Afganistan - Ukraina - Górski Karabach,
Kabul - Słowiańsk - Stepanakert, różni ludzie, to samo zło.
Paweł Pieniążek pisze bardzo obrazowo o obliczach wojny, która pojawia się nagle i bardzo szybko potrafi rozgościć w najbliższej okolicy, a potem nie ma ochoty odejść, zmieniając życie obywateli okupowanych miast w horror, a często zmuszając ich do opuszczenia swojego najukochańszego miejsca na Ziemi. Literatura non fiction na dobrym poziomie, konflikty widziane z perspektywy jednej rodziny, małego kręgu ludzi czy mieszkańców pewnej ulicy, nienormalność, która z czasem staje się codziennością.
Afganistan - Ukraina - Górski Karabach,
Kabul - Słowiańsk - Stepanakert, różni ludzie, to samo zło.
Paweł Pieniążek pisze bardzo obrazowo o obliczach wojny, która pojawia się nagle i bardzo szybko potrafi rozgościć w najbliższej okolicy, a potem nie ma ochoty odejść, zmieniając życie obywateli okupowanych miast w horror, a często zmuszając ich do opuszczenia swojego...
Książka nie jest łatwa w odbiorze, bo wojna łatwa nie jest, ale reportaż napisany jest perfekcyjnie. Czysta relacja ludzi, żyjących w ukochanym przez siebie miejscu podczas konfliktu. Przerażające w tych wywiadach było to, że po pierwsze ludzie nie wiedzieli co się dzieje, czy uciekać, co ratować, co jest ważne, a co trzeba pozostawić na zatracenie. Po drugie przyzwyczajenie się do wojny, do zamachów. To co przerażało powszednieje. Ciężko to sobie wyobrazić.
Książka nie jest łatwa w odbiorze, bo wojna łatwa nie jest, ale reportaż napisany jest perfekcyjnie. Czysta relacja ludzi, żyjących w ukochanym przez siebie miejscu podczas konfliktu. Przerażające w tych wywiadach było to, że po pierwsze ludzie nie wiedzieli co się dzieje, czy uciekać, co ratować, co jest ważne, a co trzeba pozostawić na zatracenie. Po drugie...
Czytanie o wojnie może być naprawdę przytłaczające. Zwłaszcza, jeśli nie mamy do czynienia z fikcją literacką. Jednak takie lektury są potrzebne, by budować naszą świadomość, a także by dać świadectwo, stworzyć przestrzeń dla tych, którym wojna odbiera głos. Telewizyjne serwisy informacyjne czy media społecznościowe raz po raz wyświetlają nam przed oczami wojenne obrazki. Lecz zazwyczaj koncentrują się na tym, co najbardziej "spektakularne", "dynamiczne". Paweł Pieniążek natomiast w swojej książce Wojna w moim domu otwiera przed czytelnikiem drzwi do domów zwykłych ludzi, dla których wojenna rzeczywistość stała się codziennością. I to taką, której nie zobaczymy w mediach.
Czytanie o wojnie może być naprawdę przytłaczające. Zwłaszcza, jeśli nie mamy do czynienia z fikcją literacką. Jednak takie lektury są potrzebne, by budować naszą świadomość, a także by dać świadectwo, stworzyć przestrzeń dla tych, którym wojna odbiera głos. Telewizyjne serwisy informacyjne czy media społecznościowe raz po raz wyświetlają nam przed oczami wojenne obrazki....
Ciekawie napisane historie bohaterów - zwykłych mieszkańców Afganistanu, Ukrainy i Górskiego Karabachu - w czasie wojen z odpowiednio Talibami, z Rosją (operacją specjalną) i z Azerbejdżanem.
Takie książki uzmysławiają, że poza wielką polityką i ruchami wojsk, wojna dotyka przede wszystkim zwykłych mieszkańców danych terenów, którzy muszą mierzyć się z głodem, pragnieniem, brakiem dostępu do podstawowych udogodnień/potrzeb oraz a może przede wszystkim, ze spadającymi bombami, latającymi wybuchowymi dronami, wszechobecnymi strzelaninami, ale równocześnie próbują w tym chaosie pozostawić odrobinę codzienności, zwykłości i mają nadzieję, że prędzej czy później to pandemonium się skończy i będą mogli powrócić i odbudować normalność.
Książkę czyta się sprawnie, autor nie wrzuca niepotrzebnych nazwisk czy dat, a jedynie zakreśla najważniejsze ramy konfliktów. Polecam (ale przydałby się jeszcze rozdział o Gazie, do której chyba zdecydowanie najbardziej pasuje tytuł "wojna w moim domu")...
Ciekawie napisane historie bohaterów - zwykłych mieszkańców Afganistanu, Ukrainy i Górskiego Karabachu - w czasie wojen z odpowiednio Talibami, z Rosją (operacją specjalną) i z Azerbejdżanem.
Takie książki uzmysławiają, że poza wielką polityką i ruchami wojsk, wojna dotyka przede wszystkim zwykłych mieszkańców danych terenów, którzy muszą mierzyć się z głodem,...
„Wojna w moim domu” Pawła Pieniążka to poruszający reportaż o tym, jak konflikty zbrojne niszczą codzienność zwykłych ludzi – od Górskiego Karabachu po Ukrainę i Afganistan. To historia odwagi, strachu i nadziei, która zostaje w pamięci na długo.
Nikt z nas - zwykłych ludzi - nie jest w stanie przewidzieć, że codzienność, którą zna, może zmienić się z godziny na godzinę; że wojna zapuka do drzwi, a nawet wtargnie do środka bez żadnej zapowiedzi. Konflikt zbrojny ma to do siebie, że najczęściej cierpią na nim niewinni cywile, pragnący jedynie spokoju i życia, jakie dotychczas wiedli.
Przelana krew, zniszczone domy i miasta, zaginieni czy ranni – często niepełnosprawni na całe życie – a także zespół stresu pourazowego dotykający nie tylko żołnierzy walczących na froncie, lecz także zwykłych ludzi, u których nagły hałas wojny odciska trwały ślad na psychice. Następne pokolenia dzieci, a kolejno dorosłych, wychowanych w cieniu przemocy, strachu i agresji, które nie będą w stanie prowadzić normalnego życia - wojna ma ogromną cenę, lecz największą wartością w tym wszystkim jest ludzkie życie, które konflikt zabiera bezlitośnie, rozchodząc się po wsiach i miastach, pochłaniając tym samym kolejne ofiary. Tymczasem ci, którzy stoją za wywołaniem wojny lub podsycają napięcia, bezpiecznie ukryci, obserwują tę tragedię, bez skrupułów kalkulując kolejne ruchy na polu bitwy.
Autor kreśli brutalny obraz wojny niszczącej życie zwykłych ludzi. Przemierza Górski Karabach, Ukrainę i Afganistan, przybliżając zarówno tło powstania tych konfliktów, jak i perspektywę lokalnych mieszkańców na wydarzenia, które bezpośrednio ich dotknęły. Z opowieści Pieniążka wyłaniają się: odwaga, determinacja, nadzieja, a także ten moment, gdy nie ma już nic, poza koniecznością zebrania dobytku i ucieczki. Książka stanowi doskonały punkt wyjścia do zrozumienia złożonych sporów trawiących poszczególne regiony świata, ale jest także wiarygodnym świadectwem niewinnych ludzi, którzy mimo że stają się tłem wojny, tkwią w jej epicentrum.
Z każdego z przytoczonych konfliktów wyłania się kilka sylwetek bohaterów, których losy autor odtwarza, umieszczając je na osi czasu. Przedstawione doświadczenia budzą lęk, niepokój i troskę, a jednocześnie pokazują, że można oswoić się z wszystkim – nawet ze śmiercią, która puka do drzwi. To ciekawy reportaż, ukazujący ogromny wpływ wojny na życie zwykłych mieszkańców.
„Wojna w moim domu” Pawła Pieniążka to poruszający reportaż o tym, jak konflikty zbrojne niszczą codzienność zwykłych ludzi – od Górskiego Karabachu po Ukrainę i Afganistan. To historia odwagi, strachu i nadziei, która zostaje w pamięci na długo.
Nikt z nas - zwykłych ludzi - nie jest w stanie przewidzieć, że codzienność, którą zna, może zmienić się z godziny na godzinę;...
Mam wrażenie, że cokolwiek napiszę o tej książce to będą frazesy i banały, które jedynie spłycą treść. Przecież oczywistym jest, że reportaż o ludziach żyjących nieustannie w cieniu wojny będzie wstrząsający i przerażający. Jak mogłoby być inaczej skoro autor odsłania przed czytelnikami kulisy konfliktów rozgrywających się latami, czasem nawet dekadami? Mimo wszystko spróbuję złożyć parę zdań, bo chciałabym, żeby jak najwięcej osób zapoznało się historiami ludzi, których całe życie podporządkowane jest pod realia konfliktów zbrojnych. Paweł Pieniążek przez kilka lat śledził losy jedenaściorga osób zamieszkujących Afganistan, Ukrainę i Górski Karabach. Rozmawiał z ludźmi pochodzącymi z trzech różnych krajów, mieszkającymi w różnych miastach, wychowanymi w odmiennych kulturach, ale wszystkich łączy to, że od lat ich codzienność stanowią ostrzały, bombardowania, ucieczki do piwnicy, braki w dostawie prądu, wody, jedzenia, a także strach o najbliższych i własną przyszłość. Ta książka pokazuje, że nawet do najstraszliwszej rzeczywistości można się przyzwyczaić. Można nie zauważyć, że właśnie wybuchła wojna, można też nie wiedzieć kto jest wrogiem i o co tak naprawdę toczy się kolejna walka.
Napisać, że lektura tej książki jest trudna to jak nic nie napisać. Autor nie epatuje przemocą, pisze prosto i bardzo profesjonalnie, nazywając rzeczy po imieniu, ale mimo tego treść jest absolutnie przerażająca. Bardzo doceniam to, że zaakcentowany został głos rozmówców, autor jest w zasadzie niewidoczny, niczego nie komentuje, nie wtrąca niepotrzebnych informacji. Na końcu książki umieszczono kalendarium wydarzeń, rzucające światło na zarzewia wszystkich trzech konfliktów, dzięki czemu czytelnik może uzupełnić wiedzę. Znalazło się też miejsce na fotografie ilustrujące życie w Kabulu, Słowiańsku, Stepanakercie. To wszystko sprawia, że losy konkretnych osób stają się bliższe, bardziej zrozumiałe, trudniejsze do wyrzucenia z pamięci. Szybko zapomina się o wojnach pokazywanych w telewizji pomiędzy informacjami sportowymi a doniesieniami z bagna polskiej polityki, ale trudno zapomnieć o ludziach, którzy codziennie wychodzą z domu, bojąc się, że zginą w zamachu, zostaną zastrzeleni albo wzięci do niewoli. Uważam, że powinno się o nich pamiętać, bo to ludzie tacy jak my. Chcą spokoju, bezpieczeństwa, szczęśliwego życia, a dostają ciągły strach i traumy. W niczym nie zawinili, nie oni rozpętali konflikty, nie oni strzelają, nie oni zieją nienawiścią do innych ludzi, a jednak oni ponoszą najgorsze konsekwencje.
