Na przełomie roku 20205/2026 stan Kalifornia pozwał czołowych producentów żywności (m.in. Kraft Heinz, Coca-Cola, PepsiCo, Mars, Kellogg), zarzucając im, że świadomie wprowadzają do obrotu szkodliwą i dodatkowo uzależniającą ultra-przetworzoną żywność, która powoduje szereg tzw. chorób cywilizacyjnych wśród obywateli tego stanu. To ta sprawa i argumenty przytoczone w ww. pozwie, skłoniły mnie do sięgnięcia po tę książkę. Nie żałuję, a argumenty użyte przez Autora, zdają się potwierdzać zasadność pozwu. Książka miejscami nie jest najłatwiejsza w odbiorze, ale ogólnie ale jest ciekawa, wciągająca i skłania do refleksji.
Na przełomie roku 20205/2026 stan Kalifornia pozwał czołowych producentów żywności (m.in. Kraft Heinz, Coca-Cola, PepsiCo, Mars, Kellogg), zarzucając im, że świadomie wprowadzają do obrotu szkodliwą i dodatkowo uzależniającą ultra-przetworzoną żywność, która powoduje szereg tzw. chorób cywilizacyjnych wśród obywateli tego stanu. To ta sprawa i argumenty przytoczone w ww....
Nie mogę uwierzyć w ilość farmazonów i bzdur która się w tej książce znajduje. Oczywiście główny wątek o jedzeniu UPF i tym jak korporacje nas oszukują jest słuszny, ale ilość uproszczeń (np. "kalorie nie mają znaczenia") jest zatrważająca. Nie wpominając już o moralnych wątpliwościach dotyczących testowania UPF na swoich dzieciach... Chyba najlepiej opisuje tę książkę anegdota w niej zawarta: Chris jadł płatki śniadaniowe ze swoim kolegą naukowcem (sic!), który stwierdził: "te płatki nie mogą być UPF, przecież są w ładnym opakowaniu" xD. Polecam przeczytać ale koniecznie włączcie krytyczne myślenie.
Nie mogę uwierzyć w ilość farmazonów i bzdur która się w tej książce znajduje. Oczywiście główny wątek o jedzeniu UPF i tym jak korporacje nas oszukują jest słuszny, ale ilość uproszczeń (np. "kalorie nie mają znaczenia") jest zatrważająca. Nie wpominając już o moralnych wątpliwościach dotyczących testowania UPF na swoich dzieciach... Chyba najlepiej opisuje tę książkę...
Gdyby w tej książce zostawić tylko merytorykę, to skróciłaby się o połowę. Temat ważny i ciekawy, ale podany w tak ciężkostrawnej formie, że czytanie jest bardzo męczące. Trochę ciekawych informacji, wiele teorii, nie do końca jednoznacznych, i naprawdę wiele osobistych dodatków. Przypisy wybijają z i tak już chaotycznego wywodu, a rzadko wnoszą coś ważnego.
Mam też taką refleksję, że warto wiedzieć, co jemy i dlaczego coś nam szkodzi, ale we współczesnym świecie próba uniknięcia UPF wymaga sporych nakładów finansowych - nie oszukujmy się, dla większości ludzi to nieosiągalne. Pytanie więc, dla kogo są takie książki? Bo powinni je czytać decydenci, ponieważ dla zwykłego człowieka ta książka to źródło lęku i stresu, że truje się tym, co je.
Gdyby w tej książce zostawić tylko merytorykę, to skróciłaby się o połowę. Temat ważny i ciekawy, ale podany w tak ciężkostrawnej formie, że czytanie jest bardzo męczące. Trochę ciekawych informacji, wiele teorii, nie do końca jednoznacznych, i naprawdę wiele osobistych dodatków. Przypisy wybijają z i tak już chaotycznego wywodu, a rzadko wnoszą coś ważnego.
Mam też taką...
Człowiek zawsze myślał, że dieta MŻiRD (mniej żryj i rusz duxx) jest najlepsza. Po przeczytaniu tej książki wychodzi, że się mylił. Niestety walczymy z armią naukowców, którzy chcą nasz oszukać, byśmy żarli gorzej i więcej. Książka otwiera oczy na wiele tematów. Myślę, że jest to absolutny: Musisz przeczytać! W skrócie, czyta się świetnie, można się sporo dowiedzieć, Warto!
Człowiek zawsze myślał, że dieta MŻiRD (mniej żryj i rusz duxx) jest najlepsza. Po przeczytaniu tej książki wychodzi, że się mylił. Niestety walczymy z armią naukowców, którzy chcą nasz oszukać, byśmy żarli gorzej i więcej. Książka otwiera oczy na wiele tematów. Myślę, że jest to absolutny: Musisz przeczytać! W skrócie, czyta się świetnie, można się sporo dowiedzieć, Warto!
Zastanów się, czy chcesz to przeczytać, bo gdy to zrobisz, nic nie będzie już takie samo. Zakupy spożywcze staną się koszmarem. Każdy posiłek w restauracji uznasz za podejrzany. Zaczniesz pouczać swoich bliskich o tym, co powinni a czego nie powinni jeść – i nikt ci za to nie podziękuje. Twoja niechęć do korporacji jeszcze wzrośnie i zaczniesz bać się Big Food bardziej niż Big Pharmy.
O wielu książkach mówi się, że zmieniają życie – i najczęściej jest to sformułowanie na wyrost. W przypadku tej książki faktycznie tak jest. Co ciekawe, autor w ani jednym miejscu nie pisze „przestań to jeść”, „nie powinieneś”, „lepiej zjedz to”. Nie poucza, nie ocenia, nie próbuje być siedzącym w brzuchu sumieniem. Ale otrzymując taki ogrom wiedzy w tak przystępny i zapadający w pamięć sposób, nie da się po prostu przejść nad tym do porządku dziennego i kultywować starych nawyków. Nie bez wstrętu do siebie i do tych produktów przemysłu spożywczego, które od tej pory przestaniesz nazywać „jedzeniem”.
To powinna być lektura obowiązkowa – dla wszystkich. Zwłaszcza dla tych, którzy tyją z powietrza pomimo katorżniczych treningów i wymiany wszystkiego w lodówce na „light”, „diet” i „sugar-free”. Dla tych, którzy latami cierpią na niezdiagnozowane schorzenia i nie mogą znaleźć pomocy u żadnego lekarza. Dla tych, którzy planują dzieci albo już je mają i chcą im zapewnić zdrowe, szczęśliwe życie. Dla tych, którzy uważają, że wolny rynek reguluje się sam a nakładanie restrykcji na korporacje i wymaganie od nich odpowiedzialności to działania niezgodne z interesem publicznym. Dla tych, którzy dają się oczarować wesołemu klaunowi otwierającemu szpitale przyjazne dzieciom i którzy czują sympatię do staruszka-pułkownika, którego przepis na kurczaka nie ma sobie równych. Dla tych wszystkich, którzy jeszcze się łudzą, że wielkie korporacje spożywcze różnią się czymś od koncernów tytoniowych i alkoholowych.
