Moja ulubiona jak dotąd część z całej serii. Zakochałam się w dusznym klimacie Karoliny Północnej, a zagłębienie się w świat zwierząt dla mnie (jako naczelnej ciekawostkotwórczyni z królestwa zwierząt) petarda.
Moja ulubiona jak dotąd część z całej serii. Zakochałam się w dusznym klimacie Karoliny Północnej, a zagłębienie się w świat zwierząt dla mnie (jako naczelnej ciekawostkotwórczyni z królestwa zwierząt) petarda.
Najpierw zastrzeżenie - wbiłam się w tę powieść całkiem przez przypadek i jest to pierwsza książka z serii, z którą miałam do czynienia.
Mimo nieznajomości dwóch poprzednich części, czytało mi się ją nadspodziewanie dobrze i z bardzo dużym prawdopodobieństwem sięgnę po coś jeszcze tego autora.
Na duży plus postać głównego bohatera - kryminologa Lincolna Rhyme'a oraz dwójki jego pomocników. Bardzo lubię takich mocno nieidealnych i wkurzających ludzi, po przejściach, z traumami itd., niebędących przy tym samotnymi alkoholikami. ;-)
Na drugi plus także postać Garreta, który w mojej głowie (tak jak i w odczuciach Amelii) od początku wydawał się być niewinny. Gdy czytałam sceny z jego udziałem, przed oczami miałam po prostu Leonardo DiCaprio z "Co gryzie Gilberta Grape'a" tylko w znacznie brzydszej wersji.
Co mi się podobało ciut mniej? Główny wątek, ponieważ, przynajmniej jak dla mnie, jest już dość ograny i przez to trochę banalny oraz zbyt wiele tropów zostawionych po drodze, dzięki czemu głównego rozwiązania sprawy domyśliłam się nieco szybciej, niż bym tego chciała.
Doceniam za to mnogość zwrotów akcji i "niespodzianek", które mimo nieskomplikowanego trzonu, serwowały czytelnikowi małe zaskoczenia aż do samego końca.
Podsumowując, nie była to powieść wybitna, ale całkiem przyjemna lektura.
Najpierw zastrzeżenie - wbiłam się w tę powieść całkiem przez przypadek i jest to pierwsza książka z serii, z którą miałam do czynienia.
Mimo nieznajomości dwóch poprzednich części, czytało mi się ją nadspodziewanie dobrze i z bardzo dużym prawdopodobieństwem sięgnę po coś jeszcze tego autora.
Na duży plus postać głównego bohatera - kryminologa Lincolna Rhyme'a oraz dwójki...
Moja milosc do Lincolna Rhyme’a rosnie z kazdym nowym sledztwem, ktorym ten niesamowity osobnik kieruje.
‘Puste krzesło’ to, do tej pory, najbardziej trzymajaca w napieciu ksiazka z udzialem Rhyme’a i Sachs.
Jest tak wieku bohaterow i plot twistow (moze nawet nieco za duzo), ze latwo sie troche zakrecic, ale jak to ma do siebie Deaver - wszystko ladnie streszcza i dopina na ostatni guzik w finalowych stronach ksiazki.
Przyznam, ze cala seria powinna rowniez zawierać nazwisko postaci Amelii, bo od samego poczatku jest istotna w calej historii i z kazda ksiazka, dzieki Rhyme’owi, staje coraz bardziej interesujaca, doswiadczona i sprytna. Wszystko wskazuje na to, ze Rhyme u swego boku hoduje damska wersje siebie i bardzo mi sie to podoba (zwlaszcza pewien moment w ksiazce, w ktorym Sachs potrafi przechytrzyć samego Lincolna).
Jak wspomnialem, w ksiazce pojawia sie wiele bohaterow, spora liczba calkiem nowych, ale najbardziej interesujaca postacia jest Garrett. Deaver ma prawdziwy talent do tworzenia wyjatkowo fascynujących postaci, dlatego licze, ze szybko pojawi sie znowu w towarzystwie Rhyme’a i Sachs.
Ksiazka tak naprawde pokazuje jak trudno walczyc z korupcja, zwlaszcza w malym miasteczku. Nawet tak inteligentny chłop jak Rhyme mial pewne problemy, ale to tylko sprawilo, ze calosc czytalo sie jeszcze ciekawiej, gdy trudniej i dluzej laczylo sie elementy, zeby poznac prawde i prawdziwy final ksiazki.
Przyznam, ze zwykle narzekam na dosc oczywista fabule, zbyt latwa fo odgadniecia. Z tymi wszystkimi zwrotami akcji autor naprawde zakrecil mi w glowie o trzymal w napieciu do samego konca!
Moja milosc do Lincolna Rhyme’a rosnie z kazdym nowym sledztwem, ktorym ten niesamowity osobnik kieruje.
‘Puste krzesło’ to, do tej pory, najbardziej trzymajaca w napieciu ksiazka z udzialem Rhyme’a i Sachs.
Jest tak wieku bohaterow i plot twistow (moze nawet nieco za duzo), ze latwo sie troche zakrecic, ale jak to ma do siebie Deaver - wszystko ladnie streszcza i dopina...
Pierwsze ok. 100 stron nie porywało. Zacząłem dochodzić do wniosku, że przestały mi się podobać kryminały, bo ciężko mi się było wciągnąć. Potem jednak akcja ruszyła z kopyta, ja się wciągnąłem i przeczytałem resztę książki niemal jednym ciągiem. Czy to świadczy o tym, że była to książka znakomita? No nie - moim zdaniem nie każda wciągająca książka jest od razu czymś wybitnym. Ostatecznie bawiłem się dobrze, ale nie sądzę, żebym za parę lat był sobie w stanie przypomnieć z tej historii cokolwiek.
Postacie w żaden sposób niezapadające w pamięć. Patent z niepełnosprawnością Rhyme'a - owszem - jest czymś niestandardowym, ale w gruncie rzeczy powoduje, że bardzo spada wiarygodność wydarzeń. Jeśli grupa pościgowa będąca kwadrans od uciekinierów potrzebuje do ich znalezienia gościa przykutego do łóżka, który analizuje resztki ze spodni będąc wiele kilometrów od akcji to musi być naciągane - i ta książka jest pełna takich naciąganych motywów. Cały ten koncept, że zbiegów szuka inwalida z wielkim mózgiem, a nie psy tropiące, tropiciele, kamery termowizyjne, obława itp. - to jest tak dalekie od sensu, że naprawdę ciężko o "zawieszenie niewiary".
Typowa dla gatunku konstrukcja: czyli 90% powieści to jakieś tam mniej lub bardziej wypełnione akcją śledztwo/pościg etc. a ostatnie 10% to kulminacja, w której każdy okazuje się kimś innym niż się wydaje, a zwroty akcji wystepują co akapit. Rhyme, który przez całą książkę ledwie był w stanie znaleźć połączenie między analizowanymi dowodami, a tym, dokąd prowadziły, nagle - pod wpływem jednego nowego dowodu - układa w głowie całą historię i rozmontowuje znacznie bardziej skomplikowany spisek, niż główna oś historii, która sprawiła mu o wiele więcej kłopotu. Tradycyjnie - wszyscy "dobrzy" okazują się być "źli" i vice versa. Oczywiście nikt - do finału - się nie zdradzał z prawdziwymi intencjami, ale jak już byliśmy blisko końca, to wszyscy bez problemu snuli wywody na temat tego jak to łamali prawo. W ogóle pomysł - nie taki rzadki - żeby ci źli sprowadzali na swój teren do pomocy wybitnych kryminalistyków/policjantów/detektywów etc. jest tak idiotyczny, że od razu za niego odejmuję punkt - bo na nim w gruncie rzeczy opiera się cała fabuła.
Ogólnie to tak: fabuła trzyma się na tyrytytkach, działania postaci - zarówno złych jak i dobrych - są absurdalne i niewiarygodne, cała historia jest naciągana, a przez znaczną część książki zwyczajnie nudnawa. Mimo wszystko ocena pozytywna, bo jednak od pewnego momentu wciąga i można się dobrze bawić - trochę jak na filmie klasy B na polsacie w piątkowy wieczór 20 lat temu.
Pierwsze ok. 100 stron nie porywało. Zacząłem dochodzić do wniosku, że przestały mi się podobać kryminały, bo ciężko mi się było wciągnąć. Potem jednak akcja ruszyła z kopyta, ja się wciągnąłem i przeczytałem resztę książki niemal jednym ciągiem. Czy to świadczy o tym, że była to książka znakomita? No nie - moim zdaniem nie każda wciągająca książka jest od razu czymś...
Ciężko mi się brnęło jakoś przez tą opowieść mimo, że lubię książki tego autora i zazwyczaj są dla mnie zaskakujące. Jednak jak się już wkręciłam to na maxa. Kolejna świetna historia z tej serii.
Ciężko mi się brnęło jakoś przez tą opowieść mimo, że lubię książki tego autora i zazwyczaj są dla mnie zaskakujące. Jednak jak się już wkręciłam to na maxa. Kolejna świetna historia z tej serii.
Duszny i przytłaczający klimat Karoliny Północnej. Lincoln Rhyme postanawia walczyć o powrót do zdrowia. Decyduje się na nowatorską operację, która ma minimalnie poprawić jego i tak opłakany stan.
