Pierwsza styczność z twórczością autorki a na dodatek z debiutem, który w moich oczach wypadł rewelacyjnie!
Cała historia wciąga niczym wir. Styl pisania Pani Kaliny lekki, co sprawia, że jak już wpadniesz, to ciężko wyjść. Już od samego początku mamy mocne wejście. Sprawa odnalezienia sprawcy poprowadzona znakomicie. Czuć w książce gęsty i tajemniczy klimat. Czytając, ciągle myślałam, kto się przyczynił do całej tragedii. Głównym motywem jest śmierć pięciu osób znalezionych nad łowiskiem, bez znacznych śladów na ich ciałach, to już grubsza sprawa i zagwozdka.
Powieść także opowiada o ogromnym bólu po stracie najbliższych, żałobie i radzeniu sobie z nową rzeczywistością.
Lubię książki, które pokazują prawdziwe emocje, wydarzenia z życia bohaterów, które działają jak lustro, odbijając się na naszej psychice.
Zakończenie, zaskakujące, którego się nie spodziewałam.😳🔥
Moim zdaniem ta książka zasługuje na ogromną uwagę.
Osobiście bardzo polecam i czekam z niecierpliwością na kolejną powieść autorki.❤️
Lubicie jeździć na ryby ? 😁
Pierwsza styczność z twórczością autorki a na dodatek z debiutem, który w moich oczach wypadł rewelacyjnie!
Cała historia wciąga niczym wir. Styl pisania Pani Kaliny lekki, co sprawia, że jak już wpadniesz, to ciężko wyjść. Już od samego początku mamy mocne wejście. Sprawa odnalezienia sprawcy poprowadzona znakomicie. Czuć w książce gęsty i...
"Ukojenie" to debiut literacki Kaliny Jaszczur z gatunku kryminału psychologicznego, który zabiera nas w najskrytsze zakamarki ludzkiego umysłu. Nie znajdziemy tu wartkiej akcji ani rozlewu krwi... Za to poznamy bohaterów szarych moralnie, którzy szukają ukojenia w spokoju serca i duszy, gdyż nie zawsze człowiek jest w stanie udźwignąć swoje życie nawet te wysłane najpiekniejszymi kwiatami.
Kalina Jaszczur na rynek wydawniczy weszła po cichu i niepostrzeżenie, ale oddając w nasze ręce kawał dobrej lektury. Lektury, która niepostrzeżenie wkrada się pod skórę pozostawiając ślady swojej obecności... Tajemnice, ufo czy Podlaskie Szeptuchy są tylko wzmiankami w całej powieści, ale nadały jej pełnowymiarowego obrazu, który pokazuje, że autorka nie boi się poruszać w kryminałach tak odrębnych kwestii.
"Ukojenie" to kryminał, który oprócz świetnie prowadzonego śledztwa i zmyślnie mylenia tropów przez autorkę w dużej mierze skupia się na stronie psychologicznej bohaterów, którzy zmagają się z problemi z przeszłości, z którymi nie do końca potrafią sobie poradzić. Do tego dochodzi zmowa milczenia, którą każdy obrał sobie za priorytet blokując tym dojście do prawdy, która podobno zawsze powinna wyjść na jaw. A może w tym przypadku będzie inaczej? I prawda zostanie zakopana głęboko pod powierzchnią ziemi?
Autorka w całą opowieść wplata wątek choroby, która niepostrzeżenie wkrada się do życia wywołując w nim zamęt i spustoszenie, a nawet w czasach obecnych nie do końca jest rozumiana przez otoczenie nie tyle co obcych ludzi, a najbliższych, którzy często udają, że nic nie widzą.
Główni bohaterowie są wyraziści, a historia każdego z nich mogłaby być naszą własną.Tu nikt nie stoi na piedestale szczęścia triumfując swoim udanym życiem. Każdy z nich w jakiś sposób jest przez nie "pobity". Styl pisania Kaliny jest lekki, a jednocześnie surowy dzięki czemu książkę czyta się niedostrzegalnie szybko.
Jednym minusem, który "rzucił się w oczy" i lekko mnie irytował to szczegółowe opisywanie wystroju wnętrz, które nijak miało się do całej opowieści.
Dawno nie czytałam książki, której zakończenie było tak zaskakujące, a jednocześnie satysfakcjonujące i właśnie dzięki niemu cała opowieść nabrała sensu.
Ja już czekam na dalsze losy komisarz Stefy Zarzyckiej, która uchyliła mi drzwi do swojego życia.
"Ukojenie" to debiut literacki Kaliny Jaszczur z gatunku kryminału psychologicznego, który zabiera nas w najskrytsze zakamarki ludzkiego umysłu. Nie znajdziemy tu wartkiej akcji ani rozlewu krwi... Za to poznamy bohaterów szarych moralnie, którzy szukają ukojenia w spokoju serca i duszy, gdyż nie zawsze człowiek jest w stanie udźwignąć swoje życie nawet te wysłane...
Autorce gratuluję tak świetnego i udanego debiutu! Nie dość, że książka wciąga od samego początku to jeszcze nie idzie przejrzeć kto jest zabójca. Wogole nie idzie jej przejrzeć a zakończenie szokuje i zaskakuje.Ta historia jest rewelacyjna i polecę ją każdemu. A fakt, że będzie kolejna sprawa mnie niezmiernie cieszy i będę jej wyczekiwać.
Autorce gratuluję tak świetnego i udanego debiutu! Nie dość, że książka wciąga od samego początku to jeszcze nie idzie przejrzeć kto jest zabójca. Wogole nie idzie jej przejrzeć a zakończenie szokuje i zaskakuje.Ta historia jest rewelacyjna i polecę ją każdemu. A fakt, że będzie kolejna sprawa mnie niezmiernie cieszy i będę jej wyczekiwać.
"Ukojenie" to można powiedzieć debiut podwójny - Autorki ale i Wydawnictwa. Czy udany?
Akcja zaczyna się mocno, bowiem w ciepłą, sierpniową noc, na odludnym łowisku znajdującym się w okolicach Wschowy umiera jednocześnie pięć osób, w tym pięcioletnie dziecko. Bez śladów walki, bez ran, wszystko świadczy o tym że zmarli na zawał. Do prowadzenia śledztwa zostaje wyznaczona komisarz Stefa Zarzycka. Kobieta mieszka obecnie we Wrocławiu, ale Wschowa jest jej miastem rodzinnym, zna więc ludzi i ich mentalność, a i sama ma tu nierozliczoną przeszłość. Śledztwo nie polega tylko na zbieraniu dowodów. Bardziej kręci się wokół pytania nie tylko kto, ale jak i dlaczego zabija w sposób, który wygląda na naturalny. Przez brak logicznego wyjaśnienia, sytuacja od razu budzi niepokój.
Jedną z mocniejszych postaci jest Stefa, a duet z Robertem zdecydowanie robi robotę. Ona to nie superbohaterka, ale rzeczowa, choć czasem popełniająca błędy śledcza. Powrót do rodzinnego miasta nie jest łatwy, widać, że ta sprawa dotyka ją bardziej, niż powinna. On to glina z intuicją, facet którego dobrze mieć obok siebie, do tego potrafiący humorem rozładować napięcie.
Dla mnie największym plusem jest pomysł na zbrodnię. Jednoczesna śmierć pięciu osób bez śladów przemocy działa na wyobraźnię, a zakończenie w żaden sposób nie uspokaja. „Ukojenie” nie daje prostych odpowiedzi, raczej zostawia z myślą, że prawda bywa niełatwa do zaakceptowania i zrozumienia.
Debiut uważam za udany, czekam na ciąg dalszy, bo zakończenie pozwala wierzyć, że takowy nastąpi.
"Ukojenie" to można powiedzieć debiut podwójny - Autorki ale i Wydawnictwa. Czy udany?
Akcja zaczyna się mocno, bowiem w ciepłą, sierpniową noc, na odludnym łowisku znajdującym się w okolicach Wschowy umiera jednocześnie pięć osób, w tym pięcioletnie dziecko. Bez śladów walki, bez ran, wszystko świadczy o tym że zmarli na zawał. Do prowadzenia śledztwa zostaje wyznaczona...
,Zauważyłaś, że w obliczu zbrodni mało kto skupia się na ofiarach? Większą uwagę zawsze poświęca się ewentualnym sprawcom”.
Tajemnicza zbrodnia na odludnym łowisku.
Jedna noc.
Pięć martwych osób w różnym wieku.
Brak śladów.
Brak świadków.
Z tej właśnie okazji do małego, niepozornego miasteczka zostają ściągnięci najlepsi fachowcy, członkowie nieformalnej jednostki należącej do CBŚP. W tym Komisarz Stefa Zarzycka. Jak się okazuje to jej rodzinne strony, a powrót do przeszłości ma dla niej wyjątkowo słodko-gorzki smak. Mimo osobistych odczuć Stefa jest profesjonalistką i od razu angażuje się w śledztwo. Nie jest łatwo, bo ofiary nie mają widocznych ran, a ustalenie motywu zbrodni zdaje się prowadzić donikąd. Z czasem rodzi się więcej pytań, niż odpowiedzi.. Trzeba więc działać nieszablonowo i intuicyjnie. Ale czy to wystarczy?
„Ukojenie” to klimatyczna, lepka powieść kryminalna o goryczy prawdy, sztuce zadawania właściwych pytań i bezcennej umiejętności czytania ludzi. Mroczna podróż po zakamarkach ludzkich słabości, niepokojących tajemnicach, milczących sekretach, niedopowiedzianych racjach, niejednoznacznych zasadach i o zastraszonych myślach.
Zakończenie pozostawia nadzieję na ciąg dalszy.
Polecam.
,Zauważyłaś, że w obliczu zbrodni mało kto skupia się na ofiarach? Większą uwagę zawsze poświęca się ewentualnym sprawcom”.
Tajemnicza zbrodnia na odludnym łowisku.
Jedna noc.
Pięć martwych osób w różnym wieku.
Brak śladów.
Brak świadków.
Z tej właśnie okazji do małego, niepozornego miasteczka zostają ściągnięci najlepsi fachowcy, członkowie nieformalnej jednostki...
"Ukojenie”, debiutancki kryminał Kaliny Jaszczur, przyniósł mi wiele czytelniczej satysfakcji. Świetnie się czyta takie powieści: wyważone, dobrze skonstruowane fabularnie, wciągające, a przy tym samym nie pozbawione psychologicznej głębi. Motyw kryminalnej zagadki nietuzinkowy: na łowisku Głusza odnalezionych zostaje pięcioro martwych osób, w tym dziecko. Wszyscy denaci zmarli jednocześnie, bez śladów, bez widocznych ran, jak i bez podejrzanego, którego można by wytypować od razu na sprawcę tej zbrodni. Nie ma nitki, którą można by połączyć ofiary, brakuje motywu, brakuje narzędzia zbrodni.
Dochodzenie w tej zagadkowej sprawie prowadzi śledcza Stefa Zarzycka wraz z partnerującym jej Robertem, kryminalnym z Warszawy.
I pomimo iż Zarzycka wraca w swoje rodzinne strony, nie ułatwia jej to prowadzenie śledztwa. Napotyka na mur zbudowany z sekretów, małych i większych tajemnic lokalnej społeczności, wiążących układów i zależności. Czy uda jej się go przebić? To pozostawię już niedomówieniem, jak i rozwiązanie tej kryminalnej intrygi, które przyniosło dla mnie wiele zaskoczenia.
„Ukojenie” to doskonała zapowiedź serii kryminalnej ze Stefą Zarzycką w roli głównej. Liczę na kolejne tak wciągające książki, bo to, co wydała na świat Kalina Jaszczur bez wątpienia powinno podbić serca miłośników tegoż gatunku. Akcja i napięcie buduje się od pierwszych stron, kolejne etapy śledztwa są wciągające i ciekawe, a postacie doskonale rozbudowane psychologicznie, i to nie tylko te pierwszoplanowe. Ten rasowy kryminał niesie nie ukojenie, ale niedosyt – chcemy takich powieści czytać więcej!
"Ukojenie”, debiutancki kryminał Kaliny Jaszczur, przyniósł mi wiele czytelniczej satysfakcji. Świetnie się czyta takie powieści: wyważone, dobrze skonstruowane fabularnie, wciągające, a przy tym samym nie pozbawione psychologicznej głębi. Motyw kryminalnej zagadki nietuzinkowy: na łowisku Głusza odnalezionych zostaje pięcioro martwych osób, w tym dziecko. Wszyscy denaci...
PETARDA!
Ależ to jest debiut, panie i panowie!
Jeżeli to naprawdę pierwsza książka Kaliny to czekam na więcej.
Nie wiem czy to celowy zabieg autorki, ale pokazanie nam niektórych z ofiar na początku lektury, danie nam poczucia, że to dobrzy ludzie, powoduje, że jeszcze mocniej trzymałam kciuki za rozwiązanie śledztwa a głównie za to, żeby winni lub winny został ukarany.
To poczucie chęci wyrównania rachunków trwało ze mną do końca lektury. Jaka ja bylam ciekawa rozwiązania tej zagadki, to mała glowa! Nie będę Wam spoilerować, bo odebrałabym Wam przyjemność z tej lektury, ale uwierzcie mi na słowo- warto po tę książkę sięgnąć.
Bohaterowie ze sobą rozmawiają i się komunikują, co w większości pozycji jest nie do osiągnięcia, są jacyś, mają wady, popełniają błędy, ale tak silnie dążą do osiągnięcia celu, że nie da się nie trzymać za nich kciuków.
"Ukojenie" to na bank jedna z top książek tego roku w moim prywatnym rankingu. Naprawdę nie mogę się doczekać powrotu Stefanii Tfu! STEFY! na kartki papieru, mam nadzieję, że autorka nie będzie nam kazała długo na to czekać!
PETARDA!
Ależ to jest debiut, panie i panowie!
Jeżeli to naprawdę pierwsza książka Kaliny to czekam na więcej.
Nie wiem czy to celowy zabieg autorki, ale pokazanie nam niektórych z ofiar na początku lektury, danie nam poczucia, że to dobrzy ludzie, powoduje, że jeszcze mocniej trzymałam kciuki za rozwiązanie śledztwa a głównie za to, żeby winni lub winny został...
Pięcioro martwych. Jedna noc. Zero śladów.
Na odludnym łowisku, podczas nocy z pełnią księżyca, dochodzi do zbrodni, która od pierwszych stron budzi niepokój. Pięć osób ginie w tym samym czasie: bez świadków, bez motywu, bez jednego wyraźnego tropu. Miejsce zbrodni milczy, a cisza okazuje się bardziej przerażająca niż chaos.