Każda z opisanych wojen jest inna, chociaż wszystkie tragicznie. W Kabulu walki na ulicach były na porządku dziennym. Zamachy samobójcze tak spowszedniały, że służby ani nie rozpoczynały śledztwa, ani nawet nie sprzątały dokładnie na miejscu zdarzenia, więc jeszcze wiele dni po tragedii widać było ślady krwi. W Słowiańsku przez długi czas mieszkańcy uważali, że nic szczególnego się nie dzieje, bo teoretycznie nikt wojny nie wypowiedział (relacja rozpoczyna się od działania tzw. zielonych ludzików). Wystarczyło wyłączyć telewizor, żeby nie śledzić doniesień z Majdanu i nie zważać na odległe huki wystrzałów. Niestety tylko do pewnego momentu. W Stepanakercie z kolei wszyscy wiedzieli, że następna odsłona konfliktu jest kwestią czasu, ale mieli nadzieję, że tym razem spokój potrwa dłużej. Oprócz opisów wojennej codzienności, na którą składają się ucieczki do piwnicy, kłopoty ze zdobyciem jedzenia oraz nasłuchiwanie nadlatujących pocisków, w książce znajdziemy także relacje ludzi, którzy pomimo tego powtarzającego się koszmaru wciąż wierzą, że wszystko jakoś się ułoży. W trakcie najcięższych walk uciekają z domów do sąsiedniego miasta, do rodziny na wieś, do innego kraju, ale najczęściej zawsze wracają kiedy sytuacja zaczyna się stabilizować. Dla wszystkich ojczyzna jest ważna, chcą wrócić do siebie i po raz kolejny zacząć na nowo.
"Wojna w moim domu" bardzo dobitnie pokazuje, że walki nie mają żadnego sensu. Nie ma w tym nic szlachetnego, patriotycznego i godnego podziwu. To śmierć, ból, zniszczenia i zrujnowane życia. Jednocześnie reportaż Pawła Pieniążka uświadamia, że pomimo tego ludzie zawsze będą toczyć konflikty. Nic się nie zmienia, krąg przemocy i nienawiści nie zostaje przerwany, wojny wybuchają wciąż od nowa, często w tych samych regionach świata, doświadczając i traumatyzując kolejne pokolenia. Polecam zapoznać się z książką, chociaż uprzedzam, że lektura jest bardzo trudna i bolesna.
Mam wrażenie, że cokolwiek napiszę o tej książce to będą frazesy i banały, które jedynie spłycą treść. Przecież oczywistym jest, że reportaż o ludziach żyjących nieustannie w cieniu wojny będzie wstrząsający i przerażający. Jak mogłoby być inaczej skoro autor odsłania przed czytelnikami kulisy konfliktów rozgrywających się latami, czasem nawet dekadami? Mimo wszystko...
To książka nie tyle o wojnie, ale o tym co dzieje się tuż obok - za ścianą, w kawiarnii, biurze, domu. O wojnie, która nie nosi munduru, nie ogłasza swojego nadejścia. Po prostu jest. Zagnieżdża się w codzienności, wchodzi z nią w symbiozę,; pasożytuje na zwykłym świecie.
Część pierwsza - Kabul - wojna zmienia życie w zależności od tego skąd pochodzisz, jakiej jesteś płci, czy masz wykształcenie. O każdym dniu myślisz, jakby był ostatnim. Ludzi żyją w napięciu, nieufności, lęku przed miejscem, które dobrze znają.
Część druga - Słowiańsk - z dala od politycznych debat ale blisko realnych podziałów. Tu zmiana światopoglądu, identyfikacja może zacząć się od wizyty w teatrze; lojalność narodowa wyznacza linię podziału między sąsiadami. Język, flaga,
wspomnienia - wszystko staje się nośnikiem polityki.
“Flagi są zawsze pierwszymi ofiarami konfliktów (...). Pytania: kim jesteśmy?, jaka jest nasza przeszłość?, a przede wszystkim jaka jest nasza przyszłość? – powracają ze zwielokrotnioną siłą.”
Część trzecia - Stepanakert - dla jednego z bohaterów miał być ucieczką przed wojną w Syrii. Stał się miejscem, do którego wojna nie zapukała, przyszła, otworzyła drzwi i wzięła, co swoje.
Autor oddaje głos ludziom, którzy zwykle są tłem wielkiej polityki - nauczyciele, kupcy, sąsiedzi, którzy podejmują codzienne decyzje wbrew logice - na ile można normalnie funkcjonować w realiach zamachów bombowych, zagrożenia ostrzałem, powszechnych punktów kontrolnych.
Dużo tu o człowieku, jego optymizmie, spokoju, ale przede wszystkim lęku, który nie ma przerwy - w brudnej łazience, przy herbacie, na zrujnowanym podwórku.
To książka o tym, co się dzieje, kiedy wojna zamieszkuje nasz dom.
“Wyłączenie się, nie śledzenie informacji i obojętność są luksusem, na który nie mogą sobie pozwolić ci znajdujący się w środku wydarzeń. To przywilej tych będących daleko. Mogą oni przestać się interesować wojna w dowolnym momencie, bo to nie ich miasto jest polem bitwy. Gdy wojna przychodzi do domu, nie da się od niej odgrodzić. Dosięgnie cię wszędzie. Musisz się nią interesować non stop, jeśli chcesz przeżyć.”
To książka nie tyle o wojnie, ale o tym co dzieje się tuż obok - za ścianą, w kawiarnii, biurze, domu. O wojnie, która nie nosi munduru, nie ogłasza swojego nadejścia. Po prostu jest. Zagnieżdża się w codzienności, wchodzi z nią w symbiozę,; pasożytuje na zwykłym świecie.
Część pierwsza - Kabul - wojna zmienia życie w zależności od tego skąd pochodzisz, jakiej jesteś płci,...
Dobra książka, opatrzona zdjęciami.
Podzielona jest na trzy części. Każda z nich to inne miasto, kraj i inna wojna. Od domowej, gdzie nie wiadomo kto może okazać się wrogiem/czyhającym zamachowcem, po taką, gdzie wróg jest niemal odwieczny i łatwy do zidentyfikowania.
Autor w poruszający sposób relacjonuje te konflikty. Patrząc na nie oczami zwykłych mieszkańców, którym wywróciły one życie do góry nogami.
Z książki można nie tylko dowiedzieć się więcej o okolicznościach i meandrach konfliktów zbrojnych znanych z wiadomości. Można też odnaleźć ciekawe spostrzeżenia na temat mechanizmów psychologicznych rozwijających się pod wpływem życia w warunkach wojennych.
Do moich ulubionych należą:
,,Ludzie przyzwyczają się do życia w cieniu wojny, jak przyzwyczajają się do życia w cieniu wulkanu''.
Czy:
,,Życie, które- niekiedy zupełnie niedawno wydawało się nieznośne, mdłe i nudne, we wspomnieniach zamienia się w obiekt westchnień. Zapyziałe ulice pełne tandetnych szyldów jawią się jako wymarzone miejsce do życia... To co w trakcie pokoju wydaje się nam najzwyklejsze, podczas wojny staje się czymś wyjątkowym. Ludzkie czyny nabierają innego znaczenia. Rutyna i powtarzalność są na wagę złota. Takie drobiazgi jak irytujący budzik, poranna toaleta, śniadanie, na które się zawsze je to samo... dają człowiekowi poczucie stabilności. Ludzie narzekają na nudę codzienności, ale naprawdę cierpią, gdy im się ją odbierze...''
O mechanizmach obronnych jak wypieranie, łudzenie się, że wojna przejdzie bokiem. Usilnym, na przekór, zachowaniu normalności, ucieczkach w drobne przyjemności jak pielenie ogródka, opieka nad świnkami morskimi, czy wspólne świętowanie nowego roku z rodziną. A wszystko to między spędzaniem długich godzin w schronie, zimnej piwnicy bez prądu i bieżącej wody. Czasem nawet walce o pożywienie. i zachowanie w tym wszystkim człowieczeństwa, ludzkiej godności i nadziei.
O wątpliwościach- przeczekać czy uciec? Jak uciec, to dokąd? Czy da się w ogóle uciec- nawet fizycznie będąc, gdzie indziej? A może jednak wrócić i zachować choćby pozory wpływu na otaczającą rzeczywistość?
Najtrudniej było mi przebrnąć przez pierwszą część poświęconą Kabulowi. Nie dlatego, że była opisana mniej ciekawie. Po prostu temat związany z fundamentalizmem i konfliktem na tym tle, jest dla mnie mniej ciekawy, niż temat pozostałych dwu wojen. Głównie do tego rozdziału też odnosi się mój jedyny co do książki zarzut- mianowicie jest on przedstawiony właściwie w całości z perspektywy wykształconych urzędników płci obojga, o bardziej pro zachodnim podejściu. Jest to w pewien sposób zrozumiałe, że autor miał do takich ludzi lepszy dostęp. Tym bardziej, że nie zna ich języka.
Pokazanie ich perspektywy ma też swój plus w postaci uświadomienia traktującym Afgańczyków jako monolit i patrzących na nich tylko przez pryzmat stereotypów ludziom, że w kraju tym były obecne też pro zachodnie postawy.
Jednak daje to obraz niekompletny. Nie pokazując perspektywy drugiej/ trzeciej/ czwartej(?) strony(to społeczeństwo podzielone jak wiele innych), będących w cieniu 2 skrajnych postaw, gdzie ta jedna przedstawiona bliżej przez autora jest prawdopodobnie najmniej liczna, bo umówmy się... ile procent tego kraju stanowią wykształcone kobiety, jeżdżące na stypendia do Japonii, czy urzędnicy administracji sprzyjającej siłom zachodnim?