O tej książce powinien zrobić się hałas, żeby trafiła w jak najwięcej rąk i dostarczyła nam narzędzi niezbędnych do zawalczenia o swoje zdrowie.
Jeśli miałabym się do czegoś doczepić, to trochę w niej było za dużo wycieczek osobistych. Na szczęście przeważają rzetelne dane a badania, jak rzadko kiedy, autor sprawdza także pod kątem konfliktu interesów autorów.
Zastanów się, czy chcesz to przeczytać, bo gdy to zrobisz, nic nie będzie już takie samo. Zakupy spożywcze staną się koszmarem. Każdy posiłek w restauracji uznasz za podejrzany. Zaczniesz pouczać swoich bliskich o tym, co powinni a czego nie powinni jeść – i nikt ci za to nie podziękuje. Twoja niechęć do korporacji jeszcze wzrośnie i zaczniesz bać się Big Food bardziej niż...
Niesamowita książka pełna ciekawych faktów. Pozawala inaczej spojrzeć na produkty spożywcze, które kupujemy. Gdzieś przeczytałam, że to książka, która pokazuje trendy na rynku, ale nie pozostawia nadziei na lepsze wybory. Uważam, że w Polsce mamy szansę na zdrowsze wybory m.in. dzięki dostępowi do świeżych warzyw i owoców.
Dlatego tym bardziej warto przeczytać, aby być świadomym jaka walka na rynku żywności toczy się za naszymi plecami i co możemy zrobić, aby jeść zdrowiej.
Niesamowita książka pełna ciekawych faktów. Pozawala inaczej spojrzeć na produkty spożywcze, które kupujemy. Gdzieś przeczytałam, że to książka, która pokazuje trendy na rynku, ale nie pozostawia nadziei na lepsze wybory. Uważam, że w Polsce mamy szansę na zdrowsze wybory m.in. dzięki dostępowi do świeżych warzyw i owoców.
Dlatego tym bardziej warto przeczytać, aby być...
Książka osiągnęła swój cel - zwracamy z żoną uwagę na nieznane nam pozycję w składzie produktów. Pomimo że pojawiło się parę teorii które wydają się mi naciągane np. odbieranie sprawczości osobą otyłym nad ich chorobą to polecam lekturę każdemu
Książka osiągnęła swój cel - zwracamy z żoną uwagę na nieznane nam pozycję w składzie produktów. Pomimo że pojawiło się parę teorii które wydają się mi naciągane np. odbieranie sprawczości osobą otyłym nad ich chorobą to polecam lekturę każdemu
To nie jest książka o dietach.
To książka o tym, dlaczego w ogóle przegrywamy z jedzeniem — nawet jeśli wiemy, co jest zdrowe. Van Tulleken (lekarz i naukowiec) bierze temat jedzenia i odwraca go o 180°:
nie pyta „dlaczego ludzie jedzą śmieciowo?”
tylko
„dlaczego żywność została zaprojektowana tak, żebyśmy nie mogli przestać?”
Czyta się to bardziej jak reportaż i eksperyment na sobie niż poradnik dietetyczny.
Nagle zaczynasz rozumieć, czemu po normalnym posiłku dalej chce się „coś słodkiego”.
Nie dostajesz gotowej diety, tylko zmianę patrzenia na sklep i jedzenie.
Po lekturze bardziej uważasz na produkty, a mniej obwiniasz siebie.
To nie jest książka o dietach.
To książka o tym, dlaczego w ogóle przegrywamy z jedzeniem — nawet jeśli wiemy, co jest zdrowe. Van Tulleken (lekarz i naukowiec) bierze temat jedzenia i odwraca go o 180°:
nie pyta „dlaczego ludzie jedzą śmieciowo?”
tylko
„dlaczego żywność została zaprojektowana tak, żebyśmy nie mogli przestać?”
Świetna książka żeby zmotywować się do porzucenia raz na zawsze "jedzenia" z marketu i utwierdzenia się w przekonaniu, że jest prawdziwe jedzenie i korporacyjny zlepek składników odżywczych udających jedzenie.
Świetna książka żeby zmotywować się do porzucenia raz na zawsze "jedzenia" z marketu i utwierdzenia się w przekonaniu, że jest prawdziwe jedzenie i korporacyjny zlepek składników odżywczych udających jedzenie.
Ultraprzetworzeni ludzie to książka, która raczej nie zmienia sposobu żywienia ani nie daje gotowych recept. Porządkuje jednak dość oczywiste wnioski — że nie powinniśmy jeść żywności ultraprzetworzonej — i robi to w ciekawy sposób, przytaczając badania oraz spostrzeżenia dotyczące m.in. konfliktów interesów w branży spożywczej.
Dużym plusem są anegdoty i wtrącenia, dzięki którym książka jest lekka i przystępna. Stanowi solidne podsumowanie wiedzy na temat jedzenia przetworzonego, bez moralizowania. Fakt, że nie wpłynęła na moje nawyki żywieniowe, odbieram raczej jako zaletę.
Jedyny zarzut dotyczy podejścia do ruchu. Rozumiem krytykę narracji, że problemem jest wyłącznie brak aktywności fizycznej, ale obserwując osoby, które wykonują około trzech tysięcy kroków dziennie i nie uprawiają żadnej formy treningu, trudno mi uwierzyć, że większa ilość ruchu nie poprawiłaby ich zdrowia czy funkcjonowania organizmu.
A5/K2/7/2026
Ultraprzetworzeni ludzie to książka, która raczej nie zmienia sposobu żywienia ani nie daje gotowych recept. Porządkuje jednak dość oczywiste wnioski — że nie powinniśmy jeść żywności ultraprzetworzonej — i robi to w ciekawy sposób, przytaczając badania oraz spostrzeżenia dotyczące m.in. konfliktów interesów w branży spożywczej.
Dużym plusem są anegdoty i wtrącenia, dzięki...