Kiedy przygotowuje się do zabiegu, w szpitalu w którym przebywa pojawiają się okoliczni stróże prawa. Proszą go o pomoc w rozwiązaniu sprawy zabójstwa i porwania. Niechętnie godzi się na pomoc i wspólne z Amelią Sachs zatapia się w morzu dowodów zebranych na miejscu zbrodni.
Tym razem jednak Lincoln nie czuje się swobodnie w sennym miasteczku, otoczonym gęstymi lasami i mokradłami. Nie czuje się pewnie bo jest tam obcy. Nie zna terenu i musi działać po omacku.
Czy błyskotliwy kryminalistyk rozwiąże sprawę, z którą nie są w stanie poradzić sobie okoliczni policjanci? Tym razem wydaje się, że jak nigdy będzie musiał polegać na innych, niekoniecznie osobach, którym ufa.
„Puste krzesło” to trzeci tom serii z Lincolnem Rhyme’m. Jeffery Deaver przyzwyczaił nas do zawiłych intryg i ekstremalnego tempa w jakim porusza się wymyślona przez niego fabuła. Nie inaczej jest tutaj.
Mnogość dowodów rzeczowych, technologicznych gadżetów i badań laboratoryjnych. Do tego geologia, biologia i historia obszaru do zagadnienia, które będą pojawiać się w fabule tej książki. Warto zaznaczyć, że te ciekawostki nie przytłaczają, za to wręcz zachęcają do pogłębiania wiedzy już poza stronami książki. Przynajmniej tak było u mnie.
Jak mawiał „klasyk z piekła do nieba i w druga stronę”. Tak można opisać to co dzieje się w tej książce. Kiedy już nam się wydaje, że dochodzimy do rozwiązania zagadki, wtedy wszystko się wali i trzeba zaczynać od nowa.
Deaver to jakość – najwyższy poziom intrygi jaki można sobie wyobrazić, a zakończenie? Moi drodzy, to co wymyślił autor na końcu – kłaniajcie się narody, mnie wysadziło z fotela.
Polecam serdecznie.
Duszny i przytłaczający klimat Karoliny Północnej. Lincoln Rhyme postanawia walczyć o powrót do zdrowia. Decyduje się na nowatorską operację, która ma minimalnie poprawić jego i tak opłakany stan.
Kiedy przygotowuje się do zabiegu, w szpitalu w którym przebywa pojawiają się okoliczni stróże prawa. Proszą go o pomoc w rozwiązaniu sprawy zabójstwa i porwania. Niechętnie...
Jakie wątki sprawiają, że z dużą niechęcią podchodzicie do książki?
U mnie to są robaki, które sprawiają, że nie czuje się komfortowo.
Dlatego trzecia część serii Lincoln Rhyme podobała mi się najmniej.
Poszukiwany Garrett choć jest dopiero nastolatkiem robi za postrach okolicy. Dziwny chłopak zafascynowany owadami jest podejrzany o uprowadzenie dwóch kobiet. By je odnaleźć lokalna policja prosi o pomoc Lincolna i Amelię. Nie jest to jednak takie proste, gdy nie ma się swojego laboratorium, specjalistów oraz po prostu nie zna się okolicy. W dodatku miasteczko ma swoje tajemnice i z biegiem czasu nic nie jest już takie jak się wydaje. Czy to możliwe, że Amelia ma rację i chłopak jest niewinny ? Kto kogo próbuje wyprowadzić w pole by osiągnąć swój cel? Czy Lincolnowi uda się odkryć wszystkie tajemnice miasteczka?
Świetna, wielowarstwowa historia podczas której towarzyszymy różnym bohaterom. Dzięki temu poznajemy szerszą perspektywę.
Mimo,że wątek poboczny do mnie nie trafił to obiektywnie muszę stwierdzić, że był ciekawy.
Z przyjemnością będę sięgać po kolejne części tej serii, a jeszcze sporo ich przede mną.
Jakie wątki sprawiają, że z dużą niechęcią podchodzicie do książki?
U mnie to są robaki, które sprawiają, że nie czuje się komfortowo.
Dlatego trzecia część serii Lincoln Rhyme podobała mi się najmniej.
Poszukiwany Garrett choć jest dopiero nastolatkiem robi za postrach okolicy. Dziwny chłopak zafascynowany owadami jest podejrzany o uprowadzenie dwóch kobiet. By je...
Jakiś czas temu wreszcie dotarła do mnie trzecia odsłona cyklu z Lincolnem Rhymem, co naprawdę mnie ucieszyło. Jednakże „Puste krzesło” autorstwa Jeffery’ego Deavera wzbudziło we mnie mniejsze emocje niż poprzednie części. To wciąż bardzo dobry thriller – po prostu dotychczasowa poprzeczka była zawieszona nieco zbyt wysoko.
Eksperymentalna operacja staje się jedyną nadzieją Lincolna na poprawę stanu zdrowia. Amelia tonie w obawach, gdy zbliża się termin, po którym wszystko może zmienić się na gorsze. Tymczasem lokalna policja prosi Rhyme’a o pomoc w sprawie morderstwa i podwójnego porwania. Podejrzanym jest miejscowy nastolatek znany przez mieszkańców jako Owadzi Król. Nikt nie wie, dokąd zabrał dwójkę kobiet, a wytropienie go wymaga natychmiastowego działania. Czas działa na niekorzyść – jak jednak uchwycić trop w leśnej gęstwinie, gdy zupełnie nie zna się okolicy?
Bardzo obiecujący początek osadzający bohaterów w zupełnie niesprzyjających warunkach. Obcy teren, wrogo nastawieni policjanci i włóczące się bezwiednie oprychy polujące na nagrodę. Pierwsza połowa historii zdecydowanie bardziej ekscytuje, przypomina klasyczne śledztwo z dwóch pierwszych części. Po dotarciu do młyna konwencja zupełnie się zmienia, pod pewnymi względami robi się nawet goręcej. Gdy jednak fabuła zabiera się za plot twisty… Napięcie jakoś tak się ulatnia, zresztą bardzo gwałtownie, a im bliżej końca, tym więcej niewiarygodności – wcale nie w pozytywnym znaczeniu. Kilka kwestii zostało nieco naciągniętych, inne rozwiązano niemal leniwie. Zabrakło tu dotychczasowego pazura i odwagi sięgnięcia po mniej szablonowe rozwiązania.
Do tej pory zachwycała mnie szczegółowość opisów technik kryminalistycznych. Szczęśliwie autor stara się zanadto nie powtarzać – w tej odsłonie pojawia się mniej wycinków z pracy laboranta, eksplorowana jest za to zupełnie odmienna gałąź nauki. Entomologia. Owady: latające, pływające, sprytne, niebezpieczne i nieuchwytne. Mnóstwo jest tu faktów oraz ciekawostek ze świata tych niezwykłych organizmów – uwielbiam takie smaczki. Zawsze doceniam popularyzację nauki, nawet w tak nieszablonowym formacie. Sam styl powieści jest lekki, a dialogi niezwykle zgrabne, dzięki czemu książkę czyta się wprost błyskawicznie.
„Puste krzesło” należy bez wątpienia do powieści niezwykle udanych. Po prostu mniej sprawnie wymyka się gatunkowym schematom niż wcześniejsze odsłony. Część ta otrzymuje z mojej strony ocenę 7/10 – jak do tej pory najsłabiej w cyklu, jednak nie jest to poziom jakkolwiek rozczarowujący.
Jakiś czas temu wreszcie dotarła do mnie trzecia odsłona cyklu z Lincolnem Rhymem, co naprawdę mnie ucieszyło. Jednakże „Puste krzesło” autorstwa Jeffery’ego Deavera wzbudziło we mnie mniejsze emocje niż poprzednie części. To wciąż bardzo dobry thriller – po prostu dotychczasowa poprzeczka była zawieszona nieco zbyt wysoko.
Sparaliżowany Lincoln Rhyme, genialny kryminolog ma szansę na poprawę swojego zdrowia i kondycji. Gdy pewne centrum medyczne z Karoliny Północnej proponuje mu eksperymentalną operację chirurgiczną Rhyme nie zastanawia się długo, mimo że wiąże się ona z niebezpieczeństwem pogorszenia jego stanu. Przygotowania do zabiegu przerywa lokalna policja, która prosi Lincolna o wsparcie. Niedawno w okolicy zamordowano nastolatka i porwano dwie kobiety. Podejrzenia padają na Garetta, młodego chłopaka o dość ciekawej obsesji na punkcie owadów.
Rhyme i detektyw Sachs wkraczają do akcji. Tym razem partnerzy mają odmienne podejście do sprawy, co wpędzi bohaterkę w niemałe kłopoty. Sprawy komplikują się, mimo zatrzymania potencjalnego winnego i odnalezienia jednej z ofiar nie wygląda na to, że jest to koniec śledztwa.
“Puste krzesło” to trzecia część cyklu o sparaliżowanym kryminologu i dzielnej pani detektyw Amelii Sachs. Jak zwykle Deaver nie zawodzi. Dostajemy bowiem nieoczywistą zagadkę kryminalną, w której każdy trop prowadzi donikąd.