Po zakończeniu tej części, książkę już praktycznie pochłonęłam. Z osobistych powodów najbardziej zainteresował mnie rozdział o Górskim Karabachu. Mój syn ma korzenie ormiańskie ze strony ojca. Stąd też interesuję się dziejami tego narodu. Poruszenie tego tematu było zresztą głównym motorem napędowym do nabycia książki. Tym bardziej, że w mediach ten temat praktycznie nie istniał, wyparty przez wojnę na Ukrainie, czy w Gazie.
Rozdziały więc ułożyły się dla mnie od najmniej do najbardziej ciekawego.
Ten o Ukrainie również mnie pochłonął.
Książka niewątpliwie warta przeczytania. Poleciłabym każdemu, kto lubi literaturę faktu, traktującą o problemach współczesnego świata.
Tym bardziej, że do konfliktów zbrojnych dochodzi niestety regularnie co jakiś czas. Także całkiem blisko nas, co nie zawsze sobie uświadamiamy. Można się spotkać z przekonaniami jakoby obecna wojna w Ukrainie, była pierwszą po długich dekadach (od II wojny światowej) braku wojen na naszym kontynencie. A przecież całkiem niedawno były bardzo krwawe wojny bałkańskie. Z oblężeniem Sarajewa, czystkami etnicznymi i masowymi zbrodniami wojennymi, jak Srebrenica.
Były wojny domowe w Irlandii i Grecji.
Pierwsza zakończona w latach 60-tych XXw. A wracająca rykoszetem w postaci zamachów terrorystycznych, tragedii jak ,,krwawa niedziela''. Całkowicie zakończona dopiero bodaj w latach 90-tych.
Druga skutkująca ,,jutą czarnych pułkowników'' i reżimem dopuszczającym się tortur i mordów na politycznych przeciwnikach. Co skutkowało masowymi ucieczkami z kraju. Rzecz miała miejsce na przełomie lat 60-tych i 70-tych ubiegłego wieku. A więc blisko 30 lat po II wojnie światowej.
Były też brutalne reżimy, jak dyktatura Franco w Hiszpanii.
Ludzkość niestety nie uczy się na własnych błędach. Historia ,,zatacza koła'' i ,,uczy tylko jednego, że nigdy nikogo niczego nie nauczyła''.
Stąd tak ważne, by przypominać sobie co się ma żyjąc w pokoju. Jak bezcenny to skarb, który traktujemy jako oczywistość. Szczególnie w czasach, gdy zaczynają podnosić łeb rozmaite półgłówki ze swoimi komentarzami typu- ,,Przydałaby się wojna'', ,,Dawno wojny nie było''
Jakby wojna była jakimś żartem. Sposobem oczyszczenia społeczeństwa z błahych często i wydumanych problemów, a nie jedną z największych, o ile nie największą tragedią, mogącą społeczeństwo dotknąć...
W tej sytuacji szczególnej mocy nabierają życzenia Zbigniewa Rokity, aby nadszedł taki dzień, by autor, korespondent wojenny nie miał nic do roboty. Mógł odpocząć.
Podpisuję się pod nimi.
Dobra książka, opatrzona zdjęciami.
Podzielona jest na trzy części. Każda z nich to inne miasto, kraj i inna wojna. Od domowej, gdzie nie wiadomo kto może okazać się wrogiem/czyhającym zamachowcem, po taką, gdzie wróg jest niemal odwieczny i łatwy do zidentyfikowania.
Autor w poruszający sposób relacjonuje te konflikty. Patrząc na nie oczami zwykłych mieszkańców, którym...
Jestem pod wielkim wrażeniem tego reportażu. Autor opisuje obraz wojny z perspektywy różnych osób biorących udział w konfliktach w różnych częściach świata. Mocna, przerażająca i dająca do myślenia, każdy powinien ją przeczytać, żeby zrozumieć ile krzywdy wyrządza zwykłym ludziom.
Jestem pod wielkim wrażeniem tego reportażu. Autor opisuje obraz wojny z perspektywy różnych osób biorących udział w konfliktach w różnych częściach świata. Mocna, przerażająca i dająca do myślenia, każdy powinien ją przeczytać, żeby zrozumieć ile krzywdy wyrządza zwykłym ludziom.
O tym ludzie nie chcą myśleć, nie chcą pamiętać, nie chcą rozmawiać. Bo wojna może nadejść. I nawet jeśli wykluczy się ją z codziennych dialogów, nawet jeśli z całej siły będzie się próbowało ją wymazać z umysłu - ona może się pojawić. W każdej chwili. A kiedy się pojawi - nie będzie powrotu do normalności. Paweł Pieniążek bierze zatem na warsztat temat, który radości wywołać nie może: sprawdza, co dzieje się, kiedy wojna wkroczy w codzienność, nadzieje, marzenia i plany zwykłych ludzi. Przemierza świat, żeby porozmawiać z tymi, którym wojna zniszczyła przyszłość i teraźniejszość. I wysłuchuje ciągle tych samych historii - które przecież za każdym razem są inne, indywidualne i dramatyczne. Bohaterowie uczą się, jak radzić sobie z przeciwnościami losu i jak na nowo budować codzienność w ekstremalnie trudnych warunkach. Opowiadają, czym jest dla nich wojna i co oznaczało jej nadejście dla całych rodzin. A przecież wszyscy chcą zakładać rodziny lub wchodzić w związki, czuć się bezpiecznie i realizować własne pasje. Zamiast tego mają do dyspozycji ciągłe komplikacje i trudności, strach o bliskich i zagrożenie na każdym kroku. Wojna jest okrutna - ale najgorsze jest to, co dotyka niezaangażowanych w nią bezpośrednio, zwykłych ludzi. I o tym Paweł Pieniążek nie pozwala zapomnieć. Ta książka składa się z krótkich, jakby celowo zrywanych rozdziałów, szarpie narracją i emocjami - nie jest wygodna w lekturze. Nie może taka być.
O tym ludzie nie chcą myśleć, nie chcą pamiętać, nie chcą rozmawiać. Bo wojna może nadejść. I nawet jeśli wykluczy się ją z codziennych dialogów, nawet jeśli z całej siły będzie się próbowało ją wymazać z umysłu - ona może się pojawić. W każdej chwili. A kiedy się pojawi - nie będzie powrotu do normalności. Paweł Pieniążek bierze zatem na warsztat temat, który radości...
Reportaż o wojnie... widzianej oczami szarego człowieka. Trzecia część najbardziej zapadła mi w pamięć i według mnie jest najmocniejszą stroną tej książki.
Cytat, który najbardziej mnie poruszył:
"Flagi są zawsze pierwszymi ofiarami konfliktów, symbolami zmiany władzy. Gdy znika flaga, całe nasze wyobrażenie o dotychczasowym porządku ulega deformacji.
Pytania: "kim jesteśmy, jaka jest nasza przeszłość, a przede wszystkim jaka jest nasza przeszłość " - powracają ze zwielokrotnioną siłą"...
Str. 114
Reportaż o wojnie... widzianej oczami szarego człowieka. Trzecia część najbardziej zapadła mi w pamięć i według mnie jest najmocniejszą stroną tej książki.
Cytat, który najbardziej mnie poruszył:
"Flagi są zawsze pierwszymi ofiarami konfliktów, symbolami zmiany władzy. Gdy znika flaga, całe nasze wyobrażenie o dotychczasowym porządku ulega deformacji.
Pytania: "kim...
Zwykli ludzie praktycznie nigdy nie chcą wojny. I zwykłych ludzi wszędzie jest przecież zdecydowana większość. A wojny jak były, tak wciąż są. Choć oczywiście (i na szczęście) nie wszędzie. W Europie pierwszy raz w historii mieliśmy tak długi okres bez wojen, dzięki powstaniu NATO i UE.
Świetna książka - ale niestety nie przeczytają jej ludzie typu putin...
Zwykli ludzie praktycznie nigdy nie chcą wojny. I zwykłych ludzi wszędzie jest przecież zdecydowana większość. A wojny jak były, tak wciąż są. Choć oczywiście (i na szczęście) nie wszędzie. W Europie pierwszy raz w historii mieliśmy tak długi okres bez wojen, dzięki powstaniu NATO i UE.
Świetna książka - ale niestety nie przeczytają jej ludzie typu putin...
Wojna pokazywana w mediach to zwykle drastyczne obrazy, na które przyzwyczailiśmy się patrzeć, siedząc na kanapie i jedząc orzeszki... Wydaje się jakoś odrealniona, daleka (nawet ta najbliższa), bo nas nie dotyczy. Rzadko zastanawiamy się, jak znoszą ją ludzie, na których spadła z dnia na dzień, wywracając ich życie do góry nogami. Jak to ich życie wygląda teraz? Gdzie robią zakupy, jak się spotykają, o czym rozmawiają? O to pyta Paweł Pieniążek, stając się pośrednikiem między nimi a nami. Świetny reportaż, który tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że książki potrafią przenosić w czasie i przestrzeni.
Wojna pokazywana w mediach to zwykle drastyczne obrazy, na które przyzwyczailiśmy się patrzeć, siedząc na kanapie i jedząc orzeszki... Wydaje się jakoś odrealniona, daleka (nawet ta najbliższa), bo nas nie dotyczy. Rzadko zastanawiamy się, jak znoszą ją ludzie, na których spadła z dnia na dzień, wywracając ich życie do góry nogami. Jak to ich życie wygląda teraz? Gdzie...
Bardzo dobra książka reporterska o wojnie widzianej oczami zwykłych ludzi. Szczególnie mnie poruszyła część druga o Słowiańsku. Oprócz tekstu niezwykle wymowne są też zdjęcia, z których można by zrobić wystawę - jak wygląda codzienne życie w miejscach objętych konfliktami zbrojnymi. To naprawdę przykre i straszne, co ludzie potrafią robić innym ludziom. Niemniej jednak nie ma co uciekać przed takimi tematami, szczególnie teraz, żeby bynajmniej wiedzieć, co się dzieje na świecie!
Bardzo dobra książka reporterska o wojnie widzianej oczami zwykłych ludzi. Szczególnie mnie poruszyła część druga o Słowiańsku. Oprócz tekstu niezwykle wymowne są też zdjęcia, z których można by zrobić wystawę - jak wygląda codzienne życie w miejscach objętych konfliktami zbrojnymi. To naprawdę przykre i straszne, co ludzie potrafią robić innym ludziom. Niemniej jednak nie...