Odsluchana w formie audiobook'a. Ksiażka zgłębia problematyka wspòłczesnego jedzenia od definicji przez wpływ na kultury, przez prawo, aż do skutkòw ekologicznych. Autor ciekawie przedstawia skutki spożywania produktòw typu UPV. Polecam dla samej ciekawości tego co spożywamy na codzień ;)
Odsluchana w formie audiobook'a. Ksiażka zgłębia problematyka wspòłczesnego jedzenia od definicji przez wpływ na kultury, przez prawo, aż do skutkòw ekologicznych. Autor ciekawie przedstawia skutki spożywania produktòw typu UPV. Polecam dla samej ciekawości tego co spożywamy na codzień ;)
Uważam ze ta książka powinna byc obowiązkową lektura dla kazdej osoby chcącej zwiększyć swoja świadomość żywienia i po prostu zyc zdrowo i w pełni sil. Sprzedaje sie a wręcz molestuje sie nas iluzja zdrowej żywności i latwo zatracic w tym wszystkim zdrowy rozsadek bez wiedzy na ten temat.Bardzo polecam!
Uważam ze ta książka powinna byc obowiązkową lektura dla kazdej osoby chcącej zwiększyć swoja świadomość żywienia i po prostu zyc zdrowo i w pełni sil. Sprzedaje sie a wręcz molestuje sie nas iluzja zdrowej żywności i latwo zatracic w tym wszystkim zdrowy rozsadek bez wiedzy na ten temat.Bardzo polecam!
W moim przypadku książka raczej podsumowała to, co do tej pory już wiedziałam. Niewiele rzeczy mnie zaskoczyło, ale znalazło się kilka ciekawostek. Styl narracji nie przypadł mi do gustu, ale nie był też bardzo uciążliwy. Nie zmienia to jednak faktu, że w książce zawarte są informacje, z którymi każdy powinien być zapoznany, żeby móc dokonywać świadomych wyborów żywieniowych. Książka warta przeczytania, szczególnie jeżeli jest się nowym w temacie.
W moim przypadku książka raczej podsumowała to, co do tej pory już wiedziałam. Niewiele rzeczy mnie zaskoczyło, ale znalazło się kilka ciekawostek. Styl narracji nie przypadł mi do gustu, ale nie był też bardzo uciążliwy. Nie zmienia to jednak faktu, że w książce zawarte są informacje, z którymi każdy powinien być zapoznany, żeby móc dokonywać świadomych wyborów...
Mam ogromny problem z oceną tej książki. Powinna być mocno naukowa, jednak naukę bardziej udaje. Wiele rzeczy da się podważyć i zakwestionować, choć autor obwarowuje się mnóstwem przypisów, cytowań z publikacji - jest to trochę powyrywane z kontekstu i przedstawione w taki sposób, że z automatu broni jego tez, choć w rzeczywistości świat może wyglądać nieco inaczej. Książka jest też mocno osadzona w realiach nie-polskich i nie-unijnych, przez co nie do końca odnosi się do życia w naszej szerokości geograficznej i naszego prawodawstwa z zakresu nadzoru nad żywnością. Do tego dostajemy dużo dowodów anegdotycznych, historii z życia prywatnego, nawiązań do brata i dziecka autora, albo jego znajomych, co w moim odczuciu niekoniecznie dodaje tej pozycji wiarygodności.
Podsumowując - ciekawy i warty podnoszenia temat, ale wykonanie to trochę przerost formy nad treścią. Dużo wszystkiego, również chaosu informacyjnego. Jest też dużo powtórzeń i zdecydowanie za dużo straszenia.
Mam ogromny problem z oceną tej książki. Powinna być mocno naukowa, jednak naukę bardziej udaje. Wiele rzeczy da się podważyć i zakwestionować, choć autor obwarowuje się mnóstwem przypisów, cytowań z publikacji - jest to trochę powyrywane z kontekstu i przedstawione w taki sposób, że z automatu broni jego tez, choć w rzeczywistości świat może wyglądać nieco inaczej. Książka...
Rewelacja. Nie dość, że merytoryczna to jeszcze zabawna i przystępna. Mroczne ciekawostki z historii dziś już światowych koncernów i nieetyczne gierki względem konsumentów to moje ulubione wątki.
Rewelacja. Nie dość, że merytoryczna to jeszcze zabawna i przystępna. Mroczne ciekawostki z historii dziś już światowych koncernów i nieetyczne gierki względem konsumentów to moje ulubione wątki.
Moim zdaniem ta książka jest nieco przeładowana. Faktami, ciekawostkami i pobocznymi historiami. Ale z drugiej strony czyta się ją szybko i przyjemnie. Na pewno ważna i pouczająca. Warto przez nią przebrnąć. Polecam.
Moim zdaniem ta książka jest nieco przeładowana. Faktami, ciekawostkami i pobocznymi historiami. Ale z drugiej strony czyta się ją szybko i przyjemnie. Na pewno ważna i pouczająca. Warto przez nią przebrnąć. Polecam.
Ta książka otworzyła mi oczy i pozwoliła zrozumieć, że problem nie leży we mnie, lecz w substancjach dodawanych do żywności, które sprawiają, że smak staje się wręcz uzależniający. Jest w niej ogrom mądrości — słuchałam jej w formie audiobooka i co chwilę dodawałam zakładkę, aż… wyczerpałam limit stu zakładek po zaledwie 20% treści. Myślę, że to mówi samo za siebie.
Autorzy pokazują, jak bardzo ultraprzetworzona żywność potrafi manipulować naszymi odczuciami i głodem. Uświadomiłam sobie, że jedynym rozwiązaniem jest całkowita abstynencja od UPF, bo działa ona jak każde inne uzależnienie — maskuje nasze prawdziwe problemy, zamiast je rozwiązywać. Domowe jedzenie wygrywa zawsze. Ta książka uczy, by patrzeć na jedzenie z większym dystansem, nie obwiniać się i rozumieć, że nie zawsze jemy dlatego, że jesteśmy głodni.
Polecam z całego serca — to lektura, która naprawdę potrafi zmienić sposób myślenia.
Wystrzegajmy się sztucznie wytworzonych produktów jedzenio-podobnych
Ta książka otworzyła mi oczy i pozwoliła zrozumieć, że problem nie leży we mnie, lecz w substancjach dodawanych do żywności, które sprawiają, że smak staje się wręcz uzależniający. Jest w niej ogrom mądrości — słuchałam jej w formie audiobooka i co chwilę dodawałam zakładkę, aż… wyczerpałam limit stu zakładek po zaledwie 20% treści. Myślę, że to mówi samo za...
Dobrnęłam do jednej trzeciej i więcej nie dam rady. Książka zapowiadała się ciekawie — temat ważny, aktualny. A ja jako naukowiec bardzo lubię sięgać po tego typu literaturę.