Śledztwo prowadzi Stefa Zarzycka, dla której ta sprawa szybko przestaje być wyłącznie zawodowym wyzwaniem. Powrót do rodzinnego miasta oznacza zderzenie z przeszłością i społecznością, w której wszyscy się znają, wszyscy są wobec siebie lojalni… przynajmniej na pokaz. Z każdym kolejnym krokiem Stefa coraz wyraźniej czuje, że prawda jest tu niewygodna, a milczenie bywa formą ochrony albo współudziału.
Kalina Jaszczur prowadzi czytelnika przez wir tajemnic i kłamstw, stopniowo odsłaniając mroczne oblicze zamkniętej społeczności. To psychologiczny kryminał, w którym napięcie nie wynika wyłącznie z samej zagadki kryminalnej, lecz z relacji między bohaterami, niedopowiedzeń i emocji, które narastają z każdą stroną. Gdy pojawiają się kolejne zbrodnie i kolejne trupy, jasne staje się, że to, co wydarzyło się na łowisku, było tylko początkiem.
„Ukojenie” nie daje prostych odpowiedzi i nie prowadzi czytelnika za rękę. To historia o lojalności, która potrafi mieć bardzo mroczne oblicze, o strachu przed prawdą i o tym, jak wiele można ukryć w imię pozornego spokoju. Klimat, psychologia i atmosfera zagrożenia wysuwają się tu na pierwszy plan, zostawiając trwały ślad jeszcze długo po zakończeniu lektury.
Czy lubicie kryminały, w których największą zagadką są ludzie, a nie sam morderca? 🖤📖
Pięcioro martwych. Jedna noc. Zero śladów.
Na odludnym łowisku, podczas nocy z pełnią księżyca, dochodzi do zbrodni, która od pierwszych stron budzi niepokój. Pięć osób ginie w tym samym czasie: bez świadków, bez motywu, bez jednego wyraźnego tropu. Miejsce zbrodni milczy, a cisza okazuje się bardziej przerażająca niż chaos.
Śledztwo prowadzi Stefa Zarzycka, dla której ta...
"Czasem zbrodnia nie zostawia krwi, tylko milczenie."
8⭐/10⭐
(Współpraca reklamowa z @kalinajaszczur_autorka @detektyw_piotr_koscielny)
Wolna sobota zapowiada się dość napięta, ale z pewnością znajdę czas na książkę i odpoczynek.
Debiuty, ciężko trafić na jakiś naprawdę dobry, wciągający a jak już się trafi to ciężko się oderwać od lektury.
Kiedy brałam do czytania #ukojenie autorstwa #kalinajaszczur tak naprawdę nie wiedziałam czego się spodziewać.
Jednak to co dostałam było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Może nie jest to mocny, ociekajacy krwią kryminał czy thriller, ale jest w nim coś niepokojącego, coś co powoduje u czytelnika konsternacje, zdziwienie i szok.
Jest to mocno psychologiczna historia, która opowiada o śmierci pięciu ludzi w dość tajemniczych okolicznościach.
Komisarz Stefa Zarzycka powraca do rodzinnego miasta by mierzyć się z własną przeszłością, ale też by rozwiązać to zagadkowe morderstwo. Wraz ze swoim współpracownikiem musi odkryć co tak naprawdę stało się tej nocy nad łowiskiem.
Lokalna społeczność ma swoje tajemnice i nie do końca chce współpracować z policją, jednak najwięcej tajemnic ma rodzina młodego ojca, który wraz z synem stracił życie nas jeziorem.
Kalina Jaszczur zaskakuje w swoim debiucie tym w jaki sposób prowadzi całą fabułę. Nie ma rozlewu krwi, mordercy który czycha na swoje ofiary na każdym kroku. Jest za to masa przeróżnych emocji, które zaskakują swoim spokojem i fabułą pełną przeróżnych zwrotów akcji.
Z ciekawością przeczytam kolejne powieści autorki.
#crimebooks#bookstagrampl#bibliophile#bookaholic#bookworm#booklover#takczytam#bookstagrampoland#polkiczytaja#polskaautorka#polskaksiazka#polishgirlsreadbooks#readingissexy#myflatflay#mólksiążkowy#instablogger#autumnflatlay#autumnmood#autumn#sinsay#kikpolska#lovekik#pepcoinspiruje#pepco#uzależnionaodksiążek#uzależnionaodczytania#coffee#blackcoffee
"Czasem zbrodnia nie zostawia krwi, tylko milczenie."
8⭐/10⭐
(Współpraca reklamowa z @kalinajaszczur_autorka @detektyw_piotr_koscielny)
Wolna sobota zapowiada się dość napięta, ale z pewnością znajdę czas na książkę i odpoczynek.
Debiuty, ciężko trafić na jakiś naprawdę dobry, wciągający a jak już się trafi to ciężko się oderwać od lektury.
Kiedy brałam do czytania...
Odosobnione łowisko zwane Głuszą staje się miejscem potwornej tragedii. Życie w niewyjaśnionych okolicznościach traci aż pięć osób, w tym maleńkie dziecko. Osoby zupełnie z sobą niepowiązane. Zarządca łowiska, dwóch zapalonych wędkarzy i biznesman wraz z maleńkim synem, który postanowił zafundować podopiecznemu pierwszą „nocowankę” nad wodą.
Wyprawa kończy się tragedią. Zostają tylko pytania. Co tak naprawdę się stało? Jakim cudem nagle pięć osób umiera na zawał? Do tego okoliczności świadczące o tym, że w okolicy działo się coś niewyjaśnionego.
Uruchomiony zostaje zespół do zadań specjalnych. Stefa Zarzycka oraz Robert Wilczak – spec grupa, która zajmuje się sprawami skomplikowanymi, wymagającymi niesztampowego podejścia – właśnie takimi z jakimi mają do czynienia we Wschowie.
Od początku nie jest im lekko. Sama sprawa wydaje się beznadziejna, gdyż na miejscu zbrodni praktycznie nie ma śladów wskazujących, że ktoś przyczynił się do śmierci osób – jedyne co wiedzą to to, że wszyscy doznali zawału serca.
Pracy nie ułatwia im małomiasteczkowy klimat i nieufność lokalnej społeczności.
Brak tropów, coraz więcej pytań. Czas ucieka i cierpliwość śledczych kończy się w szybkim tempie. Co tak naprawdę wydarzyło się na łowisku? Czy uda się racjonalnie wyjaśnić dziwne zjawiska, które towarzyszyły tragedii?
„Ukojenie” to debiutancka powieść autorki. Od razu napiszę, że jest to debiut bardzo udany. Niby spodziewałem się kryminału, ale chwilami naprawdę można było się bać. Fabuła jest prowadzona w taki sposób, aby czytelnik do samego końca nie wiedział czy nie ma czasem do czynienia z kolejnym odcinkiem „Z archiwum X” – tak tak, właśnie takie miałem podczas podróży po kartach tej książki.
Mi osobiście powieść bardzo przypadła do gustu. Gęsty i mroczny klimat małej mieściny mającej swoje tajemnice. Czyhające gdzieś za zaułkiem zło, które czeka na to aby uderzyć w najmniej oczekiwanym momencie i główna bohaterka, którą naprawdę polubiłem. Zakończenie mocno zaskakujące i w sumie dość pasujące do całości.
Polecam serdecznie
Odosobnione łowisko zwane Głuszą staje się miejscem potwornej tragedii. Życie w niewyjaśnionych okolicznościach traci aż pięć osób, w tym maleńkie dziecko. Osoby zupełnie z sobą niepowiązane. Zarządca łowiska, dwóch zapalonych wędkarzy i biznesman wraz z maleńkim synem, który postanowił zafundować podopiecznemu pierwszą „nocowankę” nad wodą.
"Ukojenie" to bardzo udany debiut Kaliny Jaszczur. Powieść jest świetnie napisana, czyta się ją lekko i szybko, a jednocześnie wywołuje wiele emocji. Autorka porusza niezwykle waży i trudny temat straty ukochanej osoby oraz radzenie sobie z bólem po jej odejściu. Pokazuje także, jak podstępną i wyniszczającą chorobą jest depresja oraz jak trudno się z nią zmierzyć.
Bohaterowie zostali bardzo dobrze wykreowani, a szczególnie śledcza Stefa, którą od razu da się polubić. Jej powrót do rodzinnych stron i udział w śledztwie odsłaniają nie tylko mroczne tajemnice lokalnej społeczności, ale także fragmenty jej własnej przeszłości. Jestem bardzo ciekawa, czy autorka zdecyduje się na kolejne przygody Stefy, bo to postać, która zdecydowanie zasługuje na kontynuację. Szczególnie po takim zakończeniu.
Akcja powieści rozgrywa się w barwnym Lginiu koło Wschowy. Na jednym z odludnych łowisk dochodzi do zagadkowej zbrodni - pięcioro ludzi ginie jednocześnie, bez widocznych ran, świadków i motywu. Ta tajemnica skutecznie przyciąga uwagę czytelnika i sprawia, że książka trzyma w napięciu aż do samego końca. Choć nie ma tu bardzo dynamicznej akcji ani wielu nagłych zwrotów, historia jest na tyle intrygująca, że trudno się od niej oderwać.
Zakończenie okazało się da mnie całkowitym zaskoczeniem - myślę, że mało kto byłby w stanie je przewidzieć. Autorka stawia również ważne pytanie: Czy jedynie śmierć może przynieść ukojenie?
"Ukojenie" to powieść dopracowana, poruszająca i świadcząca o dużym kunszcie pisarskim autorki. Mam ogromną nadzieję, że wkrótce będę mogła sięgnąć po kolejne książki Kaliny Jaszczur.
"Ukojenie" to bardzo udany debiut Kaliny Jaszczur. Powieść jest świetnie napisana, czyta się ją lekko i szybko, a jednocześnie wywołuje wiele emocji. Autorka porusza niezwykle waży i trudny temat straty ukochanej osoby oraz radzenie sobie z bólem po jej odejściu. Pokazuje także, jak podstępną i wyniszczającą chorobą jest depresja oraz jak trudno się z nią...
Świetnie napisany, mroczny kryminał, w którym śledztwo to tylko wierzchnia warstwa. Prawdziwe napięcie rozgrywa się w głowie bohaterów – ich lękach, traumach i tajemnicach, które wypływają na wierzch w najmniej oczekiwanych momentach.
Świetnie napisany, mroczny kryminał, w którym śledztwo to tylko wierzchnia warstwa. Prawdziwe napięcie rozgrywa się w głowie bohaterów – ich lękach, traumach i tajemnicach, które wypływają na wierzch w najmniej oczekiwanych momentach.
„Ukojenie” Kaliny Jaszczur to jeden z tych kryminałów, które zaczynają się mocnym uderzeniem i nie zwalniają ani na sekundę. Już sam punkt wyjścia mrozi krew w żyłach: pięć osób martwych jednocześnie, na odludnym łowisku, bez ran, bez świadków, bez jakiegokolwiek logicznego wyjaśnienia. To zagadka, która od pierwszych stron wywołuje ciarki – i nie przestaje aż do finału.
Do rodzinnego miasta wraca komisarz Stefa Zarzycka – bohaterka twarda, niepokorna, ale pod skorupą profesjonalizmu skrywająca własne traumy. Wplątana w śledztwo, szybko odkrywa, że to nie jest zwykła sprawa. Że za idylliczną fasadą lokalnej społeczności kryją się sekrety, o których nikt nie chce mówić. A ci, którzy wiedzą najwięcej, milczą najgłośniej.
Każdy kolejny trop prowadzi donikąd. Każda nowa zbrodnia dodaje tylko pytania, odbierając jednocześnie poczucie bezpieczeństwa. Kalina Jaszczur z niezwykłą precyzją rysuje duszną atmosferę prowincji – miejsca, w którym wszyscy się znają, a jednak nikt nie mówi pełnej prawdy. W takich warunkach prawda staje się walutą… i bronią.
To kryminał nasycony psychologiczną głębią – autorka nie stawia na tanie sensacje, lecz na napięcie budowane warstwowo, powoli, metodycznie. Zmusza czytelnika, by patrzył pod powierzchnię, zadawał niewygodne pytania i sam szukał odpowiedzi. A kiedy wreszcie zbliżamy się do rozwiązania, pojawia się to jedno, najważniejsze:
Czy na pewno chcemy wiedzieć, co naprawdę wydarzyło się tamtej nocy?
Zakończenie jest takie, jak powinno być w najlepszych thrillerach psychologicznych – niepokojące, otwierające więcej drzwi, niż zamyka. Pozostawia w głowie echo, które nieustannie wraca.
�� Dlaczego warto przeczytać „Ukojenie”:
Portret bohaterki, którą trudno zaszufladkować – silnej, ale poranionej.
Zagadkowa zbrodnia, która wymyka się logice.
Narracja, która wciąga i nie pozwala przewidzieć finału.
Idealne dla fanów Izy Szylko, Katarzyny Puzyńskiej, Camilli Läckberg i Gillian Flynn.
„Ukojenie” Kaliny Jaszczur to jeden z tych kryminałów, które zaczynają się mocnym uderzeniem i nie zwalniają ani na sekundę. Już sam punkt wyjścia mrozi krew w żyłach: pięć osób martwych jednocześnie, na odludnym łowisku, bez ran, bez świadków, bez jakiegokolwiek logicznego wyjaśnienia. To zagadka, która od pierwszych stron wywołuje ciarki – i nie przestaje aż do...
Kalina Jaszczur postanowiła wejść na rynek wydawniczy z przytupem, bo zostawiając za sobą, a raczej za swoim antagonistą nakreślonym w książce, aż 5 trupów. Ludzi z pozoru niczym ze sobą nie powiązanych. Co tak naprawdę wydarzyło się nad jeziorem? Jak wyjaśnić brak śladów i tę samą przyczynę zgonu wszystkich ofiar?
Pomysł na fabułę od samego początku wydał mi się niesamowicie intrygujący, ale też bardzo trudny do ogrania. I niestety muszę przyznać, że nie będę największą fanką tej książki. Mam wrażenie, że trochę się od niej odbiłam, albo że to po prostu nie jest historia dla mnie.