Wojna to nie tylko bomby, czołgi i drony. To też codzienne życie, sadzenie kwiatów na rabatkach, gotowanie obiadów w schronie i kolejka do piekarni wijąca się pośród gruzów zbombardowanych domów. Paweł Pieniążek pięknie i poruszająco opisuje tę codzienność, towarzysząc swoim bohaterom przez lata.
Od czasu Wojciecha Jagielskiego nie było takiego reportera!!! Gorąco polecam tę książkę.
Wojna to nie tylko bomby, czołgi i drony. To też codzienne życie, sadzenie kwiatów na rabatkach, gotowanie obiadów w schronie i kolejka do piekarni wijąca się pośród gruzów zbombardowanych domów. Paweł Pieniążek pięknie i poruszająco opisuje tę codzienność, towarzysząc swoim bohaterom przez lata.
Od czasu Wojciecha Jagielskiego nie było takiego reportera!!! Gorąco polecam...
„Wojna w moim domu” Pawła Pieniążka to nie tylko reportaż. To głos ludzi, których świat się rozpadł – i nikt nie obiecał, że go odbuduje.
Pieniążek nie epatuje drastycznością. Nie musi. Siła tej książki tkwi w szczególe, w ciszy między wybuchami, w rozmowie przy herbacie, w powracającym pytaniu: „czy jutro też będzie wojna?” Jedenastu bohaterów – z Afganistanu, Ukrainy, Górskiego Karabachu – opowiada o życiu, które stało się wojną. O tym, jak wojna nie zawsze krzyczy – czasem po prostu siedzi z tobą w kuchni.
Ta książka boli. Bo czytając ją, nie da się już spokojnie patrzeć na nagłówki o „kolejnym konflikcie”. To nie jest „kolejny”. To czyjś dom. Czyjaś matka. Czyjeś dziecko. I choć Pieniążek nie moralizuje, to trudno nie czuć, że po lekturze jesteśmy komuś coś winni – choćby chwilę prawdziwej uwagi.
Język prosty, bez patosu. A przez to jeszcze bardziej poruszający. Reportaż nie „na temat wojny”, ale z wnętrza wojny, z tych miejsc, gdzie historia przestaje być historią, a staje się losem człowieka. To książka, którą trzeba czytać powoli. A potem długo pamiętać.
„Wojna w moim domu” Pawła Pieniążka to nie tylko reportaż. To głos ludzi, których świat się rozpadł – i nikt nie obiecał, że go odbuduje.
Pieniążek nie epatuje drastycznością. Nie musi. Siła tej książki tkwi w szczególe, w ciszy między wybuchami, w rozmowie przy herbacie, w powracającym pytaniu: „czy jutro też będzie wojna?” Jedenastu bohaterów – z Afganistanu, Ukrainy,...
Paweł Pieniążek jest jednym z najważniejszych współczesnych polskich reporterów wojennych. Po raz kolejny udowadnia on, że potrafi z niezwykłą empatią, wyczuciem i reporterską precyzją uchwycić istotę współczesnych konfliktów zbrojnych. Wojna w moim domu. Kiedy konflikt staje się codziennością to nie tylko zbiór historii, lecz przede wszystkim głęboko poruszająca i aktualna opowieść o ludziach, którym wojna rozgościła się w domach, i za nic nie chce ich opuścić.
Tytuł książki nie jest metaforą. Pieniążek nie opowiada o wojnie jako o czymś zewnętrznym, odległym, dziejącym się gdzieś „tam”. Wojna staje się tu rzeczywistością, czymś koszmarnie brutalnym. Wojna wchodzi bez pytania, zostaje na długo i zmienia wszystko.
Autor konsekwentnie unika uproszczeń i efekciarskich zabiegów. Zamiast tego, z ogromną starannością dokumentuje życie swoich jedenastu bohaterów. Rozsiani sa oni po trzech krajach – Ukrainie, Afganistanie i Górskim Karabachu. Bohaterowie, mimo zamieszkiwania w różnych krajach, dzielą wspólny los ludzi uwięzionych w wirze konfliktów, które nie mają końca i nie dają żadnej nadziei. Ich historie są różne, ale łączy je jedno: wojna nie jest tu „wydarzeniem”, lecz tłem życia, jego permanentnym stanem.
Śmiało można powiedzieć, iż ta książka to reportaże z pogranicza życia i śmierci.
Na kartach książki poznajemy ludzi, których nazwiska – w innym kontekście – nigdy nie pojawiłyby się w gazetach. To zwyczajni mieszkańcy Doniecka, Kabulu, Stepanakertu. Każdy z nich próbuje przetrwać, zbudować choćby namiastkę normalności: wychować dziecko, uprawiać ogródek, otworzyć piekarnię, posłać córkę do szkoły. Ale wojna nie pozwala na dłuższy oddech. Przerwane zawieszenie broni, nagły atak drona, zmiana linii frontu, wszystko to rozgrywa się nagle, bez ostrzeżenia.
To właśnie ta nieprzewidywalność i ciągłe napięcie są najmocniejszym przekazem książki. Pieniążek nie moralizuje, nie szuka winnych. Oddaje głos tym, którzy zwykle są tylko statystyką w raportach ONZ – cywilom, ofiarom ubocznym, osobom zapomnianym przez świat. Autor oddaje głos „zwykłym ludziom”, nie przerywa im własnymi komentarzami. Pieniążek zadaje pytania, ale przede wszystkim słucha, cierpliwie, z szacunkiem.
Nie bez znaczenia jest też to, że autor zna regiony, o których pisze, nie z krótkiej wizyty, ale z wieloletniego zaangażowania. Znajduje to odzwierciedlenie w reportażach.
Jednak ta książka jest bardzo trudna emocjonalnie, ostrzegam. Mnie mocno przeorała psychicznie. Każda nadzieja, która się pojawia, np. na pokój, na nowy początek, zostaje szybko zderzona z bardzo bolesnymi realiami. Ale mimo to ksiązka ta to opowieść o nadzieji. Jest to opowieśc o ludziach, którzy – mimo wszystkiego – próbują żyć. Ich odwaga nie polega na bohaterskich czynach, lecz na tym, że każdego dnia próbują znaleźć sens w świecie, który się zawalił. Nie potrafię sobie tego wyobrazić, nie chce o tym myśleć, jak ja bym się zachowała w takiej sytuacji. Mam nadzieję, ba głęboko wierzę, że nigdy nie będe musiała tego sprawdzać.
Wojna w moim domu to reportaż najwyższej próby – bezkompromisowy, głęboki, empatyczny, niezwykle autentyczny. Paweł Pieniążek pokazuje w nim nie tylko, czym jest współczesna wojna, ale przede wszystkim – czym jest życie w jej cieniu. To książka ważna, szczególnie dziś, gdy temat konfliktów zbrojnych znowu dominuje w medialnych przekazach, często znieczulając nas na prawdziwy dramat zwykłych ludzi.
To lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, co naprawdę oznacza, że „wojna przyszła do czyjegoś domu” – i co się dzieje, gdy nie chce z niego wyjść.
Wyjątkowa opowieść dla czytelników literatury faktu, zainteresowanych współczesnym światem, losem cywilów w czasie wojny oraz psychologią przetrwania. Przerażające, polecam.
https://www.instagram.com/p/DKr701biEt5/
https://www.facebook.com/profile.php?id=100063563404614
Paweł Pieniążek jest jednym z najważniejszych współczesnych polskich reporterów wojennych. Po raz kolejny udowadnia on, że potrafi z niezwykłą empatią, wyczuciem i reporterską precyzją uchwycić istotę współczesnych konfliktów zbrojnych. Wojna w moim domu. Kiedy konflikt staje się codziennością to nie tylko zbiór historii, lecz przede wszystkim głęboko poruszająca i aktualna...
„Wojna zawsze zaskakuje tych, do których przychodzi. Nawet jeśli od dawna wisi w powietrzu (...)”
📖 „Wojna w moim domu. Kiedy konflikt staje się codziennością” to reportaż, który zostaje w głowie na długo.
Bo właśnie o tym jest ta książka. O tym, że wojna...powszednieje. Że nawet w najtrudniejszych warunkach życie toczy się dalej, a ludzie próbują nadać mu sens, choć tło ich rzeczywistości to nieustanne zagrożenie.
Autor podzielił książkę na trzy części – Górski Karabach, Ukraina i Afganistan. To trzy zupełnie różne konflikty, ale każdy z nich przynosi koniec świata dla tych, których dotyka.
To nie są wojenne relacje z pierwszej linii frontu, lecz zwykłe, codzienne życie w niezwykłych, brutalnych warunkach. To opowieści o dramatach, o strachu, o niepewności. O rodzinach, które wojna rozdziela, często na zawsze.
Podczas lektury towarzyszył mi stały niepokój. I choć autor nie koloryzuje, nie dramatyzuje, po prostu mówi, jak jest, to wystarcza, żeby poczuć ciężar tych historii.
Bycie reporterem wojennym to zawód, który budzi mój respekt, nie tylko ze względu na ryzyko, ale też na emocjonalny ciężar. Bo przecież nigdy nie ma pewności, czy rozmowa, którą prowadzi, nie jest ostatnią z tym bohaterem.
W środku znajdziemy też wkładkę ze zdjęciami, które wzmacniają przekaz i dają obraz tego, co często trudno ubrać w słowa.
Jedyne, czego mi brakowało, to przypisów na dole stron, to ułatwiłoby lekturę.
Sięgacie czasem po książki o wojnie, czy to dla Was zbyt trudny temat?
Zostawcie serduszko, jeśli uważacie, że takie reportaże są potrzebne.
Książkę do recenzji otrzymałam w ramach współpracy reklamowej z @znak_literanova
„Wojna zawsze zaskakuje tych, do których przychodzi. Nawet jeśli od dawna wisi w powietrzu (...)”
📖 „Wojna w moim domu. Kiedy konflikt staje się codziennością” to reportaż, który zostaje w głowie na długo.
Bo właśnie o tym jest ta książka. O tym, że wojna...powszednieje. Że nawet w najtrudniejszych warunkach życie toczy się dalej, a ludzie próbują nadać mu sens, choć tło...
Afganistan - Ukraina - Górski Karabach,
Kabul - Słowiańsk - Stepanakert, różni ludzie, to samo zło.