Autor leje wodę niemiłosiernie — dygresja goni dygresję, jeden wątek przeskakuje w drugi, bez ładu i sensu. O wszystkim i o niczym. Zamiast rzetelnych informacji naukowych dostajemy często rozwleczone anegdoty i osobiste refleksje, które nic nie wnoszą.
Gdy już pojawia się coś „naukowego”, to często w formie błędnych lub nieaktualnych skrótów myślowych. Przykłady? „Rdza jako produkt oddychania mikroorganizmów” — serio? Albo stwierdzenie, że diacetyl jest stosowany do produkcji popcornu, choć od prawie dwóch dekad już nie jest. Książka została wydana w zeszłym roku, więc trudno to zrzucić na brak dostępu do aktualnych danych.
Podsumowując — potencjał był, temat ważny, ale wykonanie bardzo słabe. Zamiast rzetelnej popularyzacji nauki mamy chaotyczny esej bez struktury i logiki. Szkoda czasu.
Dobrnęłam do jednej trzeciej i więcej nie dam rady. Książka zapowiadała się ciekawie — temat ważny, aktualny. A ja jako naukowiec bardzo lubię sięgać po tego typu literaturę.
Autor leje wodę niemiłosiernie — dygresja goni dygresję, jeden wątek przeskakuje w drugi, bez ładu i sensu. O wszystkim i o niczym. Zamiast rzetelnych informacji naukowych dostajemy często ...
Czego innego się spodziewałam, książka jest napisana ciężkim językiem, bardzo dużo informacji jest zawartych, ale przez ten język mam wrażenie, że mało można zrozumieć. Czytałam ją kilka miesięcy, bo była taka ciężka i przytłaczająca, mam wrażenie, że bardzo mało informacji przyswoiłam.
Czego innego się spodziewałam, książka jest napisana ciężkim językiem, bardzo dużo informacji jest zawartych, ale przez ten język mam wrażenie, że mało można zrozumieć. Czytałam ją kilka miesięcy, bo była taka ciężka i przytłaczająca, mam wrażenie, że bardzo mało informacji przyswoiłam.
Lubię książki o odżywianiu, o tym, jak zmienia się nasze jedzenie i styl życia, jak przemysł spożywczy wpływa na to, co trafia na nasze talerze. Sięgnęłam po "Ultraprzetworzonych ludzi" zachęcona ogromem pozytywnych opinii i wysokimi ocenami, ale… niestety, dla mnie to była bardzo trudna, rozczarowująca lektura.
Książka jest chaotyczna, rozwleczona i napisana ciężkim, topornym językiem. Autor wchodzi w ogromną liczbę szczegółów, dygresji i niepotrzebnych wstawek, przez co bardzo źle się to czyta. Przypisy zajmujące pół strony drobnym drukiem tylko potęgują wrażenie przesytu — wiele z tych informacji spokojnie można by zawrzeć w samym tekście.
Czytałam już wiele publikacji o odżywianiu, nauce o żywności i psychologii jedzenia, także tych bardziej naukowych, więc nie odstrasza mnie trudne słownictwo ani chemiczne nazwy. Ale tu… po prostu nie mogłam się wciągnąć. W takich książkach często jest moment, rozdział czy akapit, który otwiera oczy — coś, co sprawia, że myślisz „wow, faktycznie, nie wiedziałam”. W tej książce nie znalazłam ani jednego takiego fragmentu.
Rozumiem, że autor chciał połączyć naukę z osobistą refleksją i szerszym kontekstem społecznym, ale efekt wyszedł zbyt ciężki i mało przystępny. Dla mnie to lektura, którą można by skrócić o połowę i zyskałaby (być może) na przejrzystości.
Mimo ciekawego tematu — jest po prostu niefajna i męcząca w odbiorze.
Lubię książki o odżywianiu, o tym, jak zmienia się nasze jedzenie i styl życia, jak przemysł spożywczy wpływa na to, co trafia na nasze talerze. Sięgnęłam po "Ultraprzetworzonych ludzi" zachęcona ogromem pozytywnych opinii i wysokimi ocenami, ale… niestety, dla mnie to była bardzo trudna, rozczarowująca lektura.
Książka jest chaotyczna, rozwleczona i napisana ciężkim,...
Dużo prawdy, która dla osób niezorientowanych w kwestii tego co wkładają do ust może być oszałamiająca. Jednocześnie warto zauważyć, że w Europie wciąż sytuacja wygląda inaczej niż w USA i nie mamy styczności z aż tak przetworzoną żywnością i aż tak zorganizowanym procesem jak po drugiej stronie oceanu. Czasami brakowało mi też podbudowy w badniach, a zalatywało teoriami spiskowymi.
Dużo prawdy, która dla osób niezorientowanych w kwestii tego co wkładają do ust może być oszałamiająca. Jednocześnie warto zauważyć, że w Europie wciąż sytuacja wygląda inaczej niż w USA i nie mamy styczności z aż tak przetworzoną żywnością i aż tak zorganizowanym procesem jak po drugiej stronie oceanu. Czasami brakowało mi też podbudowy w badniach, a zalatywało teoriami...
Jak dla Mnie to b.dobra pozycja, mimo trochę drobiazgowego/szczegółowego rozpisywania się przez autora w każdym aspekcie, warto sobie przeczytać/posłuchać. Mnie utwierdziła ta pozycja tylko w przekonaniu, że wielkie koncerny produkujące żywność, nie kierują się raczej dobrem konsumenta, a wiadomym celem :).
Jak dla Mnie to b.dobra pozycja, mimo trochę drobiazgowego/szczegółowego rozpisywania się przez autora w każdym aspekcie, warto sobie przeczytać/posłuchać. Mnie utwierdziła ta pozycja tylko w przekonaniu, że wielkie koncerny produkujące żywność, nie kierują się raczej dobrem konsumenta, a wiadomym celem :).
Na przełomie roku 20205/2026 stan Kalifornia pozwał czołowych producentów żywności (m.in. Kraft Heinz, Coca-Cola, PepsiCo, Mars, Kellogg), zarzucając im, że świadomie wprowadzają do obrotu szkodliwą i dodatkowo uzależniającą ultra-przetworzoną żywność, która powoduje szereg tzw. chorób cywilizacyjnych wśród obywateli tego stanu. To ta sprawa i argumenty przytoczone w ww. pozwie, skłoniły mnie do sięgnięcia po tę książkę. Nie żałuję, a argumenty użyte przez Autora, zdają się potwierdzać zasadność pozwu. Książka miejscami nie jest najłatwiejsza w odbiorze, ale ogólnie ale jest ciekawa, wciągająca i skłania do refleksji.