Postać komisarz Stefy jest naprawdę ciekawa i wydaje mi się, że skrywa jeszcze wiele tajemnic, które z przyjemnością bym odkryła. Niestety w przypadku innych bohaterów zabrakło mi tutaj większego nakreślenia ich charakterów i rysów psychologicznych. Po tak ciekawym opisie i początku spodziewałam się też sporej dawki emocji, których jednak finalnie nie odczułam.
Największym moim problemem z tą książką jest jej zakończenie i całe osadzenie fabuły. Zastosowany tutaj motyw jest bardzo interesujący i zdecydowanie chciałabym o nim poczytać więcej, jedną przestawiony w taki, a nie inny sposób, do mnie osobiście nie przemówił. W tym przypadku finał historii był bardzo szybki, przez co nie byłam w stanie w nią uwierzyć. Zabrakło mi tutaj poszerzenia tego wątku, który na pewno sprawiłby, że powieść tylko zyskałaby na wartości.
Niemniej jednak nie jest to książka zła. Na pewno znajdzie swoje grono zwolenników, których ten finał chwyci za serce. Autorka ma naprawdę ciekawe pomysły i gdyby udało się wpleść w tę fabułę więcej emocji i trzymającego czytelnika napięcia, to mogłoby z tego wyjść coś naprawdę dobrego!
Kalina Jaszczur postanowiła wejść na rynek wydawniczy z przytupem, bo zostawiając za sobą, a raczej za swoim antagonistą nakreślonym w książce, aż 5 trupów. Ludzi z pozoru niczym ze sobą nie powiązanych. Co tak naprawdę wydarzyło się nad jeziorem? Jak wyjaśnić brak śladów i tę samą przyczynę zgonu wszystkich ofiar?
Pomysł na fabułę od samego początku wydał mi się...
20 sierpnia 2024 rok
Mały sześcioletni Józio był tego dnia bardzo szczęśliwy. Właśnie wybierał się z tatą nad jezioro aby łowić ryby swoją nową wędką. Tej nocy była pełnia i mieli zostać na nocowankę! Chłopiec był bardzo podekscytowany! Jezioro o dziwo było praktycznie puste - tylko oni i jeszcze dwójka starszych mężczyzn. Zapowiadał się piękny wypad ojca z synem...
21 sierpnia 2024 roku godzina 15, Stefa odbiera telefon "... Szykuj się, bo jest robota. Mamy pięć trupów i niejasne okoliczności śmierci. ..."
I tutaj zaczynamy całą historię. Pięć zgonów w jednym czasie. Zero śladow, zero obrażeń a powód u wszystkich ten sam - zawał serca.
Stefa Zarzycka razem z Robertem Wilczakiem zajmują się tą sprawą. Szukają, próbują ale ciągle stoją w miejscu. Podejrzenia, teorie, świadkowie, wszystko się sypie. Tam gdzie nie ma postępów rodzą się plotki i teorie spiskowe, które zdecydowanie nie pomagają. Stefa mimo demonów przeszłości jest naprawdę dobrym gliną. Razem z Robertem tworzą zgrany duet, w niektórych momentach potrafią rozbawić czytelnika. 😁
Zakończenie było naprawdę zaskakujące, choć już po pierwszych stronach zapaliła mi się czerwona lampka. Przeczucie już do samego końca miałam z tyłu głowy, lecz nadal robiłam z bohaterami śledztwo z myślą, że to tylko moja wyobraźnia od samego początku szuka winnego. Koniec książki daje nam uczucie, że jeszcze się dowiemy co dzieje się u Stefy (nawet sama autorka o tym wspomina 😁), a wyjaśnienie sprawy mamy dopiero w epilogu.
"Ukojenie" to świetny debiut autorki. Kryminał psychologiczny, który napięcie buduje już od pierwszych stron, jest wciągający i bez zbędnych opisów. To powieść o uczuciach, emocjach i przeszłości, która nas gryzie od środka. Pokazuje, że ludzie mimo twardej skorupy na zewnątrz na wspomnienie o przeszłości mogą rozpaść się jak domek z kart. Wspomina też o chorobie, która niszczy od środka i potrafi zarazić innych. W książce nie brakuje również dobrego chumoru - w niektórych momentach nawet parsknęłam śmiechem pod nosem. 😁
Ja już wiem, że książka trafia na moją TOP ulubionych książek i czekam z niecierpliwością na kontynuację oraz inne książki. 😁
20 sierpnia 2024 rok
Mały sześcioletni Józio był tego dnia bardzo szczęśliwy. Właśnie wybierał się z tatą nad jezioro aby łowić ryby swoją nową wędką. Tej nocy była pełnia i mieli zostać na nocowankę! Chłopiec był bardzo podekscytowany! Jezioro o dziwo było praktycznie puste - tylko oni i jeszcze dwójka starszych mężczyzn. Zapowiadał się piękny wypad ojca z synem...
📚Komisarz Stefa Zarzycka zostaje wciągnięta w bardzo nietypowe i niepokojące śledztwo toczące się w jej rodzinnych stronach. Pięć ciał, zero tropów - tak to można w skrócie podsumować. W rozwiązaniu tej zagadki nie pomaga hermetyczna, lokalna społeczność, która zdaje się znać odpowiedzi, jednak z jakiegoś nieodgadnionego powodu milczy. Czy Komisarz Zarzycka dojdzie do sedna sprawy czy może zostanie pokonana przez swoje demony?
📚"Ukojenie" pióra Kaliny Jaszczur to powieść z gatunku kryminał/thriller.
📚Muszę przyznać, że jestem zaskoczona, że to dopiero pierwsza książka, która wyszła spod pióra autorki. Kalina Jaszczur zbudowała niepowtarzalny, osaczający wręcz klimat wioski w województwie lubuskim oraz świetnie nakreśliła postaci. Stefa jest nie tylko twardą policjantką, ale też kobietą po przejściach, która jest bardzo emocjonalna. Wyjątkowo spodobał mi się ten kontrast. Motyw zamkniętej społeczności to kolejny wielki plus. W połączeniu z tym zapomnianym przez Boga miejscem, budują świetne tło dla zagadki kryminalnej. Tak się składa, że ona sama też nie należy do banalnych - pięć ciał i żadnych tropów. A zakończenie? Luuudzie! To trzeba przeczytać! Jestem pewna, że nie uda Wam się go rozpracować.
❓Co obecnie czytacie❓
📚Komisarz Stefa Zarzycka zostaje wciągnięta w bardzo nietypowe i niepokojące śledztwo toczące się w jej rodzinnych stronach. Pięć ciał, zero tropów - tak to można w skrócie podsumować. W rozwiązaniu tej zagadki nie pomaga hermetyczna, lokalna społeczność, która zdaje się znać odpowiedzi, jednak z jakiegoś nieodgadnionego powodu milczy. Czy Komisarz...
Tym razem przyszła pora na debiut „Ukojenie” Kaliny Jaszczur. Autorka była już znana w całej Polsce, zanim poczuła zapach własnej powieści :)
Łowisko Głusza to miejsce, gdzie wędkarze mają swój mały świat. Pięcioro osób postanawia wykorzystać duszną noc w pełni księżyca na wędkowanie. Czy coś może pójść nie tak? Jak najbardziej. W tę upalną noc pięcioro ludzi umiera jednocześnie, bez strzałów, bez ran i świadków.
Śledcza Stefa Zarzycka dostaje tę sprawę do rozwiązania. Dlatego musi na jakiś czas opuścić Wrocław i wrócić do swojego rodzinnego miasta – Wschowy, pełnego beztroskich chwil, ale i bolesnych wspomnień. Z przyjemnością wróciłam do znanych mi uliczek i wypadów nad jezioro w Lginiu.
Autorka wykazała się odwagą, osadzając w roli śledczej osobę wysoko wrażliwą. Bo taka jest Stefa. Odbiera świat emocjonalnie. Fabuła skupia się nie tylko na tajemniczym, trudnym do rozwiązania śledztwie, ale także na wewnętrznych przeżyciach Zarzyckiej, jej samotności i procesie uzdrawiania duszy po traumatycznych wydarzeniach. Momentami zastanawiałam się jak to możliwe? Gdy życie boli coraz bardziej, a świat staje się, okrutny to wrażliwość nie ułatwia sprawy. W tym przypadku to była jej siła.
Powieść trafia w miejsca, których kryminały zwykle nie dotykają: żal, tęsknotę i ciszę. Portret psychologiczny bohaterów został idealnie oddany. Stefa nie działa sama – wspiera ją partner Robert Wilczak, wprowadzający element spokoju i bezpieczeństwa.
Klimat powieści jest duszny i niepokojący, tempo raczej powolne, bez dynamicznych zwrotów akcji. Śledztwo ma charakter psychologicznej analizy, a nie klasycznego kryminalnego pościgu.
Zakończenie mocno mnie zaskoczyło – nie mogłam uwierzyć w taki obrót sprawy. Autorka nie zostawia czytelnika z domysłami: finał przeorał moją psychikę i do dziś trudno mi go zapomnieć.
Tytuł „Ukojenie” jest subtelny i głęboko emocjonalny. Idealnie oddaje sedno powieści. Czekam z niecierpliwością na kolejny tom i dalsze losy śledczej Stefy Zarzyckiej. A wszystko przez tę białą kartkę, która zostawia więcej pytań niż odpowiedzi.
Tym razem przyszła pora na debiut „Ukojenie” Kaliny Jaszczur. Autorka była już znana w całej Polsce, zanim poczuła zapach własnej powieści :)
Łowisko Głusza to miejsce, gdzie wędkarze mają swój mały świat. Pięcioro osób postanawia wykorzystać duszną noc w pełni księżyca na wędkowanie. Czy coś może pójść nie tak? Jak najbardziej. W tę upalną noc pięcioro ludzi umiera...
Podczas targów książki w Bydgoszczy — dla mnie chwili szczególnej, bo premierowej i pierwszej w roli autora — spotkałem Kalinę Jaszczur. Opowiedziała mi wówczas o swoim debiucie, powieści „Ukojenie” (wydawnictwo Crime Books). W odruchu zaproponowałem: wymieńmy się książkami, przeczytam i dam Ci znać, co myślę. Po czym dotarło do mnie, że… nie mam przy sobie własnego egzemplarza. Więc popędziłem do stoiska Brdy i kupiłem (sic!) własną książkę.
Ale do rzeczy.
Pomysł na fabułę „Ukojenia” okazał się znakomity i natychmiast uruchomił w mojej głowie klasyczną serię pytań: jak autorka domknie tak zarysowaną historię? Jaki będzie twist? Czy domyślę się, kto zabił, zanim dotrę do finału? Z tą mieszanką podekscytowania i wątpliwości zabrałem się do lektury.
Kalina zabiera czytelnika w rodzinne strony (wnioskuję to z biogramu) — i robi to niezwykle umiejętnie. Klimat małej miejscowości oraz otaczających ją leśnych ostępów jest wyczuwalny od pierwszych stron. To świat, który naprawdę się czuje.
Podobnie jest z głównymi bohaterami: komisarz Stefanią „Stefą” Zarzycką oraz komisarzem Robertem Wilczakiem. To postacie pełne krwi, emocji i tajemnic. Autorka z wyczuciem podrzuca czytelnikowi fragmenty ich przeszłości, myśli i pragnień, pozwalając nam budować ich obraz bez pośpiechu i bez nachalności.
Protagoniści spotykają się w zapomnianej przez Boga miejscowości Lgiń w województwie lubuskim — i natychmiast dostają twardy orzech do zgryzienia. Pięć ciał, zero śladów, żadnych świadków. Przepis na kryminał idealny.
Rusza śledztwo. Komisarze próbują spleść z nielicznych tropów jakąkolwiek sensowną hipotezę. Im bardziej zagłębiają się w lokalną społeczność, tym więcej odkrywają powiązań i ukrytych zależności. Czytelnik śledzi ich działania i zastanawia się: jak oni to, u diabła, rozwiążą? Tymczasem prawa strona książki coraz cieńsza, a zamiast odpowiedzi przybywa znaków zapytania. A zakończenie? Sprawiło, że lekko osłupiałem. Czyli — misja wykonana.
Co podobało mi się najbardziej?
• Główni bohaterowie – iskrzy między nimi, znamy jedynie fragmenty ich historii, a razem tworzą duet policjantów, który aż prosi się o dalszy rozwój w kolejnym tomie.
• Klimat miejsca – malowniczy, gęsty, lekko duszny. Idealny dla kryminału.
• Dialogi – zawsze zwracam na nie uwagę i nie miałem większych zastrzeżeń.
Oczywiście pojawiły się też typowe bolączki debiutów (znam je dobrze z własnego doświadczenia): chwilami zbyt drobiazgowe opisy czy nagromadzenie przymiotników występujących w efektownych… trójkach. Ale to naprawdę drobiazgi, które nie psują odbioru tego obiecującego debiutu.
Podczas targów książki w Bydgoszczy — dla mnie chwili szczególnej, bo premierowej i pierwszej w roli autora — spotkałem Kalinę Jaszczur. Opowiedziała mi wówczas o swoim debiucie, powieści „Ukojenie” (wydawnictwo Crime Books). W odruchu zaproponowałem: wymieńmy się książkami, przeczytam i dam Ci znać, co myślę. Po czym dotarło do mnie, że… nie mam przy sobie własnego...
Pomysł na fabułę jest bardzo oryginalny. W sierpniową noc na łowisku Głusza pojawiły się osoby, które nie były ze sobą związane. Był tam ojciec z sześcioletnim synem oraz dwaj znajomi. Nic nie wskazywało na to, że ich spokojny wieczór nad wodą zmieni się w zagadkę, która postawi na nogi służby śledcze. Brakowało jakichkolwiek śladów walki, a opinie biegłych początkowo nie dawały jasnych odpowiedzi. Podczas lektury nie wiadomo, w jakim kierunku potoczy się historia, co tylko podkręca napięcie.
Stefa i Robert tworzą duet, który od razu budzi sympatię. Są inteligentni, realistyczni i mają cechy, które sprawiają, że szybko można się z nimi zżyć. Śledztwo jest prowadzone dokładnie i wielowątkowo, a autorka umiejętnie dokłada kolejne elementy układanki. Zakończenie okazało się dla mnie całkowitym zaskoczeniem i długo po lekturze zastanawiałam się, co właściwie myślę o takim rozwiązaniu. Pewne jest jedno: wywołuje emocje.