Sparaliżowany Lincoln Rhyme, genialny kryminolog ma szansę na poprawę swojego zdrowia i kondycji. Gdy pewne centrum medyczne z Karoliny Północnej proponuje mu eksperymentalną operację chirurgiczną Rhyme nie zastanawia się długo, mimo że wiąże się ona z niebezpieczeństwem pogorszenia jego stanu. Przygotowania do zabiegu przerywa lokalna policja, która prosi Lincolna o...
Zawsze duże wrażenie robi na mnie, gdy autor stylem opowiadania swojej historii jest w stanie wywołać u mnie poczucie presji czasu, która dotyczy bohaterów w tym przypadku śledztwa i przyznaje, że Deaver robi to po mistrzowsku, bo siedząc sobie w fotelu przebieram nogami stresując się bardziej niż bezpośredni uczestnicy wydarzeń.
Doceniam również fakt, że pomimo tego, że akcja toczy się wielotorowo, a autor prowadzi ją w tak umiejętny sposób, że wszystko jest klarowne i ja jako czytelniczka nawet na moment nie zgubiłam wątku, co przy tak ukazywanej historii wbrew pozorom nie jest łatwe.
Smaczku całej historii dodawał fakt, że Lincoln po opuszczeniu swojego gniazda traci jeden z największych atutów, czyli znajomość topografii Nowego Jorku.
Jeffrey Deaver mistrzowsko buduje narracje czym skłania czytelnika do określonych podejrzeń, by zwrotami akcji i zmyłkami zapewnić odbiorcy prawdziwy wulkan emocji, bo ja do 3/4 książki byłam przekonana, że „mam to” rozgryzłam sprawę, a Lincoln to może być moim pomagierem i co najpiękniejsze na sam koniec zdziwiłam się jak mało kiedy i z pokorą mogę przyjąć funkcję pazia Rhyme’a. Ktoś może powiedzieć, że pisarz nieco rozwlekł zakończenie, jednak dla mnie to zaleta, bo można się było nim naprawdę delektować.
Jestem absolutnie przeszczęśliwa, że jeszcze tyle książek z cyklu mam do przeczytania, ale już z tyłu głowy mam poczucie dyskomfortu wiedząc, że każda seria kiedyś dobiegnie końca, a w przypadku tej konkretnej bardzo tego nie chcę.
Gorąco polecam tym, którzy jeszcze tej perełki na czytelniczym rynku nie wyłapali.
Recenzja powstała w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem Prószyński
Zawsze duże wrażenie robi na mnie, gdy autor stylem opowiadania swojej historii jest w stanie wywołać u mnie poczucie presji czasu, która dotyczy bohaterów w tym przypadku śledztwa i przyznaje, że Deaver robi to po mistrzowsku, bo siedząc sobie w fotelu przebieram nogami stresując się bardziej niż bezpośredni uczestnicy wydarzeń.
Audiobook.
Rewelacyjna!
Już od pierwszych minut odsłuchu przepadłem, jak dla mnie cud-miód!
Szczególnie ostania godzina, hmm, może półtora było mega zaskakująca i pełna emocji aż miałem ciarki i temperatura w pokoju gwałtownie wzrosła.....
Jak dla mnie WOW!
I już się wziąłem za kolejną część;)
Polecam, warto.
Audiobook.
Rewelacyjna!
Już od pierwszych minut odsłuchu przepadłem, jak dla mnie cud-miód!
Szczególnie ostania godzina, hmm, może półtora było mega zaskakująca i pełna emocji aż miałem ciarki i temperatura w pokoju gwałtownie wzrosła.....
Jak dla mnie WOW!
I już się wziąłem za kolejną część;)
Polecam, warto.
Lincoln jedzie do Karoliny Północnej, żeby poddać się eksperymentalnej operacji, która ma mu pomóc odzyskać część sprawności. W oczekiwaniu na nią, zostaje poproszony o pomoc w odnalezieniu zaginionej osoby.
Nietypowe zadanie przysporzy mu sporo problemów. Brak znajomości miejsca jest największym utrudnieniem i Lincoln czuję się jak ryba bez wody. Czy uda mu się przechytrzyć inteligentnego nastolatka i odnaleźć jego kryjówkę?
Lincoln na wyjeździe, w terenie którego nie zna. Musi jeszcze odnaleźć miejsce przetrzymywania porwanej, a nie samego sprawcą, którego znamy od początku. Czy może wyjść z tego coś dobrego? Oj tak! Chociaż początek tego nie zapowiadał.
Nasz bohater nie czuje się pewnie, nie zna tych rejonów i nie ma swojego sprzętu. Musi ratować się lokalnymi pomocnikami. A Sachs? Cóż, ona od początku wątpi. Wątpi w operacje, wątpi w winę chłopaka. Jej działania spowodują niezłe kłopoty.
Niby wszystko jest jasne i wszystko wiemy, ale Lincoln musi odnaleźć kryjówkę chłopaka, ukryta gdzieś w lasach. Zaczyna się wyścig z czasem. Autor dodaje nam jeszcze drugie dno, takie, że musiałem zbierać szczękę z podłogi.
Jak to u Deavera, nie ma czasu na nudę. Akcja goni akcję, a kolejne tropy raz nas przybliżają do rozwiązania zagadki, innym razem wprowadzają nas w błąd. Jak ja lubię być tak wyprowadzony w pole.
Nie znam kruczków prawnych obowiązujących w USA. Nie chce mi się wierzyć, że tak może działać ich prawo i sądy idą na takie ugody. Chociaż u nich wszystko jest możliwe. Musicie sami sprawdzić o co dokładnie chodzi.
Deaver ma swój niepowtarzalny styl, który ja uwielbiam. Mimo trudnego początku, książka okazała się świetna i bardzo miło spędziłem z nią czas. Dla mnie 9/10 i czekam na kolejną część w nowym wydaniu.
Lincoln jedzie do Karoliny Północnej, żeby poddać się eksperymentalnej operacji, która ma mu pomóc odzyskać część sprawności. W oczekiwaniu na nią, zostaje poproszony o pomoc w odnalezieniu zaginionej osoby.
Nietypowe zadanie przysporzy mu sporo problemów. Brak znajomości miejsca jest największym utrudnieniem i Lincoln czuję się jak ryba bez wody. Czy uda mu się...
„Puste krzesło”, trzeci tom cyklu z Lincolnem Rhymem Jeffery’ego Deavera wyjątkowo zapadł mi w pamięć. Kilka razy podczas czytania powracała do mnie myśl: „O, pamiętam, że to czytałam!” 😅Na szczęście nie pamiętałam zakończenia i dałam się autorowi po raz drugi zaskoczyć 😉
Tym razem opuszczamy Nowy Jork i przenosimy się do Karoliny Północnej, gdzie Lincoln ma poddać się eksperymentalnej operacji, która może przywrócić mu sprawność (ale może też pogorszyć jego stan). Przygotowania do zabiegu przerywa jednak lokalna policja, która poszukuje dwóch porwanych dziewczyn. Sprawca jest znany – najprawdopodobniej jest to Garrett, dziwy chłopak z obsesją na punkcie owadów, wcześniej notowany.
Amelia namawia Rhyme’a do pomocy w śledztwie i tak rozpoczyna się walka z czasem. Kiedy chłopak zostaje złapany, wszyscy są zadowoleni, jednak Sachs czuje, że coś jest nie tak. Postawia „porwać” chłopaka z więzienia i rozwiązać sprawę po swojemu. Lincoln zrobi wszystko, by pomóc Amelii nie trafić do więzienia, a my po raz kolejny przekonamy się, że te z pozoru najspokojniejsze miasteczka, w których każdy każdego zna, skrywają najmroczniejsze tajemnice.
„Puste krzesło” czytało mi się naprawdę dobrze. Jak tylko akcja nabrała tempa, to nie chciałam przerywać czytania, a zakończenie naprawdę mnie zaskoczyło. Choć wiedziałam, że głównym bohaterom serii nic złego się stać nie mogło (bo przecież pojawiają się w kolejnych tomach, których część już czytałam), to jednak czułam niepokój, czy aby na pewno doczekam tutaj happy endu.
Deaver po raz kolejny przypomniał mi, dlaczego kiedyś czytywałam tak dużo kryminałów i dlaczego tak bardzo unikałam polskich historii kryminalnych… Wiecie, że polskich autorów doceniam coraz bardziej, ale jednak w zestawieniu z takimi seriami wypadają… mniej ciekawie. Tu dzieje się dużo, czujemy, że czas nas goni, emocje towarzyszą nam do samego końca. Skupiamy się na znalezieniu sprawcy, razem z bohaterami staramy się odkryć to, co mówią nam dowodyni poszlaki... Nie ma tu czasu na grzebanie w przeszłości. Tu nawet nie ma czasu na to, żeby główni bohaterowie wrócili do domu po to, by odpocząć 😅
Więcej recenzji na profilu https://www.instagram.com/sczytalim/
„Puste krzesło”, trzeci tom cyklu z Lincolnem Rhymem Jeffery’ego Deavera wyjątkowo zapadł mi w pamięć. Kilka razy podczas czytania powracała do mnie myśl: „O, pamiętam, że to czytałam!” 😅Na szczęście nie pamiętałam zakończenia i dałam się autorowi po raz drugi zaskoczyć 😉
Tym razem opuszczamy Nowy Jork i przenosimy się do Karoliny Północnej, gdzie Lincoln ma poddać się...