Na przełomie roku 20205/2026 stan Kalifornia pozwał czołowych producentów żywności (m.in. Kraft Heinz, Coca-Cola, PepsiCo, Mars, Kellogg), zarzucając im, że świadomie wprowadzają do obrotu szkodliwą i dodatkowo uzależniającą ultra-przetworzoną żywność, która powoduje szereg tzw. chorób cywilizacyjnych wśród obywateli tego stanu. To ta sprawa i argumenty przytoczone w ww....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie mogę uwierzyć w ilość farmazonów i bzdur która się w tej książce znajduje. Oczywiście główny wątek o jedzeniu UPF i tym jak korporacje nas oszukują jest słuszny, ale ilość uproszczeń (np. "kalorie nie mają znaczenia") jest zatrważająca. Nie wpominając już o moralnych wątpliwościach dotyczących testowania UPF na swoich dzieciach... Chyba najlepiej opisuje tę książkę anegdota w niej zawarta: Chris jadł płatki śniadaniowe ze swoim kolegą naukowcem (sic!), który stwierdził: "te płatki nie mogą być UPF, przecież są w ładnym opakowaniu" xD. Polecam przeczytać ale koniecznie włączcie krytyczne myślenie.
Nie mogę uwierzyć w ilość farmazonów i bzdur która się w tej książce znajduje. Oczywiście główny wątek o jedzeniu UPF i tym jak korporacje nas oszukują jest słuszny, ale ilość uproszczeń (np. "kalorie nie mają znaczenia") jest zatrważająca. Nie wpominając już o moralnych wątpliwościach dotyczących testowania UPF na swoich dzieciach... Chyba najlepiej opisuje tę książkę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdyby w tej książce zostawić tylko merytorykę, to skróciłaby się o połowę. Temat ważny i ciekawy, ale podany w tak ciężkostrawnej formie, że czytanie jest bardzo męczące. Trochę ciekawych informacji, wiele teorii, nie do końca jednoznacznych, i naprawdę wiele osobistych dodatków. Przypisy wybijają z i tak już chaotycznego wywodu, a rzadko wnoszą coś ważnego.
Mam też taką refleksję, że warto wiedzieć, co jemy i dlaczego coś nam szkodzi, ale we współczesnym świecie próba uniknięcia UPF wymaga sporych nakładów finansowych - nie oszukujmy się, dla większości ludzi to nieosiągalne. Pytanie więc, dla kogo są takie książki? Bo powinni je czytać decydenci, ponieważ dla zwykłego człowieka ta książka to źródło lęku i stresu, że truje się tym, co je.
Gdyby w tej książce zostawić tylko merytorykę, to skróciłaby się o połowę. Temat ważny i ciekawy, ale podany w tak ciężkostrawnej formie, że czytanie jest bardzo męczące. Trochę ciekawych informacji, wiele teorii, nie do końca jednoznacznych, i naprawdę wiele osobistych dodatków. Przypisy wybijają z i tak już chaotycznego wywodu, a rzadko wnoszą coś ważnego.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam też taką...
Człowiek zawsze myślał, że dieta MŻiRD (mniej żryj i rusz duxx) jest najlepsza. Po przeczytaniu tej książki wychodzi, że się mylił. Niestety walczymy z armią naukowców, którzy chcą nasz oszukać, byśmy żarli gorzej i więcej. Książka otwiera oczy na wiele tematów. Myślę, że jest to absolutny: Musisz przeczytać! W skrócie, czyta się świetnie, można się sporo dowiedzieć, Warto!
Człowiek zawsze myślał, że dieta MŻiRD (mniej żryj i rusz duxx) jest najlepsza. Po przeczytaniu tej książki wychodzi, że się mylił. Niestety walczymy z armią naukowców, którzy chcą nasz oszukać, byśmy żarli gorzej i więcej. Książka otwiera oczy na wiele tematów. Myślę, że jest to absolutny: Musisz przeczytać! W skrócie, czyta się świetnie, można się sporo dowiedzieć, Warto!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka przypomniała mi, że muszę ograniczyć maka do minimum.
Ta książka przypomniała mi, że muszę ograniczyć maka do minimum.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDużo suchych faktów, nazw własnych oraz skomplikowanych wyrazów co powoduje, że ciężko przez nią przebrnąć.
Dużo suchych faktów, nazw własnych oraz skomplikowanych wyrazów co powoduje, że ciężko przez nią przebrnąć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZastanów się, czy chcesz to przeczytać, bo gdy to zrobisz, nic nie będzie już takie samo. Zakupy spożywcze staną się koszmarem. Każdy posiłek w restauracji uznasz za podejrzany. Zaczniesz pouczać swoich bliskich o tym, co powinni a czego nie powinni jeść – i nikt ci za to nie podziękuje. Twoja niechęć do korporacji jeszcze wzrośnie i zaczniesz bać się Big Food bardziej niż Big Pharmy.
O wielu książkach mówi się, że zmieniają życie – i najczęściej jest to sformułowanie na wyrost. W przypadku tej książki faktycznie tak jest. Co ciekawe, autor w ani jednym miejscu nie pisze „przestań to jeść”, „nie powinieneś”, „lepiej zjedz to”. Nie poucza, nie ocenia, nie próbuje być siedzącym w brzuchu sumieniem. Ale otrzymując taki ogrom wiedzy w tak przystępny i zapadający w pamięć sposób, nie da się po prostu przejść nad tym do porządku dziennego i kultywować starych nawyków. Nie bez wstrętu do siebie i do tych produktów przemysłu spożywczego, które od tej pory przestaniesz nazywać „jedzeniem”.
To powinna być lektura obowiązkowa – dla wszystkich. Zwłaszcza dla tych, którzy tyją z powietrza pomimo katorżniczych treningów i wymiany wszystkiego w lodówce na „light”, „diet” i „sugar-free”. Dla tych, którzy latami cierpią na niezdiagnozowane schorzenia i nie mogą znaleźć pomocy u żadnego lekarza. Dla tych, którzy planują dzieci albo już je mają i chcą im zapewnić zdrowe, szczęśliwe życie. Dla tych, którzy uważają, że wolny rynek reguluje się sam a nakładanie restrykcji na korporacje i wymaganie od nich odpowiedzialności to działania niezgodne z interesem publicznym. Dla tych, którzy dają się oczarować wesołemu klaunowi otwierającemu szpitale przyjazne dzieciom i którzy czują sympatię do staruszka-pułkownika, którego przepis na kurczaka nie ma sobie równych. Dla tych wszystkich, którzy jeszcze się łudzą, że wielkie korporacje spożywcze różnią się czymś od koncernów tytoniowych i alkoholowych.