"Ukojenie" to książka, która zdecydowanie zasługuje na większy rozgłos. Autorka stworzyła intrygujący i świetnie skonstruowany kryminał pełen napięcia oraz nieoczywistych tropów. Kalina Jaszczur potrafi zbudować klimat, który działa na wyobraźnię i sprawia, że trudno przewidzieć dalszy bieg wydarzeń. Debiut okazał się mocny, dopracowany i pełen zaskoczeń. Jeśli szukacie historii, która wciąga bez reszty i zostaje w pamięci na długo, to jest idealny wybór.
Dodam jeszcze na koniec, że autorka subtelnie sugeruje kolejne historie z udziałem Stefy i Roberta, a ja bardzo chętnie po nie sięgnę.
Pomysł na fabułę jest bardzo oryginalny. W sierpniową noc na łowisku Głusza pojawiły się osoby, które nie były ze sobą związane. Był tam ojciec z sześcioletnim synem oraz dwaj znajomi. Nic nie wskazywało na to, że ich spokojny wieczór nad wodą zmieni się w zagadkę, która postawi na nogi służby śledcze. Brakowało jakichkolwiek śladów walki, a opinie biegłych początkowo nie...
"Ukojenie" Kaliny Jaszczur weszło we mnie jak ciche, uporczywe echo, które długo po odłożeniu książki wciąż dudniło w moich myślach. Ta powieść okazała się niezwykłym spotkaniem z ciszą, która krzyczy głośniej niż najgwałtowniejsze strzały.
Pięć istnień zgaszonych nad jeziorem w Głuszy – bez śladu walki, bez krwi, bez oczywistego powodu. Ta zagadka stała się dla mnie jedynie pretekstem do zejścia w głąb ludzkiej psychiki, gdzie prawdziwe demony noszą twarze wspomnień. Komisarz Stefa Zarzycka, powracająca do miasta, które było jej krzywdą i pocieszeniem, prowadziła śledztwo, które szybko przemieniło się w intymny taniec z własnymi traumami.
Jaszczur tka narrację z niezwykłą precyzją – jej słowa są jak gęsta mgła nad jeziorem, która otula wszystko, zacierając granice między tym, co realne, a tym, co jedynie projekcją zranionych dusz. Każda scena oddycha własnym rytmem, każdy dialog niesie ciężar niedopowiedzeń. To nie jest powieść o pościgu za zabójcą, ale o ucieczce przed samym sobą.
Moc tej książki leży w jej wyczuwalnym, niemal fizycznym klimacie. Czujesz wilgoć nadwodnego powietrza, słyszysz trzask gałęzi w lesie, dotykasz chłodu samotności głównych bohaterów. Stefa i Robert to postaci z krwi i kości, noszące w sobie blizny, które mówią więcej niż ich słowa.
Przyznaję jednak – momentami czułem, jakbym błądził w zbyt gęstej mgle. Niektóre opisy, choć piękne, spowalniały rytm, a ja pragnąłem czasem mocniejszego uderzenia, ostrzejszego zwrotu akcji. To proza dla cierpliwych, dla tych, którzy rozumieją, że najgłębsze rany goją się najwolniej.
Finał dotarł do mnie jak nagłe ocknięcie – nie grom z jasnego nieba, lecz jako bolesne, nieuniknione ukojenie, które wcale nie przynosi ulgi. "Ukojenie" to debiut, który nie potrzebuje krzyku, by zostać zapamiętanym. Zostawia w duszy ślad – delikatny, trwały i niepokojąco prawdziwy.
"Ukojenie" Kaliny Jaszczur weszło we mnie jak ciche, uporczywe echo, które długo po odłożeniu książki wciąż dudniło w moich myślach. Ta powieść okazała się niezwykłym spotkaniem z ciszą, która krzyczy głośniej niż najgwałtowniejsze strzały.
Pięć istnień zgaszonych nad jeziorem w Głuszy – bez śladu walki, bez krwi, bez oczywistego powodu. Ta zagadka stała się dla mnie...
Na łowisku "Głusza" zostaje odnalezionych pięć cia£. Nikt nic nie widział, nie ma żadnych śladów, a jednak pięć osób nie żyje. Sprawa zostaje przydzielona Stefie Zarzyckiej, która po jakimś czasie wraca w rodzinne strony i próbuje się zmierzyć nie tylko z zagadką popełnionej zbr0dni, ale również z własnymi demonami.
Bardzo polubiłam się ze Stefą. Autorka nadała jej cechy osoby wysoko wrażliwej z doskonałymi umiejętnościami śledczymi. Do tego jej historia naznaczyła jej postrzeganie świata tak mocno, że tylko niewiele osób potrafi ją zrozumieć. Dlatego też jej partner gra tu równie ważną rolę. Mocno spodobało mi się to, jak odnoszą się do siebie i potrafią rozładować humorem nawet najbardziej zagmatwaną sytuację.
A sama sprawa.. no cóż.. nawiązanie do serialu "Z archiwum X" nasuwa się samo 😉 ale autorka świetnie to ograła. Do samego końca człowiek się zastanawia, jak to się mogło stać, ale pytania się tylko mnożą nie dając odpowiedzi.
Jest tylko jeden motyw, do którego mogłabym się przyczepić, gdyż na jasnym planie całej fabuły wygląda jak czarna kropka nie pasująca do niczego: chodzi mi o sytuację z prokuratorem. Natomiast mam dużą nadzieję (i niejasne przeczucie), że temat ten zostanie pociągnięty dalej w kolejnym tomie i wtedy wszystko się wyjaśni.
Uważam, że jest to bardzo dobry debiut i będę wyczekiwać kolejnych książek autorki.
"To nie była natura."
Na łowisku "Głusza" zostaje odnalezionych pięć cia£. Nikt nic nie widział, nie ma żadnych śladów, a jednak pięć osób nie żyje. Sprawa zostaje przydzielona Stefie Zarzyckiej, która po jakimś czasie wraca w rodzinne strony i próbuje się zmierzyć nie tylko z zagadką popełnionej zbr0dni, ale również z własnymi demonami.
Na odludnym łowisku dochodzi do tajemniczej zbrodni, w której ginie pięć osób w tym sześcioletni Józio. Śmierć następuje w jednej chwili, a na ciałach brak jest jakichkolwiek widocznych obrażeń. Wokół nie ma świadków, a motyw zdaje się nie istnieć. Śledcza Stefa, która wraca do swojego rodzinnego miasta, zostaje wplątana w sieć zagadek i oszustw. W miarę jak rozwija się dochodzenie, ukazują się mroczne sekrety miejscowej społeczności, a także jej własnej przeszłości. Wraz z pojawianiem się kolejnych zbrodni i tropów, liczba odpowiedzi zdaje się maleć. Powieść "Ukojenie" to wciągający kryminał psychologiczny, który wymaga od czytelnika zmierzenia się z niejednoznacznościami i skrywanymi tajemnicami. Każda nowa informacja przybliża nas do rozwiązania. Zakończenie przynosi niepokój i nie sposób o nim zapomnieć. Rzeczy nie są takimi, jakimi się wydają, a ci, którzy milczą, są najbardziej świadomi. Polecam.
Na odludnym łowisku dochodzi do tajemniczej zbrodni, w której ginie pięć osób w tym sześcioletni Józio. Śmierć następuje w jednej chwili, a na ciałach brak jest jakichkolwiek widocznych obrażeń. Wokół nie ma świadków, a motyw zdaje się nie istnieć. Śledcza Stefa, która wraca do swojego rodzinnego miasta, zostaje wplątana w sieć zagadek i oszustw. W miarę jak rozwija się...
Uważam, że thrillery są piekielnie trudnym gatunkiem, jeśli chodzi o konstrukcję historii. Jak zaskoczyć czytelnika? Jak sprawić, żeby szedł podsuwanymi mu przez autora tropami, a na koniec przedstawić zupełnie inne rozwiązanie? W jaki sposób pisać, żeby przewrócenie kolejnej strony było chęcią nie do przezwyciężenia?
Autorka "Ukojenia" zna odpowiedzi na te pytania.
Zacznijmy od pierwszego elementu, który przyciągnął mnie do tej opowieści - główna bohaterka. Stefa Zarzycka, policjantka, której specjalnością są sprawy tak skomplikowane, że niemal nie do wyjaśnienia. Kobieta z przeszłością, której jedynie intrygujący rąbek możemy poznać w "Ukojeniu". To, co spodobało mi się w Stefie najbardziej, to jej wrażliwość. Wrażliwość, której nie ukrywa za twardą skorupą, tylko nosi z dumą (choć nie zawsze jest to łatwe).
Mamy wiele okazji doświadczania świata zmysłami Stefy, bo autorka sporą uwagę poświęca nie tylko temu, co jej bohaterka widzi, ale i otaczających ją zapachom, fakturom, dźwiękom. A to dla mnie zawsze ogromna zaleta.
Konstrukcja "Ukojenia" zwiodła mnie w zupełnie inne rejony, niż te, w których czaiło się rozwiązanie. Miałam sporo pomysłów na to, kto i dlaczego zabił, ale wraz z finalnym twistem okazało się, że bardzo się myliłam.
I całe szczęście! To było naprawdę dobre, mocne zakończenie.
Uważam, że thrillery są piekielnie trudnym gatunkiem, jeśli chodzi o konstrukcję historii. Jak zaskoczyć czytelnika? Jak sprawić, żeby szedł podsuwanymi mu przez autora tropami, a na koniec przedstawić zupełnie inne rozwiązanie? W jaki sposób pisać, żeby przewrócenie kolejnej strony było chęcią nie do przezwyciężenia?
Autorka "Ukojenia" zna odpowiedzi na te...
Literatura kryminalna należy do jednych z najpopularniejszych gatunków w naszym kraju, a debiuty w niej tym bardziej rozpalają ciekawość. Nie będę ukrywać, że na debiutancką powieść Kaliny Jaszczur pt. Ukojenie czekałem dużym zainteresowaniem, a będąc już lekturze śmiało mogę stwierdzić, że jest to bardzo udany debiut. Autorka stworzyła niezwykle interesującą historię, która mocno wciąga od pierwszej strony, zaś stopniowo budowane napięcie, płynnie tocząca się akcja z nagłymi zwrotami powodują, że powieść jest praktycznie nie do odłożenia i do samego końca niczego nie można być pewnym ani niczego przewidzieć, czemu dowodzi samo zakończenie, które jest zaskakujące. Znakomicie został nakreślony panujący klimat, który jest gęsty, niepokojący, a także oddający prowincjonalność miejsca toczących się zdarzeń, co nadaje powieści dodatkowego uroku, a czytelnik może jeszcze lepiej wczuć się w panującą atmosferę. Bardzo dobrze prezentują się główni bohaterowie komisarze Stefa Zarzycka i Robert Wilczak, którzy są postaciami wyrazistymi i świetnie została oddana ich strona psychologiczna oraz panujące u nich emocje. Nie można też pominąć stylu autorki, który jest bardzo dojrzały i ani przez chwilę nie ma się wrażenia, że jest to debiut, a to tylko świetnie rokuje przy kolejnych powieściach.
Reasumując ,,Ukojenie'', to wciągający, klimatyczny i przewidywalny do samego końca kryminał, jak również pozostawiający przestrzeń do refleksji. Debiut zasługujący tym samym na wzorową ocenę i już się nie mogę doczekać następnej powieści autorstwa Kaliny.
Literatura kryminalna należy do jednych z najpopularniejszych gatunków w naszym kraju, a debiuty w niej tym bardziej rozpalają ciekawość. Nie będę ukrywać, że na debiutancką powieść Kaliny Jaszczur pt. Ukojenie czekałem dużym zainteresowaniem, a będąc już lekturze śmiało mogę stwierdzić, że jest to bardzo udany debiut. Autorka stworzyła niezwykle interesującą historię,...
Stefa, członkini elitarnej dwuosobowej jednostki śledczej, wraca do rodzinnej miejscowości, by rozwiązać tajemniczą sprawę. Na łowisku wędkarskim w Głuszy zostaje odnalezionych pięć ciał, w tym dziecka. Brak śladów, brak motywu, brak odpowiedzi. Zapowiadało się na rewelacyjne śledztwo.
Autorka stworzyła świetny klimat; duszny, niepokojący, z echem prowincjonalnych tajemnic. W tle pojawiają się tropy prowadzące do lokalnego półświatka i za wschodnią granicę, a także plotki o UFO i zjawiskach nadprzyrodzonych, które na szczęście zostały ostatecznie logicznie wyjaśnione.
Niestety, część wątków urywa się nagle, jakby autorka o nich zapomniała. W pewnym momencie śledztwo zatrzymuje się w miejscu, bohaterowie krążą po omacku, a końcowe rozwiązanie, choć pomysłowe, wydaje się niekonsekwentne i zbyt idealne.
Stefa to postać pełna sprzeczności. Jej demony przeszłości pojawiają się i znikają bez wyraźnej przyczyny, a powrót do rodzinnej miejscowości nie niesie oczekiwanego napięcia. Partner śledczej, mimo potencjału, pozostaje nieco jednowymiarowy, a jego charakter sprowadza się głównie do sarkazmu.
Momentami miałam wrażenie, że czytam kolejną część serii, relacje między śledczymi, ich wewnętrzne żarty i wspomnienia o przełożonym sugerują wcześniejsze wydarzenia, choć to przecież debiut.
Mimo drobnych niedociągnięć książka wciąga i intryguje. Pomysł na fabułę jest mocny, a klimat gęsty i niepokojący. Mam nadzieję, że w kolejnej części autorka rozwinie rozpoczęte wątki i pogłębi portrety bohaterów, bo potencjał na świetną serię jest naprawdę duży.
Stefa, członkini elitarnej dwuosobowej jednostki śledczej, wraca do rodzinnej miejscowości, by rozwiązać tajemniczą sprawę. Na łowisku wędkarskim w Głuszy zostaje odnalezionych pięć ciał, w tym dziecka. Brak śladów, brak motywu, brak odpowiedzi. Zapowiadało się na rewelacyjne śledztwo.
Autorka stworzyła świetny klimat; duszny, niepokojący, z echem prowincjonalnych...
Książka bierze udział w konkursie na najlepszy debiut kryminalny 2025 roku, festiwalu "Gwiazdozbiór Kryminalny Pomorze i Kujawy".
Książka bierze udział w konkursie na najlepszy debiut kryminalny 2025 roku, festiwalu "Gwiazdozbiór Kryminalny Pomorze i Kujawy".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubicie jeździć na ryby ? 😁
Pierwsza styczność z twórczością autorki a na dodatek z debiutem, który w moich oczach wypadł rewelacyjnie!