Wolicie czytać serie czy historie jednotomowe? Dla mnie najważniejsze jest, aby powieść była dobra, ale jak muszę wybrać to zawsze stawiam na cykl książkowy. Puste krzesło to już trzeci tom serii o genialnym kryminalistyku Lincolnie Rhyme. Tym razem Jeffery Deaver postawił przed głównym bohaterem trudne zadanie - rozwiązywanie sprawy w obcym dla Rhyme otoczeniu. Jak do tego doszło? Sparaliżowany Lincoln przyjechał do Karoliny Północnej, aby poddać się innowacyjnemu zabiegowi, który miał wpłynąć na poprawę jego sprawności. Przygotowania do operacji niespodziewanie przerywa prośba od lokalnej policji z sennego Tanner's Corner. Doszło tam w ostatnim czasie do zamor*dowania nastolatka i uprowadzenia dwóch młodych kobiet. Podejrzany jest młodzieniec zwany Owadzim Królem. Garret w wyniku prowadzonych działań zostaje pojmany. Amelia Sachs pozwala mu jednak na ucieczkę z aresztu. Mało tego! Sama wyrusza z nim, aby ocalić drugą z porwanych kobiet. Wiele ich kosztuje wyprzedzenia działań lokalnej policji. Okazuje się, że muszą przechytrzyć nie tylko lokalnych stróżów prawa, gdyż czyha na nich grupa lokalnych oprychów. Kto wygra ten wyścig z czasem? Czy Amelia słusznie postąpiła kierując się swoim instynktem? I co dzieje się w tym niewielkim miasteczku, w którym praktycznie nie ma dzieci, a mieszkańcy mają bardzo wysoki wskaźnik zapadalności na choroby nowotworowe? Takiej rozgrywki bym się nie spodziewała. Autor kręci fabułą na wszystkie strony bardzo powoli dozując czytelnikowi faktyczne rozwiązania. Książka pełna jest napięcia i emocji. Zakończenie to prawdziwy majstersztyk. Bardzo lubię tę serię. Moją ulubioną częścią pozostaje póki co Tańczący trumniarz, ale wyjazd Rhyme i Sachs wprowadził do ich historii powiew świeżości. Nie mogę się doczekać kolejnej części.
Wolicie czytać serie czy historie jednotomowe? Dla mnie najważniejsze jest, aby powieść była dobra, ale jak muszę wybrać to zawsze stawiam na cykl książkowy. Puste krzesło to już trzeci tom serii o genialnym kryminalistyku Lincolnie Rhyme. Tym razem Jeffery Deaver postawił przed głównym bohaterem trudne zadanie - rozwiązywanie sprawy w obcym dla Rhyme otoczeniu. Jak do tego...
Kochani macie swoje ulubione serie? Ja mam ich kilka a wśród nich jest ta z Lincolnem Rhyme.
"Puste krzesło" to trzeci tom, który trzyma poziom poprzednich a tym samym jego lektura sprawia ogromną przyjemność.
Jak i wcześniej nie mogę się powtrzymać by nie docenić nowych wydań tej serii od wydawnictwa.
Sparaliżowany Lincolm Rhyme jest w stanie zrobić wiele by polepszyć swoją sprawność fizyczną. Gdy odzywa się do niego centrum medyczne z propozycją eksperymentalnej operacji, która mogłaby mu w tym pomóc Rhyme postanawia zaryzykować. W trakcie przygotowań do operacji z prośbą o pomoc odzywa się do mężczyzny policja.Głównym podejrzanym w sprawie brutalnego morderstwa nastolatka i porwania dwóch kobiet staje się dziwny chłopak. Lincolm wraz ze swoją niezastąpioną Amelią rozpoczynają śledztwo. Kobieta czuje (i chyba pierwszy czas sprzeciwia się Rhymowi), że Garrett jest niewinny. Ja sama podczas lektury kilka razy zmieniałam zdanie w tej sprawie.
Chcecie poznać prawdę? Czytajcie
Kochani ja uwielbiam tę serię a Wy? Ator w świetny sposób przemyca nam ciekawostki z różnych dziedzin. W poprzedniej części oprócz ciekawostek ze świata profilera i kryminalistyki dowiedziałam sięwiele o samolotach. Tym razem zgłębiłam wiedzę o owadach.
Końcówka fenomenalna.
Polecam
Kochani macie swoje ulubione serie? Ja mam ich kilka a wśród nich jest ta z Lincolnem Rhyme.
"Puste krzesło" to trzeci tom, który trzyma poziom poprzednich a tym samym jego lektura sprawia ogromną przyjemność.
Jak i wcześniej nie mogę się powtrzymać by nie docenić nowych wydań tej serii od wydawnictwa.
Sparaliżowany Lincolm Rhyme jest w stanie zrobić wiele by polepszyć...
To już trzeci tom z serii o Lincolnie Rhyme’ie i absolutnie potrzebuje kolejnych tomów na teraz!
„Puste Krzesło” na tę chwilę jest moim ulubionym tomem. Sprawa niby od początku jest oczywista, ale z każdą wskazówką, z każdą nową perspektywą zaczynamy się zastanawiać czy aby na pewno… Ja sama w trakcie fabuły ze trzy razy zmieniałam zdanie co do tego jak to się dalej potoczy.
Oczywiście jak zawsze uwielbiam obserwować relację Amelii i Lincolna, chociaż początkowo miałam wrażenie, że zostali mocno zepchnięci nawet na trzeci plan to z czasem wyszło na jaw jak bardzo oboje przezywają myśl o operacji Lincolna – wszystko było trafione w punkty.
Ponadto nie mogę nie zachwycać się tym jak autor zawsze stara się jak najbardziej zgłębić temat nie tylko na temat kryminalistyki, ale także na tematy poboczne. W poprzedniej części dowiedziałam się wiele o samolotach, tym razem zgłębiłam wiedzę o owadach. Byłam ciekawa czy skupimy się na nekrofagach – o których coś wiem z racji studiów, czy jednak na faunie bagien, Garret zdecydował się opowiadać o wszystkim co było fascynujące.
Gorąco polecam tę serię, wspaniałe kryminały z licznymi plot twistami i fajnym tłem.
Współpraca z @proszynski_wydawnictwo
~Idris
To już trzeci tom z serii o Lincolnie Rhyme’ie i absolutnie potrzebuje kolejnych tomów na teraz!
„Puste Krzesło” na tę chwilę jest moim ulubionym tomem. Sprawa niby od początku jest oczywista, ale z każdą wskazówką, z każdą nową perspektywą zaczynamy się zastanawiać czy aby na pewno… Ja sama w trakcie fabuły ze trzy razy zmieniałam zdanie co do tego jak to się dalej...
Kolejna część z udziałem Lincolna Rhyme nie zawiedzie naszych oczekiwań. Najważniejsze jest to że książka trzyma poziom który poprzez poprzednie części jest zawieszony dosyć wysoko. Mamy tutaj naprawdę świetnie zawiązaną fabułę która trzyma w napięciu przez cały czas. W tej części mamy mniej zagadnień technicznych a szkoda. Sama końcówka fenomenalna, napięcie sięga zenitu, naprawdę nie idzie się oderwać póki nie dowiemy się jak to wszystko się skończy.
Kolejna część z udziałem Lincolna Rhyme nie zawiedzie naszych oczekiwań. Najważniejsze jest to że książka trzyma poziom który poprzez poprzednie części jest zawieszony dosyć wysoko. Mamy tutaj naprawdę świetnie zawiązaną fabułę która trzyma w napięciu przez cały czas. W tej części mamy mniej zagadnień technicznych a szkoda. Sama końcówka fenomenalna, napięcie sięga zenitu,...
Interesujący kryminał.
Interesujący kryminał.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTen autor przypadł mi go gustu od pierwszego tomu serii, nadal trzyma formę. Dla mnie bardzo dobra lektura, wszystko co kryminał mieć powinien.
Ten autor przypadł mi go gustu od pierwszego tomu serii, nadal trzyma formę. Dla mnie bardzo dobra lektura, wszystko co kryminał mieć powinien.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejny dobra historia od Jefferya Deavera. Nie czytajcie opisu, bo zdradza połowę książki.
Kolejny dobra historia od Jefferya Deavera. Nie czytajcie opisu, bo zdradza połowę książki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoja ulubiona jak dotąd część z całej serii. Zakochałam się w dusznym klimacie Karoliny Północnej, a zagłębienie się w świat zwierząt dla mnie (jako naczelnej ciekawostkotwórczyni z królestwa zwierząt) petarda.
Moja ulubiona jak dotąd część z całej serii. Zakochałam się w dusznym klimacie Karoliny Północnej, a zagłębienie się w świat zwierząt dla mnie (jako naczelnej ciekawostkotwórczyni z królestwa zwierząt) petarda.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajpierw zastrzeżenie - wbiłam się w tę powieść całkiem przez przypadek i jest to pierwsza książka z serii, z którą miałam do czynienia.