Paweł Pieniążek pisze bardzo obrazowo o obliczach wojny, która pojawia się nagle i bardzo szybko potrafi rozgościć w najbliższej okolicy, a potem nie ma ochoty odejść, zmieniając życie obywateli okupowanych miast w horror, a często zmuszając ich do opuszczenia swojego najukochańszego miejsca na Ziemi. Literatura non fiction na dobrym poziomie, konflikty widziane z perspektywy jednej rodziny, małego kręgu ludzi czy mieszkańców pewnej ulicy, nienormalność, która z czasem staje się codziennością.
Afganistan - Ukraina - Górski Karabach,
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKabul - Słowiańsk - Stepanakert, różni ludzie, to samo zło.
Paweł Pieniążek pisze bardzo obrazowo o obliczach wojny, która pojawia się nagle i bardzo szybko potrafi rozgościć w najbliższej okolicy, a potem nie ma ochoty odejść, zmieniając życie obywateli okupowanych miast w horror, a często zmuszając ich do opuszczenia swojego...
Książka nie jest łatwa w odbiorze, bo wojna łatwa nie jest, ale reportaż napisany jest perfekcyjnie. Czysta relacja ludzi, żyjących w ukochanym przez siebie miejscu podczas konfliktu. Przerażające w tych wywiadach było to, że po pierwsze ludzie nie wiedzieli co się dzieje, czy uciekać, co ratować, co jest ważne, a co trzeba pozostawić na zatracenie. Po drugie przyzwyczajenie się do wojny, do zamachów. To co przerażało powszednieje. Ciężko to sobie wyobrazić.
Książka nie jest łatwa w odbiorze, bo wojna łatwa nie jest, ale reportaż napisany jest perfekcyjnie. Czysta relacja ludzi, żyjących w ukochanym przez siebie miejscu podczas konfliktu. Przerażające w tych wywiadach było to, że po pierwsze ludzie nie wiedzieli co się dzieje, czy uciekać, co ratować, co jest ważne, a co trzeba pozostawić na zatracenie. Po drugie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzyta się to tak od niechcenia. Liczyłem na dużo więcej i się przeliczyłem. Mocne 6
Czyta się to tak od niechcenia. Liczyłem na dużo więcej i się przeliczyłem. Mocne 6
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytanie o wojnie może być naprawdę przytłaczające. Zwłaszcza, jeśli nie mamy do czynienia z fikcją literacką. Jednak takie lektury są potrzebne, by budować naszą świadomość, a także by dać świadectwo, stworzyć przestrzeń dla tych, którym wojna odbiera głos. Telewizyjne serwisy informacyjne czy media społecznościowe raz po raz wyświetlają nam przed oczami wojenne obrazki. Lecz zazwyczaj koncentrują się na tym, co najbardziej "spektakularne", "dynamiczne". Paweł Pieniążek natomiast w swojej książce Wojna w moim domu otwiera przed czytelnikiem drzwi do domów zwykłych ludzi, dla których wojenna rzeczywistość stała się codziennością. I to taką, której nie zobaczymy w mediach.
Czytanie o wojnie może być naprawdę przytłaczające. Zwłaszcza, jeśli nie mamy do czynienia z fikcją literacką. Jednak takie lektury są potrzebne, by budować naszą świadomość, a także by dać świadectwo, stworzyć przestrzeń dla tych, którym wojna odbiera głos. Telewizyjne serwisy informacyjne czy media społecznościowe raz po raz wyświetlają nam przed oczami wojenne obrazki....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawie napisane historie bohaterów - zwykłych mieszkańców Afganistanu, Ukrainy i Górskiego Karabachu - w czasie wojen z odpowiednio Talibami, z Rosją (operacją specjalną) i z Azerbejdżanem.
Takie książki uzmysławiają, że poza wielką polityką i ruchami wojsk, wojna dotyka przede wszystkim zwykłych mieszkańców danych terenów, którzy muszą mierzyć się z głodem, pragnieniem, brakiem dostępu do podstawowych udogodnień/potrzeb oraz a może przede wszystkim, ze spadającymi bombami, latającymi wybuchowymi dronami, wszechobecnymi strzelaninami, ale równocześnie próbują w tym chaosie pozostawić odrobinę codzienności, zwykłości i mają nadzieję, że prędzej czy później to pandemonium się skończy i będą mogli powrócić i odbudować normalność.
Książkę czyta się sprawnie, autor nie wrzuca niepotrzebnych nazwisk czy dat, a jedynie zakreśla najważniejsze ramy konfliktów. Polecam (ale przydałby się jeszcze rozdział o Gazie, do której chyba zdecydowanie najbardziej pasuje tytuł "wojna w moim domu")...
Ciekawie napisane historie bohaterów - zwykłych mieszkańców Afganistanu, Ukrainy i Górskiego Karabachu - w czasie wojen z odpowiednio Talibami, z Rosją (operacją specjalną) i z Azerbejdżanem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTakie książki uzmysławiają, że poza wielką polityką i ruchami wojsk, wojna dotyka przede wszystkim zwykłych mieszkańców danych terenów, którzy muszą mierzyć się z głodem,...
„Wojna w moim domu” Pawła Pieniążka to poruszający reportaż o tym, jak konflikty zbrojne niszczą codzienność zwykłych ludzi – od Górskiego Karabachu po Ukrainę i Afganistan. To historia odwagi, strachu i nadziei, która zostaje w pamięci na długo.
Nikt z nas - zwykłych ludzi - nie jest w stanie przewidzieć, że codzienność, którą zna, może zmienić się z godziny na godzinę; że wojna zapuka do drzwi, a nawet wtargnie do środka bez żadnej zapowiedzi. Konflikt zbrojny ma to do siebie, że najczęściej cierpią na nim niewinni cywile, pragnący jedynie spokoju i życia, jakie dotychczas wiedli.
Przelana krew, zniszczone domy i miasta, zaginieni czy ranni – często niepełnosprawni na całe życie – a także zespół stresu pourazowego dotykający nie tylko żołnierzy walczących na froncie, lecz także zwykłych ludzi, u których nagły hałas wojny odciska trwały ślad na psychice. Następne pokolenia dzieci, a kolejno dorosłych, wychowanych w cieniu przemocy, strachu i agresji, które nie będą w stanie prowadzić normalnego życia - wojna ma ogromną cenę, lecz największą wartością w tym wszystkim jest ludzkie życie, które konflikt zabiera bezlitośnie, rozchodząc się po wsiach i miastach, pochłaniając tym samym kolejne ofiary. Tymczasem ci, którzy stoją za wywołaniem wojny lub podsycają napięcia, bezpiecznie ukryci, obserwują tę tragedię, bez skrupułów kalkulując kolejne ruchy na polu bitwy.
Autor kreśli brutalny obraz wojny niszczącej życie zwykłych ludzi. Przemierza Górski Karabach, Ukrainę i Afganistan, przybliżając zarówno tło powstania tych konfliktów, jak i perspektywę lokalnych mieszkańców na wydarzenia, które bezpośrednio ich dotknęły. Z opowieści Pieniążka wyłaniają się: odwaga, determinacja, nadzieja, a także ten moment, gdy nie ma już nic, poza koniecznością zebrania dobytku i ucieczki. Książka stanowi doskonały punkt wyjścia do zrozumienia złożonych sporów trawiących poszczególne regiony świata, ale jest także wiarygodnym świadectwem niewinnych ludzi, którzy mimo że stają się tłem wojny, tkwią w jej epicentrum.
Z każdego z przytoczonych konfliktów wyłania się kilka sylwetek bohaterów, których losy autor odtwarza, umieszczając je na osi czasu. Przedstawione doświadczenia budzą lęk, niepokój i troskę, a jednocześnie pokazują, że można oswoić się z wszystkim – nawet ze śmiercią, która puka do drzwi. To ciekawy reportaż, ukazujący ogromny wpływ wojny na życie zwykłych mieszkańców.
https://ksiazka-w-pigulce.pl/ksiazki-dla-doroslych/reportaz-literatura-faktu/cena-wojny-swiadectwo-odwagi-i-cierpienia-w-reportazu-wojna-w-moim-domu/
„Wojna w moim domu” Pawła Pieniążka to poruszający reportaż o tym, jak konflikty zbrojne niszczą codzienność zwykłych ludzi – od Górskiego Karabachu po Ukrainę i Afganistan. To historia odwagi, strachu i nadziei, która zostaje w pamięci na długo.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNikt z nas - zwykłych ludzi - nie jest w stanie przewidzieć, że codzienność, którą zna, może zmienić się z godziny na godzinę;...
Mam wrażenie, że cokolwiek napiszę o tej książce to będą frazesy i banały, które jedynie spłycą treść. Przecież oczywistym jest, że reportaż o ludziach żyjących nieustannie w cieniu wojny będzie wstrząsający i przerażający. Jak mogłoby być inaczej skoro autor odsłania przed czytelnikami kulisy konfliktów rozgrywających się latami, czasem nawet dekadami? Mimo wszystko spróbuję złożyć parę zdań, bo chciałabym, żeby jak najwięcej osób zapoznało się historiami ludzi, których całe życie podporządkowane jest pod realia konfliktów zbrojnych. Paweł Pieniążek przez kilka lat śledził losy jedenaściorga osób zamieszkujących Afganistan, Ukrainę i Górski Karabach. Rozmawiał z ludźmi pochodzącymi z trzech różnych krajów, mieszkającymi w różnych miastach, wychowanymi w odmiennych kulturach, ale wszystkich łączy to, że od lat ich codzienność stanowią ostrzały, bombardowania, ucieczki do piwnicy, braki w dostawie prądu, wody, jedzenia, a także strach o najbliższych i własną przyszłość. Ta książka pokazuje, że nawet do najstraszliwszej rzeczywistości można się przyzwyczaić. Można nie zauważyć, że właśnie wybuchła wojna, można też nie wiedzieć kto jest wrogiem i o co tak naprawdę toczy się kolejna walka.