O tej książce powinien zrobić się hałas, żeby trafiła w jak najwięcej rąk i dostarczyła nam narzędzi niezbędnych do zawalczenia o swoje zdrowie.
Jeśli miałabym się do czegoś doczepić, to trochę w niej było za dużo wycieczek osobistych. Na szczęście przeważają rzetelne dane a badania, jak rzadko kiedy, autor sprawdza także pod kątem konfliktu interesów autorów.
Zastanów się, czy chcesz to przeczytać, bo gdy to zrobisz, nic nie będzie już takie samo. Zakupy spożywcze staną się koszmarem. Każdy posiłek w restauracji uznasz za podejrzany. Zaczniesz pouczać swoich bliskich o tym, co powinni a czego nie powinni jeść – i nikt ci za to nie podziękuje. Twoja niechęć do korporacji jeszcze wzrośnie i zaczniesz bać się Big Food bardziej niż...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiesamowita książka pełna ciekawych faktów. Pozawala inaczej spojrzeć na produkty spożywcze, które kupujemy. Gdzieś przeczytałam, że to książka, która pokazuje trendy na rynku, ale nie pozostawia nadziei na lepsze wybory. Uważam, że w Polsce mamy szansę na zdrowsze wybory m.in. dzięki dostępowi do świeżych warzyw i owoców.
Dlatego tym bardziej warto przeczytać, aby być świadomym jaka walka na rynku żywności toczy się za naszymi plecami i co możemy zrobić, aby jeść zdrowiej.
Niesamowita książka pełna ciekawych faktów. Pozawala inaczej spojrzeć na produkty spożywcze, które kupujemy. Gdzieś przeczytałam, że to książka, która pokazuje trendy na rynku, ale nie pozostawia nadziei na lepsze wybory. Uważam, że w Polsce mamy szansę na zdrowsze wybory m.in. dzięki dostępowi do świeżych warzyw i owoców.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDlatego tym bardziej warto przeczytać, aby być...
Książka osiągnęła swój cel - zwracamy z żoną uwagę na nieznane nam pozycję w składzie produktów. Pomimo że pojawiło się parę teorii które wydają się mi naciągane np. odbieranie sprawczości osobą otyłym nad ich chorobą to polecam lekturę każdemu
Książka osiągnęła swój cel - zwracamy z żoną uwagę na nieznane nam pozycję w składzie produktów. Pomimo że pojawiło się parę teorii które wydają się mi naciągane np. odbieranie sprawczości osobą otyłym nad ich chorobą to polecam lekturę każdemu
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo nie jest książka o dietach.
To książka o tym, dlaczego w ogóle przegrywamy z jedzeniem — nawet jeśli wiemy, co jest zdrowe. Van Tulleken (lekarz i naukowiec) bierze temat jedzenia i odwraca go o 180°:
nie pyta „dlaczego ludzie jedzą śmieciowo?”
tylko
„dlaczego żywność została zaprojektowana tak, żebyśmy nie mogli przestać?”
Czyta się to bardziej jak reportaż i eksperyment na sobie niż poradnik dietetyczny.
Nagle zaczynasz rozumieć, czemu po normalnym posiłku dalej chce się „coś słodkiego”.
Nie dostajesz gotowej diety, tylko zmianę patrzenia na sklep i jedzenie.
Po lekturze bardziej uważasz na produkty, a mniej obwiniasz siebie.
To nie jest książka o dietach.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo książka o tym, dlaczego w ogóle przegrywamy z jedzeniem — nawet jeśli wiemy, co jest zdrowe. Van Tulleken (lekarz i naukowiec) bierze temat jedzenia i odwraca go o 180°:
nie pyta „dlaczego ludzie jedzą śmieciowo?”
tylko
„dlaczego żywność została zaprojektowana tak, żebyśmy nie mogli przestać?”
Czyta się to bardziej jak reportaż i...
Liczne odwołania do badań naukowych i wielowymiarowa analiza skutków konsumpcji UPF daje sporo do myślenia.
Liczne odwołania do badań naukowych i wielowymiarowa analiza skutków konsumpcji UPF daje sporo do myślenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna książka żeby zmotywować się do porzucenia raz na zawsze "jedzenia" z marketu i utwierdzenia się w przekonaniu, że jest prawdziwe jedzenie i korporacyjny zlepek składników odżywczych udających jedzenie.
Świetna książka żeby zmotywować się do porzucenia raz na zawsze "jedzenia" z marketu i utwierdzenia się w przekonaniu, że jest prawdziwe jedzenie i korporacyjny zlepek składników odżywczych udających jedzenie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUltraprzetworzeni ludzie to książka, która raczej nie zmienia sposobu żywienia ani nie daje gotowych recept. Porządkuje jednak dość oczywiste wnioski — że nie powinniśmy jeść żywności ultraprzetworzonej — i robi to w ciekawy sposób, przytaczając badania oraz spostrzeżenia dotyczące m.in. konfliktów interesów w branży spożywczej.
Dużym plusem są anegdoty i wtrącenia, dzięki którym książka jest lekka i przystępna. Stanowi solidne podsumowanie wiedzy na temat jedzenia przetworzonego, bez moralizowania. Fakt, że nie wpłynęła na moje nawyki żywieniowe, odbieram raczej jako zaletę.
Jedyny zarzut dotyczy podejścia do ruchu. Rozumiem krytykę narracji, że problemem jest wyłącznie brak aktywności fizycznej, ale obserwując osoby, które wykonują około trzech tysięcy kroków dziennie i nie uprawiają żadnej formy treningu, trudno mi uwierzyć, że większa ilość ruchu nie poprawiłaby ich zdrowia czy funkcjonowania organizmu.
A5/K2/7/2026
Ultraprzetworzeni ludzie to książka, która raczej nie zmienia sposobu żywienia ani nie daje gotowych recept. Porządkuje jednak dość oczywiste wnioski — że nie powinniśmy jeść żywności ultraprzetworzonej — i robi to w ciekawy sposób, przytaczając badania oraz spostrzeżenia dotyczące m.in. konfliktów interesów w branży spożywczej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDużym plusem są anegdoty i wtrącenia, dzięki...