Mimo nieznajomości dwóch poprzednich części, czytało mi się ją nadspodziewanie dobrze i z bardzo dużym prawdopodobieństwem sięgnę po coś jeszcze tego autora.
Na duży plus postać głównego bohatera - kryminologa Lincolna Rhyme'a oraz dwójki jego pomocników. Bardzo lubię takich mocno nieidealnych i wkurzających ludzi, po przejściach, z traumami itd., niebędących przy tym samotnymi alkoholikami. ;-)
Na drugi plus także postać Garreta, który w mojej głowie (tak jak i w odczuciach Amelii) od początku wydawał się być niewinny. Gdy czytałam sceny z jego udziałem, przed oczami miałam po prostu Leonardo DiCaprio z "Co gryzie Gilberta Grape'a" tylko w znacznie brzydszej wersji.
Co mi się podobało ciut mniej? Główny wątek, ponieważ, przynajmniej jak dla mnie, jest już dość ograny i przez to trochę banalny oraz zbyt wiele tropów zostawionych po drodze, dzięki czemu głównego rozwiązania sprawy domyśliłam się nieco szybciej, niż bym tego chciała.
Doceniam za to mnogość zwrotów akcji i "niespodzianek", które mimo nieskomplikowanego trzonu, serwowały czytelnikowi małe zaskoczenia aż do samego końca.
Podsumowując, nie była to powieść wybitna, ale całkiem przyjemna lektura.
Najpierw zastrzeżenie - wbiłam się w tę powieść całkiem przez przypadek i jest to pierwsza książka z serii, z którą miałam do czynienia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMimo nieznajomości dwóch poprzednich części, czytało mi się ją nadspodziewanie dobrze i z bardzo dużym prawdopodobieństwem sięgnę po coś jeszcze tego autora.
Na duży plus postać głównego bohatera - kryminologa Lincolna Rhyme'a oraz dwójki...
7/10
7/10
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoja milosc do Lincolna Rhyme’a rosnie z kazdym nowym sledztwem, ktorym ten niesamowity osobnik kieruje.
‘Puste krzesło’ to, do tej pory, najbardziej trzymajaca w napieciu ksiazka z udzialem Rhyme’a i Sachs.
Jest tak wieku bohaterow i plot twistow (moze nawet nieco za duzo), ze latwo sie troche zakrecic, ale jak to ma do siebie Deaver - wszystko ladnie streszcza i dopina na ostatni guzik w finalowych stronach ksiazki.
Przyznam, ze cala seria powinna rowniez zawierać nazwisko postaci Amelii, bo od samego poczatku jest istotna w calej historii i z kazda ksiazka, dzieki Rhyme’owi, staje coraz bardziej interesujaca, doswiadczona i sprytna. Wszystko wskazuje na to, ze Rhyme u swego boku hoduje damska wersje siebie i bardzo mi sie to podoba (zwlaszcza pewien moment w ksiazce, w ktorym Sachs potrafi przechytrzyć samego Lincolna).
Jak wspomnialem, w ksiazce pojawia sie wiele bohaterow, spora liczba calkiem nowych, ale najbardziej interesujaca postacia jest Garrett. Deaver ma prawdziwy talent do tworzenia wyjatkowo fascynujących postaci, dlatego licze, ze szybko pojawi sie znowu w towarzystwie Rhyme’a i Sachs.
Ksiazka tak naprawde pokazuje jak trudno walczyc z korupcja, zwlaszcza w malym miasteczku. Nawet tak inteligentny chłop jak Rhyme mial pewne problemy, ale to tylko sprawilo, ze calosc czytalo sie jeszcze ciekawiej, gdy trudniej i dluzej laczylo sie elementy, zeby poznac prawde i prawdziwy final ksiazki.
Przyznam, ze zwykle narzekam na dosc oczywista fabule, zbyt latwa fo odgadniecia. Z tymi wszystkimi zwrotami akcji autor naprawde zakrecil mi w glowie o trzymal w napieciu do samego konca!
Moja milosc do Lincolna Rhyme’a rosnie z kazdym nowym sledztwem, ktorym ten niesamowity osobnik kieruje.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to‘Puste krzesło’ to, do tej pory, najbardziej trzymajaca w napieciu ksiazka z udzialem Rhyme’a i Sachs.
Jest tak wieku bohaterow i plot twistow (moze nawet nieco za duzo), ze latwo sie troche zakrecic, ale jak to ma do siebie Deaver - wszystko ladnie streszcza i dopina...
Pierwsze ok. 100 stron nie porywało. Zacząłem dochodzić do wniosku, że przestały mi się podobać kryminały, bo ciężko mi się było wciągnąć. Potem jednak akcja ruszyła z kopyta, ja się wciągnąłem i przeczytałem resztę książki niemal jednym ciągiem. Czy to świadczy o tym, że była to książka znakomita? No nie - moim zdaniem nie każda wciągająca książka jest od razu czymś wybitnym. Ostatecznie bawiłem się dobrze, ale nie sądzę, żebym za parę lat był sobie w stanie przypomnieć z tej historii cokolwiek.
Postacie w żaden sposób niezapadające w pamięć. Patent z niepełnosprawnością Rhyme'a - owszem - jest czymś niestandardowym, ale w gruncie rzeczy powoduje, że bardzo spada wiarygodność wydarzeń. Jeśli grupa pościgowa będąca kwadrans od uciekinierów potrzebuje do ich znalezienia gościa przykutego do łóżka, który analizuje resztki ze spodni będąc wiele kilometrów od akcji to musi być naciągane - i ta książka jest pełna takich naciąganych motywów. Cały ten koncept, że zbiegów szuka inwalida z wielkim mózgiem, a nie psy tropiące, tropiciele, kamery termowizyjne, obława itp. - to jest tak dalekie od sensu, że naprawdę ciężko o "zawieszenie niewiary".
Typowa dla gatunku konstrukcja: czyli 90% powieści to jakieś tam mniej lub bardziej wypełnione akcją śledztwo/pościg etc. a ostatnie 10% to kulminacja, w której każdy okazuje się kimś innym niż się wydaje, a zwroty akcji wystepują co akapit. Rhyme, który przez całą książkę ledwie był w stanie znaleźć połączenie między analizowanymi dowodami, a tym, dokąd prowadziły, nagle - pod wpływem jednego nowego dowodu - układa w głowie całą historię i rozmontowuje znacznie bardziej skomplikowany spisek, niż główna oś historii, która sprawiła mu o wiele więcej kłopotu. Tradycyjnie - wszyscy "dobrzy" okazują się być "źli" i vice versa. Oczywiście nikt - do finału - się nie zdradzał z prawdziwymi intencjami, ale jak już byliśmy blisko końca, to wszyscy bez problemu snuli wywody na temat tego jak to łamali prawo. W ogóle pomysł - nie taki rzadki - żeby ci źli sprowadzali na swój teren do pomocy wybitnych kryminalistyków/policjantów/detektywów etc. jest tak idiotyczny, że od razu za niego odejmuję punkt - bo na nim w gruncie rzeczy opiera się cała fabuła.
Ogólnie to tak: fabuła trzyma się na tyrytytkach, działania postaci - zarówno złych jak i dobrych - są absurdalne i niewiarygodne, cała historia jest naciągana, a przez znaczną część książki zwyczajnie nudnawa. Mimo wszystko ocena pozytywna, bo jednak od pewnego momentu wciąga i można się dobrze bawić - trochę jak na filmie klasy B na polsacie w piątkowy wieczór 20 lat temu.
Pierwsze ok. 100 stron nie porywało. Zacząłem dochodzić do wniosku, że przestały mi się podobać kryminały, bo ciężko mi się było wciągnąć. Potem jednak akcja ruszyła z kopyta, ja się wciągnąłem i przeczytałem resztę książki niemal jednym ciągiem. Czy to świadczy o tym, że była to książka znakomita? No nie - moim zdaniem nie każda wciągająca książka jest od razu czymś...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWciągający kryminał w dusznej i gorącej atmosferze Karoliny Północnej.
Wciągający kryminał w dusznej i gorącej atmosferze Karoliny Północnej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiężko mi się brnęło jakoś przez tą opowieść mimo, że lubię książki tego autora i zazwyczaj są dla mnie zaskakujące. Jednak jak się już wkręciłam to na maxa. Kolejna świetna historia z tej serii.
Ciężko mi się brnęło jakoś przez tą opowieść mimo, że lubię książki tego autora i zazwyczaj są dla mnie zaskakujące. Jednak jak się już wkręciłam to na maxa. Kolejna świetna historia z tej serii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietny kryminał, ciekawe wątki, dobre tempo, czyta się go z rosnącym zainteresowaniem. Duszna i mroczna Karolina Południowa w kryminalnej odsłonie.
Świetny kryminał, ciekawe wątki, dobre tempo, czyta się go z rosnącym zainteresowaniem. Duszna i mroczna Karolina Południowa w kryminalnej odsłonie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo przyjemnie czyta się tą serię. Na plus postać Garreta - również kocham owady i cieszę się, że ktoś w końcu odkłamał tutaj ich wizerunek.