Napisać, że lektura tej książki jest trudna to jak nic nie napisać. Autor nie epatuje przemocą, pisze prosto i bardzo profesjonalnie, nazywając rzeczy po imieniu, ale mimo tego treść jest absolutnie przerażająca. Bardzo doceniam to, że zaakcentowany został głos rozmówców, autor jest w zasadzie niewidoczny, niczego nie komentuje, nie wtrąca niepotrzebnych informacji. Na końcu książki umieszczono kalendarium wydarzeń, rzucające światło na zarzewia wszystkich trzech konfliktów, dzięki czemu czytelnik może uzupełnić wiedzę. Znalazło się też miejsce na fotografie ilustrujące życie w Kabulu, Słowiańsku, Stepanakercie. To wszystko sprawia, że losy konkretnych osób stają się bliższe, bardziej zrozumiałe, trudniejsze do wyrzucenia z pamięci. Szybko zapomina się o wojnach pokazywanych w telewizji pomiędzy informacjami sportowymi a doniesieniami z bagna polskiej polityki, ale trudno zapomnieć o ludziach, którzy codziennie wychodzą z domu, bojąc się, że zginą w zamachu, zostaną zastrzeleni albo wzięci do niewoli. Uważam, że powinno się o nich pamiętać, bo to ludzie tacy jak my. Chcą spokoju, bezpieczeństwa, szczęśliwego życia, a dostają ciągły strach i traumy. W niczym nie zawinili, nie oni rozpętali konflikty, nie oni strzelają, nie oni zieją nienawiścią do innych ludzi, a jednak oni ponoszą najgorsze konsekwencje.
Każda z opisanych wojen jest inna, chociaż wszystkie tragicznie. W Kabulu walki na ulicach były na porządku dziennym. Zamachy samobójcze tak spowszedniały, że służby ani nie rozpoczynały śledztwa, ani nawet nie sprzątały dokładnie na miejscu zdarzenia, więc jeszcze wiele dni po tragedii widać było ślady krwi. W Słowiańsku przez długi czas mieszkańcy uważali, że nic szczególnego się nie dzieje, bo teoretycznie nikt wojny nie wypowiedział (relacja rozpoczyna się od działania tzw. zielonych ludzików). Wystarczyło wyłączyć telewizor, żeby nie śledzić doniesień z Majdanu i nie zważać na odległe huki wystrzałów. Niestety tylko do pewnego momentu. W Stepanakercie z kolei wszyscy wiedzieli, że następna odsłona konfliktu jest kwestią czasu, ale mieli nadzieję, że tym razem spokój potrwa dłużej. Oprócz opisów wojennej codzienności, na którą składają się ucieczki do piwnicy, kłopoty ze zdobyciem jedzenia oraz nasłuchiwanie nadlatujących pocisków, w książce znajdziemy także relacje ludzi, którzy pomimo tego powtarzającego się koszmaru wciąż wierzą, że wszystko jakoś się ułoży. W trakcie najcięższych walk uciekają z domów do sąsiedniego miasta, do rodziny na wieś, do innego kraju, ale najczęściej zawsze wracają kiedy sytuacja zaczyna się stabilizować. Dla wszystkich ojczyzna jest ważna, chcą wrócić do siebie i po raz kolejny zacząć na nowo.
"Wojna w moim domu" bardzo dobitnie pokazuje, że walki nie mają żadnego sensu. Nie ma w tym nic szlachetnego, patriotycznego i godnego podziwu. To śmierć, ból, zniszczenia i zrujnowane życia. Jednocześnie reportaż Pawła Pieniążka uświadamia, że pomimo tego ludzie zawsze będą toczyć konflikty. Nic się nie zmienia, krąg przemocy i nienawiści nie zostaje przerwany, wojny wybuchają wciąż od nowa, często w tych samych regionach świata, doświadczając i traumatyzując kolejne pokolenia. Polecam zapoznać się z książką, chociaż uprzedzam, że lektura jest bardzo trudna i bolesna.
Mam wrażenie, że cokolwiek napiszę o tej książce to będą frazesy i banały, które jedynie spłycą treść. Przecież oczywistym jest, że reportaż o ludziach żyjących nieustannie w cieniu wojny będzie wstrząsający i przerażający. Jak mogłoby być inaczej skoro autor odsłania przed czytelnikami kulisy konfliktów rozgrywających się latami, czasem nawet dekadami? Mimo wszystko...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo książka nie tyle o wojnie, ale o tym co dzieje się tuż obok - za ścianą, w kawiarnii, biurze, domu. O wojnie, która nie nosi munduru, nie ogłasza swojego nadejścia. Po prostu jest. Zagnieżdża się w codzienności, wchodzi z nią w symbiozę,; pasożytuje na zwykłym świecie.
Część pierwsza - Kabul - wojna zmienia życie w zależności od tego skąd pochodzisz, jakiej jesteś płci, czy masz wykształcenie. O każdym dniu myślisz, jakby był ostatnim. Ludzi żyją w napięciu, nieufności, lęku przed miejscem, które dobrze znają.
Część druga - Słowiańsk - z dala od politycznych debat ale blisko realnych podziałów. Tu zmiana światopoglądu, identyfikacja może zacząć się od wizyty w teatrze; lojalność narodowa wyznacza linię podziału między sąsiadami. Język, flaga,
wspomnienia - wszystko staje się nośnikiem polityki.
“Flagi są zawsze pierwszymi ofiarami konfliktów (...). Pytania: kim jesteśmy?, jaka jest nasza przeszłość?, a przede wszystkim jaka jest nasza przyszłość? – powracają ze zwielokrotnioną siłą.”
Część trzecia - Stepanakert - dla jednego z bohaterów miał być ucieczką przed wojną w Syrii. Stał się miejscem, do którego wojna nie zapukała, przyszła, otworzyła drzwi i wzięła, co swoje.
Autor oddaje głos ludziom, którzy zwykle są tłem wielkiej polityki - nauczyciele, kupcy, sąsiedzi, którzy podejmują codzienne decyzje wbrew logice - na ile można normalnie funkcjonować w realiach zamachów bombowych, zagrożenia ostrzałem, powszechnych punktów kontrolnych.
Dużo tu o człowieku, jego optymizmie, spokoju, ale przede wszystkim lęku, który nie ma przerwy - w brudnej łazience, przy herbacie, na zrujnowanym podwórku.
To książka o tym, co się dzieje, kiedy wojna zamieszkuje nasz dom.
“Wyłączenie się, nie śledzenie informacji i obojętność są luksusem, na który nie mogą sobie pozwolić ci znajdujący się w środku wydarzeń. To przywilej tych będących daleko. Mogą oni przestać się interesować wojna w dowolnym momencie, bo to nie ich miasto jest polem bitwy. Gdy wojna przychodzi do domu, nie da się od niej odgrodzić. Dosięgnie cię wszędzie. Musisz się nią interesować non stop, jeśli chcesz przeżyć.”
To książka nie tyle o wojnie, ale o tym co dzieje się tuż obok - za ścianą, w kawiarnii, biurze, domu. O wojnie, która nie nosi munduru, nie ogłasza swojego nadejścia. Po prostu jest. Zagnieżdża się w codzienności, wchodzi z nią w symbiozę,; pasożytuje na zwykłym świecie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzęść pierwsza - Kabul - wojna zmienia życie w zależności od tego skąd pochodzisz, jakiej jesteś płci,...
Dobra książka, opatrzona zdjęciami.
Podzielona jest na trzy części. Każda z nich to inne miasto, kraj i inna wojna. Od domowej, gdzie nie wiadomo kto może okazać się wrogiem/czyhającym zamachowcem, po taką, gdzie wróg jest niemal odwieczny i łatwy do zidentyfikowania.
Autor w poruszający sposób relacjonuje te konflikty. Patrząc na nie oczami zwykłych mieszkańców, którym wywróciły one życie do góry nogami.
Z książki można nie tylko dowiedzieć się więcej o okolicznościach i meandrach konfliktów zbrojnych znanych z wiadomości. Można też odnaleźć ciekawe spostrzeżenia na temat mechanizmów psychologicznych rozwijających się pod wpływem życia w warunkach wojennych.
Do moich ulubionych należą:
,,Ludzie przyzwyczają się do życia w cieniu wojny, jak przyzwyczajają się do życia w cieniu wulkanu''.
Czy:
,,Życie, które- niekiedy zupełnie niedawno wydawało się nieznośne, mdłe i nudne, we wspomnieniach zamienia się w obiekt westchnień. Zapyziałe ulice pełne tandetnych szyldów jawią się jako wymarzone miejsce do życia... To co w trakcie pokoju wydaje się nam najzwyklejsze, podczas wojny staje się czymś wyjątkowym. Ludzkie czyny nabierają innego znaczenia. Rutyna i powtarzalność są na wagę złota. Takie drobiazgi jak irytujący budzik, poranna toaleta, śniadanie, na które się zawsze je to samo... dają człowiekowi poczucie stabilności. Ludzie narzekają na nudę codzienności, ale naprawdę cierpią, gdy im się ją odbierze...''
O mechanizmach obronnych jak wypieranie, łudzenie się, że wojna przejdzie bokiem. Usilnym, na przekór, zachowaniu normalności, ucieczkach w drobne przyjemności jak pielenie ogródka, opieka nad świnkami morskimi, czy wspólne świętowanie nowego roku z rodziną. A wszystko to między spędzaniem długich godzin w schronie, zimnej piwnicy bez prądu i bieżącej wody. Czasem nawet walce o pożywienie. i zachowanie w tym wszystkim człowieczeństwa, ludzkiej godności i nadziei.
O wątpliwościach- przeczekać czy uciec? Jak uciec, to dokąd? Czy da się w ogóle uciec- nawet fizycznie będąc, gdzie indziej? A może jednak wrócić i zachować choćby pozory wpływu na otaczającą rzeczywistość?
Najtrudniej było mi przebrnąć przez pierwszą część poświęconą Kabulowi. Nie dlatego, że była opisana mniej ciekawie. Po prostu temat związany z fundamentalizmem i konfliktem na tym tle, jest dla mnie mniej ciekawy, niż temat pozostałych dwu wojen. Głównie do tego rozdziału też odnosi się mój jedyny co do książki zarzut- mianowicie jest on przedstawiony właściwie w całości z perspektywy wykształconych urzędników płci obojga, o bardziej pro zachodnim podejściu. Jest to w pewien sposób zrozumiałe, że autor miał do takich ludzi lepszy dostęp. Tym bardziej, że nie zna ich języka.
Pokazanie ich perspektywy ma też swój plus w postaci uświadomienia traktującym Afgańczyków jako monolit i patrzących na nich tylko przez pryzmat stereotypów ludziom, że w kraju tym były obecne też pro zachodnie postawy.
Jednak daje to obraz niekompletny. Nie pokazując perspektywy drugiej/ trzeciej/ czwartej(?) strony(to społeczeństwo podzielone jak wiele innych), będących w cieniu 2 skrajnych postaw, gdzie ta jedna przedstawiona bliżej przez autora jest prawdopodobnie najmniej liczna, bo umówmy się... ile procent tego kraju stanowią wykształcone kobiety, jeżdżące na stypendia do Japonii, czy urzędnicy administracji sprzyjającej siłom zachodnim?