Cała historia wciąga niczym wir. Styl pisania Pani Kaliny lekki, co sprawia, że jak już wpadniesz, to ciężko wyjść. Już od samego początku mamy mocne wejście. Sprawa odnalezienia sprawcy poprowadzona znakomicie. Czuć w książce gęsty i tajemniczy klimat. Czytając, ciągle myślałam, kto się przyczynił do całej tragedii. Głównym motywem jest śmierć pięciu osób znalezionych nad łowiskiem, bez znacznych śladów na ich ciałach, to już grubsza sprawa i zagwozdka.
Powieść także opowiada o ogromnym bólu po stracie najbliższych, żałobie i radzeniu sobie z nową rzeczywistością.
Lubię książki, które pokazują prawdziwe emocje, wydarzenia z życia bohaterów, które działają jak lustro, odbijając się na naszej psychice.
Zakończenie, zaskakujące, którego się nie spodziewałam.😳🔥
Moim zdaniem ta książka zasługuje na ogromną uwagę.
Osobiście bardzo polecam i czekam z niecierpliwością na kolejną powieść autorki.❤️
Lubicie jeździć na ryby ? 😁
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza styczność z twórczością autorki a na dodatek z debiutem, który w moich oczach wypadł rewelacyjnie!
Cała historia wciąga niczym wir. Styl pisania Pani Kaliny lekki, co sprawia, że jak już wpadniesz, to ciężko wyjść. Już od samego początku mamy mocne wejście. Sprawa odnalezienia sprawcy poprowadzona znakomicie. Czuć w książce gęsty i...
"Ukojenie" to debiut literacki Kaliny Jaszczur z gatunku kryminału psychologicznego, który zabiera nas w najskrytsze zakamarki ludzkiego umysłu. Nie znajdziemy tu wartkiej akcji ani rozlewu krwi... Za to poznamy bohaterów szarych moralnie, którzy szukają ukojenia w spokoju serca i duszy, gdyż nie zawsze człowiek jest w stanie udźwignąć swoje życie nawet te wysłane najpiekniejszymi kwiatami.
Kalina Jaszczur na rynek wydawniczy weszła po cichu i niepostrzeżenie, ale oddając w nasze ręce kawał dobrej lektury. Lektury, która niepostrzeżenie wkrada się pod skórę pozostawiając ślady swojej obecności... Tajemnice, ufo czy Podlaskie Szeptuchy są tylko wzmiankami w całej powieści, ale nadały jej pełnowymiarowego obrazu, który pokazuje, że autorka nie boi się poruszać w kryminałach tak odrębnych kwestii.
"Ukojenie" to kryminał, który oprócz świetnie prowadzonego śledztwa i zmyślnie mylenia tropów przez autorkę w dużej mierze skupia się na stronie psychologicznej bohaterów, którzy zmagają się z problemi z przeszłości, z którymi nie do końca potrafią sobie poradzić. Do tego dochodzi zmowa milczenia, którą każdy obrał sobie za priorytet blokując tym dojście do prawdy, która podobno zawsze powinna wyjść na jaw. A może w tym przypadku będzie inaczej? I prawda zostanie zakopana głęboko pod powierzchnią ziemi?
Autorka w całą opowieść wplata wątek choroby, która niepostrzeżenie wkrada się do życia wywołując w nim zamęt i spustoszenie, a nawet w czasach obecnych nie do końca jest rozumiana przez otoczenie nie tyle co obcych ludzi, a najbliższych, którzy często udają, że nic nie widzą.
Główni bohaterowie są wyraziści, a historia każdego z nich mogłaby być naszą własną.Tu nikt nie stoi na piedestale szczęścia triumfując swoim udanym życiem. Każdy z nich w jakiś sposób jest przez nie "pobity". Styl pisania Kaliny jest lekki, a jednocześnie surowy dzięki czemu książkę czyta się niedostrzegalnie szybko.
Jednym minusem, który "rzucił się w oczy" i lekko mnie irytował to szczegółowe opisywanie wystroju wnętrz, które nijak miało się do całej opowieści.
Dawno nie czytałam książki, której zakończenie było tak zaskakujące, a jednocześnie satysfakcjonujące i właśnie dzięki niemu cała opowieść nabrała sensu.
Ja już czekam na dalsze losy komisarz Stefy Zarzyckiej, która uchyliła mi drzwi do swojego życia.
"Ukojenie" to debiut literacki Kaliny Jaszczur z gatunku kryminału psychologicznego, który zabiera nas w najskrytsze zakamarki ludzkiego umysłu. Nie znajdziemy tu wartkiej akcji ani rozlewu krwi... Za to poznamy bohaterów szarych moralnie, którzy szukają ukojenia w spokoju serca i duszy, gdyż nie zawsze człowiek jest w stanie udźwignąć swoje życie nawet te wysłane...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDebiut okazał się być bardzo udany. Czekam na więcej.
Debiut okazał się być bardzo udany. Czekam na więcej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorce gratuluję tak świetnego i udanego debiutu! Nie dość, że książka wciąga od samego początku to jeszcze nie idzie przejrzeć kto jest zabójca. Wogole nie idzie jej przejrzeć a zakończenie szokuje i zaskakuje.Ta historia jest rewelacyjna i polecę ją każdemu. A fakt, że będzie kolejna sprawa mnie niezmiernie cieszy i będę jej wyczekiwać.
Autorce gratuluję tak świetnego i udanego debiutu! Nie dość, że książka wciąga od samego początku to jeszcze nie idzie przejrzeć kto jest zabójca. Wogole nie idzie jej przejrzeć a zakończenie szokuje i zaskakuje.Ta historia jest rewelacyjna i polecę ją każdemu. A fakt, że będzie kolejna sprawa mnie niezmiernie cieszy i będę jej wyczekiwać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Ukojenie" to można powiedzieć debiut podwójny - Autorki ale i Wydawnictwa. Czy udany?
Akcja zaczyna się mocno, bowiem w ciepłą, sierpniową noc, na odludnym łowisku znajdującym się w okolicach Wschowy umiera jednocześnie pięć osób, w tym pięcioletnie dziecko. Bez śladów walki, bez ran, wszystko świadczy o tym że zmarli na zawał. Do prowadzenia śledztwa zostaje wyznaczona komisarz Stefa Zarzycka. Kobieta mieszka obecnie we Wrocławiu, ale Wschowa jest jej miastem rodzinnym, zna więc ludzi i ich mentalność, a i sama ma tu nierozliczoną przeszłość. Śledztwo nie polega tylko na zbieraniu dowodów. Bardziej kręci się wokół pytania nie tylko kto, ale jak i dlaczego zabija w sposób, który wygląda na naturalny. Przez brak logicznego wyjaśnienia, sytuacja od razu budzi niepokój.
Jedną z mocniejszych postaci jest Stefa, a duet z Robertem zdecydowanie robi robotę. Ona to nie superbohaterka, ale rzeczowa, choć czasem popełniająca błędy śledcza. Powrót do rodzinnego miasta nie jest łatwy, widać, że ta sprawa dotyka ją bardziej, niż powinna. On to glina z intuicją, facet którego dobrze mieć obok siebie, do tego potrafiący humorem rozładować napięcie.
Dla mnie największym plusem jest pomysł na zbrodnię. Jednoczesna śmierć pięciu osób bez śladów przemocy działa na wyobraźnię, a zakończenie w żaden sposób nie uspokaja. „Ukojenie” nie daje prostych odpowiedzi, raczej zostawia z myślą, że prawda bywa niełatwa do zaakceptowania i zrozumienia.
Debiut uważam za udany, czekam na ciąg dalszy, bo zakończenie pozwala wierzyć, że takowy nastąpi.
"Ukojenie" to można powiedzieć debiut podwójny - Autorki ale i Wydawnictwa. Czy udany?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja zaczyna się mocno, bowiem w ciepłą, sierpniową noc, na odludnym łowisku znajdującym się w okolicach Wschowy umiera jednocześnie pięć osób, w tym pięcioletnie dziecko. Bez śladów walki, bez ran, wszystko świadczy o tym że zmarli na zawał. Do prowadzenia śledztwa zostaje wyznaczona...
,Zauważyłaś, że w obliczu zbrodni mało kto skupia się na ofiarach? Większą uwagę zawsze poświęca się ewentualnym sprawcom”.
Tajemnicza zbrodnia na odludnym łowisku.
Jedna noc.
Pięć martwych osób w różnym wieku.
Brak śladów.
Brak świadków.
Z tej właśnie okazji do małego, niepozornego miasteczka zostają ściągnięci najlepsi fachowcy, członkowie nieformalnej jednostki należącej do CBŚP. W tym Komisarz Stefa Zarzycka. Jak się okazuje to jej rodzinne strony, a powrót do przeszłości ma dla niej wyjątkowo słodko-gorzki smak. Mimo osobistych odczuć Stefa jest profesjonalistką i od razu angażuje się w śledztwo. Nie jest łatwo, bo ofiary nie mają widocznych ran, a ustalenie motywu zbrodni zdaje się prowadzić donikąd. Z czasem rodzi się więcej pytań, niż odpowiedzi.. Trzeba więc działać nieszablonowo i intuicyjnie. Ale czy to wystarczy?
„Ukojenie” to klimatyczna, lepka powieść kryminalna o goryczy prawdy, sztuce zadawania właściwych pytań i bezcennej umiejętności czytania ludzi. Mroczna podróż po zakamarkach ludzkich słabości, niepokojących tajemnicach, milczących sekretach, niedopowiedzianych racjach, niejednoznacznych zasadach i o zastraszonych myślach.
Zakończenie pozostawia nadzieję na ciąg dalszy.
Polecam.
,Zauważyłaś, że w obliczu zbrodni mało kto skupia się na ofiarach? Większą uwagę zawsze poświęca się ewentualnym sprawcom”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTajemnicza zbrodnia na odludnym łowisku.
Jedna noc.
Pięć martwych osób w różnym wieku.
Brak śladów.
Brak świadków.
Z tej właśnie okazji do małego, niepozornego miasteczka zostają ściągnięci najlepsi fachowcy, członkowie nieformalnej jednostki...
"Ukojenie”, debiutancki kryminał Kaliny Jaszczur, przyniósł mi wiele czytelniczej satysfakcji. Świetnie się czyta takie powieści: wyważone, dobrze skonstruowane fabularnie, wciągające, a przy tym samym nie pozbawione psychologicznej głębi. Motyw kryminalnej zagadki nietuzinkowy: na łowisku Głusza odnalezionych zostaje pięcioro martwych osób, w tym dziecko. Wszyscy denaci zmarli jednocześnie, bez śladów, bez widocznych ran, jak i bez podejrzanego, którego można by wytypować od razu na sprawcę tej zbrodni. Nie ma nitki, którą można by połączyć ofiary, brakuje motywu, brakuje narzędzia zbrodni.
Dochodzenie w tej zagadkowej sprawie prowadzi śledcza Stefa Zarzycka wraz z partnerującym jej Robertem, kryminalnym z Warszawy.
I pomimo iż Zarzycka wraca w swoje rodzinne strony, nie ułatwia jej to prowadzenie śledztwa. Napotyka na mur zbudowany z sekretów, małych i większych tajemnic lokalnej społeczności, wiążących układów i zależności. Czy uda jej się go przebić? To pozostawię już niedomówieniem, jak i rozwiązanie tej kryminalnej intrygi, które przyniosło dla mnie wiele zaskoczenia.
„Ukojenie” to doskonała zapowiedź serii kryminalnej ze Stefą Zarzycką w roli głównej. Liczę na kolejne tak wciągające książki, bo to, co wydała na świat Kalina Jaszczur bez wątpienia powinno podbić serca miłośników tegoż gatunku. Akcja i napięcie buduje się od pierwszych stron, kolejne etapy śledztwa są wciągające i ciekawe, a postacie doskonale rozbudowane psychologicznie, i to nie tylko te pierwszoplanowe. Ten rasowy kryminał niesie nie ukojenie, ale niedosyt – chcemy takich powieści czytać więcej!
"Ukojenie”, debiutancki kryminał Kaliny Jaszczur, przyniósł mi wiele czytelniczej satysfakcji. Świetnie się czyta takie powieści: wyważone, dobrze skonstruowane fabularnie, wciągające, a przy tym samym nie pozbawione psychologicznej głębi. Motyw kryminalnej zagadki nietuzinkowy: na łowisku Głusza odnalezionych zostaje pięcioro martwych osób, w tym dziecko. Wszyscy denaci...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO kurcze. Tego się nie spodziewałam. Genialna premiera. Polecam
O kurcze. Tego się nie spodziewałam. Genialna premiera. Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPETARDA!
Ależ to jest debiut, panie i panowie!
Jeżeli to naprawdę pierwsza książka Kaliny to czekam na więcej.
Nie wiem czy to celowy zabieg autorki, ale pokazanie nam niektórych z ofiar na początku lektury, danie nam poczucia, że to dobrzy ludzie, powoduje, że jeszcze mocniej trzymałam kciuki za rozwiązanie śledztwa a głównie za to, żeby winni lub winny został ukarany.
To poczucie chęci wyrównania rachunków trwało ze mną do końca lektury. Jaka ja bylam ciekawa rozwiązania tej zagadki, to mała glowa! Nie będę Wam spoilerować, bo odebrałabym Wam przyjemność z tej lektury, ale uwierzcie mi na słowo- warto po tę książkę sięgnąć.
Bohaterowie ze sobą rozmawiają i się komunikują, co w większości pozycji jest nie do osiągnięcia, są jacyś, mają wady, popełniają błędy, ale tak silnie dążą do osiągnięcia celu, że nie da się nie trzymać za nich kciuków.
"Ukojenie" to na bank jedna z top książek tego roku w moim prywatnym rankingu. Naprawdę nie mogę się doczekać powrotu Stefanii Tfu! STEFY! na kartki papieru, mam nadzieję, że autorka nie będzie nam kazała długo na to czekać!
PETARDA!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAleż to jest debiut, panie i panowie!
Jeżeli to naprawdę pierwsza książka Kaliny to czekam na więcej.
Nie wiem czy to celowy zabieg autorki, ale pokazanie nam niektórych z ofiar na początku lektury, danie nam poczucia, że to dobrzy ludzie, powoduje, że jeszcze mocniej trzymałam kciuki za rozwiązanie śledztwa a głównie za to, żeby winni lub winny został...
Całkiem udany debiut
Całkiem udany debiut
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPięcioro martwych. Jedna noc. Zero śladów.