6,5
6,5
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdsluchana w formie audiobook'a. Ksiażka zgłębia problematyka wspòłczesnego jedzenia od definicji przez wpływ na kultury, przez prawo, aż do skutkòw ekologicznych. Autor ciekawie przedstawia skutki spożywania produktòw typu UPV. Polecam dla samej ciekawości tego co spożywamy na codzień ;)
Odsluchana w formie audiobook'a. Ksiażka zgłębia problematyka wspòłczesnego jedzenia od definicji przez wpływ na kultury, przez prawo, aż do skutkòw ekologicznych. Autor ciekawie przedstawia skutki spożywania produktòw typu UPV. Polecam dla samej ciekawości tego co spożywamy na codzień ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUważam ze ta książka powinna byc obowiązkową lektura dla kazdej osoby chcącej zwiększyć swoja świadomość żywienia i po prostu zyc zdrowo i w pełni sil. Sprzedaje sie a wręcz molestuje sie nas iluzja zdrowej żywności i latwo zatracic w tym wszystkim zdrowy rozsadek bez wiedzy na ten temat.Bardzo polecam!
Uważam ze ta książka powinna byc obowiązkową lektura dla kazdej osoby chcącej zwiększyć swoja świadomość żywienia i po prostu zyc zdrowo i w pełni sil. Sprzedaje sie a wręcz molestuje sie nas iluzja zdrowej żywności i latwo zatracic w tym wszystkim zdrowy rozsadek bez wiedzy na ten temat.Bardzo polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW moim przypadku książka raczej podsumowała to, co do tej pory już wiedziałam. Niewiele rzeczy mnie zaskoczyło, ale znalazło się kilka ciekawostek. Styl narracji nie przypadł mi do gustu, ale nie był też bardzo uciążliwy. Nie zmienia to jednak faktu, że w książce zawarte są informacje, z którymi każdy powinien być zapoznany, żeby móc dokonywać świadomych wyborów żywieniowych. Książka warta przeczytania, szczególnie jeżeli jest się nowym w temacie.
W moim przypadku książka raczej podsumowała to, co do tej pory już wiedziałam. Niewiele rzeczy mnie zaskoczyło, ale znalazło się kilka ciekawostek. Styl narracji nie przypadł mi do gustu, ale nie był też bardzo uciążliwy. Nie zmienia to jednak faktu, że w książce zawarte są informacje, z którymi każdy powinien być zapoznany, żeby móc dokonywać świadomych wyborów...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam ogromny problem z oceną tej książki. Powinna być mocno naukowa, jednak naukę bardziej udaje. Wiele rzeczy da się podważyć i zakwestionować, choć autor obwarowuje się mnóstwem przypisów, cytowań z publikacji - jest to trochę powyrywane z kontekstu i przedstawione w taki sposób, że z automatu broni jego tez, choć w rzeczywistości świat może wyglądać nieco inaczej. Książka jest też mocno osadzona w realiach nie-polskich i nie-unijnych, przez co nie do końca odnosi się do życia w naszej szerokości geograficznej i naszego prawodawstwa z zakresu nadzoru nad żywnością. Do tego dostajemy dużo dowodów anegdotycznych, historii z życia prywatnego, nawiązań do brata i dziecka autora, albo jego znajomych, co w moim odczuciu niekoniecznie dodaje tej pozycji wiarygodności.
Podsumowując - ciekawy i warty podnoszenia temat, ale wykonanie to trochę przerost formy nad treścią. Dużo wszystkiego, również chaosu informacyjnego. Jest też dużo powtórzeń i zdecydowanie za dużo straszenia.
Mam ogromny problem z oceną tej książki. Powinna być mocno naukowa, jednak naukę bardziej udaje. Wiele rzeczy da się podważyć i zakwestionować, choć autor obwarowuje się mnóstwem przypisów, cytowań z publikacji - jest to trochę powyrywane z kontekstu i przedstawione w taki sposób, że z automatu broni jego tez, choć w rzeczywistości świat może wyglądać nieco inaczej. Książka...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRewelacja. Nie dość, że merytoryczna to jeszcze zabawna i przystępna. Mroczne ciekawostki z historii dziś już światowych koncernów i nieetyczne gierki względem konsumentów to moje ulubione wątki.
Rewelacja. Nie dość, że merytoryczna to jeszcze zabawna i przystępna. Mroczne ciekawostki z historii dziś już światowych koncernów i nieetyczne gierki względem konsumentów to moje ulubione wątki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDnf
Moze cos w tym jest, ale przeokropnie sie tego sluchalo.
Dnf
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoze cos w tym jest, ale przeokropnie sie tego sluchalo.
Moim zdaniem ta książka jest nieco przeładowana. Faktami, ciekawostkami i pobocznymi historiami. Ale z drugiej strony czyta się ją szybko i przyjemnie. Na pewno ważna i pouczająca. Warto przez nią przebrnąć. Polecam.
Moim zdaniem ta książka jest nieco przeładowana. Faktami, ciekawostkami i pobocznymi historiami. Ale z drugiej strony czyta się ją szybko i przyjemnie. Na pewno ważna i pouczająca. Warto przez nią przebrnąć. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka otworzyła mi oczy i pozwoliła zrozumieć, że problem nie leży we mnie, lecz w substancjach dodawanych do żywności, które sprawiają, że smak staje się wręcz uzależniający. Jest w niej ogrom mądrości — słuchałam jej w formie audiobooka i co chwilę dodawałam zakładkę, aż… wyczerpałam limit stu zakładek po zaledwie 20% treści. Myślę, że to mówi samo za siebie.
Autorzy pokazują, jak bardzo ultraprzetworzona żywność potrafi manipulować naszymi odczuciami i głodem. Uświadomiłam sobie, że jedynym rozwiązaniem jest całkowita abstynencja od UPF, bo działa ona jak każde inne uzależnienie — maskuje nasze prawdziwe problemy, zamiast je rozwiązywać. Domowe jedzenie wygrywa zawsze. Ta książka uczy, by patrzeć na jedzenie z większym dystansem, nie obwiniać się i rozumieć, że nie zawsze jemy dlatego, że jesteśmy głodni.
Polecam z całego serca — to lektura, która naprawdę potrafi zmienić sposób myślenia.
Wystrzegajmy się sztucznie wytworzonych produktów jedzenio-podobnych
Ta książka otworzyła mi oczy i pozwoliła zrozumieć, że problem nie leży we mnie, lecz w substancjach dodawanych do żywności, które sprawiają, że smak staje się wręcz uzależniający. Jest w niej ogrom mądrości — słuchałam jej w formie audiobooka i co chwilę dodawałam zakładkę, aż… wyczerpałam limit stu zakładek po zaledwie 20% treści. Myślę, że to mówi samo za...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobrnęłam do jednej trzeciej i więcej nie dam rady. Książka zapowiadała się ciekawie — temat ważny, aktualny. A ja jako naukowiec bardzo lubię sięgać po tego typu literaturę.