Po zakończeniu tej części, książkę już praktycznie pochłonęłam. Z osobistych powodów najbardziej zainteresował mnie rozdział o Górskim Karabachu. Mój syn ma korzenie ormiańskie ze strony ojca. Stąd też interesuję się dziejami tego narodu. Poruszenie tego tematu było zresztą głównym motorem napędowym do nabycia książki. Tym bardziej, że w mediach ten temat praktycznie nie istniał, wyparty przez wojnę na Ukrainie, czy w Gazie.
Rozdziały więc ułożyły się dla mnie od najmniej do najbardziej ciekawego.
Ten o Ukrainie również mnie pochłonął.
Książka niewątpliwie warta przeczytania. Poleciłabym każdemu, kto lubi literaturę faktu, traktującą o problemach współczesnego świata.
Tym bardziej, że do konfliktów zbrojnych dochodzi niestety regularnie co jakiś czas. Także całkiem blisko nas, co nie zawsze sobie uświadamiamy. Można się spotkać z przekonaniami jakoby obecna wojna w Ukrainie, była pierwszą po długich dekadach (od II wojny światowej) braku wojen na naszym kontynencie. A przecież całkiem niedawno były bardzo krwawe wojny bałkańskie. Z oblężeniem Sarajewa, czystkami etnicznymi i masowymi zbrodniami wojennymi, jak Srebrenica.
Były wojny domowe w Irlandii i Grecji.
Pierwsza zakończona w latach 60-tych XXw. A wracająca rykoszetem w postaci zamachów terrorystycznych, tragedii jak ,,krwawa niedziela''. Całkowicie zakończona dopiero bodaj w latach 90-tych.
Druga skutkująca ,,jutą czarnych pułkowników'' i reżimem dopuszczającym się tortur i mordów na politycznych przeciwnikach. Co skutkowało masowymi ucieczkami z kraju. Rzecz miała miejsce na przełomie lat 60-tych i 70-tych ubiegłego wieku. A więc blisko 30 lat po II wojnie światowej.
Były też brutalne reżimy, jak dyktatura Franco w Hiszpanii.
Ludzkość niestety nie uczy się na własnych błędach. Historia ,,zatacza koła'' i ,,uczy tylko jednego, że nigdy nikogo niczego nie nauczyła''.
Stąd tak ważne, by przypominać sobie co się ma żyjąc w pokoju. Jak bezcenny to skarb, który traktujemy jako oczywistość. Szczególnie w czasach, gdy zaczynają podnosić łeb rozmaite półgłówki ze swoimi komentarzami typu- ,,Przydałaby się wojna'', ,,Dawno wojny nie było''
Jakby wojna była jakimś żartem. Sposobem oczyszczenia społeczeństwa z błahych często i wydumanych problemów, a nie jedną z największych, o ile nie największą tragedią, mogącą społeczeństwo dotknąć...
W tej sytuacji szczególnej mocy nabierają życzenia Zbigniewa Rokity, aby nadszedł taki dzień, by autor, korespondent wojenny nie miał nic do roboty. Mógł odpocząć.
Podpisuję się pod nimi.
Dobra książka, opatrzona zdjęciami.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodzielona jest na trzy części. Każda z nich to inne miasto, kraj i inna wojna. Od domowej, gdzie nie wiadomo kto może okazać się wrogiem/czyhającym zamachowcem, po taką, gdzie wróg jest niemal odwieczny i łatwy do zidentyfikowania.
Autor w poruszający sposób relacjonuje te konflikty. Patrząc na nie oczami zwykłych mieszkańców, którym...
Jestem pod wielkim wrażeniem tego reportażu. Autor opisuje obraz wojny z perspektywy różnych osób biorących udział w konfliktach w różnych częściach świata. Mocna, przerażająca i dająca do myślenia, każdy powinien ją przeczytać, żeby zrozumieć ile krzywdy wyrządza zwykłym ludziom.
Jestem pod wielkim wrażeniem tego reportażu. Autor opisuje obraz wojny z perspektywy różnych osób biorących udział w konfliktach w różnych częściach świata. Mocna, przerażająca i dająca do myślenia, każdy powinien ją przeczytać, żeby zrozumieć ile krzywdy wyrządza zwykłym ludziom.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO tym ludzie nie chcą myśleć, nie chcą pamiętać, nie chcą rozmawiać. Bo wojna może nadejść. I nawet jeśli wykluczy się ją z codziennych dialogów, nawet jeśli z całej siły będzie się próbowało ją wymazać z umysłu - ona może się pojawić. W każdej chwili. A kiedy się pojawi - nie będzie powrotu do normalności. Paweł Pieniążek bierze zatem na warsztat temat, który radości wywołać nie może: sprawdza, co dzieje się, kiedy wojna wkroczy w codzienność, nadzieje, marzenia i plany zwykłych ludzi. Przemierza świat, żeby porozmawiać z tymi, którym wojna zniszczyła przyszłość i teraźniejszość. I wysłuchuje ciągle tych samych historii - które przecież za każdym razem są inne, indywidualne i dramatyczne. Bohaterowie uczą się, jak radzić sobie z przeciwnościami losu i jak na nowo budować codzienność w ekstremalnie trudnych warunkach. Opowiadają, czym jest dla nich wojna i co oznaczało jej nadejście dla całych rodzin. A przecież wszyscy chcą zakładać rodziny lub wchodzić w związki, czuć się bezpiecznie i realizować własne pasje. Zamiast tego mają do dyspozycji ciągłe komplikacje i trudności, strach o bliskich i zagrożenie na każdym kroku. Wojna jest okrutna - ale najgorsze jest to, co dotyka niezaangażowanych w nią bezpośrednio, zwykłych ludzi. I o tym Paweł Pieniążek nie pozwala zapomnieć. Ta książka składa się z krótkich, jakby celowo zrywanych rozdziałów, szarpie narracją i emocjami - nie jest wygodna w lekturze. Nie może taka być.
O tym ludzie nie chcą myśleć, nie chcą pamiętać, nie chcą rozmawiać. Bo wojna może nadejść. I nawet jeśli wykluczy się ją z codziennych dialogów, nawet jeśli z całej siły będzie się próbowało ją wymazać z umysłu - ona może się pojawić. W każdej chwili. A kiedy się pojawi - nie będzie powrotu do normalności. Paweł Pieniążek bierze zatem na warsztat temat, który radości...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReportaż o wojnie... widzianej oczami szarego człowieka. Trzecia część najbardziej zapadła mi w pamięć i według mnie jest najmocniejszą stroną tej książki.
Cytat, który najbardziej mnie poruszył:
"Flagi są zawsze pierwszymi ofiarami konfliktów, symbolami zmiany władzy. Gdy znika flaga, całe nasze wyobrażenie o dotychczasowym porządku ulega deformacji.
Pytania: "kim jesteśmy, jaka jest nasza przeszłość, a przede wszystkim jaka jest nasza przeszłość " - powracają ze zwielokrotnioną siłą"...
Str. 114
Reportaż o wojnie... widzianej oczami szarego człowieka. Trzecia część najbardziej zapadła mi w pamięć i według mnie jest najmocniejszą stroną tej książki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCytat, który najbardziej mnie poruszył:
"Flagi są zawsze pierwszymi ofiarami konfliktów, symbolami zmiany władzy. Gdy znika flaga, całe nasze wyobrażenie o dotychczasowym porządku ulega deformacji.
Pytania: "kim...
Zwykli ludzie praktycznie nigdy nie chcą wojny. I zwykłych ludzi wszędzie jest przecież zdecydowana większość. A wojny jak były, tak wciąż są. Choć oczywiście (i na szczęście) nie wszędzie. W Europie pierwszy raz w historii mieliśmy tak długi okres bez wojen, dzięki powstaniu NATO i UE.
Świetna książka - ale niestety nie przeczytają jej ludzie typu putin...
Zwykli ludzie praktycznie nigdy nie chcą wojny. I zwykłych ludzi wszędzie jest przecież zdecydowana większość. A wojny jak były, tak wciąż są. Choć oczywiście (i na szczęście) nie wszędzie. W Europie pierwszy raz w historii mieliśmy tak długi okres bez wojen, dzięki powstaniu NATO i UE.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna książka - ale niestety nie przeczytają jej ludzie typu putin...
Wojna pokazywana w mediach to zwykle drastyczne obrazy, na które przyzwyczailiśmy się patrzeć, siedząc na kanapie i jedząc orzeszki... Wydaje się jakoś odrealniona, daleka (nawet ta najbliższa), bo nas nie dotyczy. Rzadko zastanawiamy się, jak znoszą ją ludzie, na których spadła z dnia na dzień, wywracając ich życie do góry nogami. Jak to ich życie wygląda teraz? Gdzie robią zakupy, jak się spotykają, o czym rozmawiają? O to pyta Paweł Pieniążek, stając się pośrednikiem między nimi a nami. Świetny reportaż, który tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że książki potrafią przenosić w czasie i przestrzeni.
Wojna pokazywana w mediach to zwykle drastyczne obrazy, na które przyzwyczailiśmy się patrzeć, siedząc na kanapie i jedząc orzeszki... Wydaje się jakoś odrealniona, daleka (nawet ta najbliższa), bo nas nie dotyczy. Rzadko zastanawiamy się, jak znoszą ją ludzie, na których spadła z dnia na dzień, wywracając ich życie do góry nogami. Jak to ich życie wygląda teraz? Gdzie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra książka reporterska o wojnie widzianej oczami zwykłych ludzi. Szczególnie mnie poruszyła część druga o Słowiańsku. Oprócz tekstu niezwykle wymowne są też zdjęcia, z których można by zrobić wystawę - jak wygląda codzienne życie w miejscach objętych konfliktami zbrojnymi. To naprawdę przykre i straszne, co ludzie potrafią robić innym ludziom. Niemniej jednak nie ma co uciekać przed takimi tematami, szczególnie teraz, żeby bynajmniej wiedzieć, co się dzieje na świecie!
Bardzo dobra książka reporterska o wojnie widzianej oczami zwykłych ludzi. Szczególnie mnie poruszyła część druga o Słowiańsku. Oprócz tekstu niezwykle wymowne są też zdjęcia, z których można by zrobić wystawę - jak wygląda codzienne życie w miejscach objętych konfliktami zbrojnymi. To naprawdę przykre i straszne, co ludzie potrafią robić innym ludziom. Niemniej jednak nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietny reportaż o miejscach, w których wojna stała się codziennością. Najciekawsza wydała mi się część o Górskim Karabachu. Bardzo polecam, warto!
