywiście niepowtarzalną magią świąt.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toQ: Jaka książka przeczytana w grudniu najbardziej was urzekła?
„Jak długo mieszać bigos?” było ciekawe i oryginalne. Nie spodziewałam się, że w tym...
Ogolnie przyjemnie sie czyta/słucha a pierwsze opowiadanie bardzo nudne, zupelnie nie wciągająca akcja, ktora wolno sie toczy. To pierwsze opowiadanie to takie max 3/10 zs co obnizam ocene calosci, pozostale fajne;)
Ogolnie przyjemnie sie czyta/słucha a pierwsze opowiadanie bardzo nudne, zupelnie nie wciągająca akcja, ktora wolno sie toczy. To pierwsze opowiadanie to takie max 3/10 zs co obnizam ocene calosci, pozostale fajne;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCztery opowiadania, w których dzieje się magia: ta ze świata czarów i wierzeń, lub ta prawdziwa, międzyludzka wywołana byciem wśród ludzi, którzy sprawiają, że świat nabiera barw. Idealna książka na zimowy, ponury wieczór.
Cztery opowiadania, w których dzieje się magia: ta ze świata czarów i wierzeń, lub ta prawdziwa, międzyludzka wywołana byciem wśród ludzi, którzy sprawiają, że świat nabiera barw. Idealna książka na zimowy, ponury wieczór.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFajna, lekka antologią. Lecę z następną pozycją od Pań ;)
Fajna, lekka antologią. Lecę z następną pozycją od Pań ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to