Bardzo przyjemnie czyta się tą serię. Na plus postać Garreta - również kocham owady i cieszę się, że ktoś w końcu odkłamał tutaj ich wizerunek.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZa morderstwami stał szeryf i wynajęci przez niego miejscowi.
Za morderstwami stał szeryf i wynajęci przez niego miejscowi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDuszny i przytłaczający klimat Karoliny Północnej. Lincoln Rhyme postanawia walczyć o powrót do zdrowia. Decyduje się na nowatorską operację, która ma minimalnie poprawić jego i tak opłakany stan.
Kiedy przygotowuje się do zabiegu, w szpitalu w którym przebywa pojawiają się okoliczni stróże prawa. Proszą go o pomoc w rozwiązaniu sprawy zabójstwa i porwania. Niechętnie godzi się na pomoc i wspólne z Amelią Sachs zatapia się w morzu dowodów zebranych na miejscu zbrodni.
Tym razem jednak Lincoln nie czuje się swobodnie w sennym miasteczku, otoczonym gęstymi lasami i mokradłami. Nie czuje się pewnie bo jest tam obcy. Nie zna terenu i musi działać po omacku.
Czy błyskotliwy kryminalistyk rozwiąże sprawę, z którą nie są w stanie poradzić sobie okoliczni policjanci? Tym razem wydaje się, że jak nigdy będzie musiał polegać na innych, niekoniecznie osobach, którym ufa.
„Puste krzesło” to trzeci tom serii z Lincolnem Rhyme’m. Jeffery Deaver przyzwyczaił nas do zawiłych intryg i ekstremalnego tempa w jakim porusza się wymyślona przez niego fabuła. Nie inaczej jest tutaj.
Mnogość dowodów rzeczowych, technologicznych gadżetów i badań laboratoryjnych. Do tego geologia, biologia i historia obszaru do zagadnienia, które będą pojawiać się w fabule tej książki. Warto zaznaczyć, że te ciekawostki nie przytłaczają, za to wręcz zachęcają do pogłębiania wiedzy już poza stronami książki. Przynajmniej tak było u mnie.
Jak mawiał „klasyk z piekła do nieba i w druga stronę”. Tak można opisać to co dzieje się w tej książce. Kiedy już nam się wydaje, że dochodzimy do rozwiązania zagadki, wtedy wszystko się wali i trzeba zaczynać od nowa.
Deaver to jakość – najwyższy poziom intrygi jaki można sobie wyobrazić, a zakończenie? Moi drodzy, to co wymyślił autor na końcu – kłaniajcie się narody, mnie wysadziło z fotela.
Polecam serdecznie.
Duszny i przytłaczający klimat Karoliny Północnej. Lincoln Rhyme postanawia walczyć o powrót do zdrowia. Decyduje się na nowatorską operację, która ma minimalnie poprawić jego i tak opłakany stan.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy przygotowuje się do zabiegu, w szpitalu w którym przebywa pojawiają się okoliczni stróże prawa. Proszą go o pomoc w rozwiązaniu sprawy zabójstwa i porwania. Niechętnie...
Pierwsza połowa się nieco dłużyła, ale drugą pochłonęłam niemal na raz. Świetna powieść z nieoczekiwanymi zwrotami akcji!
Pierwsza połowa się nieco dłużyła, ale drugą pochłonęłam niemal na raz. Świetna powieść z nieoczekiwanymi zwrotami akcji!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJakie wątki sprawiają, że z dużą niechęcią podchodzicie do książki?
U mnie to są robaki, które sprawiają, że nie czuje się komfortowo.
Dlatego trzecia część serii Lincoln Rhyme podobała mi się najmniej.
Poszukiwany Garrett choć jest dopiero nastolatkiem robi za postrach okolicy. Dziwny chłopak zafascynowany owadami jest podejrzany o uprowadzenie dwóch kobiet. By je odnaleźć lokalna policja prosi o pomoc Lincolna i Amelię. Nie jest to jednak takie proste, gdy nie ma się swojego laboratorium, specjalistów oraz po prostu nie zna się okolicy. W dodatku miasteczko ma swoje tajemnice i z biegiem czasu nic nie jest już takie jak się wydaje. Czy to możliwe, że Amelia ma rację i chłopak jest niewinny ? Kto kogo próbuje wyprowadzić w pole by osiągnąć swój cel? Czy Lincolnowi uda się odkryć wszystkie tajemnice miasteczka?
Świetna, wielowarstwowa historia podczas której towarzyszymy różnym bohaterom. Dzięki temu poznajemy szerszą perspektywę.
Mimo,że wątek poboczny do mnie nie trafił to obiektywnie muszę stwierdzić, że był ciekawy.
Z przyjemnością będę sięgać po kolejne części tej serii, a jeszcze sporo ich przede mną.
Jakie wątki sprawiają, że z dużą niechęcią podchodzicie do książki?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toU mnie to są robaki, które sprawiają, że nie czuje się komfortowo.
Dlatego trzecia część serii Lincoln Rhyme podobała mi się najmniej.
Poszukiwany Garrett choć jest dopiero nastolatkiem robi za postrach okolicy. Dziwny chłopak zafascynowany owadami jest podejrzany o uprowadzenie dwóch kobiet. By je...
Takiego zakończenia się nie spodziewałam
Takiego zakończenia się nie spodziewałam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna, autor "trzyma fason" , seria znakomita!
Świetna, autor "trzyma fason" , seria znakomita!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna
Świetna
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJakiś czas temu wreszcie dotarła do mnie trzecia odsłona cyklu z Lincolnem Rhymem, co naprawdę mnie ucieszyło. Jednakże „Puste krzesło” autorstwa Jeffery’ego Deavera wzbudziło we mnie mniejsze emocje niż poprzednie części. To wciąż bardzo dobry thriller – po prostu dotychczasowa poprzeczka była zawieszona nieco zbyt wysoko.
Eksperymentalna operacja staje się jedyną nadzieją Lincolna na poprawę stanu zdrowia. Amelia tonie w obawach, gdy zbliża się termin, po którym wszystko może zmienić się na gorsze. Tymczasem lokalna policja prosi Rhyme’a o pomoc w sprawie morderstwa i podwójnego porwania. Podejrzanym jest miejscowy nastolatek znany przez mieszkańców jako Owadzi Król. Nikt nie wie, dokąd zabrał dwójkę kobiet, a wytropienie go wymaga natychmiastowego działania. Czas działa na niekorzyść – jak jednak uchwycić trop w leśnej gęstwinie, gdy zupełnie nie zna się okolicy?
Bardzo obiecujący początek osadzający bohaterów w zupełnie niesprzyjających warunkach. Obcy teren, wrogo nastawieni policjanci i włóczące się bezwiednie oprychy polujące na nagrodę. Pierwsza połowa historii zdecydowanie bardziej ekscytuje, przypomina klasyczne śledztwo z dwóch pierwszych części. Po dotarciu do młyna konwencja zupełnie się zmienia, pod pewnymi względami robi się nawet goręcej. Gdy jednak fabuła zabiera się za plot twisty… Napięcie jakoś tak się ulatnia, zresztą bardzo gwałtownie, a im bliżej końca, tym więcej niewiarygodności – wcale nie w pozytywnym znaczeniu. Kilka kwestii zostało nieco naciągniętych, inne rozwiązano niemal leniwie. Zabrakło tu dotychczasowego pazura i odwagi sięgnięcia po mniej szablonowe rozwiązania.
Do tej pory zachwycała mnie szczegółowość opisów technik kryminalistycznych. Szczęśliwie autor stara się zanadto nie powtarzać – w tej odsłonie pojawia się mniej wycinków z pracy laboranta, eksplorowana jest za to zupełnie odmienna gałąź nauki. Entomologia. Owady: latające, pływające, sprytne, niebezpieczne i nieuchwytne. Mnóstwo jest tu faktów oraz ciekawostek ze świata tych niezwykłych organizmów – uwielbiam takie smaczki. Zawsze doceniam popularyzację nauki, nawet w tak nieszablonowym formacie. Sam styl powieści jest lekki, a dialogi niezwykle zgrabne, dzięki czemu książkę czyta się wprost błyskawicznie.
„Puste krzesło” należy bez wątpienia do powieści niezwykle udanych. Po prostu mniej sprawnie wymyka się gatunkowym schematom niż wcześniejsze odsłony. Część ta otrzymuje z mojej strony ocenę 7/10 – jak do tej pory najsłabiej w cyklu, jednak nie jest to poziom jakkolwiek rozczarowujący.
Jakiś czas temu wreszcie dotarła do mnie trzecia odsłona cyklu z Lincolnem Rhymem, co naprawdę mnie ucieszyło. Jednakże „Puste krzesło” autorstwa Jeffery’ego Deavera wzbudziło we mnie mniejsze emocje niż poprzednie części. To wciąż bardzo dobry thriller – po prostu dotychczasowa poprzeczka była zawieszona nieco zbyt wysoko.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEksperymentalna operacja staje się jedyną...