Świetny reportaż o miejscach, w których wojna stała się codziennością. Najciekawsza wydała mi się część o Górskim Karabachu. Bardzo polecam, warto!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWojna to nie tylko bomby, czołgi i drony. To też codzienne życie, sadzenie kwiatów na rabatkach, gotowanie obiadów w schronie i kolejka do piekarni wijąca się pośród gruzów zbombardowanych domów. Paweł Pieniążek pięknie i poruszająco opisuje tę codzienność, towarzysząc swoim bohaterom przez lata.
Od czasu Wojciecha Jagielskiego nie było takiego reportera!!! Gorąco polecam tę książkę.
Wojna to nie tylko bomby, czołgi i drony. To też codzienne życie, sadzenie kwiatów na rabatkach, gotowanie obiadów w schronie i kolejka do piekarni wijąca się pośród gruzów zbombardowanych domów. Paweł Pieniążek pięknie i poruszająco opisuje tę codzienność, towarzysząc swoim bohaterom przez lata.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd czasu Wojciecha Jagielskiego nie było takiego reportera!!! Gorąco polecam...
„Wojna w moim domu” Pawła Pieniążka to nie tylko reportaż. To głos ludzi, których świat się rozpadł – i nikt nie obiecał, że go odbuduje.
Pieniążek nie epatuje drastycznością. Nie musi. Siła tej książki tkwi w szczególe, w ciszy między wybuchami, w rozmowie przy herbacie, w powracającym pytaniu: „czy jutro też będzie wojna?” Jedenastu bohaterów – z Afganistanu, Ukrainy, Górskiego Karabachu – opowiada o życiu, które stało się wojną. O tym, jak wojna nie zawsze krzyczy – czasem po prostu siedzi z tobą w kuchni.
Ta książka boli. Bo czytając ją, nie da się już spokojnie patrzeć na nagłówki o „kolejnym konflikcie”. To nie jest „kolejny”. To czyjś dom. Czyjaś matka. Czyjeś dziecko. I choć Pieniążek nie moralizuje, to trudno nie czuć, że po lekturze jesteśmy komuś coś winni – choćby chwilę prawdziwej uwagi.
Język prosty, bez patosu. A przez to jeszcze bardziej poruszający. Reportaż nie „na temat wojny”, ale z wnętrza wojny, z tych miejsc, gdzie historia przestaje być historią, a staje się losem człowieka. To książka, którą trzeba czytać powoli. A potem długo pamiętać.
„Wojna w moim domu” Pawła Pieniążka to nie tylko reportaż. To głos ludzi, których świat się rozpadł – i nikt nie obiecał, że go odbuduje.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPieniążek nie epatuje drastycznością. Nie musi. Siła tej książki tkwi w szczególe, w ciszy między wybuchami, w rozmowie przy herbacie, w powracającym pytaniu: „czy jutro też będzie wojna?” Jedenastu bohaterów – z Afganistanu, Ukrainy,...
Paweł Pieniążek jest jednym z najważniejszych współczesnych polskich reporterów wojennych. Po raz kolejny udowadnia on, że potrafi z niezwykłą empatią, wyczuciem i reporterską precyzją uchwycić istotę współczesnych konfliktów zbrojnych. Wojna w moim domu. Kiedy konflikt staje się codziennością to nie tylko zbiór historii, lecz przede wszystkim głęboko poruszająca i aktualna opowieść o ludziach, którym wojna rozgościła się w domach, i za nic nie chce ich opuścić.
Tytuł książki nie jest metaforą. Pieniążek nie opowiada o wojnie jako o czymś zewnętrznym, odległym, dziejącym się gdzieś „tam”. Wojna staje się tu rzeczywistością, czymś koszmarnie brutalnym. Wojna wchodzi bez pytania, zostaje na długo i zmienia wszystko.
Autor konsekwentnie unika uproszczeń i efekciarskich zabiegów. Zamiast tego, z ogromną starannością dokumentuje życie swoich jedenastu bohaterów. Rozsiani sa oni po trzech krajach – Ukrainie, Afganistanie i Górskim Karabachu. Bohaterowie, mimo zamieszkiwania w różnych krajach, dzielą wspólny los ludzi uwięzionych w wirze konfliktów, które nie mają końca i nie dają żadnej nadziei. Ich historie są różne, ale łączy je jedno: wojna nie jest tu „wydarzeniem”, lecz tłem życia, jego permanentnym stanem.
Śmiało można powiedzieć, iż ta książka to reportaże z pogranicza życia i śmierci.
Na kartach książki poznajemy ludzi, których nazwiska – w innym kontekście – nigdy nie pojawiłyby się w gazetach. To zwyczajni mieszkańcy Doniecka, Kabulu, Stepanakertu. Każdy z nich próbuje przetrwać, zbudować choćby namiastkę normalności: wychować dziecko, uprawiać ogródek, otworzyć piekarnię, posłać córkę do szkoły. Ale wojna nie pozwala na dłuższy oddech. Przerwane zawieszenie broni, nagły atak drona, zmiana linii frontu, wszystko to rozgrywa się nagle, bez ostrzeżenia.
To właśnie ta nieprzewidywalność i ciągłe napięcie są najmocniejszym przekazem książki. Pieniążek nie moralizuje, nie szuka winnych. Oddaje głos tym, którzy zwykle są tylko statystyką w raportach ONZ – cywilom, ofiarom ubocznym, osobom zapomnianym przez świat. Autor oddaje głos „zwykłym ludziom”, nie przerywa im własnymi komentarzami. Pieniążek zadaje pytania, ale przede wszystkim słucha, cierpliwie, z szacunkiem.
Nie bez znaczenia jest też to, że autor zna regiony, o których pisze, nie z krótkiej wizyty, ale z wieloletniego zaangażowania. Znajduje to odzwierciedlenie w reportażach.
Jednak ta książka jest bardzo trudna emocjonalnie, ostrzegam. Mnie mocno przeorała psychicznie. Każda nadzieja, która się pojawia, np. na pokój, na nowy początek, zostaje szybko zderzona z bardzo bolesnymi realiami. Ale mimo to ksiązka ta to opowieść o nadzieji. Jest to opowieśc o ludziach, którzy – mimo wszystkiego – próbują żyć. Ich odwaga nie polega na bohaterskich czynach, lecz na tym, że każdego dnia próbują znaleźć sens w świecie, który się zawalił. Nie potrafię sobie tego wyobrazić, nie chce o tym myśleć, jak ja bym się zachowała w takiej sytuacji. Mam nadzieję, ba głęboko wierzę, że nigdy nie będe musiała tego sprawdzać.
Wojna w moim domu to reportaż najwyższej próby – bezkompromisowy, głęboki, empatyczny, niezwykle autentyczny. Paweł Pieniążek pokazuje w nim nie tylko, czym jest współczesna wojna, ale przede wszystkim – czym jest życie w jej cieniu. To książka ważna, szczególnie dziś, gdy temat konfliktów zbrojnych znowu dominuje w medialnych przekazach, często znieczulając nas na prawdziwy dramat zwykłych ludzi.
To lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, co naprawdę oznacza, że „wojna przyszła do czyjegoś domu” – i co się dzieje, gdy nie chce z niego wyjść.
Wyjątkowa opowieść dla czytelników literatury faktu, zainteresowanych współczesnym światem, losem cywilów w czasie wojny oraz psychologią przetrwania. Przerażające, polecam.
https://www.instagram.com/p/DKr701biEt5/
https://www.facebook.com/profile.php?id=100063563404614
Paweł Pieniążek jest jednym z najważniejszych współczesnych polskich reporterów wojennych. Po raz kolejny udowadnia on, że potrafi z niezwykłą empatią, wyczuciem i reporterską precyzją uchwycić istotę współczesnych konfliktów zbrojnych. Wojna w moim domu. Kiedy konflikt staje się codziennością to nie tylko zbiór historii, lecz przede wszystkim głęboko poruszająca i aktualna...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Wojna zawsze zaskakuje tych, do których przychodzi. Nawet jeśli od dawna wisi w powietrzu (...)”
📖 „Wojna w moim domu. Kiedy konflikt staje się codziennością” to reportaż, który zostaje w głowie na długo.
Bo właśnie o tym jest ta książka. O tym, że wojna...powszednieje. Że nawet w najtrudniejszych warunkach życie toczy się dalej, a ludzie próbują nadać mu sens, choć tło ich rzeczywistości to nieustanne zagrożenie.
Autor podzielił książkę na trzy części – Górski Karabach, Ukraina i Afganistan. To trzy zupełnie różne konflikty, ale każdy z nich przynosi koniec świata dla tych, których dotyka.
To nie są wojenne relacje z pierwszej linii frontu, lecz zwykłe, codzienne życie w niezwykłych, brutalnych warunkach. To opowieści o dramatach, o strachu, o niepewności. O rodzinach, które wojna rozdziela, często na zawsze.
Podczas lektury towarzyszył mi stały niepokój. I choć autor nie koloryzuje, nie dramatyzuje, po prostu mówi, jak jest, to wystarcza, żeby poczuć ciężar tych historii.
Bycie reporterem wojennym to zawód, który budzi mój respekt, nie tylko ze względu na ryzyko, ale też na emocjonalny ciężar. Bo przecież nigdy nie ma pewności, czy rozmowa, którą prowadzi, nie jest ostatnią z tym bohaterem.
W środku znajdziemy też wkładkę ze zdjęciami, które wzmacniają przekaz i dają obraz tego, co często trudno ubrać w słowa.
Jedyne, czego mi brakowało, to przypisów na dole stron, to ułatwiłoby lekturę.
Sięgacie czasem po książki o wojnie, czy to dla Was zbyt trudny temat?
Zostawcie serduszko, jeśli uważacie, że takie reportaże są potrzebne.
Książkę do recenzji otrzymałam w ramach współpracy reklamowej z @znak_literanova
„Wojna zawsze zaskakuje tych, do których przychodzi. Nawet jeśli od dawna wisi w powietrzu (...)”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to📖 „Wojna w moim domu. Kiedy konflikt staje się codziennością” to reportaż, który zostaje w głowie na długo.
Bo właśnie o tym jest ta książka. O tym, że wojna...powszednieje. Że nawet w najtrudniejszych warunkach życie toczy się dalej, a ludzie próbują nadać mu sens, choć tło...