Na odludnym łowisku, podczas nocy z pełnią księżyca, dochodzi do zbrodni, która od pierwszych stron budzi niepokój. Pięć osób ginie w tym samym czasie: bez świadków, bez motywu, bez jednego wyraźnego tropu. Miejsce zbrodni milczy, a cisza okazuje się bardziej przerażająca niż chaos.
Śledztwo prowadzi Stefa Zarzycka, dla której ta sprawa szybko przestaje być wyłącznie zawodowym wyzwaniem. Powrót do rodzinnego miasta oznacza zderzenie z przeszłością i społecznością, w której wszyscy się znają, wszyscy są wobec siebie lojalni… przynajmniej na pokaz. Z każdym kolejnym krokiem Stefa coraz wyraźniej czuje, że prawda jest tu niewygodna, a milczenie bywa formą ochrony albo współudziału.
Kalina Jaszczur prowadzi czytelnika przez wir tajemnic i kłamstw, stopniowo odsłaniając mroczne oblicze zamkniętej społeczności. To psychologiczny kryminał, w którym napięcie nie wynika wyłącznie z samej zagadki kryminalnej, lecz z relacji między bohaterami, niedopowiedzeń i emocji, które narastają z każdą stroną. Gdy pojawiają się kolejne zbrodnie i kolejne trupy, jasne staje się, że to, co wydarzyło się na łowisku, było tylko początkiem.
„Ukojenie” nie daje prostych odpowiedzi i nie prowadzi czytelnika za rękę. To historia o lojalności, która potrafi mieć bardzo mroczne oblicze, o strachu przed prawdą i o tym, jak wiele można ukryć w imię pozornego spokoju. Klimat, psychologia i atmosfera zagrożenia wysuwają się tu na pierwszy plan, zostawiając trwały ślad jeszcze długo po zakończeniu lektury.
Czy lubicie kryminały, w których największą zagadką są ludzie, a nie sam morderca? 🖤📖
Pięcioro martwych. Jedna noc. Zero śladów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa odludnym łowisku, podczas nocy z pełnią księżyca, dochodzi do zbrodni, która od pierwszych stron budzi niepokój. Pięć osób ginie w tym samym czasie: bez świadków, bez motywu, bez jednego wyraźnego tropu. Miejsce zbrodni milczy, a cisza okazuje się bardziej przerażająca niż chaos.
Śledztwo prowadzi Stefa Zarzycka, dla której ta...
"Czasem zbrodnia nie zostawia krwi, tylko milczenie."
8⭐/10⭐
(Współpraca reklamowa z @kalinajaszczur_autorka @detektyw_piotr_koscielny)
Wolna sobota zapowiada się dość napięta, ale z pewnością znajdę czas na książkę i odpoczynek.
Debiuty, ciężko trafić na jakiś naprawdę dobry, wciągający a jak już się trafi to ciężko się oderwać od lektury.
Kiedy brałam do czytania #ukojenie autorstwa #kalinajaszczur tak naprawdę nie wiedziałam czego się spodziewać.
Jednak to co dostałam było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Może nie jest to mocny, ociekajacy krwią kryminał czy thriller, ale jest w nim coś niepokojącego, coś co powoduje u czytelnika konsternacje, zdziwienie i szok.
Jest to mocno psychologiczna historia, która opowiada o śmierci pięciu ludzi w dość tajemniczych okolicznościach.
Komisarz Stefa Zarzycka powraca do rodzinnego miasta by mierzyć się z własną przeszłością, ale też by rozwiązać to zagadkowe morderstwo. Wraz ze swoim współpracownikiem musi odkryć co tak naprawdę stało się tej nocy nad łowiskiem.
Lokalna społeczność ma swoje tajemnice i nie do końca chce współpracować z policją, jednak najwięcej tajemnic ma rodzina młodego ojca, który wraz z synem stracił życie nas jeziorem.
Kalina Jaszczur zaskakuje w swoim debiucie tym w jaki sposób prowadzi całą fabułę. Nie ma rozlewu krwi, mordercy który czycha na swoje ofiary na każdym kroku. Jest za to masa przeróżnych emocji, które zaskakują swoim spokojem i fabułą pełną przeróżnych zwrotów akcji.
Z ciekawością przeczytam kolejne powieści autorki.
#crimebooks#bookstagrampl#bibliophile#bookaholic#bookworm#booklover#takczytam#bookstagrampoland#polkiczytaja#polskaautorka#polskaksiazka#polishgirlsreadbooks#readingissexy#myflatflay#mólksiążkowy#instablogger#autumnflatlay#autumnmood#autumn#sinsay#kikpolska#lovekik#pepcoinspiruje#pepco#uzależnionaodksiążek#uzależnionaodczytania#coffee#blackcoffee
"Czasem zbrodnia nie zostawia krwi, tylko milczenie."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to8⭐/10⭐
(Współpraca reklamowa z @kalinajaszczur_autorka @detektyw_piotr_koscielny)
Wolna sobota zapowiada się dość napięta, ale z pewnością znajdę czas na książkę i odpoczynek.
Debiuty, ciężko trafić na jakiś naprawdę dobry, wciągający a jak już się trafi to ciężko się oderwać od lektury.
Kiedy brałam do czytania...
Odosobnione łowisko zwane Głuszą staje się miejscem potwornej tragedii. Życie w niewyjaśnionych okolicznościach traci aż pięć osób, w tym maleńkie dziecko. Osoby zupełnie z sobą niepowiązane. Zarządca łowiska, dwóch zapalonych wędkarzy i biznesman wraz z maleńkim synem, który postanowił zafundować podopiecznemu pierwszą „nocowankę” nad wodą.
Wyprawa kończy się tragedią. Zostają tylko pytania. Co tak naprawdę się stało? Jakim cudem nagle pięć osób umiera na zawał? Do tego okoliczności świadczące o tym, że w okolicy działo się coś niewyjaśnionego.
Uruchomiony zostaje zespół do zadań specjalnych. Stefa Zarzycka oraz Robert Wilczak – spec grupa, która zajmuje się sprawami skomplikowanymi, wymagającymi niesztampowego podejścia – właśnie takimi z jakimi mają do czynienia we Wschowie.
Od początku nie jest im lekko. Sama sprawa wydaje się beznadziejna, gdyż na miejscu zbrodni praktycznie nie ma śladów wskazujących, że ktoś przyczynił się do śmierci osób – jedyne co wiedzą to to, że wszyscy doznali zawału serca.
Pracy nie ułatwia im małomiasteczkowy klimat i nieufność lokalnej społeczności.
Brak tropów, coraz więcej pytań. Czas ucieka i cierpliwość śledczych kończy się w szybkim tempie. Co tak naprawdę wydarzyło się na łowisku? Czy uda się racjonalnie wyjaśnić dziwne zjawiska, które towarzyszyły tragedii?
„Ukojenie” to debiutancka powieść autorki. Od razu napiszę, że jest to debiut bardzo udany. Niby spodziewałem się kryminału, ale chwilami naprawdę można było się bać. Fabuła jest prowadzona w taki sposób, aby czytelnik do samego końca nie wiedział czy nie ma czasem do czynienia z kolejnym odcinkiem „Z archiwum X” – tak tak, właśnie takie miałem podczas podróży po kartach tej książki.
Mi osobiście powieść bardzo przypadła do gustu. Gęsty i mroczny klimat małej mieściny mającej swoje tajemnice. Czyhające gdzieś za zaułkiem zło, które czeka na to aby uderzyć w najmniej oczekiwanym momencie i główna bohaterka, którą naprawdę polubiłem. Zakończenie mocno zaskakujące i w sumie dość pasujące do całości.
Polecam serdecznie
Odosobnione łowisko zwane Głuszą staje się miejscem potwornej tragedii. Życie w niewyjaśnionych okolicznościach traci aż pięć osób, w tym maleńkie dziecko. Osoby zupełnie z sobą niepowiązane. Zarządca łowiska, dwóch zapalonych wędkarzy i biznesman wraz z maleńkim synem, który postanowił zafundować podopiecznemu pierwszą „nocowankę” nad wodą.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWyprawa kończy się tragedią....
"Ukojenie" to bardzo udany debiut Kaliny Jaszczur. Powieść jest świetnie napisana, czyta się ją lekko i szybko, a jednocześnie wywołuje wiele emocji. Autorka porusza niezwykle waży i trudny temat straty ukochanej osoby oraz radzenie sobie z bólem po jej odejściu. Pokazuje także, jak podstępną i wyniszczającą chorobą jest depresja oraz jak trudno się z nią zmierzyć.
Bohaterowie zostali bardzo dobrze wykreowani, a szczególnie śledcza Stefa, którą od razu da się polubić. Jej powrót do rodzinnych stron i udział w śledztwie odsłaniają nie tylko mroczne tajemnice lokalnej społeczności, ale także fragmenty jej własnej przeszłości. Jestem bardzo ciekawa, czy autorka zdecyduje się na kolejne przygody Stefy, bo to postać, która zdecydowanie zasługuje na kontynuację. Szczególnie po takim zakończeniu.
Akcja powieści rozgrywa się w barwnym Lginiu koło Wschowy. Na jednym z odludnych łowisk dochodzi do zagadkowej zbrodni - pięcioro ludzi ginie jednocześnie, bez widocznych ran, świadków i motywu. Ta tajemnica skutecznie przyciąga uwagę czytelnika i sprawia, że książka trzyma w napięciu aż do samego końca. Choć nie ma tu bardzo dynamicznej akcji ani wielu nagłych zwrotów, historia jest na tyle intrygująca, że trudno się od niej oderwać.
Zakończenie okazało się da mnie całkowitym zaskoczeniem - myślę, że mało kto byłby w stanie je przewidzieć. Autorka stawia również ważne pytanie: Czy jedynie śmierć może przynieść ukojenie?
"Ukojenie" to powieść dopracowana, poruszająca i świadcząca o dużym kunszcie pisarskim autorki. Mam ogromną nadzieję, że wkrótce będę mogła sięgnąć po kolejne książki Kaliny Jaszczur.
"Ukojenie" to bardzo udany debiut Kaliny Jaszczur. Powieść jest świetnie napisana, czyta się ją lekko i szybko, a jednocześnie wywołuje wiele emocji. Autorka porusza niezwykle waży i trudny temat straty ukochanej osoby oraz radzenie sobie z bólem po jej odejściu. Pokazuje także, jak podstępną i wyniszczającą chorobą jest depresja oraz jak trudno się z nią...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietnie napisany, mroczny kryminał, w którym śledztwo to tylko wierzchnia warstwa. Prawdziwe napięcie rozgrywa się w głowie bohaterów – ich lękach, traumach i tajemnicach, które wypływają na wierzch w najmniej oczekiwanych momentach.
Świetnie napisany, mroczny kryminał, w którym śledztwo to tylko wierzchnia warstwa. Prawdziwe napięcie rozgrywa się w głowie bohaterów – ich lękach, traumach i tajemnicach, które wypływają na wierzch w najmniej oczekiwanych momentach.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Ukojenie” Kaliny Jaszczur to jeden z tych kryminałów, które zaczynają się mocnym uderzeniem i nie zwalniają ani na sekundę. Już sam punkt wyjścia mrozi krew w żyłach: pięć osób martwych jednocześnie, na odludnym łowisku, bez ran, bez świadków, bez jakiegokolwiek logicznego wyjaśnienia. To zagadka, która od pierwszych stron wywołuje ciarki – i nie przestaje aż do finału.
Do rodzinnego miasta wraca komisarz Stefa Zarzycka – bohaterka twarda, niepokorna, ale pod skorupą profesjonalizmu skrywająca własne traumy. Wplątana w śledztwo, szybko odkrywa, że to nie jest zwykła sprawa. Że za idylliczną fasadą lokalnej społeczności kryją się sekrety, o których nikt nie chce mówić. A ci, którzy wiedzą najwięcej, milczą najgłośniej.
Każdy kolejny trop prowadzi donikąd. Każda nowa zbrodnia dodaje tylko pytania, odbierając jednocześnie poczucie bezpieczeństwa. Kalina Jaszczur z niezwykłą precyzją rysuje duszną atmosferę prowincji – miejsca, w którym wszyscy się znają, a jednak nikt nie mówi pełnej prawdy. W takich warunkach prawda staje się walutą… i bronią.
To kryminał nasycony psychologiczną głębią – autorka nie stawia na tanie sensacje, lecz na napięcie budowane warstwowo, powoli, metodycznie. Zmusza czytelnika, by patrzył pod powierzchnię, zadawał niewygodne pytania i sam szukał odpowiedzi. A kiedy wreszcie zbliżamy się do rozwiązania, pojawia się to jedno, najważniejsze:
Czy na pewno chcemy wiedzieć, co naprawdę wydarzyło się tamtej nocy?
Zakończenie jest takie, jak powinno być w najlepszych thrillerach psychologicznych – niepokojące, otwierające więcej drzwi, niż zamyka. Pozostawia w głowie echo, które nieustannie wraca.
�� Dlaczego warto przeczytać „Ukojenie”:
Mroczna, duszna atmosfera małego miasteczka skrywającego brudne sekrety.
Portret bohaterki, którą trudno zaszufladkować – silnej, ale poranionej.
Zagadkowa zbrodnia, która wymyka się logice.
Narracja, która wciąga i nie pozwala przewidzieć finału.
Idealne dla fanów Izy Szylko, Katarzyny Puzyńskiej, Camilli Läckberg i Gillian Flynn.
„Ukojenie” Kaliny Jaszczur to jeden z tych kryminałów, które zaczynają się mocnym uderzeniem i nie zwalniają ani na sekundę. Już sam punkt wyjścia mrozi krew w żyłach: pięć osób martwych jednocześnie, na odludnym łowisku, bez ran, bez świadków, bez jakiegokolwiek logicznego wyjaśnienia. To zagadka, która od pierwszych stron wywołuje ciarki – i nie przestaje aż do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKalina Jaszczur postanowiła wejść na rynek wydawniczy z przytupem, bo zostawiając za sobą, a raczej za swoim antagonistą nakreślonym w książce, aż 5 trupów. Ludzi z pozoru niczym ze sobą nie powiązanych. Co tak naprawdę wydarzyło się nad jeziorem? Jak wyjaśnić brak śladów i tę samą przyczynę zgonu wszystkich ofiar?
Pomysł na fabułę od samego początku wydał mi się niesamowicie intrygujący, ale też bardzo trudny do ogrania. I niestety muszę przyznać, że nie będę największą fanką tej książki. Mam wrażenie, że trochę się od niej odbiłam, albo że to po prostu nie jest historia dla mnie.