Sparaliżowany Lincoln Rhyme, genialny kryminolog ma szansę na poprawę swojego zdrowia i kondycji. Gdy pewne centrum medyczne z Karoliny Północnej proponuje mu eksperymentalną operację chirurgiczną Rhyme nie zastanawia się długo, mimo że wiąże się ona z niebezpieczeństwem pogorszenia jego stanu. Przygotowania do zabiegu przerywa lokalna policja, która prosi Lincolna o wsparcie. Niedawno w okolicy zamordowano nastolatka i porwano dwie kobiety. Podejrzenia padają na Garetta, młodego chłopaka o dość ciekawej obsesji na punkcie owadów.
Rhyme i detektyw Sachs wkraczają do akcji. Tym razem partnerzy mają odmienne podejście do sprawy, co wpędzi bohaterkę w niemałe kłopoty. Sprawy komplikują się, mimo zatrzymania potencjalnego winnego i odnalezienia jednej z ofiar nie wygląda na to, że jest to koniec śledztwa.
“Puste krzesło” to trzecia część cyklu o sparaliżowanym kryminologu i dzielnej pani detektyw Amelii Sachs. Jak zwykle Deaver nie zawodzi. Dostajemy bowiem nieoczywistą zagadkę kryminalną, w której każdy trop prowadzi donikąd.
Ciąg dalszy recenzji na:
https://www.facebook.com/photo?fbid=1021810636408388&set=a.530574228865367
Sparaliżowany Lincoln Rhyme, genialny kryminolog ma szansę na poprawę swojego zdrowia i kondycji. Gdy pewne centrum medyczne z Karoliny Północnej proponuje mu eksperymentalną operację chirurgiczną Rhyme nie zastanawia się długo, mimo że wiąże się ona z niebezpieczeństwem pogorszenia jego stanu. Przygotowania do zabiegu przerywa lokalna policja, która prosi Lincolna o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZawsze duże wrażenie robi na mnie, gdy autor stylem opowiadania swojej historii jest w stanie wywołać u mnie poczucie presji czasu, która dotyczy bohaterów w tym przypadku śledztwa i przyznaje, że Deaver robi to po mistrzowsku, bo siedząc sobie w fotelu przebieram nogami stresując się bardziej niż bezpośredni uczestnicy wydarzeń.
Doceniam również fakt, że pomimo tego, że akcja toczy się wielotorowo, a autor prowadzi ją w tak umiejętny sposób, że wszystko jest klarowne i ja jako czytelniczka nawet na moment nie zgubiłam wątku, co przy tak ukazywanej historii wbrew pozorom nie jest łatwe.
Smaczku całej historii dodawał fakt, że Lincoln po opuszczeniu swojego gniazda traci jeden z największych atutów, czyli znajomość topografii Nowego Jorku.
Jeffrey Deaver mistrzowsko buduje narracje czym skłania czytelnika do określonych podejrzeń, by zwrotami akcji i zmyłkami zapewnić odbiorcy prawdziwy wulkan emocji, bo ja do 3/4 książki byłam przekonana, że „mam to” rozgryzłam sprawę, a Lincoln to może być moim pomagierem i co najpiękniejsze na sam koniec zdziwiłam się jak mało kiedy i z pokorą mogę przyjąć funkcję pazia Rhyme’a. Ktoś może powiedzieć, że pisarz nieco rozwlekł zakończenie, jednak dla mnie to zaleta, bo można się było nim naprawdę delektować.
Jestem absolutnie przeszczęśliwa, że jeszcze tyle książek z cyklu mam do przeczytania, ale już z tyłu głowy mam poczucie dyskomfortu wiedząc, że każda seria kiedyś dobiegnie końca, a w przypadku tej konkretnej bardzo tego nie chcę.
Gorąco polecam tym, którzy jeszcze tej perełki na czytelniczym rynku nie wyłapali.
Recenzja powstała w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem Prószyński
Zawsze duże wrażenie robi na mnie, gdy autor stylem opowiadania swojej historii jest w stanie wywołać u mnie poczucie presji czasu, która dotyczy bohaterów w tym przypadku śledztwa i przyznaje, że Deaver robi to po mistrzowsku, bo siedząc sobie w fotelu przebieram nogami stresując się bardziej niż bezpośredni uczestnicy wydarzeń.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDoceniam również fakt, że pomimo tego, że...
Audiobook.
Rewelacyjna!
Już od pierwszych minut odsłuchu przepadłem, jak dla mnie cud-miód!
Szczególnie ostania godzina, hmm, może półtora było mega zaskakująca i pełna emocji aż miałem ciarki i temperatura w pokoju gwałtownie wzrosła.....
Jak dla mnie WOW!
I już się wziąłem za kolejną część;)
Polecam, warto.
Audiobook.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRewelacyjna!
Już od pierwszych minut odsłuchu przepadłem, jak dla mnie cud-miód!
Szczególnie ostania godzina, hmm, może półtora było mega zaskakująca i pełna emocji aż miałem ciarki i temperatura w pokoju gwałtownie wzrosła.....
Jak dla mnie WOW!
I już się wziąłem za kolejną część;)
Polecam, warto.
Lincoln jedzie do Karoliny Północnej, żeby poddać się eksperymentalnej operacji, która ma mu pomóc odzyskać część sprawności. W oczekiwaniu na nią, zostaje poproszony o pomoc w odnalezieniu zaginionej osoby.
Nietypowe zadanie przysporzy mu sporo problemów. Brak znajomości miejsca jest największym utrudnieniem i Lincoln czuję się jak ryba bez wody. Czy uda mu się przechytrzyć inteligentnego nastolatka i odnaleźć jego kryjówkę?
Lincoln na wyjeździe, w terenie którego nie zna. Musi jeszcze odnaleźć miejsce przetrzymywania porwanej, a nie samego sprawcą, którego znamy od początku. Czy może wyjść z tego coś dobrego? Oj tak! Chociaż początek tego nie zapowiadał.
Nasz bohater nie czuje się pewnie, nie zna tych rejonów i nie ma swojego sprzętu. Musi ratować się lokalnymi pomocnikami. A Sachs? Cóż, ona od początku wątpi. Wątpi w operacje, wątpi w winę chłopaka. Jej działania spowodują niezłe kłopoty.
Niby wszystko jest jasne i wszystko wiemy, ale Lincoln musi odnaleźć kryjówkę chłopaka, ukryta gdzieś w lasach. Zaczyna się wyścig z czasem. Autor dodaje nam jeszcze drugie dno, takie, że musiałem zbierać szczękę z podłogi.
Jak to u Deavera, nie ma czasu na nudę. Akcja goni akcję, a kolejne tropy raz nas przybliżają do rozwiązania zagadki, innym razem wprowadzają nas w błąd. Jak ja lubię być tak wyprowadzony w pole.
Nie znam kruczków prawnych obowiązujących w USA. Nie chce mi się wierzyć, że tak może działać ich prawo i sądy idą na takie ugody. Chociaż u nich wszystko jest możliwe. Musicie sami sprawdzić o co dokładnie chodzi.
Deaver ma swój niepowtarzalny styl, który ja uwielbiam. Mimo trudnego początku, książka okazała się świetna i bardzo miło spędziłem z nią czas. Dla mnie 9/10 i czekam na kolejną część w nowym wydaniu.
Lincoln jedzie do Karoliny Północnej, żeby poddać się eksperymentalnej operacji, która ma mu pomóc odzyskać część sprawności. W oczekiwaniu na nią, zostaje poproszony o pomoc w odnalezieniu zaginionej osoby.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNietypowe zadanie przysporzy mu sporo problemów. Brak znajomości miejsca jest największym utrudnieniem i Lincoln czuję się jak ryba bez wody. Czy uda mu się...
„Puste krzesło”, trzeci tom cyklu z Lincolnem Rhymem Jeffery’ego Deavera wyjątkowo zapadł mi w pamięć. Kilka razy podczas czytania powracała do mnie myśl: „O, pamiętam, że to czytałam!” 😅Na szczęście nie pamiętałam zakończenia i dałam się autorowi po raz drugi zaskoczyć 😉
Tym razem opuszczamy Nowy Jork i przenosimy się do Karoliny Północnej, gdzie Lincoln ma poddać się eksperymentalnej operacji, która może przywrócić mu sprawność (ale może też pogorszyć jego stan). Przygotowania do zabiegu przerywa jednak lokalna policja, która poszukuje dwóch porwanych dziewczyn. Sprawca jest znany – najprawdopodobniej jest to Garrett, dziwy chłopak z obsesją na punkcie owadów, wcześniej notowany.
Amelia namawia Rhyme’a do pomocy w śledztwie i tak rozpoczyna się walka z czasem. Kiedy chłopak zostaje złapany, wszyscy są zadowoleni, jednak Sachs czuje, że coś jest nie tak. Postawia „porwać” chłopaka z więzienia i rozwiązać sprawę po swojemu. Lincoln zrobi wszystko, by pomóc Amelii nie trafić do więzienia, a my po raz kolejny przekonamy się, że te z pozoru najspokojniejsze miasteczka, w których każdy każdego zna, skrywają najmroczniejsze tajemnice.
„Puste krzesło” czytało mi się naprawdę dobrze. Jak tylko akcja nabrała tempa, to nie chciałam przerywać czytania, a zakończenie naprawdę mnie zaskoczyło. Choć wiedziałam, że głównym bohaterom serii nic złego się stać nie mogło (bo przecież pojawiają się w kolejnych tomach, których część już czytałam), to jednak czułam niepokój, czy aby na pewno doczekam tutaj happy endu.