Autor leje wodę niemiłosiernie — dygresja goni dygresję, jeden wątek przeskakuje w drugi, bez ładu i sensu. O wszystkim i o niczym. Zamiast rzetelnych informacji naukowych dostajemy często rozwleczone anegdoty i osobiste refleksje, które nic nie wnoszą.
Gdy już pojawia się coś „naukowego”, to często w formie błędnych lub nieaktualnych skrótów myślowych. Przykłady? „Rdza jako produkt oddychania mikroorganizmów” — serio? Albo stwierdzenie, że diacetyl jest stosowany do produkcji popcornu, choć od prawie dwóch dekad już nie jest. Książka została wydana w zeszłym roku, więc trudno to zrzucić na brak dostępu do aktualnych danych.
Podsumowując — potencjał był, temat ważny, ale wykonanie bardzo słabe. Zamiast rzetelnej popularyzacji nauki mamy chaotyczny esej bez struktury i logiki. Szkoda czasu.
Dobrnęłam do jednej trzeciej i więcej nie dam rady. Książka zapowiadała się ciekawie — temat ważny, aktualny. A ja jako naukowiec bardzo lubię sięgać po tego typu literaturę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor leje wodę niemiłosiernie — dygresja goni dygresję, jeden wątek przeskakuje w drugi, bez ładu i sensu. O wszystkim i o niczym. Zamiast rzetelnych informacji naukowych dostajemy często ...
Czego innego się spodziewałam, książka jest napisana ciężkim językiem, bardzo dużo informacji jest zawartych, ale przez ten język mam wrażenie, że mało można zrozumieć. Czytałam ją kilka miesięcy, bo była taka ciężka i przytłaczająca, mam wrażenie, że bardzo mało informacji przyswoiłam.
Czego innego się spodziewałam, książka jest napisana ciężkim językiem, bardzo dużo informacji jest zawartych, ale przez ten język mam wrażenie, że mało można zrozumieć. Czytałam ją kilka miesięcy, bo była taka ciężka i przytłaczająca, mam wrażenie, że bardzo mało informacji przyswoiłam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię książki o odżywianiu, o tym, jak zmienia się nasze jedzenie i styl życia, jak przemysł spożywczy wpływa na to, co trafia na nasze talerze. Sięgnęłam po "Ultraprzetworzonych ludzi" zachęcona ogromem pozytywnych opinii i wysokimi ocenami, ale… niestety, dla mnie to była bardzo trudna, rozczarowująca lektura.
Książka jest chaotyczna, rozwleczona i napisana ciężkim, topornym językiem. Autor wchodzi w ogromną liczbę szczegółów, dygresji i niepotrzebnych wstawek, przez co bardzo źle się to czyta. Przypisy zajmujące pół strony drobnym drukiem tylko potęgują wrażenie przesytu — wiele z tych informacji spokojnie można by zawrzeć w samym tekście.
Czytałam już wiele publikacji o odżywianiu, nauce o żywności i psychologii jedzenia, także tych bardziej naukowych, więc nie odstrasza mnie trudne słownictwo ani chemiczne nazwy. Ale tu… po prostu nie mogłam się wciągnąć. W takich książkach często jest moment, rozdział czy akapit, który otwiera oczy — coś, co sprawia, że myślisz „wow, faktycznie, nie wiedziałam”. W tej książce nie znalazłam ani jednego takiego fragmentu.
Rozumiem, że autor chciał połączyć naukę z osobistą refleksją i szerszym kontekstem społecznym, ale efekt wyszedł zbyt ciężki i mało przystępny. Dla mnie to lektura, którą można by skrócić o połowę i zyskałaby (być może) na przejrzystości.
Mimo ciekawego tematu — jest po prostu niefajna i męcząca w odbiorze.
Lubię książki o odżywianiu, o tym, jak zmienia się nasze jedzenie i styl życia, jak przemysł spożywczy wpływa na to, co trafia na nasze talerze. Sięgnęłam po "Ultraprzetworzonych ludzi" zachęcona ogromem pozytywnych opinii i wysokimi ocenami, ale… niestety, dla mnie to była bardzo trudna, rozczarowująca lektura.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest chaotyczna, rozwleczona i napisana ciężkim,...
Wiedza bardzo cenna, informacje ciekawe i warte przyswojenia. Ale czyta się nie najlepiej, książka jest przegadana, a styl miałki.
Wiedza bardzo cenna, informacje ciekawe i warte przyswojenia. Ale czyta się nie najlepiej, książka jest przegadana, a styl miałki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDużo prawdy, która dla osób niezorientowanych w kwestii tego co wkładają do ust może być oszałamiająca. Jednocześnie warto zauważyć, że w Europie wciąż sytuacja wygląda inaczej niż w USA i nie mamy styczności z aż tak przetworzoną żywnością i aż tak zorganizowanym procesem jak po drugiej stronie oceanu. Czasami brakowało mi też podbudowy w badniach, a zalatywało teoriami spiskowymi.
Dużo prawdy, która dla osób niezorientowanych w kwestii tego co wkładają do ust może być oszałamiająca. Jednocześnie warto zauważyć, że w Europie wciąż sytuacja wygląda inaczej niż w USA i nie mamy styczności z aż tak przetworzoną żywnością i aż tak zorganizowanym procesem jak po drugiej stronie oceanu. Czasami brakowało mi też podbudowy w badniach, a zalatywało teoriami...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka bardzo interesująca, jednak moim zdaniem zbyt rozwleczona.
Książka bardzo interesująca, jednak moim zdaniem zbyt rozwleczona.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę szokująca, trochę dołująca, trochę bez nadziei na lepszą przyszłość xD
Trochę szokująca, trochę dołująca, trochę bez nadziei na lepszą przyszłość xD
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak dla Mnie to b.dobra pozycja, mimo trochę drobiazgowego/szczegółowego rozpisywania się przez autora w każdym aspekcie, warto sobie przeczytać/posłuchać. Mnie utwierdziła ta pozycja tylko w przekonaniu, że wielkie koncerny produkujące żywność, nie kierują się raczej dobrem konsumenta, a wiadomym celem :).
Jak dla Mnie to b.dobra pozycja, mimo trochę drobiazgowego/szczegółowego rozpisywania się przez autora w każdym aspekcie, warto sobie przeczytać/posłuchać. Mnie utwierdziła ta pozycja tylko w przekonaniu, że wielkie koncerny produkujące żywność, nie kierują się raczej dobrem konsumenta, a wiadomym celem :).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to