Postać komisarz Stefy jest naprawdę ciekawa i wydaje mi się, że skrywa jeszcze wiele tajemnic, które z przyjemnością bym odkryła. Niestety w przypadku innych bohaterów zabrakło mi tutaj większego nakreślenia ich charakterów i rysów psychologicznych. Po tak ciekawym opisie i początku spodziewałam się też sporej dawki emocji, których jednak finalnie nie odczułam.
Największym moim problemem z tą książką jest jej zakończenie i całe osadzenie fabuły. Zastosowany tutaj motyw jest bardzo interesujący i zdecydowanie chciałabym o nim poczytać więcej, jedną przestawiony w taki, a nie inny sposób, do mnie osobiście nie przemówił. W tym przypadku finał historii był bardzo szybki, przez co nie byłam w stanie w nią uwierzyć. Zabrakło mi tutaj poszerzenia tego wątku, który na pewno sprawiłby, że powieść tylko zyskałaby na wartości.
Niemniej jednak nie jest to książka zła. Na pewno znajdzie swoje grono zwolenników, których ten finał chwyci za serce. Autorka ma naprawdę ciekawe pomysły i gdyby udało się wpleść w tę fabułę więcej emocji i trzymającego czytelnika napięcia, to mogłoby z tego wyjść coś naprawdę dobrego!
Kalina Jaszczur postanowiła wejść na rynek wydawniczy z przytupem, bo zostawiając za sobą, a raczej za swoim antagonistą nakreślonym w książce, aż 5 trupów. Ludzi z pozoru niczym ze sobą nie powiązanych. Co tak naprawdę wydarzyło się nad jeziorem? Jak wyjaśnić brak śladów i tę samą przyczynę zgonu wszystkich ofiar?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomysł na fabułę od samego początku wydał mi się...
20 sierpnia 2024 rok
Mały sześcioletni Józio był tego dnia bardzo szczęśliwy. Właśnie wybierał się z tatą nad jezioro aby łowić ryby swoją nową wędką. Tej nocy była pełnia i mieli zostać na nocowankę! Chłopiec był bardzo podekscytowany! Jezioro o dziwo było praktycznie puste - tylko oni i jeszcze dwójka starszych mężczyzn. Zapowiadał się piękny wypad ojca z synem...
21 sierpnia 2024 roku godzina 15, Stefa odbiera telefon "... Szykuj się, bo jest robota. Mamy pięć trupów i niejasne okoliczności śmierci. ..."
I tutaj zaczynamy całą historię. Pięć zgonów w jednym czasie. Zero śladow, zero obrażeń a powód u wszystkich ten sam - zawał serca.
Stefa Zarzycka razem z Robertem Wilczakiem zajmują się tą sprawą. Szukają, próbują ale ciągle stoją w miejscu. Podejrzenia, teorie, świadkowie, wszystko się sypie. Tam gdzie nie ma postępów rodzą się plotki i teorie spiskowe, które zdecydowanie nie pomagają. Stefa mimo demonów przeszłości jest naprawdę dobrym gliną. Razem z Robertem tworzą zgrany duet, w niektórych momentach potrafią rozbawić czytelnika. 😁
Zakończenie było naprawdę zaskakujące, choć już po pierwszych stronach zapaliła mi się czerwona lampka. Przeczucie już do samego końca miałam z tyłu głowy, lecz nadal robiłam z bohaterami śledztwo z myślą, że to tylko moja wyobraźnia od samego początku szuka winnego. Koniec książki daje nam uczucie, że jeszcze się dowiemy co dzieje się u Stefy (nawet sama autorka o tym wspomina 😁), a wyjaśnienie sprawy mamy dopiero w epilogu.
"Ukojenie" to świetny debiut autorki. Kryminał psychologiczny, który napięcie buduje już od pierwszych stron, jest wciągający i bez zbędnych opisów. To powieść o uczuciach, emocjach i przeszłości, która nas gryzie od środka. Pokazuje, że ludzie mimo twardej skorupy na zewnątrz na wspomnienie o przeszłości mogą rozpaść się jak domek z kart. Wspomina też o chorobie, która niszczy od środka i potrafi zarazić innych. W książce nie brakuje również dobrego chumoru - w niektórych momentach nawet parsknęłam śmiechem pod nosem. 😁
Ja już wiem, że książka trafia na moją TOP ulubionych książek i czekam z niecierpliwością na kontynuację oraz inne książki. 😁
20 sierpnia 2024 rok
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMały sześcioletni Józio był tego dnia bardzo szczęśliwy. Właśnie wybierał się z tatą nad jezioro aby łowić ryby swoją nową wędką. Tej nocy była pełnia i mieli zostać na nocowankę! Chłopiec był bardzo podekscytowany! Jezioro o dziwo było praktycznie puste - tylko oni i jeszcze dwójka starszych mężczyzn. Zapowiadał się piękny wypad ojca z synem...
21...
❓Co obecnie czytacie❓
📚Komisarz Stefa Zarzycka zostaje wciągnięta w bardzo nietypowe i niepokojące śledztwo toczące się w jej rodzinnych stronach. Pięć ciał, zero tropów - tak to można w skrócie podsumować. W rozwiązaniu tej zagadki nie pomaga hermetyczna, lokalna społeczność, która zdaje się znać odpowiedzi, jednak z jakiegoś nieodgadnionego powodu milczy. Czy Komisarz Zarzycka dojdzie do sedna sprawy czy może zostanie pokonana przez swoje demony?
📚"Ukojenie" pióra Kaliny Jaszczur to powieść z gatunku kryminał/thriller.
📚Muszę przyznać, że jestem zaskoczona, że to dopiero pierwsza książka, która wyszła spod pióra autorki. Kalina Jaszczur zbudowała niepowtarzalny, osaczający wręcz klimat wioski w województwie lubuskim oraz świetnie nakreśliła postaci. Stefa jest nie tylko twardą policjantką, ale też kobietą po przejściach, która jest bardzo emocjonalna. Wyjątkowo spodobał mi się ten kontrast. Motyw zamkniętej społeczności to kolejny wielki plus. W połączeniu z tym zapomnianym przez Boga miejscem, budują świetne tło dla zagadki kryminalnej. Tak się składa, że ona sama też nie należy do banalnych - pięć ciał i żadnych tropów. A zakończenie? Luuudzie! To trzeba przeczytać! Jestem pewna, że nie uda Wam się go rozpracować.
❓Co obecnie czytacie❓
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to📚Komisarz Stefa Zarzycka zostaje wciągnięta w bardzo nietypowe i niepokojące śledztwo toczące się w jej rodzinnych stronach. Pięć ciał, zero tropów - tak to można w skrócie podsumować. W rozwiązaniu tej zagadki nie pomaga hermetyczna, lokalna społeczność, która zdaje się znać odpowiedzi, jednak z jakiegoś nieodgadnionego powodu milczy. Czy Komisarz...
Bardzo udany debiut. Książka trzyma w napięciu do samego końca. Czyta się bardzo dobrze. Z niecierpliwością czekam na dalsze losy Stefy.
Bardzo udany debiut. Książka trzyma w napięciu do samego końca. Czyta się bardzo dobrze. Z niecierpliwością czekam na dalsze losy Stefy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem przyszła pora na debiut „Ukojenie” Kaliny Jaszczur. Autorka była już znana w całej Polsce, zanim poczuła zapach własnej powieści :)
Łowisko Głusza to miejsce, gdzie wędkarze mają swój mały świat. Pięcioro osób postanawia wykorzystać duszną noc w pełni księżyca na wędkowanie. Czy coś może pójść nie tak? Jak najbardziej. W tę upalną noc pięcioro ludzi umiera jednocześnie, bez strzałów, bez ran i świadków.
Śledcza Stefa Zarzycka dostaje tę sprawę do rozwiązania. Dlatego musi na jakiś czas opuścić Wrocław i wrócić do swojego rodzinnego miasta – Wschowy, pełnego beztroskich chwil, ale i bolesnych wspomnień. Z przyjemnością wróciłam do znanych mi uliczek i wypadów nad jezioro w Lginiu.
Autorka wykazała się odwagą, osadzając w roli śledczej osobę wysoko wrażliwą. Bo taka jest Stefa. Odbiera świat emocjonalnie. Fabuła skupia się nie tylko na tajemniczym, trudnym do rozwiązania śledztwie, ale także na wewnętrznych przeżyciach Zarzyckiej, jej samotności i procesie uzdrawiania duszy po traumatycznych wydarzeniach. Momentami zastanawiałam się jak to możliwe? Gdy życie boli coraz bardziej, a świat staje się, okrutny to wrażliwość nie ułatwia sprawy. W tym przypadku to była jej siła.
Powieść trafia w miejsca, których kryminały zwykle nie dotykają: żal, tęsknotę i ciszę. Portret psychologiczny bohaterów został idealnie oddany. Stefa nie działa sama – wspiera ją partner Robert Wilczak, wprowadzający element spokoju i bezpieczeństwa.
Klimat powieści jest duszny i niepokojący, tempo raczej powolne, bez dynamicznych zwrotów akcji. Śledztwo ma charakter psychologicznej analizy, a nie klasycznego kryminalnego pościgu.
Zakończenie mocno mnie zaskoczyło – nie mogłam uwierzyć w taki obrót sprawy. Autorka nie zostawia czytelnika z domysłami: finał przeorał moją psychikę i do dziś trudno mi go zapomnieć.
Tytuł „Ukojenie” jest subtelny i głęboko emocjonalny. Idealnie oddaje sedno powieści. Czekam z niecierpliwością na kolejny tom i dalsze losy śledczej Stefy Zarzyckiej. A wszystko przez tę białą kartkę, która zostawia więcej pytań niż odpowiedzi.
Tym razem przyszła pora na debiut „Ukojenie” Kaliny Jaszczur. Autorka była już znana w całej Polsce, zanim poczuła zapach własnej powieści :)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŁowisko Głusza to miejsce, gdzie wędkarze mają swój mały świat. Pięcioro osób postanawia wykorzystać duszną noc w pełni księżyca na wędkowanie. Czy coś może pójść nie tak? Jak najbardziej. W tę upalną noc pięcioro ludzi umiera...
Podczas targów książki w Bydgoszczy — dla mnie chwili szczególnej, bo premierowej i pierwszej w roli autora — spotkałem Kalinę Jaszczur. Opowiedziała mi wówczas o swoim debiucie, powieści „Ukojenie” (wydawnictwo Crime Books). W odruchu zaproponowałem: wymieńmy się książkami, przeczytam i dam Ci znać, co myślę. Po czym dotarło do mnie, że… nie mam przy sobie własnego egzemplarza. Więc popędziłem do stoiska Brdy i kupiłem (sic!) własną książkę.
Ale do rzeczy.
Pomysł na fabułę „Ukojenia” okazał się znakomity i natychmiast uruchomił w mojej głowie klasyczną serię pytań: jak autorka domknie tak zarysowaną historię? Jaki będzie twist? Czy domyślę się, kto zabił, zanim dotrę do finału? Z tą mieszanką podekscytowania i wątpliwości zabrałem się do lektury.
Kalina zabiera czytelnika w rodzinne strony (wnioskuję to z biogramu) — i robi to niezwykle umiejętnie. Klimat małej miejscowości oraz otaczających ją leśnych ostępów jest wyczuwalny od pierwszych stron. To świat, który naprawdę się czuje.
Podobnie jest z głównymi bohaterami: komisarz Stefanią „Stefą” Zarzycką oraz komisarzem Robertem Wilczakiem. To postacie pełne krwi, emocji i tajemnic. Autorka z wyczuciem podrzuca czytelnikowi fragmenty ich przeszłości, myśli i pragnień, pozwalając nam budować ich obraz bez pośpiechu i bez nachalności.
Protagoniści spotykają się w zapomnianej przez Boga miejscowości Lgiń w województwie lubuskim — i natychmiast dostają twardy orzech do zgryzienia. Pięć ciał, zero śladów, żadnych świadków. Przepis na kryminał idealny.
Rusza śledztwo. Komisarze próbują spleść z nielicznych tropów jakąkolwiek sensowną hipotezę. Im bardziej zagłębiają się w lokalną społeczność, tym więcej odkrywają powiązań i ukrytych zależności. Czytelnik śledzi ich działania i zastanawia się: jak oni to, u diabła, rozwiążą? Tymczasem prawa strona książki coraz cieńsza, a zamiast odpowiedzi przybywa znaków zapytania. A zakończenie? Sprawiło, że lekko osłupiałem. Czyli — misja wykonana.
Co podobało mi się najbardziej?
• Główni bohaterowie – iskrzy między nimi, znamy jedynie fragmenty ich historii, a razem tworzą duet policjantów, który aż prosi się o dalszy rozwój w kolejnym tomie.
• Klimat miejsca – malowniczy, gęsty, lekko duszny. Idealny dla kryminału.
• Dialogi – zawsze zwracam na nie uwagę i nie miałem większych zastrzeżeń.
Oczywiście pojawiły się też typowe bolączki debiutów (znam je dobrze z własnego doświadczenia): chwilami zbyt drobiazgowe opisy czy nagromadzenie przymiotników występujących w efektownych… trójkach. Ale to naprawdę drobiazgi, które nie psują odbioru tego obiecującego debiutu.
Podczas targów książki w Bydgoszczy — dla mnie chwili szczególnej, bo premierowej i pierwszej w roli autora — spotkałem Kalinę Jaszczur. Opowiedziała mi wówczas o swoim debiucie, powieści „Ukojenie” (wydawnictwo Crime Books). W odruchu zaproponowałem: wymieńmy się książkami, przeczytam i dam Ci znać, co myślę. Po czym dotarło do mnie, że… nie mam przy sobie własnego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomysł na fabułę jest bardzo oryginalny. W sierpniową noc na łowisku Głusza pojawiły się osoby, które nie były ze sobą związane. Był tam ojciec z sześcioletnim synem oraz dwaj znajomi. Nic nie wskazywało na to, że ich spokojny wieczór nad wodą zmieni się w zagadkę, która postawi na nogi służby śledcze. Brakowało jakichkolwiek śladów walki, a opinie biegłych początkowo nie dawały jasnych odpowiedzi. Podczas lektury nie wiadomo, w jakim kierunku potoczy się historia, co tylko podkręca napięcie.