Deaver po raz kolejny przypomniał mi, dlaczego kiedyś czytywałam tak dużo kryminałów i dlaczego tak bardzo unikałam polskich historii kryminalnych… Wiecie, że polskich autorów doceniam coraz bardziej, ale jednak w zestawieniu z takimi seriami wypadają… mniej ciekawie. Tu dzieje się dużo, czujemy, że czas nas goni, emocje towarzyszą nam do samego końca. Skupiamy się na znalezieniu sprawcy, razem z bohaterami staramy się odkryć to, co mówią nam dowodyni poszlaki... Nie ma tu czasu na grzebanie w przeszłości. Tu nawet nie ma czasu na to, żeby główni bohaterowie wrócili do domu po to, by odpocząć 😅
Więcej recenzji na profilu https://www.instagram.com/sczytalim/
„Puste krzesło”, trzeci tom cyklu z Lincolnem Rhymem Jeffery’ego Deavera wyjątkowo zapadł mi w pamięć. Kilka razy podczas czytania powracała do mnie myśl: „O, pamiętam, że to czytałam!” 😅Na szczęście nie pamiętałam zakończenia i dałam się autorowi po raz drugi zaskoczyć 😉
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem opuszczamy Nowy Jork i przenosimy się do Karoliny Północnej, gdzie Lincoln ma poddać się...
Wolicie czytać serie czy historie jednotomowe? Dla mnie najważniejsze jest, aby powieść była dobra, ale jak muszę wybrać to zawsze stawiam na cykl książkowy. Puste krzesło to już trzeci tom serii o genialnym kryminalistyku Lincolnie Rhyme. Tym razem Jeffery Deaver postawił przed głównym bohaterem trudne zadanie - rozwiązywanie sprawy w obcym dla Rhyme otoczeniu. Jak do tego doszło? Sparaliżowany Lincoln przyjechał do Karoliny Północnej, aby poddać się innowacyjnemu zabiegowi, który miał wpłynąć na poprawę jego sprawności. Przygotowania do operacji niespodziewanie przerywa prośba od lokalnej policji z sennego Tanner's Corner. Doszło tam w ostatnim czasie do zamor*dowania nastolatka i uprowadzenia dwóch młodych kobiet. Podejrzany jest młodzieniec zwany Owadzim Królem. Garret w wyniku prowadzonych działań zostaje pojmany. Amelia Sachs pozwala mu jednak na ucieczkę z aresztu. Mało tego! Sama wyrusza z nim, aby ocalić drugą z porwanych kobiet. Wiele ich kosztuje wyprzedzenia działań lokalnej policji. Okazuje się, że muszą przechytrzyć nie tylko lokalnych stróżów prawa, gdyż czyha na nich grupa lokalnych oprychów. Kto wygra ten wyścig z czasem? Czy Amelia słusznie postąpiła kierując się swoim instynktem? I co dzieje się w tym niewielkim miasteczku, w którym praktycznie nie ma dzieci, a mieszkańcy mają bardzo wysoki wskaźnik zapadalności na choroby nowotworowe? Takiej rozgrywki bym się nie spodziewała. Autor kręci fabułą na wszystkie strony bardzo powoli dozując czytelnikowi faktyczne rozwiązania. Książka pełna jest napięcia i emocji. Zakończenie to prawdziwy majstersztyk. Bardzo lubię tę serię. Moją ulubioną częścią pozostaje póki co Tańczący trumniarz, ale wyjazd Rhyme i Sachs wprowadził do ich historii powiew świeżości. Nie mogę się doczekać kolejnej części.
Wolicie czytać serie czy historie jednotomowe? Dla mnie najważniejsze jest, aby powieść była dobra, ale jak muszę wybrać to zawsze stawiam na cykl książkowy. Puste krzesło to już trzeci tom serii o genialnym kryminalistyku Lincolnie Rhyme. Tym razem Jeffery Deaver postawił przed głównym bohaterem trudne zadanie - rozwiązywanie sprawy w obcym dla Rhyme otoczeniu. Jak do tego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKochani macie swoje ulubione serie? Ja mam ich kilka a wśród nich jest ta z Lincolnem Rhyme.
"Puste krzesło" to trzeci tom, który trzyma poziom poprzednich a tym samym jego lektura sprawia ogromną przyjemność.
Jak i wcześniej nie mogę się powtrzymać by nie docenić nowych wydań tej serii od wydawnictwa.
Sparaliżowany Lincolm Rhyme jest w stanie zrobić wiele by polepszyć swoją sprawność fizyczną. Gdy odzywa się do niego centrum medyczne z propozycją eksperymentalnej operacji, która mogłaby mu w tym pomóc Rhyme postanawia zaryzykować. W trakcie przygotowań do operacji z prośbą o pomoc odzywa się do mężczyzny policja.Głównym podejrzanym w sprawie brutalnego morderstwa nastolatka i porwania dwóch kobiet staje się dziwny chłopak. Lincolm wraz ze swoją niezastąpioną Amelią rozpoczynają śledztwo. Kobieta czuje (i chyba pierwszy czas sprzeciwia się Rhymowi), że Garrett jest niewinny. Ja sama podczas lektury kilka razy zmieniałam zdanie w tej sprawie.
Chcecie poznać prawdę? Czytajcie
Kochani ja uwielbiam tę serię a Wy? Ator w świetny sposób przemyca nam ciekawostki z różnych dziedzin. W poprzedniej części oprócz ciekawostek ze świata profilera i kryminalistyki dowiedziałam sięwiele o samolotach. Tym razem zgłębiłam wiedzę o owadach.
Końcówka fenomenalna.
Polecam
Kochani macie swoje ulubione serie? Ja mam ich kilka a wśród nich jest ta z Lincolnem Rhyme.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Puste krzesło" to trzeci tom, który trzyma poziom poprzednich a tym samym jego lektura sprawia ogromną przyjemność.
Jak i wcześniej nie mogę się powtrzymać by nie docenić nowych wydań tej serii od wydawnictwa.
Sparaliżowany Lincolm Rhyme jest w stanie zrobić wiele by polepszyć...
To już trzeci tom z serii o Lincolnie Rhyme’ie i absolutnie potrzebuje kolejnych tomów na teraz!
„Puste Krzesło” na tę chwilę jest moim ulubionym tomem. Sprawa niby od początku jest oczywista, ale z każdą wskazówką, z każdą nową perspektywą zaczynamy się zastanawiać czy aby na pewno… Ja sama w trakcie fabuły ze trzy razy zmieniałam zdanie co do tego jak to się dalej potoczy.
Oczywiście jak zawsze uwielbiam obserwować relację Amelii i Lincolna, chociaż początkowo miałam wrażenie, że zostali mocno zepchnięci nawet na trzeci plan to z czasem wyszło na jaw jak bardzo oboje przezywają myśl o operacji Lincolna – wszystko było trafione w punkty.
Ponadto nie mogę nie zachwycać się tym jak autor zawsze stara się jak najbardziej zgłębić temat nie tylko na temat kryminalistyki, ale także na tematy poboczne. W poprzedniej części dowiedziałam się wiele o samolotach, tym razem zgłębiłam wiedzę o owadach. Byłam ciekawa czy skupimy się na nekrofagach – o których coś wiem z racji studiów, czy jednak na faunie bagien, Garret zdecydował się opowiadać o wszystkim co było fascynujące.
Gorąco polecam tę serię, wspaniałe kryminały z licznymi plot twistami i fajnym tłem.
Współpraca z @proszynski_wydawnictwo
~Idris
To już trzeci tom z serii o Lincolnie Rhyme’ie i absolutnie potrzebuje kolejnych tomów na teraz!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Puste Krzesło” na tę chwilę jest moim ulubionym tomem. Sprawa niby od początku jest oczywista, ale z każdą wskazówką, z każdą nową perspektywą zaczynamy się zastanawiać czy aby na pewno… Ja sama w trakcie fabuły ze trzy razy zmieniałam zdanie co do tego jak to się dalej...
Kolejna część z udziałem Lincolna Rhyme nie zawiedzie naszych oczekiwań. Najważniejsze jest to że książka trzyma poziom który poprzez poprzednie części jest zawieszony dosyć wysoko. Mamy tutaj naprawdę świetnie zawiązaną fabułę która trzyma w napięciu przez cały czas. W tej części mamy mniej zagadnień technicznych a szkoda. Sama końcówka fenomenalna, napięcie sięga zenitu, naprawdę nie idzie się oderwać póki nie dowiemy się jak to wszystko się skończy.
Kolejna część z udziałem Lincolna Rhyme nie zawiedzie naszych oczekiwań. Najważniejsze jest to że książka trzyma poziom który poprzez poprzednie części jest zawieszony dosyć wysoko. Mamy tutaj naprawdę świetnie zawiązaną fabułę która trzyma w napięciu przez cały czas. W tej części mamy mniej zagadnień technicznych a szkoda. Sama końcówka fenomenalna, napięcie sięga zenitu,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietnie się czyta. Trzyma poziom.
Świetnie się czyta. Trzyma poziom.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to