Stefa i Robert tworzą duet, który od razu budzi sympatię. Są inteligentni, realistyczni i mają cechy, które sprawiają, że szybko można się z nimi zżyć. Śledztwo jest prowadzone dokładnie i wielowątkowo, a autorka umiejętnie dokłada kolejne elementy układanki. Zakończenie okazało się dla mnie całkowitym zaskoczeniem i długo po lekturze zastanawiałam się, co właściwie myślę o takim rozwiązaniu. Pewne jest jedno: wywołuje emocje.
"Ukojenie" to książka, która zdecydowanie zasługuje na większy rozgłos. Autorka stworzyła intrygujący i świetnie skonstruowany kryminał pełen napięcia oraz nieoczywistych tropów. Kalina Jaszczur potrafi zbudować klimat, który działa na wyobraźnię i sprawia, że trudno przewidzieć dalszy bieg wydarzeń. Debiut okazał się mocny, dopracowany i pełen zaskoczeń. Jeśli szukacie historii, która wciąga bez reszty i zostaje w pamięci na długo, to jest idealny wybór.
Dodam jeszcze na koniec, że autorka subtelnie sugeruje kolejne historie z udziałem Stefy i Roberta, a ja bardzo chętnie po nie sięgnę.
Pomysł na fabułę jest bardzo oryginalny. W sierpniową noc na łowisku Głusza pojawiły się osoby, które nie były ze sobą związane. Był tam ojciec z sześcioletnim synem oraz dwaj znajomi. Nic nie wskazywało na to, że ich spokojny wieczór nad wodą zmieni się w zagadkę, która postawi na nogi służby śledcze. Brakowało jakichkolwiek śladów walki, a opinie biegłych początkowo nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Ukojenie" Kaliny Jaszczur weszło we mnie jak ciche, uporczywe echo, które długo po odłożeniu książki wciąż dudniło w moich myślach. Ta powieść okazała się niezwykłym spotkaniem z ciszą, która krzyczy głośniej niż najgwałtowniejsze strzały.
Pięć istnień zgaszonych nad jeziorem w Głuszy – bez śladu walki, bez krwi, bez oczywistego powodu. Ta zagadka stała się dla mnie jedynie pretekstem do zejścia w głąb ludzkiej psychiki, gdzie prawdziwe demony noszą twarze wspomnień. Komisarz Stefa Zarzycka, powracająca do miasta, które było jej krzywdą i pocieszeniem, prowadziła śledztwo, które szybko przemieniło się w intymny taniec z własnymi traumami.
Jaszczur tka narrację z niezwykłą precyzją – jej słowa są jak gęsta mgła nad jeziorem, która otula wszystko, zacierając granice między tym, co realne, a tym, co jedynie projekcją zranionych dusz. Każda scena oddycha własnym rytmem, każdy dialog niesie ciężar niedopowiedzeń. To nie jest powieść o pościgu za zabójcą, ale o ucieczce przed samym sobą.
Moc tej książki leży w jej wyczuwalnym, niemal fizycznym klimacie. Czujesz wilgoć nadwodnego powietrza, słyszysz trzask gałęzi w lesie, dotykasz chłodu samotności głównych bohaterów. Stefa i Robert to postaci z krwi i kości, noszące w sobie blizny, które mówią więcej niż ich słowa.
Przyznaję jednak – momentami czułem, jakbym błądził w zbyt gęstej mgle. Niektóre opisy, choć piękne, spowalniały rytm, a ja pragnąłem czasem mocniejszego uderzenia, ostrzejszego zwrotu akcji. To proza dla cierpliwych, dla tych, którzy rozumieją, że najgłębsze rany goją się najwolniej.
Finał dotarł do mnie jak nagłe ocknięcie – nie grom z jasnego nieba, lecz jako bolesne, nieuniknione ukojenie, które wcale nie przynosi ulgi. "Ukojenie" to debiut, który nie potrzebuje krzyku, by zostać zapamiętanym. Zostawia w duszy ślad – delikatny, trwały i niepokojąco prawdziwy.
"Ukojenie" Kaliny Jaszczur weszło we mnie jak ciche, uporczywe echo, które długo po odłożeniu książki wciąż dudniło w moich myślach. Ta powieść okazała się niezwykłym spotkaniem z ciszą, która krzyczy głośniej niż najgwałtowniejsze strzały.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPięć istnień zgaszonych nad jeziorem w Głuszy – bez śladu walki, bez krwi, bez oczywistego powodu. Ta zagadka stała się dla mnie...
"To nie była natura."
Na łowisku "Głusza" zostaje odnalezionych pięć cia£. Nikt nic nie widział, nie ma żadnych śladów, a jednak pięć osób nie żyje. Sprawa zostaje przydzielona Stefie Zarzyckiej, która po jakimś czasie wraca w rodzinne strony i próbuje się zmierzyć nie tylko z zagadką popełnionej zbr0dni, ale również z własnymi demonami.
Bardzo polubiłam się ze Stefą. Autorka nadała jej cechy osoby wysoko wrażliwej z doskonałymi umiejętnościami śledczymi. Do tego jej historia naznaczyła jej postrzeganie świata tak mocno, że tylko niewiele osób potrafi ją zrozumieć. Dlatego też jej partner gra tu równie ważną rolę. Mocno spodobało mi się to, jak odnoszą się do siebie i potrafią rozładować humorem nawet najbardziej zagmatwaną sytuację.
A sama sprawa.. no cóż.. nawiązanie do serialu "Z archiwum X" nasuwa się samo 😉 ale autorka świetnie to ograła. Do samego końca człowiek się zastanawia, jak to się mogło stać, ale pytania się tylko mnożą nie dając odpowiedzi.
Jest tylko jeden motyw, do którego mogłabym się przyczepić, gdyż na jasnym planie całej fabuły wygląda jak czarna kropka nie pasująca do niczego: chodzi mi o sytuację z prokuratorem. Natomiast mam dużą nadzieję (i niejasne przeczucie), że temat ten zostanie pociągnięty dalej w kolejnym tomie i wtedy wszystko się wyjaśni.
Uważam, że jest to bardzo dobry debiut i będę wyczekiwać kolejnych książek autorki.
"To nie była natura."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa łowisku "Głusza" zostaje odnalezionych pięć cia£. Nikt nic nie widział, nie ma żadnych śladów, a jednak pięć osób nie żyje. Sprawa zostaje przydzielona Stefie Zarzyckiej, która po jakimś czasie wraca w rodzinne strony i próbuje się zmierzyć nie tylko z zagadką popełnionej zbr0dni, ale również z własnymi demonami.
Bardzo polubiłam się ze Stefą....
Na odludnym łowisku dochodzi do tajemniczej zbrodni, w której ginie pięć osób w tym sześcioletni Józio. Śmierć następuje w jednej chwili, a na ciałach brak jest jakichkolwiek widocznych obrażeń. Wokół nie ma świadków, a motyw zdaje się nie istnieć. Śledcza Stefa, która wraca do swojego rodzinnego miasta, zostaje wplątana w sieć zagadek i oszustw. W miarę jak rozwija się dochodzenie, ukazują się mroczne sekrety miejscowej społeczności, a także jej własnej przeszłości. Wraz z pojawianiem się kolejnych zbrodni i tropów, liczba odpowiedzi zdaje się maleć. Powieść "Ukojenie" to wciągający kryminał psychologiczny, który wymaga od czytelnika zmierzenia się z niejednoznacznościami i skrywanymi tajemnicami. Każda nowa informacja przybliża nas do rozwiązania. Zakończenie przynosi niepokój i nie sposób o nim zapomnieć. Rzeczy nie są takimi, jakimi się wydają, a ci, którzy milczą, są najbardziej świadomi. Polecam.
Na odludnym łowisku dochodzi do tajemniczej zbrodni, w której ginie pięć osób w tym sześcioletni Józio. Śmierć następuje w jednej chwili, a na ciałach brak jest jakichkolwiek widocznych obrażeń. Wokół nie ma świadków, a motyw zdaje się nie istnieć. Śledcza Stefa, która wraca do swojego rodzinnego miasta, zostaje wplątana w sieć zagadek i oszustw. W miarę jak rozwija się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUważam, że thrillery są piekielnie trudnym gatunkiem, jeśli chodzi o konstrukcję historii. Jak zaskoczyć czytelnika? Jak sprawić, żeby szedł podsuwanymi mu przez autora tropami, a na koniec przedstawić zupełnie inne rozwiązanie? W jaki sposób pisać, żeby przewrócenie kolejnej strony było chęcią nie do przezwyciężenia?
Autorka "Ukojenia" zna odpowiedzi na te pytania.
Zacznijmy od pierwszego elementu, który przyciągnął mnie do tej opowieści - główna bohaterka. Stefa Zarzycka, policjantka, której specjalnością są sprawy tak skomplikowane, że niemal nie do wyjaśnienia. Kobieta z przeszłością, której jedynie intrygujący rąbek możemy poznać w "Ukojeniu". To, co spodobało mi się w Stefie najbardziej, to jej wrażliwość. Wrażliwość, której nie ukrywa za twardą skorupą, tylko nosi z dumą (choć nie zawsze jest to łatwe).
Mamy wiele okazji doświadczania świata zmysłami Stefy, bo autorka sporą uwagę poświęca nie tylko temu, co jej bohaterka widzi, ale i otaczających ją zapachom, fakturom, dźwiękom. A to dla mnie zawsze ogromna zaleta.
Konstrukcja "Ukojenia" zwiodła mnie w zupełnie inne rejony, niż te, w których czaiło się rozwiązanie. Miałam sporo pomysłów na to, kto i dlaczego zabił, ale wraz z finalnym twistem okazało się, że bardzo się myliłam.
I całe szczęście! To było naprawdę dobre, mocne zakończenie.
Uważam, że thrillery są piekielnie trudnym gatunkiem, jeśli chodzi o konstrukcję historii. Jak zaskoczyć czytelnika? Jak sprawić, żeby szedł podsuwanymi mu przez autora tropami, a na koniec przedstawić zupełnie inne rozwiązanie? W jaki sposób pisać, żeby przewrócenie kolejnej strony było chęcią nie do przezwyciężenia?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka "Ukojenia" zna odpowiedzi na te...
Literatura kryminalna należy do jednych z najpopularniejszych gatunków w naszym kraju, a debiuty w niej tym bardziej rozpalają ciekawość. Nie będę ukrywać, że na debiutancką powieść Kaliny Jaszczur pt. Ukojenie czekałem dużym zainteresowaniem, a będąc już lekturze śmiało mogę stwierdzić, że jest to bardzo udany debiut. Autorka stworzyła niezwykle interesującą historię, która mocno wciąga od pierwszej strony, zaś stopniowo budowane napięcie, płynnie tocząca się akcja z nagłymi zwrotami powodują, że powieść jest praktycznie nie do odłożenia i do samego końca niczego nie można być pewnym ani niczego przewidzieć, czemu dowodzi samo zakończenie, które jest zaskakujące. Znakomicie został nakreślony panujący klimat, który jest gęsty, niepokojący, a także oddający prowincjonalność miejsca toczących się zdarzeń, co nadaje powieści dodatkowego uroku, a czytelnik może jeszcze lepiej wczuć się w panującą atmosferę. Bardzo dobrze prezentują się główni bohaterowie komisarze Stefa Zarzycka i Robert Wilczak, którzy są postaciami wyrazistymi i świetnie została oddana ich strona psychologiczna oraz panujące u nich emocje. Nie można też pominąć stylu autorki, który jest bardzo dojrzały i ani przez chwilę nie ma się wrażenia, że jest to debiut, a to tylko świetnie rokuje przy kolejnych powieściach.
Reasumując ,,Ukojenie'', to wciągający, klimatyczny i przewidywalny do samego końca kryminał, jak również pozostawiający przestrzeń do refleksji. Debiut zasługujący tym samym na wzorową ocenę i już się nie mogę doczekać następnej powieści autorstwa Kaliny.
Literatura kryminalna należy do jednych z najpopularniejszych gatunków w naszym kraju, a debiuty w niej tym bardziej rozpalają ciekawość. Nie będę ukrywać, że na debiutancką powieść Kaliny Jaszczur pt. Ukojenie czekałem dużym zainteresowaniem, a będąc już lekturze śmiało mogę stwierdzić, że jest to bardzo udany debiut. Autorka stworzyła niezwykle interesującą historię,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStefa, członkini elitarnej dwuosobowej jednostki śledczej, wraca do rodzinnej miejscowości, by rozwiązać tajemniczą sprawę. Na łowisku wędkarskim w Głuszy zostaje odnalezionych pięć ciał, w tym dziecka. Brak śladów, brak motywu, brak odpowiedzi. Zapowiadało się na rewelacyjne śledztwo.
Autorka stworzyła świetny klimat; duszny, niepokojący, z echem prowincjonalnych tajemnic. W tle pojawiają się tropy prowadzące do lokalnego półświatka i za wschodnią granicę, a także plotki o UFO i zjawiskach nadprzyrodzonych, które na szczęście zostały ostatecznie logicznie wyjaśnione.
Niestety, część wątków urywa się nagle, jakby autorka o nich zapomniała. W pewnym momencie śledztwo zatrzymuje się w miejscu, bohaterowie krążą po omacku, a końcowe rozwiązanie, choć pomysłowe, wydaje się niekonsekwentne i zbyt idealne.
Stefa to postać pełna sprzeczności. Jej demony przeszłości pojawiają się i znikają bez wyraźnej przyczyny, a powrót do rodzinnej miejscowości nie niesie oczekiwanego napięcia. Partner śledczej, mimo potencjału, pozostaje nieco jednowymiarowy, a jego charakter sprowadza się głównie do sarkazmu.
Momentami miałam wrażenie, że czytam kolejną część serii, relacje między śledczymi, ich wewnętrzne żarty i wspomnienia o przełożonym sugerują wcześniejsze wydarzenia, choć to przecież debiut.
Mimo drobnych niedociągnięć książka wciąga i intryguje. Pomysł na fabułę jest mocny, a klimat gęsty i niepokojący. Mam nadzieję, że w kolejnej części autorka rozwinie rozpoczęte wątki i pogłębi portrety bohaterów, bo potencjał na świetną serię jest naprawdę duży.
Stefa, członkini elitarnej dwuosobowej jednostki śledczej, wraca do rodzinnej miejscowości, by rozwiązać tajemniczą sprawę. Na łowisku wędkarskim w Głuszy zostaje odnalezionych pięć ciał, w tym dziecka. Brak śladów, brak motywu, brak odpowiedzi. Zapowiadało się na rewelacyjne śledztwo.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka stworzyła świetny klimat; duszny, niepokojący, z echem prowincjonalnych...